Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 278 088 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Walentynkowe utwory Emilii Szybistej

niedziela, 26 lutego 2012 11:37

 

Emilia Szybista

 

Wręczenie bukietu róż, przewiązanego  niezapominajką i palczatką

oznacza w mowie kwiatów:

„Wiąże nas  gorące uczucie,

nigdy kochać nie przestanę,

bo kocham Cię nad życie”

 

O MIŁOŚCI POWIEDZ RÓŻĄ

 

 Poznaj mowę kwiatów, poznaj kwiatowy kod,   

finezyjny  przekaz bez słów, utkanych  z serca nut.

Jeden kwiat to  romantyczny wiersz miłosny,

bukiet -poemat,

kwiatowa poczta tysiące słów zastąpi

A Ty sercem kochającym, odczytasz   sygnały-wibracje,

najskrytsze marzenia,  najdroższe tajemnice,

tęsknotę niespełnioną,  rozśpiewaną melodię,  tkliwość,

zatracenie, niegasnący płomień,

kruchość motyla,   spiżu  twardość,

rozkosz i smutek,  ufność i  zazdrość.

 

Szukasz miłości w ptakach,  przestworzach, drzewach,

w pozłocie słońca, w błękicie nieba.

A ona zaklęta w  róż wielobarwnym bukiecie,

zawsze jedyna, pierwsza, budzi nadzieje.

Tak  pięknie powiedział  poeta:

„Miłość jest jak róża, co zdobi cały świat.

 Czy mała czy duża, zostawi w sercu ślad”.

 Kwiat róży – kwiat  bogini Wenus  -to specyficzny    posłaniec,

 co trudno wyrazić słowami barwą swoją przekaże.

 

Róża czerwona, pąsowa,  miłości  płomiennej wyznanie,

 kochania kwiat, nikt tylko ty, namiętność, żar, pożądanie.

 

Róża biała, kwiat weselny,  szczęście w  ślubnym bukiecie.

Równą bogom się czujesz, słysząc szept:”Jesteś  najsłodszym  aniołem na świecie".

 

Róża różowa  młodości  kwiat,  podziwu, słodkich westchnień, uznania.

Mówi jesteś cudowna,  delikatna, kobieca i sentymentalna.

 

Róża pomarańczowa-to  kokieteria pożądanie, fascynacja.

Namiętnie dyszy   z miłości płonę, chcę  więcej, przyjaźń mi nie wystarcza.

 

Róża  fioletowa  mistyczna z natury   oczarowałaś go , twierdzi, że zasługujesz na to co  najlepsze.

Jestem pewna, że  podziękujesz  ofiarodawcy za trud, gdyż wiesz  jak  trudno jestem  dostępna.

 

A na końcu życzliwa rada z  wręczeniem  róży żółtej !

 Czy należy je dawać żonie.  I tutaj są zdania podzielone.

Jedni mówią, żółte, przyjazne, ciepłe, wróżą miłość słoneczną, troskę,  dobrą atmosferę

ale i tak się  przydarzyć może,  że pomimo chęci szczerych..

....

 Bukiet najpiękniejszych  róż herbacianych może być jako  symbol zdrady odebrany.

Nie kocham cię już.  Rozstańmy się  partnerka  odczyta.   

Stąd krok do rozwodu. Podpadłeś i kwita  Jak  wyjaśnić... Chciałem ci dzień pochmurny, umilić, rozjaśnić.

 

Koniecznie kolce usuń, bo róża bez kolców oznacza miłość,

 która nie będzie  wzajemnie kłuć się i  ranić, a to jest  bardzo ważne, gdy ludzie się kochają.

 

 

 

 LEGENDA  O ŚWIĘTYM WALENTYM

 

Za oknem zima, mróz, śnieg zawieja, a w sercu żar tropiku.

To Twój  serdeczny uśmiech sprawił, miłe słowa, ciepły uścisk.

 

W dzień  Świętego Walentego, choć chłodem wieje, wielka miłość serca rozgrzeje.

 

WALENTY  imię pochodzenia łac. Od słowa  valens,

czyli silny, mocny,  życzliwy, uczynny.

Jego  imię kojarzymy z miłością, bo miłość błogosławił.

 Patron Zakochanych , pierwszy, który dosłownie   głowę stracił z miłości do miłości,

na  Dzień Świętego Walentego  do zakochanych przemawia

„Miłość zwycięża, znosi granice, przełamuje bariery między ludźmi nowe społeczeństwo stwarza.

A krótko przedstawiona historia, jego życia i męczeństwa upewni wszystkich ludzi,

 że na miano ŚWIĘTEGO tysiąckrotnie zasłużył

 

Działo się to w 3-cim wieku naszej ery, gdy w  RZYMIE, MIEŚCIE  ŚWIĘTYM

władał  cesarz  Klaudiusz 2-gi  Gocki, zwany Okrutnym.

Chciał on  wojny prowadzić z wszystkimi   krajami ościennymi.

Jednakże młodzi ludzie, do wojska  wstępować  nie chcieli.

 Marzyli by poślubić niewiastę , mieć dom swój, rodzinę założyć,

cieszyć się z  dzieci, żyć spokojnie, jak każdy szary człowiek.

Cesarz widząc w tym  przeszkodę dla swych planów zaborczych,

 zakazał ożenku,  single, samotni  żołnierze są bardziej skuteczni.

Lekarz Walenty, kapłan, biskup Termii,

 miał inne poglądy na miłość i małżeństwo.

Złamał cesarskie zakazy, łączył pary,

 udzielał  błogosławieństwa.

Wręczał młodym kwiaty, z własnego ogrodu jako symbol szczęścia.

Ślubów udzielał   w dniu 14-tego lutego,

 kiedy włoska przyroda budzi się ze snu zimowego, a ptaki łączą się w pary.

 Za karę, uwięziony, biczowany,

 nawraca w więzieniu, strażnika i jego rodzinę.

Tam spotyka go miłość niewidomej  dziewczyny.

Cud się stał  ukochana na oczy przejrzała, taka jest uczucia  siła.

Ale wyrok wydano.

 Z rąk kata  zginął, za wiarę , prawdę i miłość.

Przed egzekucją  pisze list do ukochanej, na papierze  w kształcie serca

z podpisem: " Twój  kochający Walenty".

Stąd kartki jak serduszko, walentynkami zwane,

listy, kwiaty i prezenty.

Wszystko  co  ofiarne, kochane, dobre,

 z imieniem   Walentego, jest kojarzone.

Na cześć dnia, w którym Święty Walenty ślubów udzielał

Obchodzimy na całym świecie

ŚWIĘTO OBIETNICY   MIŁOŚCI.

świat cały czci i szanuje święto, które nie przeminie,

dopóki będzie  istniała ludzkość , dopóki śpiewają ptaki,

dopóki   kwitną kwiaty........będzie  trwała miłość.

 



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

Miłość w scenerii zimowej

sobota, 25 lutego 2012 16:38

 

 

 

 "Miłość w scenerii zimowej"

to tytuł naszego lutowego 

Wieczoru Literackiego,

który odbył się tuż po Walentynkach

czyli 15 lutego 2012,

jak zwykle w gościnnych progach

Klubu Osiedlowego Nasz Dom.

Było miłośnie,

było czerwono od płonących serc

i rozpalających utworów.

Mzyka skrzypcowa, na oboju i śpiew

okraszały cały wieczór

dzięki profesjonalnie występującym uczennicom 

Państwowej Szkoły Muzycznej w Koszalinie:

Karoliny Gustaw i Dominiki Adamskiej

(bbie z klasy przedmaturalnej).

Wieczór składał się z czterech części.

 

 

 

Część I

to hołd oddany zmarłej

Wisławie Szymborskiej,

za jej niebiańskim,

telefonicznym  pozwoleniem,

przekazanym Kazimierzowi Gałkowskiemu

podczas niezwykłej rozmowy telefonicznej.

A może tylko nam się zdawało,

że Kazik rozmawiał z Wisławą?

 

 

Część II to tytułowa

"Miłość w scenerii zimowej"

poprowadzona przez Krystynę Pilecką,

która rozpoczęła tę część swoim utworem:

"Dojrzeli w swej miłości".

Swoje utwory zaprezentowali w tej części 

następujący koszalińscy poeci:

Kazimierz Gałkowski- "Dawać znaczy kochać'

Irena Wiercińska- "Miłość nie zna pory"

Maria Rudecka- "A miłość jest od zawsze"

Emilia Szybista- "O miłości powiedz różą"

Jan Lutobarski- "Życie jest miłością"

Grażyna Piekarewicz-"Miłość"

Halina Wiśniewska- "Miłość to on i ona"

Robert Paweł Kamin- "A kiedy będziesz..."

Jan Wiśniewski- "W górskim pejzażu Ty"

Irena Michałowska- "Walentynki"

Lidia Nowosad- "Płonę"

 

 

III część

poświęcona Walentynkom.

była również pełna miłości i płomiennych wyznań.

Poprowadziła ją Lidia Nowosad.

W tej części swoje utwory zaprezentowali:

Emilia Szybista -"Prozą o Walentynkach"

Regina Adamowicz - "Serce Walentego"

Irena Michałowska - "Zakochaj się"

Helena Szymko - "Różana altana"

Grażyna Piekarewicz - Wędrując pośród życia fal"

Robert Paweł Kamin - "Skrzydła marzeń"

Krystyna Pilecka  - "luty"

Kazimierz Gałkowski - "Dwa szczęścia"

Zdzisław Grzanowicz - "Dylemat"

 

 

 

IV część

to Poetycki Kolaż

czyli wiersze na każdy temat.

Ta część została poprowadzona

przez Kazimierza Gałkowskiego,

a wystąpili w niej ze swoimi utworami:

Helena Szymko - "Czarodziejska miłość"

Irena Wiercińska - "kulig"

Jan Lutobarski - "Zimowy spacer"

Jan Wiśniewski - "Wisławie Szymborskiej"

Helena Wiśniewska -  ***

Maria Rudecka - "Czego jeszcze"

Regina Adamowicz - "Duchy morza"

Lidia Nowosad - "Pociągowa codzienność"

 

Kto nas zaszczycił swoją obecnością

na pewno wyszedł w pełni usatysfakcjonowany.

Bo na naszych wieczorach literackich

panuje wyjątkowa atmosfera.

 

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zimową porą poezji ciut...

piątek, 24 lutego 2012 23:33

 

 

STROFY

PŁCI BRZYDSZEJ

 

 

            Postanowiliśmy zaprezentować wiersze wyłącznie tej „brzydszej” części brackich poetów. Jeszcze kilka lat temu takim męskim rodzynkiem był Romek Dopieralski. Dobrze mu było pośród niewiast wielu, ale już chłopina zaczynał po prostu babieć. I kto wie, co by się stało, gdyby w odsiecz nie przyszedł mu poeta dwóch imion, czyli Robert Paweł Kamin. W duecie łatwiej im było swe męstwo w utworach opiewać. Aż nadszedł dzień taki, kiedy nagle inny duet brackiego okrętu zasilił szeregi. Jan było jednemu, a Kazimierz – drugiemu na imię. Wiśniewski z nazwiska ten pierwszy, zaś Gałkowski ten drugi. W kwartecie – się wie! - moc wielką poczuła męska załoga pod stopami. Wyrażała to doniośle w czynach i utworach przede wszystkim. I to ta moc najwyraźniej jeszcze jedno męskie pióro do Bractwa przyciągnęła. Ten natomiast – zwie się Lech. I nie jest to bynajmniej brat Czecha, czy też Rusa – a po prostu Kamiński.

            I tychże pięciu brackich „brzydali” wiersze teraz sczytać można. Niechaj moc nadal z nimi będzie, co by nie raz jeszcze móc mocy tej w strofach zawartej smakować do woli. Jednym słowem, jak już ktoś kiedyś napisał – „by rządz moc móc wzmóc…

 

 

 

 Robert Paweł Kamin

„Jak wieczne wrzosy”

 

Gonitwą myśli lgnę ku latu

By opromienić moją duszę.

Tam mnie tuliły śpiewy ptaków

I muskał senny mgły okruszek.

 

Wieczór zapadał pod sosnami

I gmerał ciepły wiatr znad morza.

Splątany Twymi ramionami

Widziałem jak nam wschodzi zorza.

 

Na wydmach pachniał świerk prastary

I zajaśniały dni przyszłości.

Wtedy poznałem Boga czary

I powołania sen miłości.

 

Dziś Ci klejnoty poetyki

Składam do stóp Twych perłorosych

Owoc wydawszy me liryki

Zakwitną znów jak wieczne wrzosy.

 

 

 

 

  Leszek Kamiński

„Wiersz o miłości

 

Prosisz o wiersz o miłości pani
ale miłość to słowo wielkie
uczyłem się go wymawiać latami
i dalej wypowiedzieć nie umiem
miłości uczyłem się od matki
jej była wielka bezgraniczna
próbowałem ją dać dziewczynie
a ona wzgardziła nią po prostu
miłość to zaczarowane słowo
potrafi wyczynić cuda wielkie
dlaczego ja go wypowiedzieć nie umiem
może ja tez jestem zaczarowany
może zaczarowała mnie dziewczyna
drobna niezwyczajna kiedyś
jej nie mogłem wykrztusić tego słowa
a innej kłamać się nie godzi

 

 

 

  Roman Dopieralski

„Miary życia”

 

życie

mierzone, niekiedy

jedną łzą

i jednym pocałunkiem

z marną szminką

po której szybko

znika ślad

 

i łza

byle jaka

nie słona prawie

bez smaku

i wysycha natychmiast

 

a oko

stworzone do łez

ukojenie w szlochaniu

w spazmach dramaty

i szczęście

 

w łez słoności

słodycz

a w każdej kropli

zwierciadło dni

 

oko

stworzone do łez

jak usta

do pocałunków

kiedy splecione wargi

wysysają z siebie

gorycz

 

i choć

oko stworzone do łez

życie niekiedy

jednym

mierzone pocałunkiem

 

 

 

 

  Jan Wiśniewski

„Niewypał”

 

Gdy cię ujrzałem,

w mig już wiedziałem,

że ty to Ona,

przez duże „O”.

Bujając w chmurach

krzyknąłem: „Hurra” ,

lecz źle trafiłem –

- ot i co !

 

Będąc już w niebie,

tylko dla siebie

chciałem cię mieć –

- na własność,

całą ...

Porwać cię chciałem,

zawładnąć ciałem,

sercem,

rozumem,

uczuciem,

duszą...

 

A twoje oczy,

we dnie i w nocy,

ciągle kusiły

i nadal kuszą ...

 

Świat zawirował ...

Jak zbędny balast

odrzuciłem doświadczenie,

rozsądek.

Chciałem skończyć z chaosem

i żyć od nowa,

inaczej,

od innych kobiet trzymać się z dala

i ... tra-la-la-la-la ...

 

Bo ty nie chciałaś mojej miłości,

nie chciałaś szczęścia, pieszczot, czułości,

więc mrużąc oko,

zmienna istotko,

wołam dziś: Biada

ci ! Twoja zdrada

będzie pomszczona !

 

Och, moja mała,

jak mogłaś,

śmiałaś?

 

Wiesz, co straciłaś,

dziewczyno,

co ze mnie zrobiłaś ?

Jak Albin Fredry,

chodzę wpół zgięty

i łzami zwilżam

ślady twych stóp.

Cóż mi zostało ?

Chyba me ciało,

choć jeszcze młode,

pochłonie grób.

 

A na mym grobie,

tak, na złość tobie,

wyrosną wonne

dwie lilie białe,

wyniosłe, piękne,

i będą z wdziękiem

o swej pożywce

coś plotkowały.

 

Pobliską dróżką,

będąc staruszką,

może przechodzić

będziesz z wybranym;

wtedy usłyszysz

w wieczornej ciszy,

jak użalają się

nad swym panem:

 

„Nasz pan był czysty,

jak płatki nasze.,

a świat go skrzywdził.

Brzydko! A fe !

Biedaczek zginął

z żalu za dziewczyną”.

 

A mnie cholera z grobu poderwie,

dwa białe kwiatki ze złością zerwę,

o ziemię łupnę

i wrzasnę: „Głupie”!

I wrócę znowu

na świat z uczuć grobu,

dziewczęta brał będę w ramiona

i ... już nie skonam !

 

 

 

 

  Kazimierz Gałkowski

„Wieczność przyleciała”

 

Poezja w plenerze nie jest gołębicą

ale sama fruwa

ze śpiewem ptaków

z nią unosi się melodia

i duch cudnych kwiatów

z zapachem – łanów majowych

a wieczór niepamięcią – romantycznie

obwiewa policzek

leśnym wiatrem wydmy

morze wilgocią muskało

słoną wzburzoną falą

 

To inne wezwanie miłości

nad brzegiem natury

tu nowe drzemią pokolenia

które się skorelują

uczuciami najdroższych serc

odpuść sobie - czeka młodzież !

e-mailem się fascynuje

by ciało oddychało życiem

jak szczęście Twoje

Tyś przecież solą ziemi – tu

od gwiazd roi się i mieni

 

Gwiazdy nie są w plenerze

lecz wyżej lub tam wysoko

w dzień świecą inaczej

gdyż słońce pełni dyżur

i patrzą – Twoje oczy myślą?

czy malować widok ojczysty – przejrzysty

czy kręcić scenę plaży

w atelier pod niebem gołym

wszystko co ludzkie – może się zdarzyć i nie jest mu obce

bez wspomnień? smutnych – Wielkiego Jana Spod Lipy

więc wstań Urszulko – do Ciebie przyleciała

w i e c z n o ś ć

 

to nie sen? i nie poezja? – to jeszcze oczekiwanie

 

 

 

 

 Lech Kamiński

„Dla Ciebie”

 

Jest przy mnie ta
która oddała mi serce
przed laty już wieloma
gdy świat pachniał prostotą
dziewczyna krótko obcięta
zapadła głęboko w moje oczy
i mimo że czas okrutnik
poorał bezwzględnie jej lico
dalej stoi przede mną
ta która tamtej nocy
wszystkie Twe zmarszczki
wycałuję
znów rozczochram
Twe srebrne włosy
zawsze widzą me oczy Tę
która przed wielu laty
założyła mi obrączkę
nadziei

 

 

 

 

 Roman Dopieralski

„Cykliczność”

 

wiosenne przebudzenie

dało życie

smagnięte słońcem

rozpromieniło się

rosło

sieczone majowym deszczem

targane wiatrem

nabierało mocy

 

sierp księżyca letni

kołysał je do snu

o poranku pęczniało

dojrzewało w czerwieni

sycąc się zachłannie

poranną rosą

 

jesienne słoty

wyhamowały swawole

w refleksjach życie

zaczęło się taplać

łzawiąc nie gorzej

od napęcznianych obłoków

 

a kiedy mróz na oknach

hafty wymalowywał

i ono na zapiecku

przycupnęło pokornie

wyczekując

kolejnej wiosny

 

 

 

 

  Robert Paweł Kamin

„Stało się”

 

Stało się, słowo ciałem się stało.

Ponad drzewami szumy wieczności.

Tak mi Cię było najmilsza mało,

Kiedyśmy pili nektar miłości.

 

Stało się, lico różą zabłysło.

Gdy brzmiała cicha lubości nuta.

Nad nami niebo młode zawisło,

Gdy byłaś żaru nicią osnuta.

 

Stało się, szmaragd Twych oczu płonął,

Gdy się splatały dwa życia w jedno

I kiedym w kiściach Twych ramion tonął.

Pieśń nam wiatr górski śpiewał chwalebną.

 

Stało się, los nam opale rzucił

Pod stopy nasze drogą strudzone.

Pozwól, że będę wiersz ten Ci nucił,

Jakbym miał w Tobie wyśnioną żonę.

 

 

PS  A tak na marginesie, co by listę brackich brzydali dopełnić, to trzeba dodać jeszcze Janka Lutobarskiego, Wacka Rytlewskiego i Zdziśka Grzanowicza.

O drżyjcie płci piękna, bo moc ich nie tylko w piórze, ale i w liczebności… I oczywiście w... mięśniach. No, może tylko minimalnie mniejszych w stosunku do tych z powyższych fotek...

  

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Powalentynkowe dywagacje...

poniedziałek, 20 lutego 2012 20:42

 

 

„OBRZEZANY” WALENTY?

 (felieton)

 

   

 

            Zapożyczać cudze święta, czy nie? Nie mam zamiaru wypowiadać się za miliony. Owszem, papier wszystko przyjmie, ale w demagogię nie mam zamiaru się bawić. Każdy z nas powinien kierować się własnymi przemyśleniami i własnym kodeksem moralnym, by daną kwestię należycie ocenić.

            Zatem ja – Roman Dopieralski, syn Leona i Heleny, zdrowy (?) na umyśle stwierdzam, co następuje: Jestem za zapożyczaniem cudzych świąt! Oczywiście z pewnym wyjątkami. Jeżeli dane święto nie wprowadza w nasze życie zbędnego chaosu, nie nastawia nas wrogo wobec bliźniego, nie przymusza do nie wiadomo jakiś wyrzeczeń, to czemu nie.      

           Myślę, że bardzo dużą rolę odgrywają w tej kwestii własne przekonania religijne. Bo gdybym wraz z zapożyczeniem jakiegoś święta musiał np. idąc przykładem Araba kilka razy dziennie na klęczkach czynić pokłony Najwyższemu, to raczej by mi to nie odpowiadało. W tym miejscu pragnę zaznaczyć, że szanuję wszelkie obrzędy i rytuały religijne, ale nie jest to jednoznaczne z bezgraniczną miłością do nich.

            Równie szczerze przyznaję, że nie zawsze dla jednego Boga mam czas, więc tym bardziej wielobóstwo nie wchodzi w grę. Wykluczam również u siebie chęć bycia obrzezanym i wszelką ortodoksyjność. Nawet chrześcijański protestantyzm i katolicyzm w wykonaniu irlandzkich fanatyków jest mi obcy zarówno duchowo, jak i ideowo. Nie opowiadam się także za rytualnym zniekształcaniem swojej fizjonomii. Rozciągnięta dolna warga do rozmiarów rakietki tenisowej, w czym hołdują niektóre afrykańskie plemiona, czy też metrowej długości patyk w usznej małżowinie – to nie dla mnie.

            A czy wobec tego katolicyzm jest dla mnie? Te dziesięć przykazań, które tak mozolnie dziobał w skale Mojżesz? Nie odpowiem. Przecież się nie spowiadam, tylko roztrząsam kwestię: Czy zapożyczać cudze święta, czy nie?

            I choć wytknąłem co nieco wielu religiom, nadal uważam, że Święto Zakochanych jest w porządku. Przecież rozgrzewa ludziom serca w ten zimowy dzień lutego. Przecież mroźne powietrze wypełnia się aurą miłości. A wtedy nawet najtrwalszy głaz łatwiej rozkruszyć…

Romek Dopieralski

 

     

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

ZAPROSZENIE DO TWORZENIA KSIĄŻECZKI OKAZJONALNEJ " DLA CIEBIE, MAMO"

wtorek, 14 lutego 2012 14:51

 

                          Firma KRYSTYNA WAJDA                         

        zaprasza

wszystkich piszących do wzięcia udziału

 w stworzeniu okazjonalnej pozycji książkowej

                                                     pt. To dla Ciebie Mamo

 

Tematyka utworów związana z naszymi kochanymi mamami,

forma dowolna: wiersze, życzenia, proza (krótkie teksty).

 

                    Prace (dowolna ilość) z załączonym zdjęciem, podpisane imieniem,

                    nazwiskiem, z podaniem miejsca zamieszkania

(w przypadku osóbuczących się dodatkowo nazwa szkoły i klasa)

prosimy przesyłać na adres:

                                                      krywaj11@gmail.com

lub na: „KryWaj” Krystyna Wajda, ul. Własna 8, 75-377 Koszalin

 

Ostateczny termin nadsyłania prac: 31.03.2012 r. (w przypadku dużej ilości nadesłanych prac firma zastrzega sobie selekcję utworów).

 Książka ukaże się w maju 2012 r. – promocja książki 24 maja 2012 r. w Koszalińskiej Bibliotece Publicznej przy Placu Polonii 1. Szczegóły na: www.krywaj.pl lub na: www.krystynawajda.prv.pl

 

ZAPRASZAM


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Po raz trzeci zdjęty woal...

środa, 08 lutego 2012 21:30

 

 

WIERSZY

RYMOWANE ZAPOWIEDZI

           

 

 

            No i dobrnęliśmy do trzeciej części autorecytacji wierszy brackich poetów. Tematyka poetyckich treści była dowolna w temacie. Jesteśmy otwarci na to, co w danym miesiącu się wydarza, czy też co akurat trzeba uczcić. Tak więc było o babciach i dziadkach, był wiersz inspirowany Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy. Był wiersz o pewnym panu Staszku, o wybrykach diabła nawet.

            Co do zapowiedzi poszczególnych poetów, to prowadzący tę część – Romek Dopieralski - zastosował taką rymowankę, która spinała danego autora z treścią jego wiersza. Jako pierwszą w poetyckie szranki puścił Romek Marię Rudecką z wiersze pt. „Babcia”.

            A oto owa rymowanka dotycząca Marii i jej wiersza:

 

 

  „Kiedy recytuje Rudecka Maria, 

żadnej babci nie przytrafia się awaria” 

 

Maria Rudecka

„Babcia”

 

Babcia Emilka, taka ciepła i mięciutka,

miała dla wnucząt zawsze jabłko lub gruszeczkę.

Do komody je kładła prościutko z ogródka,

a na dobranoc mówiła nam jakąś bajeczkę.

 

Świat jej bajek nie zawsze rozjaśniało słońce,

czasem i łzy się lały wdowie czy sierocie,

ale góry pod zamkiem od lodu błyszczące

rycerze zdobywali – nie tonęli w błocie.

 

Z babcią nasza choinka była bardziej nasza,

bo krasiły ją przez nas zrobione ozdoby

i nawet w czasie wojny, co grozą przestrasza

Anioła Stróża znała, bo miała sposoby.

 

Jakie? Nie wiem, bo pytać jej przecież nie śmiałam.

Wiem jednak, że ja miała, bo jakże inaczej.

Dziś, sama babcia, taką babcią bym być chciałą.

Bardzo, ale to bardzo trudne i dlatego płaczę.

 

 

 

  „Kiedy Robert Paweł Kamin recytuje,

rym każdy na baczność się prostuje”

 

Robert Paweł Kamin

„Do Stanisława Adamkiewicza”

 

Dziękuję losowi, żem gawędził ze Staszkiem

Bowiem przy nim wypiłem łyk mądrości przaśnej.

Nie jest On scjentystą, ni mamony czcicielem

Ale zebrał w swej głowie nauk wszelkich wiele.

 

Pozór mówi, że nie jest człowiekiem sukcesu,

Lecz On nie dba o łuny, które sięgną kresu.

Mówi, że zysk, kariera to bożki ludzkości

A tchnienie Dekalogu woła potomności:

 

Nie będziesz przeto bogów miał cudzych przede mną

Abym cię nie przemienił w gwiazdę nocą ciemną.

Bo przecież my za karę na ziemskim wygnaniu

Ale przy Boga mapach, prawie i czuwaniu.

 

Zdawać by się mogło, że Pan Staszek na sztormie.

Życia wichrem smagany, płynie bezprzytomnie.

Ale On spokojny, jak Chrystus na jeziorze.

Radością nas zaraził i wiecznością może.

 

Bo Pan Staszek już przeżył śmierć ziemską tak błogo

Że miłości w niej Boga dopatrzył się mnogo.

Bo gdyby Stwórca zostawił nas tu na Ziemi

Z grzechem, to byśmy łkali w tej krainie cieni.

 

I tak żeśmy w gawędzie do końca wytrwali

A wiersz naszą rozmowę od prochów ocali.

Bo pomimo, żem słuchał profesorów lata

Wtenczas żem najmądrzejszy słyszał wykład świata!

 

 

 

 „Kiedy w strofach strofuje Zdzisia Krasnopolska,

uszu nadstawia cała młodzieżowa Polska”

 

Zdzisława Krasnopolska

„Wychowanie”

 

Taka Polska Ojczyzna się stanie

Jakie młodzieży chowanie

To nic dobrego się nie zapowiada

Będzie cherlaków gromada

Co „ćpają”, rodziców nie słuchają

 

Piją piwo jak herbatę

Już od rana są na rauszu

Czy to chłopak, czy dziewczyna

Dość wcześnie współżyć zaczyna

Skutki tego nie wesołe

 

„Olewają” wtedy szkołę

I staczają się na dno

 

Są udręką dla rodziny, społeczeństwa

Gubią dobre cechy człowieczeństwa

Dobra młodzież, kulturalna, co się uczy

Nie próżnuje, świat poznaje podróżuje

Jest jak beczka miodu, z dziegciu łyżką

Gdy zsumować wszystko

 

 

 

 „Kiedy recytuje Pilecka Krysia,

dla każdego jest miejsce od dzisiaj”

 

Krystyna Pilecka

„Nie było miejsca dla ciebie”

 

Nie było miejsca dla Ciebie

jak dla tych

którym nie dane było się urodzić

o pozostała tylko pustka

w sercach odrobinę wrażliwych

Nie było miejsca

Jak dla tych

porzuconych, niechcianych

mieszkających w Domach Opieki

wyglądających przez okno

czekających na odrobinę ciepła

Nie było miejsca

choć przeogromna Ziemia

i poddana człowiekowi

A może to tylko

ludzki błąd?

Grzech?

 

 

 

 „Kiedy Irena Michałowska wiersze recytuje,

znak, że po niebie orzeł szybuje”

 

Irena Michałowska

„Niepokonany”

 

wśród obłoków

lot swój wzbija

dzielny, piękny

i wspaniały

wiernie strzeże

naszych granic

i w pieśniach

jest wysławiany

 

już nie jedną

przetrwał burzę

tak wiele razy

na śmierć

był skazany

i choć mu skrzydła

podcinano

podnosił głowę

pełnił swą służbę

i nadal jest

niepokonany

 

można by wiele

mówić i pisać

o jego losie

zagmatwanym

lecz najważniejsze

że nieprzerwanie

czuwa nad nami

i nie pozwala

splamić flagi

za co tak bardzo

już od lat

najmłodszych

wszyscy go kochamy

 

 

 

 „Kiedy recytuje Szymko Helena,

miłość nie stoczy żadna gangrena”

 

Helena Szymko

„Jak trzcina na wietrze”

 

Człowiek jest

jak ta trzcina na wietrze

zawsze się unosi

gdy wiatr ją nagina

potrafi się dźwignąć

po każdym upadku

i wywalczyć sobie

nową życia przestrzeń

 

mieści w sobie siłę

i wytrwałość ducha

spragniony miłości

zawsze serca słucha

zdolny jest poświęcić

dla uczucia wiele

a miłość zawsze będzie

w pobliżu czekała

i pokornego serca

w człowieku szukała

 

 

 

 „Kiedy w eter płynie wiersz Piekarewicz Grażynki,

styczniowej nostalgii wtedy są dożynki”

 

Grażyna Piekarewicz

„Zimowy pejzaż”

 

Świat białą farbą malowany

Stąpam po miękkim puchu

dróg i ścieżek

Styczniowy wieczór

zapadał Księżyca długim woalem

Gwiazdy rozrzucone w przestworzach

lśniły niczym lodowe kryształy

 

Zimowa nostalgia

wpleciona w puszyste drzew czapy

skłaniała do marzeń

 

Tęsknota zrodzona z ciszy

płynęła hen, daleko

w tajemne, mroźne bezkresy

W górze śnieżne wstęgi nieba

pojawiły się i znikały

jak krople porannej rosy

 

W dali urzekały mnie urodą

baśniowe, oszronione chaty

 

W zimowym pałacu

świerkowego lasu

przemknął samotny podróżnik

w swej podróży w nieznane

 

Słuchałam. Patrzyłam

Przede mną roztaczało się przyodziane

w książęce szaty

morze szczęśliwych pejzaży

Prawdziwy przepych

zimowej potęgi

 

Wchodziłam

w niezwykły świat

magii i piękna

 

 

 

 "Kiedy słychać strofy Szybistej Emilii,

to jakby z Jurkiem Owsiakiem znaleźć się w jednej chwili"

 

Emilia Szybista

„Dziękczynienie”

 

Jeszcze przed chwilą buzia  w podkówkę,

zaduma, smutek

brak wiary w jutro,

ono nadejdzie, ale już. bez niego 

nie masz znikąd ratunku

nie masz znikąd nadziei

bez iskierki  w mroku

światełka w tunelu, wyrok zapadł,

skazane bez winy, zły los osądził

Orzeczenie przekazano obolałej rodzinie.

Czy to już koniec?

 

Teraz odlicza  czas, który go dzieli od.

- to złe - nie ma nazwy…

W niespokojnych snach  czeka na cud..

…może się zdarzy

kłębowisko myśli  powtarzanych  jak mantra

dlaczego, za co i po co?

Moim bliskim i mnie? Dlaczego?

przecież nigdy nikomu nie chciało

nie zdążyło uczynić nic złego

 

Sztab Ludzkich Serc zadziałał

jest  alibi, apelacja.

przepustka do nadziei

Teraz się uda, wszak wiara  przenosi góry,

uskrzydla marzenia

 

Czy i ty słyszysz z  wątłej, obolałej piersi

głośny krzyk

Będę żyć, będę żyć,

na pewno  będę żyć...

Będę się cieszyć promykiem słońca,

deszczem majowym,

sankami w zimie, choinką,

jesienną wyprawą na grzyby

 

Będę kochane. Będę kochać,

bo nad życie kocham życie

będę żyć długo,

abym zdążył podziękować

wszystkim za  wszystko

Na   pociechę  nam żyj 

będziesz  zdrowa dziecino…

 

Dzięki takim ludziom, jak Ty

ludziom dobrej woli,

zapuka Nadzieja do drzwi wielu domów

Ból serca ukoi, gorzką łzę osuszy

i uśmiech radosny na twarze przywróci

 

 

            I tak oto wyczerpane zostały wieczorkowe treści i dobrnęliśmy do końca tejże  literackiej imprezy zatytułowanej „W świątecznym woalu”. Woal ze świąt został więc ostatecznie zdjęty, a choinki rozebrane. Bowiem ostatecznym jakby terminem trzymania w domach przyozdobionych drzewek jest 2 lutego (Święto Matki Gromnicznej).

            Przytoczmy jeszcze zakończenie ostatniego wiersza: „wchodziłam w niezwykły świat magii i piękna”. Mamy nadzieję, że coś takiego spotkało właśnie naszą publiczność na tym naszym wieczorku. A jak nie, to zapraszamy na kolejny już niebawem, bo 15 lutego. Tytuł brzmieć będzie: „Miłość w scenerii zimowej”. Proszę nie martwić się zimową porą, że niby luty to obuć trzeba ciepłe buty. My naszymi wierszami i nie tylko rozgrzejemy was do czerwoności.

            A zatem do miłego, kolejnego zobaczenia!

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Promocja tomiku brackiego poety...

niedziela, 05 lutego 2012 15:32

 

 

 

LECH KAMIŃSKI-

-KOLEJNY z LISTY

KryWaja

 

 @)--,--'---

 

             Promocja kolejnej książki wydanej w oficynie wydawniczej „KryWaj” Krystyny Wajdy stała się faktem. Tym razem był to tomik poezji miłosnej Lecha Kamińskiego pt. „Miłość z jesiennym liściem”.

            Jeśli chodzi o staż Leszka w naszym Bractwie, to można powiedzieć, że jest przysłowiowym żółtodziobem. Inaczej ma się sprawa, kiedy oceniać jego wiersze. Są to utwory dojrzałe, poetycko wysublimowane. Ale nie nam już teraz oceniać, kiedy tomik już powstał. Teraz możemy się nim albo zaczytywać, albo na półce odłożyć w daleki kąt.

            A jak było w Domku Kata podczas promocji owego tomiku Lecha? No cóż, żaden kat, żadnej egzekucji nie wykonał. Zatem krew się nie lała, zaś w eter szły wersy utworów bohatera wieczoru sczytywane z jego tomiku przez Bożenę Kaczmarek i Jerzego Litwina – aktorów Teatru Propozycji „Dialog”.

            Bardzo wiele par uszu wsłuchanych było w te poetyckie wzniosłości. Na widowni była muza Leszka, czyli małżonka Bożena. Była Hania Kurowska, która ponoć przy znikomej pomocy autora wybrała wiersze do tegoż tomiku. Dało się również zauważyć przedstawicieli kawiarenki facebookowej z Gdańska. I oczywiście nie zawiedli jego koleżanki i koledzy z Krajowego Bractwa Literackiego w Koszalinie (choć procentowo, to frekwencja brackich nie zachwyciła!). Zaś na specjalne życzenie Leszka – w sposób szczególny powitana została siostra oddziałowa koszalińskiego szpitala z oddziału wewnętrznego „B”.

            Opisywać raczej nie trzeba atmosfery, jaka się na sali wytworzyła, kiedy już para recytatorska wzięła się do "pracy". Bo kiedy wiersze piękne i odczytane wspaniałym tembrem głosu Jurka Litwina, to efekt jest łatwy do przewidzenia. Szkoda tylko, że panu Jerzemu tych recytowanych wierszy tegoż wieczoru nie przypadło więcej.

             Oto wiersze zaprezentowane podczas promocji tomiku okraszone fotkami, które zrobione zostały przed promocją, po promocji jak i w trakcie jej trwania…

 

 

     

 

 

 

*** @)--,--'---

Pisze się o miłości
a miłość ma przecież to w sobie
że całego siebie
darujesz miłej osobie
będziesz o niej myślał nocami
gdy gwiazdy zaglądają do okien
a księżyc już bardzo
bardzo stary
uwodzi gwiazdy poświaty urokiem
wtedy śniadanie ma smak trawy
najlepiej by karmić się jej widokiem
gdy przypadkiem spojrzy na Ciebie
wzrokiem zimnym dwa sztylety
zwali się na Ciebie niebo
zrobisz się mały pokurczony jakiś
spuścisz wzrok i pójdziesz
gdzieś przed siebie
by się zapaść jak najgłębiej pod ziemię
lecz gdy się znów
uśmiech pojawi w jej oku
wtedy dzień się stanie piękny kolorowy
zobaczysz ptaki które śpiewają dźwięcznie
cała przyroda miłością krzyczy do Ciebie

 

 

„Rozmowa z Matką” @)--,--'---

Stęskniłem się mamo
nic to
ja też Cię kocham synku
ciężko mi beż Ciebie mamo
nic to
dasz radę syneczku
jesteś duży
brakuje mi ciepła Twojego
jeszcze trochę synku
niedługo znowu Cię utulę
szukałem Cię mamo u innych kobiet
wiem synku
wiem
nie trzeba.
nie znalazłem Ty jesteś jedyna
kocham Cię synu
utul mnie
choć raz jeszcze
synku
dziś Cię we śnie utulę
będę z wiatrem przy Tobie
utulę Cię promykiem słońca
i poślę Ci
gwiazdkę z nieba srebrną
wybraną tylko dla Ciebie
zaśpiewam Ci w pieśni skowronka
będę kotem do nóg Ci się tulić
pogodę Ci ześlę piękną słoneczną
uścielę Ci wygodną drogę do nieba
w nocy
gdy już zaśniesz w łóżku
jak kiedyś znów usiądę przy Tobie
nachylę się pogłaszczę pamiętasz…
będę w tej sukience
w kwiaty kolorowe
więc synku nie martw się że boli
że już Ci trudno nadążyć za latem
że życie staje się okropnie trudne
my się spotkamy…
już niedługo
razem

 

 

„Przytul się” @)--,--'---

Przytul się troszkę
jest chłodno rankiem
kwiaty łapczywie piją rosę
drzewa nie dają cienia
bezlistna wiosna przecież
przytul się proszę
bo dziwią się ptaki
drozd nam zaśpiewa miłośnie
kos przestał grzebać pod krzakiem
nawet wróbli gromada
gada o miłości
przytul się bo wiosna
kochają się wszyscy
ptaki ludzie i zwierzęta
nawet drzewo się kocha
obsypuje kwieciem
jak panna młoda
kusi pszczółkę zapachem
w uniesieniu miłosnym
trzeba wydać owoce

 

 

„Schody miłości” @)--,--'---

Miłość
schodami Cię woła
chodź
nie bój się
nie gryzie
na pierwszym
jest przyjaźń
beczką soli się mierzy
na drugim
błyskiem Twych oczu
blaskiem
skradzionym z niebiosów
na trzecim
Ci gorąco
rządzi już Tobą serce
na czwartym
przytulić się musisz
wziąć za rękę
popatrzeć w oczy
na piątym
powiesz że kochasz
głosem głębokim
z przejęciem
na szóstym
ją ucałujesz
będzie Ci bosko
jak w niebie
na siódmym
już nieprzytomnie
świata nie widzisz
jest ona
na ósmym
no cóż powiecie…
wszystko się kończy
przecież

 

 

 *** @)--,--'---

Za oknem pachnie deszczem
Rozlała się plucha wspomnieniami
psa na dwór wypędzić nie sposób
dzień zachlapany deszczem
lato gorącem zapamiętane
odchodzi z tęsknotą
moje okno płacze deszczem
nachodzi nostalgia
wytapetowana dawnymi czasami
gdy świat był prosty w sobie
zamiarami życia
wracam do czasów
zabaw szkolnych prywatek
ze szpulowym magnetofonem
gdy tańczyło się jive’a
i do dziewczyny z czasów
gdy z rumieńcem na twarzy
uczyła mnie kroków
już wstydliwie zapomnianych
jej oczy roześmiane
i moje nogi strugane drewnem
gdzie zaginął Twój uśmiech
tamta dziewczyno

 

 

„Wiersz o miłości@)--,--'---

Prosisz o wiersz o miłości pani
ale miłość to słowo wielkie
uczyłem się go wymawiać latami
i dalej wypowiedzieć nie umiem
miłości uczyłem się od matki
jej była wielka bezgraniczna
próbowałem ją dać dziewczynie
a ona wzgardziła nią po prostu
miłość to zaczarowane słowo
potrafi wyczynić cuda wielkie
dlaczego ja go wypowiedzieć nie umiem
może ja tez jestem zaczarowany
może zaczarowała mnie dziewczyna
drobna niezwyczajna kiedyś
jej nie mogłem wykrztusić tego słowa
a innej kłamać się nie godzi

 

 

„Tęsknota@)--,--'---

Tęsknię za Tobą
jak mężczyzna tylko potrafi
całej duszy swą osnową
szukałem Ciebie wszędzie
byłem słońca promykiem
szukałem Cię
między gwiazdami
księżyc mi powiedział
że jesteś i tęsknisz
we śnie widzę Twą twarz
delikatnym
babim latem otuloną
oczy wydatne jak węgle
ogniem bystrości wylane
usta jędrne miłością
ku całowaniu stworzone
mam z sobą różę czerwoną
w kolorze miłości
zerwaną świtem porannym
otuloną perłami rosy
zaniosę Ci
na skrzydłach tęsknoty
może wtedy uwierzysz…

 

 

„Gdzie jesteś@)--,--'---

Znajdę Cię kochana
jeszcze przed wieczorem
będę szukał wiatrem
szukał tęsknotą
różę przyniosę
uschniętą z miłości
na klęczkach Ci podam
dla mojej królowej
będę mówić wierszem
o naszej miłości
która łamie góry
i w kosmos ulata
jest w pieśni skowronka
i listku pierwiosnka
nie oddam Cię więcej
schowam w butonierce
razem z bzu kwiatem
znakiem wiosny
raczył się będę jego zapachem
wyjmował do obiadu
i kochał Cię
kochał na ziemi w niebie

 

 

„Miałem sen@)--,--'---

Był wczoraj i będzie jutro
kolorowy jak wiersz
zapachem łąki rozkwitła wiosna
byłaś Ty
w porannej mgle rozpromieniona
widziałem Twoje rozwiane włosy
jasne jak len wiatrem potargane
poprzetykane kwiatami wiosny
cała sukienka w kwiatach wielkich
maki i chabry
miłośnie szarpał ją wiatr
nadziwić się nie mógł jej pięknu
wokół roześmiany świat
bawiły się motyle
z Twego ciała zorzą bił blask
ścieliły się pod nogi trawy
wszyscy oddawali Ci cześć
łąki ptaki i kwiaty
drzewa kłaniały się w pas
nagi leżałem u Twych stóp
powiedziałaś… mój miły

 

 

„Witaj kochanie@)--,--'---

Patrz słońce zalało świat cały
cieszą się rośliny i ptaki
więc pójdźmy moja droga na spacer
posłuchamy jak rosną trawy
i słowik śpiewa
daj mi proszę swą rękę
przejdziemy się miła na łąkę
sprawdzić czy zakwitły kaczeńce
obejmę Cię miła blisko
całym sobą przytulę
może i za blisko
zapach zbóż i kwiatów
płaszczem nas otuli
przed wzrokiem
który jest zbyt ciekawy
szliśmy we dwoje
aleją kasztanów przed siebie
tam gdzie las się kończy
Twój zapach
do głowy gorącem uderza
odbiera rozum
nieprzystojnie kusi
zgarnąłem ręką
Twoje jak len włosy
odkryję oczy
które błyszczą gwiazdami
i oddech Twój
gorący pragnieniem
ręce me błądzą
głodne nieprzytomnie
po Twym ciele
wciąż nienasycone
chcą zapamiętać kształt
Twojego ciała już na zawsze
Ty stajesz się bezwolna
w mych ramionach gorących
pocałunków mi nie bronisz
jestem śmielszy w dążeniach
uciekł gdzieś rozum
pozostało
nieposkromione pragnienie

 

 

„Bukiet kasztanowca@)--,--'---

Pierwszy mój bukiet
był kasztanowy
przepiękny choć
bardzo nietrwały
ona go przyjęła
całą młodą piersią
ja z zażenowania
spłonąłem czerwienią
była piękną dziewczyną
królowa podwórka
wszystkich czarowała
warkoczem
w hebanach głowę
nosiła wysoko
na umizgi nieczuła
a jednak wtedy…
całowałem ją z uczuciem
jak tylko młodzieniec potrafi
całowałem namiętnie
w krytycznej chwili
dziewczyna uciekła
wystraszona wyzwaniem
pocałunków namiętnych
zachowała rozumu ostatek
gdy już po latach
odnalazłem dziewczynę
tę przyczynę moich
młodzieńczych rumieńców
męża pochowała
lecz nie zapomniała
jak w młodzieńczych
uściskach wyrastał koniec
naszej przyjaźni

 

 

PS  A w następnym wpisie blogowym przedstawimy ostatnią już wieczorkową część autorecytacji wierszy brackich poetów. Całość okraszona będzie zabawnymi powiedzonkami. Będą to dwuwersowe rymowanki scalające autora danego utworu z jego wierszem.

A co do KryWaja, to już przynętę zarzucił. W środę (8 lutego) o godz. 17 w Zespole Szkół Muzycznych w Koszalinie ze swoim tomikiem będzie się produkować Stasia Schreuder.

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Wiśkę koniecznie na wesoło...

czwartek, 02 lutego 2012 23:42

 

 

ODSZEDŁ

MOZART POEZJI…

 

 

            Wisława Szymborska nie żyje! Umarła wczoraj wieczorem – spokojnie, we śnie, w swoim domu, mając 89 lat.

            W 1996 roku została laureatką Literackiej Nagrody Nobla, co – jak twierdziła – było jej kulą u nogi. Bowiem nie lubiła rozgłosu. Ponad salony przedkładała kameralne spotkania z najbliższymi przyjaciółmi. Zaś samo przyznanie Nobla ona i jej bliscy nazywali „tragedią sztokholmską”.

            Dystans do siebie i poczucie humory były treścią jej życia, jej utworów. Dlatego pozwolimy sobie na takie jakby doklejenie poniższego tekstu do tej jakże przykrej informacji o śmierci Wiśki, jak pozwalała do siebie mówić.

            Bo właśnie jej przyjaciele, w dzisiejszych wspomnieniach o niej, przytaczają jej słowa, że kiedy już przyjdzie ją wspominać – to koniecznie na wesoło…

 

 

 

BRACKI HUMOR

 

 

           Podczas styczniowego wieczorka literackiego - między drugą, a trzecią częścią autorecytacji brackich poetów – odbyła się scenka rodzajowa na podstawie wiersza Zosi Zawilskiej pt. „Spotkanie”. To już drugie takie poetycko-teatralne przedsięwzięcie tegoż literackiego wieczorka.

            Konstrukcja wiersza pozwalała na zaangażowanie do owej scenki czterech osób. Były to: podmiot liryczny utworu, czyli tzw. „ja” liryczne – Romek Dopieralski, Przeszłość – Kazik Gałkowski, Przyszłość – Krysia Pilecka i Teraźniejszość – Robert Paweł Kamin.

            Oczywiście nie obeszło się bez charakteryzacji. Nie chcąc w wierszu nic zmieniać, trzeba było Romka Dopieralskiego (notabene faceta) przebrać za kobietę, gdyż podmiotem lirycznym była właśnie niewiasta. Rewelacji nie było, bowiem jak ktoś z publiki zauważył, z pana Romana udało się wydobyć nie więcej jak 2 procenty tej tak zwanej kobiety.

            Natomiast wprost idealnie ucharakteryzowana była Przeszłość. Znany, wszystkim bywalcom naszych wieczorków, ze swoich przeistoczeń – Kazik Gałkowski – i tym razem nie zawiódł. Odziany w woale i kapelusz, wyglądał iście przeszłościowo.

            Co by nie mówić – braccy literaci z aktorskim zacięciem, wypadli całkiem całkiem. A nawet nieźle, bo i wesoło było, i tekst Zosi superaśny. Zatem całe przedsięwzięcie z góry skazane było na sukces.

            Oto wiersz, jako żywy. A kiedy w wyobraźni ujrzymy owe dwa procenty kobiety w Romanie D. i te woale na łysiejącej czaszce Kazika G., to uśmiech na naszych twarzach murowany…

           

 

 

Zosia Zawilska

„Spotkanie”

 

Znów przeżyłam niezwykłe

sylwestrowe spotkanie.

O północy podeszły

z życzeniami dwie panie.

Pojawiły się razem

moja Przeszłość i Przyszłość.

Uściskałam je obie

bez zbędnego namysłu.

 

Przeszłość pierwsza szepnęła,

zdobiąc to słodką miną:

- Proszę, oddaj mi teraz

cały rok, który minął.

Pozwól, że go odłożę

do lat twoich minionych.

Musisz nosić je, chociaż

nie masz prawa już do nich.

 

Mimo woli westchnęłam,

że decyzja zbyt sroga.

Coraz większy ten ciężar

jest jak kula przy nogach.

Przeszłość tylko mruknęła:

- Cóż, zawdzięczasz to sobie.

Z twoich dotąd dokonań

to ja skrzydeł nie zrobię.

 

Ale nie trać nadziei.

Może przecież się zdarzyć,

że w przyszłości cud jakiś

czymś cię lepszym obdarzy.

Jeszcze trochę masz czasu,

nim ci resztę zabiorę.

Lecz ostrzegam lojalnie,

że przyjść mogę nie w porę.

 

Uśmiechnęła się czule,

ręką całus przesłała.

Oko w oko z Przyszłością

nagle sama zostałam.

 

- Teraz moja jest kolej

- usłyszałam jej słowa.

- Oto jest rok twój nowy,

mam ci go podarować.

 

Proszę, traktuj go dobrze.

Bo właściwie, to nie wiesz,

czy ja z takim prezentem

jeszcze przyjdę do ciebie.

Wszystkim jego godzinom

usłuż jak miłym gościom.

By nie mogły się skarżyć,

gdy już będą przeszłością.

 

I odeszła, jak tamta.

Opuściły mnie obie.

Przeszłość nigdy nie wróci,

a z Przyszłością? Co zrobię?

 

Głos stanowczy i dźwięczny

wyrwał mnie z zadumania:

- Nie myśl o nich! Myśl o mnie!

- Teraźniejszość się kłania.

 

- O mnie troszcz się najbardziej.

Mną się zajmuj najwięcej.

Bo cokolwiek się zdarzy,

przez moje przejdzie ręce.

Darmo gonisz marzenia

i wspomnienia przyzywasz.

Gdy ja nie dam ci szczęścia,

to nie będziesz szczęśliwa.

 

- Tak, masz rację – przyznałam,

patrząc ciągle przed siebie.

A tam rozwijały się w locie

kwiaty iskier na niebie.

- Jesteś piękna, spróbuję

zawsze ciebie doceniać.

I zaczęłam radośnie

składać dobre życzenia.

 

 

 

A tak Wisława Szymborska pisała o przyszłości?

„Kiedy wymawiam słowo „przyszłość” – pierwsza sylaba staje się już przeszłością...

 

A tak o ciszy:

„Kiedy wymawiam słowo „cisza” – niszczę ją…

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


wtorek, 20 lutego 2018

Licznik odwiedzin:  545 724  

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
272829    

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Blog Krajowego Bractwa Literackiego w Koszalinie zrzeszającego lokalnych literatów głównie poetów.

O mnie


Jestem Romek spod znaku Wodnika. Mieszkam w Koszalinie. Pisanie, to mój późno odkryty żywioł. Poza tym zawsze był sport. Jestem niezłym dendrologiem drzew owocowych. Specjalizuję się w wyrobie win.

ukryj współtwórców

Statystyki

Odwiedziny: 545724
Wpisy
  • liczba: 707
  • komentarze: 5421
Galerie
  • liczba zdjęć: 93
  • komentarze: 27
Bloog istnieje od: 4231 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl