Bloog Wirtualna Polska
Są 1 278 053 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Braccy poeci w terenie…

wtorek, 15 marca 2016 23:33

 

 

GOŚCINNIE

po

PRZEDSZKOLACH

i

NIE TYLKO…

 

 

 

            Nasza literacka działalność nie ogranicza się wyłącznie do wieczorków literackich. Bywamy również w tak zwanym „terenie”, czyli tam, gdzie nas zapraszają. Na przykład:

 

 

4 marca / Przedszkole Nr 11 / X Przegląd Twórczości Koszalińskich Poetów.

            Dzieci prezentowały wiersze brackich poetów:

-Reginy Adamowicz – „Stokrotka”, „Brzydki żuczek”, „Biedronka”.

-Krysi Pileckiej: „Dobry smok”, „Koszalin – moje miasto”.

-Emilki Szybistej: „Powiedz mi mamo”, „Nie płacz Julku”.

            W przerwie, między recytacjami, dzieci z grupy „Zajączków” wykonały rewelacyjny układ taneczny. Ponadto odbyło się wręczenie nagród laureatom konkursu plastycznego pt. „Twórczość Koszalińskich Poetów”, gdzie dzieci z koszalińskich przedszkoli rysowały ilustracje do wyżej wymienionych bajek.

 

 

 

 

7 marca / Domek Kata w Koszalinie / Międzynarodowy Dzień Pamięci Żołnierzy wyklętych.

            Swoje wiersze zaprezentowały brackie poetki: Ania Żabińska, Renia Wojniłowicz, Krysia Pilecka i Regina Adamowicz. Tanecznie wieczór uświetnił „Zespół Taneczny Szyk”, a muzycznie: chór „Frontowe Drogi”

 

 

 

 

11 marca / Przedszkole Nr 14 / obchody Jubileuszu 30-lecia Przedszkola.

            Dzieci z każdej grupy przygotowały program artystyczny, który zaprezentowały wspólnie ze swoimi rodzicami. Wyświetlono film z przygotowań do obchodów Jubileuszu.     Niemałą atrakcją były pokazy mody w wykonaniu rodziców przedszkolaków. Zaprezentowali oni przegląd strojów, jaki noszono na przestrzeni ostatnich 30-stu lat. Były więc, modne swego czasu tzw. spodnie dzwony z potężnie szerokimi nogawkami u dołu. Były ciekawe fryzury, np. afro, tudzież radio tranzystorowe, noszone z nonszalancją na ramieniu i wiele innych przezabawnych kreacji.

                                                      

 

 

 

 

            Ponadto bracki poeta, Romek Dopieralski, stworzył na tą okoliczność wiersz pt. „Z łąki się zrodziło”:

 

W mieście nad Dzierżęcinką - w Koszalinie,

które z przeróżnych wspaniałości słynie,

była łąka - miejsce niezwykłe i czarowne.

W dorodne krzewy, bujne trawy i zioła zdobne.

 

Gwar się tam niósł zewsząd wesoły.

W lotnych harcach tańcowały komary i pszczoły.

Kopczyki z pulchnej ziemi usypywały krety,

aż któregoś dnia dało się słyszeć głośne: -O rety!

 

To wszyscy mieszkańcy owej łąki się zebrali

i w słońcu, na małej polance, tak debatowali:

-Biedne są te z pobliskiego osiedla dzieciaki…

-Co mają robić, jak wokoło same tylko krzaki?

 

-Plac zabaw, by im się przydał albo boisko!

-A może jakiś teatrzyk lub z cukierkami stoisko?

Pomysłów było wiele, jednak żadnej zgody.

Zarządzono więc przerwę, aby napić się wody.

 

Kiedy obrady ponownie wznowiono,

głos zabrał chrabąszcz, u boku ze swoją żoną:

-Żona ma pomysł, choć ja swoje pomysły wolę.

-Moja małżonka chce, by tu powstało przedszkole.

 

Najpierw nastała cisza, jakby ktoś zasiał makiem.

Nawet krecik na swoim kopczyku przysiadł okrakiem.

Po chwili rozległy się wiwaty i gromkie brawa.

-Przedszkole… - rzekła mądra sowa - to dobra sprawa!

 

-Tu dzieciom będzie cudownie i będą miały wszystko.

-Dobrą opiekę, jedzenie, huśtawki i do domu blisko.

Pomysł przedszkola każdemu zwierzakowi się spodobał.

Nawet trzmielowi, który wszelkie pomysły negował.

 

I stało się, jak zaplanowała łąkowa rodzina.

Na łąkę wjechała wysoka i potężna maszyna.

Za nią koparki, wywrotki i robotników cała masa.

Taki był hałas, aż słychać było w pobliskich lasach.

 

-Co z nami? – żaliły się zwierzątka. –To dla nas za wiele!

-Pracują bez przerwy, spokój mamy jedynie w niedzielę!

Jednak pośpiech się opłacał, bo już niebawem…

skończono budowlę i w przedszkolu rozpoczęto zabawę.

 

Dzieci mówiły wierszyki, śpiewały, skocznie tańczyły.

W tanecznych pląsach nawet dżdżownice się wiły.

Zaś przedszkolakom biedronki przysiadały na rękach.

Wnet zapomniano o tych budowlanych udrękach.

 

I odtąd wszystkim żyje się wesoło i zgodnie.

Dzieci dbają o zwierzątka – każdemu jest wygodnie.

Ta sielanka od trzydziestu lat wciąż trwa,

bo Przedszkole Numer 14 – trzy dekady już ma.

 

  

 

 

 

            Po udanej imprezie gratulacjom nie było końca. Do życzeń dołączyli się również braccy poeci:

 

 

 

 

 

21 marca / Domek Kata / Międzynarodowy Dzień Poezji.

            A to nas czeka w najbliższej przyszłości. Organizujemy, wespół z CK 105 w Koszalinie, program poetycki, by uczcić tenże dzień. Na godzinę 18 zapraszamy wszystkich chętnych. Wstęp wolny.

 

 

 

 

29 marca / Klub Osiedlowy „Nasz Dom” / Wieczorek literacki.

            A to już nasza cykliczna comiesięczna biesiada literacka, o której jeszcze szczegółowo poinformujemy. Jakby co, to zapraszamy na godz. 17. Będą wiersze brackich poetów, felieton tematyczny, muzyczne przerywniki, a to wszystko okraszone słodkim poczęstunkiem. Tym razem – tytuł przewodni brzmi: „Wiosnę czas zacząć”.

 

 

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Bracki felieton Romka D…

sobota, 12 marca 2016 22:36

 

 

PROZY CIUT

ze

SMAKIEM TOFFI

 (felieton)

 

 

            Już od dawien dawna literackie wieczorki okraszane są felietonami Romka Dopieralskiego. Zawsze mają ten sam wymiar, czyli mieszczą się na kartce formatu A4, pisane czcionką „Arial”, rozmiar czcionki – „14” z interlinią na półtora wiersza. Na odczytanie swojego felietonu autor potrzebuje dwóch minut. Jakie to są minuty? Przyjemne, czy też czas to stracony?

            Proszę samemu się przekonać. Na czytanie poświęcając mniej więcej sto dwadzieścia sekund…

 

 

Smak toffi w środku zimy

 

            Dlaczego miłość w środku zimy, jakby trąca nieco przysłowiową myszką? Miłość taka wakacyjna, w lecie, kiedy strzaskani jesteśmy na brąz, jest jak najbardziej na miejscu. Jest czymś oczywistym, wręcz obowiązkowym. Nie zakochać się, kiedy lipiec serwuje nam ciepłe noce? Albo w sierpniowy skwar? To wprost niewiarygodne. Wiosenne miłostki też są tolerowane. Przyroda budzi się do życia, a wraz z nią nasze ciała i nasze serca – po zimowym letargu. Wiosenne zakochania są nawet na topie, zaś maj - to niemalże apogeum miłości. Nawet jesień nie jest taka najgorsza na miłość, kiedy z ukochaną połową spacerujemy po alejkach, przydeptując pożółkłe liście. I przecież samo babie lato jest takie romantyczne…

            To fakt, że ludzie ze strefy geograficznej, gdzie pogodowo jest znacznie cieplej, są bardziej spontaniczni, weselsi i co by nie mówić – bardziej kochliwi. Ja jednak uważam, iż to gorące serce może odpalić nawet i zimą. Trzeba tylko temu sercu dać pretekst. Trzeba pobudzić je do działania. Dając impuls – wyzwolić z zimowego snu. I właśnie takim pretekstem jest czternasty dzień lutego, czyli Walentynki.

            Wiele gromów zbiera owo święto miłości, bowiem nie nasze ono,  a zaczerpnięte z Zachodu. Owszem, szanujmy rodzime święta, rodzime obyczaje. Traktujmy je z pietyzmem i priorytetowo. Jednak nie blokujmy się na to, co z nie naszego podwórka się wywodzi. Nie odtrącajmy tego, co wywołuje w nas wyłącznie pozytywne emocje. Otwórzmy się! Otwórzmy nasze serca w ten lutowy czas. Choć na chwilę dajmy się odmrozić. Pozwólmy naszym sercom mocniej zabić. Dajmy się trafić strzale Amora, przywdzianego w kalesony. Właśnie taką szansę daje nam czternasty dzień lutego, kiedy Św. Walenty – przybysz z Zachodu – pragnie nas rozweselić.

            Co w tym złego, że ktoś nas kochający, prześle nam walentynkę w kształcie serca. Ja – smakosz toffi – od razu zaakceptowałem to święto miłości. Może mi było łatwiej, bowiem w środku zimy, kiedy przysłowie nakazuje nam obuć ciepłe buty – ja corocznie otrzymuję od mojej lubej czekoladę o smaku toffi.

(Roman Dopieralski)

 

 

 

PS  By lutowy wieczorek był kompletny – brakuje jeszcze drugiej jego części poetyckiej. Były to wiersze o tematyce dowolnej, jednak w miłosno-walentynkowej oprawie. Już niebawem będzie je można na naszym blogu sczytać!

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Wieczorkowe wiersze o miłości…

niedziela, 06 marca 2016 23:49

 

 

MIŁOŚĆ w ŚRODKU ZIMY

w

POEZJĘ UJĘTA

 

 

 

Jan Wiśniewski

„Niewypał”

 

Gdy cię ujrzałem, w mig już wiedziałem,

że ty to Ona, przez duże „O”.

Bujając w chmurach krzyknąłem: „Hurra” ,

lecz źle trafiłem - ot i co !

 

Będąc już w niebie, tylko dla siebie

chciałem cię mieć – na własność, całą;

Porwać cię chciałem, zawładnąć ciałem,

sercem, rozumem, uczuciem, duszą...

A twoje oczy, we dnie i w nocy,

ciągle kusiły ... I nadal kuszą !

 

Świat zawirował ... Jak zbędny balast

odrzuciłem doświadczenie, rozsądek.

Chciałem skończyć z chaosem

i żyć od nowa, inaczej,

od innych kobiet trzymać się z dala

i ... tra-la-la-la-la ...

 

Bo ty nie chciałaś mojej miłości,

nie chciałaś szczęścia, pieszczot, czułości,

więc mrużąc oko, zmienna istotko,

wołam dziś: Biada ci ! Twoja zdrada

będzie pomszczona !

 

Och, moja mała, jak mogłaś, śmiałaś?

Wiesz, co straciłaś,

dziewczyno, co ze mnie zrobiłaś ?

Jak Albin Fredry chodzę wpół zgięty

i łzami zwilżam ślady twych stóp.

Cóż mi zostało ? Chyba me ciało,

choć jeszcze młode, pochłonie grób.

 

A na mym grobie, tak, na złość tobie,

wyrosną wonne dwie lilie białe,

wyniosłe, piękne, i będą z wdziękiem

o swej pożywce coś plotkowały.

 

Pobliską dróżką, będąc staruszką,

może przechodzić będziesz z wybranym;

wtedy usłyszysz w wieczornej ciszy,

jak użalają się nad swym panem:

„Nasz pan był czysty, jak płatki nasze.,

a świat go skrzywdził. Brzydko! A fe !

Biedaczek zginął  z żalu za dziewczyną”.

 

A mnie cholerrra z grobu poderwie,

dwa białe kwiatki ze złością zerwę,

o ziemię łupnę i wrzasnę: „Głupie”!

I wrócę znowu na świat z uczuć grobu,

dziewczęta brał będę w ramiona

i ... już nie skonam !

 

 

 

 

Helena Szymko

„Gdy cię pozyskam”

 

W twoich pocałunkach

chcę tonąć bez końca

twojego ciała być wiernym oddechem

wszystkich twych myśli popłynąć strumieniem

i twojego serca odbijać się echem

a gdy już pozyskam ciebie całego

i twojego wzroku stanę się spojrzeniem

wtedy zrozumiesz jak wiele nas łączy

że twoje serce jest biciem mojego

 

 

 

 

Roman Dopieralski

„Miłość w środku zimy”

 

skute wodne akweny

drogi pełne zasp

staw pocięty łyżwą

pagórki ze śladami sań

 

niby morsom tylko

przychylny ten stan

jednak i w rdzeń zimy

odwilż może się wdać

 

to miłość – serc dwoje

splecionych rąk uścisk

w surowej zmarzlinie

wyciska swój dotyk

 

spierzchniętym wargom

niestraszny mróz

walentynkowy spektakl

rozkuwa kurtynę z sopli

 

areną kochanków

skrząca poświata księżyca

z białego puchu rekwizyt

ściele się po scenie

 

i rozkochują się pary

rozpalają lutego okowy

w scenariuszu zimowym

nie dają się zmrozić

 

 

 

 

Jan Lutobarski

„Miłość zimowa w górach”

 

Miłość zimowa

jest inna jak wiecie

jest zimna zagadkowa

ale znana w świecie

 

Bo niejeden narciarz

co po górach szusuje

spotyka ją na śniegu

i to mu pasuje

 

Razem z tą miłością

spędza potem czas

w kurorcie przepięknym

i zadziwia nas

 

A zadziwiać będzie

do końca sezonu

aż miłość zimowa

popuści z tonu

 

Stanie się znów zimna

z obliczem zimowym

narciarz szusem zjedzie

rozpocznie romans nowy”

 

 

 

 

Renia Wojniłowicz

„Moja miłość niespełniona”

 

Setki lat stary dąb miał

przy wielkim stawie rybackim stał

Gdzieś w maleńkiej wsi Czetowice

spoglądał dumnie na przepiękne jej okolice

 

Nie jedną historie miłosną poznał

Zaszczytne miejsce przecież piastował

Był wielki w swej sile nie niezrównany

Od wieków wiatrem i słońcem muskany

 

W wiosenny, słoneczny dzień

Dąb zauważył idący dziewczęcy cień

To byłam ja - promiennie się uśmiechałam

Gdy podeszłam, cichutko mu zaśpiewałam

 

Objęłam go mocno na przywitanie

Witaj dębie, posłuchajmy ptaków ćwierkanie

Ryby w stawie ogonkami o wodę pluskały

Tatarak i lilie w takt im akompaniowały

 

Przyjaźń nasza wciąż się rozwijała

Przyjacielowi dębowi często się zwierzałam

O miłości platonicznej raz mu rzekłam

Nieszczęśliwa ta miłość-bardzo go urzekła

 

Dąb zatroskany był o mnie

Cenną więc radę więc do mnie

Jeśli kochasz - to z wzajemnością

Serca ze skały nie żyją piękną miłością

 

Pewnego razu, gdy biegłam do niego

Nie ujrzałam już dębu - przyjaciela swojego

Dębie, dębie mój kochany...

Kto teraz uleczy moje rany...

 

Pochylona nad pniem, który pozostał po nim

W rozpaczy liść przytuliłam sercem zranionym...

To ty byłeś mym szczęściem, moją radością

Największą moją...tęsknoty miłością

 

 

 

 

Robert Paweł Kamin

„Donkichotowe serce”

 

Gdzie jesteś ma luba, szczęściem obramowana

I gdzie jest Twa dusza niebiańska, ukochana?

Czy  stąpasz po ziemi czy raj łzami haftujesz?

Czy tęsknoty moje połową serca czujesz?

 

Gdzie jesteś ma luba mgłą brylantu osnuta

I gdzie Twojej harfy hen niebiańska nuta?

Czy błądzisz bez celu na horyzoncie zguby?

Czy gdzieś przy ołtarzu innemu szepniesz: „luby”?

 

Gdzie jesteś ma luba w powłóczystej sukience?

Czy będę mógł kiedyś pocałować Twe ręce

I stanąć  w promieniach Twej słonecznej osoby?

Być dla ciebie mężem Twej chluby i ozdoby.

 

Gdzie jesteś ma luba z kosmosem duszy swojej?

Ty jesteś ostoją szczęśliwości dziś mojej

I mimo, że ręki nie podasz na kobiercu

To zawsze w mym będziesz - donkichotowym sercu.

 

 

 

 

Regina Adamowicz

„Zimowa miłość”

 

Pamiętam zimowa była pora

Śnieg zasypywał świat płatami

W serca nam trafił strzał Amora

Zauroczeni, zakochani

 

Nic to że wichry i zamiecie

Mróz dokuczliwie szczypał w uszy

Spotkania trwały wciąż w duecie

Myślałam że żadna siła nie wykruszy

 

Naszej miłości i nie zatrze

Wyznań że trwałe będzie Twoje słowo

Wiatr nieprzyjazny wieje zawsze

A Ty przeniosłeś się służbowo

 

Do Kołobrzegu nad Parsętę

I zamiast spotkań słałeś listy

Co dnia czytałam je – pamiętam

Wiatr wiał od morza nienawistny

 

Śnieg stopniał zima się cofnęła

Wiosnę witały Kontynenty

Miłość ze śniegiem też stopniała

Z wodą spłynęła do Parsęty

 

Czas zerwał karty z kalendarza

Do innej przeniósł je krainy

Czasem przypomnieć mi się zdarza

Tę naszą miłość w środku zimy

 

 

 

 

Maria Rudecka

„Koniec białego czarnowidztwa”

 

Czy zima może nam dać coś dobrego

oprócz zasp śniegu, konieczności odmiatania,

oprócz potrzeby lgnięcia do pieca dobrze rozgrzanego,

prócz długich, gnuśnych nocy, ciepła wspominania.

 

Oprócz tęsknoty za słońcem, która serce nam pożera,

prócz widoku wron czarnych – a kraczą nie próżno –

prócz mrozu, co biedakom nadzieję przeżycia odbiera,

prócz rozstania – na razie – z swą torbą podróżną.

 

Prócz śnieżynek, na które dzieci przez okno popatrzą,

prócz bałwanka w rondlu na głowie – zamiast cylinderka,

prócz gila, jemiołuszki, zimorodka, gdy przylecieć raczą,

prócz słoneczka, co – z rzadka – z góry na nas zerka.

 

Cały świat, jak w letargu, jak by człowiek spadał w dół

i gdy już tak przyroda na złość życiu drzemie,

trzeba mieć wielki talent – nie małego skąpe pół,

żeby stworzyć choć wierszyk o miłości w zimie.

 

I nagle, o mój Boże, zrozumiałam: tu narzekań koniec,

iluminacja z nieba spłynęła do serca mojego

wszak miłość w sercu mieszka, to w nim ogień płonie.

I zapłonął tak kiedyś w zimie. Pod koniec lutego.

 

Bo to całkiem nieprawda, że się tylko w maju

dzieją sprawy tak ciepłe i miłość rozkwita.

I w lutym bywa też tak jak jest w maju,

bo miarą szczęścia samo szczęście jest. I kwita.

 

 

 

PS  W następnym wpisie będzie bracki felieton Romka D., bowiem na naszych wieczorkach – oprócz poezji - serwujemy również prozę.

 

 

 


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Biesiadowanie w środku zimy…

czwartek, 03 marca 2016 23:57

 

 

 

LITERACKO i MIŁOŚNIE

u

BRACKICH POETÓW

(reportaż)

 

 

 

            Zima wcale nie musi oznaczać stagnację. To nic, że przyroda trwa w uśpieniu – taka jest kolej rzeczy, takie są prawa natury w naszej strefie klimatycznej. Owszem, słońce zimą nas nie rozpieszcza, więc działamy jakby na zwolnionych obrotach. Jednak, tak jak słońce jest akumulatorem, który doładowuje nasze energetyczne zasoby, tak też działają na nasz organizm wieczorki literackie naszego Krajowego Bractwa. W szczególności ten ostatni – lutowy.

            Nasza literacka biesiada pod nazwą „Miłość w środku zimy” była właśnie takim akumulatorem, który doładował niejednego biesiadnika. Już sam wystrój sali był powalający. Wokoło pełno czerwonych róż, czerwonych serduszek wszelakiej wielkości i piękny plakat z bałwanem w tle i wieczorkowym tytułem umieszczonym oczywiście w ogromnym serduchu – autorstwa Reni Wojniłowicz i Oli Stroczyńskiej. Na stolikach ze słodkościami akcentów walentynkowych też nie brakowało. Dla każdego gościa była koperta przyozdobiona serduszkami, a w niej niespodzianka przygotowana przez Marysię Rudecką – jej miłosna poezja pięknie wykaligrafowana jej ręką. Oprócz poezji, która na naszych wieczorkach zdecydowanie dominuje, zaprezentowana została również proza, czyli bracki felieton Romka Dopieralskiego i autorskie „Co nieco” Władka Pitaka. Muzycznie zaś całość ubarwiał na swojej szalonej harmonijce, Mikołaj Kobus – rocznik 45-ty.

            Tematyczną część biesiady, przyporządkowaną wieczorkowemu tytułowi, poprowadziła Krysia Pilecka. W autoprezentacjach utworów brackich poetów, aż kipiało od miłości. Było jej pełno w wersach, gestach. Eter pojemnej sali Osiedlowego Klubu Mieszkaniowego „Nasz Dom” był miłością wprost przepełniony. A oto tego przykłady…

Początek wiersza Reginy Adamowicz brzmiał: „Pamiętam zimowa była pora / Śnieg zasypywał świat płatami / W serca nam trafił strzał Amora / Zauroczeni, zakochani(…)”. Dla kochanków nastały ciężkie chwile rozłąki – luby został przeniesiony służbowo: „(…)Do Kołobrzegu nad Parsętę / I zamiast spotkań słałeś listy / Co dnia czytałam je – pamiętam / Wiatr wiał od morza nienawistny…”. Czy zatem ta miłość na odległość przetrwała? „(…)Śnieg stopniał zima się cofnęła / Wiosnę witały Kontynenty / Miłość ze śniegiem też stopniała / Z wodą spłynęła do Parsęty(…)”.

Bardziej optymistyczny obraz miłości przedstawił w swoim wierszu Piotr Jerzy Kawa. Można nawet powiedzieć, że gdyby nie zima, to być może tych serc dwoje wcale by się nie spotkało: „(…)Śnieg przykrył zieleń, mróz wszystko przenika / już opuszczają swych domów podwoje / lecz ślisko było i on się potyka / zderzają się więc nagle obydwoje // I zachwycili się sobą z radością / nic sobie mówić nawet nie musieli / ich oczy płoną wzajemną miłością / o Bożym świecie całkiem zapomnieli(…)”.

Inaczej miłosny temat ujął w swym utworze Janek Lutobarski: „Miłość zimowa / jest inna jak wiecie / jest zimna zagadkowa / ale znana w świecie // Bo niejeden narciarz / co po górach szusuje / spotyka ją na śniegu / i to mu pasuje(…)”. Czy taka sezonowa miłość jest trwała? Czy taka miłość nas zadziwia? „(…)A zadziwiać będzie / do końca sezonu / aż miłość zimowa / popuści z tonu // Stanie się znów zimna / z obliczem zimowym / narciarz szusem zjedzie / rozpocznie romans nowy”.

Co do wiersza Helenki Szymko, to jest on tak krótki, że można go przytoczyć w całości: „W twoich pocałunkach / chcę tonąć bez końca / twojego ciała być wiernym oddechem / wszystkich twych myśli popłynąć strumieniem / i twojego serca odbijać się echem / a gdy już pozyskam ciebie całego / i twojego wzroku stanę się spojrzeniem / wtedy zrozumiesz jak wiele nas łączy / że twoje serce jest biciem mojego”. Utwór Helenki jest potwierdzeniem, że wiersz powinien być jak sukienka: im krótsza – tym lepsza. Bowiem nie w ilości wersów tkwi poezji przekaz, a w ich treści.

Klasą samą w sobie był na tymże wieczorku Jan Wiśniewski. Recytacja jego wiersza pt. „Niewypał” okazała się istną bombą. Tak rewelacyjnej interpretacji własnego utworu deski sceniczne tegoż osiedlowego klubu, chyba jeszcze nie zaznały. „Gdy cię ujrzałem, w mig już wiedziałem…” – rozpoczął Jan z animuszem. „…że ty to Ona, przez duże O. / Bujając w chmurach krzyknąłem: Hurra, / lecz źle trafiłem – ot i co!(…)”. I faktycznie na bujaniu w chmurach się skończyło, bowiem: „(…)Bo ty nie chciałaś mojej miłości, / nie chciałaś szczęścia, pieszczot, czułości, / więc mrużąc oko, zmienna istotko, / wołam dziś: Biada ci! Twoja zdrada / będzie pomszczona!(…)”. Nasz odtrącony Jan gotów był w imię miłości ponieść karę najwyższą: „(…)Cóż mi zostało? Chyba me ciało, / choć jeszcze młode, pochłonie grób. // A na mym grobie, tak na złość tobie, / wyrosną wonne dwie lilie białe / wyniosłe, piękne i będą z wdziękiem / o swej pożywce coś plotkowały(…) // Nasz pan był czysty, jak płatki nasze / a świat go skrzywdził. Brzydko! A fe! / Biedaczek zginął z żalu za dziewczyną(…)”.

W utworze Reni Wojniłowicz również następuje unicestwienie. Jednak (i dzięki Bogu!) nie chodzi o istotę ludzką: „Setki lat stary dąb miał / Przy wielkim stawie rybackim stał / Gdzieś, w maleńkiej wsi Czetowice / Spoglądał dumnie na przepiękne jej okolice(…)”. Z kolejnych zwrotek dowiadujemy się, że to było jej ulubione miejsce: „(…)Przyjaźń nasza wciąż się rozwijała / Przyjacielowi dębowi często się zwierzałam / O miłości platonicznej raz mu rzekłam /  Nieszczęśliwa tak miłość – bardzo go urzekła(…)”. Dramat rozgrywa się w dwóch ostatnich zwrotkach: „(…)Pewnego razu, gdy biegłam do niego / Nie ujrzałam już dębu – przyjaciela mojego / Dębie, dębie mój kochany… / Kto teraz uleczy moje rany… // Pochylona nad pniem, który pozostał po nim / W rozpaczy liść przytuliłam sercem zranionym / To ty byłeś mym szczęściem, moją radością / Największą moją… tęsknoty miłością”.

Romek Dopieralski w swoim wierszu najpierw przedstawił srogość zimy: „skute wodne akweny / drogi pełne zasp / staw pocięty łyżwą / pagórki ze śladami sań(…)”. Potem miłość w środku zimy wplótł na kanwę teatru: „(…)spierzchniętym wargom / niestraszny mróz / walentynkowy spektakl / rozkuwa kurtynę z sopli (…)”. Wiersz kończy się optymistycznie. Miłość góry przenosi – tak by można scharakteryzować jego ostatnią zwrotkę: „(…)i rozkochują się pary / rozpalają lutego okowy / w scenariuszu zimowym / nie dają się zmrozić”.

            Wiele jeszcze było miłosnych uniesień w wierszach brackich poetów. W krótkim (!) reportażu nie sposób wszystkie wymienić. Niechaj zatem taką kwintesencją będą fragmenty utworu Marysi Rudeckiej pt. „Koniec białego czarnowidztwa”: „Czy zima może nam dać coś dobrego / oprócz zasp śniegu, konieczności odmiatania, / oprócz potrzeby lgnięcia do pieca dobrze rozgrzanego, / prócz długich, gnuśnych nocy, ciepła wspominania”. Tyrada Marysiowych narzekań w stosunku do zimy trwała jeszcze przez następne trzy zwrotki, aż nagle: „(…)I nagle, o mój Boże, zrozumiałam: tu narzekań koniec, / iluminacja z nieba spłynęła do serca mojego - / wszak miłość w sercu mieszka, to w nim ogień płonie. / I zapłonął tak kiedyś w zimie. Pod koniec lutego. // Bo to całkiem nieprawda, że się tylko w maju / dzieją sprawy tak ciepłe i miłość rozkwita. / I w lutym bywa też tak jak jest w maju, / bo miarą szczęścia samo szczęście jest. I kwita.”.

 

 

 

PS  Te powyższe wiersze zaprezentowane będą w całości w następnym wpisie. Ukażą się również utwory z drugiej wieczorkowej odsłony poetyckiej, które były równie ciekawe. Tym bardziej, że przy recytacjach konferansjer połączył poetów w pary kochanków: Pygmaliona i Galateę, Parysa i Helenę, Sobieskiego i Marysieńkę i ... Wszystkiego nie zdradzimy. Trzeba zatem na naszego bloga często zaglądać. Życzymy mile spędzonego czasu przy naszych wpisach!

 

 

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


poniedziałek, 19 lutego 2018

Licznik odwiedzin:  545 327  

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Blog Krajowego Bractwa Literackiego w Koszalinie zrzeszającego lokalnych literatów głównie poetów.

O mnie


Jestem Romek spod znaku Wodnika. Mieszkam w Koszalinie. Pisanie, to mój późno odkryty żywioł. Poza tym zawsze był sport. Jestem niezłym dendrologiem drzew owocowych. Specjalizuję się w wyrobie win.

ukryj współtwórców

Statystyki

Odwiedziny: 545327
Wpisy
  • liczba: 707
  • komentarze: 5421
Galerie
  • liczba zdjęć: 93
  • komentarze: 27
Bloog istnieje od: 4230 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl