Bloog Wirtualna Polska
Są 1 278 053 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Poezji Brackich poetów ciąg dalszy…

czwartek, 21 maja 2015 14:19

 

 

POETYCKI ROZKWIT

ale… w

TEMATYCE DOWOLNEJ

(wierszy część druga)

 

 

 

            Drugą część wieczorkowych autorecytacji wierszy Brackich poetów poprowadził Romek Dopieralski. Tym razem były to wiersze o tematyce dowolnej, czyli niekoniecznie dotyczące wieczorkowego tytułu, który brzmiał: „W poetyckim rozkwicie”.

            Czy zaś te wiersze są takowym właśnie poetyckim rozkwitem poszczególnego poety? Sprawdźmy…

 

 

 

            -Witam serdecznie! – przywitał się konferansjer Romek Dopieralski z nadal liczną widownią, na czele z Ludmiłą Janusewicz - prezesem koszalińskiego oddziału Związku Literatów Polskich - bowiem nikt z przybyłych na wieczorek, po jego pierwszej części sali klubu osiedlowego „Nasz Dom” nie opuścił. -To ja teraz będę zapowiadał poetów, Brackich poetów, którzy w autorecytacjach zaprezentują swoje utwory. Rozrzut tematyczny wierszy jest znaczny: od śpiewu słowika, przez arkana wiosny, aż po klucz żurawi.

 

            A przecierać poetyckie ścieżki w tej części literacko-muzycznej biesiady będzie wiersz Heleny Szymko…

 

 

Helena Szymko-Krzyczkowska

„Bądźmy dla innych mili”

 

Ułatwiajmy sobie życie wzajemnie

to takie szczytne, a nic nie kosztuje

zwyczajny międzyludzki miły gest -

może sprawić uśmiech na zatroskanej twarzy

pomimo nieszczęść -

świat wcale nie jest taki zły

on naszym wspólnym domem jest

 

niech wiara w człowieka nigdy nie zaginie

darzmy się nawzajem uprzejmością

a złe zdarzenia, będą mniej bolesne

dbajmy o uczciwość naszej duszy

wszystko co posiadamy teraz -

to tylko dobra doczesne

nie poddajmy się znieczulicy

pozostaną po nas dobre wspomnienia

bo serce dobrego człowieka

zawsze los innego wzruszy

 

 

* * * * *

 

 

            Proszę państwa, moje wieczorkowe scenariusze są tak przeważnie skonstruowane, że jest jakaś myśl przewodnia, która jakby spina ze sobą te wszystkie moje zapowiedzi.

            Już tych scenariuszy trochę było, można by pomyśleć, że im dalej w las – tym ciemniej, a więc każdy następny scenariusz będzie mi coraz trudniej napisać.

            Postaram się dzisiaj obalić tą tezę, bowiem uważam, że tych możliwości jest niezliczona ilość. Tak samo jak i tematów na napisanie wiersza. Owszem, dobry wiersz – że tak powiem kolokwialnie - nie wytrzepie się z rękawa, ale fakt jest faktem, iż pisać można o wszystkim…

            Choćby o tym filarze… (konferansjer Romek wskazał na filar, który od zawsze zdobi - a przede wszystkim podpiera - strop sali klubu osiedlowego „Nasz Dom”). Tak… o tym właśnie filarze będzie wiersz. Uwaga! Wiersz o filarze pt. „Rymowanka o filarze”…

           

            filarze – mój ty, kochany filarze

            co dać nam możesz w darze

            cienia kawałek… kto go wykorzysta

            poeta jakiś, albo zbłąkany turysta

            tudzież gość wieczorkowy

            wtulając się w twój deseń tynkowy

 

            A teraz wiersz lotów znacznie wyższych. Przed państwem Robert Paweł Kamin…

 

 

Robert Paweł Kamin

„Arkana wiosny”

 

Nadeszłaś z cicha utęskniona

Wiosno słowiańska w śnie zieleni

Poetów poro wymarzona

Która się w sercu tęczą mieni

 

W dzień błyska słońce iskrą bieli

Ziemię spowija jaskrawością

Skowronek w trelach się weseli

I się upaja swą wolnością

 

W noc przy księżyca łunach, w stawie

Kąpią się nagie dwie dziewice

Piersi ich pieszczą rosy mgławe

Wodospad włosów kryje lice

 

Postacie białe ich jak perły

Plotą wianeczki z żółtych lilii

Opar majowy stawu wierny

Osnuwa scenę snem idylli

 

Tyle masz, wiosno, blasków szczęścia

Ile ma wdzięku kształtna kibić

Piękna jest młodość twa dziewczęca

I tylko o niej dziś chciałbym śnić

 

 

* * * * *

 

 

            Jeszcze jeden dowód na to, że pisać wiersze każdy może – tylko trochę lepiej lub trochę gorzej…

            Był wierszyk rymowany o tym filarze (konferansjer Romek wskazał na klubowy filar), a że nie ma innego filara, to teraz też będzie o nim. Będzie to również rymowanka, ale tzw. diatryba, odznaczająca się gwałtownym tonem – zwykle wyrażająca protest lub krytykę. Wierszyk ma tytuł „Diatryba na filar’”…

 

            filarze, co tkwisz na wprost mojej twarzy

            od twych spojrzeń, aż mnie skóra parzy

            tynkiem jesteś przyozdobiony

            lecz najwyraźniej czymś zmartwiony

            czymże? wszak struktura twa wymalowana

            spojrzyj więc, filarze, łagodniej na Romana         

 

            Po tej parodii wiersza powracamy do prawdziwej poezji, a umożliwi to nam utwór Grażynki Piekarewicz, ale nie ona sama, bowiem scedowała  recytację na swoją Bracką koleżankę, Krysię Pilecką…

 

 

Grażyna Piekarewicz

„Wspomnienia”

 

Płatkami róż dotykam chwile. Czekam na nie. W każdym obłoku, w każdym promieniu nieba.

Szeroką strugą rozlane nadzieje, dążenia. Pragnienia jak skrzydła motyla rozpostarte, wzniesione do lotu. Subtelnym muśnięciem nostalgii dają znać o sobie, tam, gdzie kwitną wzruszenia.

 

Wspomnienia. W muzyce wiatru, w zapachu kwiatów. W mojej duszy niczym morskie fale płyną radośnie. Tanecznie, skocznie. Ich nagość i powab. Ich ruchy pełne gracji, szybkie, płynne, zwinne. Szepczą. Drgają. Spowite mgieł długim szalem o ciszę błagają. Spokojne. Słodkie.

 

Jak w poetyckim natury rozkwicie napawają refleksją, tętnią życiem. Ich barwy turkusowe, purpurowe.

 

Czasem w głębokiej zadumie pogrążone.

 

Wspomnienia. W myślach, w modlitwie, w słowie. W huraganie życia, na złocistych wstęgach nieba bólem, uśmiechem wypełnione. Na szczytach uniesień srebrnymi kroplami tęsknoty zroszone. Usłane marzeniami, targane wichrami. Dla nich Jestem. Dla nich żyję.

 

Płatkami wspomnień dotykam chwile. Duszę iskrami rozpalają. Dla nich niebo gwiazdami rozbłyśnie.

 

Blask pamiętania rzucony na pulsujące życie. Płomienie tęsknoty w dłonie chwytam i to zamyśleń samotne wędrowanie. Wspomnienia. Prawdziwe, trudne, niezwykłe, szczęśliwe. Ich oczy w światłach nocy wciąż pełne ciepła i rozkoszy.

 

 

* * * * *

 

 

            Jestem konsekwentny i z uporem maniaka brnę dalej w poetycki banał. Poprzednio była diatryba - teraz będzie wierszyk strukturalny, oczywiście o filarze pt. „Trzynastozgłoskowcem o milczącym filarze”…

 

            filarze, mych tajemnic ty znasz bardzo wiele

            kiedy w panice chodzą dreszcze po mym ciele

            a tu wyjść trzeba na scenę i recytować

            dopomóż! cóż czynić, by się nie ugotować

            filar milczał… ja odrętwiały też milczałem

            milczał wciąż – nawet, kiedy ja się przełamałem

 

            A tak na poważnie, wystąpi teraz Andrzej Pitak…

 

 

Andrzej Pitak

„Gdzie moja baśń”

 

Jest piękny świat

za oknem snu

świat zielonooki

w samym środku rzęs

Maj, ziemski raj

możesz go mieć

chodź do nas mały, chodź

porzuć szaty białych łez

 

Gdzie moja baśń?

Gdzie jest lustro mojej twarzy?

Gdzie moja baśń?

Gdzie ogrody pełne marzeń?

Gdzie moja baśń

krzepi dobrą pamięć snami?

Gdzie moja baśń

siedmiu nocy za lasami?

 

Cień twarzy złej

podnosi wzrok

wąską powieką ust

głosi szminki sens

Dokoła step

i zimny deszcz

parasoli kryje żal

gasi blaski wątłych świec

 

Gdzie moja baśń?

Gdzie jest lustro mojej twarzy?

Gdzie moja baśń?

Gdzie ogrody pełne marzeń?

Gdzie moja baśń

krzepi dobrą pamięć snami?

Gdzie moja baśń

siedmiu nocy za lasami?

 

Jak mogłem przejść

w dorosły świat?

Siedmiu gór nie łączy

siedem wielkich rzek

Jak myśleć mam

o nowym dniu

gdy nas bajka dzieli

rzeka małych, ludzkich serc?

 

Gdzie moja baśń?

Gdzie jest lustro mojej twarzy?

Gdzie moja baśń?

Gdzie ogrody pełne marzeń?

Gdzie moja baśń

krzepi dobrą pamięć snami?

Gdzie moja baśń

siedmiu nocy za lasami?

 

Gdzie moja baśń?

Gdzie moja?

Gdzie?

 

 

* * * * *

 

 

            Już chyba się domyślamy, że znowuż będzie o… filarze. I bardzo dobrze się domyślamy, bowiem faktycznie będzie o filarze… A co będzie o filarze? O filarze będzie dytyramb, czyli utwór pełen patosu i entuzjazmu, wyrażający przesadną pochwałę. Tytuł tegoż pseudo-wiersza: „Dytyramb o filarze”…

 

            filarze! tyś jak kariatyda

            najpiękniejsza z podpór!

            w całości żeś powabny

            wspaniałości tyś potwór!

 

            brzydoty i zła

            nie skrywasz w swych trzewiach

            tyś najcudowniejszym wspornikiem!

            bez względu na to, kto ocenia…

 

            Czas na prawdziwy wiersz. Co prawda nie będzie to dytyramb… Będzie to drugi wiersz naszej dzisiejszej debiutantki, czyli naszej najmłodszej stażem Brackiej poetki. Dwa tygodnie temu przyszła na nasze warsztaty literackie i miejmy nadzieję, że zostanie już z nami na dobre i złe.

            Powitajmy gorącymi oklaskami - takimi dla otuchy – nasz najnowszy Bracki nabytek – Reginę Wojniłowicz…

 

 

Regina Wojniłowicz

„Śpiew skowronka”

 

Ciepło i słonecznie dzisiaj, choć lekki wietrzyk wieje

To nic – i tak jest pięknie

Jestem szczęśliwa, bo jesteś przy mnie

Słyszysz, jak skowronek śpiewa?

 

Spójrz na lot ptaka… a tam drugi

W zalotach szybują po niebie

Przyszła do nas wiosna – piękna, powabna

Idziemy we dwoje nie mówiąc nic

 

Po chwili pytasz mnie - Miła, jesteś szczęśliwa?

Nie odpowiadam ani słowem

Bo miłego nie ma… Jestem z przyrodą sama

Wśród zwierząt – mieszkańców tego raju

 

Każda pora dnia i nocy majestatyczne ma piękno

A gdy przedświt budzi się w maju

Ukazuje rozpościerającą się ulotną mgłę

Łąki pokrywającą milionami kropel rosy

 

Słychać lecące żurawie, gdy budzi się słońce

Które leniwie wstaje w kolorach purpury

I rozgrzewa po wiosennej nocy łono natury

I ja sięgam po te Boskie – dla mej duszy – dary

 

Szczęśliwy ten, kto pięknem natury nienasycony

Kto czuje coś, czego dotknąć nie można

Kto słyszy coś, czego inni nie słyszą

Kto widzi to, czego inni zobaczyć nie chcą

 

 

* * * * *

 

 

            Już wiadomo, kto będzie podmiotem literackim w moim kolejnym wierszyku. Jednak nie wiadomo, w jakim ten wierszyk będzie charakterze. Po pełnym patosu dytyrambie - tak dla kontrastu – chyba dobra byłaby waleta, poetycki utwór o charakterze elegijnym, w którym dominuje nastrój smutku i melancholii…

            Oto wierszydło-straszydło mojego autorstwa – proszę zauważyć, jakąż ja muszę cechować się odwagą, przyznając się do takich wierszy… Tytuł mojego tworu brzmi: „O filarze ta waleta”…

 

            filarze! co by to było, gdyby ktoś ciebie zburzyć chciał!

            o matko jedyna! jakąż żałobę ja bym po tobie miał!

            nie! to niemożliwe! tak stać się nie może!

            wiem, iż nie wzywa się imienia Bożego nadaremno

            lecz w takim przypadku byłoby tak ze mną

            iż musiałbym zawezwać: O Boże!

 

            Pora na kolejny prawdziwy wiersz. A będzie to utwór - a nie twór, jak w moim przypadku - autorstwa Jana Wiśniewskiego…

 

 

Jan Wiśniewski

„Na poezję czas numer jeden”

 

Poezję młodzieńczą tworzą wichry

targające z mocą w sprzeczne strony

kiedy wsłuchane w słowicze trele

nagle zagłusza piekąca żądza

 

Poeta choć nie wie jeszcze dokąd

po co, dlaczego i jak chce zmierzać

już czuje w sobie moc wytyczania

nowych dróg na Parnasu wierzchołek

 

Żądny wrażeń z beztroską może wzlatać

nad poziomy lub nisko upadać

i obalać kanony i prądy

nowe w poezji bez wytchnienia płodzić

 

W burzy hormonów nie ma oporów

aby na zamiary mierzyć siły

a gdy czasem się zdarzy, że się sparzy

świat mu się wali niczym z kart domek

 

Młodzieńcza poezja w zmaganiach z życiem

gdzieś się rozpływa niepostrzeżenie

bo codzienność dojrzała przeważnie

działa zgodnie z regułami prozy

 

 

* * * * *

 

 

            A teraz rodzajowo nie będę wydziwiać i po poprzednim wierszyku pt. „O filarze ta waleta”, gdzie było smutno i melancholijnie - jak to w walecie - teraz będzie, że tak powiem – z duchem czasu, czyli wierszyk biały – bez rymu, bez zachowania jakiejkolwiek struktury… Wierszyk pt. „O filarze wierszyk”…

 

            filar, który oparciem stropu w osiedlowym klubie był

            miał to coś, czuło się jego moc w pobliżu recytując

            niby głuchy jak pień i stał jak słup soli pośród gości

            jednak miał to coś, czego nie miały inne filary

            nie potrafię powiedzieć, w czym tkwiła jego inność

            może w tym, że z poezją miał do czynienia…

 

            Po wierszyku o filarze – czas na porządną porcję poezji! A jak porządna porcja, to w wykonaniu Krysi Pileckiej…

 

 

Krystyna Pilecka

„Kto miłości nie zna”

 

Kto miłości nie zna – nigdy jej nie znajdzie

gdy się wciąż czeka na nią – nikogo nie kocha…

Jak trawa na wietrze kołysze się tylko

i pochyla cichutko a z tęsknoty szlocha

 

Ona jest… czasem wydeptuje ścieżki

wyciąga ręce o zmierzchu dotyka

przybliża się spokojnie - bywa niewidzialne

drży światłem w trelach ptasich jak dźwięczna muzyka

 

Klęka przy nas z pokorą i bywa zdumiona

że bez żalu szczęście porzuciła własne

Nie wdzięczności pragnie bo przychodzi sama

wnosząc radość spełnienia – jaśniejącą blaskiem

 

 

* * * * *

 

 

            Proszę państwa obiecuję, że to już ostatnie moje pseudo-poetyckie dzieło. A skoro ostatnie, to może niech ono będzie na wesoło. A jak na wesoło, to ekloga będzie dobra. Bo ekloga, to w poezji starożytnej - a potem i nowożytnej - utwór malujący szczęśliwe życie, utwór zbliżony do idylli. Oto wierszyk pt. „Ekloga o filarach”…

 

 

            jak dobrze wszystkim, że was mamy

            ostoje nasze, podpory, wzmocnienia!

            jakże bez was – cokoły kochane!

            wasze strzeliste konstrukcje pionowe

            idealnie komponują z naszym żywotem

            w tym najcudowniejszym ze światów

            wy - monumentalne filary i my – kruche istoty

            razem stabilny tworzymy twór…

 

            Po tej mojej eklodze o filarach – teraz wiersz taki prawdziwy… porządny… rymowany… utwór Piotra Jerzego Kawy…

 

 

Piotr Jerzy Kawa

„Klucz żurawi”

 

Kluczem żurawi otwieram serca drzwi

Ciepło rozgrzewa arterie mojej krwi

Krzyk mój przywoła Wiosnę i nadzieję

Zagoszczą znowu, zanim się podzieję

 

Żurawie wreszcie już tu przyleciały

Ku moim stronom lot swój skierowały

A gdy cel lotu z góry zobaczyły

Chętnie pozostać tu postanowiły

 

Uszczęśliwione miłym powitaniem

I moim rzewnym utęsknionym łkaniem

Tak się ptaszęta mocno rozczuliły

Że Pani Wiośnie pieśni zanuciły

 

W sercu swym słyszę klucza żurawi śpiew

Ukoi on mój przesilony gniew

Gdy mój zły nastrój czułością ostudzi

To chęć do życia znowu we mnie wzbudzi

 

 

* * * * *

 

 

            Tak, jak na początku powiedziałem, w tej ostatniej już wieczorkowej części poetyckiej, było od śpiewu słowika, przez arkana wiosny, aż po klucz żurawi, który właśnie zaprezentował nam Piotrek Kawa.

            Chciałem przeprosić - co wrażliwsze ucho - za te moje wierszydła, które stworzone zostały tylko i wyłącznie na potrzeby dzisiejszej biesiady literacko-muzycznej, której tytuł brzmi: „W poetyckim rozkwicie”.

            Oczywiście nie uzurpuję sobie jakichkolwiek praw do tego, że te moje twory przyczyniły się do owego poetyckiego rozkwitu. One posłużyły mi jedynie do tego, by jakoś wypełnić ten czas pomiędzy wierszami naprawdę ładnymi i wartościowymi.

            A autorzy tych wierszy ładnych i wartościowych, to są nasi Braccy poeci, czyli sól naszej Ziemi Koszalińskiej! Wielkie brawa dla tych poetów!

            Również wielkie brawa dla naszej wiernej, Brackiej publiczności, która jest najwspanialszą publicznością na świecie! Braccy poeci – bijcie mocne brawa dla wspaniałej Brackiej publiczności!

            Było nam niezmiernie miło gościć Was w progach Klubu Osiedlowego „Nasz Dom”! Przecież nie byłoby tego wszystkiego, gdyby nie Wy, goście naszej literackiej biesiady! Bo nasze spotkania bez was, to jak wierzba bez płaczu, to jak Achilles bez pięty!

            A literackie treści - muzycznie umilał nam fenomenalny, niezrównany, niesamowity pan Mikołaj Kobus rocznik 45-ty.

            I oczywiście przychodźcie na nasze kolejne wieczorki! Przyprowadzajcie na nasze biesiady swoich znajomych i swoich przyjaciół, swoje żony i kochanki, swoich mężów i narzeczonych     i kogo tylko tam macie pod ręką! Zapraszamy niezwykle gorąco!!! Do zobaczenia! Do usłyszenia!

 

 

 

PS  A już w poniedziałek (24 maja), kto żyw – niech przyjdzie na kolejny nasz wieczorek literacko-muzyczny do Klubu Osiedlowego „Nasz Dom” w Koszalinie!!!

W tym przypadku godziną "W" – jest godzina 17.00!

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (24) | dodaj komentarz

Poezja Brackich poetów…

czwartek, 14 maja 2015 16:46

 

 

W POETYCKIM ROZKWICIE

(wierszy część pierwsza)

 

 

 

            Pierwszą część wieczorkowych autorecytacji wierszy Brackich poetów poprowadziła Krysia Pilecka. Były to wiersze tematyczne, czyli dotyczące wieczorkowego tytułu, który brzmiał: „W poetyckim rozkwicie”.

            Czy poniższe wiersze są takowym właśnie poetyckim rozkwitem poszczególnego poety? Sprawdźmy…

 

 

 

Robert Paweł Kamin

„Zbawienna śnieżyczka”

 

O perłowobiały leśny przebiśniegu,

Co głowę wychylasz lękliwie spod śniegu!

Kiedy ciebie w dumnej zobaczę zieleni,

Która panią wiosny odwiecznie się mieni?

 

Gdybym ciebie mogła musnąć po kielichu,

Przytulić do piersi w sosnowym zaciszu

I wydobyć z ciebie nutę optymizmu,

Byłabym szczęśliwym piewcą panteizmu.

 

Gdybym ciebie mogła w serca uniesieniu

Wynieść na ołtarze w Franciszka imieniu,

Pociągnąć za listek w sferę boskiej sieni,

Stałabym się  świętą chodzącą po ziemi.

 

 

 

 

 

Helena Szymko-Krzyczkowska

„W Kwietniowym czasie”

 

Kiedy przyroda budzi się wiosną 

ziemia pokryta jest soczystą zielenią 

na działkach, w ogrodach, wielkie porządki

pierwsze siewy już na polach   

drzewa, krzewy chlubią się pąkami

kwiecień, ściele ziemię traw zielenią

kwieciem mniszka złocistego

co barwą żółci się rumieni
dodając uroku  ziemi

 

już dawno bociany przyleciały 

swoją obecność klekotem znaczą

budują gniazda na drzewach ptaki 

niebawem młode się wyklują

kwiaty z osłonek, wychyliły główki 

wiosna, cudną woń roztacza

już marzannę zatopiono

niech nastanie czas radości 

życie pomknie nowym torem 

a gdy miesiąc maj nadejdzie

czule z kwietniem  się obejmie

swym urokiem nas otoczą

raj dla duszy i dla oczu 

zapanuje wówczas wszędzie 

 

 

 

 

 

Irena Wiercińska

„Chwile wiosny”

 

Kiedy wiosna słońcem błyśnie

nie pozwoli zadrzeć z zimna

oczy śmieją się radośnie

w sercu rodzą się nadzieje

na chwile szczęśliwe

 

Spojrzyj w prawo

spojrzyj w lewo

ciesz się słońcem

i z nadzieją idź odważnie

tam, gdzie spełni

się marzenie

 

To dla ciebie dziś

zabłysło słońce wiosenne

i obiecuje radość

chwile przyjazne

i dużo szczęścia

 

Korzystaj z wiosennego słońca

nie żałuj radosnego spojrzenia

i nie zamykaj go

w sercu

ono pragnie ocieplić też Ziemię

 

 

 

 

 

Regina Adamowicz

„Jak kwiat rozkwita”

 

Chociaż zwyczajnie płynie życie

Sercem przeżywam, tchnienie wiosny

Igłami w niebo kłują sosny

Cały świat mieni się w rozkwicie

 

Wiosenna pora wciąż na nowo

Odradza się w sercach i zieleni

Poeci istnieją, a na ziemi

Jak kwiat rozkwita piękne słowo

 

W rozkwicie wiosny i natchnienia

Słownych melodii płynie fala

Na mistrzów słowa czeka ziemia

 

Niech moc poezji nie pozwala

Wprowadzać nowych i słów pustych

Pegaz wciąż wspiera złotoustych

 

 

 

 

 

Regina Wojniłowicz

„O świcie”

 

Daleko jestem od swych rodzinnych stron

Szłam tam, gdzie serce wskazało drogę

I cóż z tego – jestem sama pośród tysięcy ludzi

 

Tu nie ma tej drogi, gdzie w dzieciństwie biegałam

Tu nie ma strumyka, gdzie puszczałam łódki z papieru

Tu nie ma koleżanki, która warkocze miała długie

 

Dom stał pod lasem, gdy szłam moją drogą

Gdy budziłam się o świcie, koncert słyszałam

Rechotanie żab i krzyk dzikiego ptactwa

 

Żurawie przelatywały nad mym domem

Dzikie gęsi i łabędzie – a wieczorem…

Koncert cichł, by powracać o świcie

 

Jakże pięknie jest w mej krainie dzikiego ptactwa

W krainie znaczonej skalnymi garbami

Gór, które tajemnic oczami spoglądają na teren

 

To ty, Kraino, swym górskim sercem przyciągasz

Masz przyjaciół, którzy u Twych stóp mieszkają

I miliony ludzi, którzy Ciebie uwielbiają

 

Szłam do Ciebie w promieniach słońca

Odpoczywałam pośród bukowego cienia

Coraz wyżej się wspinałam, podziwiając Ciebie

 

Czy jeszcze znajdę moją drogę, mój strumyk

Krainę, która w cudownych barwach się mieni

Gdzie ponad skałami piękny orzeł biały szybuje

 

 

 

 

 

Anna Żabińska

„W poetyckim rozkwicie”

 

W zapachu ziół i kwiatów oraz poezji w czarze

Szukam miłości bezinteresownej i w każdym wieku

Zwłaszcza tej romantycznej, tchnącej wiosną i ukojeniem

Poszukuję jej w myślach, słowach i w tolerancji

 

Piękna jest miłość poranna zroszona uczuciem

Widoczna w kielichach różnobarwnych pierwiosnków

Mieniąca się subtelnymi krokusami

Seledynem nabrzmiałych poezją pączków drzew i krzewów

 

W poezji jest tyle przeuroczych słów

Tak, jak codzienne szukanie miłości Bożej

A potem podążanie za tą miłością przed siebie

Bo taka przecież jest miłość w jej pełnym poetyckim rozkwicie

 

 

 

PS  Druga część wierszy z wieczorka pt. „W poetyckim rozkwicie” – już niebawem. A

będzie poetycko i z humorem, bowiem do każdego z wierszy dołączony będzie nielichy kawałek konferansjerskiej „nawijki”.

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (15) | dodaj komentarz

Kolejny wieczorek u Brackich…

środa, 06 maja 2015 22:41

 

 

PROZATORSKI POCZĄTEK

POETYCKIEGO ROZKWITU

 

 

 

 

            Kolejny udany wieczorek literacko-muzyczny miał swój finał w Klubie Osiedlowym „Nasz Dom”. Poetycko udzielali się Braccy poeci w autorecytacjach swoich wierszy, zaś muzycznie zaprezentował się Mikołaj Kobus – wirtuoz harmonijki ustnej. Co do prozy, jak zwykle rozpoczął wieczorek swoim felietonem Romek Dopieralski. Oto prozy ciut Brackiego prozaika…

 

 

Znalezione obrazy dla zapytania felieton fotki 

 

  

W prozatorskim rozkwicie

            Tytuł dzisiejszego wieczorka zobowiązuje - „W poetyckim rozkwicie”. Na własny użytek mógłbym sobie zinterpretować, że ten tytuł nie tyczy się mojego felietonu, a wyłącznie treści wierszowanych, więc to poeci powinni stanąć na wysokości zadania. Jednak samo słowo „rozkwit” jest bardzo nośne i czuję, że ja również muszę odnieść się do niego w swoich treściach felietonowych.

            Analogicznie rzecz ujmując, ten mój felieton powinien być takim moim prozatorskim rozkwitem! Łatwo powiedzieć: -Kolego, rozkwitnij w tym felietonie! No cóż, powiem szczerze jak na spowiedzi, że lepiej się pisze, kiedy bierzesz ołówek do ręki i… piszesz. Piszesz po prostu to, co w danym momencie do głowy ci przyjdzie. Potem trochę skreśleń, wstawek, zmian w konstrukcji tekstu i podszlifowanie kończącej felieton puenty. Ale tworzyć pod presją, iż      w tym konkretnym felietonie trzeba rozkwitnąć, to już – że tak powiem kolokwialnie – inna para kaloszy.

            W takim przypadku nie wystarczą proste sformułowania, zbyt banalna tematyka, nadmierna swoboda w posługiwaniu się metaforą i skojarzeniem, czy też zastosowanie za bardzo rozbuchanej fikcji. Bowiem takim rozkwitającym felietonem – zresztą każdym felietonem, ale takim rozkwitającym                        w szczególności – ja powinienem w potencjalnym słuchaczu rozbudzić zaciekawienie. Powinienem niemalże nawiązać z nim bezpośredni kontakt. Zwłaszcza, gdybym w takim rozkwitającym felietonie atrakcyjną formę połączył z lekkością tonu i temu wszystkiemu bym nadał żartobliwy lub satyryczny charakter. Gdybym tak jeszcze w tym kwitnącym felietonie jakiś aktualny temat potraktował w sposób dygresyjny i zróżnicował go stylistycznie. I koniecznie musiałbym mieć do niego subiektywny stosunek, zaś co do uogólnień, to powinny one mieć charakter raczej hipotetyczny.

            I wiecie, co? Ja bardzo chętnie stworzę dla was taki rozkwitający felieton… Ale nie dzisiaj, bo miejsca na kartce zaczyna mi brakować. I mój czas przeznaczony na felieton – też się kończy. Dziękuję!

 

 

PS  Wiersze z tegoż wieczorka – już niebawem. Przecudnej one urody, więc koniecznie sczytaj by je wypadało!

 

 

Znalezione obrazy dla zapytania poezja fotki

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (16) | dodaj komentarz

Wiersze, wiersze, wiersze…

sobota, 02 maja 2015 17:55

 

 

UTWORY BRACKICH POETÓW

w

SCENARIUSZOWEJ OTOCZCE

 

 

 

            -Witam niezmiernie serdecznie i wylewnie w drugiej poetyckiej części autorecytacji wierszy Brackich poetów – tak przywitał licznie przybyłą publiczność Romek Dopieralski. Po czym kontynuował -Choć tytuł dzisiejszej biesiady literacko-muzycznej brzmi „Zaczarowana muzyka pierwiosnka”, to również i na wiersze o tematyce dowolnej też miejsce się znajdzie. I właśnie teraz na te wiersze przyszedł czas!

            Tak się złożyło, że recytować będą w tej części wyłącznie poetki, czyli Regina, Krysia, Grażyna, Ania, oraz Ludmiła. Można by się zaniepokoić – a gdzie te chłopy? Gdzie te orły, sokoły, bażanty… Nie ma, nie ma, nie ma… Bo oni byli w tej części u Krysi Pileckiej. Przypadek?

            No cóż, całkiem zrozumiałe, że Krysia ma u mężczyzn większe względy ode mnie, więc oni u niej z wierszami się ulokowali. Zresztą ja również wolałem recytować u Krysi… Za to u mnie są teraz same panie, co tylko świadczyć może, że wszystko jest u nas w porządku i na miejscu.

            Tak… ja sam i pięć Brackich poetek! Jestem w Raju…

 

 

* * * * *

 

 

Wróćmy jednak do samej poezji, A zacznie tę część, nestorka naszego literackiego Bractwa – Regina Adamowicz, wierszem pt. „Miłość do adopcji”…

 

Regina Adamowicz

„Miłość do adopcji”

 

Miłość samotna

Błąka się wśród ludzi

Wyrzucona z domu

Niepotrzebna nikomu

Uczucia nie budzi

 

Czeka na adopcję jak dzieci

Odrzucone niechciane

 

Wyszła z bogatego domu

Wyrzucona wygnana

 

W domu nowym z fasadą ozdobną

Gdzie uczucie rozkwitło

Przed laty

Rodzina mieszka razem

Lecz każdy osobno

W salonie zamieszkała pycha

Zabrakło kącika

Dla miłości

 

Dziś miłość odrzucona

Znalazła nową opcję

Zatwierdzono adopcję

Patrzy w przyszłość z nadzieją

 

Jeszcze ludzie istnieją

Co swoim życiem się dzielą

Wiarą chlebem i sercem

Cieszą się każdą Niedzielą

Dziękując Bogu za każdy dzień

I obudzenie się rano

 

Nie żądając nic więcej

 

 

* * * * *

 

 

Władysław Broniewski napisał coś takiego:

Nie wiem, co to poezja

nie wiem, po co i na co

wiem, że czasami ludzie

czytają wiersze i płaczą…

Czy będziemy płakać po wysłuchaniu tegoż wiersza? Może nie… tym bardziej, że jego tytuł brzmi „Uśmiech”! Choć Krysiu, rozbaw nas swoim wierszem albo stratuj – przynajmniej ja wybaczę ci jak bratu!

Krystyna Pilecka i jej uśmiech… tzn. tytuł wiersza „Uśmiech”. Choć jak tak na Krysię popatrzeć, to ona zawsze ma na twarzy uśmiech…

 

Krystyna Pilecka

„Uśmiech”

 

Zawsze jest czas na uśmiech

walczy o ciebie

nawet łza pod okularem

i… odbija świat

w kolorach tęczy

 

Ciepłem dotyka myśli

marzeń wciśniętych

w głębię jestestwa

całuje smutki – by…

niepostrzeżenie rozjaśnić

kąciki ust…

 

 

* * * * *

 

 

Proszę państwa, wiosna do nas już przyszła, więc:

(Konferansjer Romek zaczyna śpiewać…)

Ciepły szalik śpi już w szafie, słońce zerka w okna.

Obudziły się krokusy, bo wróciła wiosna.

Daj rękę, wiosenko i chodź razem z nami.

Motylek Cytrynek będzie nas prowadził.

Tak teraz śpiewają przedszkolaki w swoich przedszkolach… Właściwie to nie tak – broń Boże – oni tylko takie piosenki śpiewają… bo mi w fałszowaniu dorównać, to raczej rzecz niemożliwa… To ja już może lepiej wiersz jakiś zapowiem…

Grażyna Piekarewicz i jej wiersz pt. „Na przekór szarości”! Jak by to było fajnie, gdyby tak Grażynka wyszła teraz i zafałszowała tak jak ja… Ale ona tak nie zrobi, bo Grażynka recytację swojego wiersza scedowała na Helenkę Szymko! Oto wiersz Grażyny Piekarewicz, pt. „Na przekór szarości”, w wykonaniu Heleny Szymko…

 

Grażyna Piekarewicz

„Na przekór szarości”

 

/autorka tegoż wiersza – nie chce, by go publikować!/

 

 

* * * * *

 

 

Tak… próbkę swoich wokalnych możliwości już zaprezentowałem… To teraz może lepiej będzie, jak zarecytuję kawałek wiersza…

Uciekaj! Ty zimowa powłoko!

Wiośnie nie spodobał się puch

Teraz moja przyszła kolej!

I atrybuty swoje puściła w ruch

Najpierw ze Słonkiem się dogadała

Ono bałwany roztopiło w mig

W kałużach marchewkowe nosy

To pierwszy wiosenny trik

To początek wiersza pewnego poety… dobrego zresztą poety… by nie powiedzieć, że doskonałego poety. To wiersz Brackiego poety… dobrego Brackiego poety, by nie powiedzieć… no dobrze… to mój wiersz…

Ale, co by się nadmiernie nie przechwalać, bowiem moja rola raczej taka, by innych prezentować. Zapowiem teraz Bracką poetkę – Anię Żabińską i jej utwór pt. „Rozważania”…

 

Anna Żabińska

„Rozważania”

 

Twierdzisz, że na nic nie masz czasu

Bo wszystko dzieje się zbyt prędko

Że jeszcze tego nie zrobiłeś

W końcu musisz znaleźć czas

 

Odkładasz to na chwilę tylko

Na dzień kolejny, miesiąc przyszły

Na nowy rok, może lata całe

Tak jakby to było bez znaczenia

 

A ktoś, kto dał Ci tutaj wszystko

Wierzy w ciebie bezgranicznie

I trzyma kciuki gdzieś tam w niebie

Na wszystko przecież dał Ci czas

 

 

* * * * *

 

 

Proszę państwa… cytować urywków wierszy mi nie wolno, bo wyłącznie siebie bym cytował… to może jakiś kawał powiem…

Długo dywagowałem, czy właśnie tę dykteryjkę opowiedzieć. Jest przecież tysiące innych. Tylko, że do kawałów ja nie mam głowy. Jakoś szybko mi z niej wyparowują. Dlatego ten humorek, bo krótki, to go zapamiętałem. Aaa… powiem go, najwyżej oberwę jakimś zgniłym pomidorem…

Mąż do żony:
- Wiosna przyszła, taka piękna pogoda, a ty męczysz się myciem podłóg. Wyszłabyś lepiej na dwór i umyła samochód...

(Konferansjer Romek nie został obrzucony – nawet zgniłym pomidorem, więc…)

O… myślałem, że będzie gorzej… jakoś niczym nie oberwałem. Jednak, żeby losu nie kusić, szybko zapowiem poezję… Nasza miła Ludmiła Raźniak i jej wiersz pt. „Alarm ekologiczny”…

 

Ludmiła Raźniak

„Alarm ekologiczny”

 

/autorka tegoż wiersza – nie życzy sobie, by go publikować/

 

 

* * * * *

 

 

            Proszę państwa, po tym „alarmie ekologicznym” musimy się teraz z poetyckimi treściami ewakuować na czas jakiś. Zaś brak poezji wypełnią nam w tym czasie solistki zespołu „Anima”: Ola, Martyna i Nikola pod przewodnictwem pani Zosi Beba-Bednarczyk. Piosenka z repertuaru Violetty Villas pt. „Ale Maryja”…

 

 

* * * * *

 

 

            -A teraz ostatnia już część autorecytacji wierszy Brackich poetów – powiedział konferansjer Romek, kiedy  już wybrzmiały ostatnie akordy przecudnej pieśni Violetty Villas. Po czym dodał: -Będzie to druga odsłona wierszy tematycznych, nawiązujących w swoich treściach do tytułu dzisiejszego wieczorka, czyli do „Zaczarowanej muzyki pierwiosnka”.

            W tej pierwszej tematycznej części, na samym początku dzisiejszej biesiady, którą poprowadziła Krysia Pilecka, usłyszeliśmy wiersze Reginy, Ireny, Romana, Ani, Piotra i Ludmiły. A teraz zaprezentują się: Jan – niegdyś geograf i geolog, dzisiaj poezji Pan! Krysia, która wiersze pisze nie od dzisiaj! Hela, u której wczoraj była niedziela! Janek, któremu wiersz przynosi każdy poranek! Grażynka – nasza nierecytująca dziewczynka oraz Robert, który imion ma dwa – Paweł to jego drugie ja! Co do mnie - jestem Romek z bierzmowania – Tomek…

 

 

 

A zacznie tę część, wierszem pt. „Tchnienie przedwiośnia”, Wiśniewski Jan – jak już mówiłem - niegdyś geograf i geolog, dzisiaj poezji Pan…

 

Jan Wiśniewski

„Tchnienie przedwiośnia”

 

Tchnienie ożywcze

ledwie odczute

lecz przeczuwane

z rosnącą mocą

powiew tęsknoty

z dreszczem nadziei

wyczekiwanej

ze snu budzącej

 

Piosnka skowronka

klangor żurawi

i rechot żabi

w zieleń lękliwą

w biel przebiśniegów

i żółć pierwiosnków

przyobleczone

obiecująco

 

Jeszcze nieśmiałe

promienie Słońca

coraz odważniej

zaprzęgające

bodźce przedwiośnia

aby współgrały

aby rozbrzmiewały

jedną melodią

 

To już nie zima

jeszcze nie wiosna

wśródpierwiosnkowy

czas prób orkiestry

tuż przed koncertem

wiosennych orgii

światła i dźwięków

barw i zapachów

 

 

* * * * *

 

 

Okazuje się, że nie tylko ludzie tęsknią za wiosną – zwierzęta również…

Jest zima. Dwa jelenie stoją na paśniku i żują ospale siano nałożone przez gajowego. W pewnej chwili jeden z jeleni mówi:

-Chciałbym, żeby już była wiosna.

-Tak ci mróz doskwiera?

-Nie, tylko już mi obrzydło to stołówkowe jedzenie!

A teraz swój utwór pt. „Pierwiosnek” wyrecytuje poetka, która wiersze pisze nie od dzisiaj, czyli Pilecka Krysia…

 

Krystyna Pilecka

„Pierwiosnek”

 

Pierwiosnek

unosi ostrożnie kwiat

łapie promień słońca ciepły

wyczarowuje wiosenną muzykę

serenadę o zieleni z kwiatem jabłoni w tle

 

Powiekę

otwiera oko dnia

ostrożnie zielone firanki

myśli radosnych upina na rzęsach

i gałęzie drzew pół na pół nagie rozkołysane

 

Nadzieja

faluje jak mgła nad

odradzającej się zielonej trawy

symbolem i przyśpieszonym oddechem

czekania na błękit nieba wiosenny przeznaczony

na tę właśnie porę roku jak pragnienie bliżej szczęścia…

 

 

* * * * *

 

 

Nieżyjący już znany aktor amerykański, Robin Williams jako John Keating, w filmie pt. „Stowarzyszenie Umarłych Poetów” powiedział:

Nie czytamy poezji dlatego, że jest ładna. Czytamy ją, bo należymy do gatunku ludzkiego, a człowiek ma uczucia. Medycyna, prawo, finanse  czy technika to wspaniałe dziedziny, ale żyjemy dla poezji, piękna, miłości.

Zgodzić się z takim twierdzeniem? W końcu powiedziała nam o tym postać fikcyjna… Za to ta poetka, która wystąpi teraz - nie jest fikcyjna. To poetka z krwi i kości! To jest… Szymko Hela, u której wczoraj była niedziela…

 

Helena Szymko

„Wiosenny niepokój”

           

Wiesz kochanie

tak pięknie dziś było

otworzyłam okno – słońcem zajaśniało

wiosna mnie powitała

jej wonią powiało

moje oczy z radością ją witały

czy to miłość sprawiła, że się pojawiła

wokół słychać trel ptaków

pąki drzew rozkwitają

 

ziemię przystroiła w zieleni traw

pierwiosnki, złociste kaczeńce

tak mocno z podniecenia

zabiło mi serce

swym pojawieniem – burzy wszelki spokój

a w moim sercu zasiała niepokój

 

 

* * * * *

 

 

Ten poeta hołduje zasadzie, że wiersz powinien być jak sukienka – im krótsza, tym lepsza. Może dlatego tworzy ich mnóstwo, sypiąc nimi, jak z przysłowiowego rękawa.

Oto Lutobarski Janek, któremu wiersz przynosi każdy poranek…

 

Janek Lutobarski

„Kobieta”

 

Kobieta demon

Czy kobieta anioł

Kto ją postrzega

Inną niż jest

 

Stworzona po to

By życie dać innym

Potrafi nieść szczęście

I przez życie przejść

 

Mimo demonicznej

Czasami natury

Stwarza pozór szczęścia

Chociaż inną jest

 

Jednak widzimy

W niej dobroć ukrytą

Gdy w potrzebie innym

Może pomoc nieść

 

Kobieta nie demon

A kobieta anioł

Pragnie tylko szczęścia

W ludzkie serca wnieść

 

Spokój i harmonia

Która ją otacza

Udziela się wszystkim

I świat piękny jest

 

 

* * * * *

 

 

Znana aktorka, Anna Dymna, powiedziała:

Gdy recytujemy nie swoje wiersze, zdarza się, że forma zabija treść. Najlepiej jak poeci sami recytują swoje utwory, bowiem czytają je prosto, konkretnie i poezja czytana w ten sposób brzmi najlepiej. Zaś Wisława Szymborska powiedziała mi, że trzeba czytać tak, jakby się głośno myślało. Wtedy słowo nie traci swojej mocy i sensu.

Zatem wiersz, który teraz posłyszymy, powinna wyrecytować jego autorka. Jednak tak się nie stanie, bo… Grażynka to nasz nie recytująca dziewczynka… To taki nasz recytatorski leniuszek.

A kto się podejmie tegoż trudnego zadania, by formą wiersza - treści nie zabić? Wiersz Grażyny Piekarewicz pt. „Pierwiosnki” zaprezentuje Pilecka Krysia, która recytuje nie od dzisiaj…

 

Grażyna Piekarewicz

„Pierwiosnki”

 

Rozkwitły. Pąki rozchyliły. Liście żagle rozpostarły.

Atłasowym podmuchem ziemię pieszczą…

Słońce grzeje je ciepłym warkoczem…

Jeszcze drzemiące, drżące, zalotne…

 

Pierwiosnki. Pierwsze wiosny zwiastuny.

Rozświetlone tęsknotą, marzeniem.

Zdobione złotym promieniem.

 

W odświętne szaty odziane w słodkie trele wsłuchane.

Jaśniejące wdziękiem szarość przesłaniają.

W kroplach deszczu perłą błyszczące.

 

Spoglądam na nie. Ich oczy w słońce i w gwiazdy wpatrzone.

Roztańczone. Zmysłowe.

W cieniu malowniczych ścian ich wijące się,

rozłożyste wstęgi.

 

W żywym, płynnym, magicznym ruchu

nostalgią natchnione.

 

W brzmieniu muzyki wiatru nagie ogrody

ścielą barwnym wodospadem. Falują kwietne dzbany.

Ich szepty, poszumy w tęsknocie do raju.

Westchnienia. Uniesienia. Oczekiwanie. Wołanie.

Lśniących łez korale i ta wędrówka w świat marzeń.

 

Pierwiosnki. W pieszczotach nieba są jak zorzy blaski.

Oblane tęsknoty strumieniem w marcowe brzaski

są pełne radości i upojnej woni.

Ich kielichy kaskadowe, pierzaste, splecione, złączone.

Niekwestionowani władcy wiosennej natury.

W nich nieskończone źródło nadziei.

Zachwycają ich wzajemne relacje

w szansie na życie, na trwanie.

 

 

* * * * *

 

 

Na lekcji plastyki pani każe przedstawić wiosnę…
Nauczycielka podchodzi do Jasia i mówi: 
- Czemu nic nie narysowałeś. 
- Ale ja naprawdę narysowałem. 
- Ale co? 
- Osła i łąkę 
- A gdzie jest ta łąka? 
- Osioł zjadł 
- A gdzie jest osioł? 
- A najadł się i poszedł.

Miejmy nadzieję, że naszemu ostatniemu już dzisiaj recytatorowi ów zwierzak wiersza nie pożarł. Kto nim będzie? Robert, który imion ma dwa – Paweł to jego drugie ja…

 

Robert Paweł Kamin

„Arkana Wiosny”

 

Nadeszłaś z cicha, utęskniona

Wiosno słowiańska w śnie zieleni,

Poetów poro wymarzona,

Która się w sercu tęczą mieni.

 

W dzień błyska słońce iskrą bieli,

Ziemię spowija jaskrawością.

Skowronek w trelach się weseli

I się upaja swą wolnością.

 

W noc przy księżyca łunach, w stawie

Kąpią się nagie dwie dziewice.

Piersi ich pieszczą rosy mgławe,

Wodospad włosów kryje lice.

 

Postacie białe ich jak perły

Plotą wianeczki z żółtych lilii.

Opar majowy stawu wierny

Osnuwa scenę snem idylli.

 

Tyle masz, wiosno, blasków szczęścia,

Ile ma wdzięku kształtna kibić.

Piękna jest młodość twa dziewczęca

I tylko o niej dziś chciałbym śnić.

 

 

* * * * *

 

 

            To już był niestety… albo stety… ostatni wiersz naszej dzisiejszej biesiady literacko-muzycznej, nad którą unosiła się „zaczarowana muzyka pierwiosnka”.

            Było nam niezmiernie miło gościć Was w progach Klubu Osiedlowego „Nasz Dom”! Przecież nie byłoby tego wszystkiego, gdyby nie Wy - goście naszej literackiej biesiady! Jesteście najwspanialszą publicznością na świecie! Brawo dla wspaniałej Brackiej publiczności!!!

            Nasi Braccy poeci również stanęli na wysokości zadania! Brawa dla Brackich poetów, którzy są solą koszalińskiej Ziemi!

             A literackie treści - muzycznie umilał nam fenomenalny zespół wokalny „Anima” działający przy parafii pw Matki Boskiej Częstochowskiej - z Zegrza Pomorskiego pod przewodnictwem pani Zosii Beba-Bednarczyk! Oto solistki zespołu „Anima”: Ola Brulińska, Martyna Margol i Nikola Rembowska Brawa dla zespołu „Anima”!

            A o tym, co? kto? gdzie? kiedy? dlaczego? i jak? – jak zwykle powie nam nasza niezastąpiona Krysia Pilecka!

 

(Kiedy wyszła Krysia Pilecka, powiedziała…)

            -W drugi poniedziałek miesiąca, czyli 13 kwietnia 2015 r. o godz.16 - mamy warsztaty. Pokłosiem tychże warsztatów są nasze wieczorki! W czwarty poniedziałek miesiąca, czyli 27 kwietnia 2015 r. o godz. 17 – kolejna uczta literacko-muzyczna, czyli nasz wieczorek literacki pt. „W poetyckim rozkwicie”. Zaś ten przecudnej urody plakat jest autorstwa Kazika Gałkowskiego. A na stoliku z Brackim tekstem są do nabycia tomiki Brackich poetów z dedykacją na gorąco!

 

            -I oczywiście przychodźcie na nasze kolejne wieczorki! Przyprowadzajcie na nasze biesiady swoich znajomych i swoich przyjaciół, swoje żony i kochanki, swoich mężów i narzeczonych i kogo tylko tam macie pod ręką! Zapraszamy niezwykle gorąco!!! Do zobaczenia! Do usłyszenia! – powiedział na koniec konferansjer Romek.

 

* * * * *

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (18) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


poniedziałek, 19 lutego 2018

Licznik odwiedzin:  545 265  

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Blog Krajowego Bractwa Literackiego w Koszalinie zrzeszającego lokalnych literatów głównie poetów.

O mnie


Jestem Romek spod znaku Wodnika. Mieszkam w Koszalinie. Pisanie, to mój późno odkryty żywioł. Poza tym zawsze był sport. Jestem niezłym dendrologiem drzew owocowych. Specjalizuję się w wyrobie win.

ukryj współtwórców

Statystyki

Odwiedziny: 545265
Wpisy
  • liczba: 707
  • komentarze: 5421
Galerie
  • liczba zdjęć: 93
  • komentarze: 27
Bloog istnieje od: 4230 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl