Bloog Wirtualna Polska
Są 1 278 053 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Wiersze, wiersze, wiersze...

poniedziałek, 29 lutego 2016 0:05

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Bracki felieton Romka Dopieralskiego...

czwartek, 25 lutego 2016 23:55

 

 

MIESIĄC NADZIEJĄ MALOWANY

(felieton)

 

 

 

             Podczas styczniowego wieczorku literackiego pt. „Styczeń poezją malowany” braccy poeci, właśnie ową poezją zawartą w swoich utworach, malowali ów miesiąc. Natomiast bracki poeta i prozaik, Romek Dopieralski, miesiąc styczeń malował zarówno poezją, jak i prozą. Cóż z tego wynikło…

 

 

Styczeń poezją malowany

 

            Styczeń jest miesiącem wyjątkowym. Rozpoczyna dany rok, w który wkraczamy z nowymi marzeniami, z postanowieniami, z nadzieją. Jest to nam potrzebne. Taki reset, by znowuż zacząć coś od nowa. Coś poprawić, coś zmienić, nadać czemuś nowy bieg. I tak jest co roku. Mija kolejnych dwanaście miesięcy i sytuacja się powtarza. Można powiedzieć – takie swoiste deja vu…

            Albo raczej taki analogiczny do nieudanej diety efekt jojo, bowiem z poprzednich marzeń guzik wyszło. Nie wymieniliśmy samochodu na nowszy model i nadal mieszkamy w blokowisku, a miał być domek. Postanowienie schudnięcia spowodowało tylko, że to obecne postanowienie musi być jeszcze bardziej rygorystyczne, gdyż tych zbędnych kilogramów uzbierało się znacznie więcej. Rzucenie palenia też spaliło na panewce – z jednej paczki papierosów przeszliśmy na dwie. A co z postanowieniem bycia lepszym wobec bliźniego swego? No cóż, o to trzeba spytać owych bliźnich, którzy też chcą schudnąć. Podobnie jak my – też chcą się pozbyć zgubnych nałogów.

            Na nasze szczęście, oprócz tych noworocznych postanowień, marzeń i przyrzeczeń pozostaje jeszcze nadzieja. Ona nam szepce do ucha: „Próbuj, wciąż próbuj, w końcu ci się powiedzie…”. I my tej nadziei się trzymamy. Z tą nadwagą, z tym papierosem w ustach jednak wierzymy w końcowy sukces. Bo niby dlaczego nie mielibyśmy wozić się lepszym autem albo zamieszkać w domku na przedmieściach, by nie użerać się z sąsiadem zza ściany naszego gniazdka na czwartym piętrze. Przecież w każdej chwili może dopisać nam szczęście i to my zgarniemy skumulowaną kwotę w grach liczbowych. Przecież to do naszych drzwi może zapukać listonosz z wiadomością odziedziczenia fortuny po zmarłym wujku z Ameryki.

            Kiedy to się jednak nie stanie, to też nic! Jakoś dociągniemy do końca roku w tym rozklekotanym wehikule na czterech łysych oponach. Jakoś uodpornimy się na tego zrzędliwego sąsiada za ścianą. Przed nami przecież niejedna jeszcze Noc Sylwestrowa, a wraz z nią nowe marzenia, postanowienia, nadzieje…

 

 

 

PS  W kolejnym wpisie poeci nadal będą malować swoją poezją, ale już nie tylko styczeń będzie wyłącznym podmiotem lirycznym. Tym razem tematyka utworów była dowolna. Zostanie to przedstawione w scenariuszowym zapisie..

 

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Wieczorkowa poezja…

niedziela, 21 lutego 2016 23:56

 

 

MIESIĄC, KTÓRY POEZJĄ

był

MALOWANY

 

 

 

            Oto wiersze, które braccy poeci prezentowali w części pierwszej literackiego wieczorku pt. „Styczeń poezją malowany”. Inspiracją dla nich był ów wieczorkowy tytuł. Konferansjerkę poprowadziła Krysia Pilecka. 

 

 

Maria Rudecka

„Przeciw mrozom”

 

Przeciw mrozowi dobre ciepła czapki – baranice,

niezłe walonki z filcu, z wełny rękawice,

udziergany przez babcię, siostrę długi z wełny szal

i bieg w solidnym tempie, kiedy metą dal.

 

Rozgrzeje cię tupanie i rąk żwawe zabijanie,

łyczek czegoś ciepłego, dłoni nacieranie.

Pomocny się okaże z korzeniami grzaniec.

ale najskuteczniejszy zawsze dobry taniec.

 

Dobry! Nie żadne tam klasyczne menuety, tanga,

a nawet i nie mazur. Dzisiejsza taneczna balanga

preferuje to salsę, makarenę, to lambadę jaką.

Ja na mróz radę miałam, mam zawsze jednaką:

 

Poleczkę tańczcie skoczną czy oberka. Są rozgrzewające.

W zimie zastąpią grzaniec. Rozgrzeją jak słońce.

Rytm oberka zdrowotnie podziała i na stare kości,

a polka ciepło da i wiele przyjemności.

 

Potwierdzi to i polskie dziewczę, riknie ceska Holka,

że na mróz jest najlepsza, najlepsza jest polka.

 

 

 

 

Roman Dopieralski

„Styczeń poezją malowany”

 

styczeń w biel ubiera pejzaże

pierzyną z puchu

ogrzewa skostniałe przestrzenie

pola i łąki

aż po horyzont ściele

 

styczeń skuwa jeziorne tafle

biblijnym idąc przykładem

też zamienia wodę

i nasyca się łyżwowym śladem

rysowanym na jego obrazie

 

styczeń z królami trzema

podąża w orszaku

w koronie z sopli

scala wiernych

złaknionych dobrej nowiny

 

styczeń babciom i dziadkom

honory oddaje

ich wnukom w prezencie

ślizgawki funduje

i materiał na śnieżne kule

 

styczeń natchnieniem poetów

w mrozowe witraże

okna przystraja

skrzypiąc pod stopami

poetycko maluje zimę

 

 

 

 

Helena Szymko

„Karnawał”

 

Już karnawał , czas szaleństwa

tę noc chcę przetańczyć do rana

wirować z tobą na gładkim parkiecie

w rytmach

muzyki zakochania

poprowadź mnie miły

pełnym gracji krokiem

delikatnie trzymaj w ramionach

bądź dziś oparciem dla mojego boku

 

a orkiestra hucznie przygrywa

wszystkie pary wirują na Sali

każda z nich uśmiechnięta, szczęśliwa

odbijany, ktoś woła przed nami

znów ląduję w silnych ramionach

inna pani już ciebie zdobywa

wymieniamy się czule spojrzeniami

cała płonę od twojego wzroku

pragnę, byś znów uchwycił mnie w tańcu

tylko z tobą ta noc dziś coś znaczy

moje serce wali jak młotem

liczy się tylko to, co jest teraz

nie chcę wiedzieć, co będzie potem

 

 

 

 

Anna Żabińska

„Styczniowe szaleństwa”

 

Upojeni bąbelkami szampana

Snuć będziemy marzenia , lite przyrzeczenia

Które Merkury ubarwi

W wizjonerskim wodniku

Roztańczona dusza przez świat pomknie

Na przełaj – byle dalej

Od trosk, niepowodzeń, trudnych chwil…

Sople wiszące na gałęziach smukłych świerków

Rytmicznie podrygują

To znak, że korowód styczniowy

W odcieniach diamentowej bieli

Zbliża się upojony karnawałowym szaleństwem

 

 

 

 

Jan Lutobarski

„Karnawałowe szaleństwa”

 

Jak pięknie jest przeżyć

styczeń w karnawale

ludzi pełne sale

bale gonią bale

 

I tak pozostanie

jakiś czas w tym roku

inni będą tańczyć

ja stał będę z boku

 

Radość w sercu moim

jednak pozostanie

zapamiętam dobrze

innych balowanie

 

Ten styczeń poezją

jest pomalowany

taki pozostanie

w pamięci zapisany

 

 

 

 

Renia Wojniłowicz

„Jak styczeń grudniowi”

 

Szarością grudzień nas powitał

O zgodę na bezśnieżność nie zapytał

Tak przecież nie wypada

Aby śnieg pod choinkę nie napadał

 

-Mikołajowi przecież utrudniłeś pracę!

-Kiedy ja nie sypnę śniegiem, swoją stracę!

Styczeń rzekł grudniowi

-Co ja teraz powiem bałwanowi?

 

Ze złości skrzypiał w mroźnym humorze

Zabrał się do roboty w ferworze

-Ja teraz tu nowy porządek zaprowadzę!

-Nic nie ujdzie mojej uwadze!

 

I tworzył styczeń zaspy jak oszalały

Krajobrazy w puchową biel się ubierały

Szadź otuliła drzewa, przewody energetyczne

Przecież takie od zarania zima ma wytyczne

 

Styczeń zatem z weną poetycką malował

Bałwan styczniowi za to podziękował

-Wykonałeś pracowicie swe zadanie

I zaprosił go na wielkie świętowanie

 

 

 

 

Krystyna Pilecka

„Hej, Muzyko”

 

Hej, Muzyko… Karnawał…

Muzyko zmrokiem fioletowym

budzi zmysły

tęsknotą przenika granice

horyzontu…

Dźwiękiem odcieni unosi do

nieba i…

dreszcz piękna wypełnia

spokojem pastelowym

Garścią etiud nieśmiałości

głębię ukazuje –

spływającą jak dar w liter

klawiaturę i…

jest drogą trosk – marzeń

wplatanych w wątek wrażliwości

ukrywanych z mgłą pragnień

w codzienności zdarzeń…

Hej, Muzyko!

 

 

PS Niebawem zamieścimy bracki felieton Romka D., który to prozą miesiąc malował…

 

 

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

Na wieczorku u Brackich…

sobota, 13 lutego 2016 1:12

 

 

BIESIADNE MALOWANIE

POEZJĄ, PROZĄ, 

i

MUZYKĄ

(bracki reportaż)

 

 

 

            Styczniowe wieczorki literackie u Brackich są wyjątkowe, tak jak i sam miesiąc, który dany rok rozpoczyna. To przecież w styczniu oczekujemy znacznej poprawy naszego bytu i naszego samopoczucia. Od stycznia przecież wprowadzamy w czyn sylwestrowe postanowienia i przyrzeczenia. Jak z tym jest później – bywa różnie. U Brackich na wieczorku jest jednak tradycyjnie, czyli rewelacyjnie!

            Wieczorek pod hasłem: „Styczeń poezją malowany” rozpoczął się w huku otwieranych noworocznych szampanów. Symboliczną lampką musującego trunku obdarzony został każdy uczestnik literackiej biesiady, bowiem jak wcześniej stwierdzono – osób nieletnich na sali nie było. Braccy poeci życzyli swojej wiernej publiczności zdrowia, zaś publika w rewanżu – poetom życzyła literackiej, niewyczerpanej weny. I jak okazać się miało, z tą weną u brackich literatów jest całkiem, całkiem…

            Tradycyjnie już, wieczorek rozpoczął swoim brackim felietonem Romek Dopieralski. Jakby analogicznie do wieczorkowego tytułu – on swoją prozę malował nadzieją („Styczeń nadzieją malowany”). W owym felietonie, aż roiło się od noworocznych marzeń i postanowień, którym ulega prawie każdy z nas. Te stereotypowe już, to chęć schudnięcia, rzucenia palenia, picia, bycia lepszym dla bliźnich i wiele, wiele innych. I właśnie tytułowa „nadzieja” jest niejako felietonową puentą. Bo kiedy, z naszych postanowień nic nie wyjdzie, wtedy zostaje nam owa nadzieja. Nadzieja, że przed nami przecież niejedna jeszcze Noc Sylwestrowa, a wraz z nią nowe marzenia i postanowienia…

            Po felietonie, jak i w trakcie przerw między kolejnymi poetyckimi odsłonami, na scenę wychodził rewelacyjny Mikołaj Kobus – rocznik 45, by na swojej szalonej harmonijce muzyczne malować obrazy. Dzielnie wspomagał go Michał Dolak, instruktor z Klubu „Nasz Dom”. Skocznymi kawałkami panowie muzycy powodowali, że samo ich słuchanie, nie wystarczało zgromadzonej publiczności. Zatem cała sala była rozśpiewana i bujała się w takt harmonijkowo – gitarowych dźwięków.

            A jak styczeń tegoż wieczoru malowali swoją poezją braccy poeci? W części poprowadzonej przez Krysię Pilecką wyglądało to imponująco, tym bardziej, że wiersze przyporządkowane były biesiadnemu tytułowi. Tak swój utwór rozpoczęła Grażynka Piekarewicz: „Wokół roztaczały się lodowe dywany nieco pomarszczone, zmierzwione / W kaskadzie zimowych świateł tysiącem iskier tryskały / Iskry drgające, radosne, niespokojne / Triumfowały. Jak ogniki płomienne sypały / Czarowały. Uwodziły. Zawładnęły wszystkimi zmysłami (…)”. W wierszu Reni Wojniłowicz pt. „Jak styczeń grudniowi” dochodzi do spięcia tytułowych miesięcy. Styczeń ma pretensje do grudnia, że nie sypnął śniegiem choćby pod bożonarodzeniowe choinki: „(…) Mikołajowi przecież utrudniłeś pracę / Kiedy ja nie sypnę śniegiem, swoją stracę (…)”. Na szczęście wszystko dobrze się kończy: „(…) Bałwan styczniowi podziękował / Wykonałeś pracowicie swe zadanie / I zaprosił go na wielkie świętowanie”. U Romka Dopieralskiego styczeń w poszczególnych zwrotkach w biel ubiera pejzaże, skuwa jeziorne tafle, z Królami Trzema podąża w orszaku, babciom i dziadkom honory oddaje, zaś puentą było, że: „Styczeń natchnieniem poetów / w mrozowe witraże okna przystraja / skrzypiąc pod nogami / poetycko maluje zimę”. Janek Lutobarski, znany z wierszy wesołych, pełnych optymizmu – tak i tym razem zaprezentował się podobnie: „Jak pięknie jest przeżyć / styczeń w karnawale / ludzi pełne sale / bale gonią bale (…)”. Dobrych rad w swoim wierszu udzielała Maria Rudecka: „Przeciw mrozowi dobre ciepłe  czapki baranie / niezłe walonki z filcu, z wełny rękawice / udziergany przez babcię, siostrę długi z wełny szal / i bieg w solidnym tempie, kiedy metą dal // Rozgrzeje cię tupanie i rąk żwawe zabijanie / łyczek czegoś ciepłego, dłoni nacieranie / Pomocny się okaże z korzeniami grzaniec / ale najskuteczniejszy zawsze dobry taniec (…)”.

          Odrębnego potraktowania wymaga występ Władka Pitaka. On bowiem na wieczorku malował aktorsko. Wystąpił z prologiem do własnego monodramu pt. „Jak zrobić karierę” wg Parkinsona. Za ten monodram w 1976 r., podczas Ogólnopolskich Spotkań Amatorskich Teatrów Jednego Aktora w Zgorzelcu, Władek otrzymał główną nagrodę oraz rekomendację do udziału w Ogólnopolskim Festiwalu Zawodowych Teatrów Jednego Aktora w Toruniu. Jak łatwo policzyć, wieczorkowy występ Władka z fragmentami tegoż monodramu, odbył się jakoby w 40. rocznicę jego premiery. Prawdopodobnie owej premiery nikt z obecnych na sali nie widział, ale przyznać trzeba, że ząb czasu obszedł się z Władkiem bardzo delikatnie i na wieczorku malował on aktorsko całkiem przednio.

            W drugiej odsłonie prezentacji wierszy brackich poetów, którą poprowadził Romek Dopieralski, choć tematyka wierszy była dowolna, w eter nadal uwalniały się obrazy poezją malowane. Tak słowem malowała Ania Żabińska: „Ty jesteś falą morską / w styczniowe popołudnie / Ja ziarnem piasku / przesianym przez twe dłonie / Ty bez wysiłku płyniesz / ja cicho tonę / Na opuszczonej wyspie / pragnę być latem w słońcu / kiedy ty zostaniesz zimą (…)”. Oto malunek Piotrka Kawy: „Dusza artysty może trwać w uśpieniu / jeśli tak bywa to jest w zniewoleniu / w kajdany skuta na świat się wyrywa / trwać tak nie może bo rdzą się pokrywa (…)”. A tak kończyła swoje wierszowane malowidło Krysia Pilecka: „(…) Złożyli dary – składając / ujrzeli siebie… jak w pękniętych / zwierciadłach… a… / Serca stężały im od żalu / Więc już jak z wysokości / wracali w pokoju – inną drogą… / Trzej Królowie – Mędrcy Świata / Nauczeni Miłości…”. Natomiast Regina Adamowicz swoim subtelnym malunkiem pt. „Okno Życia” dotknęła tematu niezwykle delikatnego: „(…) Cisza pod oknem chodzi / Nadzieja cierpliwie czeka / Może matka dzieciątko urodzi / Z niewiadomej przyczyny / Je odda / W oknie położy / By miało nową Rodzinę / Kochającą / By było szczęśliwe (…)”.

            A kiedy literackie treści zostały wyczerpane, ostatnie krople szampana z kieliszków osuszone – braccy poeci zaskoczyli przybyłych na biesiadę jeszcze jedną niespodzianką. Była nią nowo powstała Księga Wpisów. I powstały w niej pierwsze wpisy. Jakie? Proszę przyjść na kolejny wieczorek (22 lutego) i samemu się wpisać, a przy okazji zlustrować to, co do Księgi wpisano w miesiącu ją inaugurującym.

 

 

PS W następnych blogowych wpisach posypią się owe obrazy brackich literatów poezją malowane. Również prozą, bo i bracki felieton też się ukaże.

 

 

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


poniedziałek, 19 lutego 2018

Licznik odwiedzin:  545 298  

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
29      

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Blog Krajowego Bractwa Literackiego w Koszalinie zrzeszającego lokalnych literatów głównie poetów.

O mnie


Jestem Romek spod znaku Wodnika. Mieszkam w Koszalinie. Pisanie, to mój późno odkryty żywioł. Poza tym zawsze był sport. Jestem niezłym dendrologiem drzew owocowych. Specjalizuję się w wyrobie win.

ukryj współtwórców

Statystyki

Odwiedziny: 545298
Wpisy
  • liczba: 707
  • komentarze: 5421
Galerie
  • liczba zdjęć: 93
  • komentarze: 27
Bloog istnieje od: 4230 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl