Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 278 088 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Pokonkursowy tomik "Istoty człowieka" w odcinkach...

środa, 28 października 2009 18:55


Nie każdy ma możliwość, by pokonkursowy tomik „Istoty człowieka" wziąć do ręki i go sobie przeglądnąć. Zatem wychodzimy z założenia, że w dobie Internetu jest to możliwe. Zaś znając adres naszego bloga - żaden problem. Na początek zaprezentujemy przedsłowie, które jest autorstwa przewodniczącego jury XIV Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego im. Eugeniusza Buczaka, ks. Henryka Romanika. W dalszych częściach blogowo-pokonkursowego cyklu przedstawimy pozostałą zawartość tomiku, czyli utworów nagrodzonych i wyróżnionych drukiem.
  Życzymy przyjemnej lektury.

 

 

PRZEDSŁOWIE

        

Jesienne spotkania wokół poezji zapisanej, podarowanej, powiedzianej są w październiku ostatnich kilku lat związane w naszym kraju ze wspominaniem poety i pielgrzyma, jednego z nas na parnasach i przy ołtarzach świata. Wciąż ze zdumieniem słucham recytacji i śpiewania słów Karola Wojtyły - Jana Pawła w coraz to nowych kontekstach. Od „Tryptyku rzymskiego" idąc w głąb jego dorobku pisarskiego, powracamy z nim do Krakowa, na Podhale i w nasze pomorskie strony. Właśnie odkryliśmy wspomnienia o spływie kajakowym Radwią i Parsętą w okolicach Koszalina latem 1965 roku. Fotografie wioślarza zagubionego w szuwarach z brewiarzem w ręku to świadectwa poezji wcielonej, objawionej, przyjaznej człowiekowi. Trudno się mierzyć ze Świętym, mamy prawo pomyśleć, ale jesteśmy wszak do tego zapraszani i prowokowani. Jak on rozpoczął swoje papieżowanie upomnieniem się o człowieka, o każdego człowieka, tak też i konkurs koszaliński jest próbą poszukiwania języka i obrazów słownych, by opowiedzieć, wyjaśnić kolejne etapy odkrywania skarbu człowieczeństwa.

Pięć odsłon „Przemijania", nagrodzony cykl poetycki,  zmusza nas w tym roku jeszcze raz do upartego, wiernego pytania o prawdę człowieka. W towarzystwie poetów i prozaików łatwiej nieco szukać słów w rozmowie o życiu, które boli. Koszaliński konkurs swoim otwartym tematem stawia piszącym zadanie pełne pułapek i trudności. Aby nie popaść w uproszczenia albo nie kopiować wypowiedzi już dawno zapisanych, potrzeba wyrazistego talentu i pracowitości w dopracowaniu tekstów przysyłanych bez zamaszystego podpisu ze swoim imieniem. Stronice mają obronić się same swoją urodą i mądrością. Mają przyciągnąć uwagę i przekonać o ich wartości. Trzeba jasno powiedzieć, że nie każdy zapis emocji szczerych i prosto z serca jest wartą zainteresowania poezją. Przy decyzji o nagradzaniu i publikacji kryteria muszą być tym bardziej oparte na tradycji poezji więcej niż poprawnej. Zaproszenie księdza do jury odebrałem z rezerwą. Zawsze rodzi się obawa o motywacje ideologiczne i koniunkturalizm, stąd tym bardziej czytanie prac konkursowych zmusza do bolesnej czasem bezstronności. Jak nie każdy tekst naszpikowany „świętymi imionami" jest teologią, tak też nie każda autentyczna modlitwa jest dobrą poezją. Nie sposób bowiem oceniać natchnionego milczenia...

Na szczęście potężna teczka z tekstami, które były przedmiotem dyskusji jurorów, zawierała sporo dobrej literatury. Po raz kolejny ze zdziwieniem odkryliśmy naszą zgodność co do oceny utworów najlepszych, godnych nagród i wyróżnień. To świadczyć może także o pewnym stylu, atmosferze, wspólnocie ducha, która panuje w koszalińskim środowisku literackim. Dodajmy także pewną obserwację dotyczącą zainteresowań uczestników konkursu pochodzących przecież z różnych regionów Polski. Otóż można podkreślić solidarność z cierpiącymi, szczególnie odchodzącymi w stanach terminalnych swoich chorób, i zmaganie się z samotnością wobec radykalnych przemian kulturowych dokonujących się w zwariowanym tempie wydarzeń, wynalazków, skandali. O ile jakość tekstów poetyckich prezentuje zasadniczo poziom dojrzały i pokazuje też pewne doświadczenie związane zapewne z udziałem w środowisku literackim i z publikacjami poddanymi profesjonalnej krytyce, to próby prozatorskie, bardzo zróżnicowane tematycznie i gatunkowo, każą oczekiwać jeszcze pewnego etapu pracy i dojrzewania. Najwięcej dyskusji i zakłopotania przynosi zajmowanie się fraszkami i formami „kabaretowymi". Z jednej strony są to uprawnione formy i niektórzy świetnie się w nich wypowiadają, to z drugiej rodzi się uzasadnione pytanie, czy zachować tę dziedzinę w dalszych edycjach konkursowych. To prawda, że „Koszalin kabaretem stoi" i odbiorca masowy bawi się tego typu literaturą, szczególnie w sezonie plażowym, ale może niekoniecznie czytelnik almanachu (nie mówiąc o jurorach) będzie chętnie przechodził stronica po stronicy od dojrzałych poematów pełnych bolesnych wyznań do szelmowskiego rechotu publicystyki rymowanej.

Postanowiliśmy w tym roku zaproponować nowe rodzaje wyróżnień, na które zasługują utwory nadesłane na nasz konkurs. Wyróżnienie im. Kard. Ignacego Jeża sygnalizuje postać tego patrona koszalińskiej mądrości życiowej, którą warto przypominać tą drogą, poprzez podkreślanie pisania nawiązującego do doświadczenia i nauczania naszego Człowieka. Z kolei docenienie kobiecego spojrzenia na świat nie tyle wpisuje się poprawnie politycznie w jakieś promocje feministycznej literatury (czy taka naprawdę istnieje?), ale raczej oddaje sprawiedliwość doprawdy interesującym i cennym pracom dotykającym sprawy ludzkie sercem i głową kobiety. Przeżywamy też pewne niespodzianki, gdy po dyskusji nad utworem wydaje się „męskim" i otwarciu kopert z godłami odkrywamy znajomą panią. To jeszcze jedna nauczka dla nauczycielskiej, dziennikarskiej, literackiej i kapłańskiej rutyny. Mamy nadzieję, że przyjmą się tak zdefiniowane wyróżnienia i pomogą one w kolejnych latach poszukiwać tego typu cechy w ocenianych pracach.

Wydaje się ponadto nadal niespełnionym zadaniem odczytanie dorobku i charyzmatu Eugeniusza Buczaka, którego imieniem pieczętuje się konkurs. Warto przede wszystkim przedstawić go uczestnikom konkursu spoza regionu, trzeba zająć się krytycznym przypomnieniem najcenniejszych jego dzieł literackich i może odkryć na nowo charakterystyczne rysy jego sylwetki, zebrać wspomnienia i zapisy jego myśli. Nostalgie historyczne i poszukiwania Patrona, tożsamość małej ojczyzny i pomorska legenda bez granic, fascynacje bałtycką wspólnotą kulturową i zmagania o filozofię życia, są nie tylko bliskie wielu uczestnikom życia duchowego na Pomorzu, ale też należą do żywej nie tylko w naszym kraju literatury pograniczy. Może też włączyć do regulaminu konkursu autorskie przekłady literatury niemieckojęzycznej, szczególnie tej sprzed epoki hitlerowskiej. Tego typu poszukiwania są potrzebne, aby przeżyć jakieś pojednanie z dziedzictwem pisarskim tworzonym w naszym pomorskim TUTAJ, chociaż powstającym w języku i kontekście ideowym naszych ciągle nieznanych TUBYLCÓW. Przykładem tego typu nieobecnej tradycji jest dorobek pruskiego romantyka, kronikarza i poety, Jana Ernesta Benno (1777-1848), dotąd u nas nieznanego i jakby niechcianego. Spoczywa pod brukiem Placu Polonii z koszalińską biblioteką. Kiedy cieszymy się z Kościołem nowym świętym (kanonizacja w Rzymie 11 października 2009 r.), arcybiskupem Zygmuntem Szczęsnym Felińskim (1822-1895), to warto pamiętać, że jako serdeczny przyjaciel Juliusza Słowackiego jako jedyny Polak czuwał przy jego łożu śmierci i w testamencie otrzymał zadanie troski o rękopisy wieszcza. Mamy prawo sądzić, że to w rozmowach i w modlitwach obu tych przyjaciół powstawał sławny wiersz, poetyckie proroctwo o „słowiańskim papieżu, ludowym bracie". Tak oto w roku Słowackiego spotykają się niebo i ziemia, sprawy literatury i życia ponad granicami...

Czytelnikom tegorocznego almanachu życzymy dobrej lektury, piszącym natchnień z wysoka i zachęt z kręgu przyjaciół, a wszystkim współpracownikom konkursu dziękujemy za pomoc w przygotowaniu tej książki.

(Ks. Henryk Romanik)



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Andrzej Symonowicz dzieli się swoją poezją...

wtorek, 27 października 2009 16:51


ANDRZEJ SYMONOWICZ

 

 

ODEJŚCIE

 

Za pięć  godzin odejdzie...

niezapłacone rachunki,

niedokończony list,

zgniecione zdjęcie z młodości,

zawiedziona miłość,

żal...

 

Już tylko cztery godziny

w kominku gasną rozżarzone węgle,

nieodebrany telefon,

słabnący zapach,

wzrok, który gubi się pośród łez,

zegar, co jeszcze tyka....

 

Do końca życia trzy godziny

przed oczami przesuwają się wydarzenia z zamierzchłych lat,

spotkani ludzie, odbyte rozmowy,

radości, rozczarowania,

odpływają, niczym chmury na nieboskłonie

...w nicość

 

Dwie godziny

pozostał żal

            łzy

            smutek,

            niedosyt

            niespełnienie

 

za godzinę przyjdzie koniec,

umrze dla urzędów

            dla statystyki,

            dla ogłoszeń duszpasterskich,

            dla gazet, nekrologów, najbliższych...

 


 

CHATKA


na skraju lasu, w cieniu  lip starych,

maleńka chatka się kryje,

każdy tam może zawsze zagościć,

dwoje staruszków tam żyje.

 

Czy to wędrowiec z mrocznej krainy,

 Czy to przybłęda zza lasu,

Wszyscy tam będą mile widziani,

Nikt nie oszczędzi im czasu.

 

Często przychodzą tam dzieci i wdowy,

Aby utulić swe żale,

aby posłuchać babci i dziadka,

bo tam się czują wspaniale.

 

Babcia naparzy świeżej herbatki,

Dziadek nalewki poszuka,

I  świeży placek poda do stołu,

Gdy przybysz do drzwi zastuka.

 

Prócz smakołyków każdy otrzyma

Słowo pociechy na drogę,

Spory pakunek ciast i owoców

Na pożegnanie Idź z Bogiem.

 

Więc gdy, przybyszu, w lesie zabłądzisz,

I małą chatkę zobaczysz,

Wejdź tam i spojrzyj na starych ludzi,

Prawdziwa miłość to znaczy

 

Zabierz ją w plecak, szczelnie zapakuj,

pod swoje strzechy ją wprowadź,

i w swoim domu, z twymi bliskimi,

rozpocznij życie od nowa.

 

 

 

LIST


Drogi Adamie

Z ziemi wzięty, z błotnego pyłu

Ulepiłem Cię o brzasku dnia

W nozdrza twoje tchnąłem życie,

Ręce, nogi dostałeś, byś chodził w mojej obecności,

umysł, byś mnie poszukiwał,

oczy, by wpatrywały się w świat, który dla ciebie uczyniłem,

uszy, abyś wsłuchiwał się w melodię przyrody,

usta, aby wypowiadały to, kim jesteś,

serce, byś kochał tych, których spotykasz,

dałem ci Ewę, matkę żyjących, byś wsparcie miał u niej,

a tyś wybrał podszept węźa, co chciał twej zguby,

wybrałeś siebie, by bogiem się stawać,

wrota raju zamkniętymi się stały, byś tęsknił za mną,

pragnę, byś tęsknotę tę wyniósł ponad wszystko,

Czekam na Ciebie,

 Twój Bóg 

 

 

 

JESTEŚ

 

W blasku majowego słońca

Zobaczyłem twą szatę, lśniącą niczym jedwab,

Oczy twoje pełne blasku spojrzały na mnie,

Nasze dłonie dotknęły się niczym usta w pocałunku,

Twój głos, niczym balsam, koił me zranione serce,

Słowa twoje, niczym Salomonowa mądrość,

Rozświetlały ciemność mego serca

Byłaś niczym prorokini dnia, zwiastunka słońca o poranku,

Spojrzenie twoje milsze od likieru słodkiego,

Jesteś. To wystarczy. Nie musisz niczego posiadać.

Twoje ubóstwo bogactwem się staje,

Twoja skromność nad dary wszelakie,

Chcę, byś tylko była. Nic więcej.

 

 

 

PYTANIA

 

Kimże ja jestem, cóż we mnie siedzi

Niech ktoś udzieli mi odpowiedzi

Bo w mądrych księgach szukać niełatwo

I nie znajduje nic wśród gawiedzi

 

Po co istnieję, co jest mym celem,

Czy użyć świata, przeżyć wesele,

Czy wśród bogactwa znaleźć rozkosze,

Zwiedzić zakątki, których tak wiele

 

Jak znaleźć pokój, szczęściem się raczyć

Nie być podobny do złych tułaczy,

Miejsce swe w świecie mieć już na zawsze,

Kto mi te prawdy dziś wytłumaczy

 

Kto mi odkryje życia koleje,

Że ktoś umiera, że coś się dzieje,

Kto da zrozumieć prawdy odwieczne,

Sekret spokoju, gdy świat szaleje.

 

I w zakamarku duszy mej szukam

Tej odpowiedzi, gdzie mogę, pukam,

Aby nie dręczył mnie już frasunek

Do drzwi mądrości pewnie zastukam.

 

I na dnie serca słyszę glos duszy,

Pozbądź się dumy, spróbuj ją skruszyć,

Chciej szukać tego, co niepozorne,

By znaleźć szczęście, nastaw swe uszy.

 

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Reportaż z XIV edycji "Istoty człowieka"

niedziela, 25 października 2009 23:25



PO TRZYKROĆ UDANA IMPREZA

 

To już czternasty raz, jak w Koszalinie rozstrzygano o literackich nagrodach w Ogólnopolskim Konkursie „Istota człowieka" im. Eugeniusza Buczaka. Już po raz czternasty ktoś wygrał, kogoś wyróżniono, komuś wydrukowano wiersz w pokonkursowym tomiku. Czternasty raz Koszalińskie Bractwo Literackie było gospodarzem tejże literackiej uczty. I każda kolejna edycja tylko potwierdza, że ten stan rzeczy będzie trwać i trwać, gdyż ten konkurs już na dobre wrósł w tutejszy literacki grunt.

 

W miniony piątek, dokładnie o godzinie siedemnastej, w pięknej Sali Kominkowej koszalińskiego Klubu Garnizonowego, Beata Piocha - konferansjer, sekretarz konkursu i Kanclerz Bractwa - wprost trojąc się, w każdej z trzech wymienionych ról, rozpoczęła literacki festiwal. Po niej przechwycił mikrofon juror przewodniczący, ks. Henryk Romanik, poeta, biblista i wykładowca w Wyższym Seminarium Duchownym w Koszalinie. Jak widać, on również jakby w trójosób przedstawion, mówił nawet za trzech, to znaczy długo, ale bardzo ciekawie. -Staraliśmy się czytać wszystkie utwory jednym ciurkiem, żeby każda z prac oceniana była w podobnych warunkach i nastrojach - uchylił nieco rąbka tajemnicy z jurorskich obrad ksiądz Romanik. To może przy okazji wypadałoby przedstawić pozostałe dwie osoby z jurorskiego składu, zachowując oczywiście powyższy kod trójkowy. Tak więc, Krystyna Pilecka - poetka, członek koszalińskiego oddziału Związku Literatów Polskich i do niedawna Kanclerz Bractwa oraz Adrian Adamowicz - poeta, dziennikarz Radia „Koszalin" i ... osoba świecka.

Recytacją nagrodzonych prac zajęli się braccy poeci. Zaczęto od wyróżnienia za kobiece spojrzenie na świat. Jest to konkursowa nowość, świadcząca o tym, że „Istota człowieka" nie jest czymś skostniałym i się rozwija. A doceniony przez jurorów utwór Eli Galoch zaczyna się tak: -Kiedy Gośka szła do nieba / nie mówiła o niczym innym, tylko o naszej rzece / Chciała pić wódkę ze sklepu przy zakręcie i zagryzać / wujowymi pomidorami... Kolejną świeżynką było wyróżnienie im. Kardynała Ignacego Jeża dla Katarzyny Zychli za utwór pt. „Spojrzenie mojego Boga". Autorka stwierdza w nim, że kiedy patrzy na nią jej czteroletnia córeczka, to Bóg ma oczy zielone. Kiedy patrzy na nią ukochany mężczyzna, oczy Boga są brązowe jak kasztany. Zaś, kiedy starsza córka - Bóg ma oczy złote jak kropla miodu. Natomiast z końcówki wiersza dowiadujemy się: spojrzenie Boga ma kolor turkusowy / kiedy wbrew i mimo wszystko / kocham. Kolejne recytacje dotyczyły nagrodzonych w kategoriach już sztandarowych konkursu, czyli poezji, prozy oraz fraszki i satyry.

Do zabawnego incydentu doszło podczas odczytu wyróżnionej fraszki zatytułowanej „Otępienie", Marioli Pumpołowicz. Tytułowe otępienie dotyczy pewnej części ciała u mężczyzny, która jest niezwykle istotna, kiedy żyje się w dalekim kraju i jest się szejkiem mającym znacznie więcej niż jedną żonę. W końcowej fazie recytacji, po słowach: Kiedy już spełnił swoje zachcianki / i harem setką dziewcząt odmłodził / to musiał sprawdzić swoje wybranki / wtedy... cel pracy ogiera zmroził  - mikrofon jakby współgrał z tekstem, bowiem obrócił się wokół osi statywu, bezwładnie zwisając. Zatem dwuwersowy morał, brzmiący: Po co wymieniać wciąż młodsze żony / skoro scyzoryk jest przytępiony - odczytany już został przy jakby zwiędniętym mikrofonie.

Na koniec części oficjalnej nastąpiły serie podziękowań. Zaczęto od tych dla jurorów, którzy swoją konkursową powinność potraktowali charytatywnie, za sprawdzenie wszystkich prac i ich ocenienie, nie biorąc nawet przysłowiowego grosza. Potem nie obeszło się bez łez wzruszenia, kiedy niedawna jeszcze Kanclerz Bractwa, Krystyna Pilecka, przekazywała pałeczkę swojej następczyni, Beacie Piocha. Kolejne łzy pociekły, kiedy obecna Kanclerz Bractwa, owa Beata, wręczała kwiaty i bombonierkę byłej Kanclerz, owej Krysi, tym samym dziękując w imieniu całego Bractwa za podwójną kadencję.

Nie wszystko jednak było tego wieczoru łzawe i krystaliczne. Oberwało się nieco Polskiej Kolei Państwowej, za to, że likwidując wiele połączeń kolejowych, spowodowała, iż do Koszalina dotrzeć z odleglejszych zakątków Polski - nie jest wcale tak łatwo. I to prawdopodobnie było powodem, że na rozstrzygnięcie konkursu „Istoty człowieka" nie dotarli co niektórzy laureaci: Arkadiusz Stosur z Krakowa (II nagroda w kategorii poezji i III nagroda ex aequo w kategorii prozy), Andrzej Ziobrowski z Nowej Huty (III nagroda, poezja), Katarzyna Zychla z Sieniawy Żarskiej (wyróżnienie im. Kard. Ignacego Jeża), Ela Galoch z Turku (wyróżnienie za kobiece spojrzenie na świat), Aneta Gizińska-Hwozdyk z Deszczna (III nagroda ex aequo, proza). Przyjechała natomiast Edyta Wysocka z pobliskiego Miastka, (I nagroda w kategorii poezji), wielokrotna już laureatka brackiego konkursu. Z wielkopolskiego Śremu udało się również dotrzeć Małgorzacie Marcinkowskiej (III nagroda ex aequo, proza). Do kompletu nagrodzonych brakuje już tylko Marioli Pumpołowicz z Koszalina (wyróżnienie w kategorii fraszki i satyry), osobiście odbierającej nagrodę rzeczową i pieniężną. -Może by tak w następną konkursową edycję zaangażować pracowników PKP? I wtedy do każdej z nagród dołączyć bilet w obydwie strony... - zażartował na koniec przewodniczący jurorskiego składu, ks. Romanik.

(Roman Dopieralski)

A oto fotorelacja z literackiej imprezy 

Beata Piocha w roli sekretarza konkursu i prowadzącej imprezę

 

Krystyna Pilecka w trakcie czytania  protokołu pokonkursowego

 

Lidia Nowosad prezentuje utwory laureatów konkursu

 

Biesiada literacka



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Protokół konkursowy, czyli kto wygrał...

sobota, 24 października 2009 12:20


LAUREACI "ISTOTY CZŁOWIEKA"


Jury w składzie:
- ks. Henryk Romanik, przewodniczący - poeta, biblista, wykładowca w Wyższym Seminarium Duchownym w Koszalinie
- Adrian Adamowicz - poeta, dziennikarz Radia „Koszalin"  
- Krystyna Pilecka - poetka, członek koszalińskiego oddziału ZLP
- Beata Piocha, sekretarz konkursu - kanclerz KBL

po zapoznaniu się z nadesłanymi na konkurs 47 zestawami poezji, 25 utworami prozatorskimi oraz 18 zestawami fraszek i satyr, na posiedzeniu w dniu 28 września 2009 r.

postanowiło:

w kategorii poezji przyznać

I NAGRODĘ
- autorowi zestawu oznaczonego godłem „MANRU", czyli Edycie Wysockiej z Miastka

II NAGRODĘ
- autorowi zestawu oznaczonego godłem „makolągwa", czyli Arkadiuszowi Stosurowi z Krakowa

III NAGRODĘ
- autorowi zestawu oznaczonego godłem „OKRĘT WE MGLE", czyli Andrzejowi Ziobrowskiemu z Nowej  Huty

WYRÓŻNIENIE SPECJALNE IM. KARDYNAŁA IGNACEGO JEŻA  
- autorowi zestawu oznaczonego godłem „podróżnik lekarski", czyli Katarzynie Zychli z  Sieniawy Żarskiej

WYRÓŻNIENIE SPECJALNE ZA KOBIECE SPOJRZENIE NA ŚWIAT
- autorowi zestawu oznaczonego godłem „ZWIEDZAM WSZECHŚWIAT", czyli Eli Galoch z Turku

w kategorii prozy przyznać

III NAGRODY ex aequo
- autorowi tekstu Z trzepoczącymi się po bokach motylkami, oznaczonego godłem „Coccinella", czyli Anecie Gizińskiej-Hwozdyk z Deszczna

- autorowi tekstu Przypowieść o stworzeniu chleba, oznaczonego godłem „fistaszek", czyli Arkadiuszowi Stosurowi z Krakowa

- autorowi tekstu Pan K. na wojnie, oznaczonego godłem „palabra", czyli Małgorzacie Marcinkowskiej ze Śremu

w kategorii fraszki i satyry przyznać

WYRÓŻNIENIE
autorowi zestawu oznaczonego godłem „Kaguru", czyli Marioli Pumpołowicz z Koszalina

Ponadto jury postanowiło wyróżnić drukiem utwory poetyckie:

- *** (Agnieszka - moje vis a vis) - autora oznaczonego godłem „Agnieszka", czyli Teresy Boguszewskiej z Warszawy

- Błękit - autora oznaczonego godłem „kreska_niebieska", czyli Katarzyny Zając z Ozimka

- ***  (i znów powracam w strony mi bliskie) - autora oznaczonego godłem „szymon", czyli Zdzisława Drzewieckiego z Białego Boru

- Zrównanie - autora oznaczonego godłem „żagle fenickie fenickich żeglarzy", czyli Dominika Żyburtowicza z Koszalina


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Finał konkursu tuż, tuż...

wtorek, 20 października 2009 20:35


ZAPROSZENIE !!!

Serdecznie zapraszamy

na uroczyste rozstrzygnięcie
XIV edycji Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego              
im. Eugeniusza Buczaka „Istota człowieka",
które odbędzie się 23 października 2009 r.
w Klubie Garnizonowym w Koszalinie przy ul. Andersa 32.




Prezentacji nagrodzonych utworów
oraz wręczeniu nagród przybyłym na uroczystość laureatom
towarzyszyć będą występy
utalentowanych uczniów
Zespołu Państwowych Szkół Muzycznych
im. Grażyny Bacewicz w Koszalinie.
A później rozpocznie się biesiada...

Początek imprezy o godzinie 17.00.



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Co się odwlecze...

wtorek, 13 października 2009 20:40



„W KROPLI CZASU"

RAZ JESZCZE

 

 Dokładnie 7 lutego br. w koszalińskim Domku Kata przy ul. Grodzkiej odbyła się prezentacja tomiku „W kropli czasu" Stanisławy Schreuder, członkini Bractwa. Krótko przed prezentacją przeprowadziła się ona z Koszalina do pobliskiego Jamna. Obecnie znowu jest mieszkanką Koszalina, choć już się nie przeprowadzała. Po prostu Jamno przyłączono do Koszalina. To oczywiście ciekawostka, a nie temat główny. A temat główny wart jest uwagi, choć na swej aktualności stracił niby wiele. Jednak treści w nim zawarte absolutnie nie! Bowiem chodzi o poezję, a poezja nie zna granic i czas też jej się nie ima.

Główna bohaterka wieczoru, Stasia Schreuder - w asyście swojej córki Ani i brackiego literata, Romka Dopieralskiego - przedstawiła swoje liryczne utwory, spinając je jakby wspólną klamrą. W całość artystycznego przedsięwzięcia wpleciono również utwory muzyki klasycznej, w wykonaniu byłych i aktualnych uczniów Państwowej Szkoły Muzycznej. Jeden z muzyków specjalnie na ten wieczór przyjechał aż z Holandii.

Recenzje jakie zebrał ów literacko - muzyczny spektakl były szalenie pozytywne. „W sali wypełnionej po same brzegi miłośnikami poezji, w atmosferze wzajemnej życzliwości, przyjaźni i wzruszenia, odbyło się swoiste misterium słowa i muzyki klasycznej" - pisano w lokalnej prasie. „Każdy kto wsłuchiwał się w swoisty dialog poetycki, prowadzony przez recytatorów, odkrywał w nim prawdę o codzienności, przemijaniu, miłości, wierze i nadziei oraz o człowieku z wszystkimi jego emocjami!" - takie zaś opisy pojawiały się w blogowych komentarzach.

Zatem warto odtworzyć te liryczne treści. Oto one:

 

Scenariusz prezentacji "W kropli czasu"

(osoby:

S - autorka wierszy,  Stasia Schreuder

A - Ona, córka Stasi - Ania

M - On, bracki kolega - Romek)

 

S             W kropli czasu

                               otwieram i zamykam

                               moją codzienność

                dotykam spraw

                               rozsypanych

                               na ścieżce życia

                i pędzlem uczuć

                               nakładam kolory poezji

               

               

                                  A          Miłość

nie zaczyna i nie kończy na słowach

dotyka głębiej

M                        na upływ czasu

            odpowiada pamięcią

A           porządkuje kruchość zdarzeń

M          zapisuje w kardiogramie serca

A           buduje most

            odporny na upływ czasu

M          wciąż na nowo otwiera

            album pamięci

 

 

A                      Miłość ma różne twarze

      łączność krwi

      jedność serca

M                     pierwsza

      rośnie, pięknieje i trwa

jest moja

A             druga - traci blask i odchodzi

Razem       chcę zatrzymać obie

   powiedz, że to możliwe

                                    
S              to jeszcze i już początek

      wspólnej drogi

w nieznane lecz pewne

      bo znaczone

      siłą miłości, nadziei i wiary

w najszczęśliwsze

      codzienne dzień dobry

i czułość na dobranoc

      jesteście wybrańcami

                      dobrego losu

gdy zwyczajności

      dodacie świątecznego blasku

szarości przemijania

      wiosennej świeżości uczuć

otwierajcie serca - szeroko

miłością sięgnijcie gwiazd

      marzeniom

      nadajcie kosmiczny wymiar

by wracając na ziemię

      stały się waszą rzeczywistością

 

 

M                  Kocham cię powiedziałem po raz pierwszy

kocham cię i tak już zostanie

nasza codzienność nie powszednieje

            nawet smutek jest mniej dotkliwy

            bo pokonuje go siła uczuć

A                                  otwierasz przede mną świat

                            wspomnień

M                                 każde nasze rozstanie

            to gorączka oczekiwania na chwile

            które zaskoczą niecodziennością

A                    -pamiętam zapach kwiatów naszego poznania

wiązanki zaskakujące różnorodnością kolorów

M                                 bo każdy rok był inny

            choć równie piękny-

A                    nie powszedniejemy

ciesząc się pełnią życia

M                             świat jest piękny

            bo czytam to w twoich oczach

            zatrzymujemy naszą młodość

            w powtórkach miłości -

            - w oczach naszych dzieci

            które utrwaliły to, co najlepsze

 

 

A             Dziękuję ci za czas

      który się nie zestarzał

za uśmiech - światło w mroku

za chwile

      które nazywały naszą bliskość

za lata, które oswajały ból

za sens codziennej wspinaczki

za to, że jesteś

 

 

M                    Pamiętasz

            pierwszą laurkę czasu

wymieniliśmy nagość

            pod płaszczem nocy

zlizywaliśmy

            oczekiwanie dnia

A                  powiedziałeś

            nasze życie

            zapiszemy kolorami kwiatów

uwierzyłam

            warto było

M                    pokonaliśmy drogi

            zawirowania

A                    choć czas

            nie pyta

piękno życia

            jest ciągle

            na wyciągnięcie ręki

M                    kolory

            są te same

            w każdej porze roku

A          późnym popołudniem

            nie tracą

                            intensywności

 

 

M                     Każde miejsce jest rejestrem zdarzeń

      bliskich i dalekich

      planowanych i przypadkowych

jak wspominasz

      to miejsce

      gdy w gorączce odliczałaś czas

A                 bawiąc się w zgadywankę

      przyjdzie, nie przyjdzie

A             a miejsce nad jeziorem

które bezlitośnie zamykało południe

łącząc żar lata i serca

M                 z jaką melodią

      łączysz mowę morza

A             jak przyjmujesz codzienność

przesuwając w lustrze życia

godziny miesiące lata

M                 czy jestem

      tak samo ważny?

 

                      Muzyka

 

S                   Chcę

podnosić się na nowo

łączyć kroplę do kropli

            by płynąć rzeką ufności

            codziennej skończoności

            wpisywać sens trwania

            zrozumieć

niepojęte misterium miłości

 

 

A                      Na twoje przyjście

      zapaliłam świece

rozebrałeś z intymności

      nazywając bez słów

powiedziałam

      niech chwila

      stanie się wiecznością

świt przyszedł za wcześnie

bezradnie

      ubrałeś pośpiech

tylko boczne wyjście

      -otwarte

jeszcze jedna wstydliwa

      strona życia

 

 

M                  Wychodząc z żebra Adama

chciałaś zakosztować

drzewa dobrego i złego

choć upadłaś

            warto było

wybacz sobie

to nie koniec

            to początek

teraz wiesz

            jak wygląda raj na ziemi

w tym samym rzędzie

            stoją wszystkie Ewy

            bezwstydne i nagie

miłość rozgrzesza

 

 

A            Gdybym wtedy wiedziała

przywdziałabym

      wór pokutny

za nasze i wasze winy

za wszystkie Ewy świata

to Adam smakował owoc

mówił  - jesteś rajem

tworzymy prawo ziemi

choć byłam wysoko -

      - schodziłam w dół

gorycz wypełniała brzegi

po latach znalazłam drogę

nie wchodzę na szczyt

nie schodzę w dół

podążam prostą

            drogą

 

 

S                     Marzenia

            aksamitne motyle

upojone

            zapachem nasturcji

            żółcią mlecza na łące

            mlekiem rozkwitłej jabłoni

wolne i ponadczasowe

            uniesione ku słońcu

zapominają o dniu

            w którym zamieszkała

            cisza

 

 

A             Spróbuj choć trochę

      zmniejszyć przestrzeń

wokół nas

      przemijanie

za nami

      niedosyt bliskości

przed nami

      niepewność jutra

to co trwa

      jest piękne

to co nastąpi

      niepewne

M            czy piękno jest zawsze pięknem?

A             czy róża gdy więdnie

      jeszcze pachnie?

M            czy można zatrzymać

      spadające gwiazdy?

A            co było i jest chwilą?

 

                      Muzyka

 

S                 Muzyka - głos duszy

magiczne znaki

            ożyły

            harmonią zapisu

mistrzowską ręką dyrygenta

            zaistniały

w pełni triumfu

            trwają

            oddając nastrój twórcy

            częstując pięknem słuchaczy

            zastygły w oczekiwaniu

w oklaskach podnoszą się na nowo

czekają na nieśmiertelność

            bo są darem nieba

 

 

A             Uwierz

      w ciepło słońca

      spowitego w chmurach

                uwierz w ożywczy podmuch

      w bezruchu

                uwierz w dobre wieści

      nie wysłanych listów

uwierz w lepsze jutro

      choć dziś - rani bólem

uwierz

      bo wiara

      przybliża rzeczy niemożliwe

 

 

M               Gdy zechcesz to w Wielkim Wozie

wyścielę wnętrze gwiazdami

i podaruję Ci miłość

zamkniętą samotnie za drzwiami

 

wiem, że jesteś gdzieś w tłumie

który chwilowo cię ukrył

już prawie znam twoje imię

i czekam niecierpliwie

 

A                    razem pójdziemy przez życie

przez wschody i zachody słońca

jednako przyjmiemy burze

żar lata i chłodu miesiące

 

 

M                    Nic nie jest miłością

A                                  wszystko jest miłością

M                    nic nie jest szczęściem

A                                  wszystko jest szczęściem

M                  nic nie jest smutkiem

A                                  wszystko jest smutkiem

M                  nic nie jest radością

A                                  wszystko jest radością

Razem          wybierz

            pierwszą albo drugą

                                                     alternatywę

 

 

A              Niepewność

               wróżka bez kart

               budzi uśpioną wyobraźnię

               otwiera stronice strachu

               stawia znaki zapytania

S               po co karmisz się

               niepewnością

               postaw znak równości

               między mieć i chcieć

               pozwól dniom płynąć rzeką

               nazwij radością codzienność

               odmień miłość we wszystkich

               przypadkach

               otwórz strumień prostych spraw

               niech płyną swoim nurtem

               pogodzeni żyją dłużej

 

 

A                      Powtarzałam

      wszystkie drogi prowadzą do ciebie

      pojawiły się znaki ostrzegawcze

      potem ślepa uliczka

wędrowałam

      w czasie i przestrzeni

zasypiałam

      snem nieprzespanym

noc śmiała się szyderczo

świt przecierał

      zapłakane oczy

w gorączce dnia

      szukałam zapomnienia

zachód łączyłam

      ze wschodem

lata zamknęły pustkę

zrozumiałam

 

 

M                  Gdy oddalisz

            ból nieobecności

uchronisz

            ciepło wspomnień

nazwiesz

            dzień na nowo

zamkniesz drzwi

            przed histerią zdarzeń

oswoisz

            samotność nocy

wypełnisz nadzieją

            dni, które nastąpią

tylko wtedy

            przeszłość

ustąpi teraźniejszości

 

MUZYKA

 

S              Moje małe szczęścia

      chcę zamknąć

      w kropli czasu

a potem

      wypuścić jak spragnionego

      do lotu ptaka

by dzielić je i mnożyć

      w przestrzeni dobra

ogrzewać w promieniach lata

osuszyć zapłakane dni jesieni

by lodowate ręce zimy

      rozgrzać z przyjściem wiosny

 

 

A             Czekasz zatroskana

      ze wzrokiem

      utkwionym w szybę

bo czas niepokoi wskazówki zegara

otwierasz szeroko ramiona

      tuląc skołatane serce

      i ciszę dotyku

wykreślasz nazwę pożegnań

      które dławią

      otwierasz strumień miłości

morze wspomnień malowanych

      tęsknotą

niepokoisz czas

wydłużasz dobę

czekasz na powroty

      które są pytaniem

      niepokojem

i wbrew wszystkiemu

      nadzieją

i choć czas zapisał wiele stronic

włosy zmieniły kolor

oczy niepotrzebnie stają się

      szkliste

ciągle czekasz tak samo

 

 

S                 Jesteś wciąż ta sama

      maleńka wielkość na dnie serca

 

 

A             Zadziwiasz mnie świecie

      wielki i nieobjęty

pełen hiobowych wieści

      i mrocznych wyznań czasu

ciągłości rzeczy

      nieproszonych i nie przewidywanych

kto znajdzie sposób

      na normalność

      na zwyczajnych obcowanie

      na żywot doczesny

                            amen

 

 

M           Wyszedłem z domu

błądziłem

      po rozstajnych drogach

zrywałem

      zakazane owoce

odliczałem czas

      w kieliszkach wina

rozbierałem

      w odsłonach nocy

rozwiązywałem

      kryminalne zagadki

rozmieniałem

      na drobne

dziś chcę

      wrócić do domu

      znaleźć drogę

      zrywać dojrzałe owoce

      odliczać czas

                      na rozsądnym zegarze

      ubierać miłość nieprzerwanie

      znaleźć odpowiedź na zagadkę

                      mego życia

Czy nie za późno ?

A             Drzwi naszego domu

                         są zawsze otwarte

 

 

S              W rozhisteryzowanym tłumie

      szukam miejsca

moje myśli

      kołują lotem ptaka

gonią nieprzytomnie

serce podchodzi za wysoko

nie umiem podnieść głowy

nazwać po imieniu oczekiwanie

odpowiedzieć na pytania

wbrew logice

      i samej sobie

                      trwam

            zawieszona

między niebem a ziemią

 

 

A                    Nikt nie dał gwarancji

            że życie będzie przyjemnością

nikt nie przygotował

            do dźwigania ciężaru

            ponad siły

nikt nie zapisał

            że jutro nie dotknie

            nowym wyzwaniem

nikt nie zapewnił

            że życie będzie

            odcinaniem kuponów

M                    a jednak

            bez gwarancji

            i braku zapewnień

jesteś w środku życia

jakby to co dotyka bólem

            działo się obok

 

A                 Panie

            pozwól

            zrozumieć swoją wolę

            gdy odebrałeś prawo głosu

A                    pozwól

            wypłynąć na powierzchnię

            gdy fala życia spycha na dno

M                    pozwól

            przyjąć los

            który kpi z mojej bezbronności

A                    pozwól

            zrozumieć twoją wolę

            gdy zapadł wyrok przeznaczenia

M                    pozwól

            dostrzec logikę

            w chaosie i przypadkowości

A                    nie jutro za miesiąc za rok

M                    ale dziś zaraz natychmiast

            bo niecierpliwi czas

            który nadchodzi

 

 

A           Wieczne miasto

      w sennej zadumie

      budzącego dnia

gorączka oczekiwania

      na Placu Świętego Piotra

zniecierpliwiony czas

      wmieszany w wielojęzyczny tłum

skupiona modlitwa nieba i ziemi

namioty rąk bez granic i kontynentów

żar słońca i serc w korowodzie myśli

''niech chwila stanie się wiecznością''

teraz i w tej chwili

      dotknąć boskości w ziemskim wymiarze

wyrzeźbiony w cierpieniu

      apostoł prawdy

mową bez słów przytulił pielgrzymów świata

S              I ja w zjednoczonej wspólnocie

      dotknęłam boskości

chwila stała się wiecznością

 

Pauza

 

A                    Byłeś

M                    Jesteś

S                     Będziesz

 

                              Muzyka / "Ave Maryja" (gitara i skrzypce)

 

S              Byłaś tam

      jesteś przy mnie

      gdy obmywałam rany życia

                      w strumieniu czystym

byłaś przy mnie

      gdy pragnienie

      gasiła woda życia

                      ze źródła nadziei

jesteś przy mnie

      gdy cierpienie innych

      rzeźbi w skale mego serca

      gdy czas jak rzeka

      płynie coraz szybciej

byłaś tam

      jesteś tu

w czas pogody, burzy i nadziei

 

 

A                    Pod słonecznym niebem

dojrzewasz

jak owoc uwieszony

u ramion drzewa

kołysze cię śpiew oceanu

budzi głos rybaków

i szelest darów morza

roztańczonych w szafirowej toni

odsłaniasz pulsujące serce

Algarve

to znów każesz zmierzyć się

z kamienną mową głazów

rozsiadłych na bezdrożach

nieujarzmioną naturą sprzed wieków

która kurczy oddech ziemi

otwierasz gościnne drzwi turystom

by płynać po nowoczesnych szlakach

dotarli do oazy pięknego kraju

p i e l g r z y m o m

wpatrzonym w oczy świata

F A T I M Ę

pozwalasz zrozumieć sens istnienia

 

 

S              W kropli czasu otwieram i zamykam moje wędrowanie

Wysyłam telegramy do Boga i człowieka

 

 

M                  Ten czas

            przyszedł nieproszony

panosząc się stawał

            wyrażał

            słowa gesty i czyny

zbierał żniwo

            choć nie zasiewał

ziarna wdeptywał w ziemię

gdy przyszedł czas

            - zaczynały kiełkować

rosły wbrew wszystkiemu

            stając w nierównym starciu

choć ścieliły ziemię

            dywanem młodości

zwierały siły

by Rzeczpospolita

                        stała się niepospolita

 

 

A             Myśli zamknięte w kopertach

      znaczki - pocałunki

przyklejone do zapłakanej nocy

M            wrócę - pamiętaj -

A             dojrzewała młodość

      idąc w pojedynkę

tęsknota wilgotniała

bezsilność wypełniała przestrzeń

słuch szkolił odgłos karabinów

wrócisz ! pamiętaj !

S              zaklejała zapłakane listy

owoc miłości

      prowadziła za rączkę

w albumie pamięci

      zapisywała powitanie

które stało się...pożegnaniem

nie wrócił

A             będę pamiętać

 

                                     Muzyka

 

S          Kraju

urodzony z wody

i mądrości człowieka

jak cię opisać

tulipanowy kraju

jakimi kolorami namalować piękno

którym zachwycasz

 

 

M            Równinny dywan

bajeczna architektura

wstęgi kanałów

z przycumowanymi statkami

zwodzone mosty

drzwi do dalszej żeglugi                    

rowerowe drogi i autostrady

wzdłuż i wszerz            

kierowcy z planety uprzejmości

mieszkańcy z praktycznym

zastosowaniem "my"

w miejsce "ja"

nowe obszary

wydarte wszechobecnej wodzie

 Afsluitdijk

- najdłuższa autostrada

przez ocean

wyspy - perły w koronie

królestwo kwiatów

w królewskiej Holandii

warto zobaczyć piękno

rzeźbę natury i ręki człowieka

 

 

S                     Groningen

      dalekie i obce

          by oswoić inność

               w chłód północy

               wpisałam polskość

     i choć z wieży świętego Marcina

          nie widać Bałtyku

               wchodziłam na szczyt

               by oddychać pełniej

     czułam się jak ptak

              który zna jedną

              drogę powrotną

w bogactwie ryb wielkiego rynku

     czułam zapach morza

     tuliłam piękno

              ukwieconych okolic

     zespalałam się z tłumem

              na spacerowym deptaku

     otworzyłam serce dla przyjaciół

              za którymi tęsknię

     a kiedy niemożliwe stało się możliwe

              złączyłam pożegnania i powroty

 

                     Muzyka / "Tulipany z Amsterdamu"



A            Wiem że bywasz tu i tam

że zwiedzałeś to i owo

uwierz proszę mi na słowo

warto zwiedzić Amsterdam

  M                      na dni parę na przygodę

      a najlepiej w środku lata

      i nie skłamię jeśli dodam

      to prawdziwe centrum świata

A             jeśli szukasz coś dla ducha

trzeba wstąpić do muzeum

w podziw wprawi kunszt van Gogha

to początek apogeum

M                     gościnności i przygody

      plac Rembrandta ci użyczy

      na tarasie kawiarnianym

      wielobarwny tłum z ulicy

A             jeśli ważna ci historia

wstąp pod pomnik na plac Dam

chwil refleksji i zadumę

zostaw tam

    M                 osobliwe opowieści

      prezentują kamienice

      w mowie rzeźb w zapisie znaków

      odsłaniają tajemnice

A           jest coś z magii tego miasta

z rzeźbą mostów z kanałami

deszczem świateł w lustrze wody

płynącymi tramwajami

     M                      kiedy noc okrywa ziemię

      miasto budzi się do życia

      bez pruderii zakłamania

      w świetle latarń i księżyca

A            coś dla ciała i dla ducha

w tolerancji otwartości

w środku lata i nie tylko

ma w zanadrzu dla swych gości

 

 

M           W hiszpańskich odsłonach nocy

poznasz

boski smak flamenco

w pulsujących obrazach

zmysłowości bez tajemnic

w magnetyzującej kobiecości

porywającym festiwalu ruchu

w gorączce uczuć

której nie oddają słowa

 

 

S              San Sebastian

,,Baskijska Nicea''

perła w zamkniętej muszli

słońce - rozpalone oczy świata

świdrująca brązowa nagość

królewska korona gór

      Igeldo i Urgull

wstęga autostrad

zawieszona

      między niebem i ziemią

auta płynące jak łodzie

      ocean szmaragdowy

      i aksamitny

urokliwa przystań

      z zapachem ryb

urzekające piękno

      serce podchodzi za wysoko

i może

      a przede wszystkim dlatego

myśli jak utęsknione ptaki

      wędrują

      do mojej Nicei

      położonej nad Bałtykiem

perły zamkniętej w muszli

      bursztynów rozrzuconych nad morzem

      moim oddechem

      moim sercem

                      ż y c i e m

 

 

A                  Wrócisz

            choć dziś

            wydaje się to niemożliwe

bo zagłuszyłeś tęsknotę

            intensywnością życia

nie miej złudzeń

            że wymażesz z pamięci

            zapach dzieciństwa

            zatroskanie matki

            gdy uczyła cię życia

            spontaniczności uczuć

M                    wrócisz

            bo piękno którym sycisz wzrok

            jest zimne i obce

nie wypełni miejsc

            swojskiej zwyczajności

            zapachu chleba

            serca najbliższych

A           wrócisz

            bo tu jest twoje miejsce

bo będziesz u siebie

 

 

S              Tęsknotą

      rysowałam kontury miasta

miłością

      zapisywałam wspomnienia

w czasie teraźniejszym

      zamykałam pożegnania

w oczekiwaniu

      przybliżałam dzień powrotu

pielęgnowałam w snach

kąpałam we łzach

czekałam na bliskość

      która jest życiem

dziś każdy dzień jest świętem

 

 

M                  W kropli czasu

A                  W kropli czasu

S                   W kropli czasu

 

                                     Muzyka

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Proza z wrześniowego wieczorka

sobota, 03 października 2009 15:06



BRACKI FELIETON


 


NAWET REYMONT ZACZYNAŁ OD JESIENI

No i po wakacjach! Lato już oklapło. Smucić się zatem, martwić? Czy weselić bez zbędnego biadolenia? A może przejść nad tym do porządku dziennego i zaakceptować ten coroczny cykl związany z porami roku. Taki na przykład Władek Reymont, to swoją chłopską epopeję „Chłopów" zbudował właśnie zgodnie z rytmem natury. Zaś poszczególnym tomom nadał nazwy pór roku - od jesieni poczynając! Za co Nobla nawet dostał! A co to jesień parchata jakaś, czy co? Że smarkata, to i owszem. Zazwyczaj nieco więcej tego deszczyku z chmurek idzie. Choć i lato w tym roku też nieźle posmarkało sobie, zalewając ludziskom domostwa. Co tu więc opłakiwać, że lato się skończyło? Może jesień będzie suchsza. Może przyroda - tak dla równowagi - jakoś nam to teraz wynagrodzi. Zafunduje taką piękną, słoneczną, polską złotą jesień, że będziemy rzewnie ją wspominać, jak teraz owe lato.

Nawet jedno pozytywne przysłowie o jesieni udało mi się wyszperać, mówiące że: Na jesieni co krok, to kęs. Inne z przysłów można potraktować jako cenną informację: Czym głębiej na jesień włażą robaki, tym bardziej zima daje się we znaki. Jest też złota myśl typu  - dobra rada: Jesień - schowaj rękę w kieszeń. Jeszcze inna mądrość mówi nam: Na jesieni świat się mieni.

 I to jeszcze jak! Bowiem nie tylko żółte opadające liście są tego symptomem. Takie znaki nadchodzącej jesieni, to choćby zakup ziemniaków na zimę, spadające ceny w biurach turystycznych albo taka refleksja: ...jeszcze miesiąc temu, o tej porze, było jasno... I dziewczyny coraz dłuższe zaczynają zakładać spódniczki. I kto lubi swoją teściową - ten rad, bo po sezonowej bytności na działce, przenosi się ona z powrotem do domu. Takim znakiem nadchodzącej jesieni jest również brak miejsca w kuchni, bo wszędzie pełno słoikowych przetworów. A kiedy do słoików dołączają pierniki - to już oznaka zimy. My jednak, póki co, cieszmy się tym, co mamy. Bo każda pora roku uroki swoje ma.

Roman Dopieralski

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Poezja brackiej...

piątek, 02 października 2009 22:38


             WIERSZE BEATY PIOCHA


Beata Piocha


IMPERATYW


Trzeba wpuścić dzień
do domu
między zasłony
zamiast tak siedzieć
tyłem
do światła

tam gołębie
rozpychają poręcz balkonu
obłoki bujają
bez granic

a nam
ociemniałym
pod patyną kurzu
umyka
przestrzeń


LATEM

Świeci zdyszany przepych
w fontannie lata
stłumienia drzew gęstnieją leniwie

śmieją się przestrzenie
zasypane łąką
uciekają w odległość
ogromnieją
w echu

kruchy wiatr się rozsypał
między gałęziami

migoce
w pyle obłoków
pajęczyna nieba


KANIKUŁA


Dzień
z wrzaskiem
rozsiadł się szeroko
na blasze nieba

śpieszymy się
w siebie
choć brak nam oddechu

tylko
wilgotna obietnica
warg
prostuje
zdyszane ramiona

DRZEMKA

Bo w dnia podszewce bywa      
szczelina w głąb zstępująca
przestrzeń wezbrana widmami
zdradzieckie rozdarcie ciemności

Z błękitu płótna zstępują
fantasmagorie w oprawie
bladych skrzydełek powiek
i płynie struga senności

Rozpięta w drzemce pajęczej
między zamiarem a czynem
oddycham coraz bezbarwniej
i rosną we mnie niechcenia

I sypią się czasu ziarna
i zatracają się myśli   
gdy widać w dnia podszewce
przełom w krainę półcienia


W DESZCZU

Chmury uparcie
trwają w przestworzach

kwiaty skulone
w kielichach
nie poznają łąki

nie ma mchu
nie ma liści
tylko pajęcze wstęgi
zielonego powietrza

deszcz
władczym gestem
omiata ciała
wydane na chłostę

na plecach
mokre kręgi
nieczułych
objęć



ŻYWIOŁY

Niebo wyzbyło się
samo siebie

morze rozbiło
swoją srebrzystość

jak uderzenie mroku
wystrzępiło
grzmiąco

morze
było jak niebo
niebo
- spienione zwierciadło

i ogłuszony
słup światła
spadł z nieba
na oślep


OBRAZEK

Jak cytat zasłyszany
przyniosłam do domu
pejzaż
który mnie zachwycił

bardziej przeczuciem
niż spojrzeniem
zebrałam cienie
rozsypane
pod drzewami

pnie
promiennie strzeliste
jak niepokorne ostrza
w szmaragdowej toni
ocaliłam
przed zachodem słońca
pastelowym odblaskiem
pamięci


AZYL

W ustroniu
na szczycie domu
krucha łupina zamyślenia

ptakom
użyczam ciszy balkonu
skąpanej w blasku
do zmrużenia
okien



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Rozstrzygnięcie konkursu "Istota człowieka"

piątek, 02 października 2009 21:50

UWAGA !

Miło nam poinformować, że w piątek, 23 października,
w Klubie Garnizonowym
przy ulicy Andersa 32 w Koszalinie
odbędzie się podsumowanie XIV edycji
Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego im. Eugeniusza Buczaka
"Istota człowieka".


Prezentacji nagrodzonych utworów
oraz wręczeniu nagród laureatom

towarzyszyć będą popisy instrumentalne
utalentowanych uczniów ZPSM
im. Grażyny
Bacewicz w Koszalinie.

Początek imprezy o godzinie 17.00.

Laureaci konkursu i autorzy wyróżnieni
zostaną powiadomieni o szczegółach
drogą telefoniczną lub mailową.

Gorąco zapraszamy również wszystkich sympatyków KBL
oraz wielbicieli pięknego słowa i muzyki
na to szczególne spotkanie.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


wtorek, 20 lutego 2018

Licznik odwiedzin:  545 742  

Kalendarz

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Blog Krajowego Bractwa Literackiego w Koszalinie zrzeszającego lokalnych literatów głównie poetów.

O mnie


Jestem Romek spod znaku Wodnika. Mieszkam w Koszalinie. Pisanie, to mój późno odkryty żywioł. Poza tym zawsze był sport. Jestem niezłym dendrologiem drzew owocowych. Specjalizuję się w wyrobie win.

ukryj współtwórców

Statystyki

Odwiedziny: 545742
Wpisy
  • liczba: 707
  • komentarze: 5421
Galerie
  • liczba zdjęć: 93
  • komentarze: 27
Bloog istnieje od: 4231 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl