Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 278 088 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Po konkursie na serio...

wtorek, 30 listopada 2010 20:58

 

PROTOKÓŁ KONKURSOWY

Jury w składzie:
- dr Marlena Zimna, członek koszalińskiego oddziału ZLP, autorka przekładów, znawczyni twórczości Włodzimierza Wysockiego, dyrektor Muzeum Wysockiego w Koszalinie (przewodnicząca)
- Edward Gajewski, poeta, dziennikarz, muzyk (członek)
- Beata Piocha, przedstawiciel organizatora konkursu, kanclerz KBL (sekretarz)

po zapoznaniu się z nadesłanymi na konkurs pracami postanowiło przyznać:

w kategorii poezji
I nagrodę autorowi zestawu oznaczonego godłem „krzysztof" - jest to Ela Galoch z Turku
II nagrodę autorowi zestawu oznaczonego godłem „KOR” - jest to Lechosław Cierniak ze Słupska
równorzędne wyróżnienia:
- autorowi zestawu oznaczonego godłem „mrumru” - jest to Łucja Gocek z Chojnic
- autorowi zestawu oznaczonego godłem „KOBIETA” - jest to Marzena Przekwas-Siemiątkowska z Szamotuł

w kategorii prozy
III nagrodę autorowi tekstu Jasnowidz, oznaczonego godłem „TOR” - jest to Lechosław Cierniak ze Słupska
wyróżnienie autorowi tekstu Pompon, oznaczonego godłem „krakers” - jest to Łucja Gocek  z Chojnic

w kategorii fraszki i satyry
równorzędne wyróżnienia autorom zestawów oznaczonych godłami
- „karambol” – jest to Łucja Gocek z Chojnic
- „kociamber” – jest to Małgorzata Borzeszkowska z Lęborka
- „Toja” – jest to Zygmunt Królak z Biesiekierza
- „Torys” – jest to January Witkowski z Kaliny Wielkiej

Ponadto jury postanowiło wyróżnić drukiem utwory poetyckie:
- Światełko (albo przebłysk żywota utraconego) autora oznaczonego godłem „Terrazza Del Caffe” – jest to Dominik Piotr Żyburtowicz z Koszalina
- *** Prawda o nas wypełza [...]  autora oznaczonego godłem „funkcja życiowa” – jest to Maciej Rzymski z Łodzi

 

I TAK NA WSZELKI WYPADEK:

REGULAMIN TEGOROCZNEJ EDYCJI, OPUBLIKOWANY M.IN. NA NASZYM BLOOGU

 

KRAJOWE BRACTWO LITERACKIE
ogłasza
JUBILEUSZOWY XV OGÓLNOPOLSKI KONKURS LITERACKI
IM. EUGENIUSZA BUCZAKA „ISTOTA CZŁOWIEKA”

1. Celem konkursu jest zainspirowanie literatów-amatorów, młodzieży i dorosłych do twórczych poszukiwań artystycznych i umożliwienia prezentacji oraz publikacji dorobku literackiego.
2. Konkurs od początku swego istnienia – a więc i ten jubileuszowy - rozgrywany jest w trzech kategoriach:

  • poezja
  • proza
  • fraszka i satyra

3. Warunkiem udziału w konkursie jest nadesłanie prac literackich, które nie były dotąd publikowane i nagradzane.
4. Utwory należy przesłać do 30 września 2010 r. (decyduje data stempla pocztowego) na adres:

Klub Garnizonowy
ul. Andersa 32
75-536 KOSZALIN

z dopiskiem na kopercie „Konkurs literacki ISTOTA CZŁOWIEKA”
5. Należy je nadesłać w 3 egzemplarzach w formie wydruku komputerowego, maszynopisu lub bar-dzo czytelnego rękopisu:

  • w kategorii poezji - zestaw 3-5 utworów,
  • w kategorii prozy - do 5 stron znormalizowanego maszynopisu (czcionka Times New Roman rozmiar 12, pojedynczy odstęp między wierszami)
  •  fraszki, satyry – zestaw 3-10 utworów.

6. Jeden autor nie może wysłać na konkurs więcej niż jeden zestaw w danej kategorii.
7. Prace konkursowe muszą być obowiązkowo oznaczone godłem. Takim samym należy opatrzyć dołączoną do nich zaklejoną kopertę, zawierającą dane autora (imię i nazwisko, adres, e-mail, nr telefonu stacjonarnego lub komórkowego, wiek, inne informacje).
8. Oceny utworów nadesłanych na konkurs dokona jury, przyznając nagrody i wyróżnienia w podstawowych kategoriach z możliwością przyznania wyróżnień specjalnych.  
9. O wynikach konkursu autorów nagrodzonych i wyróżnionych powiadomimy listownie.
10.  Rozdanie nagród nastąpi w czasie BIESIADY LITERACKIEJ, która odbędzie się w listopadzie 2010 roku.
11.  Nagrody należy odebrać osobiście.
12.  Organizatorzy nie zwracają nadesłanych na konkurs prac i zastrzegają prawo do nieodpłatnych publikacji prac nagrodzonych w różnych środkach masowego przekazu.

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

Było tak biednie, że aż bogato...

poniedziałek, 29 listopada 2010 23:56

 

 

POKONKURSOWE CO NIECO…

(reportaż z domieszką komentarza)

 

 W Koszalińskiej Bibliotece Publicznej nastąpiło rozstrzygnięcie XV edycji Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego „Istota człowieka” im. Eugeniusza Buczaka. Sądząc po poczęstunku, to było jak w poprzednich edycjach, a nawet nieco lepiej od co niektórych. Jednak w pokonkursowym tomiku przedmowa została zatytułowana: „Na bezrybiu… czyli o konkursie kilkorga autorów (z nutą goryczy w tle)”. Tej żółci faktycznie polało się sporo. Tylko że, czy we właściwym popłynęła ona kierunku? Jak można mieć pretensje do wygrywających konkursy literackie ? [„(…)Komercjalizacja tego typu imprez i nastawienie na zysk ich uczestników są szokujące i niesmaczne (…)”]. Przecież po to się je organizuje, by wyłonić laureatów pięknego słowa. No i wierzmy w niezawisłość jurorów. Te laury dla laureatów nie są chyba za częstotliwość uczestnictwa? Zresztą konkursowe tuzy do Koszalina nie zawitały, bo… nagrody mizerne. Tysiąc złotych (1 tys. zł) od starostwa powiatowego w Koszalinie i obrazek od prezydenta miasta Koszalina dla głównego laureata konkursu – czy to dużo? Widocznie tak, skoro na ostatniej stronie tegoż tomiku, w podzięce za pomoc w organizacji konkursu, wymienieni wyżej okazali się sponsorami strategicznymi…

Jednak nie ma co biadolić. Po każdej burzy przecież w końcu słońce musi zaświecić, zaś po latach chudych zwykle te tłuste nastają. Natomiast co do tegorocznej „Istoty człowieka”, to od strony organizacyjnej było całkiem znośnie. Protokół pokonkursowy został wystawiony. Była konferansjerka. Była część poetycka, w której zaprezentowano wszystkich (!) laureatów. Całość przeplatano muzycznymi akcentami i to na wysokim poziomie. Wirtuozi skrzypiec z Koszalińskiej Szkoły Muzycznej dostarczyli wielu pięknych doznań dość licznie przybyłym gościom. Były oklaski, uściski rąk, nawet całusy. Była miejscowa telewizja, która nie omieszkała sfilmować obecnego prezydenta Koszalina, jak chciał wręczyć ową strategiczną nagrodę główną, czyli malutki, niepozorny obrazek. Niestety, główny laureat się nie zjawił. Prezydent zaś pościskał jeszcze kilka rąk i nie czekając na część recytatorską – pognał dalej. Za kilka dni w wyborczej dogrywce się rozstrzygnie, czy ponownie będzie prezydentem. Może za rok to on właśnie znowuż będzie strategicznym sponsorem kolejnej edycji „Istoty człowieka”. I może konkursowe tuzy już przyjadą…

(Roman  Dopieralski)

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Impreza finałowa XV edycji Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego "Istota człowieka"

środa, 24 listopada 2010 19:24

 

Impreza finałowa

XV edycji

Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego

"Istota człowieka"

 

To już niebawem,

bo 26 listopada 2010r. o godz. 17,00

w Sali Klubowej Powiatowej Biblioteki im. J. Lelelwela

na ul. Polonii 1 w Koszalinie

odbędzie się

impreza podsumowująca XV edycję

Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego

"Istota człowieka".

Zapraszamy

laureatów, miłośników literatury i sympatyków

Krajowgo Bractwa Literackiego.

W czasie gali zostanie rozstrzygnięty konkurs literacki,

poznamy laureatów i ich zwycięskie utwory,

posłuchamy muzyki

w wykonaniu uczniów

Państwowego Zespołu Szkół Muzycznych w Koszalinie,

a także będziemy uczestniczyć

w biesiadzie literackiej

i w spotkaniach z laureatami oraz literatami.

 



 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

Fraszka dobra na niepogodę...

środa, 24 listopada 2010 9:49

 

 

Z „GRZĄDEK FRASZEK”

ZOSI ZAWILSKIEJ

(część VIII)

 

 

 

Pogoda zawodzi, a zatem sięgamy po fraszki Zosi Zawilskiej. Bo to one i wesołe, i rezolutne, i z celną puentą, i po prostu mądre. Oczywiście fraszki Zosi nie są wyłącznie na niepogodę. One są na każdą okazję, a na niepogodę w szczególności!

By napisać dobrą fraszkę, chyba przede wszystkim trzeba być dobrym obserwatorem z porządnym doświadczeniem życiowym. Wtedy z danej sytuacji, czy też z danego wątku jesteśmy w stanie wycisnąć to, co najważniejsze. A kiedy jeszcze potrafimy pisać, to i zapis takiej fraszki jest krótki i rzeczowy. Prawda – jakie to proste!

Tylko dlaczego udaje się to nielicznym?

Dzisiejsze fraszki Zosi będą z rozdziału II pt. „W ogrodzie przysłów”.

No to przyjemnego obcowania z fraszką Zosi…

 

 

NADZIEJA

 

Nadzieja matką głupich

Szyderstwo to nie rzadkie

Warto być jednak głupcem

Byleby mieć tę matkę

 

 

 

ODCHUDZANIE

 

Przysłowie „Kradzione nie tuczy”

Niczyich podejrzeń nie wzbudza

Ale, czy z tego powodu

Wszyscy się muszą odchudzać?

 

 

 

POWÓD

 

Na złodzieju czapka gore

A złodziei coraz więcej

I tu pies jest pogrzebany

Bez siódmego przykazania

Robi się coraz goręcej

I jest efekt cieplarniany

 

 

 

ZDOBYWANIE MĄDROŚCI

 

Polak jest dziwnie odważny

Nie boi się szkody ni straty

Wie, że po szkodzie jest mądry

I chce być w tę mądrość bogaty

 

 

 

WARUNEK

 

Kto pyta, nie błądzi

Prawda to niezbita

Pod jednym warunkiem

Że wie, kogo pytać

 

 

 

PYTANIE

 

Czego się można spodziewać

Po świecie, w ramach systemu

Który wciąż akceptuje

Zasadę: „ustąp głupszemu”?

 

 

 

WYCHOWANIE

 

Dziwne mamy wymagania

W sprawach wychowania

Czego Jasia nie uczymy

Żądamy od Jana

 

 

 

AKTUALNOŚCI

 

Donosił wilk razy kilka

Teraz donieśli na wilka

 

 

 

SĄDY

 

Nasze sądy nierychliwe

Sprawiedliwe być nie mogą

Nie wypada dorównywać

W tych przymiotach Panu Bogu

 

 

 

ADRESACI

 

Bez pracy nie ma kołaczy

Trzeba maluczkim tłumaczyć

 

 

 

PRZEKSZTAŁCENIE

 

„Nie szata zdobi człowieka”

Sens tego hasła, jakże wielki

Po wielu długich wiekach

Nowoczesność przekształciła

Dorzucając trzy literki:

NieCH szMata zdobi człowieka

 

 

 

FORTUNA

 

Fortuna kołem się toczy

Sypiąc biednemu piach w oczy

 

 

 

NIE ODKŁADAJ

 

Krzycz hop!

Zanim przeskoczysz

Nie żałuj fantazji

później możesz

Nie mieć

Do tego okazji

 

 

 

KWIATY

 

Dawno minęło

Złote lato

A tu ktoś idzie

Z naręczem kwiatów

I szczerze

Śmieje się

Od ucha

Bo to są kwiaty

Do kożucha

 

 

PS  I co? Po tych fraszkach Zosi pogodniej już na duszy? Uśmiech pojawił się na twarzy w kształcie banana, czyli od ucha do ucha?

Jakby co, to jeszcze dwie części fraszek Zosi ukażą się na bloogu. Na kolejne zaś części będzie trzeba poczekać, aż Zosia znowuż weźmie się za celne puenty w krótkich tekstach – zwanych fraszką.

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Wiersze z trzeciej odsłony...

czwartek, 18 listopada 2010 9:35

 

 

W POEZJI

TEMATYKA DOWOLNA

 

 

Ostatnią, czyli trzecią odsłonę autorecytacji wierszy Brackich poetów w październikowym wieczorku literackim („Złotym piórem jesieni”) poprowadził Roman Dopieralski.

Jakie były to wiersze? No, oczywiście, że dobre, bo Braccy innych już nie potrafią tworzyć… Tak więc, wiersze w tej części były o tematyce dowolnej. Właściwie, to miały one w zasadzie jedynie jedną cechę wspólną… no właśnie to, że były to wiersze dobre! Można wręcz powiedzieć, że z tych… dobrych wierszy powstał taki swoisty misz masz mosz, czyli od Ajfasza do Kajfasza…

 

 

 

Od wierszy dotyczących jesieni pękały wprost w szwach dwie poprzednie części wieczorka. W trzeciej odsłonie tylko jeden utwór był w tym klimacie i dotyczył on grzybobrania. Jego autorka, to zdecydowanie osoba kochająca naturę. Na poprzednim wieczorku - na ten przykład - jej wiersz był o lesie. Teraz jest o grzybach. Ciekawe, czy poetka i na kolejnym wieczorku będzie wierna tej leśnej tematyce

 

Irena Michałowska

„Grzybobranie”

 

Zajrzyj Gosiu pod ten krzaczek

Gdzie mieszka sobie koślaczek

Kasztanowy, lśniący, młody

Pozazdroście mu urody

 

Obok stoi piękna sowa

Co pod kapelusik chowa

Swój kołnierzyk z falbankami

Dumnie szczycąc się piegami

 

A opodal w gąszczu trawy

Pan sromotnik stoi blady

I sam sobie się dziwuje

Że nikomu nie smakuje

 

A w koszyku tłok Nielaba

Król grzybów – borowik

Z żółtą kurką gada

A siwa tłuściutka gąska

Ledwie gęga do zająca

Że jej sen przerwali

I jest bardzo śpiąca

 

Długonoga, smukła kania

Nie zdążyła zjeść śniadania

Więc cichutko pomrukuje

Że ją bardzo w dołku kłuje

 

Czekoladowy podgrzybek

Kuzyn pana borowika

Leży cichutko na dnie kosza

Nic nie mówi, tylko wzdycha

 

A pieczarka białogłowa

Świadoma swojej kruchości

Prosi chudego opieńka

O odrobinę litości

 

Zaślimaczony maślaczek

Do surojadki się tuli

Bo bardzo mu się podoba

W tej zielonkawej koszuli

 

Pomarszczona piestrzenica

Spogląda na wszystkie strony

Bo bardzo chce, by ją ujrzał

Zalotny rydz czerwony

 

A rozbrykany koślaczek

Kopnął w ogon zająca

Bo mu oczy zasłonił

I nie widzi blasku słońca

 

Piękny pstrokaty muchomor

Widząc, co w lesie się dzieje

Radośnie klaszcze kropkami

I z grzybów jadalnych się śmieje

 

Zarozumiały z urody

I dumny, że go nie ruszą

Szydzi ze swych kolegów

Całą trującą duszą

 

 

 

Jerzy Aleksander Popiełuszko, ur, 14 września 1947 roku był polskim księdzem, kapelanem warszawskiej "Solidarności". Swoją działalnością duszpasterską i nauczanie opierał na przesłaniu: "Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj". Działalność księdza ówczesne władze PRL uznały za krytykę i sprzeciw wobec systemu komunistycznego. W czasie stanu wojennego wielokrotnie oskarżany, stał się celem działań operacyjnych Służby Bezpieczeństwa. 19 października 1984 roku ks. Popiełuszko odbył ostatnie w swoim życiu spotkanie z wiernymi. Zakończył je zdaniem: "Módlmy się, byśmy byli wolni od lęku, zastraszenia, ale przede wszystkim od żądzy odwetu i przemocy”. Wracając z bydgoskiej parafii do Warszawy, na drodze do Torunia, niedaleko miejscowości Górsk, Jerzy Popiełuszko został uprowadzony przez funkcjonariuszy Samodzielnej Grupy "D" Departamentu IV MSW, którzy zastawili na niego pułapkę, przebierając się w mundury funkcjonariuszy Wydziału Ruchu Drogowego MO. 30 października z zalewu na Wiśle koło Włocławka wyłowiono jego zwłoki. Mija właśnie 26 lat od męczeńskiej śmierci Jerzego Aleksandra Popiełuszki.

A kolejny poeta, właśnie Popiełuszce poświęcił jeden ze swoich wierszy…

 

Jan Wiśniewski

„Ksiądz Popiełuszko”

 

Właśnie wróciliśmy z kina

Film o księdzu Popiełuszce

przeniósł widzów w czasy minione

 

Gdzie teraz jesteśmy my

którzy potrafiliśmy mu wówczas wierzyć

gdy z przekonaniem mówił

że  wolność jest w nas

 

I ta wolność w nas wówczas była

A męczeńska śmierć księdza Jerzego

utwierdziła ją jeszcze bardziej

Ta wolność pozwoliła nam

przetrwać lata zniewolenia

 

A dziś

Im więcej wolności dokoła

tym mniej jest jej w nas

 

 

 

A teraz temat dobry na każdą okazję. Mężczyźni jakby wychodzą ze stereotypu i już nie tylko nastawiają się na ósmy dzień marca, by płeć piękną słowem dopieszczać. Bo kobieta niezwykłą jest! To tajemnica, natchnienie dla malarzy i… poetów oczywiście! To matka, żona i kochanka… No to nie brniemy dalej, bo nie wiadomo, w którym podążymy kierunku… Zobaczmy zatem, co ma do powiedzenia w tym temacie kolejny poeta…

 

Jan Lutobarski

„Kobieta”

 

Kobieta demon

czy kobieta anioł

kto ją postrzega

inną niż jest

 

Stworzona po to

by życie dać innym

potrafi nieść szczęście

i przez życie przejść

 

Mimo demonicznej

czasami natury

stwarza pozór szczęścia

chociaż inną jest

 

Jednak widzimy

w niej dobroć ukrytą

gdy w potrzebie innym

może pomoc nieść

 

Kobieta nie demon

a kobieta anioł

pragnie tylko szczęścia

w ludzkie serca wejść

 

Spokój i harmonia

która ją otacza

udziela się wszystkim

i świat piękny jest

 

 

 

Niejako kontynuujemy temat kobiet, bowiem tam gdzie miłość – tam też kobieta. Posuniemy się w swoich wywodach nawet dalej i dodamy, że tam gdzie kobieta i mężczyzna – tam też miłość! A oto dowód…

 

Robert Paweł Kamin

„W imię miłości”

 

Miłości! Tyś jak ptak skrzydła rozłożyła.

Ponad nami w górnym, opiekuńczym locie.

Z twoich źródeł dusza moja szczęście  piła.

A poezja wieczność czerpała we złocie.

 

Tyś jest mym Aniołem, zakładnikiem Raju.

Ciebie złota wstęga mgłą osnuwa Nieba.

Serce moje krzepisz jak woda ruczaju.

Wieczny ląd zwiastujesz jak na morzu mewa.

 

Miłości! Ty jesteś moim przeznaczeniem

I na Ziemi lubym echem Przedwiecznego.

Eureką, co życie darzysz zrozumieniem.

Moralnym wektorem słów Pisma Świętego.

 

Tu się nam objawiasz w zachwycie kobietą,

Nabożnym szacunkiem do brata mniejszego.

Miłość patronuje też moim wersetom.

Jej więc błogosławię słowem wiersza mego.

 

 

 

A teraz wiersz dziękczynny do Pana Boga. Ma za co dziękować autorka tegoż wiersza! Bo życie czerpie ona całymi garściami. Sędziwa już ta nasza nastolatka, ale odpuszczać wcale nie ma zamiaru. Humoru, optymizmu i zapału w niej tyle, że ho, ho! I wciąż zaraża nas swoją pozytywną energią!

 

Regina Adamowicz

„Pozwól niech trwa”

 

Dziękuję Ci Panie

za piękny poranek

budzący się o oparów

szarobiałej mgły

za cofający się cień

nocy

 

Dziękuję Ci

za przebudzenie

że pozwoliłeś mi

otworzyć oczy

i ujrzeć znów

piękny świat

 

Pozwól mi Panie

przeżyć jeszcze raz

radości i smutki

każdego dnia

pozwól

niech trwa

 

 

 

Gdyby zdradzić, kto będzie autorem kolejnego wiersza, to klimat tego utworu od razu byłby znany. Bo jak owa poetka, to wiadomo, że… uczuciowość, wrażliwość, czułostkowość, sentymentalność, rzewność, tkliwość, serdeczność, emocjonalność, liryczność, pieszczotliwość… Można by tak dalej wymieniać, ale słownik synonimów zapas swój wyczerpał. Oto wiersz naszej uczuciowej poetki, a przy tym wrażliwej, czułostkowej, sentymentalnej, rzewnej, tkliwej, serdecznej, emocjonalnej, lirycznej, pieszczotliwej…

 

Grażyna Piekarewicz

„Słońcu oddam szumiące trawy”

 

Ubrana w kolory tęczy

uklęknę przed Słońcem

pochwycę jego

przyjazne promienie

w ramiona

 

Słońcu oddam szumiące trawy

żółte kaczeńce

królewskiej przyrody bijące serce

 

Do Ciebie przy drodze

wdzięczą się białe topole

barwią się kwieciem

pachnące pola

 

Ciche modrzewie kierują

ku Tobie

swą bajeczną zieleń

 

Strzelista jodła

do nieba modli się

o Twoje istnienie

 

Twoje oczy

iskrami błyszczące

Twoje ciepło palące, gorące

 

Będę Ci rzucać

pod nogi

radość, szczęście

i moje wszystkie tęsknoty

 

Życie przy Tobie

rozkwita majem

 

Ogrzewając swym ciepłem

barwne kwiaty

wejdź w moją duszę

aż do końca świata

chcę wychodzić Ci

na spotkanie

 

 

 

Ta poetka, to nasz najświeższy Bracki narybek. Owej niewiasty jeszcze dobrze nie znamy, więc niechaj wiersz przemawia w jej imieniu…

 

Maria Rudecka

„Wybór imienia dla nowo narodzonego”

 

Urodził mi się chłopczyk! Panowie, mam syna!

Od tej chwili mam o czym myśleć, co rozważać

Na razie to jest jeszcze niewielka chłopczyna

Ale urośnie. Może by zawód lekarza

Brać pod uwagę. Wszak to profesja jest ważna

I pensje też podniosą im od tego lata

Taki lekarz w szpitalu figura poważna

Każdy musi szanować sztukę Hipokrata

 

Jeśli w chwili narodzin chłopczynę mojego

Muza ucałowała w ośrodek liczenia

To byłby dyrektorem banku poważnego

Z gażą dobrą i szansą po świecie jeżdżenia

 

A gdyby politykiem został, w parlamencie

Naszym zasiadał… Czy to taka trudna sztuka?

Byleby tylko umiał na każdym zakręcie

Wymanewrować, wtedy porządna nauka

I sukcesy na studiach (nie każdy w nie wierzy)

A toż zdarzyć się może, jeśli będzie bystry

Będzie wiedział, kiedy i komu kłaniać się należy

Wtedy z ław poselskich pójdzie nawet w ministry

 

Aktorem nie zostanie. To odradzić muszę

Bo choć czasem, nie powiem, lubię być w teatrze

To wiem, że taki aktor i ciało, i duszę

Winien poświęcić sztuce, a żyć trzeba zawsze

 

Mechanik samochodów ciągle ubrudzony

Lotnika żywot górny, ale niewesoły

Rolnik plonów niepewny, chociaż utrudzony

Nauczyciel podobno ma czas, ale… goły

 

Mógłby zostać też może maklerem giełdowym

Czerwone szelki nosić (w nich bardzo do twarzy)

Ale to chleb niepewny i czasem niezdrowy

Po hossie bessa idzie, a krach też się zdarzy

 

Pisarzem niech nie będzie – to żadna kariera!

Nobla Polakom rzadko daje Akademia

A nie chcę, żeby pisał drugiego „Pottera”

Choćby dochód duży, wielki nakład i premia

 

W tym punkcie myśl mądra przychodzi mi do głowy

Mój syn prawnikiem będzie! Nam prawników trzeba!

W tej profesji, tu, w Polsce, zawsze chleb gotowy

Procesów nie zbraknie – nie zbraknie więc i chleba!

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Rozstrzygnięcie konkursu

środa, 17 listopada 2010 22:10

 

UWAGA !


Miło nam poinformować, że w piątek, 26 listopada,
w sali klubowej

Koszalińskiej Biblioteki Publicznej im. Joachima Lelewela
przy placy Polonii 1 w Koszalinie
odbędzie się podsumowanie XV edycji
Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego im. Eugeniusza Buczaka
"Istota człowieka".


Prezentacji nagrodzonych utworów
oraz wręczeniu nagród laureatom

towarzyszyć będą m.in. popisy instrumentalne
utalentowanych uczniów ZPSM
im. Grażyny
Bacewicz w Koszalinie.

Początek imprezy o godzinie 17.00.

Laureaci konkursu i autorzy wyróżnieni
zostali już powiadomieni drogą telefoniczną lub e-mailową.

Gorąco zapraszamy również wszystkich sympatyków KBL
oraz wielbicieli pięknego słowa i muzyki
na to spotkanie.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Druga część wieczorkowej poezji...

sobota, 13 listopada 2010 23:58

 

 

„ZŁOTYM PIÓREM

JESIENI…”

 

 

W drugiej odsłonie autorecytacji wierszy Brackich poetów utwory tematem jakby nie odbiegały od tego, co było w części pierwszej. Jednak - choć nadal było o jesieni – zasadnicza różnica tkwiła w tym, że te wiersze nie musiały być synestezyjne. To znaczy, że opisywane zmysły w tych wierszach nie były już takie szalone i zachowywały się - można by rzec - tradycyjnie. Czyli oko widziało, a nie na przykład słyszało. Liście szeleściły na wietrze, a nie zaglądały nam  do okien, itd. itp. etc.

Co by nie być gołosłownym, oto wiersze z drugiej części październikowego wieczorka literackiego, dzielnie poprowadzonego przez Krysię Pilecką, która 5 listopada miała promocję swojej kolejnej książki zatytułowanej „O świcie i o zmierzchu”…

 

 

Jan Wiśniewski

„Jesienne misterium”

 

Oto polana pośród budzącego się lasu

Jeszcze upstrzona pajęczynami

wyeksponowanymi kroplami rosy

 

Już niedługo wznoszące się Słońce

osuszy ją i rozpachni

wonią przekwitających ziół

Osuszy i rozświetli dookolny las

 

A las jest dziś rozleniwiony

Las jest syty

obficie owocujący grzybami

Syty i dumny

że może uszczęśliwiać

Uszczęśliwiać

nie tylko swoich wiernych kibiców

nie tylko sympatyków mniej gorliwych

Również dorywczych biorców

i konsumentów sezonowych darów

 

Bo las jest dziś hojny

Wręcz rozrzutny

Kimkolwiek jesteś

zaszyj się w jego głuszę

zatrzymaj na chwilę

i wsłuchaj się

Wsłuchuj się i patrz

 

Te promienie

przedzierające się przez konary

i rozświetlające poszycie

nie są już tylko spowszedniałymi  latem

zwykłymi posłańcami Słońca

Poznajesz

To już niekwestionowani trubadurzy

opiewający nadejście jesieni

 

Więc powitaj ją w ciszy

Pokłoń głęboko

Przecież po to tu przybyłeś

A kosz pełen grzybów

To tylko pretekst

do uczestnictwa w cojesiennym misterium

i upominek od lasu

Upominek  za aktywną obecność

 

 

 

Grażyna Piekarewicz

„Zasnęły złote pola”

 

Zasnęły złote pola

Zasnęły zielone łąki

w podniebnym tańcu

odleciały skowronki

 

Niebo straciło

swe kolory

gdzieniegdzie iskrą

Słońce błyska

 

Jeszcze słychać

szmer strumienia

pod osłoną nieba

tulą się wspomnienia

 

Skończyło się lato

Zapachem leśnych kwiatów

jesieni przywitane

 

W płaszczu złotych liści

wyjdę jej na spotkanie

 

Odsłonię szczęśliwe

zasłony

posłucham

jej pieśni

radosną nutą brzmiących

 

Jest jak gwiazda migocąca

Spojrzę w jej oczy

szczęśliwe, lśniące

jej pierwszy promień

wschodzącego

słońca

 

 

 

Krystyna Wajda

„Tym razem jesień”

 

Szła swoją ścieżką leśną

skrupulatnie wydeptaną czasem

znaczyła nowe ślady

powleczone pamięcią i nadzieją

 

Każdego ranka

podążała tą samą drogą

malując kreski życiowej tułaczki

 

Z westchnieniem wspomniała

kolejne minione lato

uśmiechnęła się do jesieni

choć nade wszystko kochała wiosnę

 

Powitała kolorowe liście

rozbawione na wietrze

nici babiego lata zawieszone

niczym szlachetne łańcuchy

pośród gałęzi drzew krzewów

i nie zmarzniętych jeszcze traw

 

Z nutką melancholii pomyślała o tym

że to tylko obraz chwili

a potem chłód dotkliwy chłód

rozmyty deszczem

i coraz bardziej szare obrazy

 

 

 

Regina Adamowicz

„Czas przemijania”

 

Jesień moja przyjazna pogodna złocista

Przystrojona purpurą odcieniem czerwieni

Wokoło rozbrzmiewa muzyka jesieni

Cichym nokturnem na brzozowych listkach

 

Radosne nuty szczęścia echo mi powtarza

Przywołując minione wszystkie miłe chwile

Wspomnienia przylatują jak barwne motyle

By liściem spadać z kartek kalendarza

 

Cierpkością jarzębin twardością orzechów

Oswajam myśli na podróż daleką

Urokiem życia dzielę się z uśmiechem

 

Przyjmując przeznaczenie każdego człowieka

Nie prześladuje mnie przedwczesna trwoga

Trwa czas przemijania – wszystko w ręku Boga

 

 

 

Irena Michałowska

„Jesienna noc”

 

Jesienne ogniska

Tu i ówdzie płoną

Złote skry się sypią

Jak wulkanu lawa

 

Ostępy leśne

W gęstą mgłę wtulone

W bezruchu się gapią

W niebo roziskrzone

Gdzie Wóz Wielki stoi

W wiecznej gotowości

By na Mlecznej Drodze

Przy blasku księżyca

Mogła wsiąść do niego

Wielka Niedźwiedzica

 

Otchłań bezkresnej nocy

Świat czernią okryła

Gwiazdom oczy rozwarła

Księżyc obudziła

Głuchą ciszę zesłała

Co żywe – uśpiła

Taka oto w tej nocy

Niepojęta siła

 

 

 

Krystyna Pilecka

„Jesienna impresja”

 

Jesień winna jak jabłko

soczysta jak winne grona

pełna orzeźwienia

śliwkowo – aksamitna

zniewala tęsknotą

mgłą tajemnie zasnuwa

blaskiem opromienia

Rosą poranną dotyka

jak łzą, w mętniejącym oku

Narodziny barw, a…

bezwład umierania

Ptasie klucze na niebie

nić babiego lata

W astrów kolorach ciche

chryzantem zadumania

Słodycz i gorycz

w uścisku podniebnym

Jak miłość i zdrada

śmierć i zmartwychwstanie

 

 

 

 

 

Zdzisław Grzanowicz

„Jesienny spacer”

 

Spacer zaczęliśmy od Sanktuarium Matki Bożej Przedziwnej,

Gdzie uczestniczyliśmy we mszy dziękczynnej.

Potem była przechadzka przez las i Chełmskie Wzgórze

Sporo wysiłku nas to kosztowało nim dotarliśmy do podnóża.

Wiatr szumiał w konarach drzew,

W nas pulsowała raźno krew.

Słońce świeciło intensywnie,

Choć chmurki patrzyły złośliwie.

Dotarliśmy do giełdy samochodowej

I któż  to może zarzucić, że nie może być przechadzki zdrowej.

Takiej wspaniałej jesiennej,

Choć sądząc po naszych nastrojach bardziej wiosennej.

 

 

PS  Pozostała nam do zaprezentowania  jeszcze jedna wieczorkowa część z autorecytacji wierszy Brackich poetów.  Tematyka była dowolna, a utwory całkiem, całkiem…

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

I część wieczorkowo - brackiej poezji...

sobota, 06 listopada 2010 23:42

 

 

SMAKOWAĆ JESIEŃ

ZMYSŁAMI…

 

 

W pierwszej części wieczorkowej autorecytacji wierszy Brackich poetów, prowadzonej przez Kanclerza Bractwa Beatę Piochę, wiersze dotyczyły tego, co było tematem na warsztatach, również prowadzonych przez Beatę. A tym tematem była synestezja. Zaś pracą domową – wiersz, który ową synestezję by posiadał.

Zanim jednak przejdziemy do tychże wierszy, ciut teorii o samej synestezji.

 

Synestezja (gr. synaísthesis - równoczesne postrzeganie od sýn - razem' i aísthesis - poznanie poprzez zmysły). W psychologii stan lub zdolność, w której doświadczenia jednego zmysłu (np. wzroku) wywołują również doświadczenia, charakterystyczne dla innych zmysłów. Na przykład odbieranie niskich dźwięków wywołuje wrażenie miękkości, barwa niebieska odczuwana jest jako chłodna, obraz litery lub cyfry budzi skojarzenia kolorystyczne itp.

Istnieją dwie teorie tłumaczące owo zjawisko. Według teorii Simona Baron-Cohena u osób doświadczających synestezji mogą występować dodatkowe połączenia w mózgu, które łączą obszary normalnie ze sobą nie połączone. Druga teoria mówi, że ilość połączeń synaptycznych jest taka sama, a mieszanie się odbieranych doświadczeń wynika z tego iż zachwiana jest równowaga pomiędzy hamowaniem i wyciszaniem docierających impulsów w mózgu.

I to, co nas najbardziej interesuje!

Synestezja w literaturze, to środek stylistyczny polegający na przypisywaniu jakiemuś zmysłowi wrażeń odbieranych innym zmysłem. Szczególne znaczenie miała w literaturze symbolizmu, w korespondencji sztuk.

Stosunkowo najczęściej spotykane jest "barwne słyszenie", które polega na tym, że dźwięki lub współbrzmienia wywołują wrażenia barwne, bądź barwy - dźwięki. Synestetami byli m.in.: Nikołaj Rimski-Korsakow, Solomon Szereszewski, Vladimir Nabokov, Wassily Kandinsky, Paul Klee, Franciszek Liszt, Olivier Messiaen. Z żyjących są to: Marta Ptaszyńska, Chris Urbanowicz i John Mayer.

Skojarzenia tonacji z barwami z zasady są jednak różne. Oto przykładowe skojarzenia - rosyjskiego kompozytora z przełomu XIX i XX wieku Mikołaja Rimskiego-Korsakowa:

  • C-dur: biały
  • G-dur: brązowozłoty, jasny
  • D-dur: żółty, słoneczny
  • A-dur: jasnoróżowy
  • E-dur: szafirowy, błyszczący
  • H-dur: granatowy, ponury
  • Fis-dur: szarozielony
  • Des-dur: mroczny, gorący
  • As-dur: siwofioletowy
  • Es-dur: mroczny, błękitnoszary
  • F-dur: zielony

 

Przyznać trzeba, że warsztatowy temat był dosyć trudny. A jakie z tego wyszły wiersze? Oto one w całej swej krasie i okazałości…

 

 

Jan Wiśniewski

„Jesienne oczarowania”

 

Liśćmi złotymi  pachnie namiętnie,

liśćmi złotymi czaruje oczy...

W oczarowanych gasi tęsknoty

za ciepłem lata i orgią wiosny.

 

Nie tylko liście targane wichrem

hymn na jej cześć z pasją głoszą ...

Wiatry niosące zrudziałą słodkość

do poloneza żarliwie proszą.

 

Do poloneza już zapraszają

rzesze łaknące nutek w milczeniu .

W jesiennej ciszy pragną usłyszeć,

jak dźwięków radość się rozprzestrzenia .

 

Jesienne wichry karmią nas złotem.

Jeszcze nie sypią w oczy swą bielą,

jeszcze uśpione, w siebie wpatrzone,

tylko poranki tulą w mgieł welon.

 

Jesienne wichry wśród drzew przycichły

i rozpachniły się miodnym wrzosem .

Czas szybko mija! Gdy miód chcesz spijać,

o szczodrość Słońca błagaj Niebiosa.

 

Nie zapominaj, że wśród barw słodkich

zdarzą się chwile , że stracisz głowę,

zgubisz sens myśli, jak w wierszu zwrotkę,

lub umiejętność czucia i mowy.

 

Więc wiedz, czy błądząc w jesiennych głuszach,

chciałbyś czuć smak ich, barwę i głos,

i w rozzłoconą słodycz się wsłuchać?

A tą świadomość jak sztandar noś!

 

 

 

Grażyna Piekarewicz

„W majestacie jesieni”

 

Pod osłoną szarego nieba

las jesienią dojrzewa

Zmęczona żarem

upalnego lata

rzęsa w trawie zasnęła

 

Odpoczywają brzozy, buki, klony

Gdzie niegdzie

obłoki w górze płynące

otulają swymi ramionami

chłodne, senne słońce

 

W ciszy jesiennej zadumy

Słychać wiatrów granie

i szeleszczących liści szeptanie

 

Liście złote, pomarańczowe, brązowe

Liście wirujące, tańczące

postrzępione, koronkowe

lśniące w Słońcu i w słocie

jak gwiazdy na niebie

swym blaskiem migocące

 

Unoszone na skrzydłach wiatru

będące szumem

wzburzonego morza

albo błogą ciszą w przestworzach

 

Zbieram je, dotykam, przytulam się do nich

 

 

 

Robert Paweł Kamin

„Widzieć jesień”

 

Złoty wiatr jesieni zaszumiał nade mną.

Leci moja dusza w senność głuchą, ciemną.

A na drzewach wokół zółtość ciepła, miła.

Symfonią barw żwawych natura wybiła.

 

Chórem pieśni lekkich ptaki zaśpiewały.

Głuchą mgłą wilgotną wybrzmiały moczary.

Kozak pod brzeziną brązem zaszeleścił.

Wrzos słodyczą miodną oczy wonią pieścił.

 

Lśni się pośród polan mimoza uśmiechem.

Słychać jak się puszy zieloności echem.

Sztorm jesienny wzbił się chropowatą falą.

Lecą moje myśli obcą gdzieś oddalą.

 

Purpurowa chmura w szacie nieboskłonu.

Oddaje losowi korny deszcz pokłonu.

Świat słodyczą barwy szuka wiosny mostu.

Jak człek w karnawale przed ascezą postu.

 

 

 

„Krystyna Wajda

Zmysłowy taniec”

 

Dałam się porwać

do zmysłowego tańca jesieni

moim partnerem był wiatr

szalony nieokiełznany

raz zimny październikowym chłodem

drugim razem ciepły złotem

 

Furiacki zawadiaka

w takt srebrzystej muzyki deszczu

dziarsko zastukał kasztanowymi obcasami

z miną nicponia

rzucił cukierkowe spojrzenie

z prowokacją godną mistrza

musnął delikatną szarfą babiego lata

 

Na szeleszczący parkiet

rozsypał świeże kolorowe liście

i żółte igły sosen

 

W moje dłonie włożył

aromatyczny bukiet liliowego wrzosu

 

Wokół ustawił kosze wybornych darów lasu

ubarwił koralami czerwonej żurawiny

owocami szkarłatnego głogu

i rozpylił aromatyczne wonie natury

 

W moje rozwiane włosy wplótł

wilgotną wstęgę z ażurowej mgły

wzniecił słodkie dreszcze

i uśpił zdrowy rozsądek

 

 

 

Beata Piocha

„Mijam je codziennie”

 

drzewa

w jesiennej biżuterii

strojne w zwiewności i szelesty

kołyszą

spiralami złota

pomiędzy konarami

napiętymi nieukojoną tęsknotą

wysypują

pod obcasy pośpiechu

błyskotki rozszeptane

cekiny

przesiąknięte

rudym zapachem ziemi

 

mijam je codziennie

 

stygną już

wspomnienia zieleni

pstry kruszec

piętrzy się

i marnieje

w smugach mgieł

i deszczu

plamy żółcieni

szarpią się z szarością

obnażają gorycz kory

w rdzawej barwie

dziwnie szorstki

zapach

zanikania

 

mijam je codziennie

 

i przemijam wraz z nimi

złociście

mgliście

 

opadam

jak liście

 

 

 

Roman Dopieralski

„Sen jesienny”

 

Miałem złocisty sen - płynąłem po łące

Nagimi piętami smakowałem rosę

Po horyzont aż ślady spowiłem swoje

Z nich sczytywałem ulotności snu chwile

 

Sen ziścił się - biegam po jesiennej łące

Rękoma kruchliwość dni zamalowuję

Po horyzont aż kreślę obrazy swoje

W obrazach dusza jest moja i spełnienie

 

Znów mam sen - płynę po wybarwionej łące

Stopami w mchu wilgotnym dywany plotę

Po horyzont aż układam tęczę swoją

W tęczy zarys gniazda mojego dostrzegam

 

Sen ziścił się - biegam po jesiennej łące

Z pajęczyn tkam ściany, sufit i mocną sieć

Po horyzont aż zbieram nitki pajęcze

Z nitek wabiący zbuduję dla siebie dom

 

 

 

Irena Michałowska

„Piękno jesieni”

 

Przyszła jesień przebogata

Hojna, strojna i pachnąca

Rozpuściłą srebrne włosy

Roziskrzone blaskiem słońca

 

Przyszła jesień strojna w szaty

Niczym tęcza kolorowa

Tu seledyn, żółć, purpura

Tam bladoróżowe

 

Przyszła jesień wystrojona

W wonne szyszki i żołędzie

Chojnie złotem ozdobiona

No i srebrne nici przędzie

By ozdobić nimi lasy

Wielobarwne wrzosowiska

By zaplątać je wśród trawy

Zamglonego już pastwiska

 

Przyszła jesień tak pachnąca

Wszelakimi owocami

Pełne kosze grzybów niesie

I bawi się kasztanami

 

Przyszła jesień polną drogą

Zasypaną gąszczem liści

Rozwiesiła mgieł opary

Wśród pajęczych, wiotkich kiści

 

Przyszła jesień i wskrzesiła

Na polach ogniska

Wonnym dymem nas osnuła

Płomieniem ogrzała

I cichutko, bezszelestnie

Ustępując miejsca zimie

Niewiadomo dokąd

Jak ćma odleciała

 

 

PS  „Złotym piórem jesieni” to będzie zarówno tytuł i jak i tematyka następnej części wieczorkowej poezji, jaką zaserwujemy w następnym materiale.

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Nie tylko wierszem...

wtorek, 02 listopada 2010 12:56

 

 

WIECZORKOWY FELIETON

ROMKA D.

 

 

 Wszyscy duzi i mali

Światowy Tydzień Zwierząt zaczyna się 4 i trwa do 10 października. Ta data jest związana z rocznicą śmierci (3 października) św. Franciszka z Asyżu, uznawanego przez Kościoły chrześcijańskie za patrona zwierząt. Ponadto październik ogłoszony jest Międzynarodowym Miesiącem Dobroci dla Zwierząt.

Co do św. Franciszka z Asyżu to był on niesamowitym wprost miłośnikiem zwierząt. Wszelkie żyjątka stąpające po tym ziemskim padole, latające w powietrzu, pływające w zbiornikach wodnych, czy też żyjące pod ziemią - Franek nazywał „naszymi braćmi mniejszymi". Oczywiście nasz Franciszek operował przenośnią. Bowiem taki na przykład brat słoń jest gabarytowo znacznie większy i cięższy od nas. A siostra żyrafa, która kręgów szyjnych ma tyle co my, to gdzież nam równać się z nią w długości owej części ciała. Kto więc tutaj jest „braciszkiem mniejszym"? Owszem mrówka, pchła, roztocza widzą w nas giganta. Natomiast dla nosorożca już jesteśmy tyci tyci. Brata mniejszego widziałby w nas również dinozaur, gdyby go tylko era lodowcowa nie wykończyła, albo mamut, którego my z kolei wykończyliśmy. Ale już większość zwierząt udomowionych jest naszymi braćmi mniejszymi i to dosłownie, np. brat pies, siostra kura, czy też brat kot, choć on i tak swoimi chadza ścieżkami. Inaczej rzecz się ma wśród zwierząt służących nam pomocą w pracy. Jednak ci duzi bracia są na wymarciu. Woła skutecznie wyeliminował koń, zaś koń przegrywa w konfrontacji z traktorem, który do naszego bractwa przecież nie należy. Wobec takiej sytuacji koń począł się przekwalifikowywać. Zamiast orać ściga się teraz po Służewcu albo bierze udział w licznych hipoterapiach. Można by powiedzieć, że koń prosto z pola trafił na salony. Jednym słowem naszym dużym i małym braciom różnie się wiedzie. Nawet nasz król lew raz jest na przysłowiowym wozie, a raz pod nim, kiedy dogorywa gdzieś w zapyziałych zoologiczno-cyrkowych klimatach. Zatem bracia duzi, czy też mali - szanujmy się nawzajem i to nie tylko w październiku.

(Roman Dopieralski)

 

 

PS  W następnym materiale będą wieczorkowe wiersze Brackich poetów.

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


wtorek, 20 lutego 2018

Licznik odwiedzin:  545 751  

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
2930     

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Blog Krajowego Bractwa Literackiego w Koszalinie zrzeszającego lokalnych literatów głównie poetów.

O mnie


Jestem Romek spod znaku Wodnika. Mieszkam w Koszalinie. Pisanie, to mój późno odkryty żywioł. Poza tym zawsze był sport. Jestem niezłym dendrologiem drzew owocowych. Specjalizuję się w wyrobie win.

ukryj współtwórców

Statystyki

Odwiedziny: 545751
Wpisy
  • liczba: 707
  • komentarze: 5421
Galerie
  • liczba zdjęć: 93
  • komentarze: 27
Bloog istnieje od: 4231 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl