Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 278 087 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Pierwszy w tym roku literacki szlif…

czwartek, 30 stycznia 2014 23:23

 

 

I PIĘKNY, I MAGICZNY…

(reportaż)

 

 

 

            Pierwszy wieczorek literacki Krajowego Bractwa Literackiego z Koszalina w Anno Domini 2014 stał się faktem. Rozpoczął go walc pt. „Skarb” Straussa. Potem strzeliły korki od szampana i obopólnie odśpiewano tradycyjne „Sto lat!”. Te śpiewne życzenia Braccy twórcy adresowali do przybyłej publiczności, a publiczność – do Bractwa.

            Kiedy wybrzmiał ostatni akord walca, za comiesięczny cykl – „Nie tylko wierszem, czyli proza Romka D.” – wziął się ów Romek, Dopieralskim zwany. Jego jubileuszowy felieton wieczorkowy (pięćdziesiąty!) pt. „Magiczne oblicza zim”, na początku jedynie z tytułu nawiązywał do myśli przewodniej literackiej biesiady. Jednak puenta była dobitna, krótka (bo to była dobra puenta) i na temat.

            Za to pierwsza część autorecytacji wierszy Brackich poetów tematem przewodnim („Magiczne oblicze zimy”) przesiąknięta była na wskroś – od pierwszego utworu po ostatni. Hela Szymko tak „skrobnęła” w swoim „Zimowym pejzażu”: „Malarka zima maluje widoki / po skostniałej ziemi / puszyste dywany ściele”. Janek Wiśniewski widocznie swój wiersz tworzył w czasie, kiedy była zima, ale wyłącznie kalendarzowa, pogodowo przypominająca wiosnę: „Magiczne oblicze zimy / dziś niełatwo dostrzec w realu / gdy temperatura tak minusom niechętna / przed powinnością śnieżenia ciągle się wzbrania”. A co na to Zdzichu Grzanowicz? „Wszystkiemu winny jest Gender chochlik cholerny” – grzmiał podczas recytacji, wtórując Jankowi. – „Wszak o nim tylko się ostatnio gada / taki to z niego kawał dziada” (ten chochlik Gender oczywiście, a nie Janek).

            Co jakiś czas, by nie dopuścić do recytatorskiej monotonii, na swoich klawiszach przygrywał (i to jak!) Mikołaj Kobus. W eter szły: „Serenada Księżycowa” G. Millera, „Besame Mucho” C. Valezqueza, „Przeminęło z wiatrem” A. Lewandowskiego i wiele, wiele innych szlagierów.

            Natomiast tradycyjnie zaczęto część drugą Brackich utworów poetyckich, co znaczy, że była ona w treściach jak najbardziej dowolna. Poprzez poezję można było podzielić się tym, co danemu poecie na wątrobie na przykład w danym momencie siedziało. Tak też zapewne uczyniła Ola Stroczyńska, tworząc wiersz pt. „Rezygnacja”: „Zmęczona smutkiem, pajaca rolą / poukładała niemożliwości / dotarcia do ludzkiej świadomości / ograniczonej głupotą niewiary”. A tak w utworze „Głuchota” zarymował Robert Paweł Kamin: „Późno zakwitłaś w moim życiu / Może zbyt późno na spełnienie / Kochałem Ciebie już w powiciu / Miłując nasze przeznaczenie”.

            Niestety, wszystko co dobre szybko się kończy. Tak też było w przypadku tegoż wieczorka. Okazało się bowiem, że słowo „magia” z biesiadnego tytułu: „Magia zimowej aury”, obecna była cały czas podczas trwania tejże literackiej uczty. Publiczność opuszczała magiczne tego dnia mury Klubu Osiedlowego „Nasz Dom” z potężną dawką magicznej strawy duchowej. Zaś Braccy poeci zapewniali, że lutowe spotkanie będzie nie mniej magiczne!

 

 

PS  W następnych wpisach zaprezentujemy te magiczne wieczorkowe wiersze i felieton. A może jeszcze coś magicznego…

 

 

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

A w poniedziałek na ucztę literacką…

niedziela, 26 stycznia 2014 22:28

 

 

ZAPROSZENIE

na

WIECZOREK LITERACKI

u

BRACKICH!!!

 

 

 

J U T R O !!!

(poniedziałek)

27 stycznia 2014 roku

Z A P R A S Z A M Y

na

wieczorek literacki

zatytułowany

„MAGICZNE OBLICZE ZIMY”

W programie:

-autorecytacje wierszy Brackich poetów

w czterech odsłonach

-nie tylko wierszem,

czyli felieton Romka D.

-muzyczne przerywniki

-możliwość zakupu Brackich tomików

-słodki poczęstunek

-lampka szampana

 

Początek literackiej uczty

o godz. 17

w Klubie Osiedlowym „Nasz Dom”

w Koszalinie

ul. Zwycięstwa 148

 

WSTĘP WOLNY

 

 

 


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Wiersze zimą o zimie…

piątek, 17 stycznia 2014 21:05

 

  

SKORO JEST ZIMA…

 

 

 

            W końcu mamy Zimę! I to nie tylko kalendarzową ale taką prawdziwą – pogodową! We wcześniejszym artykule nieco napsioczyliśmy na Zimę, że ona taka jakaś wiosenno-jesienna. Jednym słowem – jeszcze do wczoraj – Zima była wprost zniewieściała. No, ale teraz, kiedy poprószyło - pokazała Zima lwi pazur! Pokazała Wiośnie i Jesieni, gdzie raki zimują!

            Może to i faktycznie nasza zasługa, to nagłe przebudzenie się Zimy. To my przecież wyśmialiśmy Zimę przed tygodniem, zamieszczając artykuł pt. „Skoro nie ma zimy…”, dając w podtytule: „Wiersze zimą nie o zimie…” I w tych wierszach faktycznie nic o zimie nie było! „Gonitwą myśli lgnę ku latu” – pisał Pawełek Kamin. „Wieczór zapadał pod sosnami / I gmerał ciepły wiatr znad morza” – kontynuował dalej, zimę gdzieś mając. Nie inaczej potraktował Zimę w swoim wierszu Leszek Kamiński: „kwiatek drobniutki / płatki ma fiołkowe / zapach fiołkowy / wszystko ma fiołkowe”. Przecież od nadmiaru takiej fiołkowości Zimie jak nic na ambicję siąść musiało. No i jest teraz tego efekt - w postaci białego puchu właśnie! Widocznie wkurzyła się Zima, że Bractwo Literackie z Koszalina nie chce o niej pisać. Wezbrała się w sobie i chuchnęła w deszcz swoim mroźnym (w końcu!) jęzorem, zamieniając go w puszysty śnieżek.

            A od wersów Irenki Michałowskiej („Wiosna budzi się jak noworodek / Zachwycając świeżością, pięknem / Nadzieją dobrych dni”) to Zima pewnie o mało palpitacji jakiejś nie dostała. A dobrze jej tak! Kto to widział, żeby dopiero w drugiej połowie stycznia brać się do roboty! Bumelowała przecież w grudniu i w styczniu. Myślała, że do marca tak dociągnie? Ooo nie! Nie z Brackimi takie numery!!! Okazuje się, że w wierszach Brackich moc jest wielka, o czym Zima na własnej skórze się przekonała.

            Skoro Zima wróciła już na właściwe tory, więc i my gniewać się na nią nie mamy zamiaru. Zatem spieszymy się z wierszami (teraz już w zimowe okute treści) bowiem co będzie jutro – trudno przewidzieć. Miejmy jednak nadzieję, że Zima już tak łatwo nie odpuści i będziemy mieć tej Zimy trochę Zimy…

            Zimo! Oto na zgodę nasze wiersze o Tobie i co byś jeszcze potrwała nieco. Bo kto jak kto ale dzieciaki to się okrutnie cieszą! No i niebawem ferie. Weź to po uwagę…

 

 

 

 

 

Irena Michałowska

„Odważna zima”

 

Dumna zima świat olśniła

swoją piękną szatą,

Z jesienią się rozprawiła

i przeklęła lato.

 

Rozgościła się na dobre

i przykuła mrozem,

Złote słońce namówiła

żeby przyszło potem.

 

Oj, zalotna jest ta zima

wdzięczy się i stroi

Przyodziana w zbroję z lodu

wiosny się nie boi.

 

 

 

 

Roman Dopieralski

„Stopnieć”

 

Serca zamarzły jak jezioro

Oszalałe kochaniem – umilkły

Jezioro odtaje…

One… na swoją poczekają wiosnę?

 

Uczucia oszroniły jak okno

Oszalałe uniesieniem – przygasły

Okno odtaje…

One… na swoją poczekają wiosnę?

 

Ciała zlodowaciały jak sopel

Oszalałe gorącem – ostygły

Sopel odtaje…

One… na swoją poczekają wiosnę?

 

Osoby zamarły jak przyroda

Oszalałe miłością – odrętwiały

Przyroda odtaje…

One… na swoją poczekają wiosnę?

 

 

 

 

 

Irena Michałowska

„Zima”

 

 

Dmie, zacina, dech zapiera,

Sypie prosto w oczy.

Oto zima zawitała

I po grudzie kroczy.

 

Lecą z nieba jak motyle

Śnieżnobiałe płatki,

Każdy inną ma urodę,

Kratki, gwiazdki, kwiatki.

 

Lecą z nieba tak niewinnie,

Tyle wdzięku mają

I tak pięknie jak pierzynką

Świat nam otulają.

 

Ta pierzynka tak puszysta,

Mrozem stebnowana,

Wabi dzieci swą urodą

Od samego rana.

 

Hurra! Sanna wyśmienita,

Śmiechu co niemiara

Hulaj duszo! Świat jak z bajki!

Ulepmy bałwana!

 

 

 

 

 

Roman Dopieralski

„Jęzor zimowy”

 

I mróz mlasnął swym jęzorem

liżąc okno – szron zostawił

w wychuchanych kołach dziecięce twarze

a szyba obrazem… osobliwym obrazem

 

I mróz okrył swym jęzorem

liżąc staw – lód zostawił

dziecięcych łyżew ślady w parze

a tafla obrazem… osobliwym obrazem

 

I mróz dmuchnął swym jęzorem

liżąc deszcz – śnieg zostawił

rosną bałwany w dziecięcym gwarze

a płatek obrazem… osobliwym obrazem

 

I mróz splunął swym jęzorem

liżąc odwilż – sople zostawił

dziecięca wiosenność stapiać je każe

a sopel obrazem… osobliwym obrazem

 

 

 

PS  A prawdziwie zimowo zapowiada się nasz następny wieczorek literacki. Od zimowych tematów będzie wprost kipiał. I to już 27 stycznia! O szczegółach powiadomimy.

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Poezja zimą nie o zimie…

czwartek, 09 stycznia 2014 22:14

 

 

SKORO NIE MA ZIMY 

 

 

           Mamy jedynie astronomiczną zimę. Pogodowo przypomina ona raczej wiosnę. Czasami na myśl przychodzi jesień, kiedy zamiast białego puchu pada deszczyk. Ciekawe jak z tymi prezentami na święta poradził sobie św. Mikołaj? Pewnie musiał zostawić strojne renifery zaprzęgnięte do sań, bowiem płozy przy takiej pogodzie są kompletnie bezużyteczne. Przesiadł się na rower? Samochodem dowoził? Widocznie św. Mikołaj jest najwyraźniej przewidujący, więc takie anomalie pogodowe absolutnie nie są dla niego zaskoczeniem.

         Zatem bierzmy przykład ze św. Mikołaja i radźmy sobie z tą zimową niezimą. Choćby w ten sposób, by za wszelką cenę nie upierać się przy zimowych klimatach i na przykład zaserwować sobie wiersze w cieplejsze odziane treści. Oto one – utwory Brackich twórców w pełnej krasie…

 

 

 

 

Robert Paweł Kamin

„Jak wieczne wrzosy”

 

Gonitwą myśli lgnę ku latu

By opromienić moją duszę.

Tam mnie tuliły śpiewy ptaków

I muskał senny mgły okruszek.

 

Wieczór zapadał pod sosnami

I gmerał ciepły wiatr znad morza.

Splątany Twymi ramionami

Widziałem jak nam wschodzi zorza.

 

Na wydmach pachniał świerk prastary

I zajaśniały dni przyszłości.

Wtedy poznałem Boga czary

I powołania sen miłości.

 

Dziś Ci klejnoty poetyki

Składam do stóp Twych perłorosych

Owoc wydawszy me liryki

Zakwitną znów jak wieczne wrzosy.

 

 

 

Leszek Kamiński

„Fiołek”

kwiatek drobniutki
płatki ma fiołkowe
zapach fiołkowy
wszystko ma fiołkowe

zakwita wiosną na trawnikach
i ozdabia moją działkę
tworzy malutkie kobierce
cieszy oczy fioletem

dzieci nim odliczają zabawę
gdy bawią się w chowanego
kryją się jedne
szukają drugie

może odnajdą wiosnę

 

 

 

Irena Michałowska

„Wczesny świt”

 

Tak cicho jakby makiem zasiał

Tylko drobny kapuśniaczek

Łagodnie gra

Na strunach soczystej zieleni

Nieśmiało budzącej się wiosny.

 

Misterny klucz powracających

Rozgadanych żurawi

Wiosłami skrzydeł

Jak strzałami

Rozdziera niebios przestrzenie

By spełnić prawo Natury

By stał się cud przetrwania.

 

Wiosna budzi się jak noworodek

Zachwycając świeżością, pięknem

Nadzieją dobrych dni.

 

  

 

Jan Wiśniewski

„Erotyk z tłem Sztaudyngerowskim”

 

                Motto: Fraszka Jana Izydora Sztaudyngera pt.: „Sielanka”:

                           „Był las, wrzos i mech, powiedziała: Niech!”

 

Był las wrzos i mech

nie powiedziała nic gdy ją objął

Przywarła doń z ufnością

ochoczo oplotła sobą

i było to jej najprzyzwoleńsze niech

 

Był las wrzos i mech

i jej usta zachłanne  i nienasycone jego

a ptasi koncert wiosenny

potulnie w tło dał się wciszyć

 

Las wrzos i mech był dokoła

i baldachimem był i ścianą szczelną

i był kobiercem najpuchowieńszym

Był by on też mógł nad nią być

i pod i obok niej i wokół

lecz nade wszystko by mógł w nią wnijść

i poczuć się w niej honorowym gościem

By mógł być sprawcą wichrów nawałniczych

łamiących w jej zmysłach monotonię ciszy

 

Był las był wrzos i był mech

był jest i będzie prawie niezmiennym

Ona się cała pokusą stała

bezwstydnie wyzywającą swą nagością

tylko na chwile gdy on był przy niej

i mógł korzystać z jej gościnności

 

On mężnie sobą okryć się ją starał

by ukryć przed ciekawstwem świata

ten owoc o miąższu przerozkosznym

i posiąść ją odtąd tylko dla siebie

i spalać ogniem w depozyt mu danym

przez odwieczną sztafetę pokoleń

 

Ten las ciągle jest jest wrzos i mech

lecz przestał być lasem zaczarowanym

gdy nie ma w nim jego i nie ma już jej

ogarniętych przemożnym pożądaniem

 

 

 

 

PS  I co, zrobiło się cieplej?

 

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Wieczorkowych wierszy ostatki…

sobota, 04 stycznia 2014 19:33

 

 

POEZJA z GRUDNIA

PO RAZ OSTATNI

(część II, odsłona II)

 

 

            Zawitał Nowy Rok. Bąbelki z niedopitych szampanów już uleciały, kace zaleczone, może jedynie po fajerwerkach jeszcze w uszach dzwonić. A zatem – czas powrócić do codziennych zajęć. Choć może to teraz nie być takie oczywiste. Tym bardziej, że co niektórym lenistwo wydłużyło się znacznie, kiedy po Sylwestrze załatwili sobie wolne w czwartek i piątek. Dzisiaj jest sobota, a przed nami jeszcze niedziela i Trzech Króli w poniedziałek – kolejny ustawowo wolny dzień od pracy.

            My jednak postanowiliśmy przerwać – choćby na blogu – to błogie lenistwo i dać do czytania jakąś pożywkę tym, którzy nasz blog odwiedzają. Tym bardziej, że najwyższy już czas obiecane wcześniej wiersze zaprezentować. Są to utwory z grudniowego wieczorka roku minionego (2013). No i ta ich tajemnicza numeracja – część II, odsłona II. A to przecież takie proste. Tenże grudniowy wieczorek został po prostu podzielony na dwie części. Z kolei każda z części również podzielona została na dwie części, które zostały nazwane odsłonami. Tak więc, owych odsłon w grudniu było cztery. Nieźle co? Może to przypominać w pewnym momencie rozczepienie atomu albo co najmniej proste w matematyce potęgowanie. Jeżeli ktoś jeszcze tego nie załapał, niech lepiej nie próbuje, bo coś nam się wydaje, że i my w tejże numerologii jakbyśmy się zakalapućkowali.

            Niestety, wiersze z tej czwartej odsłony (może lepiej  już nie używać numerologii !) zaprezentujemy w mocno uszczuplonym składzie. A to dlatego, iż wiersz jednej z poetek nie został nam udostępniony. Inna Bracka swoich utworów na blogu nie chce ukazywać. Zaś jeszcze inna recytowała za inną – nie przekazując nam wiersza, by go na bloga wklepać. Tak oto z sześciu utworów przedstawimy zaledwie… trzy. Ale za to jakie?!

            Natomiast ten mocno przydługi wstęp jest jakby rekompensatą, za małą dawkę poetycką, byś Ty – nasz Kochany Czytelniku – do poczytania miał na naszym blogu jednak ciut więcej!!!

 

 

 

Helena Szymko

„Talizman”

 

Ty, jak talizman

chronisz mnie od zguby

jesteś jak deszcz

w dni letniej posuchy

wiecznym filarem

który podpiera

mój świat – by nie runął

nie pozostał głuchy

w mojej samotni

gdy już nic nie czuję

 

ty pojawiasz się

pełna sposobności

i zawsze wtedy

gdy cię potrzebuję

wypełniasz blaskiem

duszy mojej pustkę

tam gdzie się jawisz

wszystko promienieje

jak dobra wróżka

rozdajesz podarki

dając bezpieczną

na życie przepustkę

bo jesteś niezłomną

ludzką nadzieją

 

 

 

 

 

 

Robert Paweł Kamin

„Sen spełnienia”

 

Wszędzie Cię znajduję, a nigdzie Cię nie ma

Głód pragnienie Ciebie tworzy mój poemat

W zdrojach winogrona są Twoje źrenice

Jak wiekiem bijące tatrzańskie krynice

 

Widzę Twe kontury w twarzach nieznajomych

Jak opary Nieba w nocach rozmodlonych

Jesteś jako eter: tajna, nieuchwytna

Choć mych myśli lotnych tropi Cię gonitwa

 

Dzień nas wciąż rozdziela, noc nas łączy wierna

Bo we śnie Cię widzi dusza ma pancerna

I znów się splatamy epifitem marzeń

I znów moje rymy wniosę Tobie w darze

 

Póki Ciebie nie ma wiersze płodzę płynne

Lecą słowa w potok, bieleją niewinne

Lecz gdy Ciebie ujrzę przy mym boku zbrojnym

Odłożę me pióra i zasnę spokojny

 

 

 

 

 

 

 

Grażyna Piekarewicz

„Wsłuchiwałam się w ciszę”

 

Wsłuchiwałam się w ciszę. Plątanina myśli w pajęczynie lodowymi strukturami tkana.

 

Wokół poezja zimowej natury ubrana w pomarańczowe łuny nieba i te pieszczoty i te nagie bajecznie rozgałęzione drzewa.

 

Obejmowała mnie radość rozlanej jodłowej woni.

Wspinałam się ku niej na palcach w rytmie upojnego walca.

 

Patrzyłam na te mgieł zasłony, na przestrzeń trzepoczących wachlarzy, na wstęgi zasypiających wodnych korytarzy i na rozpryskujące się pod stopami śnieżynek pokłady.

Otulałam się deszczem iskier. Chwytałam w dłonie każdy skrawek marzeń.

 

I to światło, co milionem barw się mieni i ten Księżyc, co nad głową świeci.

 

Przede mną ścieliła się wymyślna rzeźba tajemnej przestrzeni. Jej nieruchome skalne ściany mieniły się kryształem.

 

W muzyce wiatru, pośród zastygłych, lśniących sznurów korali rozchodziły się akordy mroźnej przyrody.

Ich nuty niczym morskie fale nagle pękały, tańczyły, wirowały.

 

Białe czapy, leśnych koron drgały, migotały i ta burza oszronionych kul i te ptaki, co w przestworzach jeszcze kołowały.

 

Wszędzie wyśniony pejzaż szczęściem malowany.

 

Zanurzałam się w labiryncie śnieżnej kipieli.

Spoglądałam na horyzontu surowe skraje w oddali.

 

Pulsowała we mnie gama wzruszeń i uniesień i ta radość, co w sercu ogniem pali.

 

Wsłuchiwałam się w ciszę. Niebo roztaczało swe blaski. Umilkły zawieje.

W tęczy zimowego czasu rodziła się wieczna za czymś tęsknota, rozkwitały na życie wciąż nowe nadzieje.

 

 

PS  Niebawem zdradzimy tytuł naszego styczniowego wieczorka literackiego, który z pewnością od grudniowego gorszy nie będzie. A kto był na grudniowym wieczorku, ten wie, co straci – nie przychodząc na styczniowy wieczorek. No to do siego roku!!!

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


wtorek, 20 lutego 2018

Licznik odwiedzin:  545 711  

Kalendarz

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Blog Krajowego Bractwa Literackiego w Koszalinie zrzeszającego lokalnych literatów głównie poetów.

O mnie


Jestem Romek spod znaku Wodnika. Mieszkam w Koszalinie. Pisanie, to mój późno odkryty żywioł. Poza tym zawsze był sport. Jestem niezłym dendrologiem drzew owocowych. Specjalizuję się w wyrobie win.

ukryj współtwórców

Statystyki

Odwiedziny: 545711
Wpisy
  • liczba: 707
  • komentarze: 5421
Galerie
  • liczba zdjęć: 93
  • komentarze: 27
Bloog istnieje od: 4231 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl