Bloog Wirtualna Polska
Są 1 278 053 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


II część styczniowego Wieczorka Literackiego

środa, 30 stycznia 2008 21:57

 

II część

styczniowego Wieczorka Literackiego

(wiersze o tematyce dowolnej)

 

(Stolik strategiczny: siedzą od prawej: R. Dopieralski, K. Pilecka
- prowadzący styczniowy Wieczór Literacki;
Od lewej : I. Wiercińska, L. Nowosad i  Z. Krasnopolska )

 

 

 

Wacław Rytlewski

Kim jesteś Zimo?

 

 

Kim jesteś Zimo bladolica

Że na ciebie mówią: kochanica?

Kojarząc Cię z wielkim Świętem

Bałwanem i saneczek pędem

Drudzy zaś biedni i bezdomni

Ciebie przeklinają, bezbronni

Zadając Ci trudne pytanie

Chcą wiedzieć jakie masz zadanie

Dlaczego latem nie przychodzisz         

I czoła zlane potem nie ochłodzisz?

Czemu omijasz ciepłe kraje

Gdzie nigdy prażyć nie ustaje?

Może Himalaje domem Twoim

Gdzie mróz troi się i dwoi

Lato i zima zawsze tam białe

Gdzie pingwin i foki śmiałe

Pojedynek z Tobą prowadzą

By podzielić się Twoją władzą?

Może jesteś piękną księżniczką

Co zadarła ze złą czarowniczką?

I do krainy lodów złej władczyni

Przyjdzie książę, co dobro czyni

I… jak to zawsze w bajce bywa

Książę wpierw się ukrywa

A gdy nabierze z czasem mocy

Pokona wiedźmę pewnej nocy

Księżniczkę zaś ucałuje w usta

I zejdzie z niej zimowa chusta

 

 

Regina Adamowicz

Wiersz na chandrę

 

 

Kiedy się tak źle miewam

Że mi przeszkadza nawet cisza

A ja się gniewam

Na świat cały

I czuję w sercu zadrę

 

Biorę papieru skrawek mały

Siadam za biurko

I piszę

O wszystkim co przyjdzie

Mi do głowy

Pisanie dobre na chandrę

 

Dostrzegam, że świat

Jest kolorowy

A życie warte

Jest spojrzenia

W głąb własnej duszy

 

Dostrzegam kota

Co się puszy

Na widok psa sąsiada

 

Nagle chcę coś zaśpiewać

Choć wiem

Że nie wypada

Że dzieci śpią za ścianą

Nie mogę je obudzić

I przerwać nocną ciszę

 

Ale się sercem rwę do ludzi

Chcę tam zwyczajnie

Po sąsiedzku

Chcę porozmawiać

Rękę podać

I niesprawnemu  pomóc dziecku

 

Robi się jakoś

Jaśniej wokoło

Księżyc zagląda mi do okna

Niesie nadzieję i pogodę

Widzę wielu przyjaciół

I świat zawirował

Na wesoło

 

 

Krystyna Pilecka

O przyjaźni

 

 

przyjaciół się nie pożycza

oni gotowi „życie za życie”

 

chodzą po świecie w tłumie

a zawsze przy nas

gdy potrzebni

przyjaciół się nie pożycza

śmieją się i płaczą z nami

nic z przymusu czy z litości

po prostu - są

 

oby nie było w podróży życia

takiej stacji

gdzie nie czekałby na nas

przyjaciel

 

 

Jan Lutobarski

Pragnienie latania

 

 

Widziałem motyle

niebieskie jak chabry

latały parami

jak ptaki zakochane

 

Uniesiony chwilą

za nimi leciałem

trzepoczącym wzrokiem

łąki przemierzałem

 

Widziałem ptaki

którym zazdrościłem

latania nad polami

z nimi także byłem

 

Urzeczony rajem

ziemie tak witałem

zatrzymany w kadrze

pośród kwiatów stałem

 

Marcelina Dopieralska

Białe ferie

 

 

Ferie, to okres wesoły

Bo nie chodzimy do szkoły

Bo bałwany lepimy

I świetnie się bawimy

 

 

Możemy się rzucać kulkami

Możemy jeździć sankami

Albo robić zawody z biegów

I zawsze szanować kolegów

 

 

I nie jest mi zimno wcale

Bo mam ciepły płaszcz i szale

 

 

Bo ja kocham ferie

Gdy śniegu jest w bród

I bawię się nawet

Gdy największy mróz!!!

 

 

Piotr Kawa
Podniebny statek

Płyniemy wielkim żaglowcem,
Na utkanych żaglach przez wiatr,
Przez podniebną krainę,
Pod chmurami ukrytą tak.

Chcemy tam dopłynąć,
I pozostać chociaż przez chwilę,
Aby w tym zakątku,
Dopełnić naszą miłość.

Mijamy kłębiaste chmury,
A słońca jasny promień,
Muska nas po twarzach,
Zachęcając w swoją stronę.

Żagli w kłębiastej poświacie,
Nie dostrzegamy gołym okiem,
To nasz podniebny statek,
Bezszelestnie przez niebo mknie.

Zbliżamy się nareszcie,
Bramy są otwarte,
Nikt nas nie woła,
Kraina jest pusta.

Nareszcie jesteśmy sami,
Opuszczamy nasz statek,
Teraz nadchodzi ta chwila,
Dopełni się nasze szczęście.

Kołysze się niebo w radości,
Spogląda na nas wiatr,
A my w objęciach złączeni,
Patrzymy z góry na świat.

Piękna ta chwila,
Przepełnia kielich radości,
Czy długo potrwa,
Chcemy wiecznie tak trwać.

Lecz już przyszedł na nas czas,
Wiatr z podniebnego statku woła,
Musimy opuścić podniebną krainę,
Nasze marzenia rozwiewają się jak mgła.

 

Roman Dopieralski

Fikuśna grypa

 

 

Przyszła do mnie grypa

Cześć! - powiedziała filuternie

Wyglądasz jakoś mizernie

Czyżby brała cię chrypa

 

 

Taaak…- cicho wyskrzeczałem

W kościach mnie łamało

Obolałe było całe ciało

I opuchnięte gardło miałem

 

 

Zaszłam nie w porę?

Zapytała stając u mego boku

Nie było mnie w tamtym roku

Mój worek chorób gore…

 

 

Wynocha! - ostro zareagowałem

Głowa mi strasznie pękała

Jakby tonę miała

Ale jakoś z łóżka wstałem

 

 

O ho, ho! - grypa się zdziwiła

Sporo w tobie jeszcze werwy

A mnie już biorą nerwy

I swój worek otworzyła

 

 

Ugięły się nogi pode mną

Dreszcz ciałem wstrząsnął całym

Na wierzch wyszły mi gały

Co teraz będzie ze mną

 

 

Niewdzięczniku! - grypa krzyknęła

Miałam cię tylko zakatarzyć

Lekką chrypką obdarzyć

I z worka coś wyciągnęła

 

 

Nagle oczy załzawiły

Z nosa katar zaczął ciec

Chciałem coś rzec

Struny głosowe zaniemówiły

 

 

Masz teraz za swoje

Rzekła grypa triumfalnie

Chciałeś mnie przegnać nachalnie

I dorzuciła kichania za troje

 

 

Wnet worek swój zawiązała

Pa, pa biedny choruszku

Zalegnij na kilka dni w łóżku

Te słowa wychodząc powiedziała

 

 

Oblewały mnie siódme poty

Nos spuchł od kataru

Kichałem bez umiaru

I to z własnej głupoty

 

 

Bo kiedy zimno było

Nie zakładałem czapki

Bez rękawiczek marzły łapki

I grypą się to skończyło

 

 

Choroba mną już nie włada

Jakoś tak z wieczora

Grypę widziałem wczoraj

Pukała do sąsiada…


 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

"Karnawał, czy carnaval" - felieton Romka D.

środa, 30 stycznia 2008 21:40

Roman Dopieralski



„Karnawał, czy carnaval”

Jesteśmy właśnie w trakcie corocznego karnawału,

więc temat strojów jest zapewne na czasie.

Przecież karnawał,

to nie jakaś tam dyskoteka,

gdzie wytarte dżinsy są jak najbardziej trendy.

A już całkiem wporzo,

kiedy te dżinsy mają jak najwięcej dziur,

a w pasie zaczynają się poniżej pępka,

czyli trzymają się nawet nie na biodrach, a na udach… 

Teraz karnawał, to brzmi dumnie!

Ja osobiście,

kiedy ktoś znienacka wypowiada to słowo

– „karnawał” – albo jeszcze tak bardziej dostojnie po francusku,

czyli – „carnaval” – to zaraz przyjmuję pozycję wyprostowaną.

Bowiem już widzę siebie w nienagannie skrojonym smokingu

i w lśniących lakierkach.

Dopełnieniem tej dystynkcji jest wykrochmalona bielsza nawet od bieli koszula

z kołnierzykiem zwanym „stójką” i oczywiście okazała muszka.

Polska taka mucha na szyi.

Nie jakiś tam jabot, tzn. żabot z falbanek i koronek.

Bo to przecież mowa o polskim karnawale.

Karnawał! a nie carnaval

Jednak szczerze wyznać muszę,

że tak wykwintny strój nie bardzo mi odpowiada.

Przede wszystkim ograniczałby on w ruchach moje gibkie ciało.

A poza tym widzę tu pewien bezsens!

Przecież w pozycji nadmiernie uniesionej głowy,

wymuszonej przez sztywny kołnierzyk,

nie mógłbym się przejrzeć w swoich wypucowanych lakierkach…

Więc co mi pozostaje?

…Może bale przebierańców!

Tylko że teraz,

jakby odeszły one do lamusa.

Kiedyś, w dawnym jeszcze ustroju,

takie bale były na topie.

No, ale to były inne czasy.

Niektórym na przykład wygodnie było przebrać się za kogoś innego,

by nie zwracając niczyjej uwagi

– móc inwigilować do woli.

Wielu do tej pory nie zdjęło masek,

tak to się im spodobało…

Zejdźmy jednak z tego śliskiego tematu,

bo nie o rewii na lodzie mowa przecież,

tylko o karnawale!!!…

Skoro nie smoking i nie bal przebierańców

– to co?

… Już wiem!

Rio de Janeiro!

 Tam to są carnaval!!!

Te ciepłe klimaty,

te roznegliżowane ciała…

Tylko, czy z takim potężnym pióropuszem,

doczepionym do tylnej części ciała,

byłoby mi do twarzy?

… To już może lepiej ten smoking

… muchę już mam.

 



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

"Karnawał w wierszu i w tańcu" - wiersze członków KBL

środa, 23 stycznia 2008 19:33

 

I część

styczniowego Wieczorka Literackiego

"Karnawał w wierszu i w tańcu"

Wiersze 

członków Krajowego Bractwa Literackiego



 

 

Krystyna Pilecka

XXX



Tuż po Świętach Godów

Sam karnawał zaprasza na bal...

Dalej w tany moi mili

Byśmy w tancu się zgubili

Do tanga i do oberka:

Ona skromna, a on zerka.

I zagląda słodko w oczy

Toć karnawał przecież kroczy!

Tańczmy, mamy bal!

Ugi - bugi i cha - cha

Orkiestra nam skocznie gra.

Tańczą ręce, tańczą nogi,

Oczy, biodra (omiń progi)

I za progiem tańcz!

By wytańczyć wszystkie żale,

By się cieszyć w karnawale

Aby w duszy lekko było,

By radośniej , bardziej miło.

Z błyskiem w oku i uśmiechem.

Melancholia niechaj echem

Idzie w ciemny las.

Radość serca nam oczyszcza

Toć to prawda oczywista.

Gdzie wesele, znika żal,

Nawet w sercu mamy bal.

No to tańczmy w karnawale,

Niech nam żyją wszystkie bale.

I prywatki, i spotkania,

Niech się cieszą: Kasia, Mania,

Józek, Stasiek i ferajna,

Niech wytańczą bal!

Tańczą i słowa w wierszyku

Litery tańczą z wietrzykiem

Metafor złowiono bez liku

I zaproszono na bal.

Radością powiało w wierszu

By Nowy Rok tonął w szczęściu

By spełniał wszystkie marzenia

(Bo one są do spełnienia)

By życie było jak bal...

„Niech nam żyje bal..."

„Marsz na bal..."

 

 

Roman Dopieralski

Pląs Żywiołów

 
Smutek z wichrem tańczyć lubi

Dwa żywioły - jeden twór

Cichnąć partner zaczyna?

W melancholii drugi trwa

Mały niekiedy wystarczy podmuch

By szalony poryw znów taniec wzmógł

 

Radość z potokiem tańczyć lubi

Dwa żywioły - jeden twór

Wartkość partner zatraca?

Na płyciźnie drugi trwa

Mały niekiedy wystarczy strumień

By szalony wir znów taniec wzmógł

 

Nienawiść z lawiną tańczyć lubi

Dwa żywioły - jeden twór

W dół partner pomyka?

W obnażeniu drugi trwa

Małe niekiedy wystarczy echo

By szalony kłąb znów taniec wzmógł

 

Miłość z ogniem tańczyć lubi

Dwa żywioły - jeden twór

Do cna partner wypalony?

W pogorzelisku drugi trwa

Mała niekiedy wystarczy iskra

By szalony żar znów taniec wzmógł

 

Lidia Nowosad

Bal ze złamanym sercem


Chcę być na tym balu

na tym balu nad balami

na tym balu na tej sali

na tej sali nad salami

chcę tańcować

chcę wirować

zachwyt wzbudzać

nawet zazdrość

 

Zabierz mnie na ten bal

na ten bal nad balami

na ten bal w tej pięknej sali

w tej sali nad salami

zatańcz ze mną

wiruj ze mną

zachwyt wzbudzaj

nawet zazdrość

 

Dziękuję za ten bal

za ten bal nad balami

za ten bal na tej sali

na tej sali nad salami

za ten taniec szalony

za te wiry niepojęte

za zachwyty wyzwolone

I to jedno złamane serce

 

 



Jan Lutobarski 

Ja w karnawale

 

Karnawał chcę przeżyć

codziennie z humorem

chcę tańczyć i śpiewać

karnawału być wzorem

 

Nieważne jak ubrany

w krawacie, czy w muszce

najważniejszy wigor

gdy z panną się puszczę

 

To nie o to chodzi

co zaraz myślicie

w karnawale taniec

nam umila życie

 

Kiedy Cygan zagra

na akordeonie

ja szybkością tańca

każdego przegonię

 

W tangu argentyńskim

czy fokstrota szale

nikt tak nie zatańczy

jak ja w karnawale

 

Marcelina Dopieralska

Przebieranki

 

W co mam się ubrać

na ten karnawał?

Może w sukienkę kusą

lub w bluzkę bez rękawa

 

Chyba już wiem...

Nie... to nie to...

Wiem! Już wiem!!!

 

Nie muszę się za nic przebierać

Przecież moje życie

to jedna wielka rola

Czasem dobro, czasem niedola

 

I to nieważne

że się nie przebrałam

I tak udany będzie karnawał!

 




Zdzisław Grzanowicz

Karnawał

  Przybyli goście na salę,
wszyscy pięknie ubrani jak na bale.
Muzyka skoczne melodie gra,
każdy swą partnerkę ma.

Na ścianach kolorowe balony,
w klapach piękne kotyliony.
Wszystko wokół wiruje,
pani z panem tańcuje.

Lecz pamiętajci moi kochani
nie przetańczcie życia,
bo będzie do bani.
Wszak rok cały przed nami,
jaki będzie zdecydujecie sami.


  Zdzisława Krasnopolska

POMNIK MAŁEGO BOHATERA AK

Mała główka, duży hełm, buty wielkie lecz za wolność bić się chciało całym sercem. To dziecko zaufało dorosłym - uwierzyło w zwycięstwo, że razem wyzwolą Warszawę, pokazując męstwo. U boku dorosłych dzielnie się oni spisywali. Nie bali się okupanta hitlerowskiego - choć tacy mali. Czy szkoda ich krwi przelanej z taką godnością? Bo cóż zrobili ci wielcy na wyżynach z tą wolnością?




Podziel się
oceń
6
2

komentarze (16) | dodaj komentarz

Reportaż ze Styczniowego Wieczoru Literackiego p.t."Karnawał w wierszu i w tańcu"

sobota, 19 stycznia 2008 16:53

Karnawałowe wierszowanie

Kolejny literacki czwartek

zaserwowało koszalińskie Bractwo

sympatykom słowa pisanego.

Prawie dwugodzinny program literackiego wieczorka,

zatytułowanego

„Karnawał w wierszu i w tańcu",

obfitował w wiele atrakcji.

Był felieton i wiersze.

Była loteria książkowa

i bracki humor,

czyli szopka w wykonaniu zespołowym członków Bractwa.

Licznie przybyli goście raczyli się poczęstunkiem na słodko.

Zaś cały spektakl zwieńczony został lampką szampana.

Ale po kolei...

W pierwszej części artystycznej

tematem przewodnim był karnawał.

Romek Dopieralski w swoim humorystycznym felietonie

pt. „Karnawał, czy carnaval" - rozważał wyższość jednego nad drugim.

Wiersze również były wesołe.

Zresztą o karnawale inaczej pisać raczej nie wypada.

Choćby utwór Reni Adamowicz („Mój bal"),

której ósmy już krzyżyk na swych plecach dźwigać przyszło,

był oryginalnym zamysłem

spędzenia karnawałowych szaleństw w naszych „piknych" Tatrach.

„Wypasiony" tematycznie wiersz zaprezentowała też Krysia Pilecka.

Natomiast Marcelina Dopieralska,

jakby wbrew tytułowi swojego wiersza

pt. „Przebieranki"

- tak oto kończy swój utwór:

„(...)I to nieważne, że się nie przebrałam

 I tak udany będzie karnawał(...)".

 


 

W części drugiej literackiego wieczorka

przeważała refleksja i nostalgia nad upływającym czasem.

No cóż,

z każdym zakańczaniem się starego roku

i wchodzeniem w nowy

- takie stany ducha są często nieuniknione.

Na przykład wiersz Lidki Nowosad,

„Witaj Nowy Roku",

był pełen pokory:

„(...)Dasz mi to,

co dla mnie masz!

Przyjmę to,

co mi dasz!!!(...)".

Od tej konwencji rozpamiętującej to,

co minęło

- oderwał się Piotr Kawa miłosnym wierszem

„Podniebny statek".

Także Janek Lutobarski,

zamiast rozmyślać

- wolał z motylami trzymać „sztamę" w utworze

„Pragnienie latania"...

 

 

W loterii książkowej sierotka Marysia

(Marcelina Dopieralska - juniorka)

i sierota Jaś

(Roman Dopieralski - senior),

w asyście Lidki Nowosad i Janka Lutobarskiego,

rozlosowali wśród gości książki autorstwa członków Bractwa.

-Dwadzieścia pięć wylosujcie..."

- dało się słyszeć rozpaczliwy ton z publiczności,

kiedy jeszcze właściciela nie miała

już tylko ostatnia książkowa pozycja.

Niestety!

szczęśliwcem została osoba z numerkiem „dwadzieścia dziewięć".

-„Proszę spróbować za miesiąc"

- pocieszał pechowca sierota Jaś...

Kompletnym hitem wieczoru

była brawurowo przedstawiona szopka wigilijna

Zosi Zawilskiej pt. „Casting".


 

Wół (Piotrek Kawa),

świnia (Renia Adamowicz),

wrona (Krysia Pilecka),

niedźwiedź (Janek Lutobarski),

Myszka Myki (Irena Wiercińska),

kot (Kazia Szmit),

Koziołek Matołek (Zosia Zawilska),

baran (Lidia Nowosad),

pies Nero (Marcelina Dopieralska)

oraz właściciel psa i narrator (Roman Dopieralski)

- dali niezły pokaz aktorstwa i dużego poczucia humoru.

Kto na wieczorku nie był,

niech żałuje! Bo kto był,

ten gościnne progi Klubu Garnizonowego,

opuszczał z uśmiechem...

/Romek Dopieralski/



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Styczniowy Wieczór Literacki

środa, 16 stycznia 2008 15:11

"Karnawał w tańcu i w wierszu",
to tytuł  styczniowego
Wieczoru Literackiego,
 organizowanego przez
Koszalińskie Bractwo Literackie.
W programie znajdują się
 autorskie i nie tylko,
prezentacje utworów
napisanych przez członków KBL,
loteria książkowa,
muzyczne przerywniki,
felieton Romana Dopieralskiego,
premierowe przedstawienie
Szopki Noworocznej
-autorstwa Zofii Zawilskiej,
które zostanie wykonane zespołowo
przez Członków Bractwa
oraz ...
słodki poczęstunek.
Wieczór odbędzie się
dnia 17 stycznia 2008r.
w Klubie Garnizonowym,
na ul. Andersa 32,
o godz. 17,00.
Zapraszamy!

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Piotr Kawa o sobie....i swojej poezji

poniedziałek, 14 stycznia 2008 20:24

Piotr Kawa o sobie ...i swojej poezji




Urodziłem się w 1969 r. w Krakowie.

Przez wiele lat pracowałem w Wydawnictwach uczelnianych, m.in. w Wydawnictwie UJ z Krakowa i Wydawnictwie NAKOM z Poznania. Od 1999 roku mieszkamy z żoną Joasią i synem Pawłem w Koszalinie.

Moją przygodę z poezją rozpocząłem w 1983 r., będąc uczniem VIII klasy szkoły podstawo­wej.

Zawiera ona moje fascynacje, natchnienia i przeżycia ja­kich doznałem w cią­gu tych prawie 25 lat pisania. Mają one związek z moim indywidualnym związkiem z Bogiem, muzyką, poe­zją, snami, psycho­logią C.G. Junga, ważnymi wydarzeniami w moim życiu, teologią chrześcijańską, wizjami postrzegania wiary i miłości, filozofią, his­torią, mitologią, socjologią, literaturą fantasy i science-fiction, środowis­kiem natu­ral­nym, astrologią, życiem społeczno-politycznym, publicy­sty­ką, odczu­waniem własnej duszy oraz osiągnięciem ra­dości i se­n­su życia.

Moja poezja posiada różnorodną strukturę, budowę i formę. Piszę wiersze liryczne i proza­torskie (tzw. wolne wiersze), m.in.: pieśni, fraszki, treny, ballady, sonety, ody, a także piosenki i pieśni młodzieżowe - patriotyczne i religijne.

Zawsze podchodziłem indywidualnie do poezji, pragnąc jak najmniej inspirować się twór­czoś­cią innych poetów, a głównie sugerując się swo­ją indywidualną jej wizją. Takie do niej podejście odsuwało mnie od zbiorowego odbiorcy mojej twórczości, a przybliżało raczej do poje­dyn­czych jednostek. Nie musiałem zatem martwić się o komercyjność swoich "dziełek", co zawsze sprawiało mi nie­sły­cha­ną przyjemność z pisania.

Ktoś zadał mi kiedyś pytanie, czym jest dla mnie poezja?

Myślę, że jest to ukazanie naszego wewnętrznego świata przez jednych nazywa­ne­go indy­w­idu­alizmem, przez innych zaś ży­ciem duchowym. To nie­zmie­rzona kraina, której nie widzimy, a jednak jest czasami ważniejszą stroną naszego życia doczesnego. Poe­z­ja jest również językiem duszy, połączona zaś z muzyką tworzy prawdziwy wymiar rzeczywistości.

Od lutego 2004 r. jestem członkiem Krajowego Bractwa Literackiego z Koszalina.

 

Bibliografia:

 

Lipiec 2004

Debiut literacko-wydawniczy

Dwuczęściowa antologia pt.: Podsycanie ognia niepokojem - Antologia wierszy najlepszych - 5 moich wierszy o miłości

(Oficyna Wydawnicza "MAK", Szczecin 2004, tom I, s. 130-133).

 

Grudzień 2006

Jubileuszowa antologia pt.: Istota człowieka - Przez pryzmat 10 lat, Antologia - 2 moje wiersze o matce

(Krajowe Bractwo Literackie - Stowarzyszenie Przyjaciół Koszalina, Koszalin 2006, s. 179-180).

 

Maj 2007

Tomik pt.: Koszalin w poezji - 3 moje wiersze o Koszalinie

(Krajowe Bractwo Literackie - Stowarzyszenie Przyjaciół Koszalina, Koszalin 2006, s. 20-22).

WIERSZE:

Podniebny statek

Płyniemy wielkim żaglowcem,
Na utkanych żaglach przez wiatr,
Przez podniebną krainę,
Pod chmurami ukrytą tak.

 

Chcemy tam dopłynąć,
I pozostać chociaż przez chwilę,
Aby w tym zakątku,
Dopełnić naszą miłość.

 

Mijamy kłębiaste chmury,
A słońca jasny promień,
Muska nas po twarzach,
Zachęcając w swoją stronę.

 

Żagli w kłębiastej poświacie,
Nie dostrzegamy gołym okiem,
To nasz podniebny statek,
Bezszelestnie przez niebo mknie.

 

Zbliżamy się nareszcie,
Bramy są otwarte,
Nikt nas nie woła,
Kraina jest pusta.

 

Nareszcie jesteśmy sami,
Opuszczamy nasz statek,
Teraz nadchodzi ta chwila,
Dopełni się nasze szczęście.

 

Kołysze się niebo w radości,
Spogląda na nas wiatr,
A my w objęciach złączeni,
Patrzymy z góry na świat.

 

Piękna ta chwila,
Przepełnia kielich radości,
Czy długo potrwa,
Chcemy wiecznie tak trwać.

 

Lecz już przyszedł na nas czas,
Wiatr z podniebnego statku woła,
Musimy opuścić podniebną krainę,
Nasze marzenia rozwiewają się jak mgła.

 

(Piotr Kawa - Kraków 1991)

Głębia miłości

Czymże jesteś, o miłości piękna?
Która jak zorza jasno świecisz,
Jak prawdziwa głębia prawdy,
Która drąży serce jak rozterka.

 

Jak naprawdę mam Cię traktować?
Czy znosić na serio, czy żartem przyjmować?
Czy to, co czuję jest twórcze,
Jak prawdziwe błogosławieństwo Boże?

 

Czy to wszystko da się wyjaśnić dzisiaj?
Czy jest ktokolwiek, kto to zapamięta?
To głębia prawdziwej miłości,
Która w moim sercu jest zaklęta.

 

(Piotr Kawa - Kraków 1991)

Tchnienie twojej duszy

Kiedy dzisiaj widzę Cię,
To zapiera Mi znów dech,
Staję przez to lekki się,
I czekam aż Cię zobaczę.

 

Bo to jest tchnienie twojej duszy,
Które ociera o mój oddech się,
I przez to lepiej się czuję - bo jesteś
Jak "mała iskierka" w moim śnie.

 

Cóż poczniemy osobno we wszechświecie tym,
Ale przecież możemy razem przez życie iść,
Wystarczy tylko dobrej woli garść,
A objawi się Nam upragniona droga do gwiazd.

 

Wtedy Ty i Ja,
Będziemy świecić na nieboskłonie,
Jak dwa światła, ogniki dwa,
Które drogę mleczną wskażą Nam.

 

Twoja dusza leciutko muska Mnie,
To zapowiedź wiecznego szczęścia,
Wtedy dopiero pojawia "Prawda" się,
Jak "Duch", który mówi: "Kim dla mnie jesteś?

 

(Piotr Kawa - Kraków 1993)

Duma Narodu

Ojczyzno wspaniała, rozległa i trwała,
Co ponad tysiąc lat kwitniesz,
Już nieraz twa głowa w upadku zlegała,
By podnieść się w chwale ojczystej!

 

Cóżeś już w swojej historii nie miała?
Przeróżne zdarzenia i uniesienia.
A jednak wytrwałaś, choć we krwi skąpana,
W pamięci Narodu wytrwałaś.

 

Toż piękne są chwały twej wieki,
Czy znowu powrócą i ducha przywrócą,
Gdy Naród twój dumny powstanie
I zrzuci swe bierne postępowanie?

 

Tradycji ojczystej tu nigdy nie zbraknie,
To dobrze, bo czyni to z nas wszystkich właśnie,
Prawdziwą jedność, co zwie się braterską,
A którą inni patriotyzmem zwą.

 

Miłości wzajemnej tak trzeba nam wiele,
By Naród nasz odżył po męce dwuwiecznej.
Bo toczył nas smród tej wschodniej plwawicy,
Plon teraz zbieramy okrutnej krwawicy.

 

Łykamy znów obce, co idzie z zachodu,
Miast brać to, co daje Ojczyzna za młodu,
Grzęźniemy, więc w groźnym bagnie laicyzmu,
A gnuśność zagłusza w nas ducha patriotyzmu.

 

Poczwara to straszna, co łeb swój rozciąga,
A my to łykamy i wciąż się dławimy,
Miast czerpać ze swojskiej tradycyji,
To głowę, jak dzieci tracimy.

 

Więc jeśli się w porę nasz Naród nie ocknie,
To może nadejść czas nauki srogiej,
Że znów schwyci nasze gardło,
Jakieś obce i niechciane stadło.

 

To doświadczenie przez nas niepożądane,
Już nieraz sprawiało uczucie, że wolności brak,
Lecz dzięki jednomyślności w działaniu,
Przeradzało się w dumy narodowej smak.

 

(Piotr Kawa - Poznań 1997)

Wierność

Czy można być wiernym, tylko jednej osobie,
Niemożliwe, na myśl przyjdzie, niejednemu tobie,
A jednak możliwe, to jest w istocie,
Jeśli twoja miłość, jest w Bogu, nie w złocie.

 

Bo tylko On: Stworzyciel, daje miłość prawdziwą,
Która przetrwa złe chwile, i dalej jest godziwą,
Mamy przecież, wiele godnych postaci, do naśladowania,
I zazwyczaj, Rodzice nasi są przykładem, ze sobą trwania.

 

To oni, choć przeżyli, niejedne złe chwile,
Byli sobie wierni, przez szmat życia tyle,
Ale złoty środek na miłość, nie istnieje,
Bez poświęcenia, trudu i pracy, miłość kuleje.

 

Ja jednak uważam, że być wiernym należy,
Bez względu na to, czy ktoś w to uwierzy,
Bo jeśli na początku, wieczną miłość się zaplanuje,
To nic i nikt nigdy, jej nie zrujnuje.

 

Nie można zakładać, że w przyszłości, coś się zdarzy,
Bo każde serce zdradliwe, o tym marzy,
Jeśli więc ktoś wątpi, w swą wierność, choć w myśli,
To na pewno, coś niepotrzebnego wymyśli.

 

(Piotr Kawa - Koszalin 2002)

Sentyment czy pożegnanie?

Krakowie mój miły, przepiękny, prastary,
Me serce wciąż tęskni, za tobą bez miary,
Ten brak bycia tutaj, odczuwam tak srodze,
Że myśl straty ciebie, pogrąża mnie w trwodze.

 

Tyś źródłem mej: poezji i chęci do życia,
Duch twój się unosi, i nie jest do wyzbycia,
To tutaj zawsze, będą moje rodzinne korzenie,
Tu też zostawiłem, dzieciństwa marzenie.

 

Tu spędziłem część życia, niesłychanie mile,
Choć różne były tutaj, dobre i złe chwile,
To jednak nigdy ta miłość, mego serca nie opuści,
Do powrotu sentyment, czy pożegnanie zagości?

 

(Piotr Kawa - Koszalin 2003)

Miłość nie zazna końca

Prawdziwa miłość, czyż może się skończyć?
Jeśli Bóg wierny, zdołał kogoś połączyć,
Jest to przecież, tak silne złączenie,
Że niemożliwym zdaje się, rozłączenie.

 

A jednak miłość, jest niczym piękna roślina,
I wtedy owocuje, gdy powstaje rodzina,
Bo cóż człowiekowi, jest z takiej miłości,
Przecież bez dzieci, nie ma do końca radości.

 

Bycie rodzicem, jest Bożym błogosławieństwem,
Ale bez odpowiedzialności, może stać się przekleństwem,
Dlatego ostrożnie z miłością, obchodzić się należy,
I nie jest ważne, czy ktoś w to wierzy, czy nie wierzy.

 

Pielęgnowanie przez całe życie, tego cudu wspaniałego,
Prowadzić może w ostateczności, tylko do jednego,
Spotkamy się z tą naszą drugą połową, u Boga w niebie,
I życie z nią stanie się, wieczne dla Ciebie.

 

(Piotr Kawa - Koszalin 2004)

Elfowy sonet

Jestem tym, którego nie można dostrzec na razie,
A przecież wszyscy mnie znają, jak w jakimś obrazie,
Niewidzialnym być dla ludzi, jest wygodną zaletą,
Ale kusi mnie czasami, by się ujawnić, okropną podnietą.

 

Moja postać jest: wyższa i nieco smuklejsza
Od przeciętnego człowieka, zatem dostojniejsza,
Nie płaczę, choć doznaję radości, czy smutku,
I kroczę dostojnie, i bezszelestnie powolutku.

 

Moja twarz i postać cała, jak obłok jest biała,
Nie mam duszy, lecz nieśmiertelność ma, jest trwała,
Można mnie zabić, ale tylko ciało, nie ducha,
Przyjacielem wiernym będę, jeśli uznasz mnie, za druha.

 

Większość nas opuściła, kiedyś tę ziemską krainę,
Odpływając hen za morze, i zasilając wieczności gminę,
Tym samym, zostawiając innym rasom, władania dziedzinę.

 

Jednym z niewielu jestem, co na Ziemi nas zostało,
Chronimy ludzi tam, gdzie dobrych Aniołów brakowało,
Niestety, by uchronić całkowicie, jest nas nazbyt mało.

 

Mamy tego samego Stwórcę, którego ludzie, mając
Modlą się, czego my nie robimy, różnie Go zachwalając
Doznajemy Go, w każdej chwili, inaczej Go postrzegając.

 

(Piotr Kawa - Koszalin 2004)

Koszalin

Pięknym i wspaniałym jesteś, Koszalinie,
Miastem w tej pomorskiej krainie.
Nic ci uroku twego nie ujmuje,
Choć wojewódzkiego statusu brakuje.

 

Duży i rozległy, trwasz tu, blisko morza,
Cudny w krajobrazy i czyste przestworza.
Tyś był piastowskim grodem przed wiekami,
Lecz Germanie przez stulecia rwali cię szponami.

 

Na pół ciebie przecina rzeczka Dzierżęcinka.
Kto amfiteatr ujrzy, temu zrzednie minka.
Nie doceniono twórcy Hasiora w Krakowie,
Więc jego "ptaki" górują w twej osnowie.

 

I Park Książąt Pomorskich jest twoją ozdobą,
Opodal, na Górze Chełmskiej, zachwycam się tobą.
Na północy jezioro Jamno oddziela cię od morza,
Na południu - Lubiatowskie błyszczy niczym zorza.

 

Już osiem lat spędziłem w tej twojej dziedzinie,
I chęć mieszkania tutaj chyba mi nie minie.
Podziwiam, więc cudne okolice twoje
I miłością do ciebie kraszę lica swoje.

 

(Piotr Kawa - Koszalin 2004)

Jamneńskie pejzaże

Jakież to piękno ciebie utworzyło
I z czeluści morza ciebie wydobyło?
Tafla twa swym urokiem mnie przyciąga,
I często chcę po tobie pływać - Jamno!

 

Pierwszy raz ciebie zobaczyłem,
Gdy jeszcze pierwszakiem byłem,
Teraz, gdy mieszkam niedaleko,
Odwiedzam cię często - Mielno!

 

Cóż dodać można do uroku tej okolicy?
Ten krajobraz jest przecież dziewiczy,
Tu łączy się Jamno kanałem z morzem
I chętnie na tej plaży się położę - Unieście!

 

(Piotr Kawa - Koszalin 2004)

Świątynia przyrody

W koszalińskich podwojach to cudo się znajduje,
I ciągnąc się z północy na południe, lica swe ukazuje
Wzdłuż malowniczej rzeki, Dzierżęcinki,
Niczym wspaniała okrasa tej cudnej dolinki.

 

Przez środek przecina go ulica Zwycięstwa,
Lecz w niczym nie ujmuje to z jego piękna.
Znajdują się tutaj wspaniałe pomniki przyrody
I piękne stawy, gdzie łabędzie zażywają ochłody.

 

Ręce niemieckich artystów to cudo stworzyły,
Ale teraz polskie pokolenia będą oczy swe cieszyły,
I ja często, gdy mam dosyć słońca i fal morskich,
W cieniu zażywam piękna Parku Książąt Pomorskich.

 

(Piotr Kawa - Koszalin 2004)

Ostatnie spotkanie

Spotkali się pod jaworem, pięknym
rozłożystym klonem, na przyjęcie chętnym,
który majestatycznie wygląda,
i koroną z trzydziestu metrów spogląda.

 

W buczynowym lasku to się odbyło,
pannie na imię Anna, ślicznie było,
i był również dorodny młodzieniec,
o imieniu Rudolf, z pochodzenia Niemiec.

 

On i ona w słonecznej spiekocie spoceni,
w uścisku złączeni... miłości spragnieni...
usta swe soczyste połączone mieli,
i obietnice swe do uszów szepnęli:

 

- Będziesz moja na zawsze? ... ma żona!
- Niech tak będzie... zostanę - westchnęła ona.
I za tydzień pod jaworem się umówili,
gdzie stawek błyszczy i ptaszek kwili.

 

Przyszła panna na umówione spotkanie.
- Gdzieżeś luby? Niech się ślub nasz stanie!
On już wychodzi, zasmucony: - Ze wstydu płonę!
Nie mogę obietnicy dotrzymać, mam już żonę!

 

On odszedł, ona zbladła, rozżaliła się niebożę.
- Nie chcesz mnie, to los swój... w wodzie złożę!
On zawrócił otrząsnąwszy się z "uśpienia",
miłością jego lico płonie, słychać serca drżenia!

 

- Gdzieżeś jest urodziwa? Cóżeś droga uczyniła!?
Leżysz piękna, blada, w stawie na dnie miła!
Z rozpaczy teraz krzyczy i włosy swe wyrywa,
jawor widząc co się dzieje, z żalu się podrywa.

 

Owoce o kulistych łebkach ze smutku spadają,
liście nakrzyżległe złowrogo szelest wydają,
ptaszek przycupnięty, kwili... larum wznosi,
jawor ów z trwogą ... o zmiłowanie prosi!

 

Z tragedii tej morał się wysnuwa, nie byle jaki,
oddaj dziewczę wianek po ślubie, jeśli skory taki,
winien ów młodzieniec wpierw pierścień darować,
zatroszcz się o to... co raz w życiu możesz ofiarować!

 

(Piotr Kawa - Koszalin 2004

Pożegnanie Marka!

Już od bardzo wczesnej młodości
zachwycałeś mnie niezwykłością radości,
która z twojej muzyki emanowała
i w piosenkach i wierszach się ukrywała!

 

Pozostały po tobie utwory znakomite,
które świecą jak diamenty na nowo odkryte,
ukazują: jak powinno się podchodzić do wolności,
do ojczyzny, do sztuki, a także do miłości!

 

Zachęcałeś, jak piękno "ocalić od zapomnienia",
i jak miłości nie pozbawić istnienia,
jak "nie dokazywać" wiele wśród ludzi,
i co pożądliwość najlepiej ostudzi!

 

Gdy decydowałem o wyborze żony,
to wtedy w twą stronę oddałem pokłony,
bo myślom "niepewności" zadałem pytanie:
"Czy to jest przyjaźń, czy to jest kochanie?"

 

W "chruśniaku malinowym" poznałem odczucia,
które jak "magia obłoków" chroni od zatrucia -
umysłu - czymś, jak "szalona lokomotywa",
co jak "korowód" trwa i w myślach przebywa!

 

Żegnaj wspaniały inspiratorze, poeto i trubadurze,
"W dzikie wino zaplątany", pokazałeś kulturze,
jak łączyć poezję z muzyką, co "w mej duszy gra" piosenki,
Słońcu krzyknę: "Wiosna!, Ach to Ty...:" jesteś Marku wielki!

 

(Piotr Kawa - Koszalin 2006)

Moje Miasto

Wznoszę się w górę jak ptak,
W bliskie chmur przestworza,
A w moim sercu radości smak,
Widokiem koszalińskiego Pomorza.

 

Pode mną miasto szeroko się rozciąga,
Z trzech stron lasami jest otoczone,
A na północy ich brak, widok mój przyciąga:
Jamno! - kanałem przelewa się w morze słone.

 

W centrum rynek i katedra - jej styl gotycki,
Obok Muzeum Okręgowe i Domek Kata,
Dostrzegam Piłsudskiego przed Urzędem i Teatr Bałtycki,
A w parkowej osnowie - Amfiteatr - czynny w czasie lata.

 

Miasto ulicą Śródmiejską jest podzielonym,
Kolorowe ekrany są ochroną tej okolicy,
Opodal Ptaki Hasiora stoją na wzgórzu ukwieconym,
A nowy stadion Bałtyku jest atrakcją tej dzielnicy.

 

Z południa na północ majestatycznie się rozciąga,
Wzdłuż - jak wąż wijącej się - rzeczki Dzierżęcinki,
Wspaniały rezerwat przyrody, i uwagę przyciąga:
Park Książąt Pomorskich - okras tej cudnej dolinki.

 

Na północy - Jamno malowniczo położone,
Pełne żaglówek i jachtów, tu
Wąskim pasem lądu oddzielone,
Od sięgającego Bałtyku - horyzontu.

 

Na zachodzie - dymią kominy,
Miejskiej przemysłowej dzielnicy,
Widzę liczne zakłady tej gminy,
A dalej znów las w całej okolicy.

 

Na północnym-wschodzie - Góra Chełmska wyrasta,
Z wieżą widokową i lasem aż do Sianowa,
Są to płuca tego urokliwego miasta,
I moje ulubione szlaki - wędrówek bez słowa.

 

Na południowym-wschodzie - wśród otaczającej zieleni,
Błyszczy Lubiatowskie jezioro dostojnie,
Wypływa z niego Dzierżęcinka, wśród kamieni
I płynie przez miasto ku morzu spokojnie.

 

Wzruszony tym niesamowitym widokiem,
Uświadomiłem sobie, jak zdziwiona jest moja mina,
Gdy obudziłem się nagle, ze szczęśliwym wzrokiem
Odkryłem nowe uczucie: miłości do Koszalina!

(Piotr Kawa - Koszalin 2007)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Warsztaty Styczniowe

piątek, 11 stycznia 2008 17:05

A NA WARSZTATACH BYŁO TAK...



( Literaci przy pracy:

K. Szmit, I Wiercińska, Z. Zawilska,  L. Nowosad i Z. Grzanowicz)

Tradycyjnie już,

w drugi czwartek miesiąca

odbyły się warsztaty literackie naszego Bractwa.

Efekty tego spotkania

będzie można ocenić na wieczorku literackim

- w trzeci czwartek miesiąca,

co też będzie teraz już terminem niezmiennym.

Jednym słowem - literackie czwartki...

A dziać się będzie sporo!

Bo to

i wieczorek z kilku części będzie się składać.

I książkowa loteria się odbędzie,

gdzie wystarczy zaledwie łut szczęścia,

by nie wyjść z pustymi rękoma.

Zaś muzyczne przerywniki

i poczęstunek na słodko,

dopełnią reszty.

Dla zachęty uchylę rąbka tajemnicy,

podając co nieco o niektórych wierszach.

Na przykład Zosia Zawilska w utworze

pt. „Taniec postu z karnawałem"

zaprezentuje zaskakujące fraszkowe zakończenie.

Renia Adamowicz na czas recytacji

zabierze nas w piękne Tatry,

a Lidka Nowosad

w swoim utworze będzie łamać serca.

Czyje?

Tego nie zdradzę.

Janek Lutobarski wyzna,

że chciałby latać,

a Kazia Szmit będzie zatrzymywać czas

w wierszu „Nieubłagany czas".

Krysia Pilecka napomknie

o jednej z najwartościowszych rzeczy na tym świecie,

czyli o przyjaźni,

a Wacek Rytlewski coś o zimie wspomni...

A już kompletnym hitem

będzie na zakończenie

szopka w zespołowym wykonaniu Bractwa.

 


 (Poetki i poeci:

K. Pilecka, R. Adamowicz, P. Kawa, R. Dopieralski, J. Lutobarski, W. Rytlewski)

Oj!

kroi się w tym karnawale impreza na sto dwa!!!

Tym bardziej, że

„Karnawał w tańcu i w wierszu",

to tytuł tegoż wieczorka.

A i ja też swoją cegiełkę

do owego literackiego przedsięwzięcia dorzucę...

 

 (Wyłącznie poetki:

K. Szmit, I Wiercińska, Z. Zawilska i L. Nowosad)

No to do czwartku!!!

Romek Dopieralski



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Spotkanie członków KBL

środa, 09 stycznia 2008 21:42

Jutro, 
czyli
 dnia 10 stycznia 2008r. o godz. 17,00
 w Klubie Garnizonowym
na ul. Andersa w Koszalinie,
odbędzie się
spotkanie organizacyjne członków KBL,
związane z przygotowaniem
 Wieczoru Literackiego.
Prosimy
o przyniesienie ze sobą
utworów literackich napisanych
na temat
Nowego Roku,
karnawału,
a także utworów
o tematyce dowolnej!
 Obecność obowiązkowa!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Zapraszam do nowej Galerii na Blogu

środa, 09 stycznia 2008 21:35

Ostatnio,
członkowie Bractwa,
przestali dostarczać mi materiały
na stronę naszego bloga!
Może przechodzą jakiś kryzys?
Nie czekając na nowinki,
zdam sprawozdanie z tego,
 co nowego zaistniało
w zakładkach do bloga.
 Otóż pojawiła się nowa Galeria
zatytułowana:
 "Publikacje Autorskie członków KBL".
W tej to galerii,
można zobaczyć fotografie stron tytułowych
autorskich tomików członków KBL,
ułożone chronologicznie według lat wydania,
opisane imieniem i nazwiskiem autora
oraz tytułem publikacji!
Zapraszam
do naszej  Galerii. 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


poniedziałek, 19 lutego 2018

Licznik odwiedzin:  545 270  

Kalendarz

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Blog Krajowego Bractwa Literackiego w Koszalinie zrzeszającego lokalnych literatów głównie poetów.

O mnie


Jestem Romek spod znaku Wodnika. Mieszkam w Koszalinie. Pisanie, to mój późno odkryty żywioł. Poza tym zawsze był sport. Jestem niezłym dendrologiem drzew owocowych. Specjalizuję się w wyrobie win.

ukryj współtwórców

Statystyki

Odwiedziny: 545270
Wpisy
  • liczba: 707
  • komentarze: 5421
Galerie
  • liczba zdjęć: 93
  • komentarze: 27
Bloog istnieje od: 4230 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl