Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 278 088 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Wzięło nas na wspominanie...

poniedziałek, 31 maja 2010 23:43

 

 

UDERZYŁ NAM

MAJ

DO GŁOWY...

  

 

Oto forma pamiętników poetyckich autorstwa brackich poetów, którzy zaprezentowali je podczas I części majowego wieczoru literackiego:


1 maja ... Regina Adamowicz

6 maja 1991 Roman Dopieralski

9 maja 1945 Irena Michałowska

13 maja 1956 Krystyna Pilecka

13 maja 2008 Krystyna Wajda Horodko

23 maja 1999 Jan Wiśniewski

24 maja 1982 Beata Piocha

25 maja 1987 Lidia Nowosad

 

 

Regina Adamowicz

1 maja ...

 

Który to był rok?

Nie przypominam

ale to było Święto Pracy

Pochód  pierwszomajowy

Śnieg padał wielkimi płatami

jak na Gwiazdkę

 

Sztandary czerwone i

biało-czerwone

stały obok siebie

Śnieg padał na dachy

ulice i sztandary

Sprawił że wszystkie

były biało czerwone

 

Radowało się moje serce

Zabiło mi tak samo jak kiedyś

przed laty gdy deklamowałam wiersz

„Tamtego roku w maju spadł śnieg

Okrył bielą kwitnące kasztany..."

Śnieg majowy przybliżył mi

te dwie daty 1-go Maja

i 12 maja 1935 roku

 

To śnieg sprawił że ten

śnieżny dzień 1-go Maja

przeżyłam w duchu patriotycznym

Nie słyszałam przemówienia

I-go Sekretarza (chyba to był Gierek)

Zaświeciło słońce i ruszył

pochód przez miasto

Tylko śnieg skrzypiał

pod stopami...

 

 

 

 

Roman Dopieralski

6 maja 1991

 

Jest 6 maja

Za oknem

ukwiecone kasztanowce

Nie tylko one przypominają

że dzisiaj się zacznie...

 

Serce mam w gardle

Drżąca ręka rozsypuje

biały kryształ

Droga z cukierniczki do szklanki

okazuje się karkołomna

 

Dwurzędowy garnitur

biała koszula

w blado-błękitne paski

Z krawatem mam kłopoty

Wiąże kolega

przed samym wejściem

na egzaminacyjne rodeo

z języka ojczystego

 

Wykułem II wojnę światową

Pewny sztandarowy temat

wszystkich matur

Nałkowska, Kruczkowski

Szołochow

mam ich w małym palcu

 

O sowieckich łagrach

od niedawna dopiero

mówi się legalnie

Na Sołżenicyna

zarezerwowałem drugi

mały palec

 

O cholera! Pudło!!!

Te wszystkie ściągawki

w najprzeróżniejszych miejscach

uwierają teraz

Pół godziny na ochłonięcie...

 

Olśnienie!

Geneza władzy na podstawie

trzech dramatów

„Antygona" Sofoklesa

„Odprawa posłów greckich"

Kochanowskiego

i szekspirowski „Makbet"

 

Spiskują i zabijają

w każdej epoce dziejów

Naczelny ze ssaków

zawsze lubił krew

więc i te moje ściągawki

o mydle z ludzi

o żydowskim holocauście

i parszywym dniu

Iwana Denisowicza

jednak okazują się pomocne

 

Myśli koncentruję

na antycznym bratobójstwie

na pięknej Helenie

i trupach Makbeta

Ludzkie to takie...

 

Koncepcje napływają lawinowo

Długopis nie nadąża

za tokiem myślowym

Dopożyczam kartki

 

Szok!

Efekt końcowy

przerasta moje oczekiwania

W nagrodę jest mi darowany

egzamin ustny

Dzięki wielkie!

O jeden stres mniej!!!

Czuję...

jak bym dojrzewał powoli...

 

 

 

 

Irena Michałowska

9 maja 1945

 

To był maj pachnący bzem i konwaliami

niepokojony wczesnym śpiewem skrzydlatej braci

radosny kwiecisty maj

gdy po ciężkiej niewoli lęku

i strachu przed bestialskim wrogiem

ja - kilkuletnie wówczas dziecko - przestałam się bać

o własne i najbliższych życie

To właśnie w maju wybiegłam

na pobliski mazowiecki trakt

obok naszego wysiedleńczego domu

i w tumanach kurzu wpatrywałam się

w tabuny rozpaczliwie uciekających niemieckich żołnierzy

Zatykałam uszy

bo przeraźliwy warkot czołgów

bojowych samochodów i pięknych lśniących motocykli

był nie do zniesienia

 

Boże co za radość

wróg ucieka - będziemy wolni

będziemy spać spokojnie, bez obawy

że w środku nocy zbudzi nas złowrogie walenie

w drzwi okna kolbami karabinów

nie będzie rewizji i batów

za znaleziony w ukryciu kawałek masła czy słoniny

Boże - już nie będę

z przerażeniem i lękiem spoglądać w niebo

po którym jak złowrogie ptaki płynęły eskadry bombowców

już nie będę ukrywać się w piwnicy przez zabłąkaną kulą

już nie będę z trwoga

oczekiwać rozdzielenia nas i wywózki do Niemiec

na ciężkie roboty lub do obozów śmierci

 

Najważniejsze było jednak oczekiwanie nasze

na powrót Taty z obozu w Stutthofie

Nie dowiedzieliśmy się nigdy

gdzie spoczywają jego szczątki

Dziś jedynie zdjęcia i garstka ziemi z tego cmentarzyska

są dla mnie relikwiami i będą do końca moich dni

 

Z trudem snuję te wspomnienia - tragiczne wspomnienia

ale to nasza historia - historia mojej rodziny

- naszych polskich rodzin

 

 

 

 

Krystyna Wajda

13 maja 2008

 

(mamie)

Dlaczego ten dzień...

Dlaczego ten czas...

Dlaczego właśnie ten dzień i ten czas

wybrałaś aby ot tak po prostu odejść

Dlaczego...

To nie Ty...

Tak chciał Bóg

Ty bez sprzeciwu podałaś mu rękę

i pozwoliłaś się prowadzić

Byłaś zmęczona...

Zmęczona cierpieniem

zniewolona chorobą

Jednak... gdzie schowałaś nadzieję

Gdzie pogrzebałaś wiarę

Czas był sprzymierzeńcem

Ty jak zawsze postawiłaś na swoim

To takie trudne... bardzo trudne...

Bez Ciebie nic nie jest tak...

Wokół pustka...

Luka nie do wypełnienia

Radość powleczona kreską smutku

Dzień bez sensu noc ciemniejsza

Dorosłość zabiła dziecięce marzenia

Jedynie wspomnienia wiernie stoją obok

uwalniając promienie ciepła i światła

by wskazać jasną drogę trwania

 

 

 

 

Krystyna Pilecka

13 maja 1956

 

To był 13 maja

 

A rok? Który to był rok? 1956?

Czas zaciera daty

pozostawia wspomnienia

 

Sukienka biała już gotowa

(szyła ją mama)

torebka, wianuszek ze stokrotek

 

Maj taki rozkwiecony

szczęście rozpiera

dziecięce serduszko

gotowe wyskoczyć z piersi

o jedenastej w niedzielę

 

Mam spotkać tego którego już

będę kochać całe życie

Mojego Boga

 

Błogosławię Maj

 

Nie było przyjęcia - spotkania

wspólne śniadanie

przy stołach przed kościołem

ot, bułka z masłem

i kawa z mlekiem

 

Jednak najszczęśliwszy dzień w życiu

wspomnienie tak żywe

jakby wczoraj

a minęło przecież tyle lat

 

 

 

 

Jan Wiśniewski

23 maja 1999


Pamiętam ten dzień

jakby to było dziś

 

Egina już od dawna była wyspą moich marzeń

W pomroce dziejów

Dzeus podarował ją nimfie Eginie

spłodziwszy z nią Ajakosa - dziadka Achillesa

A przed lat niewielu

pobyt na niej podarowała mi córka

 

A tego dnia?

 

Był wieczór

Miasteczko Souvala

Taras hotelu Milos

U stóp Zatoka Sarońska przesycona historią

Wokół cykadoorkiestra

i ten zapach ziół z rozgrzanych wzgórz

I lampka wina

 

W głębi wyspa Salamina

chluba Hellenów przeklinana ongiś przez Persów

A hen na horyzoncie

światła Pireusu gdzie Nigdy w niedzielę

W pełni słońca

wzmocniwszy siłę wzroku

w tle tego portu widziałem Akropol

Wznosił się dumnie

 

A te góry ograniczające wody Zatoki od lewej strony?

To przecież Peloponez

Tak niedaleko stąd do ruin Trojdzeny

Epidaurosu i tragediotwórczych Myken

 

To tu

gdzie dane mi było spędzić chwile

przez tysiąclecia twórczo fermentowały dzieje

Rozkwit myśli

Bitewny zgiełk

Oręża tryumfy i klęski

Tu przed tysiącami lat rodziła się Europa

Tu przez wieki

świadomość chlubnej przeszłości

pozwalała Grekom przetrwać niewolę

Przetrwać i odrodzić się

 

I to właśnie tu

przed jedenastu laty

na tarasie hotelu Milos

przy lampce wina i smętnym Akropolis adieu

uleciał w przestrzeń ostatni dymek z mego papierosa

Wspomnienia tych chwil nie przeminą

 

  

 


Beata Piocha

24 maja 1982

 

bardziej wiem niż pamiętam

że to był poniedziałek

prolog nowego tygodnia

od świtania pogodny

najpierw w codziennym

ścisku autobusowy ranek

i kto by wtedy przypuszczał

że nie do szkoły jechałam

ale do nagłej przyszłości

wpatrzonej we mnie odbiciem

twarzy niedawno poznanej

potem niemal w południe

podszedł nieśmiało zatrzymał

na półpiętrze wśród stopni

niczym na schodach

do nieba snu albo jawy

i ofiarował mi siebie

i życie jak obietnicę

i byłam na poły z nadziei

na poły z cichej obawy

a po południu z bukietem

stanął na naszym progu

i zabrał na chełmskie szlaki

wtopił w majowe zielenie

rozsypał u stóp blaski

słowami most zbudował

most prowadzący do kresu

na wieczne pokuszenie

 

 

 

Lidia Nowosad

 

25 maja 1987r., poniedziałek

 

Dzisiejszy poniedziałek to wyjątkowy dzień

Idę jako gość do przedszkola

Moja pierworodna córka ma wystąpić

Przede mną i dla mnie

z okazji Dnia Matki

Czeka mnie pierwsza w życiu

Tak uroczysta  i oficjalna impreza

Lecę na nią jak na skrzydłach

Muszę być punktualna

Nie mogę zawieść córki

 

Myśli hulają w mojej głowie

Serce bije jak oszalałe

Chce się wyrwać na wolność

Gardło mam ściśnięte do bólu

Wzruszenie osiąga apogeum

Łzy wezbraną falą płyną do oczu

Przełykam ślinę

I intensywnie mrugam

Aby słony strumień

Zatrzymać w korycie spojówek

Chronię twarz przed rozmazaniem

Muszę wyglądać pięknie

Dla niej dla mojej Madzi

Jestem przecież

Jej świętującą mamą

Za chwilę usłyszę

Jej recytacje dla mnie

Jej śpiew dla mnie

 

Dlaczego tak silnie reaguję

Przecież już cztery razy

Świętowałam ten dzień

Od czasu jej urodzenia

Dzisiaj jednak jest inaczej

Pierwszy raz zostałam oficjalnie

Zaproszona przez moją Madzię

Mam to zaproszenie przy sobie

 

Teraz dopiero sobie uświadamiam

Że jestem najprawdziwszą matką

Matką jedynej córeczki

To mnie wzrusza do granic

I jednocześnie jest fascynujące

Jestem przeszczęśliwa

Jak cudownie jest być matką

I móc podziwiać swoje dziecko

Które przygotowywało się do występu

I teraz czeka na mnie

 

 

Wpadam do przedszkola

Emocje sięgają zenitu

Zasiadam dostojnie

Pośród innych dumnych mam

Oczami szukam mojego szczęścia

Jest

Stoi cała przejęta i skupiona

Ona też przeżywa występ dla mnie

Wciąż nas łączy emocjonalna pępowina

Współodczuwamy siebie

Kocham Cię Madziu

Jesteś taka śliczna

I tak pięknie deklamujesz

Trwaj chwilo trwaj

 





PS Do pełnej prezentacji utworów brackich poetów, podczas majowego wieczoru literackiego, brakuje jeszcze wierszy z II i III jego części, czyli odpowiednio: wierszem o Koszalinie i tematyka dowolna. Już wkrótce będzie to na blogu poczynione.
 



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Nie tylko wierszem...

czwartek, 27 maja 2010 23:57




WIECZORKOWY FELIETON

ROMKA DOPIERALSKIEGO

 

 

Zamienić litość na szacunek

 

Piątego dnia maja obchodzimy Europejski Dzień Protestu Przeciw Dyskryminacji Osób Niepełnosprawnych. Aż wierzyć się nie chce, że w Polsce żyje około cztery i pół miliona takich osób. Tak więc, co dziewiąty Polak ma utrwalone wady fizyczne bądź psychiczne. Dziwi zatem fakt, że tak potężną rzeszę ludzi czasami nie zauważa się, pomijając ich potrzeby, a niekiedy istnienie w ogóle.

         Nie oszukujmy się, aby funkcjonować w codziennym życiu, osoba niepełnosprawna musi włożyć więcej wysiłku od człowieka zdrowego, który po przebudzeniu przetrze oczy i jest gotowy do działania. Takiej osobie nie jest łatwo w świecie, gdzie o sukcesie bardzo często decydują mocne łokcie i całkowite poświęcenie się danej sprawie. A nie zapominajmy, są schorzenia wymagające ciągłego zabiegania o to, żeby jako tako funkcjonować. I już na pewno nie wierzę w to, że o swojej niepełnosprawności można zapomnieć. Wyeliminowanie jej z pamięci poprzez pracę, nadmiar zajęć. A co z podświadomością? Owszem, z godnością należy zmierzać się ze swoimi słabościami, ale jeżeli komuś to nie wychodzi, nie dyskryminujmy go, nie oceniajmy zbyt pochopnie. Wyciągnijmy do niego rękę, a litość koniecznie zamieńmy na szacunek.

         Być może zbyt wyostrzam sprawę ludzi niepełnosprawnych, wdaję się w demagogię, ale jestem przekonany, że o takich sprawach trzeba mówić dosadnie i bez ogródek. Zmowa milczenia, która jeszcze do niedawna pokutowała w tym temacie, była bowiem ciosem najbardziej nokautującym ludzi już obitych przez los. Nie da się ukryć, że coś drgnęło. Ludzie całymi latami odizolowani od społeczeństwa, teraz złapali wiatr w żagle. Na każdym kroku widać znikające bariery architektoniczne, utrudniające integrację w sposób szczególny. Zatem do boju - sprawni inaczej!

(RD)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Fotorelacja z Wieczoru Poetyckiego p.t.

wtorek, 25 maja 2010 20:22

Fotorelacja z Wieczoru Literackiego
"Uderzył nam maj do głowy"





Beata Piocha - Kanclerz Stowarzyszenia Krajowe Bractwo Literackie, witała przybyłych gości
i rewelacyjnie poprowadziła I część wieczoru.





Roman Dopieralski - Wicekanclerz Stowarzyszenia KBL, felietonista i poeta.
Z humorem i polotem poprowadził II część wieczoru





Krystyna Pilecka - była kanclerz Stowarzyszenia KBL i poetka.
Rewelacyjnie i subtelnie poprowadziła III część wieczoru.




.
Wacław Rytlewski- członek KBL, poeta, pieśniarz grający na bałałajce
Zaprezentował autorski utwór poetycki.





Lidia Nowosad- Skarbnik KBL i poetka. Recytowała utwory własne i innych poetek- członkiń KBL
Podjęła się karkołomnego zadania i wyśpiewała utwór Emilii Szybistej.





Kazimierz Gałkowski- Członek Zarządu Stowarzyszenia KBL, poeta i nadworny plastyk.
Wykonał, jak zawsze, scenografię i do własnej choreografii,  zaprezentował autorskie utwory poetyckie.





Członkowie KBL (Krystyna Pilecka,  Grażyna Piekarewicz, Irena Michałowska, Regina Adamowicz,
Kazimierz Gałkowski)  w oczekiwaniu na występ  poetycki.





Zofia Zawilska- członek Zarządu KBL- nasza nadworna fraszkopisarka, satyropisarka i  humorystka oraz ...
Zaskoczyła wszystkich i wzbudziła podziw, bo jako jedyna  wyrecytowała z pamięci własny utwór poetycki.





Regina Adamowicz- nestorka KBL i poetka. W autorecytacji utworu poetyckiego.





Romert Paweł Kamin- następca Mickiewicza, piszący trzynastozgłoskowcem. W autorecytacji.





Uczennica Państwowego Zespołu Szkół Muzycznych w Koszalinie - Wiktoria Gunerka
w trakcie rewelacyjnego występu wokalnego.





Na pierwszym planie członkowie KBL: Emilia Szysbista, Zofia Zawilska, Irena Wiercińska,
na tle licznie przybyłej publiczności.





Na pierwszym planie Jacek Arendt, który nagłośnił imprezę i dbał przez cały wieczór, aby mikrofon
"dorastał" do recytatorów. Witaliśmy go po raz pierwszy na brackim pokładzie i chcielibyśmy,
aby na nim pozostał.



 

Dominika Adamsk a- uczennica Państwowego Zespołu Szkół Muzycznych w Koszalinie,
oczekająca na swój wokalny występ. Zaśpiewała profesjonalnie i pięknie!




Ewa Liszka- Gąsior -debiutująca recytatorka. Na wieczorze prezentowała
utwory poetyckie Krystyny Wajdy Horodko. I ją witamy na brackim pokładzie
 i prosimy o pozostanie z nami. Debiut był wspaniały, więc warto kontynuować działalność.
Podziel się
oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

"Uderzył nam maj do głowy" w szczególe...

poniedziałek, 24 maja 2010 23:57

 

 MAJOWY WIECZOREK
W PIGUŁCE

 

 

1. Przywitanie gości.

 

2. „Nie tylko wierszem, czyli felieton tematyczny Romka Dopieralskiego" pt. „Litość zamienić na szacunek".

 

3. Przerywnik muzyczny: Dominika Adamska w repertuarze Grażyny Łobaszewskiej „Brzydcy".

 

4. Część I autorecytacji brackich poetów nt. „Uderzył nam maj do głowy", czyli „Pamiętnik Liryczny" (prowadząca: Beata Piocha):

        

         1 maja... Regina Adamowicz

         1 maja 2010 Wacław Rytlewski

         6 maja 1991 Roman Dopieralski

         9 maja 1945 Irena Michałowska

         12 maja 1966 Irena Wiercińska

         13 maja 1956 Krystyna Pilecka

         13 maja 2008 Krystyna Wajda

         23 maja 1999 Jan Wiśniewski

         24 maja 1982 Beata Piocha

         25 maja 1987 Lidia Nowosad

         28 maja... Kazimierz Gałkowska.

 

5. Przerywnik muzyczny: Wiktoria Gunerka w repertuarze Mieczysława Szcześniaka „Twoja miłość".

 

6. Część II autorecytacji brackich poetów nt. „Wierszem o Koszalinie" (prowadzący: Roman Dopieralski):

        

         Zofia Zawilska „Koszalin"

         Jan Wiśniewski „Wiosna na Górze Chełmskiej"

         Regina Adamowicz „Zegar"

         Krystyna Pilecka „Jak ptak"

         Irena Michałowska „Dom Kata"

         Kazimierz Gałkowski „Koszalin jest pięknie... spokojny"

         Lidia Nowosad „Koszalin - moje miejsce na Ziemi"

         Paweł Kamin „Koszalin mych lat chłopięcych"

         Krystyna Wajda „Uśmiech"

         Emilia Szybista „Dzielnica Koszalina".

 

7. Przerywnik muzyczny: Wiktoria Gunerka w repertuarze Edyty Górniak „Kolorowy wiatr" z filmu „Pocahontas".

 

8. Część III autorecytacji brackich poetów nt. dowolny:

        

         Irena Wiercińska „Wszystko, co piękne może zdarzyć się w maju"

         Emilia Szybista „Majowa serenada"

         Beata Piocha „Odrodzenie"

         Roman Dopieralski „Nostalgia Anioła"

         Paweł Kamin „Zawierzenie"

         Wacław Rytlewski „Matko moja"

         Kazimierz Gałkowski „Nie dla wszystkich"

         Lidia Nowosad „Gdzie się podziały nasze wspomnienia"

         Regina Adamowicz „Fiołek".

 

9. Zakończenie wieczoru literackiego.



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Pięcioro wspaniałych...

piątek, 21 maja 2010 13:57

 

 

BRACCY TRIUMFY

ŚWIĘCĄ!!!


 
 

Ponownie święciliśmy triumfy w Miejskim Konkursie Poetyckim „Koszalińska Niezapominajka". Rok temu, w I edycji konkursu, czterech brackich zostało nagrodzonych. Teraz, na dziesięciu laureatów w kategorii dorosłych, aż połowa to reprezentanci Bractwa.

 

Są to:

Stanisława Schreuder za wiersz „Dzień wystrugany z patyków"

Roman Dopieralski za wiersze „Odnaleźć się" i „Rozświetlić drogę"

Ludmiła Raźniak za wiersz bez tytyłu

Lidia Nowosad za wiersz „Oda do klonowego liścia"

i

Jan Wiśniewski za wiersz „O niezapominajkach pamiętajmy".

 

A konkurencja była całkiem spora, bowiem we wszystkich kategoriach (dziecięcej, młodzieżowej i dorosłych) udział wzięło 69 autorów (w roku poprzednim - 53 autorów). Zatem niezapominajkowy konkurs rośnie w siłę.

Ciekawe, co też zwojujemy w przyszłym roku, w III już edycji Miejskiego Konkursu Poetyckiego „Koszalińska Niezapominajka"!!!

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

O tym, jak wypowiedziano wojnę oślim uszom na książkowych kartkach

wtorek, 18 maja 2010 23:57


 

BRACCY POECI
W
ZAKŁADKOWYM TEMACIE

 


Członkowie Bractwa często zapraszani są do szkolnych i przedszkolnych placówek. Tak było i tym razem, kiedy w koszalińskim Przedszkolu Nr 14 organizowano II edycję Zabawy Plastycznej pt. „Zakładka dla Tadka". Organizacją i prowadzeniem zajęły się dwie Ele - Wilga i Jakubowska oraz Dorota Gruchała, wychowawczynie z tegoż przedszkola.


                


Celem całej imprezy jest zainteresowanie dzieci literaturą piękną i książką, jako źródłem wiedzy, przeżyć, doświadczeń, jak również rozbudzenie u nich wyobraźni i poczucia estetyki oraz wyrobienia nawyku dbania o książki i ich szanowania, właśnie poprzez używanie zakładek. Artystycznymi występami przywitały zebranych gości dzieci 4, 5 i 6-letnie z tutejszego przedszkola. „Rybki" śpiewały tak:


„Kolorowa książka, książka ulubiona

obrazkami, literkami chce przemówić do nas

Bajki stare, bajki nowe są w mej książce kolorowej

Kolorową książkę czytać się nauczę

i otworzę bramę bajek własnym złotym kluczem".

              

Starsze dzieci z grupy „Krasnoludki" odtańczyły „Dziecięce zabawy", gdzie rekwizytem każdej tancerki był wózeczek z lalką.

               

Zaś w podróż po świecie bajek, wierszy, opowiadań i baśni zabrali zebranych braccy poeci. Regina Adamowicz przedstawiła w wierszu pt. "Rozmowa" słowną potyczkę komputera z książką o tym, kto z nich ważniejszy.
 

Zginęła smuga światła wąska

Mrok się po kątach rozpościerał

Leżąca na półce książka

Słyszała słowa komputera

 

Jak Ci się na tej półce leży?

Nikt Cię nie czyta moja pani

Dziś do mnie świat należy

Mnie wychwalają moi fani

 

To ja panuję na tym świecie

Jesteś przeze mnie pokonana

A wiadomości w Internecie

Są chętnie odbierane

 

Mój młodszy bracie co za bzdura

Bezużyteczny będziesz właśnie

Gdy nie podłączą Cię do sznura

Lub kiedy światło zgaśnie

 

Nie martw się książko przemądrzała

Zdobędę wielką sławę w świecie

Dziś nawet dziatwa mała

Umie serfować w Internecie

 

Jesteś jak zwykle samochwała

Bo właśnie we mnie masz zalążek

A człowiek, który Cię wynalazł

Musiał przeczytać wiele książek

 

Z rozmowy tej wynika

Że temat bardzo grzązki

Ale to wybór czytelnika

Który wciąż kocha dobre książki



Krysia Pilecka swoim wierszem pt. "Książkowe powroty" uzmysłowiła wszystkim, jacy to możemy być szczęśliwi, mając książkę na wyciągnięcie ręki:

 

wieczorem wracam do słów

niewypowiedzianych

wracam tęsknotą ciekawości

szczęśliwa że jesteś

w zasięgu rąk

 

wysłuchuję słowo po słowie

w rytmie przewracanych kart

mijając znajomych - nieznajomych

z różnych stron

 

chwilami zamykam oczy

(zmęczenie daje znak)

do kart wtulę policzek

i we mnie jest

twój świat

 

fascynacje zachwyty

wędrówki ciągłe przez dzieje

cała muzyka świata

stepy kwitnących łąk

twarze wyśnione z tęsknot

wychodzące z tłumu cieni

i tyle istnień różnych

ilu ...dotykam ...stron

 

Natomiast Romek Dopieralski stworzył wiersz ("Nie tylko dla Tadka") wyłącznie na daną okoliczność, gdzie o zakładkę do książek oczywiście chodziło:

 

Na początek będzie zagadka

Co to jest? Cienkie, podłużne

Widziałem ją w książce u Tadka?

 

Zatem w książkach one zamieszkują

Przytulone do karteczek

Bezpiecznie w nich się czują

 

Wspaniałe te z papieru chatki

Każde dziecko zakładkę tam trzyma

Kaśki, Dorotki, Krzyśki, no i Tadki

 

Taka zakładka może być papierowa

Z materiału, plastiku, drewna

A także magnetyczna i metalowa

 

Zakładki są też w różnym kolorze

W kształtach dowolne, jedynie

Wyobraźnia ograniczyć to może

 

Wzory na nich bywają w kwiatki

Z planem lekcji, albo z kalendarzem

Takie też widziałem zakładki

 

Jednym słowem dobra taka zakładka

Bo czytanie umilić nam może

I jest ona... nie tylko dla Tadka

 

Jeszcze jeden z zaproszonych gości o książkach i zakładkach rozprawiał. Zaprzyjaźniona z przedszkolem Danuta Krajewska z osiedlowej biblioteki, opowiedziała o pewnej pani, która oddała przeczytaną już książkę wraz ze swoją zakładką, czyli banknotem 100 złotowym. Klucze w bibliotecznych egzemplarzach również nie należą do rzadkości. A najgorzej, kiedy czytelnicy robią ośle uszy na pół strony. -„Dlatego tak bardzo ważna jest zakładka" - rzekła na zakończenie pani Krajewska, jakby nawiązując do meritum sprawy.
Kiedy już przyszła kolej, by rozstrzygnąć, która z zakładek jest najpiękniejsza, okazało się, że wszystkie zasługują na najwyższe wyróżnienie. Zatem wszystkie zakładki 23 dzieci z dziewięciu koszalińskich przeszkoli (7, 8, 9, 12, 13, 14, 15, 16, 23) zostały nagrodzone.
W podsumowaniu całej imprezy takie oto padły słowa: „To dzięki takim między innymi spotkaniom dziecko w przyszłości będzie odczuwało potrzebę kontaktu z książką, no i... zakładką".
(Roman Dopieralski)



      
                

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Wieczorkowa poezja i mini-felieton (część III)...

środa, 12 maja 2010 0:00



KATYŃ 2010

SOLIDARNOŚĆ POLAKÓW

w

OBLICZU TRAGEDII NARODOWEJ

 

 

 

Miejsce podwójnej tragedii.

 

Trzynastego kwietnia obchodzimy Dzień Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej. Od tego roku jeszcze jedna bolesna data przypadać będzie w kwietniu. Rządowy samolot Tupolew 154-M, z 96 osobami na pokładzie, rozbił się na lotnisku w Smoleńsku, nieopodal Katynia. Pasażerami byli para prezydencka Rzeczypospolitej Polskiej, wysocy rangą urzędnicy, politycy, duchowni, wojskowi, rodziny ofiar katyńskich. Na miejsce tragedii podążały karetki, jednak żadna nie odjechała na sygnale. Zginęli wszyscy.

Chciano uczcić pamięć bestialsko pomordowanych oficerów polskich, którzy zginęli w 1940 roku z rąk stalinowskich oprawców. Chciano na ich mogiłach złożyć wieńce, zapalić znicze, uronić łzy. Niestety, w siedemdziesiąt lat później, katyński las ponownie stał się Narodową Tragedią Polaków.

Podobnie jak pięć lat temu, kiedy w żałobnym kondukcie żegnaliśmy Papieża Jana Pawła II, tak i teraz naród Polski zjednoczył się w tym zbiorowym smutku. Trudno dopatrywać się jakiegokolwiek sensu w obliczu takich wydarzeń. Jednakże to teraz dopiero nastąpiła szansa, by katyńskie kłamstwo raz na zawsze przestało istnieć.

 

 

 

Krystyna Wajda

„Leciał ptak"

 

leciał ptak

polski narodowy ptak

z biało - czerwoną

szachownicą

wzniósł się wysoko

leciał do swoich

pamięć tak chciała

kotara mgły przysłoniła oczy

powietrze zgęstniało

zranione skrzydło

było początkiem końca

pozostał pył niedowierzania

ból płacz Polski

łzy świata

i ułamek skrzydła

z biało - czerwoną szachownicą

okrutny znak namacalności

 

 

 

 

Emilia Szybista

„Ostatni lot"

 

szok! niedowierzenie! porażenie!

grom z jasnego nieba! płacz!

to niemożliwe!

rozbił się samolot, zginął prezydent!

zginęli ludzie ze świecznika, ważni, zasłużeni.

tragedia państwa, narodu, rodzin...

wszystkich obywateli

żal, zaduma nad kruchością ludzkiego życia

apokaliptyczna wizja

jaki sens istnienia, kiedy nasz kres przyjdzie?

dlaczego? dlaczego właśnie nam?

czy nigdy spokoju nie zaznamy?

tak żaden śmiertelnik pytać nie powinien,

to pytanie.. tabu.

a czynią to wszyscy,

jedni szeptem, inni wołają z rozpaczą

dlaczego nas to spotkało i za co?

co zawinił nasz naród?

co dalej z rządem, demokracją, krajem?

zginęli przywódcy narodu

jak nie zapytać, co dalej?

czemu ma służyć ta straszna tragedia

narodowa trauma?

czy wstrząśnie narodem?

czy zbliży podzielonych i ...

połączy wspólna sprawa?

czy nie pójdzie na marne

cierpienie i życia ofiara?

  

kładziemy na ołtarzu ojczyzny

w kolejnym pokoleniu      

współczesny katyń

kolejny katyń w kwietniu!

 

 

 

 

Zdzisława Krasnopolska

"Katyń ma coś z kata..."

 

Znów biało-czerwona

krwią splamiona

Na znak smutku i żałoby

kirem oznaczona.

Czy ta nieludzka ziemia

jest żądna krwi ?

tak się mści?

Już drugie pokolenie

ginie tam tragicznie...

Siła wyższa, zrządzenie losu?

 

Rozbija się samolot

z naszymi władzami

i rodzinami ofiar Katynia

sprzed 70 lat

- pomordowanych tam oficerów polskich.

 

W rocznicę tej zbrodni

już drugie pokolenie

odwiedza zbiorowe mogiły.

Modląc się

oddają hołd ojcom i dziadom.

 

Zginął kwiat narodu

 

Los chciał inaczej

ku społeczeństwa rozpaczy...

Wypadek niespotykany w świecie

tyle osobistości ginie naraz,.

To wywołało poruszenie

współczucie, kondolencje

zapowiedź uczestnictwa

w pogrzebie

 

Nareszcie świat usłyszał

prawdę o Katyniu,

gdzie NKWD bez wyroku

rozstrzelało tysiące

polskich oficerów,

nie przyznając się

do ludobójstwa

przez wiele lat

 

Katyń ma coś z kata...

 

 

 

 

Jan Lutobarski

„Nieludzka ziemia"

 

Nieludzka ziemia

znowu plon zebrała

ludzi w pełni życia

do grobu zabrała

ludzi którzy Polsce

tak byli potrzebni

odeszli na zawsze

bo byli tak wierni

pamięci o Katyniu

o pomordowanych

obowiązek każe

ofiarę złożyć dla nich

no i ją złożyli

straszliwą bo z siebie

nad nieludzką ziemią

spotkali się w niebie

 

 

 

 

Beata Piocha

„List do taty

 

Piszę do Ciebie, Tato,

bo przecież Ty nic nie wiesz

i tylko Tobie potrafię

powiedzieć tak zwyczajnie,

jak nagle słów mi zabrakło...

 

A oni w niebo wzlecieli...

 

Piszę do Ciebie, Tato,

bo chyba za Twoją sprawą

łatwiej mi smutek oswoić,

Ty to zrozumiesz - po prostu -

bo jesteś po tamtej stronie..  

 

A oni w niebo wzlecieli...

 

Gdy nam Ciebie zabrakło,

myślałam, że już się zdarzył

ten nagły koniec świata,

a teraz wiem, że nie tylko

Ty byłeś tam potrzebny

 

A oni w niebo wzlecieli...

 

Na pewno spotkasz ich wkrótce,

wszystkich, w jednym szeregu,

w tym niebie, co niepoznane,

w tym niebie nieosiągalnym

dla nas, chodzących po ziemi...

 

A oni w niebo wzlecieli...

 

Wiem, gdybyś był tu z nami,

przeżywałbyś tę rozpacz,

opłakałbyś tę tragedię,

której się nie da porównać

z żadnym życiowym pogromem...

 

A oni w niebo wzlecieli...

 

Przekląłbyś naszą historię,

tę naszą skazę odwieczną,

co wiecznie krwawi i każe

stawiać pomniki minionym

i nowe życie odbiera...

 

A oni w niebo wzlecieli...

 

I byłbyś dumny, widząc,

jak ponad podziałami

ludzie hołd swój oddają

wszystkim tragedii ofiarom,

płacząc nad ich trumnami...

 

A oni w niebo wzlecieli...

 

I byłbyś gniewny, słysząc,

jak w tej żałobie pobrzmiewa

nuta małostkowości

i nasza polska duma,

źródło upadków i wzlotów...

 

A oni w niebo wzlecieli...

 

Tylko powiedz mi, Tato,

dlaczego teraz?

Dlaczego tylu?

Dlaczego

i po co?

 

 

 

 

Jan Wiśniewski

„Podkatyńska hekatomba"

 

Czy konieczna była hekatomba

na przedpolach katyńskiego lasu

katastrofa pochłaniająca

Prezydenta i dziesiątki ofiar

wyrwanych spośród elity Narodu

aby złowieszcze pojęcie „Katyń"

określające ludobójstwo sprzed lat

stało się w pełni czytelne dla Świata

głoszącego dotąd polską rusofobię

 

Czy konieczna była hekatomba

tuż obok smoleńskiego lotniska

na przedpolach katyńskiego lasu

aby doznać rozlicznych objawów

zrozumienia i wręcz życzliwości

od rosyjskich nie tylko przywódców

i aby „Katyń" Andrzeja Wajdy

mógł zagościć w domach Rosjan wszystkich

dając im możliwość zrozumienia

 

Czy konieczna była hekatomba

na przedpolach katyńskiego lasu

właśnie w dniu siedemdziesiątej rocznicy

przeprowadzonej z zimną krwią zbrodni

unicestwienia wielu tysięcy

wziętych do niewoli oficerów

aby oczyścić z kłamstw wieloletnich

relacje między dwoma narodami

spadkobiercami ofiar i katów

 

Czy konieczna była hekatomba

na przedpolach katyńskiego lasu

w drodze do miejsca nieludzkiej kaźni

aby dać szansę do pojednania

Rodakom głęboko podzielonym

Zgody nie tylko na czas żałoby

tak jak nie dawno po Ojcu Świętym

Że to się uda musimy wierzyć

uczestnicząc w narodowym kondukcie

 

 

 

 

Irena Michałowska

„Ojczyzno moja..."

 

Ojczyzno moja

znów jesteś w żałobie

znów serca nasze krwawią

łez potoki płyną

 

Nieznane są wyroki Boskie

Co tej tragedii było przyczyną?

 

Znów tylu istnieniom ludzkim

śmierć niespodziewana

nić życia przecięła

 

skrzydlata maszyna

niczym ptak zraniony

z zamglonego smoleńskiego nieba

w drodze do katyńskiej kaźni

raptem - znienacka

na ziemię runęła

 

I znów obca niwa

jak kiedyś przed laty

niewinną krwią polską się zachłysnęła

i znów bezlitosna śmierć

w tak okrutny sposób

dokonała dzieła

 

Czy mało było jednego cierpienia

jakie zgotował nam wróg?

czy mało było łez przelanych?

czy mało sierot i wdów?

 

Dwa cmentarzyska

katyńsko-smoleńskie

jak dwa bliźniaki

krwią polską zalane

choć na obczyźnie - zawsze bliskie sercu

na zawsze - na wieki

z bólem wspominane

 

Cały świat przeżywa ogrom tej tragedii

cały świat współczuje

w bólu uczestniczy

pacierze odmawia

wśród milionów zniczy      

 

 

 

 

Robert Kamin

„10 kwietnia"

 

Przychodzi dekret przeznaczenia

I księgi życia wiatrem składa.

Nam pozostawia ból omdlenia

I krzyk żałości: biada! biada!

 

Nasi szlachetni dygnitarze

Miłość Ojczyzny przez Aniołów

Przed Boga tronem niosą w darze,

By z wieczernika czerpać stołów.

 

Katyń zabiera znów elitę,

Chichot historii słychać dzisiaj.

Znaczenie czasu w tym ukryte

Kres w lasach obcych na nas czyha.

 

W dniu śmierci naszych oficerów

I Jana Pawła mistycznego,

Odchodzi spośród nas tak wielu

W wigilię Święta Łaskawego.

 

Ja wrażliwością ducha czuje

Odkąd Papieża lśni mogiła

Naszym Narodem skądś kieruje

Nadnaturalna wielka siła.

 

 

 

 

Roman Dopieralski

„Wiersz o Małym Rycerzu"

 

Dzisiaj płyną łzy ponad podziałami

Nie ma agenturalnych Lolków, Bolków

Łzę ociera ten niegdyś internowany

I ten, który po oczach lampą świecił

 

Prezydencie! To Ciebie żegnają tłumy

To z Tobą na katafalku spoczęła trumna

Dla Ciebie te na ulicach arrasy kwiatowe

Kiedy żałobny kondukt przemierzał stolicę

 

Za życia wyśmiewany byłeś w kraju swoim

Twój wizerunek z powierzchowności się brał

A Holendrzy nawet Panią Twoją uhonorowali

Marią nazywając narodowy swój tulipan

 

Tyś poklasków tanich nigdy nie szukał

O suwerenną wciąż walczyłeś Polskę

W zatęchłych piwnicach u boku Wałęsy

I w samotności na prezydenckim tronie

 

Dzisiaj las zniczy - od Katynia po Warszawę

Wielki Mały Człowiek! teraz nawet wołają

A Ty? Tam pewnie też za szablę chwycisz

Zawsze będziesz ojczyznę miłować nad życie

 

 

 

 

Krystyna Pilecka

„Marii Kaczyńskiej

Pierwszej Damie Rzeczpospolitej"

 

Była taka zwyczajna,

skromna,

do końca pozostała

sobą,

szczera, dobra, normalna,

inteligentna,

żona, matka,

koleżanka, sąsiadka.

Lubiła tulipany,

pochylała się nad

płaczącym dzieckiem,

chodziła z psem

na spacer.

Mężowi poprawiała

krawat,

pamiętała nawet

o kanapkach,

towarzyszyła mu wszędzie,

10 kwietnia też.

Chciała znicz zapalić

zamordowanym w Katyniu

w 70 rocznicę

i...stało się...

runął żelazny ptak...

zidentyfikowano ją  

po obrączce,        

sprowadzono do domu,

witano tulipanami-bo je lubiła

i spoczęła znów przy nim...

Pani  Prezydentowa ...

 

 

 

 

Lidia Nowosad

„10 kwietnia 2010"

 

Kruche ludzkie życie

Pęka jak bańka mydlana

 

Ciała zamienione w proch

Nie ma już nic

 

Pozostały wspomnienia

Pozostały fotografie

 

Ból rozpiera myśli

Czujemy zagubienie

 

Powtórzyła się historia zagłady

Kwiatu Narodu Polskiego

 

Smoleńska ziemia przeklęta

Święte cmentarzysko Polaków

 

Pamięć i tożsamość

Historia i teraźniejszość

Splotły się w dramacie narodu

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Ciąg dalszy wieczorkowej poezji...

czwartek, 06 maja 2010 0:46

 

"BOLESNA PAMIĘĆ"

CZĘŚĆ II

 

 

 

Martyrologia wschodnia - Katyń 1940

 

Katyń - wieś w Rosji, w obwodzie smoleńskim, nad Dnieprem, 18 km na zachód od Smoleńska. W pobliskim lesie zwanym Lasem Katyńskim, w uroczysku Kozie Góry, już od wczesnych lat 30. XX wieku dokonywano masowych mordów na ofiarach czystek politycznych Stalina. W roku 1940 do tej listy dopisano jeszcze nie mniej niż 21 768-miu obywateli polskich - jeńców wojennych z obozów w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie oraz osób cywilnych aresztowanych na terenie okupowanych przez ZSRR Kresów Wschodnich Rzeczypospolitej Polskiej.

Ławrientij Beria, Ludowy Komisarz Spraw Wewnętrznych Związku Radzieckiego, skierował do Józefa Stalina notatkę nr 794/B, w której zdefiniowano, że polscy jeńcy wojenni stanowią „zdeklarowanych i nie rokujących nadziei poprawy wrogów władzy radzieckiej". Notatkę uznano za uzasadnioną. Ludobójstwa podjęło się NKWD. 1 kwietnia 1940 roku z Moskwy wyszły trzy pierwsze listy - zlecenia skierowane do obozu ostaszkowskiego. Zawierały nazwiska 343 osób.

Zbiorowe mogiły w Katyniu pod Smoleńskiem, w Miednoje koło Tweru i w Piatichatkach na przedmieściu Charkowa - zaczęły ociekać polską krwią.

 

 

 

Krystyna Pilecka

„Bohaterom Drugiego Katynia"

 

Nie tak miało być;

światło zniczy rozjaśnić

miało groby zamordowanych

z przed siedemdziesięciu laty.

Czyżby Golgota wschodu

upomniała się i znów

zabrała dorodny polski

kwiat?

Przy biało-czerwonej

z czarnym kirem

wiatr w tańcu żałobnym

zastygł na chwilę

Żal łzy woskowe

ulicą ściele

/tyle ofiar z Prezydentem

na czele.../

Kwiaty , rozmowy zawiłe,

„Bądż wola Twoja..."Ale...

dlaczego ? Wiem,

Tobie się pytań nie stawia

Smoleńsk i Katyń

pomnikiem zostaną.

Krew polska z mgłą

w lesie rozmawia.

..."I odpuść nam nasze winy"...

Tak odpuszczamy szczerze.

Bohaterowie, spoczywajcie w pokoju !

My Was nie zapomnimy !

 

 

 

 

Emilka Szybista

„Rodakom ku pamięci"

 

Śpieszmy się kochać ludzi, tak mówił poeta

Gdy odejdą puste miejsce przy stole, głuchy telefon

Tyle słów ciepłych, myśli niewypowiedzianych

Śmierć łączy, oczyszcza, lecz za późno na wyznania.

 

Śmierć to bolesna lekcja, jaką człowiek przerabia bez końca

O czym myślał, co przyrzekał każdy,

Gdy żałobne dzwony załkały na świat cały

 Odszedł od nas Wielki Polak, ŚWIĘTY OJCIEC.

 

Śmierć łączy  mówił poeta , ta śmierć połączyła  zjednała

Wrogowie w uścisku serdecznym, nie zapomnimy nauk, .

 Zaledwie pięć lat minęło, w wieczności to oko mgnienie

Kto z mądrych nauk korzysta? A kto pielęgnuje wspomnienie?

 

Czy wobec tragedii rodzin, ich przyjaciół, sąsiadów, bliskich

W obliczu narodowej żałoby, możemy kochać wszystkich

Wszystkim dłoń podać i spojrzeć bliźniemu prosto w oczy

To nie polityk, adwersarz, zły sąsiad, to człowiek jak ja ułomny

 

Źle czyni błądzi i krzywdzi, czy złością pomogę i gniewem

Jeśli mu zemstą odpłacę, ukarzę jego czy siebie

I taka myśl uporczywa nawiedza mnie i wciąż dręczy

Śpieszmy się kochać ludzi za życia i (już za późno)....po...śmierci!

 

 

 

 

Irena Michałowska

„Katyń"

 

Lesie katyński

Szumisz historii pieśnią

I marszem żałobnym

A rzewny śpiew słowików

Wznosi ku niebu

Modlitwę za tych

Których los okrutny

Rzucił w przepaść

Twego cmentarzyska

Z dala od ukochanej ojczyzny

 

Niech Wam ta obca ziemia

Lekką będzie

A nasza wierna pamięć

I modlitwa

Łagodzi ból rozstania

 

Cześć Waszej pamięci!

 

PS Rozstrzelano tu Brata

Mojej mamy śp. kapitana

Wojska Polskiego

Tadeusza Goćkowskiego

 

 

 

 

Roman Dopieralski

Katyń 1940-2010"

 

O Polskę walczyli, za Polskę ginęli

I nie tylko na polach bitew

kończył się ich żołnierski los

 

Tysiącami we wspólnych leżą mogiłach

Katyń... Miednoje... Piatichatki...

tam spoczywają od siedemdziesięciu już lat

 

Trudno uwierzyć w nieludzki ten akt

Ostateczny cios nie padał w równej walce

ale z bliskiej odległości - kulą w kark

 

Rozstrzelania bez aktu oskarżenia

Ludobójstwo na mocy stalinowskich decyzji

pistoletem Walther kaliber 7,65 milimetra

 

Chciano czystkę zrobić w więziennych celach

Bo w Kozielsku, Starobielsku, Ostaszkowie

od polskich oficerów obozy pękały w szwach

 

Długo jeszcze milczał katyński las

Długo za pamięć o nim płacono wysoką cenę

by prawdę tamtych czasów wiernie przekazać                                                                                                                                                                              

 

Niestety, katyńska golgota ożyła na nowo

Zwalił się ciężki ptak nad Smoleńskiem

i znowuż ból... ofiary... cierpienie...

 

 

 

 

Irena Wiercińska

„Gloria Victis!"

 

W wielu obozach ginęli zniewoleni Polacy

doznając katorżniczych mąk i uśmiercenania

Bez nadziei wolności i w samotnej rozpaczy

ginęli masowo z obydwóch stron granic

 

Katyń to pierwsze, a Auschwitz drugie

miejsce ludobójstwa i okrutnej kaźni

Na mapie w geografii - miejsca to odległe

a tak bliskie w sensie dokonanych zbrodni

 

Auschwitz uchwycony w pamięci osłonę

przypomina dziś Światu o tragedii Żydów

Katyń starty z mapy, miejsce zapomniane

nie może  świadczyć przeciwko oprawcom polskiego narodu

 

Żyją jeszcze ludzie, którzy znają prawdę

ukrytą w dokumentach pod ideologii kloszem

Dziś trudno przewidzieć, czy stanie się jawne

Kto, jak i dlaczego zatarł te katusze?

 

I tam i tu zbrodnia na ludziach była doskonała!

Tu składamy wieńce w honorowym hołdzie

Tu barwne kwiaty błyszczą w świec płomieniach

Tu są tablice niewinnym ofiarom poświęcone

 

Tam wspólne - bezimienne mogiły porośnięte trawą

i białymi brzozami szumiącego lasu

Tam nie ma nad prochami żałobnego westchnienia

a zapomnieniu sprzyja upływ czasu

 

Tam leżą Polacy, co bronili granic kraju swego

krew oficerską oddali za wolność narodu

Nie plamiąc honoru wojska polskiego

leżą w obcej ziemi, leżą w jednym szeregu!

 

Odebrano im cześć, honor i wiarę!

 

Lecz nie zabiorą żyjącym Polakom pamięci

krzyży i miłości w sercach rodzin

I nie zabiorą tysięcy płomieni zapalanych w Dzień Zmarłych

na polskich cmentarzach dla imion tamtych!

 

Nie zabiorą nam łez, co kamieniały w granitowe wieńce

które przez lat dziesiątki będą dowodem trwałym

losów żołnierskich, tryumfem zwyciężonych obrońców

pomnikiem nagrobnym dla ich czci i chwały!!!

 

 

 

Lidia Nowosad

 

Wschodnia Golgota

 

Jeszcze nie wszystko ujawniono

Te śmierci nadal krzyczą spod ziemi

Nie wolno zapomnieć o zbrodni katyńskiej

Dopóki prawdy

Tej okrutnej prawdy

O zagładzie Polskich oficerów

Do końca nie odkryjemy

 

Są ciała które nadal wołają do nieba

Przestrzelone czaszki czekają na odkrycie

Spod ziemi katyńskiej krzyczy kwiat narodu

Pomordowano nas niewinnie

Powiązano kolczastym drutem

Zakopano w dole skrycie

 

Są mogiły w ziemi lasem zakamuflowane

O których istnieniu nawet nic nie wiemy

Spod ziemi niemy krzyk wznosi się w niebo

To my Polacy leżymy tu

Jeden na drugim pokotem

W stosy ułożeni

 

Wapno spaliło nasze ludzkie ciała

Jedynie kości i guziki z nas zostały

Pozornie zatarte zostały ślady zbrodni

Lecz pamięć o nas w sercach rodaków

Na zawsze pozostała

 

Niech świat pozna Golgotę Polaków

Bo prawda o niej musi zostać ujawniona

Tego domaga się ludzka sprawiedliwość

Bo niewinna krew tak obficie przelana

Nie może być niczym usprawiedliwiona

 


 

 

 

 

PS  Pozostała jeszcze jedna część z kwietniowego wieczoru literackiego poświęcona ofiarom tragedii narodowej pod Smoleńskiem.



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Fotorelacja z Wieczoru Poetyckiego p.t. "Bolesna pamięć"

środa, 05 maja 2010 21:50
To był wyjątkowy Wieczór Literacki.
Już sam tytuł: "Bolesna pamięć"
 zapowiadał poruszenie najwrażliwszych strun słuchaczy
i powrót do tematów najbardziej bolesnych:
tych z dalszej i bliższej przeszłości
oraz niemalże z teraźniejszości.
Oto fotorelacja  z wieczoru.




Wyjątkowa scenografia wykonana przez Kazimierza Gałkowskiego, Beatę Piochę i in. Brackich.




Beata Piocha prowadziła część poświęconą tragedii smoleńskiej i narodowej.




Roman Dopieralski był autorem tematycznych felietonów
 i prowadził część wieczoru poświęconą  5 rocznicy śmierci Jana Pawła II.





Krystyna Pilecka prowadziła część wieczoru poświęconą Golgocie Wschodniej Polaków.




Skupiona, poważna, wierna publiczność.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Bolesna pamięć - część I...

sobota, 01 maja 2010 23:58

 

 

JAN PAWEŁ II

TO JUŻ 5 LAT!

 

 

 

PAPIEŻ JAN PAWEŁ II - 5 ROCZNICA ŚMIERCI

 

Karol Wojtyła, kiedy już jako Papież, przyjechał na pierwszą do Polski pielgrzymkę, na Błoniach Krakowskich powiedział: „Musicie być mocni. Drodzy bracia i siostry! Musicie być mocni tą mocą, którą daje wiara! Musicie być mocni mocą wiary! Musicie być wierni! Dziś tej mocy bardziej Wam potrzeba niż w jakiejkolwiek epoce dziejów". Zaś podczas homilii wygłoszonej na placu Zwycięstwa w Warszawie padły te słowa: „Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój! I odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi!"

Być może to wówczas wzniecone zostały iskry, które spowodowały pożar prowadzący do rozpadu bloku komunistycznego. 10 milionów Polaków było wtedy naocznym świadkiem wystąpień człowieka, który urodził się w wolnej przecież Polsce. Być może właśnie wtedy Polacy zobaczyli i przede wszystkim uwierzyli, że mogą być razem.

Już 32 lata minęło od czasu, kiedy biały dym nad Watykanem zwiastował początek pontyfikatu Jana Pawła II - Papieża Polaka. Przez 27 lat był naszą ostoją, chlubą i dumą. Natomiast pięć lat mija odkąd księga targana wiatrem zamknęła się na cyprysowej trumnie.

 

To był wstęp do I części wieczoru literackiego. W tej odsłonie, w całości poświęconej Karolowi Wojtyle - naszemu Papieżowi Janowi Pawłowi II, braccy poeci występowali w autorecytatorskich duetach. Każdą parę wierszy poprzedziły słowa Jana Pawła II, cytaty z jego licznych pielgrzymek. Oto pierwsza para...

 

 

 

Krystyna Wajda

„Podobny słońcu"

 

Widziałam słońce

Słońce chylące się w pokłonie przed horyzontem 

gdzie skryć się chciało zmęczone wędrówką

dnia wczesnej wiosny

 

Widziałam kogoś... kogoś wielkiego

kto podobnie słońcu szukał schronienia

Zmęczony... chciał do domu Ojca

 

Słońce wiedziało było takie inne

Krzyczało widokiem

Czy świat rozumiał

Świat...

Nie chciał pojąć pogrążony w smutku

 

Oczekiwanie przeplatało się z napięciem

Była modlitwa strach nadzieja

Nadzieja na cud

Cud że nie stanie się to co stać się miało

 

Słońce skryło się

Tuż... tuż za nim zniknął ten który drogę swoją

prostotą i bogactwem zarazem

pogodnym obliczem dobrym słowem znaczył

 

Ten który serce swoje dzielił... dzielił

i nie było końca tego dzielenia

Ten który ziarenka miłości po świecie rozsiewał

Ziarenka podobne promieniom słońca

 

Słońce wstało o świcie

On... nie kładł się wcale

zmienił tylko miejsce aby już nie ziarenka

lecz płaszcz łask roztaczać nad światem

 

 

 

Jan Wiśniewski

„Piotr znad Wisły"

 

Tak pisałem przed laty

w dniach

w których to się stało

 

Plac Świętego Piotra

Skupienie

Oczekiwanie

Szepty ciekawskich

I modły

bezgłośne

różnojęzyczne

Historia tworzy się

nie tylko w zgiełku bitew

 

Biały dym wznieca dreszcz

I oto

w centrum Watykanu

słowiańska

polska twarz

ukształtowana miłością

dobrocią i wiarą

Zdumienie świata

i radość

dumą wypełniająca

lechickie serca

 

Nad Tybrem

powiew wiatru od Karpat

i Jasnej Góry

Czarna Madonna

w posągowe dostojeństwo

latyńskich świętych

w takt

skocznej góralskiej melodii

wstępuje

 

Chrześcijańska Ojczyzno Papieża

od dziesięciu wieków

wierna

ale ciągle kresowa

Dziś

Dzień Twej Chwały

Z przedmurza

wkraczasz

w centrum myśli

miłości

i wiary

 

Miliony

znaki zapytania

ślą w przyszłość

Jak

zaowocuje ten dzień

dla Kościoła

dla Polski

dla Świata

 

Post scriptum:

To pytanie nurtowało wówczas

również mnie

Dziś

odpowiedź znają już wszyscy

 

 

 

 

Słowa Jana Pawła II:

„Nie zatwardzajmy serc, gdy słyszymy krzyk biednych. Starajmy się usłyszeć to wołanie. Starajmy się tak postępować i tak żyć, by nikomu w naszej Ojczyźnie nie brakło dachu nad głową i chleba na stole, by nikt nie czuł się samotny, pozostawiony bez opieki."

Ełk, 8 czerwca 1999/

 

 

Beata Piocha

„Janowi Pawłowi II"

 

Niełatwo było

bólem

chodzić po świecie

 

niełatwo było

być Hiobową

wiary próbą

z ciężarem

przyjętym pokornie

 

niełatwo było

każdy krok okupiać

cierpieniem

ciała zdradą

 

a przecież

płomieniem być ci przyszło

kroczącym

między sercami

lampionem

i ogniskiem

dla zagubionych w chłodzie

by współczującym gestem

podnosić duszy ciężary

 

i nigdy już nie będzie

takiej dumy z człowieka

takiej dumy z Polaka

i takiej wiary

 

 

 

Roman Dopieralski

„Na zawsze"

 

Pielgrzymie!

od Wadowic po Kraków

od kremówek

po kapłańskie posty

przez teatralne sceny

po tron Piotrowy

 

Kroczyłeś drogą prostą

choć krętą w rodzime tragedie

drogą czystą

choć znaczoną piętnem wojen

 

Umiałeś słuchać

i byłeś słuchany

patrzeć umiałeś

i za Tobą z uwielbieniem

wodzono wzrokiem

 

Nie pouczałeś

a pełno wskazań Twoich

 

A kiedy odszedłeś

Pielgrzymie!

to jakbyś nadal był

tylko barka Twoja

już nie dobija

do brzegu

 

 

 

 

Słowa Jana Pawła II:

„Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany, obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością."

/Płock, 8 września 1991/

 

 

Zdzisława Krasnopolska

***

 

Dziś, kiedy Ciebie nie ma

w ziemskim wymiarze

po tylu modłach

zanoszonych do Boga

i łzach

wylanych przez wiernych

na całym Świecie,

spokojni jesteśmy

że trafiłeś do wieczności

i czekamy na Beatyfikację

 

Ojcze Święty

miałeś charyzmę dobrego przywódcy

budziłeś wśród ludzi

- nie tylko wierzących -

dobre myśli, nadzieje i siłę

na przetrwanie trudności życiowych.

 

Mimo milionów zwolenników

znaleźli się wrogowie

- dokonali zamachu

osłabili Twe zdrowie

ale nie poddałeś się

pielgrzymowałeś nadal

zjednując zwolenników wiary

wskazując drogę własnym przykładem.

 

Byłeś mądrością wśród mądrych

kochając człowieka

wskazywałeś jego miejsce w życiu,

przypominałeś prawa

i obowiązki dnia powszedniego

 

Nie gardziłeś innowiercami, ateistami,

podawałeś rękę każdemu

uważając go za równoprawnego człowieka.

 

Wybaczyłeś zamachowcowi - wrogowi

dałeś przykład

że wybaczać trzeba

nie - żyć w zacietrzewieniu i wrogości

która niszczy to

co dobre w człowieku.

 

Byłeś najbardziej ludzki

wśród ludzi

brak nam Ciebie

drogi Ojcze...

 

 

 

Emilia Szybista

"Góralu!"

 

Cała przyroda hołd Stwórcy składa

Hymn trelem nuci ptaszyna mała.

Kwiat mu zakwita, liść zielenieje.

Do życia wiosną budzi się ziemia.

 

A góral- piewca piękna przyrody,

Co tak ukochał góry, doliny,

Czy  się nie cieszy z krasy i woni?

On już w świat lepszy wybrać się wolał

 

Tam nic nie boli, tam nikt nie strzela,

Anielskie pienia i rajskie drzewa,

Tam ma niebiańsko, błogo, spokojnie

A my na ziemi w smutku, w żałobie

 

Dobrze, bezpiecznie było nam razem,

Uśmiech twój, słowa - na ból balsamem

Twe mądre rady, ducha pogoda

- Ten czas nie wróci, a tak nam szkoda.

 

I chociaż mija pięć lat od chwili

Gdyś z łuku tęczy zniknął nam w dali

Ból nie wybolał, żal wciąż się żali

Pragniemy Ciebie, bądź znowu z nami.

 

Chociaż na chwilę zstąp z wysokości

Pociesz, uśmiechnij się, przytul dziecię

Uśmierz tęsknotę, łzy gorzkie otrzyj

Kochamy ciebie, nasz ŚWIĘTY OJCZE!

 

 

 

 

Słowa Jana Pawła II:

„Uzdrówcie rany przeszłości miłością. Niech wspólne cierpienie nie prowadzi do rozłamu, ale niech spowoduje cud pojednania."

/Bukareszt, 8 maja 1999, Homilia do grekokatolików/

 

 

Irena Wiercińska

„Memento"

 

powoli

w głębokiej modlitwie

słońce schodziło

za horyzont Ziemi

 

zadrżał żałobny

dzwon

z tysięcy oczu popłynęly

łzy bezradności

w oknie zgasło światło

ciemności nieśmiało

otulały

Plac Świętego Piotra

 

z nami została

cisza smutku

chłód milczenia

nagła pustka

bolesny skurcz serca

i zapach płonących świec

w dłoniach pielgrzymów

z całego świata

i w naszych oknach

 

powiew wiatru uniósł

w górę

nasze żagle

nasze modlitewne błagania

nasze nadzieje

i prośby o wiarę

w ozdrowienie

 

Nie lękajmy się

nie będziemy samotni

On zawsze będzie z nami

tez nie zapomniany

Santo Ubite

Papież

Jan Paweł Drugi

Wielki

 

 

 

Jan Lutobarski

„Jan Paweł II"

 

Już pięć lat minęło

pogodzić się trudno

odszedł człowiek prawy

cały świat posmutniał

potrzebny narodom

w których życie trudne

ingerował często

pomagał jak umiał

komuna zadrżała

sowiecka i polska

Papieża Polaka

wrogiem okrzyknęła

całe lata walki

przed każdą wizytą

zmęczyły przywódców

w końcu paść musieli

autorytet świata

Papież Polak Wielki

zdobył serca wszystkich

wszyscy Go pragnęli

powitać w swym kraju

homilii wysłuchać

prawdy o historii

co „zmieniła

oblicze ziemi

tej ziemi"

 

 

 

 

Słowa Jana Pawła II:

„Niech nasza droga będzie wspólna. Niech nasza modlitwa będzie pokorna. Niech nasza miłość będzie potężna. Niech nasza nadzieja będzie większa od wszystkiego, co się tej nadziei może sprzeciwić."

/Częstochowa, 18 czerwca 1983/

 

 

Lidia Nowosad

„Wspieraj nas z nieba"

 

Pięć lat jak Ciebie z nami nie ma

Pięć lat już za Tobą tęsknimy

Ojcze święty Janie Pawle II

Bez Twoich cennych wskazówek

Znowu na drogach życia błądzimy

 

Gdzieś uleciały z głów Twoje rady

Znowu po swojemu żyjemy

Oczekujemy tylko lepszego życia

I tak po trochu marniejemy

 

Wspieraj nas z nieba wysokiego

Tak wiele nam wiary znów trzeba

Ostygł nasz zapał i plany

Nowego nam wsparcia potrzeba

 

Ty możesz u Boga wyprosić

Cud przemiany naszych serc

Do Ciebie o pomoc wołamy

Bo wierzymy żeś blisko Boga jest

 

 

 

Robert Kamin

„Głos"

 

Gdzie jesteś Mistrzu, Janie Pawle Drugi?

Dziś przemów do mnie, niegodnego sługi.

Poprzez sosen szumy, poprzez wiatr bałtycki.

Zapal świecy snów ogień katolicki.

 

Przybywaj wiosny rumianym uśmiechem.

Zawołaj górskim, podhalańskim echem.

Niech głos Twój brzmi od Bałtyku po Tatry.

Niech spada tęczą jaśniejącej watry.

 

Przyjdź do mnie we śnie jak to już czyniłeś.

Zanieś Mistrzowi naszej wiary siłę.

Szepnij jak  żyje się tam w górnym Niebie.

My modlitwą dnia otulimy Ciebie.

 

Przemów znów wśród Nas, prawdą Świętej Księgi.

Źródłem Twojej wiary, źródłem Twej potęgi.

Niech nauka Twa syci owocami.

Ja, pielgrzym wołam; proszę zostań z nami!

 

 

 

Na tym zakończyła się I część wieczoru literackiego, po którym nastąpiło Preludium b-mol Jana Sebastiana Bacha, a wykonała je dla pianistka, Joanna Krupa, uczennica klasy przedmaturalnej w Zespole Państwowych Szkół Muzycznych w Koszalinie.



Podziel się
oceń
1
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


wtorek, 20 lutego 2018

Licznik odwiedzin:  545 723  

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Blog Krajowego Bractwa Literackiego w Koszalinie zrzeszającego lokalnych literatów głównie poetów.

O mnie


Jestem Romek spod znaku Wodnika. Mieszkam w Koszalinie. Pisanie, to mój późno odkryty żywioł. Poza tym zawsze był sport. Jestem niezłym dendrologiem drzew owocowych. Specjalizuję się w wyrobie win.

ukryj współtwórców

Statystyki

Odwiedziny: 545723
Wpisy
  • liczba: 707
  • komentarze: 5421
Galerie
  • liczba zdjęć: 93
  • komentarze: 27
Bloog istnieje od: 4231 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl