Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 278 087 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Wielkanocne życzenia …

sobota, 19 kwietnia 2014 11:53

 

 

NASTAJE CZAS

WIELKIEJ NOCY

A.D. 2014

 

 

 

 

 

Kolory wplotły się w klimat Wielkiej Nocy

Palma żółtym przyozdobiona żonkilem

Zielenią połyskuje bukszpan z rzeżuchą

Kotki wierzbowe bielą okryły świąteczny koszyk

A wielkanocne pisanki tęczowe przybrały kolory

 

 

 

 

 

Z okazji

Świąt Wielkanocnych

wszystkim

wszystkiego najlepszego!!!

 

 

oraz:

 

-szczodrego zajączka

-cukrowego baranka

-puszystego kurczaczka

-soczystej rzeżuchy

-posrebrzanych wierzbowych bazi

-wiosennego żonkila

-zielonego bukszpanu

-kolorowych pisanek

-barwnych wydmuszek

-pstrokatych kraszanek

-kopy dorodnych jajek

-pysznych bab wielkanocnych

-strojnych mazurków

-zasobnego wiklinowego koszyczka

-przebogatej święconki

-pięknych palm wielkanocnych

-mokrego Poniedziałku

-białego obrusa

-wielu świątecznych kartek

-miłego nastroju

-rodzinnej atmosfery

-serdecznych spotkań

-wesołych pogawędek

-radosnych przyśpiewów

-nastrojowych spacerów

-samych pogodnych chwil

 

 

a także

 

wyłącznie słonecznych dni !!!

 

 

tego życzy

 

Krajowe Bractwo Literackie

z

Koszalina

 

 

 

 

 

PS  Tak jak Wielkanoc przypada w pierwszą niedzielę po wiosennej pełni, tak nasz tegoroczny kwietniowy Wieczorek Literacki pt. „Wiosenne nastroje” przypada w pierwszy poniedziałek po śmigusie-dyngusie, czyli po Lanym Poniedziałku.

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Wieczorkowej poezji ciąg dalszy…

niedziela, 13 kwietnia 2014 19:53

 

 

WIERSZE z KIELICHA

 

 

 

 

            W drugiej części wieczorka literackiego poezja nadal wylewała się z kielicha przebiśniegu. Choć nie było łatwo na nowo wstrzelić się z wierszami po potężnej dawce muzyki w wykonaniu zespołu śpiewaczego „Stokrotek Nowobramskich” i po harmonijce ustnej pana Mikołaja Kobusa. A o czym były wiersze? Już takim niemal sztandarowym tematem na marzec jest oczywiście… wiosna!

            Jeszcze do niedawna, kuląc się z zimna, zacieraliśmy ręce mówiąc: „Aby do wiosny!” No i proszę – jest wiosna! Ale zima też jest konieczna, ona wprost być musi! Bowiem, jak mówi przysłowie, „wiosna by tak nie smakowała, gdyby przedtem zimy nie było”. Tak więc kochajmy wszystkie pory roku, ale teraz najbardziej wiosnę!

 

 

 

I właśnie wiersze pasują do wiosny jak ulał! Wiosna to taka pora roku, kiedy przyroda budzi się do życia. Może i z poetami jest podobnie? Owszem, poeci tworzą wiersze przez cały rok, ale wiosną zapewne uaktywniają się jakby bardziej. A zatem sprawdźmy, jak na ową wiosnę uaktywniła się autorka tegoż wiersza…

 

Helena Szymko

„Życie pisze scenariusz”

 

Życie pisze scenariusz

nieważne jakie miałeś plany

czasem wystarczy złe zdarzenie

i twój los już pogrzebany

dlatego, ciesz się każdą małą chwilą

dopóki nie nadejdzie życia kres

korzystaj z siły uczuć

poznawaj smak miłości

niech cię zawsze przepełnia

ogrom ludzkich wrażliwości

 

spójrz, jak pięknie lśni światło jutrzenki

jak odbija się na niebie jej blask

każda przeżyta w życiu chwila

jest zawsze na wagę złota

a wszystko co prawe i ludzkie

jest bliskie doskonałości

staraj się żyć pełnią życia

uczciwie spędzaj czas

tak, żeby nie skrzywdzić nikogo

jakby to był twój ostatni raz

 

 

 

 

 

Przysłowia są mądrością narodów, zatem zaserwować można takowe: „Wiosna – będzie kura jaja niosła”. Zaś w dobie zbliżających się Świąt Wielkanocnych jest to nawet nie błaha sprawa, kiedy ze święconką w wiklinowym koszyczku podążać będziemy do kościoła. Bo jak kura nie da, to skąd weźmiemy materiał na te wszystkie pisanki, kraszanki, wydmuszki?

Ale to za tydzień, a teraz będzie o tradycji pewnego marcowego święta, które w dawnych czasach obchodzono dość burzliwie. Już raczej nie powróci moda na te zakładowe prezenty typu rajstopy i goździki. Natomiast dla kobiet powinno się być dobrym i pamiętać o nich przez cały rok, a nie tylko 8-go marca. Jednak, co by tradycji stało się zadość, oto poniższy wiersz…

 

Jan Lutobarski

„Historia Dnia Kobiet”

 

Święto kobiet

drodzy moi

do refleksji

mnie zmusiło

kilkadziesiąt lat

nas cieszy

jednak nigdy

z taką siłą

ósmy marca

nie był czczony

jak był

w latach Petrelu

gdy na rękach

wszystkie panie

czuły się

jak na weselu

strumieniami trunki lane

w każdej firmie

przestrzegane

bo pan prezes

czy dyrektor

miał socjale

na te sprawy

najpierw kwiaty

potem trunki

dzień zakończyły

zabawy

dziś to święto

skromne jest

jeden kwiatek

no i cześć

 

 

 

 

 

Od jakiegoś już czasu i panowie mają swój dzień – Dzień Mężczyzny przypadający 10-ego marca. Można by pomyśleć, że po Dniu Kobiet panowie mają zaledwie jeden dzień na wytrzeźwienie i 10-go mogą znowuż świętować! W tym przypadku, czyli na tą okoliczność, wiersz jednak nie powstał.

Zapewne znane jest powszechnie przysłowie, że „jedna jaskółka wiosny nie czyni”. Jest jeszcze i takie: „Nie jeden dzień ciepły czyni wiosnę po zimie”. Bądźmy więc ostrożni i nie pozbywajmy się zbyt pochopnie tegoż cieplejszego odzienia. Zaś na dni chłodniejsze niechaj posłuży choćby tytuł kolejnego wiersza…

 

Krystyna Pilecka

„Ciepły dotyk”

 

Gdy kogoś ogrzejesz

dotykiem dłoni

radosny uśmiech pojawia się

na twarzy

Strumień uczuć czuły – żarem

popłynie i rozpali iskrę

co ledwie się żarzy

 

Jak ogrzewasz dotykiem

ciepłej dłoni

promień szczęścia rozjaśni

czyjeś oczy

błogim ciepłem wypełni

chłodem zranioną jaźń

a… złotym promieniem – otoczy

 

Kiedy ogrzejesz dotykiem i słowem

rozkołyszą się nutki w głębi uśpione

I wzbijają się w niebo najpiękniejszą melodią

w przyjaznym geście łącząc

splecione, bliskie dłonie…

 

 

 

 

 

Jest takie przysłowie mówiące o fizjologii pewnego owada, że jak ten owad to coś, to wtedy trawka coś tam i wiosna też… Czy wypada zacytować owo przysłowie w całości? Choć z drugiej strony skoro to przysłowie figuruje w „Nowej księdze przysłów polskich”, którą opracował zespół redakcyjny pod kierunkiem Juliana Krzyżanowskiego, to niby dlaczego by nie można było zacytować go teraz i tutaj!?

A niech tam! Oto ono w pełnej krasie: „Srają muchy, będzie wiosna, będzie szybko trawa rosła”.

Wydawać się może, jak tu teraz przejść do poezji po tymże wątku fizjologicznym pewnego owada. Jednak my to czynimy, bo czyż przysłowia nie są mądrością narodów…

 

Jan Wiśniewski

„Poezja czy proza”

 

Odrealnioną

eteryczną

w snach wieszczów byłaś

 

Bezgłośnym bóstwem

stopniowo

przez bramy podażu i popytu

wiedzionym 

w już nie tak wzniosłe syte owocowanie

w kontemplację produktów obowiązku

i nadrzędnych celów

też byłaś

Przez wieki byłaś

 

Dziś

ramy etatu strażniczki ogniska

odrzucasz w toń historii

Wyzwolona

zdobywcza

granice kompetencji woli poddając

ostatnie tabu wydajesz prozą

 

Ja

brawo bijąc tendencji

u tej Jedynej

pragnę odnaleźć głębię  uczuć

i oczekuję

choć odrobiny poezji

 

 

 

 

 

„Na wiosnę ceber deszczu – łyżka błota ; na jesień łyżka deszczu – ceber błota”. Przysłowie bez rymu, ale jakie mądre – jak to przysłowie! Choć są to często pobożne życzenia, bowiem aura płata nam figle i jest tak, że na wiosnę mamy łyżkę deszczu – ceber błota ; a jesienią ceber deszczu – łyżkę błota albo odwrotnie… Zaraz, zaraz… jak odwrotnie to będzie jak w oryginale, czyli łyżka błota na wiosnę. Zaś lepiej by raczej było, gdyby na wiosnę tego błota był przynajmniej ceber…

Chyba doszło do delikatnego zagmatwania. Zatem od cebra przechodzimy do poezji…

 

Lech Kamiński

„Zapraszam - na łąkę”

 

Gdy brudne śniegi spłyną rzeką

trawy odetchną pełną piersią

wchłaniać będą słońce

łąki rozzłocą się mleczem

- kolorem pożyczonym od słońca

 

Będziemy się tulić w zapachu łąk

oczy pieścić jej kolorami

patrzeć jak gonią się motyle

trzmiele grają basem im do tańca

 

Nareszcie zrzucimy ciężkie ubrania

bo wiosną - cieszy nas ciepłem słońce

 

 

 

 

 

Konsekwentnie brniemy w przysłowia. Teraz będzie takie optymistyczne: „Z wiosną nadzieje rosną”. Bo przyznać trzeba, że wiosna ma to w sobie, że nasze akumulatory jakby wydajniejsze się robią. Wiosną mamy więcej w sobie werwy, a nasze samopoczucie – jak w przysłowiu - rośnie! Ten widok bocianów powracających do swoich gniazd, ta przyroda z nabrzmiałymi pąkami, które właśnie wiosną zaczynają eksplodować…

My zaś eksplodujemy kolejnym wierszem…

 

Adam Opatowiecki

„Moje małe przyjemności”

 

Gumy do żucia nigdy nie żuję

Po narkotyki także nie sięgam

Nawet kawa mi nie smakuje

Ani wódeczka – przysięgam

 

Radość znajduję w herbaty łyku

W tym mocnym z liści naparze

Który się rodzi w starym imbryku

A jeszcze lepiej, gdy w samowarze

 

No i z tytoniu mam przyjemności

Których zastąpić niczym nie pragnę!

Ten dymny spokój, dymne radości

Wysoką mają w mym życiu rangę!

 

Dym z papierosa niebiesko szary

Z gorącej herbaty parą się miesza

Dymno – parowe ulotne czary

Są dzisiaj tym, co mnie pociesza

 

Lecz do tej herbaty i tego dymka

Czegoś mi braknie czasem niestety

Cichej rozmowy przy lampce winka

Oraz kochanej czułej kobiety

 

 

 

 

 

Ponoć „w wiośnie to każdy odrośnie”. Natomiast „wiosna mówi: urodzę, lato mówi: jeśli nie przeszkodzę”. My zaś cytujemy jeszcze jedną przysłowiową mądrość: „wiosna panna, lato matka, jesień wdowa, zima macocha”.

A po tej dawce przysłów – wiersz się należy…

 

Irena Michałowska

„Przyjaciele”

 

Mija się z prawdą przysłowie

Że pies z kotem – to wrogowie

W leśniczówce faktów wiele

Że to bliscy przyjaciele

 

Wielki wyżeł – kotek mały

Ciągle biorą się za bary

Nie ma końca tej swawoli

Od tej wrzawy głowa boli

 

Przepychanki i zaloty

Ileż w tym wdzięku, prostoty

W wielkiej paszczy główka mała

Nic, a nic nie ucierpiała

 

I ogonek jeszcze cały

Łapki też nie ucierpiały

Wszak wilcze zęby Barego

Nie robią kotkom nic złego

 

Morał z tego oto taki

Że to kocio-psiowe draki

Nie wynikają ze złości

Lecz szczerej zwierzęcej miłości

 

 

 

 

 

Dobrze, że to już ostatni wieczorkowy wiersz, bo przysłowia nam się kończą. Ale na koniec mamy jeszcze jedno porządne przysłowie: „Wiosna piękno kwiotkami, a jesiyń snopkami”. A jak do tego przysłowia dodać jeszcze tytuł wiersza, brzmiący: „Miłość do wiosny” to z czystym sumieniem można powiedzieć, że kwintesencję wiosny na tymże marcowym wieczorku literackim chyba raczej udało nam się osiągnąć - zarówno w wierszach jak i w przysłowiach.

I niechaj ten ostatni utwór będzie taką przysłowiową kropką nad „i” do tejże kwintesencji - jakże prześlicznej urody - pory roku jaką jest wiosna…

 

Kazimierz Gałkowski

„Miłość do wiosny”

 

Święto miłości

bez powiewu i wzruszeń

cichcem mimo woli minęło

w ciepłej dekadzie lutego

bezwietrznie bezpowrotnie

 

Ogrzane spojrzeniem pamięci

do wrót wiosny

zapukało uśmiechem

z przyjaźni uczuć

mrugnęło przyjaźnią

 

Radość – eureka

znalazłem

w wiośnie życia – czyżby teraz

naszej cudownej miłości

do przyrody świata

do człowieka globu

do granic bez granic

których nikt nigdy

nie odkrył

nie określił

i na razie

nie doświadczył

 

poza Jedynym Synem

 

 

 

            I to już był koniec poetyckich treści podczas naszej biesiady, ale nie koniec przysłów. Bowiem „wieczorkowa papla” – jak mówią Czesi o konferansjerze – skierował się do publiczności tymi oto słowami. –„I tak na zakończenie, o was droga publiczności, powiem krótko: Gość w dom, Bóg w dom! O tym miejscu - tu wieczorkowa papla wskazała na ściany Klubu Osiedlowego Nasz Dom - powiem tyle: Jak gospodarz gościnny, to i ściany się rozszerzają! I proszę jak tu przestrzennie… I już naprawdę ostatnie przysłowie: Za dobrym gospodarzem dobra gospodyni!

            Po tej garści przysłów wieczorkowa papla wskazała ręką na piękną blondynkę, swoją wspólniczkę w prowadzeniu literackiej biesiady, która poprowadziła jej część pierwszą. –„Krysiu – powiedział Romek Dopieralski - ty też pewnie masz coś jeszcze do zakomunikowania tak wspaniałej publiczności”.

            A Krysia Pilecka przejęła mikrofon od „papli” Romka i w eter poszły te oto słowa: -„A kolejny nasz wieczorek, zatytułowany „Wiosenne nastroje”, odbędzie się dwudziestego ósmego kwietnia, czyli tradycyjnie już w czwarty poniedziałek miesiąca.

 

 

PS  Zaś jutro, czyli czternastego kwietnia (drugi poniedziałek miesiąca) o godzinie szesnastej, odbędą się w naszej siedzibie (Klub Osiedlowy Nasz Dom) warsztaty literackie. Pokłosiem owych warsztatów jest późniejszy wieczorek literacki. Startujemy o godzinie szesnastej i tak gdzieś przez około trzy godziny będziemy pracować sumiennie nad koncepcją nowej biesiady literackiej. A przyznać trzeba, że pracujemy w pocie czoła, bowiem szanujemy naszą wieczorkową publiczność i zależy nam na tym, by czas u nas spędzony nie był czasem straconym!

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Nie tylko wierszem, czyli Bracki felieton Romka D.

wtorek, 08 kwietnia 2014 20:51

 

 

PROZA z KIELICHA

PRZEBIŚNIEGU

 

 

 

 

 

Felieton z kielicha przebiśniegu

            Udało nam się wymyślić całkiem zgrabny tytuł literackiego wieczorka - „Poezja z kielicha przebiśniegu”. Brzmi on pięknie, tak wzniośle, wręcz dobitnie, a przy tym delikatnie, po prostu poetycko. O tak, poezji w naszym tytule jest mnóstwo. Właściwie cały tytuł z czystym sumieniem można by zawrzeć w każdym wierszu. Choćby jako wers inicjujący. Dam przykład: „Poezja z kielicha przebiśniegu / wypełzła z gracją i leży sobie na śniegu / Leży i leży i oczom nie wierzy / oto zima swych kłów już nie szczerzy / Zwiastunem wiosny bowiem jest przebiśnieg, czyli śnieżyczka / o czym przekonała się poezja / widząc nieopodal spacerującego winniczka”.

            Przepraszam, trochę się zagalopowałem. Miał być felieton, a co ja robię? Rymuję sobie – z poezji robiąc podmiot liryczny. Winniczka zaś uosabiam, gdyż w moim wierszyku jest on spacerowiczem, a nie pełzającym brzuchonogim mięczakiem. A w felietonie trzeba operować prozą, mową niewiązaną, pozbawioną regularnych miar wierszowych. Wdepnąłem więc w przysłowia, czyli zwięzłe sformułowania pewnej prawdy ogólnej lub praktycznej mądrości. Wszak przysłowia są mądrością narodów! Przysłowia są ważnym składnikiem kultury ludowej!

            Za długo jednak tam nie pobuszowałem. W „Nowej księdze przysłów polskich” z 1970 pod hasłem „kielich” jest tylko jedno krótkie przysłowie: „Kielich goryczy”. Ale już o „kieliszku” tych mądrości aż dziewiętnaście! Dwa z nich zacytuję: „Kieliszek – braciszek, a butelka – siostra, ręka – przyjaciółka, co do gęby niosła”. I druga mądrość: „Mały kieliszek nie dojdzie do kiszek”.

            Jednak nie o „poezję z kieliszka przebiśniegu” tu chodzi, więc z przysłów przerzuciłem się na symbol literacki, za pomocą którego można owemu „kielichowi” nadać znaczenie dwupłaszczyznowe. Na przykład w mitologii starożytnych Greków „kielich” symbolizował trunek i odurzenie – to zrozumiałe – ale ponadto zdrowie, śmierć i płodność. A w „Starym Testamencie” mowa jest o kielichu zbawienia, boleści, rozpaczy i smutku, czy też gniewu i odurzenia. Zaś świętemu Janowi w jego „Objawieniu” chrześcijański kielich posłużył nawet za symbol rozpusty!

            I na tym bym już zakończył ten mój poetycko-prozatorski felieton z odrobiną przysłów i symboli. Mam jeszcze tylko taki drobny apel do wszystkich: „Dbajmy o te śnieżyczki, cebulkowe roślinki o białych kwiatuszkach. O te przebiśniegi, którym z kielichów poezja się wylewa.

 

 

PS  Do wyeksponowania na blogu z marcowego wieczorka literackiego pozostała nam jeszcze druga część poetycka z wierszami Brackich poetów. Zatem z kielicha przebiśniegu co nieco jeszcze skapnie…

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Marcowa poezja z marcowej imprezy…

czwartek, 03 kwietnia 2014 22:28

 

 

WIERSZE z KIELICHA

PRZEBIŚNIEGU

 

 

 

 

 

Krystyna Pilecka

„Poezja z kielicha przebiśniegu”

 

W małym kielichu przebiśniegu

budzi się Wiosna...

Słońca ciepłym promieniem

zieloność rozsiewa dokoła,

skrzydła ptasie prostuje

by wyfrunąć marzeniem

o radości i tańcu motyli

pośród kwiatów.

 

Przeciąga się leniwie- bo

ciasno jej, wietrznie-

 czasem chłód przenika,

drżąca, wiotka wiosenka,

tak pół na pół wesoła,

delikatna muzyka

z kielicha przebiśniegu

a jak poezja – cicha...

 

Musi dojrzeć- by zachwycić,

pieśnią obudzić uśpioną jeszcze

radość, miłość i w ogrodzie drzewa

niech zapłoną zielenią i kwieciem...

A ptak radośnie słodko zakwili, zaśpiewa-

beztrosko, miłośnie,

o wiośnie...

 

 

 

 

 

Jan Wiśniewski

„Poezja z kielicha przebiśniegu”

 

Z osłony szat swych się wyłoń,

jak z piany Afrodyta

i mnie przygarnij zapraszająco.

Dla mnie niczym przebiśnieg

znów wiosną rozkwitnij...

W promieniach Słońca

i w blasku Księżyca

sobą zachwycaj.

 

Przebiśniegu kielich

niech w puchar przemieni

się z nieśmiałej wiosennej śnieżyczki.

Stanę się wnet motylem,

trutniem, czy innym trzmielem,

a ty mi z uroków życia

dozwól w całej pełni korzystać.

Spraw, by rozkoszy fala

wzniosła mnie hen do raju...

I ambrozją mnie nakarm,

napój nektarem.

 

I chęci daj mi dość, bym wytrwale

powtarzał niczym jakąś litanię,

moje mało pobożne prośbo-żądania:

- kielichu przebiśniegu znów ożyw mnie,

- kielichu przebiśniegu rozpal mnie,

- kielichu przebiśniegu nasyć mnie

w sposób nieomal atawistyczny

i jak najbardziej niepoetyczny.

 

 

 

 

 

Adam Opatowiecki

„Wiersz, który nie powstanie”

 

Wiersz, którego nie napiszę

to wspomnienie tych uniesień

które trwały całkiem długo

wiosnę, lato oraz jesień

 

Nagich ciał szaleństwo

w których umarł wszelki schemat

O tych właśnie nie napiszę

bo to przecież tabu temat

 

 

 

 

 

Ola Stroczyńska

„W kielichu przebiśniegu”

 

W kielichu przebiśniegu niespodziewanie

Zamieszkało licho na przezimowanie.

Uwięzione w zamkniętym kielichu

W kółko dreptało po cichu.

Przebiśnieg zielonym wystrzelił liściem,

Pokiwał główką i licho wyleciało .

Stojąc tak na jednej nodze

Cichutko pomyślał sobie.

Jak już mrozów nie będzie,

Nie będzie śniegu białego, bałwanka,

To wtedy na pewno zakwitnie sasanka,

A zawilec brat rozchyli swój biały kwiat.

Fiołki niebieskim,

Przylaszczki błękitem,

I mlecze ciepłym kolorem ubarwią trawy...

Słoneczko wyjrzało i rzekło: Nie ma sprawy

Zapraszam wiosnę, niech sieje kwiaty,

Zdobi ogrody zdobi rabaty,

Do licha oczko puściło

I za chmurką się ukryło

Teraz już wiecie, że w tym kielichu

Wcale nie siedziało jakieś licho.

W tym pięknym, białym delikatnym kwiecień

Drzemało marzenie o wiośnie i lecie.

 

 

 

 

 

Helena Szymko

„W kielichu przebiśniegu”

 

W kielichu przebiśniegu rozgościła się wiosna

wypełniła serca wiosennym natchnieniem

wybudzona ziemia ze snu zimowego

pierwsze kwiaty wydaje ze swojego łona

słońce ogrzewa ją Chojnie promieniami

pierwsze liście jawią się na drzewach

cała przyroda budzi się do życia

ciepły powiew wiatru muska twarze ludzi

z utęsknieniem czekamy na pełny jej rozkwit

dość już srogiej zimy oraz śniegu bieli

 

Wiosna nas raduje pierwszymi kwiatami

fioletem krokusów wonnymi żonkilami

jej pełny rozkwit rozgrzewa wszystkie serca

gdy sypie wokół pięknymi barwami

pokryła ziemię soczystą traw zielenią

bociany powrót swój znaczą klekotem

pierwsze tulipany zakwitły czerwienią pod płotem

ptaki wiją nowe gniazda na drzewach

wiatr nuci wokół wiosenną melodię

wody popłynęły bystrym rzek strumieniem

białe przebiśniegi upiększają ziemię

i jak tu nie kochać tak pięknej pory roku

kiedy to właśnie ona najpiękniejszą szatą

pokryła szarą po zimie ziemię

 

 

 

 

 

Kazimierz Gałkowski

„Księżyc przyjacielem”

 

Chciałem piwo wypić z kufla

ale z pianką myśl mi uszła

więc toast pierwszy

wniosłem nieśmiało

z kielichem przebiśniegu

drugi już nie podniosłem

bo maluśki kieliszek był zbuntowany

coś gadał do ziemi odwrócony

 

Obok sąsiad krokus kłaniał się nisko

by wiosnę już ukontentować

ja odwrotnie

byłem zasmucony – anomalii

nie miałem z kim wiwatować

 

Bo w ciepłym skromnym duecie

przebiśniegu bez śniegu

trudno ukrytą wenę wywołać

gdyż w moim pokoju

tym razem sofa nie

miała nastroju – ja również

 

W chwilę później rozpaliła się

świeca i księżyc wiosny

rozjaśnił mi okno – ten rzekomy

zdrajca zakochanych teraz

uśmiechał się i mrugał beztrosko

srebrzystą gębą tak po przyjacielsku

do poezji zapomnianej

 

 

 

 

 

Regina Adamowicz

„Rozszumiał się las”

 

Na drzewach pąki

budzi się świat

wśród łąki

budzą się motyle

 

pierwszy kwiat

rozwinął się przy drodze

liliowy krokus

wynurzył się z traw

bociek na jednej nodze

szuka w mokradłach żab

 

pszczoły wyleciały z uli

białe przebiśniegi

jak w koronkowej koszuli

prześwitują zielenią

budzi się wiosna

budzi się życie

 

słońce weszło na orbitę

złoci promieniami świat

i budzi się uśmiech

i wiosna jest w nas

na Chełmskiej Górze

rozszumiał się las

 

 

 

PS  A w następnym wpisie – wieczorkowy felieton Romka D.

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


wtorek, 20 lutego 2018

Licznik odwiedzin:  545 745  

Kalendarz

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
282930    

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Blog Krajowego Bractwa Literackiego w Koszalinie zrzeszającego lokalnych literatów głównie poetów.

O mnie


Jestem Romek spod znaku Wodnika. Mieszkam w Koszalinie. Pisanie, to mój późno odkryty żywioł. Poza tym zawsze był sport. Jestem niezłym dendrologiem drzew owocowych. Specjalizuję się w wyrobie win.

ukryj współtwórców

Statystyki

Odwiedziny: 545745
Wpisy
  • liczba: 707
  • komentarze: 5421
Galerie
  • liczba zdjęć: 93
  • komentarze: 27
Bloog istnieje od: 4231 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl