Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 278 087 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Marcowych wierszy odsłona pierwsza ...

czwartek, 31 marca 2011 23:55

 

 

KOBIETA...

ZAGADKI POETYCKIE

 

 

 

W pierwszej części marcowego wieczorka literackiego autorecytacje wierszy brackich poetów  dotyczyły kobiet, które swoim życiem udowodniły, że oprócz spraw doczesnych, można również realizować się w swoich pasjach. Swoją działalnością wywierały wpływ na swoje środowiska, na swoje kraje, a nawet i losy świata.

Te wieczorkowe wiersze są tak skonstruowane, że dana postać kobiety, której utwór jest poświęcony, ani razu nie jest nazwana z nazwiska, a nawet z imienia. A zatem rozszyfrowanie – o kim jest wiersz? – należy do Ciebie, drogi sczytywaczu poniższych treści…

Tak na wszelki wypadeczek, bohaterki owych wierszy podane są na końcu tegoż blogowego wpisu. Tylko nie idź na łatwiznę – drogi czytelniku – i nie podglądaj, zanim wiersza do końca nie doczytasz!!!

Przyjemnej zabawy i trafnych... odgadnięć!

 

 

 

Jan Wiśniewski

„Zgadnij, kim jestem?”

 

Czy ktoś potrafi w pełni zrozumieć,

co czułam przebudzona na wyspie Naksos,

gdy zamiast mojego ukochanego,

ujrzałam obok niezbyt trzeźwą, obcą postać?

I cóż, że okazał się on bogiem wina,

i że za swą wybrankę mnie uznać raczył?

 

Czy ktoś w moją sytuację wczuć się potrafi?

Zasnęłam pewna miłości przybysza z Aten,

którego tak gorąco pokochałam,

gdy tylko dotarł do mej ojczyzny.

 

Jakże ja byłam naiwna,

wręcz niemądra...

Zaledwie zdążył wyjawić cel przybycia,

już, urzeczona jego młodzieńczą męskością,

sprzeniewierzyłam się królewskiej woli ojca,

raniąc przy tym miłość swej matki i siostry.

 

Bez wahania pomogłam mu w pokonaniu

ukrytej w krętych lochach potwornej hybrydy,

która okazała się... moim przyrodnim bratem!

Kłębek mych nici pozwolił powrócić zwycięscy...

 

Gdy już jako heros znów przede mną się zjawił

nie zawahałam się uciec z ojczystej wyspy

i ruszyć z nim w morską  podróż do sławnych Aten.

Tam u jego boku panować miałam.

 

Jednak w drodze los zesłał ten nocleg na Naksos...

Tu zostałam w tak haniebny sposób zdradzona.

Jakże on mógł mnie tak podle upokorzyć

i odstąpić, choćby pod presją, bogu wina?

 

Przecież nie tylko kłębek nici mu oddałam...

A on wyrzekł się mnie, skazał na zapomnienie?

Może choć tę nić pamięć ludzka przechowa

i ku przestrodze stanie się nicią  przysłowiową?

 

Mam nadzieję, że wszyscy już bez trudu zgadną,

że jestem córką króla ... – czyli ...

 

 

 

 

Jan Lutobarski

***

 

Urodziłam się w Niemczech

znaną księżną byłam

los spłatał mi figla

wnet Rosją rządziłam

 

Wydano mnie za cara

żoną Piotra zostałam

kiedy go obalono

władczynią się stałam

 

Ze szlachtą u boku

zawsze mocna byłam

powstanie Pugaczowa

stanowczo stłumiłam

 

Także Sicz Zaporowską

sprawnie obaliłam

Stanisława Augusta

na tron wprowadziłam

 

Polska Rzeczypospolita

pod Rosją opieką

rozwijała się dobrze

zaszłaby daleko

 

Ale trzeci rozbiór

jej historię zmienił

Ja Rosją rządziłam

i każdy mnie cenił

 

 

 

 

Irena Peszkin

„Znów patrzysz na moją fotografię”

 

Nie taka znów byłam ładna

by miały dla mnie pękać serca

Nie tak znów byłam święta

by płakać przy mnie, albo klękać

Ot… taka sobie

pół kobita – pół poetka

 

Że życie brałam pół żartem

tak się tylko zdawało

bo jaki to był żart…

 

Z rozdartym sercem

był cały mój świat

Podglądałam go zza szaf

i różnych kątów, Z okien kamienic

i wielkich chat

i z byle jakich pociągów

 

Nie ważne – dobrze było, czy źle

po szarych drogach

zakurzona, lecz radosna

piosenka szła

nie tylko do wojska

 

A ja – czasy trudne, nawet te

najbardziej postne

ubierałam w słowa żartobliwe

 

Ściskając kamień zielony

śpieszyłam pocieszać Małgośkę

by za chwilę, ocierając łzę

pędzić po mokrym asfalcie

 

I skrzydła LOT-u

wiele razy za ocean mnie nosiły

 

Nie żałowałam Nowego Jorku

ani Kansas City

 

Nie zaczarował mnie Rzym

ni żaden Paryż

 

Z malowniczych podróży wracałam

między wierzby i Mazur szuwary

To one – nieustannie wzywały

do powrotów

Tutaj był prawdziwy azyl

 

W oczach jezior blask księżyca

i wieczorny szelest trzcin

rozniecały we mnie życie

by się snuć srebrzystą ścieżką

wcześnie rano, by na żaglach

konkurować z wiatrem i rozbudzać

mój apetyt na czereśnie

 

Na szklaneczkę grzańca

z przyjaciółmi

przy tańczących płomykach

ogniska

 

Wiele razy widziałem jeszcze

jak moje jezioro usypia

mgłą jesienną wyciszone

coraz bledsze

 

Czekając wiosny odchodziłam

zawiedziona chłodem

coraz bardziej znużona

 

Mówiłaś mi tamtej wiosny, czy lata

Tak prędko nie można żyć

Nie umiałam już inaczej

 

No… co tak patrzysz na mnie?

 

Ja ci oddaję ten cały świat

Ptaki, chmury, jeziora

w płomieniach liści

 

A kiedy zatęsknisz – napisz

choć króciutki list, tylko

nie myśl, że znów mówię żartem

 

Żartów już mi nie trzeba

Wystarczy mi maleńkie miejsce

na ziemi i taka sama

dziura w niebie. Całą resztę

ten świat, który żartem był

dla mnie, zostawiam córeczko

dla ciebie

 

 

 

 

Regina Adamowicz

„Nieudany związek”

 

Moi złoci! Zapytacie

skąd mam tyle animuszu

w nowe wcielam się postacie

noszę uśmiech w kapeluszu

 

Inwestuję tylko w siebie

inwestuję w swoje życie

no i jakoś się kolebię

na wesoło jak widzicie

 

Dbam o swoją aparycję

rozweselam serca dusze

a największą inwestycją

są kreacje, kapelusze

wstążki, kwiaty, błyskotki

 

Nie, nie robię idiotki

czy kreacji mam za wiele?

niech powiedzą przyjaciele

jestem przez nich uwielbiana

 

Co z miłością? – proszę pana

był czas wojny

on przystojny, a ja młoda

ślub i para; ogień – woda

 

Jurek w filmie i teatrze

a ja w inne weszłam ramy

jednak na to jak nie patrzeć

był to związek nieudany

 

Ja w rozjazdach – on na scenie

a łączyło nas – milczenie

odszedł. Czy to moja wina?

Ja samotna – on miał syna

 

W tajemnicy wyznać muszę

kiedy gasło jego słońce

wtedy gdy odchodził „Duszek”

byłam przy nim aż do końca

 

Moi złoci: fanki, fany

żyję teraz w lepszym świecie

płynę chmurą ponad Wami

spójrzcie w górę – poznajecie?

 

 

 

 

Krystyna Pilecka

„Pamięci…”

 

-Odchodzę i …

co teraz będzie?

Jeszcze jeden koncert

jedno spotkanie

Odwiedziny syna

on zrozumie

Mój głos jeszcze się

nie zmienił

Śpiewam, śpiewam …

-Odchodzę i …

co teraz będzie?

Może „tam”

Któregoś „13-go”

znajdę „małego Księcia”

A po latach „tu”

ktoś zaśpiewa, że

„nawet w grudniu jest wiosna”

-Odchodzę i …

co teraz będzie?

-Mówię Wam

Pogodzona ze wszystkim

wszystkimi – odchodzę … i …

„na zawsze ktoś

pozostał sam” …

 

 

 

 

Beata Piocha

"Monolog..."

 

Wcale mi go nie szkoda

ma na co zasłużył

nie mogłam dać mu więcej

niż żrący pocałunek

pozostawił mnie samą

bez matki w obcym mieście

na życiowych rozstajach

z pustym darem pogardy

z podłym gestem jałmużny

wzruszając ramionami  

 

też chciałabym oślepnąć

zapomnieć o demonach

o udręce pamięci

o życiu z mego łona

które oddałam na pastwę

śmierci i upodlenia

o tym co każdej nocy

wchodziło do mej głowy

domagając się zemsty

za daru zmarnowanie

 

a przecież go kochałam

panicza z jasnego dworu

pierwszego i jedynego

mężczyznę mej młodości

potwora w garniturze

który mi zabrał niewinność

który skaził mnie zdradą

zepchnął w przepaść obłędu

tak obcy i bez serca 

zabił dziewczęce złudzenia

 

nie mogłam patrzeć na szczęście

którym się chwalił przed światem

na jego łagodnej żony

macierzyństwo kwitnące

nie chciałam dłużej znosić 

jałowych gestów wsparcia

które usta kochanki

miały zatrzasnąć prostackie

aby uniknąć skandalu 

by oszczędzić karierę

 

wcale mi go nie szkoda

nie boję się więzienia

nie dbam o moje życie

ze śmiercią mi do twarzy

marzę by skonał w mękach

prezydent złego miasta

które zabrało mi dziecko

które zabrało mi duszę

poczekam na niego w piekle

na które zasłużył

 

 

 

 

Lidia Nowosad

„Kobieta X”

 

Nie będę o tym myślała

Ranek przyniesie rozwiązania

 Ziemia to coś co przetrwa

Dla niej zrobię wszystko

 

Kotarową kreacja

Olśni  i zachwyci

Nie mam wyjścia

Zdobędę pieniądze

 

Dla rodzinnej ziemi

Poniosę ofiarę

Przyjmę dary

Choćby od kurtyzany

 

Zaświeci słońce nad Tarą

 Przywrócę jej świetność

 Ziemia jest najważniejsza

 Jestem jej właścicielką

 

 Jutro też będzie dzień

Z Rhettem czy bez niego

Zacznę wszystko od początku

 Nie poddam się obiecuję

 

 

 

PS Następne wieczorkowe wiersze będą w tematyce również dotyczyły pań. A braccy panowie, jak na poetyckich gentelmenów przystało, będą w swoich utworach płeć od nich piękniejszą znacznie - wychwalać pod niebiosa! I o tym już niedługo…

 

/Janek Wiśniewski opiewał w wierszu Ariadnę (córka króla Minosa), Janek Lutobarski – Katarzynę II, Irenka Peszkin – Agnieszkę Osiecką, Regina Adamowicz – Hankę Bielicką, Krysia Pilecka – Kasię Sobczyk, Beata Piocha – Justynę Bogutównę (bohaterka "Granicy" Zofii Nałkowskiej), a Lidka Nowosad – Scarlett O’Harę/

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Marcowy wieczorek literacki w pigułce...

sobota, 26 marca 2011 20:30

 

 

W TELEGRAFICZNYM SKRÓCIE

o…

"KOBIECIE, WIOŚNIE

i

ŚPIEWIE"

 

 

Przed daniem głównym, czyli brackimi wierszami z marcowego wieczorka, które poeci zademonstrowali w autorecytacjach, oto garść szczegółów z tejże literackiej uczty, okraszona fotkami…

 

                        

 fot. 1. Debiutant w Bractwie: Lech Kamiński

fot. 2. Irenka Michałowska, Robert Kamin i Janek Lutobarski

fot. 3. Skrzypaczki: Basia Krajewska i Julia Pastewska

fot. 4. Krysia Pilecka i Janek Wiśniewski

 

 

1.   Powitanie gości.

 

2.   Przerywnik muzyczny: Barbara Krajewska – Adagio z I sonaty na skrzypce solo, Jana Sebastiana Bacha.

 

3.   Nie tylko wierszem, czyli felieton Romka Dopieralskiego pt. „Eliksir życia”.

 

4.   Przerywnik muzyczny: Julia Pastewska – Presto z I sonaty na skrzypce solo, Jana Sebastiana Bacha.

 

5.   Autorecytacje brackich poetów część I: „Kobieta – zagadki poetyckie” - prowadząca: Beata Piocha.:

 

  • Maria Rudecka „Biblijna Ewa”
  • Jan Wiśniewski „Ariadna”
  • Wacław Rytlewski „Dziewica Orleańska”
  • Grażyna Piekarewicz „Isadora Duncan”
  • Kazimierz Gałkowski „Matka Teresa”
  • Ludmiła Raźniak „Maria Pawlikowska-Jasnorzewska”
  • Irena Peszkin „Agnieszka Osiecka”
  • Regina Adamowicz „Hanka Bielicka”
  • Krystyna Pilecka „Kasia Sobczyk”
  • Beata Piocha „Justyna Bogutówna”
  • Lidia Nowosad „Scarlet O’Hara”

 

6.   Przerywnik muzyczny: Barbara Krajewska – Kaprys nr 5 „Alla Saltarella”, Henryka Wieniawskiego.

 

7.   Autorecytacje Brackich poetów część II: „Kobieta, wiosna i inne” – prowadząca: Krysia Pilecka.

 

  • Lech Kamiński „Dla ciebie”
  • Jan Lutobarski „Święto Kobiet”
  • Jan Wiśniewski „Dzień Kobiet”
  • Wacław Rytlewski „Kim jesteś kobieto?”
  • Maria Rudecka „To musiało się stać wiosną”
  • Lidia Nowosad „Kobieta z żebra Adama”
  • Regina Adamowicz „Nestorka miasta”
  • Kazimierz Gałkowski „Nostalgia”
  • Irena Peszkin „Leśne poziomki”
  • Emilia Szybista „Czar wiosny”
  • Ludmiła Raźniak „Przyjdź wiosno”
  • Robert Kamin „Kim byłaś”

 

8.   Przerywnik muzyczny: Julia Pastewska – Kaprys nr 21 op. 1, Niccolo Paganiniego.

 

9.   Zakończenie wieczorka literackiego pt. „Kobieta, wiosna i śpiew” z zaproszeniem na kwiecień.

 

                      

fot.1. Bracki (szwedzki) stół ze słodkim poczęstunkiem

fot. 2. Skrzypaczka: Julia Pastewska

fot. 3. W chwilę po zakończeniu Literackiego Wieczorka

 

 

 

PS  W następnym wpisie będą zapowiadane wcześniej autorecytacje wierszy brackich poetów. Najpierw trochę poetyckich zagadek z kobietą w roli głównej, a potem znowuż o niej i nieco o wiośnie. Bo jak marzec, to i wiosna! Zaś o kobiecie przez cały rok wiersze pisać się powinno!!!

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Nie tylko wierszem, czyli...

środa, 23 marca 2011 21:54

 

 

BRACKI FELIETON

ROMKA DOPIERALSKIEGO

 

 

   Roman Dopieralski   

 

ELIKSIR ŻYCIA

Woda jest najbardziej rozpowszechnionym związkiem chemicznym w przyrodzie i znajduje się w stałym obiegu. Bez wody wszelkie życie nie ma szans na egzystencję, bowiem w żywej komórce musi jej być od 75-ciu do 85-ciu procent. Niestety, wskutek nieracjonalnej gospodarki wodnej, jej zasoby kurczą się coraz bardziej. Dlatego też, podczas tzw. Szczytu Ziemi – konferencji w Rio de Janeiro – po raz pierwszy zaczęto mówić o globalnym kryzysie wodnym. Było to w 1992 roku i tam - przez zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych - ustanowiono 22-gi dzień marca Światowym Dniem Wody.

Czy my dbamy o H2O, czyli tlenek wodoru? Czy ja dbam o tą bezbarwną substancję, w grubych warstwach niebieskawą, która jest bez smaku i zapachu? Chyba tak. Myję się raczej bez przesady, czyli w miarę potrzeby. Przy goleniu woda z kranu ciurkiem mi nie leci. Przy myciu naczyń podobnie. Tak więc, nawet producentem ścieków też jestem marnym. A robię tak od momentu, kiedy uświadomiłem sobie, że nasza planeta Ziemia w znacznej mierze zalana jest wodami mórz i oceanów, które są niestety słone! Zaś człowiekowi potrzebna jest do życia woda słodka, pochodząca z jezior, rzek, strumieni i z wód podziemnych. Nie dość, że jest jej tylko trzy procent, bo pozostałe dziewięćdziesiąt siedem procent są to wody słone, to jeszcze ponad połowa tkwi w lodowcach, czyli w stanie stałym. Woda występuje również w stanie gazowym jako para wodna. Jednak nie bez kozery mówi się czasem, iż cała para poszła w gwizdek. Zatem dopóki jakiś tam obłoczek się nie skropli i nie spadnie na ziemię w postaci deszczyku – żadna z niego korzyść.

Ja nawet do picia mało wody zużywam. Nie, żebym sobie żałował, ale kiedy porównuję się do drzewa to wychodzi, że ono dziennie może wysiorbać od 200 do 400 litrów. To może by tak ściąć kilka dorodnych dębów na przykład. Z tego nadmiaru wody, której już ścięte drzewa nie spiją – będziemy mieć nielichy zapasik? Nie tędy droga jednak! Drzewo bierze, ale i daje. Na przykład konsumuje toksyny zawarte w powietrzu, a w zamian ofiarowuje życiodajny tlen. A co daje w zamian człowiek? Wstyd się przyznać, ale niemal wyłącznie… ścieki.

 

    

 

PS  Już w następnym wpisie będą wiersze brackich poetów

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Tak było na marcowym wieczorku...

sobota, 19 marca 2011 23:22

 

 

WIOSNA, KOBIETA i ŚPIEW

(reportaż)

 

 

Miesiąc marzec jest w roku miesiącem przełomowym. To w marcu odchodzi zima, a swoje władanie rozpoczyna wiosna. A jak wiosna, to i słońca więcej zarówno nad głową jak i w sercu. I w tych właśnie klimatach prosperował wieczorek poetycko-muzyczny zorganizowany przez Krajowe Bractwo Literackie. Miejscem tejże uczty były gościnne progi Klubu Osiedlowego „Nasz Dom”.

Tradycyjnie już literackie treści rozpoczęte zostały felietonem Romka Dopieralskiego. W cyklu „Nie tylko wierszem…” zaprezentował on na poły zabawny, na poły poważny tekst poświęcony najbardziej rozpowszechnionemu związkowi chemicznemu w przyrodzie, którego w każdej komórce musi być nie mniej niż 75 procent. Po tym felietonie, zatytułowanym „Eliksir życia”, który poświęcony był przypadającemu na 22-gi dzień marca Światowemu Dniu Wody, w ruch poszły skrzypce. Basia Krajewska, uczennica Zespołu Szkół Muzycznych w Koszalinie, brawurowo wykonanym adagio z I sonaty Jana S. Bacha, wprowadziła wieczorek pt. „Kobieta, wiosna i śpiew” na poetyckie tory.

Tu już brylowała Beata Piocha, z mikrofonem w jednej ręce i z puszką Pandory w drugiej. To z owej puszki wyciągali batoniki zwycięzcy, którzy po każdorazowej autorecytacji brackich poetów odgadywali zakamuflowane w wierszach postacie sławnych kobiet. A były nimi: biblijna Ewka, Katarzyna II, Isadora Duncan, Skarlett O’Hara, Dziewica Orleańska, czy też z naszych niewiast: Agnieszka Osiecka, Hanka Bielicka, Kasia Sobczyk i Justyna Bogutówna. Natomiast Justyna Pastewska, to nie kolejna bohaterka któregoś z wierszy, a szkolna skrzypaczka, która w muzycznym przerywniku zabrała licznie zgromadzoną publiczność w świat Niccolo Paganiniego, wykonując Kaprys Nr 21 op. 1.

W drugiej odsłonie wieczorka poetyka znowuż poświęcona była płci zdecydowanie piękniejszej. Prowadząca, Krysia Pilecka, najpierw puściła do boju płeć zdecydowanie brzydszą, by w swoich utworach mogli oni opiewać bohaterki z 8-go Marca. Potem brackie poetki swoimi lirycznymi peanami uczciły nadchodzącą milowymi krokami wiosnę. A po strawie duchowej i zaproszeniu gości na kwietniowy już wieczorek, przyszła kolej na szwedzki stół obficie zastawiony słodkim poczęstunkiem.

(Roman Dopieralski)

 

 

 

PS  To, o czym napomknięto w reportażu, czyli felieton i wiersze, ukażą się już niebawem w kolejnych wpisach blogowych. Zatem warto wrócić tutaj ponownie, by choćby dowiedzieć się ileż wody dziennie spija drzewo i jak wypada ono w konfrontacji z człowiekiem. Do wierszy specjalnie namawiać raczej nie trzeba, bo chyba każdemu zależeć powinno na sprawieniu sobie przyjemności w obcowaniu z bracką poezją. A więc – do następnego!

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

SŁAWIMY KOBIECOŚĆ I PRZYWOŁUJEMY WIOSNĘ...

poniedziałek, 14 marca 2011 19:13

 

 

Serdecznie zapraszamy
na marcowy wieczorek poetycko-muzyczny
zatytułowany

„Wiosna, kobieta i... śpiew”,
który odbędzie się

w środę, 16 marca,
w Klubie KSM „Nasz Dom”

przy ulicy Zwycięstwa 148.
Początek spotkania o godzinie 17.00

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Druga odsłona wieczorkowej poezji...

środa, 09 marca 2011 0:32

 

 

MIŁOSNYCH TREŚCI

CIĄG DALSZY…

 

 

W drugiej odsłonie wieczorka literackiego, którego tytuł brzmiał „Na miłość nigdy nie jest za późno”, wiernie kontynuowano miłosny wątek. Można by rzec, że braccy poeci w swoich autorecytacjach  miłość przedstawiali w przeróżnych konfiguracjach. Jedna z autorek miłość zaprezentowała w następujących po sobie porach roku - od wiosny począwszy. Inna poetka przedstawiła zaczątek romansu pomiędzy szadzią, a mrozem. Jeszcze inna udowadniała, iż miłość pokonuje wszelkie przeszkody. Zaś u poety, czyli z tak zwanego męskiego punktu widzenia, owa miłość jest równie gorąca, żarliwa, etc.

Sczytujmy więc te miłosne treści, w te zimowe jeszcze wieczory. Przyjemnej lektury…

 

 

Regina Adamowicz

„Niepokoje”

 

Miłość się nigdy nie zmienia

Przychodzi zwyczajnie na wiosnę

Łączy ręce wymienia spojrzenia

I wyznaje uczucia miłosne

 

Miłość opisana jest w wierszach

Jaka jest wielka wspaniała

Ta najpiękniejsza i pierwsza

W pamięci na zawsze została

 

Przyszło lato i miłość gorąca

W życie wplotła troski radości

Mijały znów długie miesiące

Lata pracy owocnej miłości

 

Dom napełniał się gwarem hałasem

I smutna jest życia ulotność

Dom się wyludnił a z czasem

Znów pozostała samotność

 

Liście jak kwiaty się zabarwiły

Babie lato rozsnuło na wrzosach

I niepokoje się pojawiły

Ze srebrnym połyskiem we włosach

 

Miłość otula mglisto-jesiennie

Czaruje być może na próżno

Serce melodią bije niezmiennie

„Na miłość nigdy nie jest za późno

 

 

 

 

Irena Michałowska

„Zimowe zaloty”

 

Misterna szadź

Otuliła

Swym koronkowym

Haftem

Zziębnięte drzewa

Złotym promykiem

Bladego słońca

Olśniła swe lice

I pełne wdzięku

Uwodzicielskiej urody

Wyszła na spotkanie

Z hardym

Oziębłym mrozem

Z nadzieją

Przełamania

Lodu

Jego serca

 

 

 

Robert Kamin

„Bóg cię przywróci”

 

Zdrowie! Najmilszy domu człowieka.

W tobie się mieszka jako w śnie błogim.

Płynie życie jak rześkości rzeka.

Niosąc radości uśmiechem mnogim.

 

Gdy jednak zbudzi ciebie choroba.

Świat przeciwstawi się złym obliczem.

Ucichnie wieszcza wersetów mowa.

Flaga obwieści twoje zdobycie.

 

Ziemia oblecze się w szary kolor.

Zwiastuny wiosny w sercu ucichną.

Zapłaczą skrzypce nad ludzką dolą.

Usta zadyszanym powietrzem westchną.

 

Zdrowie! Tyś rajem mi utraconym.

Lecz znów cię sięgnę porywem pięknym.

I nim zabiją rozpaczy dzwony.

Wrócisz bym dzieło nadziei zwieńczył!.

 

 

 

 

Jan Wiśniewski

„Walentynkowa ekspansja”

 

Wytężaliśmy dotąd bezsilnie umysły

jak ożywić zmrożone senne serca

i ledwo tlące się uczucia rozpalić

gdy wokół dominuje śnieżyca i mróz

 

A właśnie Walentynki to nic innego

jak inwazja promiennych gestów i treści

i wtargnięcie ożywczego ciepła

w nasze szare lutowe skostnienie

 

Więc nie wstydźmy się dziś podglądać innych

Nie wahajmy się czerpać z ich doświadczeń

To nic że mamy już swoją Noc Świętojańską

która od wieków jest letnim świętem miłości

 

Ale teraz wokół pełnia wszechwładnej zimy

Więc otrząśnijmy się z gnuśnej hibernacji

i rozgrzać nasze serca się postarajmy

Może któreś właśnie teraz zabije szybciej 

 

Emocje nie powinny podlegać władztwu pór roku

Sprzyjajmy więc rozwojowi uczuć pozytywnych

nawet w warunkach tak niesprzyjających jak dziś

Zwłaszcza w warunkach niesprzyjających

 

Pozwólmy ufnie Walentynkom

rozprzestrzeniać się  zadomowić i rozkwitać

No i nie dąsajmy się już że obce

że importowane i trochę nachalne

 

Bo przecież to chyba jest oczywiste

że nigdy nie za dużo miłości

nigdy nie za dużo przyjaźni

serdeczności i zrozumienia

 

 

 

 

Irena Peszkin

„Premierowa noc”

 

Nie pamiętam

Nie pamiętam miły

Ta tak dawno

To tak dawno było

Nad postacią

Przy lampce skupioną

Cieniem się zjawiłeś

Ponad moją głową

 

Nie pamiętam

To tak dawno było

Gdy nas księżycowe

Światło oślepiło

Srebrne i błękitne

Iskierki zadrgały

Razem nas uniosło tak wysoko

Roztańczyło pomiędzy gwiazdami

Pomieszało rozumy ze snami

 

Nie pamiętam

To tak dawno było

Czy mówiłeś do mnie

Jakieś słowa

Nie

Słów przecież

Nam obojgu zabrakło

Była to nasza

Noc premierowa

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Wiersz od nieznanego poety...

wtorek, 08 marca 2011 23:51

 

 

DLA WSZYSTKICH

KOBIET !!!

 

 

       

 

 

Mam bukiet tulipanów
rozdaję kolorową wiosnę
to dla Was - miłe panie
dla Was,
za Waszą troskę

Czerwonego - jak miłość
który zapachem odurza
dam ci
za to że jestem
za to
że powstałem z ciebie
z twojego bólu i krzyku
Nie zapomnę o tym
mamo nigdy

Ten zielony - jak nadzieja
dam ci mamo za to
żeś mnie wykarmiła sobą
za łzy w twoich oczach
które przeze mnie roniłaś
zanim się stałem sobą

Dziękuję ci za to.

Tego żółtego
daję ci moja żono
żeś powiedziała to słowo
To 
które wiele znaczy
i złączyło nas na całe życie

W ten sposób dziękuję ci za to.

Ten różowy
najpiękniejszy
daję ci żono
za nasze dzieci
za dom który stworzyłaś
za to - że po pracy
było przytulnie i schludnie
za rodzinę - jaką mi dałaś

Tym kwiatem dziękuję ci za to

Ten pomarańczowy
daję ci
za to że jesteś
że zabarwiasz mój świat
na kolorowo
że cieszysz się że mną i płaczesz
że moje humory znosisz
i moją chorobę
za to wszystko
- co zwie się miłością

Dziękuję ci za uczucie twoje.

Ten fioletowy
z płatkami rozcapierzonymi
jak u papugi
dla Was moje przyjaciółki
za to że jest nam miło
że czytacie moje wiersze
i miłe słowo od was usłyszę

Dziękuję za przyjaźń naszą

 

 

      

 

 

PS Ten wiersz nadesłał nam pewien nieznajomy, który się podpisał – Leszek K. Pasuje on jak ulał do dzisiejszego dnia, więc grzechem byłoby nie zamieścić go na blogu. W imieniu wszystkich kobiet, dziękujemy Ci – Leszku K !

 

 

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

I odsłona wieczorkowej poezji...

czwartek, 03 marca 2011 23:56

 

 

MIŁOŚĆ NIE TYLKO

w

KARNAWALE

 

 

Tytuł wieczorka literackiego - „Na miłość nigdy nie jest za późno” – jaki Bractwo zorganizowało w lutym sugerować może, że zima nie jest żadną barierą, by w miłosne nie móc wejść klimaty. Na miłość po prostu nie ma mocnych. Prędzej czy później każdego dopadnie. I bardzo dobrze. Rzec by można, a nawet trzeba, że miłość sensem życia jest przecież! Bo cóż warte życie bez niej…

I tylko potwierdzeniem powyższych rozważań są poniższe wiersze brackich poetów. Braccy poeci recytowali je podczas pierwszej wieczorkowej odsłony, poprowadzonej przez Kazika Gałkowskiego, zwanego Kazikiem Niezwykle Atrakcyjnym. I tenże Niezwykle Atrakcyjny Kazimierz, tejże części nadał ów tytuł: „Miłość nie tylko w karnawale”…

 

 

Robert Kamin

„Miłosny Dzień”

 

Omastą słowa afekt wielbię,

Na dzień Świętego Walentego.

Rzeźbie myślami w uczuć drewnie,

By dostać się do snu rześkiego.

 

Logiką serca niepojętą,

 

Życie me całe obejmuje.

Miłością młodą wniebowziętą,

Sens mego świata wyhaftuje.

 

Jedwabną nicią zwiąże ciała,

Dusze połączę mgłą komunii.

By serc gonitwa wiecznie trwała

I pieśń zabrzmiała nut harmonii.

 

Znów się zagłębiam w swe istnienie

I pytam siebie strudzonego.

Co daje jeszcze ci natchnienie?

Miłość w nadziei dnia pięknego!

 

 

 

 

Irena Michałowska

„Zabłąkane ptaki”

 

Choć we dwoje

A samotni

I tak od siebie odlegli

 

Niby razem, a osobno

Niby bogaci, a biedni

 

Zamieć życia ich zjednała

Pod jedną strzechą

Schron znaleźli

I jak zbłąkane

Wśród piorunów ptaki

Znów cichą przystań odnaleźli

 

Lecz niezbyt długo

To szczęście trwało

Nici miłości coś potargało

 

Coś się popsuło

Coś się zacięło

I cichą przystań

Znów licho wzięło

 

 

 

 

Jan Wiśniewski

„Czy pamiętasz”

 

Pamiętasz

Tumany bieli

Tonięcie w zaspach

Bajkowy świat

 

Pamiętasz

chwile kradzione czasowi

i niepewny szept

niepostrzeżenie przechodzący

w ufność

 

Pamiętasz

wichurę

hulającą na strunach zmysłów

noc

i obawę

że ktoś zobaczy

ktoś usłyszy

 

Pamiętasz

niecierpliwe wołanie ciał

złączonych ustami

i łomot serc

w zimowej ciszy

 

Czy pamiętasz

 

A później

monotonny stukot pociągu

monotonia słów

wspomnienia

zwierzenia

wyznania

 

Pamiętasz

Były góry

Była miłość

Stukot pociągu o szyny

oddalił góry

Nie nas

 

Miłość została

Czy pamiętasz

 

 

 

 

Irena Peszkin

„Tolerancja”

 

Ta dziwna miłość

trwa jak na złość

Prawie ja Ty uparta

 

Już nawet nie wiem

który to rok

Doprawdy – czasem

mam już dość

Mogłaby iść do diabła

 

Ale nic z tego

Uwzięła się na mnie

chociaż nam nie po drodze

 

Jak rzep ogona

kurczowo się trzyma

albo parkanu pijak

 

Nic nie zostaje

jak żyć z nią dalej

i robić „dobrą minę”

A „zołzie”

folgę trzeba dać

 

Jakby nie było

jest całkiem miła

Więc dam jej spokój

Niech dalej trwa

Od dzisiaj będę

tolerancyjna

 

 

 

 

Roman Dopieralski

„Zimowy Walenty”

 

Luty zobowiązuje

Obuj ciepłe buty

I na oścież serce otwórz

 

Wyłapuj te strzępy słońca

Między jedną a drugą zamiecią

I taplaj się w morskiej toni

 

Morsem zostaniesz okrzyknięty

Chorować nie będziesz

I doczekasz do Walentynek

 

Zakochanych to święto

Czy aby na pewno?

A kiedy partnera ci brak?

 

O symbol tu chodzi

O gest, pocztówkę, słowo

I już czujesz się kochanym

 

Bo luty zobowiązuje

Gorącym więc sercem

Stapiaj sople, rozkochuj

 

 

 

 

Grażyna Piekarewicz

„W Twoich oczach”

 

Nocą spojrzę w Twoje oczy

Tobie oddam wszystkie kolory

A potem zasnę przy Tobie

z ciszą na wargach

okryta mgieł woalem

 

Nocą zatopię się w Tobie

Do Ciebie przytulę się

Słyszę szept serca

jest jak życia nadzieja

Wszystkie jej barwy i

wszystkie jej tęsknoty

lśnią w Nas

niczym szczęścia klejnoty

 

Świtem obudzę Ciebie

zapłoną nieba promienie

Przejrzę się w Tobie

W Twoich oczach

myśli dojrzałe

Chowam w nich

swą miłość

jak świętość najświętszą

 

 

PS  Będzie jeszcze jedna odsłona „miłosnego” wieczorka literackiego. Wcale nie mniej atrakcyjna! A zatem zajrzyjcie tutaj raz jeszcze, by miłosne spijać strofy!!!

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


wtorek, 20 lutego 2018

Licznik odwiedzin:  545 792  

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Blog Krajowego Bractwa Literackiego w Koszalinie zrzeszającego lokalnych literatów głównie poetów.

O mnie


Jestem Romek spod znaku Wodnika. Mieszkam w Koszalinie. Pisanie, to mój późno odkryty żywioł. Poza tym zawsze był sport. Jestem niezłym dendrologiem drzew owocowych. Specjalizuję się w wyrobie win.

ukryj współtwórców

Statystyki

Odwiedziny: 545792
Wpisy
  • liczba: 707
  • komentarze: 5421
Galerie
  • liczba zdjęć: 93
  • komentarze: 27
Bloog istnieje od: 4231 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl