Bloog Wirtualna Polska
Są 1 278 053 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Slam Deptak - ciąg dalszy...

sobota, 28 maja 2011 0:56

 

 

BYŁO SLAMERZYSTÓW

WIELU…

 

 

Jak to mówią: „Powiedziało się „a” – trzeba powiedzieć i „b”. W tych literkach można jeszcze pójść dalej, dopowiadając: „ …na „z” kończąc!”. A zatem, tyle o slamie w poprzednim wpisie się rozpisywaliśmy, że pozostało tylko ogłoszenie wyników. Jak wiadomo, jedynym jurorem w slamie jest tylko i wyłącznie publiczność. Tak też było w I Koszalińskim Slamie Plenerowym „SLAM DEPTAK”, zorganizowanym przez nasze Bractwo i CK 105. A widzów, czy raczej przechodniów, tegoż upalnego dnia nie brakowało. W tą i z powrotem rozleniwiony skwarem tłum przemierzał leniwie półdeptak ulicy Zwycięstwa w Koszalinie. Zaś slamerzyści wylewali na scenie wiadra potu, by w trzy minuty zainteresować swoją poetycką prezentacją tenże tłum. A tych prezenterów własnej twórczości było siedmioro – pięć kobietek i dwóch facecików. Równo pół setki słuchaczy slamowego turnieju wrzucało kupony z numerem swego faworyta do sporych rozmiarów kartonu.

A oto, co z tego wynikło…

 

 

PROTOKÓL JURY SLAMU POETYCKIEGO

zorganizowanego przez Centrum Kultury 105 i Krajowe Bractwo Literackie w Koszalinie

w dniu 22 maja 2011 r.

 

 

Jury pomocnicze w składzie:

 

1. sekretarz slamu: Emilia Szybista

2. z-ca sekretarza slamu: Anna Wiśniewska

 

po komisyjnym przeliczeniu głosów przez liczarki: Grażynę Piekarewicz i Helenę Szymko,

 

ogłasza

 

że najwyższą liczbę głosów otrzymał, a tym samym został laureatem I Koszalińskiego Slamu Poetyckiego „DEPTAK SLAM”

 

Jan Wiśniewski

głosów: 14

 

Kolejne miejsca zajęli:

 

Ludmiła Raźniak

Maria Rudecka

Robert Kamin

Lidia Nowosad

Regina Adamowicz

Ewa Pietrzak

 

 

Na tym protokół zakończono.

 

 

Co by całości stała się zadość, wypada również wspomnieć o nagrodach ufundowanych przez Centrum Kultury 105 dla laureatów Slamu Poetyckiego:

 

I miejsce: medal, pióro, dyplom

II miejsce: pióro, dyplom

III miejsce: pióro, dyplom

miejsca 4-7: dyplomy.

 

 

Na tym blogowy materiał dotyczący I Koszalińskiego Slamu Poetyckiego „SLAM DEPTAK” został wyczerpany.

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

Nasz udział w dniach Koszalina...

środa, 25 maja 2011 23:58

 

 

BRACTWO

WSPÓLNIE Z CK105

ZORGANIZOWAŁO

DEPTAK SLAM

(22 maja 2011)

 

 

-Witajcie mieszkańcy Koszalina! Witajcie przyjezdni! Witajcie na „Deptak Slamie” - I Plenerowym Slamie w 745-letniej historii grodu Koszalin! – tymi słowami rozpoczęliśmy slam na półdeptaku ulicy Zwycięstwa w Koszalinie.

Zaraz, zaraz… A co to takiego, ten slam? Na szczęście teraz takie czasy, że jak żona zawiedzie, kochanka zawiedzie, sąsiadka zawiedzie – to jest jeszcze jedna deska ratunku! A mianowicie… internet!

Oto Slam poetycki według wikipedii: „skrzyżowanie poezji i performance'u, swoisty festiwal słowa mówionego, podczas którego używanie jakichkolwiek rekwizytów, bądź instrumentów jest zabronione. Rolę jury pełni cała zgromadzona publiczność, a nie kolejne wielce szacowne grono krytyków i literatów. Każdy uczestnik ma 3 minuty na zaprezentowanie swojego utworu, a zwycięzcy otrzymują nagrody. Ludzi zgromadzonych na slamie zachęca się, by żywiołowo reagowali na to, co dzieje się na scenie”.

Wobec powyższego szczególnie zachęcaliśmy do wzięcia udziału osoby, które być może jeszcze wahały się, aby wziąć udział w slamie. Jeszcze biły się z myślami: -„A co będzie jak się ośmieszę?”.

-„A nic nie będzie potencjalny slamerze” – zapewnialiśmy. –„Dostaniesz brawka za odwagę, być może zgarniesz główną nagrodę. A już na pewno dostaniesz dyplom uczestnictwa! Tym samym przejdziesz do historii, że brałeś udział w I Koszalińskim Slamie Plenerowym na tymże półdeptaku!”.

Chętnych jak na lekarstwo. Ponadto zapraszaliśmy również publiczność bez której nie da się prowadzić slamowego turnieju! –„To Wy przecież wybierzecie zwycięzcę oraz osoby wyróżnione! Gwizdać, pokrzykiwać, bić brawo i śmiać się możecie nie tylko po zakończeniu występu danego poety, bo nikt nie będzie nikogo uciszał. To slamer musi was przekrzyczeć, zainteresować, poruszyć. Bo od was - moja miła publiko - zależy wszystko. Jednym słowem, los slamerów w waszych rękach!”.

Kilkoro chętnych już mamy! Próbujemy dalej tymi słowami: -„Wszelkiej maści gadacze, wierszokleci, songwriterzy, grafomani, szowmeni, performerzy – wszyscy, którzy macie ochotę zabłysnąć lub narobić sobie wstydu przed mikrofonem! Walcie w te pędy do Sekretarzy! U nich wystarczy tylko podać imię i nazwisko oraz tytuł swojego utworu. Zaś Sekretarz przypnie ci numerek startowy. A potem, to już tylko przyjdzie ci stanąć na scenie i nie dając się zmieść zza mikrofonu, będziesz mógł do woli recytować własny tekst na dowolny temat. Jedyny warunek, to czas. Będziesz go miał 3 minuty i ani sekundy więcej!”.

Nasze kolejne słowa zachęty brzmiały mniej więcej tak, przy okazji dalej informując, o co w tym slamie chodzi :

- Przechodniu! Zatrzymaj się! Chcesz pokrzyczeć na poetę? A ty slamerze, co poetą się zwiesz – wierszem im się odkrzycz pięknym za nadobne!!!

- Zapraszamy wszystkich odważnych, którzy mają coś do wyrecytowania, by na 3 minuty zabłysnąć, lub narobić sobie siary!

- W tym Slamie zwycięzca jest jeden, wyróżnionych jest dwóch – reszta odchodzi z dyplomem!

- Zostań slamerem! Oto nadarza się możliwość wzięcia udziału w prawdziwej poezji ulicznej!

- Recytowany wiersz może być napisany w dowolnym stylu, na dowolny temat i przedstawiony w równie dowolny sposób!

- Wiersze mogą być o miłości, o swoich snach, przemyśleniach, o pewnej babci Maciaszkowej, która z parapetu zwędziła makowca, a nawet o tajemniczych śladach na kaszance! Jednych słowem – pełna dowolność! Dowolność do kwadratu, dowolność do sześcianu, dowolność do potęgi entej!

- Slamerze, wobec całej sympatii, jaką może darzyć cię publika – nie licz na litość – po prostu musisz być lepszy od innych slamerzystów!!!

Potem dorzuciliśmy trochę slamowskich sloganów:

- Slam to nazwa zapożyczona z terminologii sportowej oznaczająca starcie. Ze staro angielskiego znaczy dosłownie „mocne uderzenie”!

- Slam to poezja na żywo! Slam to poeta kontra publiczność! Slam to aplauz albo gwizdy!

- Slam jest konkursem poetyckim, w którym każdy może stanąć w szranki przeciwko każdemu!

- Slam to nie jest jakaś zwykła poezja, tylko poezja z elementami performance! Poezja nacechowana teatralnością!

- Slam to swoisty powrót do korzeni teatru greckiego, przeciwwaga dla poezji akademickiej kojarzonej niekiedy z nudą i wyrafinowaniem!

- Slam to słowa na żywo, naprzeciwko kapryśnej publiki, która tego dnia może wszystko – bo to jedyny juror!   

- Slam to niekonwencjonalna rywalizacja poetycka nacechowana ekspresywnością, w ktorej istotną rolę pełni umiejętność nawiązania kontaktu z publicznością.

- Slam to prawdziwa poezja uliczna oderwana od sztywnych kanonówi i przeniesiona na poziom dla każdego dostępny. Otwarta zarówno dla robotnika, sprzątaczki, jak i studenta.        

- Slam to żywiołowa publiczność, brak cenzury, relaks i pobudzanie krążenia werbalnego!

Próbowaliśmy wszystkiego, nawet informując kursujących co rusz tam i z powrotem przechodniów o słowach krytyki, jakie gdzieś tam zasłyszeliśmy w stosunku do slamu i slamerzystów w ogóle. Oto kilka wypowiedzi tych, którzy za tego rodzaju formą poetycką raczej nie przepadają:

- „Slam przyciąga ludzi, którzy nie pojawiają się na "normalnych" wieczorach poetyckich”.

- „Slam lansuje wizję poety - kuglarza za wszelką cenę starającego się uwieść publiczność”.

I takiej opinii – my, poeci z Koszalińskiego Bractwa Literackiego – mówimy głośne: -Nie!!! Co miesiąc przecież, w każdą drugą środę miesiąca spotykamy się na warsztatach literackich. W każdą trzecią środę miesiąca organizujemy wieczorki literackie z muzyczną oprawą i słodkim poczęstunkiem. I stwierdzamy z całą stanowczością, że slam żadnej ujmy nam nie przynosi.

Zaś slamowi krytycy pocieszają się nawet, że slam to w swej istocie konkurs nie na tekst, ale na jego interpretację - między innymi dlatego nie stanowi dla poezji zagrożenia. Oni przewidują nawet, że za kilka lat o tym "gatunku poezji mówionej" nikt nie będzie pamiętał.

Dobrymi przewidywaczami, to oni raczej nie są. Proszę zauważyć, że slam miał swoją premierę w Polsce 15 marca 2003 roku, a impreza odbyła się w Starej Prochoffni na warszawskim Nowym Mieście. I co? Minęło kolejnych 8 lat i mamy slam u siebie w plenerze na tymże półdeptaku!

Wobec tego, może trochę historii o slamie?

- Pierwszy regulamin slamu zabraniał używania jakichkolwiek rekwizytów i instrumentów muzycznych. Liczył się przekaz słowa mówionego. Z czasem to się zmieniło, a spotkania zaczęły nabierać swój lokalny charakter.
- Powstały jego nowe odsłony, wzbogacone o występy sceniczne, spotkania z poetami oraz promocjami tomików. Pozostała jednak zasada, że jury wybierane jest z publiczności lub też cała publiczność pełni rolę jury.

- Pomysłodawcą pierwszej formy i pierwszego w historii slamu był Marc Kelly Smith, robotnik i poeta z Chicago, który w 1984 roku zorganizował serię odczytów poezji w pewnym jazz-klubie. Chciał on w ten sposób wyrwać poezję z hermetycznego światka krytyków i teoretyków literatury i przywrócić ją zwykłym ludziom.
- Przez dwa kolejne lata Marc Smith (Skif) zdobywał doświadczenia, by w 1986 roku zorganizować w Chicago pierwszy w historii slam. Wkrótce slamy pojawiły się w Nowym Jorku, San Francisco i w Fairbanks w stanie Alaska. A ten nowojorski slam, to zyskał sobie reputację jednej z najbardziej prestiżowych i wymagających imprez. Zaś w 1990 roku odbyły się nawet pierwsze ogólnokrajowe mistrzostwa Stanów Zjednoczonych w slamie!!!
- Slam całą Amerykę opanował w przeciągu zaledwie kilku lat, a zaraz potem trafił do takich państw jak Niemcy, Belgia czy Anglia. No i pamiętny 15 marca 2003 roku, kiedy  SLAM miał swoją premierę w Polsce.
- Pierwszym jego zwycięzcą w Starej Prochoffni na warszawskim Nowym Mieście został Jaś Kapela. Do dzisiaj bierze on udział w różnego rodzaju slamach i wciąż w świecie slamerów utrzymuje wysoką pozycję.
- Początki slamu na polskiej ziemi wcale nie były łatwe. Nie było bowiem pewności czy tego typu spotkania przyjmą się w naszym kraju. Zazwyczaj często się zdarza, że po zakończeniu edukacji, przeciętny Polak kończy swoją przygodę z poezją i literaturą, i nie ma już więcej ochoty sięgnąć po jakikolwiek wiersz.

A jak tam slamy w innych miastach?

- Slam podczas Festiwalu Teatralnego w Lublinie / 18 maja / do wygrania było 300 zł / formuła nieco zmieniona, bo dopuszczono rekwizyty i kostiumy.

- Majowy Slam o Warszawie / 19 maja / po raz czwarty można było tam pokrzyczeć na poetów / 3 minuty miał slamer na to, by wyrazić wierszem lub prozą, co mu leżało na sercu.

- Krakowski Majowy Slam w Magazynie Kultury ( już po raz trzeci) / 13 maja / wstęp na imprezę kosztował 5 złotych, co było przeznaczane na nagrodę dla zwycięzcy plus bon barowy do zrealizowania na miejscu. Charakterystyczne dla tego slamu było to, że recytujący mieli muzyczne tło w klimacie ambitnej elektroniki.

- Slam poetycki pod nazwą „Miłosz” we Wrocławiu / 15 maja / trzeba było wyrazić wierszem to, co o Miłoszu się myśli, czyli slam poświęcony życiu i twórczości Czesława – noblisty. Dla tzw. dekonstruktorów i rekonstruktorów Miłosza czekały całkiem niezłe gratyfikacje finansowe: I miejsce – 500 złotych, II miejsce – 300 zł i za III miejsce – 200 zł. ciekawostką był wymóg posiadania przez nagrodzonych NIP-u, bowiem bez NIP-u nagroda wydana być nie mogła. A u nas, w naszym Deptak Slamie – choć nagrody niższe – NIP nie jest wymagany!

-Slam we wrocławskim klubie „Łubu Dubu” odbył się w ostatni kwietniowy czwartek - 28 kwietnia. Wstęp na slam był darmowy, ale trzeba było przygotować kasę na składkę dla zwycięzcy, którego nagrodą była tzw. zrzuta doczapkowa oraz bon open-barowy do tegoż klubu „Łubu Dubu”.

Po tak fachowej dawce informacji, mieliśmy już siedem zgłoszeń. -"Nie jest źle" - pocieszaliśmy się. -"Slam z siedmiu slamerzystów, to też przecież slam..."

Ciąg dalszy nastąpi...

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Nie tylko wierszem...

sobota, 21 maja 2011 14:07

 

 

WIECZORKOWO-BRACKI

FELIETON

ROMKA DOPIERALSKIEGO

 

 

Po muzycznym przerywniku Karoliny Gustaw z klasy I liceum, która brawurowo wykonała na skrzypcach Introduction et Tarantelle, Pablo de Sarasate, przy akompaniamencie Doroty Kuryło, nauczycielki z Zespołu Państwowej Szkoły Muzycznej w Koszalinie – literackie treści rozpoczęto prozą. Romek Dopieralski na felietonowy zaczyn wziął jeden z dni okazjonalnych maja. Jego wybór padł na Dzień Matki. Być może mało jest w tym felietonie o samych matkach – jest wręcz mało tzw. matki w matce – ale sporo jest o jej pewnych atrybutach. Na tych atrybutach bowiem cały świat ssaków jest oparty. O mózgach też jest sporo. Zresztą sam już tytuł dużo wyjaśnia, a co do treści – najlepiej ją samemu przeczytać…

 

 

Biusty tak – mózgi nie

         26 – ty dzień maja zarezerwowany jest na Dzień Matki, zaś cały tydzień, czyli od 26 maja do 1 czerwca, to Tydzień Promocji Karmienia Piersią. Pewnie nie bez kozery zestawione są ze sobą te dwa tematy. Bowiem tam, gdzie niemowlaki, tam też matki z tymi dwiema nabrzmiałymi krągłościami z białym życiodajnym płynem. Nic nie jest w stanie mu dorównać! Owszem, są różnego rodzaju proszkowe substytuty, ale to tylko niedoskonałe zamienniki niegodne konkurować z tym, w co natura obdarzyła kobiece piersi.

         No tak, wychodzi ze mnie typowy przedstawiciel homo sapiens, któremu się wydaje, że jest pępkiem świata. My zaś wcale nie jesteśmy jedynymi ssakami, które zamieszkują planetę Ziemia. Jedynie mózgi nasze są bardziej rozwinięte i zapewne stąd takie właśnie mamy o sobie mniemanie. W świecie innych ssaków nie ma żadnych mlecznych zamienników, nie ma butelek, smoczków, pampersów. Tam życie jest brutalniejsze. Jest to tak zwane prawo dżungli, gdzie mocniejszy wygrywa. U ludzi nawet najsłabsza jednostka może funkcjonować. I trudno się temu dziwić. Mając takie możliwości medyczne trudno przecież stać z boku i czekać na cud.

         Ludzie natomiast mając takie super mózgi unicestwiają się w inny sposób, by nie powiedzieć – typowo ludzki sposób. W wykonaniu masowym, są to różne wymyślne wojny. Jednostkowo też potrafią pozbawiać się życia, ot tak po prostu, bo ktoś się komuś nie spodobał.

         Inne zaś zwierzęta, nie mając tak „mądrego” mózgu jak człowiek, pozbawiają się życia wyłącznie dla podtrzymania swojego gatunku. Silniejszy zjada słabszego i nic na zapas. A u ludzi? W jednych rejonach umiera się z przejedzenia, a w innych z głodu.

         Czyżby ta nadmierna pazerność i zachłanność brała się z nadmiernie rozwiniętego mózgu? Jednak w kwestii piersi, to wszystko poszło w dobrym kierunku i te ludzkie krągłości są najlepsze na świecie! (RD)

 

 

PS Następnym razem będzie poezja!

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Plan majowego wieczorka w pigułce...

środa, 18 maja 2011 23:01

 

 

Wieczorek Literacki

KRAJOWEGO BRACTWA

LITERACKIEGO

(18 maja 2011)

 

 

 

1. Przywitanie gości na wieczorku pt. „Koszalińscy poeci miastu”.

 

2. Muzyczny przerywnik: na skrzypcach Karolina Gustaw z klasy I liceum - Introduction et Tarantelle, Pablo de Sarasate – przy akompaniamencie Doroty Kuryło, nauczycielki z Zespołu Państwowej Szkoły Muzycznej w Koszalinie.

 

3. „Nie tylko wierszem”, czyli bracki felieton Romka Dopieralskiego pt. „Biusty tak – mózgi nie”.

 

4. I część wierszy o Koszalinie – prowadząca: Krysia Pilecka:

 

         - Ludmiła Raźniak „Powojenny Koszalin”

         - Krystyna Pilecka „Życzenia dla mojego miasta”

         - Irena Michałowska „Moje miasto Koszalin”

         - Regina Adamowicz „Znak nadziei”

         - Robert Paweł Kamin „Miasto mej młodości”

         - Maria Rudecka „Koszalin już mój”

 

5. Przerywnik muzyczny: Paulina Skoczyk z klasy II liceum Zespołu Państwowej Szkoły Muzycznej w Koszalinie – Wielki Polonez Es-dur, Fryderyka Chopina na fortepian.

 

6. II część wierszy o Koszalinie – prowadząca: Krysia Pilecka:

 

         - Roman Dopieralski „O Koszalinie sen pierwszy”

         - Grażyna Piekarewicz „Moje miasto Koszalin”

         - Wacław Rytlewski „Koszalin moje miasto”

         - Leszek Kamiński „Moje miasto Koszalin”

         - Jan Wiśniewski „Moje miasto Koszalin”

         - Kazimierz Gałkowski „Morze z miastem nadmorskim”

         - Emilia Szybista "Koszalin"

 

 7. Przerywnik muzyczny: Paulina Skoczek – ciąg dalszy Wielkiego Poloneza Es-dur, Fryderyka Chopina na fortepian.

 

8. Wiersze o tematyce dowolnej – prowadzący: Roman Dopieralski:

 

         - Grażyna Piekarewicz „W moim parku”

         - Jan Wiśniewski „Trawom wydmowym chwała”

         - Maria Rudecka „Nasze morze”

         - Roman Dopieralski „O Koszalinie sen drugi”

         - Regina Adamowicz „Po zachodzie słońca”

         - Robert Paweł Kamin „Kielich natchnienia”

         - Ludmiła Raźniak „To obraz twojej młodości”

         - Leszek Kamiński „Wiatr od morza”

         - Krystyna Pilecka „Morska muzyka”

 

9. Zakończenie wieczorka z prezentacją twórców i z zaproszeniem na kolejną literacką ucztę już 15 czerwca (wieczorek pt. „Pomysł na czerwiec”).

 

 

PS.  To, co w powyższym planie, znajdzie się oczywiście na naszych blogowych szpaltach okraszone zdjęciami.

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Poetycko - wieczorkowych treści część 3 ...

piątek, 13 maja 2011 23:57

 

 

ŚWIĘTA

ZAAWANSOWANĄ WIOSNĄ

PRZEPLATANE

 

 

Wielkanoc wypadła w tym roku dosyć późno (24 kwietnia). Datowo jest to święto ruchome – uzależnione od faz księżyca. Tak więc, dopiero pierwsza niedziela po pierwszej wiosennej pełni księżyca jest Niedzielą Wielką. Nasze wieczorki poetyckie też są ruchome datowo. Przypadają bowiem zawsze w trzecią środę miesiąca. I właśnie w kwietniu tak się złożyło, że wieczorek odbył się wyjątkowo późno, bo dwudziestego dnia miesiąca. Summa summarum - materiał z wieczorkowej części trzeciej wierszy brackich poetów - również z wielkim poślizgiem ukazuje się na tymże blogu.

Jednak w myśl zasady, że lepiej późno niż wcale – oto brackich poetów wierszy kilka i tyleż samo fotek, z wieczorka literackiego pt. "Kwietniowe smutki i nadzieje"…

 

 

      

 (fot.1 - To on poprowadził trzecią część wieczorka - Romek Dopieralski)

(fot.2 - Przy stoliku z brackim tomikiem od lewej: Ludka Raźniak, Janek Wiśniewski, Maria Rudecka i Regina Adamowicz)

(fot.3 - To on "produkował" się w muzycznych przerywnikach - Mateusz Kowalski)

(fot.4 - Braccy po wieczorku w towarzystwie prezesa Spółdzielni Mieszkaniowej "Nasz Dom", Eugeniusza Redlarskiego - czwarty z lewej)

 

 

Tytuł wieczorka to „Kwietniowe smutki i nadzieje”. Skąd te „smutki” w tytule? No cóż, tak się złożyło, że w kwietniu przypada rocznica śmierci naszego Papieża Jana Pawła II i jemu poświęcona była pierwsza  z wieczorkowych części. Kwiecie, to również data Smoleńskiej tragedii. O tym też było w poetyckich  treściach w części drugiej. A tytułowe „nadzieje”? Oczywiście Święta Wielkanocne, bo Pan nam zmartwychwstał przecież. No i wiosna, która już sama w sobie jest nadzieją. Owo więc dopieszczanie wiosny rozpoczęła nasza nestorka Bractwa, Regina Adamowicz, która ma w sobie tyle wiosny, że tylko pozazdrościć…

 

Regina Adamowicz

„Przedwiośnie”

 

Budzi się wiosna,. Zieleń

Nieśmiało wychyla się z pąków

Na stoku góry modrzewie

Zapachem kłaniają się łąkom

 

Czas się toczy leniwie

Zmienia pogodę i nastrój

Krokus się wznosi trwożliwie

Wiosennego obawia się wiatru

 

Przedwiośnie, przedwiośnie nas wita

Słoneczko wędruje wciąż wyżej

W sercach nadzieja rozkwita

A wiosna wciąż bliżej i bliżej

 

Błyszczą gałązki wierzbowe

Zawilce zakwitły pod lasem

Minęła Niedziela Palmowa

Święta Wielkanocne „za pasem”

A czy do ludzkiej duszy

Trafi namiastka przedwiośnia

Czy obojętność rozkruszy

I serce napełni miłością

 

 

 

 

Prowadzący tę część Romek Dopieralski pozwolił sobie wyrecytować wiersz naszego od niedawna brackiego kolegi, Leszka Kamińskiego. Ponoć uczynił tak dlatego, że własnego wiersza o wiośnie na tenże wieczorek nie spłodził, zaś koniecznie chciał wiosnę wierszem dopieścić. Proszę nie wyciągać pochopnych wniosków, że ów Romek chce dopieszczać bez płodzenia. O nie! Wiosna nie zając, więc pewnie i on zdąży jeszcze jakiś wiersz o wiośnie spłodzić. Póki co, na wieczorku dopieszczał on wiosnę wierszem cudzym…

 

Lech Kamiński

„Wiosna”

 

Nazywała się

Wiosna…

 

Tańczyła

wśród kwiatów

drobnym deszczem

płakała

kazała grać

świerszczom

 

Cały świat

zazieleniła

pola

drzewa

krzewy

 

I odeszła…

po cichutku

nie wiadomo

kiedy

 

Cichuteńko – jak wiosna

 

 

 

 

Ten poeta płodzi wyłącznie rymowane wiersze. Wiersz tzw. biały jest mu najwyraźniej nie na rękę, czyli krótko mówiąc – w tej materii jest raczej… bezpłodny. Jednak chwalmy rym, gdy recytuje poeta dwóch imion…

 

Robert Paweł Kamin

„Odpłata”

 

Przybyło ciepło skrzydlatymi światy,

Wieloimienne zapachniały kwiaty.

Wiatr się nad morzem wzniósł błękitnawy.

Żab po polanie rozniosły się wrzawy.

 

Przybyła wiosna radością promieni,

Zieleń już tańczy pod osłoną cieni.

Idzie wesele poprzez łąki, bory,

Mnożą się szumy, zapachy, kolory.

 

Przyszło kwitnienie sadem białocichym,

Roje pszczół miodem zapełnią kielichy.

Dostatek wleje się mlekiem, owocem,

Pszenicą wiersze wiosenne ozłocę.

 

I przyjdą żniwa zasłużone pracą,

Wdzięczne stworzenia życia siew odpłacą.

Tak przyjdzie do nas chleb miłości ludzi

Za ziarno dobra, co sumienia budzi.

 

 

 

 

 

Naszego rymowanego płodotwórcę dwóch imion w ostatniej zwrotce nieco poniosło. Zastosował on jakby płodozmian pór roku i przeniósł nas w żniwne klimaty, czyli w sezon letni. Jednak pozostańmy przy wiośnie, tym bardziej, że teraz wiersze będą o świętach wielkanocnych. Niestety, autorkę wiersza, który rozpoczął wielkanocne klimaty powalił jakiś wirus albo bakteria i w recytacji zastąpiła ją – zdrowa jak rydz - Lidia Nowosad…

 

Grażyna Piekarewicz

„Wielkanoc”

 

Przychodzisz

Dla Ciebie niebo gwiaździste

swym blaskiem płonie

Na Ciebie czekają

modrzewie zielone

wierzby szumiące

i pierwsze kwiaty wiosenne

Dla Ciebie

Rzeki, jeziora, stawy

w lśniące atłasy się przyodziały

Ubrana w kwietne szaty swe bramy

na oścież otwierasz

Szczęśliwa

podajesz nam swe dłonie

Jesteś jak

cisza błogosłąwiona

Wszędzie Twoje barwy

wszędzie Twoje wonie

Twej radości przynosisz

słoneczne nieba

odsłony

Dla Ciebie

białe obłoki

W górze płyną

Dla Ciebie

rozkwita gaj brzozowy

Przychodzisz jak sen

dywanem pachnącej łąki

w sercach marzenia rozpościerasz

Jesteś jak

wschód słońca

Otaczasz nas swą

miłością świętą

W wieczornej ciszy

Twe pieśni się rozchodzą

Wielkanoc

Życia Odrodzenie

Świat przed Tobą

klęka

i na Ciebie czeka

 

 

 

 

O tak, święta są cudowne! A okres przedświąteczny? Kiedy trzeba tyle rzeczy kupić, drugie tyle przygotować, trzecie tyle ugotować…

I kto tym wszystkim ma się zająć? Janek Lutobarski wierszem nam to  powiedział…

 

Jan Lutobarski

„Wielkanoc”

 

Święta, święta się zbliżają

słyszę co dzień z ust gospodyń

obowiązki one mają

zaopatrzyć dom na co dzień

 

A na święta wyjątkowo

bo stół ma być zastawiony

najlepszymi potrawami

zwyczaj ten od dawna czczony

 

A więc praca kobiet wielka

ich wysiłek wyobraźnia

przyjdą goście i docenią

jak potrawa dobra każda

 

Wszystkie twarze uśmiechnięte

aż przyjemnie patrzeć na nie

każdy dzień ten zapamięta

lubię takie świętowanie

 

 

 

 

Po wierszu Janka Lutobarskiego nasuwa się do pań pytanie: -„I co wy na to, drogie panie?” Najwyraźniej nie ma wyjścia – trzeba do garów… by z ust męża usłyszeć: -„Lubię takie świętowanie!”

A teraz spojrzenie na święta pełne zadumy i refleksji Krysi Pileckiej - przeniesione na kartkę papieru formatu A4… Warto zaznaczyć, że ów wiersz można już sczytać z najnowszego tomiku Krysi pt. „O świcie i o zmierzchu”…

 

Krystyna Pilecka

„Zbawiciel”

 

W cierniowej koronie

obarczony krzyżem

podążał na wzgórze

potem zawisł

między niebem a ziemią

 

rozwarto mu ramiona

otwarto serce

 

a on - podarował nam

swoję Matkę

byśmy nie byli

sierotami

i... skonał

tak po ludzku

boleśnie - przedwcześnie

i

pochowano go po ludzku

w skalnym grobie

tylko ten świt trzeciego dnia

jak jutrzenka jasny

anielskie hosanna

źródło nadziei

radości

i tajemnica

zmartwychwstania

 

 

 

 

Jest takie powiedzenie: „Każdy swój krzyż dźwiga!”. Jest również wiersz pt. „Moja droga krzyżowa”. A autorką tegoż wiersza jest Lidia Nowosad…

 

Lidia Nowosad

„Moja droga krzyżowa”

 

Idę z Tobą drogą krzyżową

Dźwigam krzyż życia i losu

Upadam wielokrotnie

Z trudem powstaję

By zacząć wszystko od nowa

 

Pojawia się Szymon

Przymuszony pomaga

Dziękuję i za to

Weronika ociera twarz

Ulga budzi nadzieję

 

Płacz kobiet

Nie zmniejsza ciężaru

Wzrusza boleśnie

Odarcie z szat upokarza i poniża

Wyzwolenie przyjdzie

Z ostatnim oddechem

 

 

 

 

I już na koniec, po tych niezwykłych wielkanocnych strofach, wiersz jakby w formie życzeń. Autorka wiersza, kiedy podążała na scenę, by wyrecytować swój utwór, od prowadzącego wieczorek Romka usłyszała: -"Mario, alleluja!!!

-"Alleluja!" - odrzekła Maria, wchodząc na sceniczne podwyższenie...

 

Maria Rudecka

„Na Wielkanoc”

 

A Post, chociaż Wielki, w końcu jakoś mija

Po dniach smutku i czekania jest Rezulekcyja!

"Alleluja!" - zaśpiewamy głosem tak radosnym

Jakby Jezus Zmartwychwstały w towarzystwie wiosny

Przyszedł tu i tak rozświetlił naraz wszystkie światy

Że zakwitły, zapachniały kolorowe kwiaty

"Alleluja!" - zewsząd słychać śpiew gromki, radosny

Choćby nawet zimno było, to czuć tchnienie wiosny

 

  

Oczywiście całe nasze Bractwo Literackie dołączyło się do tych treści zawartych w wierszu Marii Rudeckiej!

„No i nadejszła wielkopomna chwila” - jak mawiał pewien filmowy jegomość zza Buga i trzeba było podziękować publiczności za przybycie. I zapraszając na słodki poczęstunek - życzyć jej samych cudowności!

I oczywiście, by nie zapomnieli o nas za miesiąc! W maju bowiem, kolejny nasz wieczorek, którego tytuł już teraz możemy zdradzić. Brzmi on: „Koszalińscy poeci miastu”. A odbędzie się on już 18 maja, o czym na blogu jeszcze dokładnie poinformujemy.

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Odsłona wieczorkowa nr 2 ...

wtorek, 10 maja 2011 12:36

 

 

MGŁA NAD SMOLEŃSKIEM

 

 

Dokładnie miesiąc temu minęła rocznica smoleńskiej tragedii. To wtedy, w lotniczej katastrofie zginęła para prezydencka, politycy, mundurowi, ludzie kultury, oświaty – prawie sto ludzkich istnień. To kilkaset ludzkich dramatów osób z najbliższego otoczenia ofiar. To przelane łzy wielu milionów ludzi…

My – poeci z Bractwa – poprzez swoje utwory łączymy się w bólu z bliskimi ofiar. Jak już wszystko zawiedzie, może wiersz ukoi…

 

   

(Fot. 1  Krysia Pilecka w roli prowadzącej wieczorkową część o rocznicy smoleńskiej)

(Fot 2  Od lewej: Krysia Pilecka raz jeszcze, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej "Nasz Dom" - Eugeniusz Redlarski z tekstami wierszy brackich poetów i Ludmiła Raźniak - bracka poetka)

 

 

Irena Wiercińska

„Spotkajmy się…”

 

spotkajmy się w słowach

uciekającego czasu

w treściach bratnich

z głębią honorowych zachowań

 

spotkajmy się w emocjach

bolesnych zdarzeń

w czynach bez powodzenia

bez uznania osiągnięć

na przyszłość

 

spotkajmy się w tęsknotach

nie zrealizowanych

ale z głęboką nadzieją

na spełnienie oczekiwań

w marzeniach

 

spotkajmy się w słowach

naszej poezji

aby być bliżej siebie

z serdecznością serca

i pomocnej dłoni

 

spotkajmy się w bólu

w którym drugi człowiek

jest schronieniem

przed ostrością zranień

życiowych

przed samotnością

i zwątpieniem

 

 

 

 

Jan Wiśniewski

„Nadzieja rozwiana jak wiatr”

 

Przed rokiem smoleńska katastrofa

była dla mnie „Podkatyńską hekatombą”

I nie tylko ja tak ją postrzegałem

Tak o niej myślałem i miałem nadzieję

że wstrząs po tragedii we współżałobie zjednoczy

że zaowocuje współprzeżywaniem

że pojedna nie tylko na chwile

jak po J.P.II, gdy odszedł

że wreszcie nadszedł ten czas

i ze inaczej już nie można

 

Nadzieja rozwiała się wkrótce

Nieomal jak podsmoleńska mgła

Boleśnie dzielić zaczęły

już witane i żegnane trumny

Szczególnie te wprowadzone

w dostojność podziemi Wawelu

Wprowadzone w sposób nie do końca przejrzysty

nie dla wszystkich logiczny

Szybko postępujący rozłam tego

co zaledwie zespalać się zaczynało

parł jak lawina porywając rozsądek

 

Wzniesiony przed Pałacem krzyż

nie zdołał uchronić połączonego w bólu tłumu

przed podziałem na topniejącą grupę „obrońców”

i zażenowaną lub obojętniejącą resztę

Cóż to za porażający chichot losu

Obrona krzyża przez mieszanie obelg z modlitwą

Obrona krzyża totalna, nawet przed księżmi

Obrona przed zwolnieniem go z roli oręża

I zacieranie granicy między czcią a profanacją

I drugi krzyż ułożony z popiwnych puszek

Co przyczyną, co skutkiem – każdy inaczej to wie

 

Wróciła znów powszedniość jarmarczna

I cóż że pod Smoleńskiem dawno zanikła

niewyobrażalnie krwiożercza mgła

Nad Wisłą i Odrą mgła posmoleńska

pomimo dochodzeń, raportów i dysput

nadal zakłóca ostrość widzenia

Więc jak nie widząc się i nie słysząc nawzajem

czcić w sposób godny pamięć ofiar

 

 

 

 

Irena Peszkin

„Żółto – fioletowy”

 

Jak co roku

marzyłam o słońcu

wiosennym cieple

o łąkach przyjaznych uśmiechów

 

I przyszedł prawem natury

tamtego roku kwiecień

pełen fioletu krokusów

żółtych żonkili

 

I nagle po horyzont

wyłoniły się łąki

płonące świetlikami

a między kwiatami

biało – czerwonymi

pojawiły się tłumy

ale ludzie wszyscy

bardzo smutni byli

 

 

 

 

Grażyna Piekarewicz

„I wiem, że nic nie umiera”

 

Mknęli podniebnym okrętem

Serce wypełnione bólem

po brzegi

 

Chcieli przystanąć

na cichych mogiłach

Bohaterów Katyńskich

prosić o ciszę

dla Nich

Okryć zadumą

zapomnianego człowieka

Oni

Polski Prezydent

i Narodu Polskiego

Elita

 

W swej podrózy

do prawdy mknęli

Nie dotarli. Zginęli

Zgasły ich marzenia

 

Polska zamiera

Wyją syreny i morze zniczy

dookoła się ścieli

modlitwa

i ta cisza

zrodzona z łez i cierpienia

Oni

Kiedyś w noc jasną

w noc szczęśliwą

Wstaną

i czcić będą

pamięć o Katyniu

miłością

najświętszą

 

I wiem

że nic nie umiera

i wciąż są z nami

i wciąż

tak blisko

 

 

 

 

Lech Kamiński

„Lot Prezydenta”

 

Tamten kwiecień,
dawno przebrzmiały,
gdy się zdarzyło to - co niemożliwe,
kwiat rycerstwa złożył swą głowę dumną,
na progu arogancji i zadufania,
po zbójecku, bez sądu i oskarżenia.

Serce wydarte przemocą,
z gorącej piersi żołnierza,
tęskni do kraju,
do Polskiej wiosny,
w której
kwiatem jabłoń się okrywa.

Zeszłoroczny kwiecień,
lot samolotu – śmierci,
Prezydenta naszego kraju,
leciał - jak sztandar Rzeczypospolitej,
z hołdem, dla tych
którzy za nas zginęli,
Polsce - zawsze wierni.

Wstyd i zgroza
rozlała się po kraju,
zginął Prezydent
z całą polską świtą,
mgła jak matka utuliła ich na zawsze,
i huk - jak salwa
nad grobem rycerzy.

Nie upilnowali go
nasi żołnierze,
nie upilnowaliśmy go też my -
rodacy,
nie mogliśmy
dowieźć do celu.

Śmierć Prezydenta
hańbą i żalem okryła Polskę,
naród cały.

 

 

 

 

Krystyna Pilecka

„Mgła nad Smoleńskiem”

 

Widzisz dziecko

ta mgła

nad Smoleńskiem

wciąż jest czerwona

to ślad że Oni

tam zginęli

polegli…

Mgła okryła tajemnicą

chwilę, czas

i choć to już rok

wciąż tak mało

prawdy

tylko ból ciągle w nas…

Widzisz dziecko

może kiedyś

ktoś powie

ot, wypadek

jakich wiele

w historii

ale dla nas

ten dzień

jest niewiadomą

ukrytą we mgle

która boli

jak strach…

 

 

 

 

Lidia Nowosad

„Mój protest”

 

Zaślepieni

Hołdujący bożkowi władzy

Rodzą nienawiść

Stawiają mury

Dzielą naród

 

Ocknij się  elito

Popatrz naród tonie

W morzu nienawiści

Polityka burzy

Ład i porządek

 

Gdzie wspomnienie  poległych

Na miejscu katastrofy

Przed pałacem

Na cmentarzu

A może w sercach żywych

 

Nie chcę takich działań

Które  burzą

Zamiast budować

Które  dzielą

Zamiast jednoczyć

 

 

 

 

Emilia Szybista

Błogosławiony naród

 

Wstaniemy z popiołów

Odrodzimy się na nowo

Jak feniks- ptak słoneczny

Symbol zmartwychwstania

Nieśmiertelności nadziei

Triumfu życia nad śmiercią

 

Odnowimy się lepsi i silniejsi

Z kości i prochów męczenników

Wyrośnie wiecznie młode pokolenie

Niezwyciężone mocarne

Jakiego dotąd nie widziano

By ofiara krwi  i ludzkie łzy

Sens i wymowę swą miały

Aby zasiały zgody i dobroci ziarno

Błogosławiony naród

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Wieczorkowy felieton Romka D...

środa, 04 maja 2011 23:43

 

 

NIE TYLKO WIERSZEM

czyli

BRACKI FELIETON

 

 

 

(Sprawca felietonu - Romek D. - z córką Marcelinką, niegdyś również bracką poetką)

 

Wychodząc z założenia, że nie samą poezją człowiek żyje, już od iks czasu stałą pozycją – niejako rozpoczynającą wieczorkową ucztę – jest prozy ciut. A ten „ciutek”, to tzw. felieton tematyczny. Pod nazwą „tematyczny” należy rozumieć, że dotyczy on tematu jakby wieczorowego, ewentualnie tematu wynikającego z danego miesiąca. Podczas kwietniowego wieczorka był to jeden z dni okazjonalnych, a konkretnie – Dzień Pamięci Holocaustu, przypadający każdego 16-go dnia kwietnia. Można by powiedzieć, że pod tą szerokością geograficzną temat raczej delikatny i drażliwy. Jednak dla Brackich nie ma rzeczy niemożliwych, wstydliwych i tabu. Wobec powyższego - oto poniższy felieton…

 

 

OBAWY GOJA

            Co dwa lata młodzi Żydzi biorą udział w Marszu Żywych. Wyruszają w milczeniu spod bramy w Oświęcimiu i idą do ruin krematorium w Brzezince. Tam dołączają do nich młodzi ludzie innych narodowości. Dzieje się tak zawsze 16-go dnia kwietnia, który jest Dniem Pamięci Holocaustu. Słowo „holocaust” oznacza zagładę, całkowite zniszczenie. Prześladowania i zagłada Żydów europejskich przez hitlerowców w czasie II wojny światowej spowodowały, że to słowo kojarzone jest niemal wyłącznie z Żydami. To w Warszawie przecież powstało miasto w mieście, czyli getto, w którym mordowano ich masowo na skalę dotąd nieznaną. Po prostu Hitler nie uważał ich za istoty ludzkie.

            Żydami nazywano pierwotnie członków plemienia Judy, jednego z dwunastu plemion izraelskich. Współcześnie Żydami są zarówno wyznawcy judaizmu, jak i członkowie wywodzący się z Judei i rozproszonej po całym świecie grupy etniczno-kulturowej, historycznie ukształtowanej na gruncie wspólnoty religii, tradycji, kultury i obyczajów. Judaizm jest ich religią, wymagającą od nich wiernego przestrzegania żydowskich reguł życia, głównie obrzezania, szabatu i przepisów pokarmowych.

            Owszem, ortodoksyjni Żydzi mogą europejczykowi wydawać się dziwni w wyglądzie i zachowaniu, ale tolerancję stosuje się wobec wszystkich, a nie wybiórczo, czyli tak jak postąpiła Polska w latach 60-tych, odsyłając do Izraela tych, których nie wytępił Hitler. A przecież żyli w wolnym niby kraju. W kraju bez uprzedzeń rasowych z katolickim nastawieniem, by nie krzywdzić drugiego człowieka. Widocznie w ludziach odzywają się co jakiś czas pierwotne instynkty, których religie całego świata nie są w stanie złagodzić.

            Pewien Żyd galicyjski mawiał: -„Od czasu do czasu odwiedzam lekarza – doktor też musi żyć! Następnie z receptą udaję się do apteki – pigularz też musi żyć! Potem wylewam lekarstwo do rynsztoka – ja też muszę żyć!”. Morał z tego nasuwa się taki, że być może właśnie ta żydowska mądrość powodowała do nich niechęć – bojaźń goja przed rywalem z żydowskim sprytem…

(Roman Dopieralski)

 

 

PS  Za niedługi czas następna porcja autorecytacji wierszy brackich poetów z ich wieczorkowej edycji. A będzie o tragedii smoleńskiej!

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


poniedziałek, 19 lutego 2018

Licznik odwiedzin:  545 277  

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Blog Krajowego Bractwa Literackiego w Koszalinie zrzeszającego lokalnych literatów głównie poetów.

O mnie


Jestem Romek spod znaku Wodnika. Mieszkam w Koszalinie. Pisanie, to mój późno odkryty żywioł. Poza tym zawsze był sport. Jestem niezłym dendrologiem drzew owocowych. Specjalizuję się w wyrobie win.

ukryj współtwórców

Statystyki

Odwiedziny: 545277
Wpisy
  • liczba: 707
  • komentarze: 5421
Galerie
  • liczba zdjęć: 93
  • komentarze: 27
Bloog istnieje od: 4230 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl