Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 278 088 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


" Z czwórką do potęgi"

sobota, 28 kwietnia 2007 17:34

WIECZOREK LITERACKI - KWIECIEŃ 2007

 

„Z czwórką do potęgi"

W kolejny trzeci piątek miesiąca
odbył się kolejny Wieczorek literacki

koszalińskiego Krajowego Bractwa Literackiego.

Po raz kolejny prowadziła go
Beata Piocha
i po raz kolejny rozpoczynał go
swoim felietonem Roman Dopieralski...
Felieton zatytułowany
 „Z czwórką po czterokroć"
był jakby wprowadzeniem
w temat główny Wieczorku,
jakim była cyfra „4".
Z owego felietonu można się było dowiedzieć,
że jego autor
cyfrologicznie jest facetem oziębłym
 i nawet „trzynastka" go nie przeraża.
Zaś o poczwórnościach wszelakich
tak namieszał,
że czym prędzej jął felieton kończyć,
w stronę słuchaczy zginając się we czworo,
by go tylko nie poćwiartowali.
Po nim Piotr Kawa
w wierszu „Czwórka"
przemycił tyle mądrości o tejże cyfrze,
że aż dech zapierało.
A już po jego następnym utworze
pt. „Mandala",
już zapewne nikt nie miał wątpliwości,
że od „czwórek" - teoretyk on wielki.
Jak zwykle oryginalnie i z humorem
czwórkowy temat potraktowała
Renia Adamowicz,
historię swego życia opisując na kanwie czwórki

w wierszu „Czwórka i kwadrat".
Oto ostatnia jego zwrotka:
 „...Fortuna kołem się toczy

Przysłowie prawdziwe jest zatem

Pechowym zawsze wiatr w oczy

  Nic się nie toczy kwadratem".


Dla odmiany zmyśloną historię
o czterech prawdach,
które przysiadły na kamieniu omszałym,

zaprezentowała Bogda Szydłowska.
Natomiast Paweł Kamin
w „Czterech jeźdźcach",
w wierszu spłodzonym
w pociągu relacji Koszalin - Poznań,
przedstawił prawie że apokalipsę.
Na jeszcze inny sposób
czwórkowości w poezji
wpadła Ewa Pietrzak

w swoich tytułowych „Czterech sukienkach",
gdzie każda z nich symbolizuje inną porę roku.

Co do Lidki Nowosad,
która się zarzekała,
że nie spłodzi wiersza o czwórce
ani o jakiejkolwiek poczwórności
- jednak spłodziła.
Jej utwór pt. „Nie spłodzę wiersza"
jest na to najlepszym dowodem
tym bardziej,
że mowa w nim o czterokrotności,
o kwadratach i czwórce w ogóle.
Na koniec były jeszcze
dwie konfiguracje czwórki:
dziecięca Krysi Pileckiej w wierszu „Rok"
oraz niezwykle poważna i osobista
Beaty Piochy

w pięknym utworze
pt. „Czwarte życzenie".
 I tak oto czwórkę tego wieczoru
spotęgowano do potęgi oczywiście... czwartej...

W drugiej części wieczoru autorzy wierszy pokazali,
że nie samymi „czwórkami" poeci żyją.
Na przykład Jan Lutobarski
w utworze „Maestro Skowronek" wyznał,
że śpiewu tego ptaka może słuchać bez końca.

 Równie bez końca i w dodatku we śnie,
Robert Kamin mógłby wpatrywać się
w przepastne głębie modrych oczu
pewnej niewiasty w wierszu zatytułowanym
„Rys przeznaczenia".
Natomiast Renia Adamowicz
w „Białej brzozie"
bez końca oddała się wspomnieniom.
Tytułowe drzewo, wysmukłe i wyniosłe,
pomogło autorce
w nowej ojczyźnie zapuścić korzenie.
Zaś bez końca czeka pod wynajętym niebem,
 do którego nie ma klucza
- Romek Dopieralski w wierszu
pt. „Poszukiwanie".
Autor tegoż wiersza
w poszukiwaniach jest najwyraźniej niezdecydowany,
gdyż zakańcza go słowami:
„...a kiedy moją krwią,

potem i łzami

 smarowane będą osie karawanu

 wtedy też

gdzieś pomiędzy niebem i piekłem

wytyczę sobie ścieżkę".
Po cyklu wspomnieniowo - poszukiwawczym,

nastąpił ciąg wierszy o Papieżu,
by uczcić drugą rocznicę jego śmierci.
Wiersze przepojone olbrzymim żalem
po stracie tak wielkiego człowieka,
zakończyły ten niezwykle udany
Wieczorek literacki.

Roman Dopieralski

 


 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Nowe wiersze Jana Lutobarskiego

niedziela, 22 kwietnia 2007 17:42



 

Jan Lutobarski
i jego wiersze:

ZAGUBIONY

Obojętny na wszystko.
Toczył życie swoje.
Miał imię nazwisko
i to było wszystko.

Zimne słowa padały
z jego zimnych ust.
 Nienawiścią pałały
oczy martwe już.

Nie urodzi się człowiek
w człowieku przegranym.
Tak jak nie wzejdzie zboże
w polu nie obsianym .



Usta

 

Widziałem usta czerwone od grzechu
Dyszące rozkoszą zmysłowych fal
Widziałem usta w radosnym uśmiechu
Gdy w sercu miłość urządziła bal


Lecz nie zawsze szczęście maluje oblicze
Są dni czarne które odbierają wdzięk
Wtedy usta drżące jak na wietrze znicze
Ciche i zamknięte pokonują lęk

Ale najpiękniejsze są usta spokojne
Padają z nich słowa, ciepłe z głębi duszy
Niosą radość ludziom karminem upojne
Ty patrzysz i słuchasz już je kochać musisz


Spacer w deszczu

Świat za oknem

zawsze inny jest i kusi

siedzieć w domu kiedy pada

nikt nie zmusi

mnie co lubię spacerować

po ulicy

z parasolem po kałużach

z psem na smyczy

i wychodzę - a wiatr targa

mi parasol i wyrywa

ja z nim walczę

i z radością nie wygrywam

i już moknę

jakaś dama z dziwną miną

stoi w oknie

tak wygląda jakbym dla niej

cyrk odstawiał

a ja z wiatrem

w strugach deszczu się wyprawiam

na spacerek dla relaksu

bo to lubię

a kto chwyta kto kapuje

że mam w czubie

co tam dama

czy ulica mnie obchodzi

lubię deptać po kałużach

co mi szkodzi

mój parasol w lejek zgięty

ledwie trzymam

tego dęcia w ten instrument

nie wytrzymam

puść go puść go

krzyczy rozum w łepetynie

no i puszczam

i wnet z oczu moich ginie

a ja moknę

a ta dama dalej stoi sobie w oknie

myśli pewnie że tragedię ja przeżywam

to co myśli

w strugach deszczu po mnie spływa

dalej idę i relaksem otulony

mijam ludzi poskręcanych jak rulony

biegiem pędzą

po co po co tak się spieszą

ja spacerkiem - powolutku idę pieszo

 

Maestro Skowronek

Skowronek swym śpiewem urzeka twe zmysły

jak genius loci cię kusi

uparcie podąża za trelem najwyższym

i do słuchania cię zmusi

W tym zasłuchaniu urzeczony śpiewem

oparty o drzewo sam stoję
chłodem kory drzewa i liści owiewem

jak w hipnozie jednego się boję ...

 

Oby nie przestawał by śpiewał bez końca

swą arię polnego maestra

a ja tutaj w cieniu daleko od słońca

będę słuchał  słuchał bez końca

 

Jutrzenka

    Świt nieba rozjaśnia oblicze

wprowadza jutrzenkę dla ludzi

dla tych co chcą zmienić życie

w innych nadzieję obudzić

 

Lecz przeszkodą są wciąż politycy

w sejmie i rządzie - certament

choć pochodzą z lewicy - prawicy

jednakowy wciąż mamy parlament

 

Co wybory to więcej dyletantów

aż zadziwia skąd oni się biorą
politycznych wciąż brak nam talentów

a pieniacze warchoły - są zmorą

 

Morał z tego wypływa aż taki

bez przyszłości Polaków nadzieje

odlatują marzenia jak ptaki

a "jutrzenka" jak dniała tak dnieje

 

Miłość bez happy-end-u

 

To prawda że miłość
niejedno ma imię
Aneta Iwona czy Lusia

To prawda - gdy ją spotkasz
to już kochać musisz
bo serce do tego cię zmusza

 

i w zapamiętaniu
robisz nawet głupstwa
wyglądasz na sercrabusia


tylko ty - nikt więcej
tylko ona twoja
nawet w drogę życia wyruszasz

A życie usłane
nie tylko różami
nagle z innym już ją spotykasz


Tak ciebie kochała
tak jej uwierzyłeś
spotkała nowego rabusia

I już popłynęli
już szczęściem się cieszą
- zostałeś zrobiony w lalusia

 


 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (14) | dodaj komentarz

Lustracja

niedziela, 22 kwietnia 2007 11:09
 

Zofia Zawilska

Lustracja

Na polnej miedzy
rosła akacja,
do tej akacji
przyszła lustracja.
Biedaczce wszystkie
zadrżały liście,
gdy usłyszała,
że jest na liście.

Miła akacjo,
jest doniesienie,
że swoją przeszłość
chowasz pod ziemię,
że przez korzenia
swego odnogę,
kontaktowałaś się
z wrogim głogiem.

Przekonywała
długo, żałośnie,
że głóg tak blisko
przecież nie rośnie.
Miał wprawdzie jakieś
sugestie dla niej,
ale dosięgnąć jej,
nie był w stanie.

Lustracja jednak,
swoją powinność,
wykonywała
jak być powinno
i wyciągnęła
akację z ziemi,
żeby ocenić
układ korzeni.

Po zlustrowaniu
wszystkich korzonków
odnotowano,
że jest w porządku.
Powstał protokół,
istny poemat,
tylko akacji
już w polu nie ma.

A głóg w uśmiechu,
znów kolce szczerzy,
że kto donosi,
temu się wierzy,
i za kolejną
swoją ofiarą
zaczął rozglądać się
spod konarów.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Poznajmy Ewę i jej wiersze

sobota, 21 kwietnia 2007 22:47


 

 Ewa Pietrzak,
tak mówi o sobie:
W Koszalinie zamieszkałam w 1970 r.

Pracuję zawodowo,
mam sporo zainteresowań,
należę do tej kategorii ludzi,
którym wciąż brakuje czasu.
Wiersze zaczęłam pisać w wieku dojrzałym.
Albo inaczej,
 dojrzałam do tego,
 aby zacząć pisać wiersze.
Mniej więcej dwa lata temu,
 powstał
- nazywam to urodził się
- mój pierwszy tekst.
Zasmakowałam w dziele tworzenia
i teraz już nie potrafię się obejść bez pisania.
 A piszę o ludziach,
ich emocjach,
radościach i smutkach.
 O tym, co uwiera lub cieszy.
 O sobie pewnie też trochę
 i o mojej wielkiej miłości
- Naturze.
Nie wiem jak długo
moja przygoda z pisaniem potrwa,
wiem jednak,
 że jest dla mnie ważna
 i bardzo bym chciała każdemu,
kto czyta to co napiszę,
dać trochę radości.
 Ot, kroplę małą, maleńką.
Wiem, że poetką się nie jest,
że można nią bywać.
Jeśli mnie się udaje czasem,
 tak nawet niezbyt często,
to już sukces.

 

Szukając

 

pochyliłam się pomiędzy zmierzchem a świtem

jednak jestem chociaż nie istnieję z braku barw

zaznaczam na mapie zdarzeń swoje miejsce

 

rozdaję było i będzie
dzisiaj zatrzymuję dla siebie

w pełni dnia wyszłam na rozgadaną ulicę

nie znalazłam swojego odbicia w żadnej szybie

 

ktoś z przechodniów zanucił

Jest tyle błękitu w twoich oczach - jasna

 

Poganka

 

poprowadzę do świątyni
gdzie podanie ust
ma smak macierzanki

powiodę przed ołtarz
aleją o zapachu
żywicy

szeptem wskażę drogę
do najcichszych
tajemnic

spowita nagością
dotykiem twoim zatańczę
nasz ślub

 

Podróż

 

nie mam kłopotów z pamięcią
ale ciebie nie mogę

nocne szepty nie przynoszą ukojenia
zbyt głęboko sięgasz rozebrana
czuję jasność istnienia
by za chwilę

usilnie zacierać ślady
pozostawionych na skórze słów

 

nie jestem smutna
próbuję zrozumieć czas i  miejsce

zasypuję wspomnienie i zostaję
bilet mam w jedną stronę

 

 

 

Lato

nosiłam je w sobie dziewięć miesięcy 
pełne wonnych ziół  
lasu tajemnic 
 
w krąg brzmiało muzyką 
owadzim mruczeniem  
wiatru melodią 
 
rozświetlone słońcem 
kładło miód na serce  
niosło nadzieje 
 
miałam być brzemienna 
do późnej jesieni 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Prezentujemy poezję Łukasza Hamanna

piątek, 20 kwietnia 2007 23:51

 



 

  Łukasz Hamann
to 25 latek urodzony w Polsce,
ale mieszkający na stałe w Niemczech.
Wiersze pisze od 14 roku życia.
Porusza w nich różnorodną tematykę,
ale sporo uwagi poświęca
problemom nurtującym współczesną młodzież.
Pisze również o Polsce.
Własnym sumptem,
 chce wydać swój pierwszy tomik poetycki, debiutując w nim wierszami,
pisanymi w języku polskim,
bowiem wcześniej,
 pisał jedynie po niemiecku.
Tytuł tomiku to:
"Noworoczny dzień"

Oto wybrane z niego wiersze:

W podróż do przodu
 

Pusta strona życiorysu

Pierwsze słowa

w pamiętniku

 

Świeży pomysł

Nowe myśli

Ciekawostki

Spojrzenie w obcą twarz

 

Kolejny krok

Ostatni ślad

Każdy odruch

Każdy oddech

 

Noworoczny dzień

Wschód słońca

Widok jeziora po zimie

Dotyk rosy o poranku

 

Jesienny urok morza

 

Fale biją w górę

Horyzont zamienił się

w czarną diabelską chmurę

 

Silny wiatr bije w twarz

Oczy pełne łez

Czego tutaj chcesz

 

Rozkładam leżak

na chwilę samotności

i wolności

przyszedłem w gości

 

Woda zabiera ląd

Morze połknij mnie

Może tego chcę kto wie

 

Zimmer frei

 

Der Alltag hat uns wieder

Keine Zeit für altes Leid

Auch das Jahr

Neigt sich dem Ende

 

Die Spuren sind verwischt

So lang ist es schon her

Macht euch keine Mühen

Ihn zu suchen

Das hier ist nicht mehr er

 

Vernichtet alles

Was noch geblieben

Streicht die Wände

In frischem Weiß

Schreibt ein Schild

 

-Zimmer frei-

 

 

Wolność!

 

Pisał wolność

na wszystkich ścianach

Niech się goją pod nią rany

 

Wyszedł na ulicę

Stanął w pierwszym rzędzie

Ten dzielny górnik

Skrzywdzony syn:

„ Niech pójdę z diabłem

-Ja sukinsyn"

 

Zginął bo musiał

Bohater kilku dni:

„Ojcze drogi wybacz mi"

 

Czas po czasie

Co jest

Ma się

"Wolność" farbą pokryli

Z pamięci zmyli

 

 

Mamo

 

Nie płacz Mamo

Nie martw się

Otwórz dłonie

i wypuść mnie

 

Dałaś mi skrzydła

Pokonam ten gęsty las

Jak będziesz mnie wzywać

Wrócę zaraz

 

Spójrz w górę

Gdzieś tam na niebie

Krążę wkoło Ciebie

Krążę wkoło was

Krążę cały czas

 

Bądź pewna 

że czuwam

w myślach

w sercu

w snach

moja troska

to Twój dach

 

Nawet żebym musiał

Lecieć pod wiatr

Przez burze i grad

Był głuchy i ślepy

Znajdę was

Powrócę na czas.

 

Poza ciałem

 

Zapewnij mi szczęście

które nigdy nie opuści mnie

Ja nie będę spoczywał

Podaruj mi złota

o szalonej wartości

Ono nie zaślepi mnie

Opowiadaj wszystkim

jaki ja geniusz

wielki pisarz

Twoje słowa

nie przegną mnie

 

Zabierz mój dom

Wyrzuć mnie pod most

Ja nie będę narzekał

Rozdaj mój majątek

Wszystko co mi miłe

Ja nie będę tęsknił

Wydłub mi oczy

Utnij mi ręce

Ja nie będę płakał z bólu

Wyzywaj mnie

Pluj mi w twarz

Ja nie obrażę się

 

Kolorowe domy

 

Niebieskie czerwone żółte zielone

stare lub nowe

 

Kolorowe klocki z daleka

witają nas

bądźmy na czas

 

Poznałem swój chodnik

z dzieciństwa huśtawkę

także wieczorową ławkę

 

Wesoła fasada ukrywa prawdę

wewnątrz szare ściany

pisanki dawne

 

Jednak życie się nie zmieniło

tylko farbą pokryło

 

Kolorowe kłamstwa spłyną

rzeczywistość ukaże się z tą

chwilą

 


 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Krystyna Pilecka i jej wiersze

czwartek, 19 kwietnia 2007 16:57




 Krystyna Pilecka
 
 Mieszkanka Koszalina.
  Autorka tomików:
 " Melodie rodzinnego domu",
 " Poniedziałki Klary",
 " Czas wędrowania",
 " W błekicie ",
  " Kolory miłości, czyli być",
 " Tęsknoty minionego dnia".
 Współautorka tomików:
  " Koszalin w poezji",
" Mój Koszalin, moje miasto- moje życie",
 " O Koszalinie nie tylko wierszem".
 Laureatka konkursów literackich m.in.:
 " Kraków"(1998),
 " Bursztynowe pióro"(1999),,
 " Istota człowieka"( 1999),
 " Europejczycy" (2003), i in.
 Autorka książeczki dla dzieci:
  "Mewa Skrzeczka",
" Cztery pory roku".

 Jej utwory zostały opublikowane
w antologii poezji
pt. " W szczęściu mi do twarzy"
 ( wyd. "Mak" Szczecin)
 oraz w almanachach twórczości literackiej:
 w antologii poezji
 " W ciszy przyjdź do mnie"
 ( wyd. " Mak" Szczecin),
 w antologii poezji religijnej
 " Miłość jak ziarno odwagi"
 ( wyd. Książnica Podlaska Białystok),
 " Nazbieram gwiazd naręcze"
  i " Pod niebem Arkadii"
  ( wyd. "Mak" Szczecin).
 Pisze wiersze i opowiadania.
 Współpracuje z ludźmi niepełnosprawnymi.
Pełni funkcję Kanclerza
 w Krajowym Bractwie Literackim.
 Od 2003 roku
 członek Związku Literatów Polskich.

Anioł Stróż

gdziekolwiek jestem
rozpościera skrzydła nade mną
mój Anioł Stróż
zagląda w oczy
wybacza nawet upadki
budzi sumienie
grozi palcem czasami
i...podaje skrzydło by wstać
ociągam się mimo woli
mówię przebacz opieszałość
i zmęczenie moje
jeszcze się nawrócę...
cóż więcej mogę mu powiedzieć
gdy chwilami już niebo
mnie nie kusi
za bardzo wrosłam w ziemię
moje "ja" stwardniało jak orzech...
wiedzie mnie wtedy do
kapliczki małej
gdzie figury ożywają
gdy zamykam oczy
wchodzę i klękam
czy powstanę...

Światło...

 
Wystarczy wpuścić światło
 by cienie nocy rozproszyć,
 by z mroku uwić nastrój
 a ... smutek w radość już łatwo.

 Wystarczy promyk nadziei,
 gwiazd uśmiech na tle wieczoru
i wiele zmienić można,
 gdy bardzo chce się zmienić.
 Wystarczy mocno wierzyźć,
 Jak ziarenko gorczycy małe,
 by góry przenosić gdy trzeba.
  I... wszystko można przeżyć.

<> 

Podziel się
oceń
3
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Ludmiła Raźniak i jej wiersze

czwartek, 19 kwietnia 2007 16:32




Ludmiła Raźniak

Mieszkanka Koszalina od 1948 r.,
zauroczona pięknem Pomorskiej Ziemi,
pisze wiersze i maluje pejzaże i kwiaty
(olej, akwarele).
Drukowała w antologiach wydawnictwa " Mak"
w Szczecinie:
" Zatopione w bursztynie"-2003r.,
" Podsycanie ognia niepokojem"- 2004 r.,
" Ubieram serce płatkami róż" - 2004 r.,
" Nadzieja umiera ostatnia"- 2005 r.,
w antologii
Starostwa Powiatu Słupskiego
" Wiersze jak chabry w pszenicznym łanie"
i " Otulę jesień",
także we wkładce
Biuletynu Starostwa Słupsk
" Wieś Tworząca",
ponadto
w pokonkursowych wydawnictwach
Poznania, Warszawy
 i Krajowego Bractwa Literackiego w Koszalinie, którego od kilku lat jest członkiem
oraz sporadycznie
w " gazecie Wyborczej".
Wydała tomik wierszy
pt.
 " Zielenie- przestrzenie-
to miasto moje Koszalin",
współpracuje z kwartalnikiem " Opoka"
i ludźmi niepełnosprawnymi.

Kimże jest...

pyłkiem w kosmicznej przestrzeni
wyminnym ogniwem w łańcuchu ludzkości
jednak nie rzeczą a osobowością
jest człowiek

wyposażony hojnie przez Stwórcę
w przymioty ducha i ciała
myślą i czynami wzlata
wysoko
i mógłby tak wiele czynić dobrego
krocząc dekalogu wytyczoną drogą
lecz pychą wiedziony chce być równy
Bogu

często własną wybiera drogę... na skróty
apokalipsą czasów się stając
sieje zło łzy pożogę wojen
i zamęt

ciągle nowe podejmuje zadania
zagadką jest dla samego siebie
cykl dobra i zła się przeplata
od zawsze
...od początku świata




Podziel się
oceń
2
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Reportaż z "Damnickich Spotkań Z Poezją"

czwartek, 19 kwietnia 2007 16:10

 „WIEJSCY”  POECI Z KOSZALINA

-Mam nadzieję, że dzisiejszy dzień,
choć trzynasty i w piątek,
nie będzie dla poezji nieprofesjonalnej
dniem straconym…
- tymi słowami Zbigniew Babiarz-Zych,
 już jako etatowy prowadzący,
powitał licznie zebranych gości
na VI Powiatowych Spotkaniach
z Poezją (Nie)Profesjonalną w Damnicy.
Zaś po słowach słupskiego starosty,
Sławomira Ziemianowicza,
że nie samą polityką człowiek żyje
i sprawy ducha też są ważne,
można tylko wnioskować
- iż do dusz polityków
zaczyna pukać wrażliwość.
Po tak zachęcającej wypowiedzi
„wiejscy” poeci recytacją swojej twórczości rozpoczęli poetycką ucztę
trwającą do późnych godzin nocnych…

Na Sali Lustrzanej
klasycystycznego pałacu
zebrali się miłośnicy pisanego słowa
z wielu zakątków Polski i nie tylko.
Na przykład samolotem z Wysp Brytyjskich przybyła Anna Maria Różańska,
a rowerem z Zagórzycy (wieś w gminie Damnica) dojechał Jan Jagielski.
Koszalin reprezentowany był przez:
 Reginę Adamowicz,
Romana Dopieralskiego,
Lidię Nowosad,
Irenę Peszkin,
Krystynę Pilecką
i Ludmiłę Raźniak
– członków Krajowego Bractwa Literackiego. –Miejmy nadzieję, że Koszalin nie przyłączy do siebie Damnicy…
 - zażartował ktoś z sali,
kiedy koszalińscy poeci
odbierali najnowszą Antologię poezji wiejskiej,
w której ich wiersze również zamieszczono.
Owy tomik,
zatytułowany „Aleja tęsknot”,
to już piąte pokłosie
corocznych damnickich spotkań.
Oto poprzednie Antologie:
 „Wiejscy poeci”(2002),
„Motyle i anioły”(2003),
"Wiersze jak chabry w pszenicznym łanie”(2005) i „Może otulę jesień”(2006)…

W poezji śpiewanej
muzycznym bukietem od organizatorów
była Ewelina Perka
i jej wzruszające wykonanie z bajorowskiego repertuaru „Nie opuszczaj mnie” J. Brella. Organizatorzy raz jeszcze
stanęli na wysokości zadania,
zapraszając gości w przerwie spotkania
na porządną porcję smacznego bigosu,
z ciastkiem i winem na deser.
Ostatnim zaś punktem programu
był „Wieczór Satyryczno-Kabaretowy
o Laur Ludowego Prześmiewcy 2007”.
Wiersz pt. „Święto” Reni Adamowicz,
czy też „Niewiastnik” Romka Dopieralskiego
– nie zwojowały nic.
Podobnie było z kawałem o teściowej
w  brawurowym wykonaniu damnickiej wójciny, Marii Janusz.
Zasłużenie, swoim iście kabaretowym występem, wygrał słupszczanin Łukasz Tomczak,
zwany Liskiem.
Po piętach „deptał” mu,
znany i lubiany gawędziarz z Wrześnicy
– Janek Wanago
– mocno zaprzyjaźniony
z koszalińskim Bractwem.
I tą wesołą nutą,
zakończona została niezwykle udana
prawie pięciogodzinna damnicka uczta poetycka.

                                                  Roman Dopieralski


 



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Tak było w Damnicy

niedziela, 15 kwietnia 2007 10:25

Fotoreportaż z Damnicy!!!

Dziękujemy
Oli Rojewskiej ze Słupska
za wykonanie i przesłaniem nam poniższych zdjęć!!!




Okolicznoścviowa dekoracja ściany damnickiego pałacu





Członkowie Bractwa w oczekiwaniu na rozpoczęcie imprezy promocyjnej



Ci sami,
ale bogatsi w autorskie tomiki antologii
pt. "Aleja Tęsknot".

Startujący w konkursie na
"Najlepszego Prześmiewcę":


 
Roman Dopieralski




Regina Adamowicz


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Trzynastego w piątek

poniedziałek, 09 kwietnia 2007 18:08

13

Trzynastego
w piątek,
jak to zwykle bywa,
od imprez różnorakich,
 aż w głowie się kiwa!!!
Bo to
i warsztaty literackie
odbędą się wspaniałe,
i promocja nowej
Antologii Poetów Wiejskich,
wydana na ich chwałę.

Część Bractwa
przybędzie
na  warsztaty wymienione,
 a druga część,
uda się do Damnicy
odbierać tomiki
autorom przydzielone.
 
Bo członkowie Bractwa,
choć nie są wiejskimi poetami,
 "w imprezę w Damnicy",
  już dawno są wpisani.

Publikują oni w Antologii
swoje utwory
i ma to  swoje
bardzo dobre strony.

W Damnicy,
 w Pałacu,
od poetów  mnogości
aż się w oczach troi,
tam można poznać
brata po piórze
i to się właśnie kroi.

Ci,
 co na warsztaty przybędą,
nowy Wieczór Literacki
opracują
 i dzięki nim,
 wszyscy Bracia,
na Wieczorze Literackim,
wspaniale się zaprezentują!!!

Tak oto
dwie pieczenie
na jednym ogniu
zostaną usmażone
i każdy będzie kontent,
bo trzynastego,
 w piątek,
wszystko jest dozwolone!!!
 

13
 

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Wesołych Świąt

piątek, 06 kwietnia 2007 12:23

 Alleluja!!!

                              Biją dzwony                             
Alleluja!!!

Echo głosi

Chrystus  Zmartwychwstały

Miłość

I nadzieję

W serca ludzkie wnosi

  Radosnych

Świąt Wielkanocnych

wypełnionych nadzieją

i wiarą w sens życia

pokoju w sercu

i radości płynącej od

Zmartwychwstałego  Jezusa Chrystusa

życzy w imieniu
Kanclerza i Członków
Krajowego Bractwa Literackiego
w Koszalinie

- Lidia Nowosad

 

Wielkanoc 2007

 

 



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Promocja książki Krystyny Pileckiej

czwartek, 05 kwietnia 2007 23:02


Krysia Pilecka

kanclerz Krajowego Bractwa Literackiego
w Koszalinie,
miała we wtorek (3 kwietnia) 2007 r.
promocję książeczki dla dzieci
pt. „4 jak cztery pory roku”.

 


Prezentacja odbyła się
w koszalińskim przedszkolu nr 3,
zaś artystyczną oprawą,
wraz z recytacją wierszy,
zajęły się dzieci z grupy V.

 

Spotkanie rozpoczął wiersz
zatytułowany
„Rok”
w wykonaniu Grzesia, Karola, Patryka i Laury:

Pory roku są cztery

Rok ma cztery kwartały

Wiosna, lato, jesień, zima

I to już jest roczek cały

 

Wiosną zieleń króluje

Kwiatki i motyle latem

Jesień brązem i złotem maluje

A zimą – biel nad światem

 

Wszystkie cztery pory roku

Piękne są i bogate

Obsypują naszą ziemię

Śniegiem, deszczem, liściem, kwiatem

 

Co się jeszcze w roku dzieje?

Co się dzieje w każdej porze?

Dowiesz się, gdy Książeczkę przeczytasz

Ona Ci w tym pomoże

 

Po grupowym tańcu koedukacyjnym
do melodii
z „Pór roku” Antonio Vivaldiego,
dzieci w kolejnej recytacji zapytywały
 licznie zebranych gości o to,
kto się śmieje, gdy wiosenne słońce grzeje?
Po czym udzieliły odpowiedzi,
że to są fiołki, niezabudki i w wózeczku Grześ malutki...

Natomiast Klaudia, Kamil, Karol i Hubert
przedstawiły scenkę do wiersza pt. „Zielona żabka”,
w którym płaz chwalipięta zlekceważył swojego odwiecznego wroga:
 „…Nie boję się nawet bociana / Co po łące brodzi od rana…”. 
Jedynie dobry tego dnia humor ptaka spowodował,
że tym razem żabce uszło płazem:
„…Na szczęście dzień piękny mamy / Zaniosę cię do mamy / Ale… pamiętaj – koniec z przechwałkami!”…

W kolejnym wierszu
pt. „Wiosenne kwiaty”
recytatorami byli Michał, Oliwia i Natalka:

Kolorowa wiosna

W parku i na łące

Zielono już w koło

I przygrzewa słońce

 

Wiosna kwiaty sypie

Barwi klomby, grządki

Na drzewach rozwija

Kolorowe pąki

 

Kolorowe kwiaty

I… ptaki śpiewają

Tak z poranną rosą

Wiosenkę witają

 

To już druga książka
Krystyny Pileckiej
napisana wyłącznie
dla małego czytelnika.

Pierwszą była
„Mewa Skrzeczka – o Koszalinie dla dzieci”
wydana w 2004 roku. 
–„Cała Polska czyta dzieciom,
a niektórzy – tak jak pani Krysia – to nawet piszą…” – podsumowała poetyckie spotkanie
Iwona Chrzanowska,
dyrektor koszalińskiego
Przedszkola nr 3.

 

/Romek Dopieralski/

 

 

<> 

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Poemat krzyżowy Roberta Fajgera

czwartek, 05 kwietnia 2007 22:38


Robert Fajger

Poemat krzyżowy 

I. - Jezus na śmierć skazany

Zagłada życia krwią obmytymi rękoma braci
Rani Twoje Serce Panie od róży zdradzieckiej
Kiedy ktoś dar swój najcenniejszy na zawsze traci
Ty Jezu doznajesz bólu od niewierności świeckiej
Kochasz i kochałeś człowieka choćby najgorszego
Którego każdy odrzucił bez względu na Twe słowa
Mówiłeś kochaj bliźniego jak siebie samego
Czyż to nie jest recepta na szczęście wieczne gotowa
 Czy człowiek na śmierć jak Ty Zbawicielu skazany
Chociaż walczy o swoje miejsce na okrutnej ziemi
Musi być na tym grzesznym świecie poniewierany
I obrażany słowami dla niego dotkliwymi   

II. - Jezus bierze krzyż na ramiona swoje

Podążam za Tobą mój Jezu przez wieki kochany
Śladami ciernistej drogi po której będziesz kroczył
Twój Ojciec w niebie z sercem umiłowanym
Doda mi sił i wiary abym z tej drogi nie zboczył
Biorę krzyż razem z Tobą Mistrzu na swoje ramiona
Pomogę Ci go dźwigać na golgotyńską górę
Aby moja rola na świecie została wypełniona
I abym mógł wsiąść na dobroci chmurę
Z którą poszybuję aż do Ojca niebieskiego
Niosąc krzyż który przyjąłem z godnością mój Panie
Aby moje serce osiągnęło poziom Twego wspaniałego
A kiedy mnie wezwiesz mój krzyż obok Twego stanie  

 III. - Jezus po raz pierwszy upada pod krzyżem

Tak jak Ty Panie teraz ja upadam momentami
Podnoszę się i idę dalej czerpiąc siłę od Ciebie
Wyraźnymi Trójcy Przenajświętszej w snach znakami
Odnajduję swoje powołanie mój Ty Biały Chlebie
Ofiarowujesz mi mój Boże grom cierpień doznania
Potrzebuję sił aby przyjąć je z godnością duszy
Chociaż nie mogłem powstrzymać na śmierć Ciebie skazania
Odpowiem na miłość szybko niczym strzała mej kuszy
Mknąca wysoko w przestworza królestwa niebieskiego
Do Ciebie Duchu Święty po rozkazy natchnienia
Usuwając przejawy zachowania błazeńskiego
Nie dające niczyjej duszy miłości ukojenia   

IV. - Jezus spotyka Matkę swoją.

Jedna łza a za chwilkę druga i smutek matczyny
Twarz zakryta chustą miłości do jedynego Syna
Dlaczego ludzie skazali człowieka bez winy
Oto nadchodzi zło wraz z  groźną niszczącą turbiną
Niszczącą wszystko co tylko stanie jej na drodze
Szerząca dzisiaj grzechu echo na dużym ekranie
Niszcząca dobro kojąca zło na oprawcy nodze
Która jeszcze Cię ugodzi w krzyż bólu mój Panie
Człowiek zabiera ze sobą co najgorsze do nieba
A zapomina o matczynej miłości i różańcu
Maryja wydała na świat owoc Białego Chleba
Który ocalił niejednego na Sybirze zesłańca  

 V. - Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Jezusowi

Ktoś Panie Ci pomoże nieść cierpienie krzyżowe
Weźmie fragment Twojej drogiej ciała świętego męki
Znajdzie miejsce w serce dla miłości Jezusowej
Może sam dozna nieraz zbawczej cielesnej udręki
Szymon na drodze napotkany którego zmuszono
Nie wiedział nawet komu pomaga w odciążeniu
Dusza człowieka przez grzech śmiertelny zniewolona
Była poddana gruntownemu miłości sprawdzeniu
Aby podnieść coś co dla Boga w ludzkiej istocie
Urągało raniło Serce Skroń i ciało całe
Zawarł w nauki swej boskiej piękna prostocie
Kiedy Panie osiągniemy życie z Tobą doskonałe  

STACJA VI. - Weronika ociera twarz Jezusowi

Otarta twarz z cierpienia i grzechu naszego
Otarta twarz naszego Pana ze smutków jego męki
Prowadzi człowieka do życia w miłości lepszego
Odciążając Go od naszej w Jego stronę udręki
Wyraz oblicza i miłości na chuście Weroniki
Ma odbicie w udręczonej cierniem skroni Pana
Niech Ci Chryste rozświetlą mąk drogę liczne świetliki
Nie płacz za Synem tak gorzko Matko Niepokalana
Twe łzy i chusta niewieścia w dłoniach trzymana
Rani i mnie Twoje dziecko Maryjo kochana
Jak włócznią w Serce Zbawiciela rana zadana
Tak cierpi moja dusza idąc bez Boga mego Pana   

STACJA VII. - Jezus po raz drugi upada pod krzyżem.

Mój Jezu upadłeś powtórnie pod krzyża ciężarem
Pod ciężarem grzechów człowieka każdego
Raniły cię one potęgi zła ziemskiego żarem
Ale i tak każdy ma w Tobie przyjaciela swego
Pozwól Mistrzu że teraz ja Ci dźwigać krzyż pomogę
Jarzmo mojego upodlenia i zniewagi Twojej
A Ty wskażesz mi miłości i zbawienia drogę
Do odnalezienia tutaj życiowej szansy mojej
Którą jesteś Jezu teraz i którą zawsze byłeś
Pomagałeś mi w chwilach słabości i pogrążenia
Moc szatana ratując duszę moją pogromiłeś
Ofiarowałeś mi moc do mego ku Tobie dążenia   

STACJA VIII. - Jezus pociesza płaczące niewiasty

W zaciszu bólu prowadzącym na Golgoty górę
Płaczące kobiety ocierają swoje gorzkie łzy
Czują się niepewni na tym jeziorze cierpienia
Po którym krążą zimne ludzkich uczuć lodowe kry
Jednakże za nimi w łodzi pod krzyża banderą
Z sercem pełnym współczucia pociechy i miłości
Zbliża się Jezus który wraz z anielska sferą
Okaże tym niewiastom ogrom swojej serdeczności
Aniołowie zabiorą troski płaczących nad Panem
Ofiarują im bożą łaskę siły i wytrwania
Od Jezusa który kiedyś w stajence na sianie
Rozpoczął wędrówkę ku ludzkim sercom pojednania   

STACJA IX. - Jezus po raz trzeci upada pod krzyżem

Stałem na trasie po której Cię szarpano mój Panie
Nic nie zrobiłem aby Ci w jakiś sposób pomóc
Wiem że w ten sposób Ciebie zawsze dotkliwie ranię
I obciążam Twe ramię dźwigające moje upadki
Trzeci raz opadło Twoje przenajświętsze ciało
Na ziemi krwią Bożą nawierzchnię niewinnie splamioną
Czy Cię Jezu bardzo Serce zranione zabolało
Kiedy nie pomogłem powstać Miłości Niezgłębionej
Trzeci raz Cię obarczyłem swojego grzechu ciężkością
Trzeci raz przeze mnie upadłeś i strsznie cierpiałeś
Może Ci to wynagrodzę Jezu swoją pobożnością
Za tak wielkie rany które ode mnie otrzymałeś  

 STACJA X. - Jezus z szat obnażony

Nagi bez miłości odrzucony i poniżony
Z koroną cierniową ode mnie w prezencie
Z szat przez oprawców Twego Majestatu obnażony
Czy mi wybaczysz Jezu to niefortunne zaklęcie
Zaklęcie które kiedyś zostawił w moim sercuSzatan
aby raniło Ciebie za moim pozwoleniem
Wiem że wyrzucam je zawsze z tego mrocznego miejsca
Ale i chronię bardzo przed nieumyślnym skradzeniem
Tobie Panie pozwolę wykraść to zła zaklęcie
Aby w miejsce jego mocy miłość się pojawiła
Aby i w moich snach nie królowało zła śnięcie
Tylko Twa dobroć mój Jezu już w nim zagościła   

STACJA XI. - Jezus do krzyża przybity

Miłość niebieska zawisła już na drzewie krzyżowym
Zadałem sobie pytanie stojąc obok Golgoty
Czy ja jestem już do spotkania z Tobą gotowy
Czy mogę poszczycić się swoim ziemskim żywotem
Mój Jezu obok którego dwaj niegodni konają
Pamiętaj również i o mnie w niebieskiej Ojca chwale
Kiedyś nasze drogi się na pewno już spotkają
I zapragnę bycia tak jak Ty Chryste doskonałym
 Zawieszono Cię na krzyżu jak przestępcę jakiegoś
Znieważono wyśmiano żółcią i octem napojono
Ale zapomnieli że spotkają Cię dnia któregoś
Chociaż wokół było od Krwi Przenajświętszej czerwono   

STACJA XII. - Jezus umiera na krzyżu

Nadeszła ostatnia na tej ziemi życia godzina
Piętnastą wybił zegar w domu oprawcy Piłata
W której kona Przenajświętsze Ciało Bożego Syna
Jezus umarł za ludzkich grzechów metalową kratą
Bóg pokochał każdego z nas miłością doskonałą
Oddał swoje życie za mnie i za ciebie człowieku
Abyś mógł się cieszyć chwałą dla ducha doskonałą
Nawet w tak zepsutym dwudziestym pierwszym wieku
Zbawienie przyszło na świat i odeszło z niego cierpiąc
Na początku u Boga było tylko Słowo Przedwieczne
Zstąpiło ono na świat który od grzechu mętniejąc
Zadał Bożemu Synowi mąk cierpienia skuteczne   

STACJA XIII. - Jezus z krzyża zdjęty

Wykonało się słowo znane od wieków w rycinach
Zabito Boga człowieka na zdrajców zachciankę
Którego wpierw sponiewierano w ludzkich plwocinach
A później przeznaczono na wyśmianie i zbesztanie
Miłość Twego Ducha Jezu w ojcowskich przestworzach
I miłość ciała w grobie w chustach złożonego
Można było dojrzeć w polarnych na biegunach zorzach
Nie wpływających do serca na miłość obojętnego
Z krzyża zdjęli Ciało opłakane przez wielu
Oddali Matce Najświętszej jej jedynego Syna
Dzisiaj mogę powiedzieć do Jezusa Przyjacielu
I ujrzeć w piekle złego ducha pokonanego   

STACJA XIV. - Jezus do grobu złożony
Było Słowo Przedwieczne i było narodzenie
Była Miłość od Boga do Boga wiekuistego
Było na śmierć skazanie i człowieka wybawienie
Było ciała do grobu złożenie wspaniałego
Był ogromny płacz niewiast i Maryi Matki Jego
Było skazanie biczowanie cierniem koronowanie
Było zdradzenie przez Judasza Serca wspaniałego
I było do piętnastej straszliwe Pana konanie
Było mąk Jezusowych tyle że nie pojmie człowiek
Było krwi i wody z boku Zbawiciela mego
Było drżenie od godzin płaczu moich grzesznych powiek
Gdzież ja znajdę takiego przyjaciela serdecznego
 Jak Ty Jezu

 



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Pamiętamy o Tobie Janie Pawle II

niedziela, 01 kwietnia 2007 22:29



W II rocznicę śmierci
naszemu kochanemu
Papieżowi Janowi Pawłowi II
- członkowie Bractwa!
Wierzymy,
że zostaniesz
Świętym


KRYSTYNA PILECKA

SANTO SUBITO

"Santo Subito"
" Santo Subito"
głos cichnie
nasila się...
woal łez przesłania wzrok
nie ma Cię - a jesteś obecny
Wielki Janie Pawle II
Twoje słowa
Twój głos...
Prosimy
wspomagaj swój Kościół
Ojczyznę
każdego z nas
niech wiara Twoja umocni
wyda plon- rozrasta się
rodzi miłość
niesie nadzieję
świętością dotykaj sumień i serc...

promienie słońca muskają zadumane twarze
drżą płomienie świeć
kwiaty pochyliły główki
wiatr zamknął księgę życia
" Santo Subito" powtarza bezgłośnie
jesteś " święty natychmiast"


OJCU ŚWIĘTEMU

Błogosłowiłeś dni nasze
chwilę każdą
składając hołd Ziemi
błogosławiłeś Życie
uczyłeś miłości i wiary
niosąc nadzieję

W ciszy Twojego spokoju
padają słowa
docierają by wzrastać
w dalszym ciągu to lekcja miłości
jak kochać i służyć
jak pięknie żyć...

Dziękujemy że byłeś z nami
dziękujemy za trud Twój i uśmiech
za " Tryptyk rzymski"
za poezję
za cierpienie w ciszy
i za ...Amen

Byłeś i jesteś podporą
ostoją
chlubą i skałą Kościoła
Tym pozostaniesz wiecznie



Lidia Nowosad

 

Byłam świadkiem

Pismo Święte

na trumnie z ciałem Papieża

Prostej cedrowej trumnie

Tchnieniem Ducha

strony poruszane

W przód
 i w tył

W tę
i w tamtą stronę

Księgę wertował wiatr ?

- Nie wiatr

lecz ducha wiew

Duch Święty wieje kędy chce

Wskazuje źródło

wiary nadziei i miłości

Czuło się Ducha moc

Widziało działanie mocy

Odczytano Ewangelię

nad ciałem Ojca Świętego

 

Wiatr
Świętą Księgę
zamknął

Czy uczynił to wiatr ?

- Nie
 to Ducha wiew

Pismo świete
czeka na otwarcie

Jan Paweł II
odszedł do wieczności

Pożegnał Plac Św. Piotra

Pożegnał ukochany lud
i cały świat

 

Santo Subito

Santo Subito

Natychmiast zostań
ŚWIĘTYM

 

 

Roman Dopieralski

Papieża sen wieczny

 

zgasło słońce

przy księżycu zgasł On

a rozgwieżdżone niebo

przysłonił kir

 

Bóg chyba zadecydował

by zamarły sklepienia

i świtaniem dopiero

zaszumiało morze

 

w otchłani ukojenie

i ze słońcem wysoko

rozniecą się nadzieje

i znów będą anioły

 

a On - śpi spokojnie

całować Jego pierścień?

odpoczynek przerywać?

wskrzeszać Go na nowo?


 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


wtorek, 20 lutego 2018

Licznik odwiedzin:  545 788  

Kalendarz

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
30      

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Blog Krajowego Bractwa Literackiego w Koszalinie zrzeszającego lokalnych literatów głównie poetów.

O mnie


Jestem Romek spod znaku Wodnika. Mieszkam w Koszalinie. Pisanie, to mój późno odkryty żywioł. Poza tym zawsze był sport. Jestem niezłym dendrologiem drzew owocowych. Specjalizuję się w wyrobie win.

ukryj współtwórców

Statystyki

Odwiedziny: 545788
Wpisy
  • liczba: 707
  • komentarze: 5421
Galerie
  • liczba zdjęć: 93
  • komentarze: 27
Bloog istnieje od: 4231 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl