Bloog Wirtualna Polska
Są 1 278 053 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Nie tylko wierszem, czyli proza Romka D.

czwartek, 27 marca 2014 22:31

 

 

REPORTAŻ Z KIELICHA

PRZEBIŚNIEGU

 

 

 

 

 

 

            Można powiedzieć, że nasz wieczorek literacki inaugurujący nadejście wiosny udał się nam nad podziw. Publiczność dopisała i wytrzymała do końca, choć biesiada znacznie się wydłużyła. Oprócz autorecytacji wierszy Brackich poetów, na koniec zaprezentowała się również kilkuosobowa ekipa z białogardzkiej grupy poetyckiej. Tegoż wieczoru jakby wszystko było razy dwa. Nawet osamotniony do tej pory w swych muzycznych poczynaniach, Mikołaj Kobus – tym razem scenę dzielić musiał ze śpiewaczym zespołem „Stokrotek Nowobramskich".

            Tradycyjnie już literackie treści rozpoczęto prozą Romka D. pt. „Felieton z kielicha przebiśniegu”, która nawiązywała do wieczorkowego tytułu brzmiącego: „Poezja z kielicha przebiśniegu”. Ten poetycko-prozatorski felieton z odrobiną przysłów i symboli kończy się apelem do wszystkich, by dbano o te cebulkowe roślinki o białych kwiatuszkach, czyli przebiśniegi, zwane także śnieżyczkami.

            Poezję z kielicha przebiśniegu „wylewać” rozpoczął Janek Wiśniewski: „Spraw, by rozkoszy fala / wzniosła mnie hen do raju / I ambrozją mnie nakarm / napój nektarem” – upraszał Janek swoją muzę. A tak budzi się do życia wiosna w utworze Reginy Adamowicz: „Pierwszy kwiat rozwinął się przy drodze / liliowy krokus wynurzył się z traw / bociek na jednej nodze / szuka w mokradłach żab”. Krysia Pilecka swoim wierszem „Ciepły dotyk” uderzyła w liryczną nutę: „Gdy kogoś ogrzewasz dotykiem dłoni / radosny uśmiech pojawi się na twarzy / strumień uczuć czuły – żarem popłynie / i rozpali iskrę co ledwie się żarzy”. Adam Opatowiecki tak rymował o jednej ze swoich małych przyjemności: „Radość znajduję w herbaty łyku / w tym mocnym z liści naparze / Który się rodzi w starym imbryku / a jeszcze lepiej, gdy w samowarze”. Oto druga jego mała przyjemność: „No i z tytoniu mam przyjemności / których zastąpić niczym nie pragnę / Ten dymny spokój, dymne radości / wysoką mają w tym życiu rangę”.

            Trwaj chwilo, trwaj! – chciałoby się powiedzieć o naszym wieczorku. Niestety jak wszystko, tak i nasza literacka uczta skończyć się musiała. Na pocieszenie pozostaje fakt, że kolejna biesiada już w kwietniu.

 

 

 

 

 

 

PS   Jak zwykle wieczorkowe wiersze i Bracki felieton w oryginale odtwarzane będą na tymże blogu w następnych wpisach. Tym razem materiały zostaną obficie okraszone zdjęciami.

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Do Brackich na wieczorek …

niedziela, 23 marca 2014 23:17

 

 

ZAPROSZENIE

na

WIECZOREK LITERACKI !

 

 

J U T R O !!!

(poniedziałek)

24 marca 2014 roku

Z A P R A S Z A M Y

na

wieczorek literacki

zatytułowany

„Poezja z kielicha przebiśniegu”

W programie:

-autorecytacje wierszy Brackich poetów

w dwóch odsłonach

-nie tylko wierszem,

czyli felieton Romka D.

-muzyczne przerywniki

(Mikołaj Kobus

oraz

zespół śpiewaczy "Śródmieście")

-możliwość zakupu Brackich tomików

-słodki poczęstunek

 

 

Początek literackiej uczty

o godz. 17

w Klubie Osiedlowym „Nasz Dom”

w Koszalinie

ul. Zwycięstwa 148

 

WSTĘP WOLNY

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Wieczorkowa poezja (ciąg dalszy)…

niedziela, 16 marca 2014 22:58

 

 

„KARNAWAŁ, MIŁOŚĆ i …”

(poezji część IV)

 

 

 

 

 

            W tej już ostatniej części literackiej uczty wiersze są o tematyce dowolnej. Tytuł wieczorka brzmiał „Karnawał, miłość i…” O tym wielokropku po spójniku „i” było już wspomniane w Brackim felietonie. Zatem można by rzec, że skoro o karnawale już było, o miłości też  - pora więc wypełnić wierszami ów „wielokropek”.

            I tak też na wieczorku Braccy poeci czynili w swoich autorecytacjach. Oto ich kwintesencja…

 

 

 

 

 

A wypełniać „wielokropek” zaczęła Helena Szymko, ale cudzym tekstem. Bowiem autorka poniższego wiersza, Irena W., scedowała recytację na koleżankę po piórze…

 

Irena Wiercińska

„Aby życie miało sens”

 

trzeba mieć marzenia

o miłości i szczęściu

trzeba mieć marzenia

o sławie i męstwie

jak o kwiatach i słońcu

jak o każdym dniu i każdej nocy

 

trzeba mieć marzenia

o pracy i znoju

trzeba mieć marzenia

wierząc że w cierpieniu i w zdrowiu

pokonać można

przeciwności losu

 

trzeba mieć marzenia

aby życie człowieka

nie było pustym dzbanem

który łatwo pęka

przy pierwszym upadku

a sklejony zostaje beż dźwięku

 

trzeba mieć marzenia

w dążeniach do szczytnego celu

trzeba mieć marzenia

aby życie miało sens

i było spełnieniem przeznaczenia

od początku do końca

 

spełnieniem człowieczeństwa

zasługującego na miano

homo sapiens

który podejmuje wyzwania

dla dobra ludzkości

i postępu świata

 

 

 

 

 

Maja ze Świdnicy urodziła się 6-go sierpnia 2006 roku z wrodzoną wadą genetyczną. Jest to "delecja długiego ramienia chromosomu 2". To drugi przypadek tej choroby w Polsce. „Wszystko, czego nie ma, a może być, rozwinie się w przyszłości” – takie słowa usłyszała jej mama od lekarza. Choroby z którymi już boryka się Maja i wiążą się z jej wadą genetyczną to: poszerzenie komór bocznych mózgowia, wodogłowie, dysmorfia twarzo-czaszkowa, wada słuchu, wada wzroku, wada w przegrodzie nosowo-gardłowej, wada nerek, wada żołądka, skrócone kończyny dolne i górne, opóźnienie w rozwoju psycho-ruchowym.

Tej choroby nie da się leczyć przyczynowo. Można jedynie łagodzić skutki drogą złożonego postępowania rehabilitacyjnego, które jest niezwykle kosztowne.
Świat internautów zobowiązał się pomóc Mai. Można również przekazać Mai swój jeden procent od podatku. W całej sprawie najlepiej zorientowany jest Lech Kamiński, który o Mai napisał nawet wiersz…

 

Lech Kamiński

„Dla Mai”

 

Ją Bóg powołał na świat

widocznie było potrzeba

malutkie serce otoczył kocykiem bólu

dlaczego

czy musiał

 

Czy serce nie drżało gdy stworzył

malutką kruszynkę do życia

czy nie widział że przecież coś nie tak

jaki cel przyświecał Nieomylnemu

 

Malutkie rączki igłami pokłute

wyciąga Maja do mamy do światła do życia

mama ją tuli – chce jej dać swoje serce

swojej krwi dla niej utoczyć

 

Całuje wykwity krwawe na rączkach

głaszcze delikatne nieporadne ciałko

co jeszcze ma zrobić jej oszalałe serce

kogo prosić

 

Kłaniam Ci się nisko Panie Boże

wysłuchaj mojego bólu

serca skurczu żałości

przecież brakuje jej tak mało

a jednocześnie… bardzo wiele

 

 

 

 

 

Jakie istnieją poczty? No, na przykład Poczta Polska. Terminu „poczta” używa się również na określenie sposobu transportu przesyłek np. poczta konna, poczta lotnicza. Jeśli chodzi o charakter poczty to może być poczta dyplomatyczna, poczta uniwersytecka, poczta wojskowa, czy też w czasie wojny - poczta polowa. Jeszcze kiedyś były poczty królewskie, poczty partykularne. Zaś transport listów, przesyłek i osób różnił się nieco od obecnego, bowiem odbywał się za pomocą kilku rodzajów poczt, takich jak: poczta piesza, poczta konna, wózkowa, wozowa. Były też nadzwyczajne poczty listowe zwane sztafetami, były ekstrapoczty i oczywiście poczty piesze. Obecnie mocno rozwinęły się poczty elektroniczne. Napomknąć można jeszcze o poczcie głosowej w naszych choćby telefonach komórkowych.

Jest jeszcze jedna, która jest tworem naszej Brackiej poetki, Aleksandry Stroczyńskiej! Jest to „Motylkowa poczta” i taki też tytuł ma jej wiersz…

 

Aleksandra Stroczyńska

„Motylkowa poczta”

 

Koszalin. Lechicka.

Wrzesień, a za szybą ziąb

W pokoju ciepło obudziło motylka

Przysiadł na parapecie drzemał

Ten świat za szybą

Nie dla ciebie motylku

Śpij, śnij o wiośnie, śnij

Może tak właśnie chciała zatrzymać

Swoją motylkową pocztę?

Ale to los sam się o to zatroszczył

Ostatni dyliżans z pocztą

Nie wyruszył

 

Serce drgnęło strachem i smutkiem

Zaczęła cofać do przeklętej samotności

Ogrom żalu wyciskał ciche łzy

Zasłaniające teraźniejszość

 

 

 

 

 

Kolejny nasz Bracki poeta napisał wiersz o pewnej znanej ogólnie osobie. Zanim wiersz zostanie wyrecytowany, najpierw przedstawimy kilka wątków biograficznych dotyczących tej osoby. No to do dzieła – sczytywaczu naszych blogowych treści!  Ciekawe, kiedy się domyślisz o kogo chodzić może…           

 

            Urodził się 16 lutego 1939 w Starych Wasiliszkach w ówczesnym województwie nowogródzkim. W latach 1953–54 uczęszczał do szkoły muzycznej w Grodnie. W swojej rodzinnej miejscowości grał na organach w kościele, zaś w szkolnym zespole śpiewał i grał na bajanie - rosyjskiej odmianie akordeonu. Został przesiedlony do powojennej Polski w 1958 roku w ramach ostatniej fali masowych wysiedleń Polaków z Kresów Wschodnich. Jego rodzina zamieszkała w Świebodzinie, Białogardzie i Kołobrzegu, a on znalazł się w Gdańsku, gdzie rozpoczął naukę w średniej szkole muzycznej. Uczył się grać na fagocie. Równocześnie występował w studenckich teatrach i kabaretach, akompaniując sobie na gitarze.

            W 1962 roku odniósł duży sukces na Festiwalu Młodych Talentów w Szczecinie i odbył trasę po kraju z zespołem Czerwono-Czarni. Następnym jego zespołem byli Niebiesko-Czarni, z którymi w grudniu 1963 roku wystąpił w słynnej paryskiej Sali Olimpia. W tym okresie zaczął posługiwać się pseudonimem artystycznym, jako nie tylko atrakcyjniejszym marketingowo w Polsce, ale także łatwiejszym do wymówienia dla cudzoziemców. Później oficjalnie zmienił nazwisko, które przyjął od rzeki, płynącej w pobliżu jego miejsca urodzenia

            W 1967 roku wystąpił z piosenką "Dziwny jest ten świat" na festiwalu w Opolu, gdzie wzbudził wielkie zainteresowanie i otrzymał m.in. nagrodę Polskiego Radia. Ta piosenka stała się najbardziej znanym z polskich protest-songów i hymnem młodzieży końca lat sześćdziesiątych.

 

Chodziło oczywiście o Czesława Juliusza Niemena – Wydrzyckiego, polskiego kompozytora, multiinstrumentalistę, piosenkarza i autora tekstów piosenek. Siedemnastego stycznia minęła dziesiąta rocznica jego śmierci.

 

Robert Paweł Kamin

„Do Czesława Niemena”

 

Przyszedłeś z Białorusi od krynicy Niemna

Ta wierna rzeka do dziś w twej muzyce szemra

Zaśpiewałeś wysoko dla nas dziwny ten świat

Kędy jeszcze człowiekiem pogardza jego brat

 

Grałeś jak orkiestra na pięciu instrumentach

A z Twoich ust płynęła muzyka zaklęta

Byłeś jako zjawienie wśród płowego życia

A w Twym głosie istniała miłość od powicia

 

Kochałeś ludzi i świat zanurzony w prawdzie

I blask mu nadawałeś w muzyki szmaragdzie

Głosem swoim jak myślą nieba dosięgałeś

Ludzkie dusze mądrością swoją wypełniałeś

 

Teraz jesteś na drugiej stronie rzeki Niemen

Na Twym głosie orszaki wzniosły w Nieba sienie

Bo kto za życia śpiewał jak Anielskie chóry

Ten po śmierci dostanie srebrne skrzydłopióry

 

 

 

 

 

Teraz będzie wiersz o miłości. Żeby atmosferę jeszcze bardziej podsycić, podamy kilka miłosnych cytatów.

Cytat Twardowskiego: "Jest taka miłość, która nie umiera, choć zakochani od siebie odejdą" / Cytat Żeromskiego: „Gdybyś kiedy we śnie poczuła, że oczy moje już nie patrzą na ciebie z miłością, wiedz, żem żyć przestał” / I ostatni cytat: „Jesteś w szepcie strumieni i w śpiewie ptaków. Jesteś białym płatkiem śniegu i złotym liściem jesieni. Rozlewasz się wodospadem tajemnic”.

Ten ostatni cytat to właściwie nie cytat, tylko urywek wiersza, który poniżej został zamieszczony. Oto on…

 

Grażyna Piekarewicz

„Ty, która w moje sny…”

 

 

 

 

 

Taka prawdziwa zima, kiedy wokół biało, a policzki szczypane są przez delikatny mróz – ma w sobie wiele uroku. Ten radosny gwar dzieci obrzucających się śnieżkami, te sunące ulicami sanie i zaprzęgnięte do nich konie, te lodowiska, ci łyżwiarze, te skrzące się na lodzie płatki śniegu…

Długo by tak można jeszcze głosić peany na cześć zimy. Ale przychodzi taki moment, kiedy już zachciewa się nam wiosny…

 

Jan Lutobarski

„Oczekiwanie wiosny”

 

Czekam wiosny wypatruję

kiedy zawita zielenią

czekam wiosny już ją czuję

mrocznej nudy dni się zmienią

już zmęczony zimą długą

czas nostalgii żegnać chcę

zacząć życie w świecie słońca

o kwitnących drzewach śnię

a na drzewach ptaki moje

których co rok wypatruję

przylatują z innych krajów

bo najlepiej tu się czują

życie z nimi zaraz inne

aż euforia mnie ponosi

w domu siedzieć już nie będę

świat za oknem tak się prosi

by przebywać razem z nim

gdzie przyroda wiedzie prym

 

 

 

Ten optymistyczny wiersz Janka Lutobarskiego, od którego od razu na ciele robi się cieplej, był wierszem ostatnim. Literackie zasoby naszego ostatniego wieczorka  zostały wyczerpane! Nic to, bo już 24-go marca kolejna literacka biesiada, czyli kolejne wiersze, kolejny felieton itp. itd. etc…

 

 

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Wieczorkowa poezja lutego (ciąg dalszy)…

niedziela, 09 marca 2014 23:15

 

 

„KARNAWAŁ, MIŁOŚĆ i …”

(poezji część III)

 

 

           

 

 

            Publiczność w komplecie dotrwała do poetyckich treści, które miały miejsce w części trzeciej lutowego wieczorka literackiego pt. „Karnawał, miłość i…”. –„Tak więc, mały sukcesik już został osiągnięty. Postaramy się dociągnąć ten korzystny wynik do końca naszej biesiady i jeszcze o jeden dzień dłużej” – powiedział na wstępie Romek Dopieralski, przejmując konferansjerkę po Krysi Pileckiej.

            -„A jak my to osiągniemy?” – kontynuował Romek D. –„No cóż, sposobów na zatrzymanie publiki jest wiele. Na przykład możemy teraz ogłosić, że po wieczorku nastąpi losowanie atrakcyjnych nagród! Powiedzmy, że nagrodą główną będzie darmowy karnet na nasze wieczorki literackie do końca roku! Nie, to akurat może nie wypalić… No chyba, że od marca wprowadzimy opłaty. Sto złotych za pierwszą część literackiego wieczorka! Jak ktoś będzie chciał posłuchać wierszy z drugiej części – następna stówa do uiszczenia. Tak nieskromnie napomknę, że to ja przeważnie prowadzę te drugie części, więc      z frekwencją nie powinno być źle…” – niezwykle pozytywnie zarekomendował się wieczorkowy konferansjer. To oczywiście był żart, bowiem na naszych wieczorkach literackich wierszami delektujemy się za darmo.

 

 

 

 

 

Poetyckie autorecytacjie brackich poetów rozpoczęła poetka, która na ostatnich naszych warsztatach literackich oznajmiła nam, że na każdym wieczorku  - przez okrągły rok - jeden z jej wierszy będzie takim jakby opisem, czy też sylwetką panującego właśnie miesiąca. W styczniu raczyła nas sylwetką stycznia, a teraz - analogicznie rzecz ujmując - było o miesiącu lutym.

 

Maria Rudecka

„Luty – sylwetka miesiąca”

 

Słyszeli przecież Państwo, jak tu mój brat Styczeń

krzyczał i jak wydziwiał, jak się bardzo stroszył

a – zamiast swych serdecznych na cały rok życzeń

mną, Lutym, straszył aż w końcu się spłoszył.

 

Wcisnął na głowę głębiej swą baranią czapę

skradł mi dwa dni i czmychnął, i dotąd czmycha.

Niedźwiedziowi sennemu na dobranoc podał łapę.

Niedźwiedź zasnął nareszcie. Słyszycie jak dycha?

 

A ja Luty, choć imię moje srogi, ostry znaczy,

odziałem się cieplutko w ten kożuszek płowy.

Ten strój, zabiegi – troska o zdrowie tłumaczy.

Idę opinii ludzkich posłuchać gotowy.

 

Właśnie pobożni ludzie z gromnicami idą do kościoła,

bo ich dzwon już na jutrznię od pacierza woła,

na taflę lodu, co na stawie ich dzieci wbiegają,

a choć mroźno, radośnie tak o mnie śpiewają:

 

Wdział miesiączek Luty ostre kute buty,

dziwowały mu się piejące koguty.

I w te mroźne czasy szedł przez góry, lasy,

mróz mu szczypał lica, dodawał mu krasy.

 

O, właśnie taki jestem i sam się nie chwalę –

nie jestem chwalipiętą, proszę dać mi wiarę –

cytuje tylko piosnkę dzieci. Teraz idę dalej,

raczej biegnę. Tato – Rok dla mnie miał najkrótszą miarę.

 

 

 

 

-„Tak mi chodzi po głowie już wcześniej poruszany temat, jak by to zatrzymać publikę do końca naszej biesiady literackiej. A gdyby w tym losowaniu, zamiast tego całorocznego karnetu na nasze wieczorki, za jedną z najatrakcyjniejszych nagród uczynić na przykład… kolację z Bracką poetką albo Brackim poetą? – dalej kombinował nieugięcie wieczorkowy konferansjer.

Widocznie kolejny poeta, chcąc jakby udokumentować swoją loteryjną atrakcyjność, wystąpił… w ślubnym garniturze uszytym z krepy. Czy swoją osobą i swoim wierszem wbił publikę w krzesła?

 

Kazimierz Gałkowski

„Karnawał w krepie”

 

Z taneczną melodią

walca wiedeńskiego

w fantazji młodzieńczej euforii

dotykiem falbanki modnej

i szala z ażuru

szalenie, wielokrotnie

wykręcałem uczucia nasze

w tańcu tangiem marzeń

poloneza lub angielskiego

 

Tuląc partnerkę sercem całym

czułem swoje uzależnienie

w dreszczyku rumieńca

jej subtelnej miłości

z lampką nie tylko szampana

cała sala wirowała do rana

z nami tańczyła z parkietem

gdyż była podlewana drinkiem

 

Rozbawiona Pani marzeń

czuła nastrój – orkiestrę

i partnera karnawału

a z konfetti unosił się

uśmiech szczęścia

fontanną młodości

żony dziewczyny Zosi

 

PS Dzieci spały – inne były w drodze

a frak ślubny często był na chodzie

uszyty z krepy służył latami.

 

 

 

 

-„A może po prostu zamknąć drzwi od zewnątrz, żebyście nie mieli którędy wyjść? Wtedy byście musieli słuchać mnie do końca… i jeszcze jeden dzień dłużej” – nie dawał za wygraną wieczorkowy konferansjer, wymyślając kolejny fortel na to, by publiczność w komplecie dotrwała na tymże wieczorku.

Jak się okazało, nie było potrzeby zamykania drzwi, bowiem poetka, który miała wyrecytować swoje dzieło, potrafi publikę wbijać w krzesła. Jak już recytuje to obecne na sali kobiety zaczynają być zazdrosne o swoich kochanków. Oto wiersz wampa poezji…

 

Krystyna Pilecka

„Marzenie”

 

Delikatna

i nieśmiała

nasza miłość…

drży z namiętności

Ty… Ja… My…

nagie ciała

okrywamy

mgłą tajemnicy

westchnieniem nocy

spełniamy pragnienia

rankiem

białe prześcieradła

pachnące miłością

składamy z tęsknotą

zdziwione marzenie

wyziera

z nie wyśnionego

snu…

 

 

 

 

Tak się porobiło już od jakiegoś czasu, że w lutym ściągnęliśmy sobie      z Zachodu „Walentynki” i miesiąc luty również u nas stał się istną fetą miłości. Obdarowujemy się w ten dzień przeróżnymi serduszkami, pocztówkami.

A czym obdarował nas kolejny poeta - recytator?

 

Jan Wiśniewski

„Zimowy płomień”

 

Góry drzewa domy

toną w bieli

Wicher

płatami śniegu smaga twarz

Harce na stoku które

oczy łzawią i tamują oddech

oddalają codzienność

 

Oto sceneria

w której dwa ciała

już dostrzec nie potrafią

i nie słyszą co wokół

tylko w czuciu się zatracają

 

Gdzieś w samym jądrze świadomości

oddech gorący i łomot serc

I te oczy w ciemnościach płonące

I usta zamknięte ustami

Zbłąkane dłonie

nie tracą już chwil na wytchnienie

Ciała

niecierpliwie gną się i prężą

przeobrażając niepostrzeżenie

harmonię pragnień w harmonię działań

I w rozkosz

prowadzącą do zamroczenia

szczęściem

 

Przebudzenie

przywracające poczucie czasu

nie odbiera piękna wspomnieniom

 

 

 

 

„Walentynki” sprawiają, że miłość po prostu przepełnia i rozgrzewa nasze serca w ten zimowy czas. I dobrze, bo jak już w wieczorowym felietonie wspominano, „człowiek bez miłości jak świeca bez knota, dlatego na kochanie zawsze powinna być ochota”.

Dlatego, by pozostać w tym miłosnym klimacie, proponujemy ten oto wiersz…

 

Helena Szymko

„Gdy Cię pozyskam”

 

W twych pocałunkach

chcę tonąć bez końca

twojego ciała być

wiernym oddechem

wszystkich twych myśli

popłynąć strumieniem

i twojego serca

odbijać się echem

a gdy już pozyskam

ciebie całego

i twojego wzroku

stanę się spojrzeniem

wtedy zrozumiesz

jak wiele nas łączy

że twoje serce

jest biciem mojego

 

 

 

 

Kościół katolicki 2-go lutego, czyli 40-ści dni po Bożym Narodzeniu, obchodzi Święto Ofiarowania Pańskiego. W polskiej tradycji bardziej znane jest ono jako święto Matki Boskiej Gromnicznej. Tego dnia są święcone świece gromniczne. Do tego też dnia rozebrać powinniśmy nasze choinki. Zatem od drugiego dnia lutego ostatecznie rozstajemy się z okresem Bożego Narodzenia.

I właśnie ten dzień uczczony został tymże wierszem…

 

Regina Adamowicz

„Gromniczna Pani”

 

Przez polskie wsie i miasta

Idzie Gromniczna Pani

Idzie Najświętsza Niewiasta

Walcząc ze złymi duchami

 

Ze świętym świecy płomieniem

Idzie Maryja do ludzi

Zło na dobro zamienia

Miłość w sercach obudzi

 

I z załzawionym okiem

Do dużych drzwi zapuka

Zagląda do ludzkich okien

Osamotnionych odszuka

 

Temu co cierpi męki

Jest przed odejściem progiem

Gromnicę daje do ręki

By wkrótce stanął przed Bogiem

 

Płomień gromnicznej świecy

Wiarę w sercach rozpala

Często duszę uleczy

I ból fizyczny oddala

 

Przez wsie i miast ulice

Maria ze świętym płomieniem

Niesie zapaloną gromnicę

Przez całą Polską Ziemię

 

 

To był ostatni wiersz tej wieczorkowej części, czyli trzeciej. Po niej nastąpił przerywnik muzyczny, w którym Pan Mikołaj Kobus naszą wspaniałą publiczność wprowadził w zaczarowany świat cudownych dźwięków.

Zaś ostatnią czwartą część wieczorkowej poezji przedstawimy w następnym blogowym wpisie.

 

 

PS  Jutro, czyli w poniedziałek (10 marca), Braccy twórcy mają warsztaty literackie. To na nich wymyślane są pomysły na te późniejsze wspaniałe biesiady literackie. A zatem, co by kumulowała się moc weny twórczej i jutro upust dała w nadmiarze!!!

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Proza lutego…

poniedziałek, 03 marca 2014 17:49

 

 

BRACKI FELIETON

ROMKA D.

 

 

 

            „Nie tylko wierszem, czyli Bracki felieton Romka D.” to comiesięczna dawka prozy wprowadzająca w wieczorkowe treści. Felieton przeważnie nawiązuje do tytułu literackiej biesiady. Nie inaczej było i tym razem. Z tego jednak względu, że felieton odczytywany był w poprzednim miesiącu, czyli w lutym, konieczne więc były kosmetyczne poprawki, by go nieco zaktualizować.

            Oto Bracki felieton Romka D. po delikatnej korekcie - wykonanej oczywiście ręką autora, czyli tegoż Romka D od tychże Brackich felietonów właśnie.…

 

 

Rozszyfrowywanie tytułu

            Tytuł wieczorka literackiego brzmiał: „Karnawał, miłość i…” Co do karnawału, to przez cały miesiąc luty można było balować, bowiem  tak zwane „ostatki” - czyli wtorek po „tłustym czwartku”, a przed „popielcową środą” – dopiero w marcu… czyli jutro! Stepujmy więc, co sił w lśniących lakierkach, suńmy w szpilkach po salach w rytmach walca. Chudnijmy, chcąc wcisnąć się w wystrzałowe kreacje i miejmy mocne głowy, aby bąbelki z szampana nas nie ścięły. Po prostu bawmy się, bo od tego jest karnawał!

            Drugim wyrazem w naszym wieczorkowym tytule było słowo „miłość”. Jeżeli chodzi o ogólne pojęcie miłości to wszystko gra. Przecież miłość powinna być obecna z nami przez cały rok – każdego dnia – rzec by nawet można. Bo człowiek bez miłości jest jak świeca bez knota! Jak potrawa bez soli! Jak kwiat bez wody! Jak wierzba bez płaczu! No dobrze, ale dlaczego my tę „miłość” w miesiącu lutym tak eksponujemy? Ano dlatego, że sobie ściągnęliśmy z Zachodu święto zwane „Walentynkami”, co dosłownie znaczy „Dzień Zakochanych”. Czy takie naśladownictwo jest dobre, by tak coś przeszczepiać z jednej kultury do drugiej? Jeżeli to coś nas nie krzywdzi, a wprost przeciwnie – rozgrzewa nasze serca w ten zimowy czas – czemu nie? Ja w każdym razie takim rzeczom przyklaskuję.

            Do wyjaśnienia w wieczorkowym tytule pozostał nam jeszcze wielofunkcyjny spójnik „i” oraz następujący po nim „wielokropek”. Takie trzy kropki można potraktować jako pewne niedopowiedzenie. A może przy wymyślaniu tegoż tytułu jego twórcom po prostu zabrakło pomyślunku, więc stąd ten „wielokropek”? Nic z tych rzeczy! Byłem na tych literackich warsztatach, kiedy powstawał tytuł – „Karnawał, miłość i…” – i zapewniam, że owe trzy kropki sens swój mają!

            Ten „wielokropek” daje poecie po prostu dowolność w temacie. Taki poeta może wtedy stworzyć utwór choćby o pizzy, bowiem 9-go lutego to włoskie cienkie ciasto ma swój światowy dzień, podobnie jak nasze milusińskie kocięta, tyle że one 17-go lutego. Oto kilka innych propozycji dni honorowych, które w tym najkrótszym miesiącu się ulokowały: Dzień Świstaka, Dzień Singli, Międzynarodowy Dzień Fajczarzy i wiele wiele innych dziwnych dni. A już najdziwniejszy z dziwnych jest ten z 7-go lutego. Wiecie jaki do dzień? Dzień Dziwaka!!!

 

 

PS  Z lutowego wieczorka literackiego została nam jeszcze do zaprezentowania druga część poetycka w dwóch odsłonach. A czas nagli, bo już w drugi poniedziałek marca (10 III) mamy warsztaty, gdzie obmyślać będziemy strategię na marcowy wieczorek. Zaś efekt będzie do wysłuchania w czwarty poniedziałek marca (24 III).

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


poniedziałek, 19 lutego 2018

Licznik odwiedzin:  545 279  

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Blog Krajowego Bractwa Literackiego w Koszalinie zrzeszającego lokalnych literatów głównie poetów.

O mnie


Jestem Romek spod znaku Wodnika. Mieszkam w Koszalinie. Pisanie, to mój późno odkryty żywioł. Poza tym zawsze był sport. Jestem niezłym dendrologiem drzew owocowych. Specjalizuję się w wyrobie win.

ukryj współtwórców

Statystyki

Odwiedziny: 545279
Wpisy
  • liczba: 707
  • komentarze: 5421
Galerie
  • liczba zdjęć: 93
  • komentarze: 27
Bloog istnieje od: 4230 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl