Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 278 087 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Wnuki poetów także już tworzą!!!!

wtorek, 27 lutego 2007 7:24
 
 

Krystyna Pilecka -  poetka
z wnuczką Oktawią
-również poetką

Oktawia

Dla (mojego) psa

 


Najlepszym przyjacielem

                
 człowieka jest pies.

 


Ja o tym wiem i Ty

               
  o tym wiesz.

 


Pies - jak dziecko, skacze

                 
cieszy się i biega


Gdy nic mu nie dolega.

 


A gdy w kagańcu na

                
 spacer wychodzi

 


Na pewno nikomu nie

                          
 zaszkodzi.

 


Lubimy nasze pieski czarne,

                
 białe, szare i bure.


Nie chcemy by były ponure.

 


Chodzimy z nimi na spacer

              
   i je trochę rozpieszczamy


Bo je kochamy!

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Jak było na lutowym Wieczorze Literackim?

piątek, 23 lutego 2007 21:32

 

 

TO JUŻ BYŁO, ALE PRZEKONAJCIE SIĘ JAK BYŁO! 

 

Co
Wieczorek Literacki,
organizowany przez Krajowe Bractwo Literackie
z Koszalina,
zatytułowany
"Miłość - niejedno imię ma...
co nam jeszcze w duszy gra".

Kto
-
Członkowie Bractwa Literackiego.

Gdzie
-
Klub Garnizonowy w Koszalinie
(siedziba Bractwa)
przy ul. Andersa 32,
tel/faks 343 75 59.

Kiedy
-
16 lutego 2007 roku, godz. 17.00
(jak w każdy trzeci piątek miesiąca).

Dlaczego
-
Aby dać upust temu,
co poetom z Bractwa w duszy gra
i się tym podzielić z przybyłymi gośćmi.

Jak
-
Poprzez recytacje własne poetów z Bractwa
i muzyczne przerywniki w wykonaniu zespołu śpiewaczy koszalińskiego koła
Polskiego Związku Niewidomych, "Szczęśliwa 13", pod kierunkiem Kazimierza Dulata.

 

 

Iście Walentynkowy wystrój sali,
a w szczególności sceny,
był tworem pracowników Klubu Garnizonowego.
Na stołach porozrzucane wzorzyste karteczki wszelakich rozmiarów z tekścikami o miłości
na odwrocie z mnóstwem świeczek wokoło.
W punkcie centralnym sceny kanapa
pokryta niebieskim suknem,
a za nią delikatne brzozowe gałązki
upstrzone niezliczoną ilością serduszek.
O nagłośnienie zadbała Maria Górska.
Na sali gwarno i wesoło aż do momentu,
kiedy na scenie zjawia się Beata Piocha
i rozpoczyna część artystyczną,
zapowiadając felieton Romana Dopieralskiego zatytułowany "Karnawałowe spalanie kalorii".

 

Karnawałowy okres balów i zabaw rozpoczyna się najczęściej w dniu Trzech Króli, a kończy w Środę Popielcową. To najlepszy moment na złapanie dobrej formy. Szybki rock and roll, czy emocjonująca salsa, pozwolą na utratę paru kilogramów i poprawią naszą kondycję. Nie oszukujmy się - zimą, jak o żadnej innej porze roku - potrafi się odłożyć tu i ówdzie nieco tłuszczyku. Płci pięknej przeważnie bioderka zaokrąglają się jeszcze bardziej, a mężczyźni w swoich paskach od spodni dorabiają dodatkowe dziurki. I wtedy właśnie należy wprowadzić karnawałowe spalanie kalorii. Tylko, że wtedy też wymyślamy przeróżne fortele, by czynnego udziału w tym nie brać. A to kobiety nie mają odpowiedniej kiecki, a płci brzydkiej zwis męski ozdobny, czyli krawat - gdzieś się zapodział. A to buty za ciasne, a na nowe nie mamy funduszy, albo są fundusze, ale nie mamy czasu. To znów jest czas, ale właśnie rozbolała nas głowa... i tak w koło Macieju...

Prawda zaś jest taka, że wystarczą wyłącznie dobre chęci. Bowiem karnawał jest świetnym czasem ku temu, by zaszaleć na parkietach nie tylko dyskotek i klubów, ale również we własnym domu. Nawet przedpotopowy adapter na korbkę spowoduje, że w tańcu rozładujemy napięcie, rozluźnimy mięśnie i jednocześnie utracimy na wadze. Już po godzinie będziemy lżejsi o pięćset kilokalorii i oczyścimy nasz organizm ze szkodliwych toksyn. Pamiętajmy również, że taniec, to nie tylko zdrowy ruch dla ciała, ale i dla umysłu. Bo jak mówią: w zdrowym ciele zdrowy duch!...

Tak jak karnawałowe szaleństwa rozgrzewają nasze ciała - tak Walentynki w zimowe dni rozgrzewają nasze serca. Tradycja Dnia św. Walentego przywędrowała do nas z Zachodu. W czternasty dzień lutego młodzi i starsi ulegają pocztowemu szaleństwu. Wysyłają do wybranych osób kartki zawierające niepodpisane wyznania miłosne bądź zapewnienia o przyjaźni. To chyba dobrze, że mroźne lutowe powietrze wypełnione jest aurą miłości. Przecież wtedy nawet najtwardszy głaz nabiera tkliwości, a najbardziej nawet zmrożony sopel topnieje. Niechaj potwierdzeniem będzie ten oto wiersz:

 

UCZUCIOWA DOSTOSOWALNOŚĆ NAKRĘTEK

 

Nakrętko moja mała

Ładny słoik wcześniej miałaś

Oj! dbałaś ty o niego, dbałaś...

 

Nakrętko moja mała

Szczelność słoika zawsze zachowywałaś

Oj! otulałaś ty go, otulałaś...

 

Nakrętko moja mała

Wprost nieprzytomnie za nim szalałaś

Oj! pilnowałaś ty go, pilnowałaś...

 

Nakrętko moja mała

W końcu bez słoika zostałaś

Oj! opłakiwałaś ty go, opłakiwałaś...

 

Nakrętko moja mała

Nowego twista teraz dostałaś

Oj! pokochałaś ty go, pokochałaś...

 

Nakrętko moja mała

Do innego słoika szybko się dostosowałaś

Oj! niestałaś ty, niestałaś...

 

 

 

Taki był początek Wieczoru,
a zaraz po nim,
 miłosne utwory recytowali,
 raz po raz,
 koszalińscy poeci i poetki.
Dziś dwa z prezentowanych utworów:

 

 

Roman Dopieralski

ZMYSŁOWOŚĆ

 

wejdź w serce

zanurz się

zachłyśnij

w pulsację wsłuchaj

piórem tam maczanym

miłość spisuj

rozogniaj

 

wejdź w spojrzenie

upajaj się

nie ugaszaj

w głąb wniknij

koduj obrazy

twórz pejzaże

rozjaśniaj

 

wejdź w dotyk

uwrażliwiaj się

rozkoszuj

do drugiej dłoni

dłoń dopasuj

z pieszczot splataj los

utulaj

 

 

Roman Dopieralski

 BEZ RETUSZU

 

komedia na dworcu

kiedy wjechał pociąg

i wysiadł On

 

gumo filce na nogach

grzbiet kufajką okryty

czapka uszanka oczywiście

a w ręku frezja

pachnąca różowa frezja

 

kontrastował z otoczeniem

wydawać by się mogło

że jakiś przystaneczek odludny

może pole, szczere najlepiej

byłyby dla niego

miejscem akuratnym

jednak, jak okazać się miało

nie szata zdobi wyłącznie

 

zyskiwał z chwilą każdą

ufnym strzelał spojrzeniem

spod śmiesznej

wydobywającym się czapki

i buty już nie raziły

kolorystycznie stapiając się

z peronu asfaltem

 

tylko kapota

ale i jej przybladł fason

kiedy pociąg wjechał

i wysiadła Ona

 

chusta na głowie

z przewiązaniem pod brodą

na nogach drewniaki

powyżej z bistoru spodnie

modnie, czy niemodnie

ale oryginalnie na pewno

 

 

teraz Ona

brzemię spojrzeń   dworcowego tłumu

na siebie wzięła

 

jednak On

jak na dżentelmena przystało

choć z wolna

anonimowym się stawał

blask odzyskiwać zaczął

różowym wymachując kwiatkiem

 

Hela! - wrzasnął

i do kobiecego oryginału

przez bagaży gąszcze

już gnał na oślep

 

Leonie! - posłyszał ów swe imię

z czułością taką wypowiadane

kiedy różową wręczał frezję

i na klęczkach

spracowane dłonie

lubej swej obcałowywał

 

łza jak groch

spłynęła oryginalności kobiecej

po nie upudrowanych policzkach

i wtopiła w chusty węzeł

<>pod brodą zawiązany
 

a Leon?

na różową frezję

w dworcowym klimacie

nawet i tą trojańską

by zwiódł Helenę

i co?

czyż strój i wygląd

decydujące mają znaczenie?

 

 



Podziel się
oceń
2
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Fraszki Zofii Zawilskiej

czwartek, 22 lutego 2007 19:41



Zofia Zawilska




Urodziła się w r. 1938
w woj. mazowieckim.
W latach 1951- 2002 mieszkała w Bobolicach. Przez 17 lat uczyla matematyki,
po ukończeniu podyplomowego
prawa administracyjnego pracowała
w administracji państwowej i samorządowej.
Interesuje się historią i literaturą.
W roku 1986
wyróżniona w ogólnopolskim konkursie literackim w dziedzinie poezji.
W latach 1996- 2002
publikowała krótkie opowiadania
w " Gościu Niedzielnym".
Jest autorką legend
związanych z Bobolicami.



Wybór fraszek

Sukces
Wybij się! Wybij!
Świat głośno woła,
Choćbyś miał wybić
wszystkich dokoła.

Reforma
Reforma podatków
Opiera się na tym,
Że trzeba wziąć biednym,
Bo wciąż brak bogatym.

Hiprmarket
Dla tych, co oglądają,
To przedsionek raju,
a dla  pracowników
-Skansen niewolników.

Kariera
W drogę na szczyt jej drabiny
zabrał kubeł wazeliny.




Podziel się
oceń
1
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Sylwetka i poezja Jana Lutobarskiego

czwartek, 22 lutego 2007 19:25




Jan Lutobarski




Mieszkaniec Koszalina od 1953 roku.
Pisze wiersze.
Jest członkiem
Krajowego Bractwa Literackiego
w Koszalinie.

Przemijanie

Spotkałem kolegę,
który wolno szedł.
Umęczone ciało,
nogi ledwie niosły.
Co z tobą, co z tobą?
Spytałem zdumiony.
Ach nie pytaj,
nie warto,
machnął ręką i cześć.

Poszedł dalej poważny,
jakiś dziwnie natchniony.
Jakby szukał przeszłości,
co minęła wraz z nim.
On już wiedział,
 że wkrótce złoży stare kości.
W mieście,
w którym pół wieku
tak po prostu żył.



Kiedy sen żegnałem

Kiedy sen żegnałem,
aby dzień przywitać
w rozbudzonej głowie
zaczęło coś świtać.
Jestem materialnie
- poczułem, stwierdziłem,
a przecież przed chwilą,
 w innym świecie byłem.

Uniesiony lekko
nad dywanem kwiatów,
leciałem, leciałem
gdzieś do innych światów.
Metafizyka zjawisk
tak mnie zaskoczyła,
Byłem przekonany,
że to prawda była.

Już byłem bliziutko,
już Eden widziałem,
jednak ktoś to przerwał
jednym cięciem śmiałym.
Podświadomość wszakże
tak steruje nami,
aby nie za dużo
mieć doznań kochani.



Oczy

Oczy mokre od łez
są światłem duszy,
wyrazem bólu,
przeżytych wzruszeń.
Oczy mokre od łez
są pięknem twarzy
pomalowanej smutkiem
na chwilę.
Kiedy wyschną
są inne,
głębią zaskakują,
tyle mówić potrafią,
usta zastępując
i już patrzysz
i czytasz
i aż tyle wiesz...




Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Wiersze Piotra Kawy: " Matka ludzi" i " Cudowna osoba"

niedziela, 18 lutego 2007 18:36




Piotr Kawa

Matka ludzi


Jestem tą,
którą oskarżacie niesłusznie,
bo za to,
że grzeszycie,
na mnie zrzucacie winę.
Jestem tą,
która jest
"kością z męskiej kości"
i ulepszonym
Boga Miłości stworzeniem.

Naga chodziłam po Raju,
nie przeczuwając niczego,
a opętany
gromadził przeciwko mnie
złe siły.
Z początku było mi dobrze,
ale nie czułam wolności,
gdy Opatrzności wzrok
miałam na sobie wszędzie.

Przecież ten wąż
był kiedyś Światłości Aniołem
i Nieśmiertelności
doskonalszym stworzeniem...
Czy miałam szansę najmniejszą,
by zwyciężyć pokusę
i ze swym mężem
żyć dalej w rajskim ogrodzie?

Przecież nawet sam Bóg
nie zniszczył zła od razu,
wydając tylko rozkaz
wygnania go z nieba:
już wtedy trzeba było
pozbyć się szatana,
aby dalsze stworzenie
mogło żyć w zgodzie z Panem.

Nawet mój Adam kochany
nie ustrzegł się podstępu,
a jednak każdy mężczyzna mówi:
 winna jest Ewa!
Jednak to ja
jestem matką ludzi,
niedocenioną małżonką,
która pierwsza
zrodziła człowieka!

Drugą Ewę zwiecie Maryją,
matką Jezusa...
Czy nie czujecie,
że kiedyś poznacie mnie prawdziwą.
Jak na początku byłam
dla Boga
narzędziem zrodzenia,
tak
- matka ludzi
- zdepczę węża na końcu świata.


Cudowna osoba

O matce napisać wiersz
to jak hołd oddać
niezwykłej osobie
i ten jedynie miłość tę wypowie,
kto Ją naprawdę pokochał
za ...życie.

Gdy byłem mały,
ona mnie chroniła
na swój,
jedynie sobie,
znany sposób,
bym się nie zranił
i nigdy nie upadł.
Jak widać,
wzrosłem całkiem okazale.

Gdy dorastałem,
 oprócz Jej miłości
poznałem cierpliwość
 i moc tolerancji.
 Nie byłem wtedy
 łatwy w wychowaniu,
 a jednak,
Jej się to udało.

To Ona myślami
 czuwa całe życie
z niewysłowionej,
bezwarunkowej miłości.
Troszczy się,
jak tylko najlepiej potrafi.
Nawet jeśli jest daleko,
śledzi z oddali.

Umie współczuć i pocieszyć,
gdy tego nieraz potrzebuję.
Tak kochać umie
wyłącznie Bóg,
dlatego mama
jest tak cudowną osobą.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Obejrzyjcie jak było na Wieczorze Literackim

sobota, 17 lutego 2007 22:17

Dzisiaj zdjęcia
z wczorajszego
Wieczoru Literackiego
pt. Miłość - niejedno imię ma...
co nam jeszcze w duszy gra?"

Później napiszemy
 jak było wspaniale
i zaprezentujemy cudowne wiersze
o tematyce miłosnej!




Regina Adamowicz
z sercową dekoracją stołu.



Gości było bardzo dużo,
 a wśród nich nasi poeci:
Romek Dopieralski,
 Irena Peszkin,
Zdzisława Krasnopolska,
Piotr Kawa,
Robert Paweł Kamin
 i inni.



Sceneria była typowo Walentynkowa
czyli miłosna.
Tutaj dwie poetki mała
czyli Marcelina Dopieralska
i duża - Lidia Nowosad.



Niektórym poetom
kibicowały całe rodziny,
 jak np. Romkowi Dopieralskiemu.
Pan Jan Lutobarski,
w klimacie stworzonym przez  Bractwo,
również czuł się,
 jak w rodzinie.

Kto nie przybył
i nie uczestniczył w Wieczorze,
wiele stracił!
Ma szansę przeżyć miłe chwile
na kolejnym Wieczorze Literackim,
którego tytuł brzmi:
"To lubię".


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Zapraszamy na Miłosny Wieczór Literacki

poniedziałek, 12 lutego 2007 21:58


"Miłość - niejedno imię ma
... co nam jeszcze w duszy gra?"



To tytuł
Wieczoru Literackiego,
który odbędzie się
16 lutego o godz. 17
w Klubie Garnizonowym
na ul. Andersa 37
w Koszalinie,
na który
już teraz,
zaprasza
Krajowe Bractwo Literackie
w Koszalinie
czyli KBL!
Do zobaczenia!!!


 

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Walentynkowe wiersze Reginy Adamowicz

niedziela, 11 lutego 2007 21:11




   Regina Adamowicz

 


Serca Walentego

 

Luty żegnał srogą zimę

Padał śnieg i skrzył się mróz

A na Święto „Walentynek"

Sam Walenty serca niósł

 

      Przywędrował jak Mikołaj

      Od zachodu może z gór

      Pragnął ludzi obdarować

      Niosąc serc ogromny wór

 

Wór olbrzymią miał objętość

W nim serduszek milion par

Miały przerwać obojętność

Ludziom dać miłości żar

 

      Takie święty miał pragnienie

       I rozdawał serca rad

       Miłość zawsze ludzi zmienia

       Miłość zmienia cały świat

 

Czy to prawda czy legenda

Dobre serce Święty miał

Zakochani chwalić będą

Że im nowe serca dał

 

     Może są to sentymenty

     Pozostałość z dawnych gusł

     Lecz wierzymy że Walenty

     Dla nas także serca niósł 

 

                       Regina Adamowicz

 

Walentynki

                      Jeśli kochasz najgoręcej

I masz kogoś kochanego

Daj mu chociaż małe serce

W dniu Świętego Walentego

 

Dziś miłości okruszynki

Pozbierajmy bez wahania

Bo w tym roku Walentynki

Moc nam dały do kochania

 

Niechaj miłość w nas rozkwita

Będzie świeża i radosna

O rozsądek nie zapyta

Wszak niedługo przyjdzie wiosna

A dziś każdy może marzyć,

Zajrzeć też do serca swego

Gdy serduszkiem chce obdarzyć

W Dniu Świętego Walentego

 

    Regina Adamowicz

Amorek

Ulicami szedł amorek

Niósł serduszek pełen worek

A SERDUSZKO do SERDUSZKA

Poszeptało coś do uszka:

 

Jakże ciasny jest ten worek

I uparty jest amorek

Do serduszek puszcza strzały

Upolował worek cały.

 

Ja też dosyć mam podróży

Chciałobym dla ludzi służyć

Tym co brak miłości w świecie

 

Ja bym pomóc chciał poecie,

On by miłość mógł pomnożyć

Wiele miłych wierszy stworzyć

 

A serduszko mówi trzecie:

Chcę obdarzyć smutne dziecię

 

Słychać czwarty głos serduszka:

Chciałobym ja dla staruszka

Dać choć cząstkę serca swego.

 

Mówi piąte: ja dla kogoś kochanego

Jak obyczaj każe stary

Chciałbym ludzi łączyć w pary.

 

Nieuważny był amorek

I rozwiązał mu się worek

A serduszka uwolnione

Wiatr porywał w różne strony

 

Ulicami szedł też Święty

A na imię miał Walenty

Wziął serduszka pod opiekę

 

Poczta była niedaleko

Choć niemało się natrudził

 

Aby wysłać je do ludzi

Do pocztowej wrzucił skrzynki

I ogłosił „Walentynki"


 


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

"Światełko w oddali " - Roberta Fajgera ( fragment)

czwartek, 01 lutego 2007 16:18

 ŚWIATEŁKO
W
ODDALI


Robert Fajger

 

Sztukę tą poświęcam
świętej s. M. Faustynie Kowalskiej
i Ojcu Świętemu Janowi Pawłowi II,

którzy są moimi przewodnikami duchowymi.


 Akt. I Zwyczajny

 

SCENA 1. (w scenie występuje mała dziewczynka Benedykta, rozmarzony poeta i Cień - sceneria ciemności, w głębi zarys domu, kończąc monolog dziewczynka opuszcza scenę i wchodzi rozmarzony poeta, po jego wypowiedzi pojawia się szybko i znika tajemniczy cień)

 

Benedykta:

 

Mija dzień za dniem a ja milczę

Mija noc za nocą a ja nie śpię

Każdy o czyś marzy oprócz mnie

Zdążam jedynie za światłem

Pragnę kochać każdego

Być dzieckiem dobroci i miłości

Nieść pomoc moim bliskim

Ale nie mogę coś mnie ogranicza

Wołam pozwól ale nikt nie odpowiada

Wołam przybądź ale bezskutecznie

Proszę daj mi szansę

Ale brak reakcji

 

Poeta:

 

A ja dalej marzę i marzę i piszę

Nadal pięknie śpiewam i się dostojnie kołyszę

Zaglądam do śpiewnika niespodziewanie

O pomóż mi coś zaśpiewać mój niebiański Panie

 

Jestem marnym człowieczkiem na tym świecie

Wy wszyscy którzy mnie znacie dobrze o tym wiecie

Nie wiem dokąd zmierzam w jaki sposób myślę

Lecz wiem że coś wam moi kochani zza granicy przyślę

 

Jadę za ocean aby nauczyć się tworzenia

Jadę na spotkanie swej muzie natchnienia

Jadę aby poznać co się kiedyś będzie działo

Jadę dla poznania kogoś odważnie i śmiało

 

Cień:

 

Przyjdź

Zapraszam serdecznie

Otwórz swe serce

 

 

 

Scena 2. (Benedykta spaceruje wokół swojego domu, szukając celu życia, jest zagubiona i przygnębiona szarością dnia, nie wie dokładnie, czego szuka, później nawiązuje dialog z napotkanym osobami)

 

Benedykta (monolog w trakcie spaceru):

 

Jestem kim jestem

Jestem sobą kiedy modlę się

Jestem zajęta myślami o pomocy bliźnim

Mam sto pomysłów na życie jednak ten jeden

Ten który jest najważniejszy gdzieś mi umknął

Jestem kim jestem

Nigdy nie jestem sama

Zawsze jestem ze sobą a jeśli nie ze sobą

To z Tobą Panie

Zawsze jest nas troje

Liczę na Twą pomoc ale proszę pomóż mi jak najwięcej

Dokąd zmierzam w jakim kierunku

Dokąd nieść mam swoje myśli

Aby wydały owoc

Dokąd wysyłać prośby o pomoc

Nie mam już sił na myślenie

Jestem wyczerpana

Pragnę lecz każdy mnie odrzuca

Jedynie ty Boże mi dajesz natchnienie i siłę

Abym mogła iść w dobrą stronę świata

 

 

Benedykta (monolog do ptaszka siedzącego na gałązce drzewa):

 

Witaj istotko czemu nie śpiewasz

Dlaczego milczysz w szarości tego dnia

Czy przygnębia cię dzisiejsza aura

Czy też myślisz o mnie i zastanawiasz się co ja robię

Ciesz się że żyjesz

Śpiewaj i chwal imię Pana swym głosikiem

Zobacz jak dzień cudownie się kończy

Spójrz na cudowny zachód Słońca

Spójrz na mnie i pociesz mnie

 

Poeta (monolog do siebie samego):

 

Idę i idę szukam i jestem

Idę tutaj wraz z ciepłym deszczem

Którego malutkie krople przejrzyste

Spadają na moje serduszko czyste

 

Marzę o spotkaniu kogoś wyjątkowego

Tak jak kropelka tej wody spadającej z nieba pięknego

Marze o istnieniu z Panem ponad doczesnym życiem

Marzę o mej Muzie bardzo skrycie

Tak sobie wędruje i nie wiem dlaczego

Ale czuję kogoś obok siebie niezwykłego

Czuję osobę która jest bliska sercu memu

Czuję że idę ku czemuś dobremu

 

Poeta (do Benedykty):

 

Moja mała nimfo

 

Kiedy Cię spotkałem przed minutą

Uleczyłaś moja duszę codziennością zepsutą

Witaj ponownie królowo serca mojego

Które czerpie energię z twego serduszka dobrego

 

Witaj o Ty nad głową której aureola widnieje

Witaj o Ty która z miłości do Boga coraz bardziej piękniejesz

Witaj o Ty która myślami mnie ściągnęłaś zza oceanu wielkiego

Witaj o dziecko miłości i serca szlachetnego

 

Benedykta:

 

Witaj nieznajomy

Kimże Ty jesteś że tak pięknie mówisz

Kimże Ty jesteś że tak ożyłam po twych słowach

 

Poeta:

 

Ja jestem ten który o Tobie dziecko napisze

Ja jestem ten który ze szczęścia się nad wodą kołysze

Ja jestem szczęściarzem który teraz żyje

A moich wierszy kurz nigdy nie pokryje

 

Będą one wieczne i będą je czytali inni poeci

Będą wszyscy z nich zadowoleni bo wniosą w ich życie światło

 

 

Benedykta:

 

Miło mi ale przecież Ty mnie nie znasz

Miło mi ale ja nie pragnę rozgłosu

Nie pisz o mnie proszę

Nie chcę być Muzą dla pana

Moje serce jest komuś innemu przeznaczone

 

 

Poeta:

 

Człowiek niezwykły dąży do skromności

Człowiek posiadający dar dobrego serca i niesienie miłości

Jest jak niebiański dar dla całego świata

Który swoją szlachetnością miłości cały wszechświat splata

 

 

 

Benedykta (odchodzi):

 

Czas na odpoczynek i rozmyślania

Podążam dalej i nie wiem jakie będą tego owoce

Idę z pomocą temu zwierzątku

Którego nóżka boli

Idę i będę pomagać każdemu kto tego potrzebuje

Do zobaczenia panu

 

Poeta:

 

Odeszła ta Muza o której już niedługo powstanie

Szeregowe dzieło o mistycyzmie i duchowym posłaniu

Będą mówili że dziecko to niezwykłe jest duchem

Które pomoże jeśli nie ona nawet w największą na dworze zimową zawieruchę

Dzieckiem jest Benedykta jedynym spośród milionów z ludu

Lecz pytam kto zadał sobie tyle aby ją wybrać trudu

Aby odnaleźć jej duszę mknącą jak zimą sanie

Do Ciebie Boże czy to ty ją wezwałeś Panie

Czy to Ty Boże Ojcze zapragnąłeś aby ta skromna dziewczyna

Ujrzała oblicze Twego najcudowniejszego Syna

 

 

( poeta odchodzi, zapada zmrok na scenie)

 

 

Scena 3. (pojawia się Cień, który ponownie przemówi do Benedykty)

 

Benedykta:

 

Milczałam przed bliskimi o moim powołaniu

Milczałam nawet przed sobą samą

Milczałam przed światem proszącym przyjdź

A teraz jestem tutaj w ogrodzie

Gdzie nadal nie wiem co zrobić

Jedynie myślę o Tobie Panie

Jedynie wiem że myśli którymi obdarzasz mnie

Są od Ciebie i mówią do mnie wołają mnie

A ja nie mogę już dłużej się im oprzeć

 

 

(Benedykta przechodzi obok drzewa w ogrodzie, które nagle rozjaśniło się i nad nim pojawił się Cień jakiejś postaci)

 

 

 

 

 

Cień:

 

Jesteś miła sercu memu

Wybraną spośród wielu

Poznasz moje miłosierdzie

Będziesz moją uczennicą

 

(Cień znika, panuje półmrok)

 

Benedykta:

 

Kimże jesteś nie znam Ciebie

Czy to Ty Panie

Jeśli tak nawiedź moją duszę i bądź ze mną

Bądź Panie w moim sercu na wieki

Bądź ze mną do końca moich dni

Pragnę współistnieć z Tobą

Pragnę być Twoim dzieckiem

Pragnę przyjąć Cię do swego serca

Mistrzu przybądź

 

Scena 4. (chórek sześciorga dzieci zgromadzony wokół trzech świec)

 

Chór:

 

„Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
 Gdybym też miał dar prorokowania
i znał wszystkie tajemnice,
i posiadał wszelką wiedzę,
i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił.
a miłości bym nie miał,
byłbym niczym.
 I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
a ciało wystawił na spalenie,
lecz miłości bym nie miał,
nic bym nie zyskał.
 Miłość cierpliwa jest,
łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
 nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
 nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą.
 Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
 Miłość nigdy nie ustaje,
[nie jest] jak proroctwa, które się skończą,
albo jak dar języków, który zniknie,
lub jak wiedza, której zabraknie.
Po części bowiem tylko poznajemy,
po części prorokujemy.
 Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe,
zniknie to, co jest tylko częściowe.
Gdy byłem dzieckiem,
mówiłem jak dziecko,
czułem jak dziecko,
myślałem jak dziecko.
Kiedy zaś stałem się mężem,
wyzbyłem się tego, co dziecięce.
Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno;
wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz:
Teraz poznaję po części,
wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany.
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy:
z nich zaś największa jest miłość." (1 Kor 13)

 

 

Scena 5. (Wchodzi Benedykta, a wraz z jej wejściem dzieci wypowiadają poniższą kwestię i powolnym krokiem opuszczają scenę)

 

Chór:

 

Witaj witaj witaj

Witaj wybrana

Witaj niezwykła i niech cię Bóg prowadzi

 

Benedykta:

 

Witajcie moi mili witajcie

Witaj ukochany świecie

Witaj Panie Wszechświata

Jestem i pragnę być Twoją

 

Cień (który się nagle pojawia):

 

„ Dusze które szerzą cześć miłosierdzia mojego

Osłaniam je przez całe życie

Jak czuła matka swe niemowlę

A w godzinę śmierci

Nie będę im sędzią ale miłosiernym zbawicielem." (Jezus)

 

Benedykta:

 

Mój Mistrzu witaj nie odchodź proszę

Ja bez ciebie tego dnia nie zniosę

Bądź moją ostoją na tym nędznym świecie

Ty mój najcudowniejszy boski kwiecie

Bądź mym natchnieniem w godzinach zwątpienia

I wlej w mą duszę łaskę miłości w miejsce smutku i utrapienia

Panie kocham Cię ponad życie swoje

Prowadź mnie po tej krętej ścieżce egzystencji mojej

Mój Mistrzu przede mną drogą którą chcę iść jak i Ty

Pragnę aby zamiast ja i Ty byliśmy mój Królu my

Pragnę złączyć się z Tobą swoim sercem całym

Całą dusza moją z Tobą władcą doskonałym

 

Cień:

 

Jeszcze nie czas droga Benedykto

Abyś mnie poznała dogłębnie

Jeszcze Twoja dusza pocierpi długo

Zanim połączysz się ze mną w chwale niebieskiej

 

Benedykta:

 

Ale ja pragnę pić wodę ze źródła życia

Pragnę nie odrzucaj mnie

Ugaś moje pragnienie Panie

Proszę nie odrzucaj prośby mojej

 

Cień:

 

Ufaj i bądź czujna bo nie znasz dnia ani godziny

 

Scena 6. (Monolog poety)

 

Poeta:

 

Dla Ciebie Panie piszę ten utwór

W Tobie pokładam nadzieję

Mam uczucie niedostatku Ciebie Chryste w swej duszy

Płonę miłością do Ciebie mój Królu

Chcę być blisko Ciebie

Pragnę Twego serca które zagości w moim

Udziel mi swej łaski miłości i dobroci

Abym mógł wpłynąć na okręcie w labirynt szczęścia

I pokonać go bez problemów

Aby moje życie nabrało sensu i wartości

Wpisz Panie w mój życiorys swoją obecność

Nakłoń mnie natchnieniem Ducha Świętego

Do pełnienia dobra i nie popełniania grzechów

Bądź moim Mistrzem na wieki

Prowadź mą dusze do wieczności

W której połączę się z Tobą

Spraw o Jezu abym nigdy nie zapomniał o tym co najważniejsze

Aby miłość do bliźniego była wartością największą

Panie

W Tobie pokładam nadzieje

Panie

Tobie się oddaję pod opiekę

Z Tobą chce współistnieć na zawsze

 

Chór (6 osób):

 

„(...) Przyjdźcie i patrzcie na dzieła Boga
dokonał dziwów pośród synów ludzkich
 Morze na suchy ląd zamienił
pieszo przeszli przez rzekę
wielce Nim się radujmy
 Jego potęga włada na wieki
oczy Jego śledzą narody
niech się buntownicy nie podnoszą przeciw Niemu

 Błogosławcie, ludy, naszemu Bogu
i rozgłaszajcie Jego chwałę,
 bo On obdarzył życiem naszą duszę
a nodze naszej nie dał się potknąć
 Albowiem Tyś Boże, nas doświadczył
badałeś nas ogniem, jak się bada srebro
 Pozwoliłeś nam wejść w pułapkę
włożyłeś na nasz grzbiet ciężar
kazałeś ludziom deptać nam po głowach
przeszliśmy przez ogień i wodę
ale wyprowadziłeś nas na wolność.(...)" (Psalm 66)

 


 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Andrzej Symonowicz i Zofia Franas

czwartek, 01 lutego 2007 15:55

Andrzej Symonowicz



Ma 36 lat,
z wykształcenia- teolog,
żonaty,
ojciec 3-letniego Brtka.
Interesuje się sportem,
historią, szachami.
Pisze od 6 lat,
otrzymał wyróżnienie
w Ogólnopolskim Konkursie Literackim
" Istota człowieka".
Pisuje do pisma
"Opoka"
dla osób niepełnosprawnych.

Kim jestem

pomiędzy życiem a śmiercią
bólem a ukojeniem
wiernocią a zdradą
dobrem a złem
prawdą a kłamstwem
miłością a nienawiścią
akceptacją a odrzuceniem
jest człowiek

Szukam człowieka

szukam człowieka
który spojrzy z miłością
w kraju nienawiści
który nie uderzy
nawet spojrzeniem
który zrozumie
przebaczy
zapomni
w krainie nieczułości
który nie wsadzi do ciasnej szuflady
który znajdzie czas
dobre słowo
który uwierzy
pośród wielu niewierzących
który poda rękę
w tłumie obojętnych
który podniesie na duchu
szukam człowieka

Zofia Franas



Mieszkanka Koszalina,
ekonomistka,
pracuje w księgowości
Zakładu Energetycznego,
z zamiłowaniem pisze wiersze
i okolicznościowe fraszki.

Demoniczna kobieta

Dostojna pani w szarym garniturku
otoczona stosem papierów na biurku
w szybkim tempie zwołała zebranie
zapraszając poddanych na spotkanie

Niczym ta piękność z dynastii egipskiej
nie zważając na uwagi ciżby wścibskiej
despotycznie wyznaczyła zadanie
dając krótki czas na wykonanie

Choć wykształceniem i wiedzą błyszcząca
dla nieposłusznych zdrajców trująca
wygodnie rozsiadła się w fotelu
mając u swych stóp słuchaczy wielu

Jak tamta z wysokości tronu egipskiego
kiwnięciem palca wskazującego
niewinne dusze wyznacza na zagładę
z najgorszym wrogiem daje sobie radę

Choć złota korona nie ciąży na głowie
zimna jak lód w swej większej połowie
a hardość w niej taka niespotykana
rządzi nawet pod nieobecność swego pana

Ciało delikatne więc sercu tamtej istoty
na liczne romanse nie brakowało ochoty
wciąż nienasycona tworzyła nowe plany
jak walczyć z imperium stale podbijanym

I ta pani aby nie popaść w niełaskę
stworzyła system niczym państwo własne
i chytrze dąży do obranego celu
paląc za sobą mosty i wciąż depcząc wielu



Podziel się
oceń
1
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


wtorek, 20 lutego 2018

Licznik odwiedzin:  545 797  

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728    

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Blog Krajowego Bractwa Literackiego w Koszalinie zrzeszającego lokalnych literatów głównie poetów.

O mnie


Jestem Romek spod znaku Wodnika. Mieszkam w Koszalinie. Pisanie, to mój późno odkryty żywioł. Poza tym zawsze był sport. Jestem niezłym dendrologiem drzew owocowych. Specjalizuję się w wyrobie win.

ukryj współtwórców

Statystyki

Odwiedziny: 545797
Wpisy
  • liczba: 707
  • komentarze: 5421
Galerie
  • liczba zdjęć: 93
  • komentarze: 27
Bloog istnieje od: 4231 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl