Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 278 088 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


II część wieczorkowej poezji...

piątek, 28 stycznia 2011 23:59

 

 

A NASTRÓJ ŚWIĄT

NIE MIJA…

 

 

Druga część wierszy podczas styczniowego wieczorka literackiego – „W noworocznym tyglu” – była jakby ze starego jeszcze tygla. Utwory bowiem dotyczyły minionych przecież świąt Bożego Narodzenia. To nie dlatego, by tymi wierszami jakąś dziurę załatać. Po prostu były one przygotowywane na wieczorek grudniowy, który się nie odbył, ponieważ byliśmy w trakcie przenosin naszych literackich prezentacji ze starej siedziby (Klub Garnizonowy) do nowej (Klub Osiedlowy „Nasz Dom”). Zatem styczniowy wieczorek, to debiut na nowej dla nas scenie. I przyznać trzeba, że nawet ten odgrzewany nieco klimat świąt był całkiem udany. W klubie jeszcze co nieco zostało z bożonarodzeniowych ozdóbek, więc nastrój świąt jak najbardziej został przywołany w tej wieczorkowej części zatytułowanej zresztą „A nastrój świąt nie mija…”, którą równie świątecznie poprowadził nasz niezwykle atrakcyjny Kazimierz, czyli Jan Kazik Kaga Gałkowski. Sprowokował on nawet do odśpiewania przez wszystkich gości kolędowego szlagieru pt. „Wśród nocnej ciszy…”. I zrobiło się tak potężnie Gwiazdkowo, że ho ho!!!

 

Kazimierz Gałkowski jako Jan Kaga Gałkowski


Oto poetyckie treści…


Regina Adamowicz

„Przedświątecznie, tradycyjnie”

 

Przedświąteczna gorączka jest chorobą

Ogarniająca wszystkich i każdego…

A więc zakupy. Nie jesteś pierwszą osobą

Która doświadczyła tego

 

Karp żywy w wannie być musi – już pływa

Przez tydzień zapasy gromadzisz

Czas przedświąteczny upływa

A ty z tym wszystkim nie radzisz

 

A potem praca w galopie

Choinka, błyskotki, prezenty

Trzeba być z wszystkim na topie

I o tradycji pamiętać

 

Robota w ręku się pali

Przyśpieszasz, aż boli głowa

Pieczenie, smażenie

Karpia nie ma kto zabić

A kiedy wszystko gotowe

 

Stół uroczyście przybrany na biało

Siano, opłatek, jeden talerz pusty

Dwanaście potraw

Jak na tradycję przystało

Ryby i grzyby dodatki z kapusty

 

Makowe przysmaki – słodycze dla dzieci

Czar Świąt – Bożego Narodzenia…

Gdy pierwsza gwiazdka na niebie zaświeci

Dzieląc się opłatkiem składamy życzenia

 

 

 

Jan  Wiśniewski

„Boże Narodzenie”

 

 

Prorocy nadejście Miłosierdzia głosili

Czas płynął

Zwątpienie przyćmiewało nadzieję

 

I oto

gdy wreszcie Słowo stało się Ciałem

gdy Miłosierdzie zstąpiło

spersonifikowane

(aby być wśród nas

i wskazać Drogę

aby męką przebłagać gniew

za czyny moje

i brata mego

i ojca

i syna)

wzgardziło tronem

i sceną wśród braw

 

Oto grota stajenna

i siano w żłóbku

Oto Maryja

w chuście tuląca Dziecię

Nieboska sceneria uczłowieczenia Bóstwa

I tylko gwiazda drogowskazem

 

Dziś

nie tylko dzieci pierwszej gwiazdy wypatrują

by zasiąść przy stole opłatek dzieląc

Dziś kolęda ucisza serca

i myśli kieruje tam

dokąd drogę Miłosierdzie otworzyło

poprzez cierpienie

i śmierć

i Zmartwychwstanie

 

Usta śpiewają lulaj że lulaj

po chwili gloria płynie w dal

Gloria in exelsis

Dzięki Synowi

Bo oto mogła powstać pieśń

wróć Synu wróć z daleka

 

Wróć

Ojciec czeka

 

 

 

Irena Michałowska

„Święta noc”

 

Chociaż wicher duje

Kurzawa zacina

Pastuszkowie spieszą

Do nędznej stajenki

Gdzie w żłobeczku leży

Najświętsza Dziecina

 

Trzej Królowie

Też przybyli

I klęczą w pokorze

By hołd oddać

I powitać

Niemowlątko Boże

 

A radosne kolędy

Echem rozbrzmiewają

I malusieńkiego

Śpiewem wysławiają

 

I my spieszmy

Na pasterkę

Choć śniegiem zacina

Niechaj nas pobłogosławi

Najświętsza Rodzina

 

 

 

Emilia Szybista

„Radośnik”

 

W Betlejem w stajence, kto żyw się weseli

Ludzie i zwierzęta, gwiazdy i anieli

Niech mu będzie chwała, śpiewa ziemia cała

Wszyscy hołd składają, bóstwo pozdrawiają

 

Tirli, tirli, bum cyk cyka, z nieba spływa nam muzyka

Brzmi fanfara, bums tarara, bum tarara, bum

Tirli, tirli, bum cyk cyka, przez świat płynie ta muzyka

A fanfara, bums tarara, bums tarara, bum

 

Zszedł z nieba na ziemię i leży na sianie

Kochajmy się wszyscy, a świat będzie rajem

Na chwałę Jezusa, oczyść z win swą duszę

Bądź czysty i prawy, jak ten śnieżek biały

 

 Zbratali się dzisiaj pastuszki z królami

Groźny lew z zajączkiem, palmy z jodełkami

Chleb ofiarny łamią, winy przebaczają

Czyś mały, czyś wielki, pospiesz do stajenki

 

Bierzcie cytry, dudy, kotły, trąby, arfy

Multinki, bandurki, cymbały, fujarki

Puzon, szałamaja, lutnia by się zdała

Piszczałka rozpocznie dla Dzieciątka koncert

 

Tirli, tirli, bum cyk cyka, z nieba spływa nam muzyka

Brzmi fanfara, bums tarara, bum tarara, bum

Tirli, tirli, bum cyk cyka, przez świat płynie ta muzyka

A fanfara, bums tarara, bums tarara, bum

 

 

 

Robert Paweł Kamin

„Wigilijny ogień”

 

Zimno dookoła, mróz siarczysty kąsa

Lecę więc się ogrzać przy choinki wąsach

Ciepło od tej nocy betlejemskiej płynie

Ach! Lubo w niej trwać jest jako przy dziewczynie

 

Iskry zimnych ogni nocy wigilijnej

Koją moją duszę jak pieśni maryjne

Ciepło onej nocy serce me odtaje

Kanonizacją snów życie me umaję

 

Jak miło jest myśl swą zasadzić w tych sferach

Wydobyć nadzieję, co raje otwiera

Życie namaścić tą siłą tajemniczą

Co Boga się trzyma wieczności kotwicą

 

Sielsko mi się robi – jestem w ciepłym domu

Duch wigilii mknie – hen do Niebios tronu

Serce się cieszyło, kiedy rym składałem

Jest mi błogo, miło – wierszem się ogrzałem

 

 

 

Grażyna Piekarewicz

„Wigilia”

 

Rozświetliły się

światła w oknach,

zajaśniała noc

Księżycowa

 

Rozbłysły gwiazdy

na niebie

niczym pochodnie

płonące

 

Na białych polach

położyła się

noc wysrebrzona

 

Roztańczyły się

iskry szczęśliwe,

śnieżnym dywanem

marzenia się przykryły

 

Wokół słychać

świętej nocy

szeptanie

 

Świat ogarnia wzruszenie

W zimowej ciszy

Wigilii przybywanie

 

Jak łąka ubrana

w kobierzec barwnych

kwiatów

w nadziei wręczy

Ci opłatek

 

Wśród miliona

świateł

Jej życzenia

popłyną do nieba

Miłości

Radości

Spełnienia

 

 

PS  Została jeszcze jedna wieczorkowa część autorecytacji wierszy brackich poetów, czyli coś z tytułowego tygla.  Tak więc będzie o Małyszu, o zimie w ogóle, o wspomnieniach alpejskich, o pewnym grzeszniku i... ale o tym następnym razem.

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

I część wieczorkowej poezji...

wtorek, 25 stycznia 2011 22:56

 

 

WIERSZE O WAŻNYCH

OSOBACH

 

 

Tę część wieczorowych treści poprowadziła Beata Piocha. Ona też była pomysłodawczynią tegoż tematu, czyli wierszy o ważnych osobach. Było więc o Janie III Sobieskim herbu Janina, który najpierw był chorążym wielkim koronnym, potem marszałkiem wielkim koronnym, hetmanem polnym koronnym, by w końcu zostać królem Polski i wielkim księciem litewskim. Przez Turków bywał zwany „Lwem Lechistanu”, a przez chrześcijan „Obrońcą wiary”. Rok 2010 był Rokiem Chopina, więc i o nim też był wiersz. Zaś w styczniu tego roku zmarł Krzysztof Kolberger, który oprócz genialnego aktorstwa – potrafił równie genialnie wykorzystać swój głos do poetyckich treści. I właśnie dwie poetki złożyły mu hołd swoimi wierszami. Nie mogło w tym gronie osób ważnych zabraknąć poetki. Zatem o Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej - poetki i dramatopisarki dwudziestolecia międzywojennego, Laureatki Złotego Wawrzynu Polskiej Akademii Literatury, lużno związanej ze Skamandrem – też było. A jedna z brackich, to się nawet wzięła za najsławniejszą poetkę starożytnej Grecji z przełomu VII i VI wieku p.n.e., czyli za wybitną przedstawicielkę poezji litycznej – Safonę.

Oto wiersze brackich o osobach ważnych, jakie wyrecytowali oni na styczniowym wieczorku literackim zatytułowanym „W noworocznym tyglu”…

 

 

Lidia Nowosad 


Do Mikołaja Kopernika


Mikołaju w Toruniu zrodzony

Największy astronomie świata

Mieszkańcu Fromborka Lidzbarka Olsztyna

Odmieniłeś bieg historii 

Brawa

 

Studiowałeś w Krakowie Ferrarze Bolonii

I  w Padwie Ciebie szkolono

Astronomię medycynę i prawo

Ekonomię w Twój  umysł wpojono

 

W zgodzie z Bogiem i ludźmi żyłeś

Kanoniczną wiedzę posiadłeś

Codziennie w niebo wpatrzony

Tajemnicę naszego istnienia odgadłeś

 

Wstrzymałeś Słońce ruszyłeś Ziemię

I cały świat zawirował

Kosmos się zwiększył Ziemia zmalała

Maleńką cząstką w gwiezdnym bezkresie

W mniemaniu ludzi została

 

Zmieniłeś myślenie Ziemian

O skalnej żywej planecie

Wszechświat się rozrósł

Ziemia wędrówkę podjęła

Po eliptycznej orbicie

 

Już wiemy przez rok

Wokół Słońca krążymy

Z planetą na której żyjemy

Cyklicznej zmienności pór roku

Niezmiennie się poddajemy

 

Wszechwiedzę o Wszechświecie

Ci zawdzięczamy

Mikołaju Koperniku Wielki

Za to wszystko pośmiertnie

Z podziwem dla Twego geniuszu

Składamy Ci

Hołd i wielkie dzięki

 

 

 

 

Emilia Szybista

„Jan III Sobieski”

 

Jak się rzecz miała, krótko opowiem, dawno się to wydarzyło

W czasach, gdy ludzie, honor cenili, a słowo, słowo znaczyło

 

Żył pod Łukowem Jakub Zaleski, imć zaściankowy szlachetka

Człek niebogaty, co miał ambicje na wójta zasiąść urzędzie

Że „Złota wolność” szanse dawała, szlachcic na zagrodzie panem

„Szaraczek” jechał, by swoją prośbę samemu królowi przedstawić

 

Ze skromną świtką w zajeździe gościł, by nabrać sił w dalszą drogę

Tam licznym dworem wielmoża staną z sumiastym wąsem, wesoły

Gdy garniec miodu imć Jakub spożył, zwierzył się zacnym sąsiadom

Gdzie, po co jedzie, co chce uzyskać do czego ma powołanie

 

Uważnie słuchał, wąs podkręcając ów Pan, szlachcica relacji

Po czym zapytał, co waszmość poczniesz, gdy król nie przyzna Ci racji?

Nie wrócę z niczym Jakub zakrzyknie, gdy mnie nie raczy mianować

Poproszę, aby moją kobyłkę był łaskaw w… ogon całować

 

Gromki śmiech zabrzmiał, śmiał się najgłośniej, ten Pan co wąsy podkręcał

Ale kobyłkę pod pałac sprowadź Król stary, niech nóg nie męczy

Nazajutrz szlachcic godnie odziany na audiencji się stawi

Ujrzał na tronie wielmożę z karczmy, coś mowę mu odebrało

 

Nie chciał wyjaśnień Pan Miłościwy, był to Jan III Sobieski?

Wszystkoś onegdaj pięknie wyłożył, a jak odmówię waszeci?

Słowo szlachcica od złota droższe (raz kozie śmierć w duchu dodał)

Kobyłka blisko, tuż przy pałacu, jest uwiązana u płota

 

Zaśmiał się gromko Pan Miłościwy, dworzanie, goście pospołu

Czy się człowiecze nie lękasz króla? Lękam, lecz jedno mam słowo!

Nie mam bogactwa, srebra ni złota, trudzi się moja rodzina

Jeden skarb mamy, to honor rodu, z ojca przechodzi na syna

 

Wszyscy zamilkli, wtedy Monarcha, takie wygłosił orędzie

Kto swego słowa się nie zapiera, ten godnym urzędu będzie

Nie sprzeniewierzy się (słowo króla) próśb nie ulęknie

Odważny prawy Naczelnik miasta w nim Panie wójtowa będziesz

 

Od trzech stuleci to porzekadło, a ranga słowa zanika

Coraz to gorzej z prawdą, odwagą, posłuchaj tych ze świecznika

Może przyczyną jest brak kobyłek, płotów mniej także się stawia

W co pocałujesz taki samochód, niemodna prawość, odwaga

 

 

 

 

Roman Dopieralski

Życie fortepianem mierzone”

 

w Żelazowej Woli haust pierwszy

w Warszawie drugi, u Żywnego

u Elsnera – pełnoletniość

 

i wyfrunąłem spod ojczyzny skrzydeł

Paryż był mi domem

i koncerty w inne kraje

 

syty od poklasków

niemal wyłącznie

kompozycjom fortepianowym

się poświęciłem

 

w sercu miałem Sand

Majorkę, Marsylię…

 

kołom europejskiej awangardy

rękę podawałem

Balzak, Liszt, Heine…

zaś Adaś Mickiewicz z naszych

i Niemcewicz, i Norwid

 

a w głowie wyłącznie muzyka

polonezy, mazurki, walce…

 

choć krótkie to życie moje

na trzy części bym je podzielił

 

od wpływów wczesnoromantycznych

w okresie młodzieńczym

i cechy narodowe

kiedy mój styl się krystalizował

po ostatnie akcenty

perspektywy postromantyczne

mi otwierające

 

a teraz

konkursy mojego imienia

na ukochany mój fortepian

 

 

 

 

Ludmiła Raźniak

„Mówią”

 

gdy gaśnie ludzkie życie

zapala się gwiazda na niebie

a gdy gaśnie życie

które było autentyczną

gwiazdą na ziemi

a nie tą medialną tandetą

prowokującą skandalami

migocącą

li tylko przelotnym błyskiem fleszy

czy tanią pozłotą

ekstrawagancji?

 

Twoje było prawdą i głębią talentu

miłowaniem pięknego słowa

i siłą przekazu

emanowało dobrem

zapadając w duszę

czyniło świat lepszym

 

cóż wtedy

gdy wyrokiem przeznaczenia

z orbity Ziemia

przesuwasz się

w elipsę nieba

 

blask twej gwiazdy

nie blednie

niebo przygarnie

twą promienną duszę

ale na ziemi

robi się szaro i smutno

 

dopóki Bóg nie ześle

nowego wcielenia

Krzysztofa Kolbergera

 

 

 

 

Grażyna Piekarewicz

„Pamięci M. Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej”

 

Na Twojej dłoni

Wonne olejki siana, wanilii, róż, tulipanów

 

Ich zapach unosi się wokół

jak zapach Twojej poezji

niepowtarzalnej, jedynej

 

Piórem czasu zapisany sopran kobiecy

tęsknoty przeplatane uśmiechem i łzami

 

W Tobie życiem zauroczenie

Magia pocałunków, słowiki i akacje

wichry i milczący kochanek

 

W swych strofach światu dajesz nadzieję

Jest w niej cichy szum wiatru, niebo zapala się złotym promieniem

 

W Tobie radości schronienie

W Twojej modlitwie słowa pełne kobiecości, pełne Twojej wytrwałości

 

Mówisz o szczęściu na Ziemi i w niebie

 

Z pokolenie na pokolenie przekazujesz miłości uwielbienie

 

Twoja postać wytworna, filigranowa

Jesteś jak noc księżycowa

 

Urodziłaś się…

Od tej chwili sto lat mija

 

I choć już Cię nie ma

Kapłanko poezji miłosnej

 

Świat wciąż Cię wita

 

A słowo Miłość niech w sercach na wieki rozkwita

 

 

 

 

Beata Piocha

„Po prostu poetka”

 

nieważne

czy była piękna

nieważne zniesławienia

i erotyczne aluzje – niesmaczne i niezdrowe

 

nieważna jakaś legenda

o fascynacji młodym Faonem

kogo obchodzi ten skok rzekomy

w zawiedzionej miłości morze

 

nieważne głuche pomniki

ni szczątki papirusów

których nikt już nie czyta

 

bo przecież była pierwsza

odważnie grała

na lirze serc

klejnot Starożytności

ozdoba prawdziwych poetów

 

Psafo z wyspy Lesbos

fiołkowłosa Psafo z Mytylene

arystokratka

miłosnych wyznań

 

spełniona

czuła matka

przewodniczka dziewcząt

sławiąca kobiece piękno

w doskonałości wiersza

 

lekka w muzyce szczerości

ekspresją subtelnych uczuć

intensywnym wdziękiem

 

silna bogactwem wyrazu

mocą słów delikatnych

precyzją wiary i pasji

i strof rytmicznym splotem 

 

Safo

po prostu Poetka

i feministka pierwsza

 

żadna kobieta

o miłości

nie odważyła się tak pisać

ani wcześniej

ani tysiące lat potem

 

[dlatego bogowie znudzeni

życiem na Olimpie

posłali po nią by pieśniami

umilała im czas]

 

 

 

 

Regina Adamowicz

„Ambasador słowa”

 

Jeszcze słyszę tembr głosu w eterze

I komunikat: „On odszedł na zawsze”

Może jeszcze wczoraj grał rolę w teatrze...

Czy to pomyłka? – nikt w to nie uwierzy

 

Z wielkim pietyzmem recytował słowa

Słuchaczom one wpadały w głąb duszy

Słowami poezji niejednego wzruszył

Każdą wypowiedź jak gdyby szlifował

 

Z jego ust padały jak cenne diamenty

Przetworzone pięknie najwspanialsze słowa

Roznosiły się echem ponad kontynenty

 

Gdzie polskiej mowy był ambasadorem

Zbyt wcześnie z losem walkę swoją przegrał

Odszedł wspaniały aktor - Krzysztof Kolberger

 

  

 

 

Kazimierz Gałkowski

„Władyś z lamusa wyciągnięty”

(wspomnienie o szwagrze)

 

O nim po cichu, ale dużo mówiona

w szkołach i na uczelniach

Zaś głośno całymi latami „Wolna Europa”

nadawała audycje o jego przemyśleniach

o „zgubnej polityce gospodarczej i zagranicznej kraju”

Nie zamknęli go, gdyż oryginał uzasadnień naukowych

znajdował się w Biurze Politycznym Partii

a przecieki za granicą u Nowaka-Jeziorańskiego

 

Pedagodzy znali myśli filozofa z tajnych broszur

ze spotkań studentów, a w TVP „Władyś” wyliczał

w obecności Krzysztofa Teodora Toeplitza – błędy

jakie popełnił autor „Kapitału” utopijnej myśli

marksizmu i nie tylko, w tym błędy M. Gorbaczowa

W swoich publikacjach przewidział również kryzysy

gospodarcze w 1956 roku na Węgrzech i Czechosłowacji

Ostrzegał Polskę

 

Dlaczego wyciągam z lamusa kogoś, kto odważnie

publicznie wyznawał swój patriotyzm, przewidział los

i logicznie myślał. Był wielki duchem, walczący

w Powstaniu Warszawskim, średniego wzrostu o uśmiechniętej

twarzy z trądzikiem, wysokim czołem, bez większego owłosienia

Ale zacną mądrą głowę podnosił – stronił od układów

i uzależnień partyjnych

 

Poślubił z mogielnickiej izby Florę, starszą

siostrę mojej żony, Zosi. Dom siostrzenicy przy

dawnej alei Szucha był otwarty dla środowiska

literackiego i nie tylko. Przyjazny dla poetów

Leopolda Staffa, Juliana Tuwima, czy mistrza Konstantego

Ildefonsa. Ale utwory siostry przygotowane

do druku były z reguły na cenzurowanym

 

Mój bohater, to szef resortu oświaty

w latach 60-tych. Skreślony z encyklopedii

powszechnej i powtórnie przywracany. Ale po co?

Przyjaciele Moskale za nie podjętą decyzję, dotyczącą

zdjęcia krzyży ze szkół – zdjęli go z posady ministra

już nazajutrz. Nie zdążył wrócić do resortu, dozorca z żalem

furty nie otworzył, bo nie mógł, nie kazano mu

 

Ale z nim, jak cień, szedł jego intelekt i autorytet

trochę może nadszarpnięty, bo następnie kierował

resortem Ochrony Środowiska, a ekspres wieczorny

kpiarsko określał Pana Ministra jako szefa od

świeżego powietrza

 

Zapaliło się światło – stop!: inne zdanie

miał Stefan Wyszyński – Prymas Polski

W swojej książce „Zapiski więzienne” pisał

o Panu Bieńkowskim, że to poseł otwarty, pogodny

z podejściem humanistycznym i widzi naczej

drogę łatwych rozwiązań, by Prymas uwięziony

powrócił do Warszawy na stolicę prymasowską

 

Odważny Polak, naukowiec, przyjaciel studentów

w latach reżimu i polskiego socjalizmu odszedł w niepamięć

Spoczywa na Powązkach z żoną Florą, ale

nie w alei zasłużonych. Bo tam jest ich cela

zalesiona – smutna i niedoceniona

 

W przemianach epoki paradoksalnie chyba wyprzedził

Władysława Bieńkowskiego – Lech Wałęsa ze stoczni

A szkoda. Wróć, mój Drogi, z lamusa niepamięci…

 

 

PS  Druga część wieczorkowo-poetyckich treści już niebawem.

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Życzenia plus felieton...

sobota, 22 stycznia 2011 18:52

 

 

DLA

WSZYSTKICH

BABĆ i DZIADKÓW

  

@)-->-->-- serce@)-->-->--serce@)-->-->--serce@)-->-->--

WSZYSTKIM BABCIOM i DZIADKOM

w DNIU ich ŚWIĄT

SAMYCH

CUDOWNYCH

WNUCZEK I WNUKÓW !!!

@)-->-->--:-]@)-->-->--0:-)@)-->-->--:-)@)-->-->-- 

 

Na naszych wieczorkach literackich staramy się naszymi tekstami dotykać również tego, co w danym miesiącu się wydarza. Nie inaczej było na styczniowym wieczorku, kiedy Braccy poeci recytowali wiersze o niedawno zmarłym aktorze, Krzysztofie Kolbergerze - wielkim miłośniku poezji i słowa pisanego w ogóle. W prozie też aktualny temat został tknięty. W comiesięcznym cyklu – „ Nie tylko wierszem, czyli felieton bracki” – proza Romka Dopieralskiego poświęcona została właśnie owym tytułowym w dzisiejszym wpisie babciom i dziadkom.

 

 

Nie tylko wierszem…

czyli felieton bracki Romka D.

 


 

RODZICE NASZYCH RODZICÓW

Dwudziesty pierwszy dzień stycznia to oczywiście Dzień Babci. Zaś 22 dzień stycznia zarezerwowany jest dla dziadków. Taka babcia, czy też dziadek jest jak sporych rozmiarów instytucja! To przeważnie czyjaś żona, czy też mąż, matka – ojciec, niekiedy córka – syn, teściowa (brrrr) – teść, synowa – zięć, jak również ciotka – wujek, stryjenka – stryjek, tudzież siostra – brat, szwagierka – szwagier, bratowa, bratanek, siostrzeniec itp., itd., etc. Jednak rola babci bądź dziadka jest chyba tą najbardziej wdzięczną rolą. Potężne zasoby miłości w babciach i dziadkach drzemiące, przelewane są więc na trzpiotne zazwyczaj wnusie i wnuki. A skąd w nich takie zasoby? Może niewystarczająco dużo przelewało się na swoje dzieci, stąd ta nadwyżka. Rodzice wnucząt, czyli dzieci tychże babć i dziadków, niejednokrotnie przecierają oczy patrząc na super relacje osób, które dzieli różnica dwóch przecież pokoleń. Babcie i dziadkowie swoim wnuczętom pozwalają przeważnie na wszystko to, czego wcześniej zabraniali własnym dzieciom. Czym to jest uwarunkowane? Jak to wytłumaczyć? Może decyduje w tym przypadku mądrość życiowa, której nabiera się z wiekiem. Choć też  i takie teorie krążą, że człowiek ucząc się całe życie i tak głupim umiera. A może na starość się dziecinnieje? I wtedy jakby zanika ta bariera wiekowa dzieląca dziadków i wnuczęta? Jakich by teorii jednak nie snuć, jakich by nie prowadzić wywodów – instytucja babci i dziadka wielką jest i basta!!!

Na swoim przykładzie mogę stwierdzić, że choć mojej babci już od dawna nie ma wśród nas, to czułego dotyku jej rąk, kiedy głaszcząc mnie po głowie śpiewała mi kołysanki – nie zapomnę nigdy. I choć o słodycze nie było kiedyś tak łatwo – ona zawsze miała dla mnie coś w zanadrzu. Ubierała się na poły folklorystycznie, więc w haftowanym fartuszku skrywała te słodkości. Zaś widok pochylonej nad niecką babci, ugniatającej ciasto na zacierki, na tle okna w promieniach wschodzącego słońca, kiedy rankiem się budziłem – na zawsze w sercu zachowam…

 

 

PS  W następnym wpisie będą już wieczorkowe wiersze, jakie Braccy poeci zaprezentowali w swoich autorecytacjach. Utwory są prześlicznej urody – zatem koniecznie zajrzyjcie na naszego bloga już niebawem.

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Literacki wieczorek w pigułce...

czwartek, 20 stycznia 2011 23:54

 

  


TAK TO LECIAŁO…

 

 

Wieczorek literacki odbył się według wcześniej ustalonego planu, który obmyślony został tydzień wcześniej na naszych literackich warsztatach. Wszystko więc poszło jak po przysłowiowym sznurku. Były oklaski, śmiech, wzruszenie, czyli to co znamionuje udaną ucztę literacką. Oto ona w telegraficznym skrócie:

 

1. Przywitanie gości.

2. Przerywnik muzyczny: piosenka "Maleńka miłość" z repertuaru Eleni, śpiew - Julia Omachel z klasy VI Ogólnokszt. Szkoły Muzycznej I-go stopnia.

3. Nie tylko wierszem, czyli felieton tematyczny Romka Dopieralskiego pt. „Rodzice swoich rodziców”.

4. Przerywnik muzyczny: piosenka "Wonderful dream" z repertuaru Melanie Thornton, śpiew - Michalina Olszewska.

5. I część autorecytacji wierszy Brackich poetów / „A nastrój świąt nie mija” (prowadzący Kazik Gałkowski):

            - Regina Adamowicz „Przedświątecznie, tradycyjnie”

            - Jan Wiśniewski „Boże Narodzenie”

            - Irena Michałowska „Święta noc”

            - Emilia Szybista „Radośnik”

            - Ludmiła Raźniak „Choinko”

            - Roman Dopieralski „Pośród kochanych osób”

            - Maria Rudecka „Choinki”

            - Robert Kamin „Wigilijny ogień”

            - Grażyna Piekarewicz

            - Kazimierz Gałkowski „Wigilia”

6. Przerywnik muzyczny: "Libertango" argentyńskiego kompozytora Astora Piazzolli (znane m.in. z repertuaru Grace Jones), śpiew - Dominika Ostrowska z kl. IV OSM II st.

7. II część autorecytacji wierszy Brackich poetów / „Ludzie wielcy w wierszu” (prowadząca Beata Piocha):

            - Lidia Nowosad / Do Mikołaja Kopernika

            - Emilia Szybista / o Jakubie Zaleskim

            - Roman Dopieralski / o Fryderyku Szopenie

            - Grażyna Piekarewicz / o Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej

            - Ludmiła Raźniak / o Krzysztofie Kolbergerze

            - Kazimierz Gałkowski / o Władysławie Bieńkowskim

            - Beata Piocha / o Safonie

            - Regina Adamowicz / o Krzysztofie Kolbergerze

8. Przerywnik muzyczny: "Nie wierz mi, nie ufaj mi" z repertuaru Anny Jantar, śpiew - Michalina Olszewska.

9. III część autorecytacji wierszy Brackich poetów / „W noworocznym tyglu, czyli… do gara wiersze wrzucone” (prowadzący Roman Dopieralski):

            - Regina Adamowicz „Nie zrań nikogo”

            - Kazik Gałkowski „Symfonia pod chmurką”

            - Irena Peszkin „Bonjour”

            - Robert Kamin „Pojednanie”

            - Maria Rudecka „Wiersz o Małyszu”

            - Jan Wiśniewski „Śnieżne impresje”

            - Irena Michałowska „Skrzydlate morsy”

            - Roman Dopieralski „Nadzieje grzesznika”

10. Przerywnik muzyczny: fantazja "Walpurgis" na flet solo Fridginda Gottsche-Niessnera, flecistka - Roksana Grzesik z kl. IV OSM II st.

11. Pożegnanie gości.



 

 

PS  W następnym materiale będą konkrety, czyli kontynuacja wieczorkowego planu w szczególe. Zaś powyższa dekoracja sceny wraz z tyglem (ładnym niklowanym garem) była autorstwa Kazika Gałkowskiego.

 

  


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Przybądź i Ty...

poniedziałek, 17 stycznia 2011 15:11

 

 

ZAPROSZENIE

na

WIECZOREK LITERACKI !

czyli

NOWY ROK – NOWE MIEJSCE !!!

 

 

Można by powiedzieć, że po świątecznym wyciszeniu i po noworocznych szaleństwach – nadszedł czas na literackie treści!!!

Zatem zapraszamy po raz pierwszy w tym roku na naszą ucztę poetycką!!!

Po raz pierwszy odbędzie się ona w naszej nowej siedzibie!!!

Jednym słowem – gościnne ongiś progi Klubu Garnizonowego zamieniamy na Klub Osiedlowy „Nasz Dom”  - również w Koszalinie, tyle że przy innej ulicy: Zwycięstwa 148.

 

„W NOWOROCZNYM TYGLU”

to tytuł naszego wieczorka literackiego.

A w nim:

- trzy części autorecytacji wierszy naszych brackich poetów

- tematyczny felieton

- muzyczne przerywniki uczniów Zespołu Szkół Muzycznych w Koszalinie.

 

Co do szczegółów, to wiersze w jednej z części poetyckich będą o bożonarodzeniowych świętach. Dlaczego o tym, co w grudniu – dopiero w styczniu?! Ano dlatego, że inaczej się nie dało, bowiem zmienialiśmy siedzibę swoich literackich popisów i grudniowy wieczorek literacki po prostu się nie odbył.

Tematem drugiej części autorecytacji wierszy brackich poetów będą postacie, które w historii ludzkości odegrały niebagatelną rolę.

W części trzeciej tematyka będzie dowolna i zahaczy nawet o naszego króla przestworzy - Adasia Małysza.

Jak zwykle będzie również można zaopatrzyć się w wiersze brackich poetów, których kopie będą wyłożone na tak zwanym "Stoliku wielkiego brania", skąd owe wiersze niejako wołają: "Jesteśmy do wzięcia!"

Nie zabraknie także "Minikiermaszu z brackim tomikiem", gdzie będzie można nabyć tomik wierszy danego poety z autografem na gorąco.

 

A to wszystko…

 

...już 19 stycznia (środa)

o godz. 17

na ul. Zwycięstwa 148

w Koszalinie

w przepięknej sali Klubu Osiedlowego

„Nasz Dom” !!!

 

Wstęp oczywiście wolny!!!

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Sukcesy Brackich w Krakowie...

czwartek, 13 stycznia 2011 22:11

 

 

II NAGRODA REGINY

i WYRÓŻNIONA KRYSTYNA

w KRAKOWSKIM

KONKURSIE LITERACKIM!!!

 

 

 

W grudniu 2010 roku nastąpiło rozstrzygnięcie XVII Konkursu Literackiego Fundacji Sztuki Osób Niepełnosprawnych w Krakowie. Napłynęło 330 utworów napisanych przez 112 poetów oraz 56 opowiadań 51 prozaików.

Przyznano osiem nagród i 13 wyróżnień.

Wśród nagrodzonych znalazła się poetka z naszego Bractwa

REGINA ADAMOWICZ,

którą uhonorowano II nagrodą!

Nie zabrakło również naszej poetki wśród wyróżnionych - KRYSTYNA PILECKA!

Wiersze obydwu poetek zamieszczone zostały w pokonkursowym tomiku pt. „Glamour”. Książkę wydano w ramach projektu „55 spotkania artystyczne osób niepełnosprawnych”, zaś wydawcą jest Fundacja Sztuki Osób Niepełnosprawnych z Krakowa. Tylko pozazdrościć tak szczytnej inicjatywy…

 

A oto wiersze nagrodzonej Reginy Adamowicz:

 

 

 

UŚMIECHEM ZAKWITNĄ

 

Marzenia opadają

jak liście jesienią

jeszcze się złotem

szczycą i czerwienią

już się nie podniosą

do drzewa korony

 

Wiatr je rozniesie

jak piasek na plaży

jak spopielonych

pamiętników szczątki

rozniesie rozrzuci

w różne świata strony

 

Zostaną w sercu

jak nieme pamiątki

niespełnieniem zaciążą

i może się zdarzy

że do serc innych

ich pamięć zapuka

 

Czy wykiełkują

na uprawnej ziemi

 

Może u innych

w sercu je odszukasz

może uśmiechem

zakwitną na twarzy

 

Pamięcią zakwitną

niezapominajki

 

 

JAK Z BAJKI

 

Wiersz jest modlitwą

struny serc porusza

zagra melodią

cicho wyszeptaną

 

rozweseli duszę

każdy dzień umili

do snu ukołysze

i obudzi rano

z nadzieją w sercu

i miłość roznieci

ukojony ciszą

uleci do nieba

słońce uśmiechem

ogrzeje zaświeci

ujrzysz świat inny

w swojej wyobraźni

 

Zakwitnie kwiatem

różą

niezapominajką

poczujesz zapach

konwalii

i mięty

zachwycisz się światem

 

powiesz

jaki świat jest piękny

prześliczny

jak z bajki

 

 

 

 

A to wiersze wyróżnionej Krysi Pileckiej…

 

 

 

O CODZIENNOŚCI

 

Codzienność

Rano kawa wypita

Czasem pośpiesznie

Muzyka wysłuchana

mimo woli, mimochodem:

Szopen, Mozart

Preludium z uśmiechem i…

Rozpoczęty dzień.

Potem kilka słów skierowanych

do mnie, ode mnie do kogoś

Ciepło czyjejś dłoni

Codziennie

Krzątanie w kuchni

Rytuał przy stole

I… dobrze że jesteś

Wtedy smakuje nawet

Przesolona zupa

Jeszcze spacer

Po parku

Bez względu na

pogodę

Jak zaklęcie – dla zdrowia

Wreszcie aksamitna kołysanka

na dobranoc

I znak krzyża

Klamrą zamykający

codzienność

 

 

NIESPOTKANIE

 

miało odbyć się wczoraj

deszcz rozmył

chwile czekania

w lustra kałuż zamienił

ścieżki

niepokój wkradł się

w preludium tęsknoty

 

czas przecieka

między palcami

w mijanych samochodach

koloru znajomego szukam

twarz zmysłami przywołuję

 

szum ulicy drażniąco

w uszach dźwięczy…

… kiedyś ci to opowiem…

na usta spłynęła kropla

deszcz to słony czy łza

cicha jak niemy szept

bez nadziei

 na promień słońca

ciepły dotyk

uśmiech

 

 

 

PS  14 stycznia (piątek) o godz. 17 w Domku Kata przy ul. Grodzkiej 3 w Koszalinie, odbędzie się promocja książki („Przesypywanie ziaren piasku”) Ludmiły Janusewicz, dwukrotnie - jurorki naszego Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego „Istota człowieka”

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Fraszką w politykę...

niedziela, 09 stycznia 2011 18:45

 

 

FRASZKI

ZOSI ZAWILSKIEJ

(część IX)

 

 

 

  

Można by zażartować, że do tej pory fraszkowych części Zosi było „osim”. Teraz weźmiemy się za „We mgle polityki”, czyli rozdział III z Zosiowego tomiku zatytułowanego „Grządki fraszek”. Zosia faktycznie jakby porozsiewała na grządkach swoje fraszki, które obrodziły doskonale i wyrosły na super humorystyczne teksty, z celną puentą – o czym już nieraz napomykaliśmy.

Serwujemy już po raz dziewiąty Zosiowe fraszki, co by tę odwilż za oknem nieco uśmiechem okrasić. A że polityka do żartów jest tematem jak najbardziej właściwym – zatem miłej lektury i szerokiego uśmiechu…

 

 

Poprawiny

 

Miałeś chamie złoty róg

Cały świat go słyszeć mógł

Oddałeś chochołom

Okrągłego stołu róg

I dałeś wziąć się im na sznur

 

 

 

Transformacja

 

To czas, gdy elita

Ruszyła z kopyta

Z radzieckiego żłobu

Do eurokopyta

 

 

 

Zależność

 

Zjawisko jest powszechne

Znane we wszystkich nacjach

Zawsze jest ksenofobia

Gdy grozi ksenokracja

 

 

 

Rodzeństwo

 

Gnębił nas kiedyś wielki brat

I haracz brał dla Kraju Rad

Dziś starszych braci długa ręka

Zza oceanu znów nas nęka

 

 

 

Owce

 

Zamiast iść do lasu

Na łące się pasą

Boją się wilczego rodu

Ksenofobki z ciemnogrodu

 

 

 

Roszczenia

 

Lamentuje wilcza strona

Że od owiec wypędzona

Że to krzywdą jest i stratą

Owce muszą beknąć za to

 

 

 

Fenomen

 

Cóż tak wzburzyło

Wysokie gremia?

Co wywołało

Stan alarmowy?

To pocisk

Ziemia – Niebo – Ziemia

Fenomen

Beret moherowy

 

 

 

Moher

 

W temacie moheru

Dwa są główne trendy

Jedni noszą z niego berety

A drudzy nim sobie wycierają gęby

 

 

 

Marzenie

 

Marzyła kapusta

Żeby zostać wielką

Wstąpiła do Unii

Stała się brukselką

 

 

 

Starania

 

Dziesiątki lat nas dzielą

Od państw o wysokim rozwoju

Ale od czego są władze?

one ten dystans podwoją

 

 

 

Reforma

 

Reforma podatków

Opiera się na tym

Że trzeba wziąć biednym

Bo wciąż brak bogatym

 

 

 

Fortel

 

Żeby cię obedrzeć

Do ostatniej skóry

Stworzono teorię

Budżetowej dziury

 

 

i na koniec fraszka nieco rozbudowana, ale za to jaka…

 

 

Kapuś pniaczek

 

Gdy mówili

Bądź kapusiem

Odpowiadał

Dość niewinnie

Wprawdzie nie chcę

Ale muszę

Szkody wielkiej

Nie uczynię

 

I powoli

Coraz bardziej

Coś go w te rewiry

Niosło

Sam nie wiedział

Że polubi

Aż tak bardzo

To rzemiosło

 

Im gorliwiej

Kapusiował

Tym korzystniej

Awansował

Wkrótce został

Kapuśmistrzem

I zaszczyty

Brał najwyższe

Po najważniejsze

Sięgał miano

Kiedy go właśnie

Zakopano

I los potoczył się

Inaczej

Z trzaskiem na uśmiech

Spadł kapuś Niaczek

 

 

„I to byłoby na tyle…” – jak mawiał niejaki Stanisław Jan Stanisławski, profesor mniemanologii stosowanej. Choć raz jeszcze z fraszkami z „Grządek fraszek” Zosii Zawilskiej, to się jeszcze spotkamy…

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Dawnych zwyczajów czar...

środa, 05 stycznia 2011 12:11

 

  

Z TURONIEM I SZOPKĄ 

 

 

    

 

 

    „Żebyście byli zdrowi, weseli,
     Jako w niebie anieli cały rok!
     Żeby wam się darzyło, kopiło, wodziło
     i dyszlem do stodoły obróciło!
     Żebyście mieli pełne komory, pełne pudła
     i żeby wam gospodyni u pieca nie schudła!
     Żebyście mieli żyto jak koryto, ziemniaki jak buraki, buraki jak pniaki
     I owiesek wąsaty, co by był gospodarz bogaty!
     Tyle wołków, co w płocie kołków, Owieczek, co w lesie mróweczek!
     Cieliczki jak jedliczki, konie jak gronie,
     Co by białe grzywy miały i trzema pługami orały,
     Jak nie trzema to dwoma, jak nie dwoma to jednym,
     Ale godnym. Tak Wam Boże daj!”

 

Taką oto oracją, będącą formułą zaklinania zdrowia, urodzaju i wszelkiej pomyślności, witali gospodarzy, wchodzący do domu goście i przede wszystkim przebierańcy noworoczni, czyli tzw. kolędnicy.

Kolędowanie - zwyczaj to stary. Wspomina o nim już w wieku XVI. Mikołaj Rej. Kolędowanie wywodzi swój początek z misteriów średniowiecznych, odprawianych po kościołach. Żacy przenieśli ten zwyczaj do miast, obchodząc domy i zbierając datki.

Dzisiaj – no cóż – owa inicjatywa mocno przygasła. Mało kto kontynuuje tradycję, chodząc od domu do domu z turoniem (postać przebrana za fantastyczne zwierzę), szopką i gwiazdą, śpiewając okazyjnie ułożone przyśpiewki, pastorałki i kolędy.

Jednak dla przypomnienia - takie "chodzenie po kolędzie" rozpoczyna się w Wigilię Bożego Narodzenia i trwa aż do Trzech Króli, a w niektórych okolicach aż do Matki Boskiej Gromnicznej, tj. do 2 lutego.

Czasu zatem jeszcze dość, by samemu spróbować. Dla zachęty zaś - to, co parę lat temu wydarzyło się w pewnej wiejskiej szkole w Kierlikówce, jednej z siedmiu wsi gminy Trzciana, powiatu bocheńskiego w województwie małopolskim…

 

Kolędnicy z Kierkikówki.

 

…Był mroźny, styczniowy wieczór. Pod butami skrzypiał śnieg. W wiejskiej szkole w Kierlikówce było gwarno i wesoło. W świetle choinkowych lampek, przy współczesnej, młodzieżowej muzyce na zabawie noworocznej bawiły się dzieci. Tańczącym przyglądali się rodzice i nauczyciele. Nagle ktoś głośno począł dobijać się do drzwi sali, w której trwała radosna zabawa. Muzyka ucichła. Drzwi otwarły się szeroko i do sali weszli, radośnie śpiewając, kolędnicy:
     Pójdziemy bracia, w drogę z wieczora, wstąpimy najpierw do tego dwora. I będziemy śpiewać wszędzie o tak wesołej kolędzie.
     Hej kolęda, kolęda !
     A nie żałujemy swojej ochoty, zaśpiewać Panu stojąc przed wroty. Wykrzyknijcie wielcy, mali, żeby nam co prędzej dali.
      Hej kolęda, kolęda !
     Może kolędę dziś dostaniemy, jak nam nie dadzą, to odejdziemy. I będziemy rozgłaszali, że tu skąp-cy, nic nie dali.
    Hej kolęda, kolęda !


    Sala wypełniła się wesołymi gośćmi. Chłopcy mieli błyszczącą gwiazdę, przenośną szopkę, a orszakowi towarzyszył kłapiący szczękami turoń, który śpiewał:
     Gdzie turoń chodzi, tam żytko rodzi, a gdzie jego tropy, tam stawiają kopy, gdzie zadrze rogi, tam stawiają stogi!

    W czasie tej recytacji turoń chodził po sali i głośno tupał "nogą", czyli kijem, na którym osadzona jest jego głowa. Tymczasem trzeci z kolędników przebrany za pasterza, z kapeluszem na głowie zwracając się do mam obecnych na sali zawołał:
    U waszych dzieweczek dobry porządeczek, świnie w piecu ryją, psy naczynia myją, a łyżki pod ławą zarosły murawą! Krowy nie wydoi! Ogona się boi! Izby nie zamiecie - bo ją miotła gniecie! Kolędy nie dają jeszcze wyganiają!

     Nie chciał być gorszy gwiazdor, zawołał i on:
     Gospodyni nie bądź sknera! Daj nam chociaż faske sera, która, zjemy, to podziękujemy!

     Ten z szopką zwrócił się zaś do dyrektora szkoły, wołając:
     Gospodarzu tego domu, chowasz panny, nie wiesz komu, czy handlarzom, czy rzeźnikom, czy nam, biednym kolędnikom?

     - Hej kolęda, kolęda!! - słychać było po skończonej kwestii gromki okrzyk kolędników. Ale to nie był jeszcze koniec kolędowania. Zachęcając rozbawionych widzów do składania datków do kapelusza pasterz wykrzykując, zawołał:
     My kolędujemy, a wy słuchacie, i wy nam za to kolędę dajcie. Nie dajecie wy nam krowy z obory, tylko pajdę chleba, sera z komory. Sera z komory, kiełbasy z kołka a my ją zaraz schowamy do wo-ra. Kto nie ma sera ani kiełbasy, niech sypnie groszem, jako się patrzy!
   
      Następnie przekrzykując się nawzajem wołali głośno:
     
- Albo dacie jajko jedno - będzie się wam dobrze wiedło!
- Dajcie dwa - bo tak trza!
- Dajcie trzy - bo tak się patrzy!
- Dajcie cztery - to nie powiem, że wy sknery !
- Dajcie sześć - będzie was chwalić cała wieś!
- Dajcie siedem - a będzie was chwalił niejeden!
- Dajcie osiem - a ja będę Boga prosił, żeby kogut jajka znosił !


      Co chwilę gromki śmiech ogarniał salę. Kolędnik z kapeluszem zaczął zbierać datki pieniężne, a pozostali kolędnicy zaintonowali kolędę: "W żłobie leży, któż pobieży kolędować Małemu..." . Po chwili kolędę śpiewała już cała sala. Gdy przebrzmiała ostatnia zwrotka, kolędnicy dziękując za datki i składając życzenia noworoczne krzyknęli:
    Na szczęście, na zdrowie, na ten Nowy Rok, niech się Wam urodzi pszeniczka i groch! Pszeniczka jak rękawiczka, żytko jak korytko! I bób - żeby nie był głód! I proso - żebyście nie chodzili boso! Żeby wam się darzyło, szczęściło na ten Nowy Rok! Za kolędę dziękujemy, zdrowia, szczęścia wam życzymy, byście sobie zdrowi byli, długo i szczęśliwie żyli na ten Nowy Rok, na ten Nowy Rok !

       W chwilę potem poszli kolędować dalej. Z domu do domu szła po wsi radosna gromadka, wszędzie witana z radością.

 

Tak oto kilka lat temu chłopcy z kierlikowskiej szkoły odnowili, zapomniany już zwyczaj kolędowania. Chłopcy sami przygotowali stroje, zrobili turonia, wykleili szopkę i gwiazdę. Tekstów nauczyli ich nauczyciele pomni kulturotwórczej roli szkoły w środowisku.

Jak widać warto kontynuować te ludowe zwyczaje, bowiem wszyscy przecież staramy się zakończyć stary rok i rozpocząć nowy w zgodzie, radości, bawiąc się, częstując dobrym jedzeniem, składając sobie życzenia. Tak samo jak nasi dziadowie i pradziadowie pragniemy, aby Nowy Rok był udany i aby wszystko się nam w nim „darzyło". Hej!

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Z poezją i z gwiazdami w Nowy Rok...

niedziela, 02 stycznia 2011 23:03

 

 

WITAMY

w

NOWYM – 2011 – ROKU !!!

 

 

img 1011885 img 2103921 img 2112910 img 2112908 img 2564837

 

Magiczna noc pełna konfetti i bąbelków od szampana już za nami. Zaczął się Nowy Rok, a więc zostawiamy za sobą stare kłopoty i odważnie wkraczamy w nowy, lepszy czas. Zaś gwiazdy podpowiadają nam, co powinniśmy zrobić w wigilię Sylwestra, co tuż po dwunastej, a czego lepiej unikać. A więc…

 

…Przed zakończeniem roku zwracamy długi i płacimy rachunki, żeby w Nowy Rok nie wchodzić z problemami. Jeśli sprzątanie, to 30 grudnia, nigdy w Sylwestra lub w Nowy Rok, bo wymiecie się szczęście z domu. Idź na zakupy i zapełnij lodówkę, pusta zapowiada biedę w Nowym Roku.

 

W co się ubrać?

Czy idziesz na bal, czy siedzisz z mamą przed telewizorem, w Sylwestra musisz się pięknie ubrać, bo inaczej Nowy Rok będzie szary i smutny. Zasada ta obowiązuje obie płcie, bez względu na wiek. Warto założyć nową bieliznę, abyśmy żyli w większym niż dotychczas luksusie. Wibracje czerwieni pobudzają czakrę podstawy i czakrę serca, dlatego uwzględnij ten kolor w bieliźnie lub dodatkach. Czerwień dodaje energii aby tańczyć do białego rana. Uwaga, noworocznego toastu i życzeń nie spełniamy na bosaka, bo przez cały rok nie będziemy mieli pieniędzy! Ziarenko maku włożone do buta przyciągnie do nas powodzenie w miłości w Nowym Roku.

 

Talizmany, amulety

Święcąca biżuteria przyciąga szczęście, a w Sylwestra z dodatkami można zaszaleć! Brylanty, cyrkonie, kryształki dodadzą ci uroku. Do kieszeni schowaj różowy kwarc, kamień spełnionej miłości i ametyst, który uchroni cię przed nadmiernym spożyciem szampana.

Kto ci pisany?

Tego dowiesz się zaraz po północy! Jakie imię pierwsze usłyszysz, takie nosić będzie twoja miłość, a nawet przyszły małżonek lub żona. Wiele osób twierdzi, że ten przesąd działa. Gdy więc usłyszysz, jak ktoś obok ciebie składa życzenia Markowi lub Kasi, przez resztę roku zwracaj uwagę na osoby, które noszą to imię.

A jeśli jesteś sam jak palec i spędzasz Sylwestra przed telewizorem lub radiem, liczyć się będzie pierwsze imię, jakie wypowie prezenter po północy. Zjedź też makowca, bo mak przyciągnie zainteresowanie płci przeciwnej. "Prawa na gości, lewa na pieniądze" - dlatego aby kogoś ciekawego poznać trzymaj się z prawej strony sali balowej lub prawego bufetu, patrząc od wejścia na salę.

 

Pilnuj szczęścia

Tuż po północy wznoś toasty i składaj, a nie sprzątaj szybko naczyń ze stołu, bo wyniesiesz swoje szczęście lub zamrozisz je w lodówce. Porządki mogą zaczekać! Dostaw na stół nową potrawę lub zjedz coś słodkiego, aby w Nowym Roku niczego ci nie zabrakło.

 

Nowa energia

W wielu krajach ludzie tuż po północy otwierają drzwi, aby zaprosić szczęście do swojego domu. Otwórz je szeroko choćby tylko na moment i powiedz "co dobre, zapraszamy, a co złe, to wyganiamy". Dzięki temu Nowy Rok i sprzyjające okazje znajdą drogę do ciebie i twojej rodziny.

 

Pozytywnie nakręceni

Zaraz po północy nakręć zegarek, a przez cały rok będziesz mieć na wszystko czas i siłę. Zaczaruj mechanizm słowami "Niech każda sekunda Nowego Roku będzie twórcza i pełna pozytywnej, radosnej energii". Gdy spędzasz Sylwestra na balu, nakręć zegary w domu po powrocie. A jeśli są na baterie, wyreguluj je, aby pokazywały właściwy czas.

Sprawdź pogodę

Gdy wracasz z balu sprawdź pogodę. Pomyślność w nowym roku wróżą jasne gwiazdy oraz poranne słońce.

 

Noworoczne śniadanie

Zjedź na nie coś, co bardzo lubisz i nie licz kalorii, bo ten dzień powinien składać się z samych przyjemności.

 

Mężczyzna czy kobieta

W dawnych czasach pilnowano, aby w pierwszy poranek Nowego Roku pierwszą osobą, jaka przekroczy próg domu, był mężczyzna, bo miało to przynosić szczęście. To niedorzeczny przesąd, bo panie wcale nie są pechowe! Mimo wszystko, jeśli idziecie z wizytą do wyjątkowo przesądnych znajomych, na wszelki wypadek przepuść małżonka w drzwiach.

 

Co prawda, te porady są już jak przysłowiowa musztarda po obiedzie, ale warto je skonfrontować z tym, co też sami w tym czasie robiliśmy. A nuż spełniliśmy którąś z powyższych porad…

Jeżeli nie, to warto przynajmniej zapoznać się ze świeżutkim wierszem naszej brackiej poetki, która spłodziła go właśnie w wigilię Nowego Roku…

 

 

 

Krystyna Wajda

Okno czasu

 

Zerknij w okno czasu

na horyzoncie Rok Nowy

pośród ścieżek lasu

zakrada się nieodgadniony

 

Idzie krok za krokiem

stąpa w rytmie zegarów

z ciężkim od postanowień workiem

nie pozbawiony czaru

 

Po białym stycznia dywanie

kulę nadziei toczy

wiarą okrasza śniadanie

miłością bawi się w nocy

 

Wysoko pod sklepieniem

gwiezdnym szyfrem nadaje

z nowych perspektyw powiewem

nieznany bliskim się staje

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


wtorek, 20 lutego 2018

Licznik odwiedzin:  545 785  

Kalendarz

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Blog Krajowego Bractwa Literackiego w Koszalinie zrzeszającego lokalnych literatów głównie poetów.

O mnie


Jestem Romek spod znaku Wodnika. Mieszkam w Koszalinie. Pisanie, to mój późno odkryty żywioł. Poza tym zawsze był sport. Jestem niezłym dendrologiem drzew owocowych. Specjalizuję się w wyrobie win.

ukryj współtwórców

Statystyki

Odwiedziny: 545785
Wpisy
  • liczba: 707
  • komentarze: 5421
Galerie
  • liczba zdjęć: 93
  • komentarze: 27
Bloog istnieje od: 4231 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl