Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 278 087 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Już niebawem NOWY nastanie…

poniedziałek, 30 grudnia 2013 16:59

 

 

2 0 1 3

NOWOROCZNE

ŻYCZENIA !!!

2 0 1 4

 

 

 

Już po Świętach
Stary Rok się kończy
Jego Blask już mija…
Nowy - 2014 - jak okręt

do BRZEGU DOBIJA


Życzę WAM by był on piękny
lepszy od starego
A WAM przyniósł coś szczególnego
Wielkiej serdeczności i pięknej miłości
Nie tylko dla siebie, ale i dla bliźniego
Uśmiechu na twarzy i tego o czym
każdy marzy…

Niech te ostatnie godziny - 2013 roku
będą radosne i bogate w cudowne
wrażenia i wspaniałe chwile
Niech po Waszych dziełach

zostaną piękne wspomnienia

niech nikt tego nie zmienia…
A serca Wasze niech
przez wieki biją i wiecznie młodością tryskają
Niech ręce Wasze innym pomagają

Te życzenia
w formie wiersza - ja Wszystkim przesyłam
choć nie jestem z nimi pierwsza

 

/annamaria/

 

… i oczywiście całe

Bractwo Literackie z Koszalina

do tychże wierszowanych życzeń

się dołącza !!!

 

 

 

 

A kimże jest autorka wierszowanych życzeń Noworocznych, ukrywająca się pod tajemniczym podpisem:

annamaria (blog: moje wiersze)

Otóż, jest to pani, która najwyraźniej odwiedza nasz blog. Bowiem ów wiersz jest niejako jej komentarzem do naszego wcześniejszego wpisu z 24 grudnia 2013 r. („Świąteczne życzenia w wierszach przekazane”).

-A cóż to, swoich wierszy nie macie? – ktoś może pomyśleć. Oczywiście, że mamy! Jednak jest to ukłon do naszych gości, którzy na nasz blog zaglądają. W końcu na tym polega blogowanie, że jeden ktoś bloga prowadzi, a drugi ktoś z zainteresowaniem na tegoż bloga zagląda.

A na nasz blog warto zajrzeć!

Bo nie dość, że ciekawe treści w nim bywają, to jeszcze i samemu można na nim zaistnieć, na co dowodem są powyższe życzenia Noworoczne, której autorką jest wspomniana już Anna Maria (annamaria).

 

 

PS  A w Nowym Roku zamieścimy ostatnią odsłonę wierszy Brackich poetów, które swoją inaugurację miały na naszym grudniowym wieczorku literackim. 

I raz jeszcze...

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Zdrowia! Szczęścia! Pomyślności wszelakiej…

wtorek, 24 grudnia 2013 13:41

 

 

ŚWIĄTECZNE ŻYCZENIA

w

WIERSZACH PRZEKAZANE

 

 

 

 

KRAJOWE BRACTWO LITERACKIE

z

KOSZALINA

z okazji

ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA

życzy

wszystkiego, co w poniższych

wierszach zawarte

ciuch humoru do tego dołączając!

 

 

 

 

 

Są to nadal wiersze z grudniowego wieczorka literackiego, z jego drugiej części, w której podobnie jak w części pierwszej – też były dwie tzw. odsłony. W tej odsłonie (część II, odsłona I) będą oczywiście wiersze świąteczne, by życzeniom stała się zadość. Zaś w drugiej odsłonie (część II, odsłona II) ukażą się wiersze o tematyce dowolnej, ale to już po świętach…

 

 

 

Maria Rudecka

„Westchnienie do gwiazdki”

 

Gwiazdeczko droga, przewodniczko Królów

sama wiesz, czego komu najbardziej potrzeba.

Proszę, cierpiącym oszczędź trochę cierpień, bólu,

a bezdomnym i głodnym daj do syta chleba.

 

Dzieciom misiów nie żałuj ani przytulanek.

Tak je lubią, a lalki niechaj mówią: mama

nie inne a złe słowa – i mniej wymijanek

kierowcom. Niechaj się rozumieją potomni Adama.

 

Ziemi – wody pragnącej – nie pożałuj wody.

Bogaczom wstrzemięźliwość większą daj w ich żądzach.

Brzydulom chociaż wdzięku daj, gdy bez urody.

Mnie nie obdarz bogactwem, nie kąp mnie w pieniądzach.

 

Ale, proszę cię szczerze, abym z resztą tłumu

nie gonił za dobrami, wciąć padając w znoju,

nie tracił rozeznania i resztek rozumu

i bym horrorów we śnie nie miał – miast ciszy, spokoju.

 

 

 

 

 

Ksiądz pyta na religii:

-Jasiu, jak długo Adam i Ewa byli w raju?

-Do jesieni.

-Dlaczego do jesieni?

-Bo musieli poczekać, aż dojrzeją jabłka.

 

 

  

 

 

Lech Kamiński

„Wigilijna magiczna noc”

 

Nocy grudniowa

święta wigilijna

gwiazdo uroczysta

tajemnicy pełna

 

Narodził się w żłobie

przepychem pogardził

Król nam bliski

zawsze ubóstwiany

 

Wybaczania uczył

miłości przede wszystkim

pokory i wiary

dla wszystkich

 

Przy kolędami

wyśpiewanym stole

potrawy i choinka

gdyż każe tradycja

 

On – razem z nami

symbolizuje opłatek

życzymy pokoju

miłości nawzajem

 

 

 

 

 

Istnieje podejrzenie, że jabłko, które Ewa podała Adamowi było z robakiem. Dlatego mężczyźni do dzisiaj muszą go zalewać.

 

 

 

 

 

Jan Wiśniewski

„Narodziny dzieciątka”

 

Narodziny Dzieciątka

w orientalnej mieścinie

w ubogiej grocie stajennej

I tylko Betlejemska Gwiazda

jako naniebny drogowskaz

Tak przed tysiącleciami było

i bez retuszu przetrwało u nas wieki

 

Lecz pamięć o tym co było ciągle słabnie

Dziś Misterium Narodzin zbyt rzadko

przeżywamy zgodnie z ojców przekazem

który w zawirowaniach dziejów był ostoją

 

Choć jeszcze przeważnie podążamy do świątyń

by pasterką uczcić Boże Narodziny

(podzieliwszy się wcześniej ciepłem opłatka

w gronie rodzinnym przy stole wigilijnym)

coraz rzadziej potrafimy jednak śpiewać

wraz z najbliższymi kolędy więzią omszałe

 

Coraz rzadziej umiemy wieść długie rozmowy

z bliskimi o tym co nas raduje i co nas smuci

zastępując to dzieleniem się opłatkiem

we wspólnotach wydzielonych dość przypadkowo

 

Coraz częściej święta Bożego Narodzenia

traktujemy tylko jak dni wolne od pracy

i korzystamy z nich jak nam się podoba

nie przejmując się tym co czują inni

 

Wielka szkoda że zatracamy beztrosko

to co w naszej tradycji jest najpiękniejsze

to co jest tak ciepłe i anielsko – sielskie

to czego inni powinni nam zazdrościć

 

 

 

 

 

Dziecko wraca po całym dniu zajęć do domu.

-Co dzisiaj robiliście w przedszkolu? – pyta mama.

-Śpiewaliśmy kolędy.

-Która podobała ci się najbardziej?

-Ta o krówce.

Mama chwilę się zastanawia: -Wiesz, co? Z tego co wiem, chyba nie ma żadnej kolędy o krówce…

-Jak to nie ma? „Śpiewajcie i grajcie muuuuuu małe muuuuuu!”

 

 

 

 

 

Krystyna Pilecka

„Czy – wesołych Świąt…”

 

Trzecie tysiąclecie

Cywilizacja – osiągnięcia

Istota człowieka… i …

Jej szczęście…

 

Bezdomny zamarzł przy

śmietniku – nocą…

brzemienna kobieta

bez mieszkania…

szukając – odpowiedziała

jej tylko… cisza …

(właśnie zbliżało się Boże Narodzenie)

 

Cud postępu nie otwiera

furtki serca…

Tylko święty Mikołaj niesie

szczęście w skarpecie

Neonowy anioł głosi „Wesołych Świąt”…

Człowiek… ma twarz komputera…

 

 

 

PS  Raz jeszcze - RADOSNYCH ŚWIĄT!!! – i zajrzyjcie po świętach, by doczytać drugą odsłonę wieczorkowych wierszy z drugiej jego części. Co do tej numeracji - brzmi dość skomplikowanie, ale jak ktoś wnikliwy to się domyśli, o cóż w niej chodzić może.

 

 

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Nie tylko wierszem, czyli felieton Romka D…

niedziela, 22 grudnia 2013 17:59

 

 

PRZEDŚWIĄTECZNA

PROZA

(felieton)

 

 

Tak się utarło, że wieczorkową pozycją, którą rozpoczynamy nasze literackie biesiady jest proza - „Nie tylko wierszem, czyli: Bracki felieton Romka Dopieralskiego”. Trwa to już czas jakiś i kolejny felieton będzie właśnie tym pięćdziesiątym! Póki to nastąpi, wypada zaprezentować ten czterdziesty dziewiąty, bowiem nie w cyfrze tkwi wartość danej prozy, a w jej treściach. Zatem przyjemnej lektury – tym bardziej, że w świąteczne odziana ona szaty. Za dni kilka święta, więc czytadło do poduchy jak znalazł…

 

 

Magia zimowej aury

         Czy można sobie wyobrazić u nas święta Bożego Narodzenia bez śniegu? No można… Oczywiście, że można. Jak nie napada to nie będzie. Proste i logiczne. Tyle tylko, że rzadko się zdarza, by tego białego puchu na święta nie było. W końcu żyjemy w takiej strefie klimatycznej i wychowywani jesteśmy w takiej kulturze, gdzie od kołyski wpaja się nam nierozerwalny związek świąt Bożego Narodzenia ze śniegiem i mrozem.

         `A propos mrozu to kiedyś nawet św. Mikołaja próbowano zastąpić jego świeckim odpowiednikiem, czyli Dziadkiem Mrozem. Aby nie upolityczniać mojego felietonu, nie będę nic napomykać o ustroju, w jakim wtedy żyliśmy. Nieco później - z czasów mojego dzieciństwa – był jeszcze inny dziadek z pewnej niemieckiej dobranocki, która tylko mnie utwierdziła w przekonaniu, że jak jest zima to i musi być śnieg. Nawet jak tego śniegu nie było – ja go widziałem. Wystarczyło tylko zamknąć oczy, a w dziecięcej główce pojawiał się sielankowy obraz zimy. Pod dom pełen dzieci podjeżdża na saniach Piaskowy Dziadek. Z nieba sypie się puszysty śnieg. W oknach strojnych w mroźne hafty roześmiane twarzyczki. Po chwili słychać dziecięcy chórek: -„Dziadku, drogi Dziadku, nie chcemy jeszcze spać / Choć tu zobaczyć nas przecież wiesz / Na dobranoc bajka musi być / Naszym gościem bądź, gościem bądź”.

         Z tych zamierzchłych czasów Dziadka Mroza i Piaskowego Dziadka wróćmy jednak do obecnie panującego św. Mikołaja – symbolu gwiazdkowych prezentów. Długo żyjemy w przekonaniu, że ów gość z siwą brodą, przemierzający świat w saniach ciągnionych przez renifery, przez komin właśnie wskakuje, by w wigilię Bożego Narodzenia prezentami spod choinek ucieszyć wszystkie dzieci na całym Świecie. Piękne to, choć niestety…

         No cóż, czas w miejscu nie stoi… my doroślejemy i kominy stają się jakby węższe, by mógł się w nich zmieścić św. Mikołaj. Natomiast dzieci nadal ze swoją dziecięcą wiarą piszą do niego listy. I wiecie co?… Ten św. Mikołaj nadal te prezenty im przynosi! I to jest właśnie ta magia świąt Bożego Narodzenia – magia zimy i jej białego puchu.

 

 

PS  Została nam do zaprezentowania jeszcze jedna porcja wieczorkowych wierszy. W połowie są to utwory o tematyce świątecznej. A zatem jeszcze przed świętami powinny się na blogu pojawić.

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Jeszcze wiersze, wiersze, wiersze…

czwartek, 19 grudnia 2013 23:41

 

 

ŚWIĄTECZNA POEZJA

w

BRACKIM WYDANIU

( część pierwsza - odsłona II )

 

 

 

 

 

Krystyna Pilecka

„W jasność betlejemską”

 

Za światłem – na palcach

w odświętnym ubranku…

a minęło już tyle lat…

grudniowy chłód, oczekiwanie

i wzruszenia

wśród starych, pożółkłych kart…

Idziemy za gwiazdą do Betlejem

by usłyszeć, by dotknąć

by zobaczyć

i przekonać się, że życie

cierpienia pełne

to nasz ludzki los

w projekcji znaków, znaczeń…

Choć nie jedzie już osiołek pustynią

nieustannie drąży przeświadczenie:

rzeczywistość kryje tajemnicę

tak realną jak biały opłatek

a nieuchwytną jak z dzieciństwa

wspomnienia…

w jasność betlejemską, za światłem…

choć wiatr zdmuchnął ślad

nóg włochatych

choć minęły wieki i lata przeminą

my do szopy, do stajenki

jak przed laty…

 

 

 

 

Irena Michałowska

„Szczęśliwej drogi”

 

W świątecznej szacie

Lśniąca klejnotami

Pospołu z mrozem

Do nas przybyła

I szarą ziemię

Znękaną jesienią

W bajkowo – śnieżną

Poezję zmieniła

I szczycąc się swoją urodą

Rozśpiewana kolędami

Z dumą oznajmiła

Że Najświętsza Panienka

Wzgardzona przez wszystkich

W Betlejemskiej stajni

Syna porodziła

 

Spieszmy więc co rychlej

Do owej stajenki

Nad którą złota gwiazdka

Jak drogowskaz mruga

Niech tej podróży

Do Świętej Rodziny

Nie zechce nam zagrodzić

Choćby największa

Zawieja – szaruga

 

 

 

 

 

Roman Dopieralski

„Ogrzać każdego”

 

Śniegu i mrozu jak najwięcej w Święta

Niechaj każdy bałwan o tym pamięta

By Święty Mikołaj ze strojnymi reniferami

W saniach mógł śmigać między domami

 

A ty, choineczko, z gęstego boru

W domu bądź pachnąca i pełna kolorów

Cudnymi bombkami kryte twe ramiona

Kolendami pięknymi będziesz karmiona

 

I ty, bezdomny, przyjdź i usiądź z nami

Przy stole z dwunastoma potrawami

Ten pusty talerzyk jest przecież dla ciebie

O tym wszelkie świadczą znaki na niebie

 

Bo świąteczny nastrój ma ogrzać każdego

A z Nowym Rokiem wszystkiego dobrego

By te obietnice sobie i bliskim składane

Szczere były i nie kończyły się nad ranem

 

 

 

 

 

Jan Rodak

„Biały opłatek”

 

Biały opłatek na stole

Bielą swą onieśmiela

Zwiastuje radość i miłość

Przynosi chwile wesela

 

Biały opłatek na stole

Tak czysty i tak niewinny

Dla niego ten dzień wigilii

Od wszystkich jest inny

 

Radością serce napawa

I myśli nasze unosi

Ku bramom nadziei wszystkich

O wiarę narodzin nas prosi

 

Ten biały opłatek na stole

Co drżącą ręką podajesz

Uśmiechem wnika do serca

Gdy miłość swoją podajesz

 

 

 

 

 

Helena Szymko

„Boże Narodzenie”

 

Święta Bożego Narodzenia

to najpiękniejsze święta w roku

piękna choinka z ozdobami

i pierwsza gwiazda

która zabłyśnie w dzień wigilijny

na niebie w mroku

mnóstwo prezentów i radości

przy zastawionym suto stole

uśmiechy bliskich i naszych gości

 

W ten dzień narodził się Zbawiciel

jako dzieciątko w Betlejem w żłobie

całego świata odkupiciel

weselmy się dnia owego

na pamiątkę Jego narodzin

wszyscy pokłon mu składajmy

módlmy się do Pana naszego

by pokierował naszym życiem

chronił od uczynku złego

bo On przecież jest miłością

Synem Bożym i pasterzem

Dla ludu swojego

 

 

 

 

 

Grażyna Piekarewicz

„W jasności betlejemskiej”

 

W otoczeniu rozłożystych koron nagich drzew wsłuchiwałam się w siebie. Dialog między człowiekiem a niebem. I ten promień słońca w kryształowe sople wpleciony.

 

Na śnieżnym podwórzu miniaturowe, marmurowe rzeźby.

 

W zimowej księdze ostre szczyty, puchowe dywany, zakola, zakręty, uśpione polany.

 

Patrzyły na mnie z oddali mroźne, tarasowe ogrody. Świat eksplodował srebrnymi iskrami.

 

I ta jasność dokoła. Radość zawładnęła ludzkim sercem.

Wokół rozbrzmiewały symfonie Nieba i Ziemi, których ucho jeszcze nie słyszało. W tej potędze czasu roztaczało się piękno doskonałe, jakiego oko jeszcze nie widziało.

 

Wszędzie obrazy wprawnym pędzlem natury malowane i te białe, magiczne twory.

 

W ciszy zamyśleń mijałam ulice w blasku latarni skąpane, roztańczone, wyzłocone.

 

Wpatrywałam się w ten zmierzch wieczorny.

Nade mną światło Księżyca moim myślom drogę wyznaczało.

 

Ucichły wszystkie sztormy świata. Subtelna przestrzeń wiatrem śpiewała.

Ściany drzew w swych sekretnych pałacach bajeczną wstęgą cieni ziemię powlekały.

Ich ramiona raz w prawo raz w lewo skręcały.

 

Spokojem każdy zakątek mojej duszy wypełniony. Jestem z tą ciszą. Z ufnością spoglądam w niebo.

 

W jasności betlejemskiej rozbłysło światło świata Święte Boże Narodzenie.

 

W gąszczu marzeń i wzruszeń słowa niosą się harmonijnym echem, by prostym, otwartym, by trwać i to słowo na bramie Świątyni, które znaczy Milczenie.

 

W płomieniu wszystkich świec płyną życzenia

radości, spełnienia, miłości, przebaczenia.

 

 

 

 

 

Irena Wiercińska

„W dzień Bożego Narodzenia”

 

Cicha noc – Święta Noc…

W sercach naszych życzeń moc!

Anioł skrzydłem okrył Świat

Dał nam w dłonie miliard lamp

 

One świecąc wskażą drogę

Do najbiedniejszych, do ubogich

Aby nikt nie był samotny

Nie drżał z zimna, nie był głodny

 

Bo, gdy Chrystus się narodził

Wszystkie Świata grzechy zgładził

I dał ludziom z serca swego

Prawdę w miłości bliźniego

 

W dzień Bożego Narodzenia

Niech się wszystko w miłość zmienia

Niechaj wszystkie trudy, znoje

Dadzą szczęścia pełne zdroje

 

Niech w przyjaznym, szczerym gronie

Znów zapłoną zagubione miłe nastroje

Aby wszystko „moje – twoje”

Oznaczało „my – „nas dwoje

 

A więc

Zdrowia, szczęścia, pomyślności

Darów z Bożej łaskawości

I radosnych przygód wiele

Niech się na każdej drodze ściele

 

 

 

PS  A już niedługo ukaże się felieton Romka D. zatytułowany „Magia zimowej aury”. Czego tam nie będzie? O Świętym Mikołaju będzie i o Dziadku Mrozie będzie, i też o Piaskowym Dziadku…

 

 

 

 

 

 


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Wiersze, wiersze, wiersze…

poniedziałek, 16 grudnia 2013 21:10

 

 

ŚWIĄTECZNA POEZJA

w

BRACKIM WYDANIU

(część pierwsza - odsłona I )

 

 

I słowo się rzekło. Czas na obiecane utwory Brackich poetów, które w ich wykonaniu pojawiły się najpierw na świątecznym wieczorku, a teraz dodadzą wartości owemu blogowi. Pierwszą część autorecytacji świątecznych utworów poprowadziła Krysia Pilecka. Podzieliła je na tzw. dwie odsłony programowe, okraszając całość świątecznymi sentencjami. Oto kilka z nich:

 

„Przez pokolenia przetrwało to święto pokoju, miłości i zgody. W tym dniu komu masz przebaczyć – przebacz, komu zapomnieć – zapomnij.”

 

„Czego uczyli, dzieciom i wnukom, krewnym i bliskim przekazać chcemy. Ten znak miłości i przebaczenia, niechaj panuje po krańce ziemi.”

 

„Opłatek – Chleb Boży – kruchy, biały, leciutki. Trudno pojąć, iż ta drobina ma moc rozgrzania skostniałych serc ludzkich.”

 

„Ten okruch chleba ma moc magiczną – wzrusza, rozrzewnia wspomnień czarem. Ku najpiękniejszym chwilom dzieciństwa – ci co odeszli, znowu są razem.”

 

„Rysy wyblakłe i rozmydlone – dziś są jak żywi – miłości siła. Matka racuchy wnosi pachnące, a ojciec śpiewa – „Północ już była…”

 

„By nie zboczyli z obranej drogi, aby do celu prosto zdążali. Latarnią będzie Gwiazda Przewodnia i ten opłatek kruchy i biały.”

 

 

 

 

 

CZĘŚĆ PIERWSZA

/ odsłona I /

 

 

Jan Wiśniewski

„Adwentowe dumania”

 

Noc długa ogarnia ziemię

Kiedyż przeminie wreszcie mrok

Wyczekującym promieni Słońca

coraz trudniej bronić się skutecznie

przed zwątpieniem i beznadzieją

 

Podążając dziś w przedświcie do świątyń

jak Izraelici przez tysiąclecia

z nadzieją do Nieba się zwracamy

„Spuście nam na ziemskie niwy

Zbawcę z niebios, obłoki”

 

Spuście nam Zbawcę

pokornie błagamy

tęsknimy i czekamy

 

W oczekiwaniu, jeszcze wśród mroku

na roratach gromadzimy się tłumnie

by pieśnią ojców prosić Cię Boże

„Oj, wstrzymaj, wstrzymaj Swoje zagniewanie”

 

Wierzymy że wstrzymasz

bo już przed wiekami

Archanioł Gabryjel

zwiastował Maryi

że Bożego Syna

zrodzi, a On Bramy

 Zbawienia otworzy

On, Jezus, Syn Boży

 

Ale dziś jeszcze adwentowy przedświt

Gwiazda Betlejemska jeszcze nie rozbłysła

Jeszcze nie prowadzi mędrców, ni pastuszków

Więc prośmy: „Niebiosa, rosę spuście z góry”

 

 

 

Maria Rudecka

„Monolog wołu, osła i kotki”

 

„Monolog wołu”

nie gwiazda tu nie wiodła. Nie patrzyłem w górę.

Na pastwisku nie byłem – mam tu wiązkę siana,

bo noga mnie bolała (wczoraj wpadłem w dziurę)

i dlatego zostałem w stajni – już od rana.

 

Nawet gorączkę miałem. I to się przydało,

bo oddech mój cieplejszy od osła oddechu.

W tym oddechu Dzieciątko lewą rączkę grzało.

Było rade – poznałem po Dziecku uśmiechu.

 

Raz nawet moich nozdrzy dotknęło swą rączką,

A jaka jedwabista i jaka pachnąca!

Zaraz poczułem: noga zdrowa, żegnałem gorączkę.

Jak tu jasno i dobrze! Ja wcale nie tęsknię do słońca.

 

 

„Monolog osła”

Mówią: osioł uparty. Niech tam mówią sobie!

Już przywykłem do obmów, do niedobrej sławy.

To nie jest żaden upór. Dobrze wiem, co robię.

Nie poszedłem z innymi. Nie chcę skubać trawy.

 

Zresztą miewam przeczucia – mówią moi starzy –

i dlatego zostałem w stajni – wcale nie żałuję.

Kto wiedział, że coś takiego może się tu zdarzyć!

Ja patrzę: jakichś dwoje do furtki szturmuje.

 

Skobel wyjmują. Wchodzą. Ciemność, lecz coś świeci z nieba.

Przez dach dziurawy gwiazda błyszczy jak jakaś żarówka.

Rozglądają się wokoło. Żłobek oddać trzeba.

Jakiś krzyk krótki. Patrzę: śliczna mała główka!

 

Chyba chłopczyk. Tu zimno. Wół po lewej stronie

jasełek stanął. Prawą ja zajmuję i Dziecinę ogrzewam oddechem.

Rozjaśniła się buzia piękna przewodnika żonie,

a Dzieciątko darzyło mnie słodkim uśmiechem.

 

No i co? Upór osła się na coś nie przyda?

Dobrze, że nie słuchałem – w stajence zostałem.

Gdyby mnie tu nie było, mogłaby być bieda.

Razem z osłem – i w zgodzie – Dzieciątko ogrzałem.

 

 

„Monolog kotki”

Ale się przechwalają! – wół, osioł – aż gniewa.

Grzali w stajence Dziecię, gdy się narodziło,

a ja właśnie pazurki stępiam na drzewach

umyślnie, by się o nie Małe nie zraniło.

 

Drzwi stajenki zamknęli (wiem: noc była chłodna),

lecz potem otwierali królom. I pastuchom!

Ja nie weszłam do środka – ja niby niegodna,

a wiem, jak chętnie zaraz dotknęłoby ucha mojego to Maleństwo.

 

Bo na co Dziecku nawet góra złota?!

Mirra, kadzidło jakieś! Dzieci lubią marzyć.

Dzieci lubią mięciutkie, ciepłe, małe, znaczy lubią kota.

Do Egiptu z nimi! Cud może się zdarzyć.

 

 

 

 

 

Robert Paweł Kamin

„Tradycja Świąt Bożego Narodzenia”

 

Popatrz na gwiazdę, co lśni na niebie

Do bram Betlejem wprowadzi ciebie.

Łuną światłości duszę rozjaśni

Radością Raju serce namaści.

 

Powąchaj świerki Polską pachnące

Z głuszy zacisznej wonią wabiące

One to wkrótce wybuchną światłem

Rzucą w Wigilię radości matnię.

 

Słuchaj uważnie w noc tę najświętszą

Kolędy szatę nut najpiękniejszą.

Ona cię w czasie cudem przeniesie

Abyś przy grocie nucił na flecie.

 

Posmakuj polskich świąt wiktuałów

Wiosny, jesieni i lata darów.

Rozdanych dumnie w rodzinnym gronie

Przyozdobionych perłą w koronie.

 

Dotknij i siana, wspomnienia lata,

Odmów modlitwę, niech w Niebo wzlata.

I mi przyrzeknij tonem chwalebnym,

Że tej tradycji zostaniesz wiernym.

 

 

 

 

 

Regina Adamowicz

„Cicha noc”

 

„Cicha noc święta noc”

Pełna mocy czarodziejskiej

Małe gwiazdki lekko drżą

Oczekują Betlejemskiej

 

Betlejemska pierwsza z gwiazd

Nadzwyczajną noc obudzi

Na osiedla ześle blask

I uśmiechnie się do ludzi

 

Radośniejszy będzie czas

Czas Bożego Narodzenia

Gdy się miłość zrodzi w nas

Łącznie z łaską przebaczenia

 

 

 

 

Kazimierz Gałkowski

„Jezus Księciem żłóbeczka”

 

Grudzień jest ostatnim miesiącem

w chronologii czterech pór roku

i ponad wszystko stał się millennium

Świąt Bożonarodzeniowych

o „niezwykłej jasności i łasce nieba”

 

Bez pozornego sprzecznego paradoksu – bo

światłem naszej ery było i jest

słońce księżyc gwiazdy i świece

te ostatnie są nadzieją wiecznego życia

przez narodziny Mesjasza i święty chrzest

 

Stąd objawiły się „Jasności Betlejemskie”

Wielkiego Pana który przyszedł zbawić świat

i wszystkie nacje istot ludzkich

 

Inni jeszcze są słońcem szczęścia bo

przychodzą na świat w blasku reflektorów

doktorów akuszerzy przyodzianych w uniform seledynu

by medialnie oznajmić kto ujrzał świat na porodówce

syn córka czy mały złoty Książe

 

W jasności betlejemskiej do której zmierzam

było zupełnie inaczej – skromnie i ubogo

przy poczęciu zamiast pieluszki było ogrzane

przez woła siano i ciesząca się ze szczęścia

Święta Rodzina

 

Objawiona gwiazda oznajmiała jasność nad stajenką

a narodzone Dzieciątko Jezus

stało się cudem niepojętej woli Boga

narodzona kruszynka – jeszcze bez nominacji

Księcia była podmiotem rozważań

nadprzyrodzonego apogeum epoki

 

Jasność Zbawiciela jest jedyna

jak cudowne przyjście Pana

bo Betlejem – stało się

życiem prawdą i miłością

tulcie Małe Dziecię jak swoje

 

 

 

 

Lech Kamiński

„Wigilia”

 

w oknie błyszczy choinka

na niebie gwiazda srebrem głosi

nastała Wielka Nowina

Panna urodziła syna

który jest Bożym

 

wszyscy ślą życzenia

sprawa jest warta tego

zdrowia i szczęścia trzeba

życzyć opłatkiem

wokół stołu wigilijnego

 

zbiera się przy nim rodzinka

dziadek i babcia ojciec i matka

gromadka dzieciaków szczebiocących miło

dzielą się opłatkiem

łzę ma w oczach babka

 

miło tak – jak wszyscy razem

 

 

 

 

 

PS Druga odsłona pierwszej części wieczorkowych wierszy zaprezentowana będzie w następnym blogowym wpisie. A będą to wiersze Heli Szymko, Kryśki od Pileckich, Irci Michałowskiej, Romka od Dopieralskich, naszego rodaka, czyli Janka Rodaka, jeszcze jednej Irci – tej Wiercińskiej i Grażynki Piekarewicz, której to sam Mickiewicz Adam imię stworzył.

 

 

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

To był dopiero wieczorek…

czwartek, 12 grudnia 2013 22:10

 

 

JAK TO U BRACKICH

WESOŁO I SERDECZNIE

/reportaż/

 

 

         To był dopiero wieczorek! Nie dość, że nastrojowy, bo w świąteczne tematy to jeszcze pełen humoru, żartów i wszelakiej słodkości, od których stoliki się uginały. A do tego jeszcze dopisała wierna publiczność i pokazało się wiele, wiele nowych twarzy. Po prostu trzeba było dostawić kilka stolików, co nie stanowiło najmniejszego nawet problemu. Bowiem Braccy poeci oprócz umiejętności w posługiwaniu się piórem, są równie dobrzy w organizowaniu wieczorków. Klub Osiedlowy „Nasz Dom” też swoją rękę dołożył, więc artystyczne przedsięwzięcie pt. „W jasności Betlejemskiej” nie mogło się nie udać…

         Jak o wieczorkowych ojcach sukcesu mowa to wypada napomknąć również o super kolędowym duecie, Mikołaju Kobusie i jego wnuczce Emilii Mroczkowskiej. Zaopatrzyli oni muzycznie znaczną część literackiej biesiady, rozpoczętej przez Krysię Pilecką, wierszami o treściach świątecznych. O „Adwentowych dumaniach” Janek Wiśniewski recytował: „W oczekiwaniu, jeszcze wśród mroku / na roratach gromadzimy się tłumnie / by pieśnią ojców prosić Cię Boże / Oj, wstrzymaj, wstrzymaj Swoje zagniewanie”. Wiersz Irenki Wiercińskiej miał życzeniowe odzienie: „Cicha noc – święta Noc / W sercach naszych życzeń moc / Anioł skrzydłem okrył świat / Dał nam w dłonie miliard lamp”. Cudnie zakończył autorecytację Janek Rodak: „Ten biały opłatek na stole / Co drżącą ręką podajesz / Uśmiechem wnika do serca / Gdy miłość swoją podajesz”.

         W myśl zasady, że nie samą poezją człowiek żyje, tak i na każdym wieczorku u Brackich jest też i miejsce dla prozy. A jak proza, to i Romek Dopieralski wraz ze swoim comiesięcznym felietonem. Tym razem na tapetę wziął świąteczno – zimowe klimaty. Ślizgnął się więc od św. Mikołaja, przez sowieckiego Dziadka Mroza aż po Piaskowego Dziadka z enerdowskiej dobranocki. Felieton zakończył stwierdzeniem, że choć święta Bożego Narodzenia są co roku to nigdy nam nie spowszednieją i swoją magią zawsze będą nas zaskakiwać.

         W drugiej odsłonie wieczorka nastrój świąteczny zaczął wytracać swój pęd, przechodząc w utwory o tematyce dowolnej. By jednak całkowicie nie odejść od bożonarodzeniowych treści, prowadzący tę część Romek Dopieralski, między wierszami (w przenośni i dosłownie) przemycał zwyczaje i obyczaje dotyczące owych świąt. A o nadziei tak zaczęła swój utwór Hela Szymko: „Ty, jak talizman / chronisz mnie od zguby / jesteś jak deszcz / w dni letniej posuchy / wiecznym filarem, który podpiera / mój świat – by nie runął”. Natomiast Robert Kamin tak spuentował swój utwór zatytułowany „Sen spełnienia”: „Póki Ciebie nie ma wiersze płodzę płynne / Lecą słowa w potok, bieleją niewinne / Lecz gdy Ciebie ujrzę przy mym boku zbrojnym / Odłożę me pióro i zasnę spokojny”. Zaś Grażynka Piekarewicz, najwyraźniej wsłuchana w ciszę, takowy stworzyła wiersz: „Wsłuchiwałam się w ciszę. Plątanina myśli w pajęczynie lodowymi strukturami tkana. / Wokół poezja zimowej natury ubrana w pomarańczowe łuny nieba i te pieszczoty i te nagie  / bajecznie rozgałęzione drzewa”.

         Długo jeszcze po zakończeniu części artystycznej nie opuszczano murów Klubu Osiedlowego „Nasz Dom”, bowiem faktycznie zrobiło się tak jakoś po domowemu. Przy pięknych kolędach łamano się opłatkiem. Tego dnia od Brackich poetów – nie wyszedł nikt bez serdecznych życzeń.

 

 

PS  Pięknych wierszy na wieczorku było całe mnóstwo. W powyższym reportażu są zaledwie szczątki kilku z nich. Oczywiście systematycznie prawie wszystkie będą na bloku zaprezentowane - łącznie z felietonem.

 

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Na wieczorek do Brackich…

niedziela, 08 grudnia 2013 22:37

 

 

ZAPROSZENIE

na

WIECZOREK LITERACKI!

 

 

J U T R O !!!

(poniedziałek)

9 grudnia 2013 roku

Z A P R A S Z A M Y

na

wieczorek literacki

zatytułowany

„W JASNOŚCI BETLEJEMSKIEJ”

W programie:

-autorecytacje wierszy Brackich poetów

w dwóch odsłonach

-nie tylko wierszem,

czyli felieton Romka D.

-muzyczne przerywniki

(śpiewanie kolęd i nie tylko)

-możliwość zakupu Brackich tomików

-słodki poczęstunek

 

Początek literackiej uczty

o godz. 17

w Klubie Osiedlowym „Nasz Dom”

w Koszalinie

ul. Zwycięstwa 148

 

WSTĘP WOLNY

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Wieczorkowa poezja...

środa, 04 grudnia 2013 20:52

 

 

WIERSZEM

o …

JESIENNYM OPADZIE

 

 

 

I przyszła kolej na wiersze z listopadowego wieczorka, którego tytuł brzmiał „Poezja spadającego liścia”. Braccy poeci w swoich autorecytacjach, co rusz zmuszali przybyłych gości do niewymuszonych oklasków. A oto potwierdzenie tego, iż bynajmniej wymuszone one nie były…

 

 

 

 

Maria Rudecka

„Zwierzenia spadającego liścia”

 

Wiatr szeptał, wołał, powtarzał,

ze już czas, że nadeszła pora

„Aleś się, liściu, postarzał!

Może doczekasz wieczora…

 

Ja w nocy zgodnie z programem

wdrażanym co rok przez listopad,

zarządzę poruszenie i zamęt

pod hasłem „Jesienny opad”

 

Na mój rozkaz macie zniknąć z drzewa

Wszystkie! I ty też, uparty!

Co ty tam pod nosem śpiewasz?

Trzymają ci się wciąż żarty!”

 

Nie wierzyłem, a w środku nocy

Niech tę noc wyrzucę z pamięci

na wieży kościelnej, bez pomocy

siedziałem. O, wszyscy święci

 

Nic nie widziałem, bo ciemność –

tak gęsta, że wykol oko.

To nie jest znów taka przyjemność

siedzieć  samotnie wysoko.

 

Ale wiatr, ten gość nieproszony

wypatrzył mnie na tej wieży

„A tuś mi!” – krzyknął wzburzony

i we mnie swój dech wymierzył.

 

Tak mnie gnał, tak mnie unosił

i znów opuszczał ku ziemi

całkie-m daremnie go prosił

W końcu-m legł pomiędzy swymi.

 

I znów wiatr! Wpadłem w rozterkę myślową

dać się unieść na statek i w drogę

tam odwiedzić Kanadę klonową

Czy tu zostać? Inaczej nie mogę!

 

Lgnę ku ziemi z jakąś siłą wielką

Mały pączek ja przed zimą srogą

tak otulę jak ciepłą kołderką

Więc znalazłem przeznaczenia drogę.

 

 

 

 

Robert Paweł Kamin

„Skrzydłami jesieni”

 

Rozbłysła złotym puchem jesień senna, mgława

Za oknem forte wróbli brzmi wesoła wrzawa

Nici pajęcze płyną pośród barw i blasków

Słychać polskość w poszumie naszych gęstych lasków

 

Jeszcze raz dzisiaj słyszę, jak co roku, błogi

Śpiew zaginionej gęsi, podniebnej niebogi

Żurawi klucze na pól modrym nieboskłonie

Śpiew, co pacierzem cichym w Bałtyku utonie

 

Jeszcze woń słodka płynie złotej zórz mimozy

Piruetem się kręci pośród starej łozy

Lecz już sen chłodny spływa pośród lawy świata

I niedługo jedwabiem spadnie śniegu szata

 

Zbawienny czas spoczynku ziemię świętą tuli

Która owoc wydawszy jak łono matuli

Legnie cicho w objęciach ciepłych Stworzyciela

Nim ją wiosna ogarnie skrzydłami wesela

 

 

 

 

Helena Szymko

„Zapach jesieni”

 

Jesienią zapachniało

dni w słońcu się złocą

przyroda barwami maluje widoki

tęsknota za czymś niesie

oczy zaszły łzami

a jesienna pani, uśmiech śle uroczy

w kwiecisty wianek przystroiła głowę

barwi odcieniami spadające liście

ramiona szalem osłoniła z mgiełki

 

jej rudawe włosy rozwiały wiatry

babiego lata nitki w nie wplątały

swą szatę przetkała fioletami wrzosów

koralami jarzębin chce nas zauroczyć

jesiennym blaskiem cała promienieje

wprawiając nas w zachwyt

ciepłymi barwami

złotoruda pani wszystkich zadziwiła

szkoda tylko, że już niedługo

pożegna się z nami

 

 

 

 

Grażyna Piekarewicz

„W poezji bursztynowego liścia”

 

Nade mną złociste wachlarze w misterne

koronki tkane

 

W oddali aleję pamiętania kolorami eksplodowały

Jak drgające płomyki pięknem urzekały

 

W górze niebo szare kotary rozsunęło

Na nim jaśniejące chmury jak oceanu okręty

 

Jedna za drugą wolno płynęły

Listopadowe słońce ciepłym promieniem zadrgało

 

Cisza. Wspomnień wędrowanie

Szłam do tej ciszy. Przemierzałam dywany szeleszczących liści

zielone modrzewie drogę ku nostalgii torowały

Jej cienie i blaski moje myśli mgłą wzruszenia otulały

 

Wokół mnie nagrobne płyty srebrem lśniły

Na nich białe lilie kielichy rozchyliły

 

I te strzeliste topole. I ten deszcz iskier

Ich drgania, migotania

Nastrój wpleciony w ciszę, czułam serca kołatania

 

Dotykałam wspomnień. Blaskiem świeciły

 

I te piruety liści nad głowami i te poszumy

purpurowego zmierzchu i to słońce, co nadzieję daje

i te obłoki, gdyby tylko mówić potrafiły

 

W koronie barwnych chryzantem, w ogniu świateł

Tęsknota, zaduma, modlitwa

 

I to wieczne o nich pamiętanie

Oni. Byli. Odeszli. Nie ma…

 

W tej świątyni Boga i ludzi

W poezji bursztynowego liścia

 

Oni

 

Na zawsze z nami

 

 

 

 

 

Jan Wiśniewski

„Pożegnanie żółknącego liścia”

 

Jeszcze trwasz na gałęzi

Słońce cię złoci

kołysze wiatr

Jeszcze przechodnia zatrzymujesz

na chwilę zadumy

Jeszcze ostatkiem zieleni

wspominasz lato i wiosnę

 

To przecież tak niedawno

soczystą zielenią

wtargnąłeś beztrosko

w promienny świat

Teraz nad polami

babie lato już płynnie

 

Twój czas przemija

w budzących podziw

barwach złota

Czy lżej ci

że odejścia często są szare

tylko szare

 

Już niedługo

smagnięcia mokrego wichru

oderwą cię od konara

na którym trwałeś

I tylko

jeszcze

wędrówka w dół

w zapomnienie

 

Na oczyszczone mroźną bielą

pola i lasy

znów wróci wiosna

 

Lecz już bez ciebie

 

 

 

 

Irena Michałowska

„Przemijanie”

 

Rodzimy się tak jak wiosna

W nieśmiałym blasku promieni

 

Dojrzewamy – jak owoce

Pośród szumiącej zieleni

 

Przemijamy tak jak lato

Zbliżając się ku jesieni

 

Odchodzimy bezpowrotnie

Życiową walką strudzeni

 

Odchodzimy – lecz przetrwamy

Wierną pamięcią wskrzeszani

 

Odchodzimy – i na wieki

Istnienie swe zachowamy

Wszak nieśmiertelną duszę mamy

 

 

 

 

Krystyna Pilecka

„O Św. Marcinie”

 

Spadający liść przypomniał Marcina…

Chłód… Tak trudno człowieka

przytulić Marcinkowym płaszczem

Nie chce się dotykać ubóstwa

i… jeszcze wśród godnych go umieścić

W jesiennych liściach tańczą krople rosy

Kolory z wiatrem, jak na werblach grają…

Gdzie kończy się miłosierdzie

a zaczyna litość?

Etyczność litości?…

Na siwym koniu Cię malują

połową płaszcza żebraka przyodziewasz…

Ty – Rycerz, biskup i święty…

Człowiek pełen wrażliwości…

Uczysz odnajdywać dobro w

każdym spotkanym człowieku

W skrawku płaszcza – dumą

Napełniasz tych, którzy w dobroć wierzą

Tak pełen godności…

Dziś mało serca i miłości

dla siebie mamy

…”Miłość cierpliwa jest”… A światu

brak jest cierpliwości

 

 

 

 

Irena Wiercińska

„Żal czasu…”

 

W kalendarzu życia zdarza się chwila

Kiedy spoglądasz za siebie – do tyłu

By raz jeszcze poddać syntezie wszystko

Co szczęściem i co cierpieniem było

 

Młodość pęczniała miłością zaborczą

Tętniła zmiennością nastrojów

Noce mieszała z marzeniem i tęsknotą

A czas dnia wypełniała pracą w znoju

 

W tym wszystkim jest żal niespełnienia

Kaleczący uparcie i serce, i duszę

Zawiedzione nadzieje, nie dotrzymane

                                        przyrzeczenia

I piekący ból zdrady, którego nie można

                                                zagłuszyć

 

Żal czasu, co minął bezpowrotnie

Przekreślając oddalone już drogi miłości

Jesteś, jak stare drzewo jesienią bezowocne

Bo mróz wiosną zwarzył mu kwiaty –

                                              przedwiośnie

 

 

 

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

Wieczorkowa proza listopada...

niedziela, 01 grudnia 2013 19:21

 

 

NIE TYLKO WIERSZEM

czyli

FELIETON ROMKA D.

 

 

  

 

 

Co ma liść do poezji

           Tytuł literackiego wieczorka brzmi „Poezja spadającego liścia”. Wymyślono go na warsztatach literackich, których pokłosiem jest ów wieczorek. Zapewne w jego części poetyckiej, w autorecytacjach brackich twórców, ich wiersze będą nawiązywać do tegoż tytułu. Czy dowiemy się o jakie liście chodzi? Czy będą to liście wyłącznie opadające? Ile będzie poezji w tych spadających liściach? Tego nie wiem, bo nie byłem na warsztatach, gdzie braccy poeci zaharowują się intelektualnie, by taki dzisiejszy wieczorek mógł powstać. Dlatego, chcąc od siebie do tejże literackiej uczty cegiełkę dołożyć, postanowiłem zanalizować wieczorkowy tytuł…

            Na początku próbowałem sprecyzować, o jaki to liść chodzić może. Laurowy? Kiedy, na przykład gotuję grochówkę? Jednak po głębszej analizie zrezygnowałem z tegoż tropu. Bo cóż poetyckiego może być w bobkowym liściu, choć z suszonych liści wawrzynu szlacheckiego on pochodzi. I nagle mnie olśniło! Czyż nie mówi się: „W listopad liść z drzewa opadł” albo ”W listopadzie goło w sadzie”. To przecież listopad serwuje nam porywiste wiatry, deszcz. Szarugi i gęste mgły to teraz codzienność. Jak zatem ma się w takich warunkach utrzymać na drzewie ten biedny liść. Odpada on więc od gałęzi i spadając na ziemię, staje się inspiracją dla poetów…

            Można nawet domniemywać, że taki poeta może się teraz w wiersze nieźle obłowić, bo tych liści przecież całkiem sporo z drzewa spada. Co krok to wiersz! Idziesz parkiem, a tu plask… i dębowy liść z gracją i wdziękiem ląduje u twych stóp. Nie namyślając się zbyt długo, wyciągasz notes i rymujesz: „Liściu, liściu dębowy / zawładnąłeś mną / i kawałkiem mojej wątroby”. Ledwie kończysz zwrotki ostatni wers, a tu klon obficie zrzuca swe okrycie. Tak wtedy zaczynasz swój drugi utwór: „Idę przez park / a tu obfity plon / na mój prawy bark / osypał się klon”… I jeżeli moje analizy, co do tytułu dzisiejszego wieczorka się potwierdzą, to obfitość „poezji spadającego liścia” zapowiada się nam iście imponująca!

 

 

PS  W kolejnym materiale będą wiersze z listopadowego wieczorka, który swój finał miał niespełna tydzień temu. Wiersze są o liściach opadłych, spadłych tudzież pożółkłych i zżółkniętych. Jednym słowem – poezji o liściach będzie ciut, a może i więcej.

 

    

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


wtorek, 20 lutego 2018

Licznik odwiedzin:  545 795  

Kalendarz

« grudzień »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Blog Krajowego Bractwa Literackiego w Koszalinie zrzeszającego lokalnych literatów głównie poetów.

O mnie


Jestem Romek spod znaku Wodnika. Mieszkam w Koszalinie. Pisanie, to mój późno odkryty żywioł. Poza tym zawsze był sport. Jestem niezłym dendrologiem drzew owocowych. Specjalizuję się w wyrobie win.

ukryj współtwórców

Statystyki

Odwiedziny: 545795
Wpisy
  • liczba: 707
  • komentarze: 5421
Galerie
  • liczba zdjęć: 93
  • komentarze: 27
Bloog istnieje od: 4231 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl