Bloog Wirtualna Polska
Są 1 278 053 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Preludium lata u Brackich…

poniedziałek, 30 czerwca 2014 18:35

 

 

TOAST

na

CZEŚĆ LATA!

(reportaż)

 

 

 

         Tematem przewodnim ostatniego wieczorku literackiego przed wakacyjną przerwą było lato, a właściwie jego początek. Zatem tytuł literackiej biesiady – „Preludium lata” – był jak najbardziej adekwatny do sytuacji. Natomiast słodki poczęstunek wystawiony na wielu stolikach miał kto konsumować, bowiem publiczność dopisała nad wyraz. Wieczorek toczył się wartko, był dynamiczny z dużą dozą humoru. Przerwy pomiędzy poszczególnymi odsłonami z autorecytacjami wierszy Brackich poetów umilał na swojej genialnej harmonijce Mikołaj Kobus. Właściwie to harmonijka była raczej najzwyklejsza, jedynie w rękach pana Mikołaja nabierała tejże genialności. Również na prozę znalazło się miejsce, czyli felieton Romka D..

             I właśnie prozą – jak co miesiąc – rozpoczął się wieczorek literacki   w przyjaznych progach Klubu Osiedlowego „Nasz Dom”. Felieton był oczywiście tematyczny, więc obracał się wokół lata od pierwszego wersu, aż po ostatni. W prologu wychwalana pod niebiosa była wiosna, która przygotowała porządne przedpole, by lato mogło bez problemów rozpocząć swe panowanie. W epilogu wystąpiło stwierdzenie, że to, czego lato przede wszystkim musi dać, to dużo, dużo słońca.

            A jak było w poetyckich treściach? Robert Paweł Kamin tak rozpoczął swój wiersz pt. „W gęstwinie cudów”: Już słowik zaśpiewał w leśnej gęstwinie / I głos jego dźwięczny słodko dziś płynie / A z traw się wyłania kąkol nadobny / którego strzeże bąk-brzuchacz dorodny”. Zaś Grażyna Piekarewicz tak zakańcza swój utwór: „Spoglądałam w niebo. Zachwycały jego purpury.        W pierwszych promieniach lata, w pierwszym słońca zenicie rozkwitał najpiękniejszy cud natury życie”. Niezwykle obrazowo o nocy czerwcowej recytowała Anna Żabińska: „Noc księżycowa perłami rosi / Mgła lazurowa     z wód się podnosi / Srebrzą się pola, śpią chaty w dole / Gwiazdy migocą,    z księżycem się złocą”. Miłośnie do tematu podeszła Helena Szymko: „Lato pieści nasze ciała powiewem wiatru od morza / wybrzmiewa biciem zakochanych serc / gdzie pośród wdzięków natury rozkwita miłość”. Natomiast wyraźne misterium jest w utworze Reginy Adamowicz: „Pośród błękitnych dróg / Przystanął anioł uskrzydlony / Przemówił do mnie dobry Bóg / A ja ze wzrokiem opuszczonym / Upadłam przed Nim na kolana”.

         A kiedy już zabrakło poetyckich uniesień, polał się szampan. Poeci, wespół z przybyłą publicznością, podnosząc kieliszki z musującym napojem, na cześć lata wznieśli radosny toast.

 

    

 

PS. W następnym wpisie zamieścimy prześlicznej urody wieczorkowe wiersze. Nafaszerowane będą one latem we wszelkich możliwych konfiguracjach. Spomiędzy wersów i strof lato będzie się z nich wylewać całymi strumieniami…

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Poezja Brackich poetów…

wtorek, 24 czerwca 2014 22:13

 

 

DO POCZYTANIA

WIERSZY KILKA

 

 

 

Zdzisława Krasnopolska

„Gimnastyka”

 

zanim wstaniesz z łóżka

fiknie jedna nóżka

potem druga…

 

i rowerek sobie śmiga, licząc do dziesięciu

potem się odkręci i… w przeciwną stronę

obie nogi przećwiczone

 

a kręgosłup? koci grzbiet

pomoże się wyprężyć

żeby bole przezwyciężyć

 

ćwicz nożyce

to bioder wspieranie

ciachasz tu na zmianę: lewą, prawą nogą

i na krzyż

do dziesięciu licząc też

 

kiedy podpierasz się głową

i leżysz na piętach

jak ten łuk napięta

licząc do dziesięciu

rozluźniasz i ćwiczysz ciało

by się dobrze sprawowało

w domu – w pracy – na spacerze

stąd pogoda ducha się bierze

 

 

 

 

Aleksandra Stroczyńska

“Przytulony do życia krydytobiorca”

 

Życie  zepchnęło  go  do  karceru,  jak  bezbronne  dziecko,

Więc  cierpliwie  czeka,  aż  go  wypuści.

Jest  coś takiego  w  nim  mocnego,  nie do  pojęcia  wręcz.

Nie  mając  zupełnie  niczego,  do  życia ma  nieprzepartą   chęć.

Na  fali  życia  dryfuje  otoczony  kokonem  cudu i wiary

W  jutro  nic  mu  nie  gwarantujące.

Nie  zawija do  portów dobroci,  nie  mają  redy.

Z  lądem  łączy  go  nić  nadziei  na   ochłapy  pracy.

Fala  wyrzuca  go  na  coś,  co  tylko mu  nic  dać  może.

Życie  w  którym  może  zamarznąć, 

Ochłapem  pracy  budzi  z  letargu  namiastką  nadziei

Budzi  i  stawia  na  nogi,  by  zrobił  jeden  krok.

Najeżone  kolcami zło  patrzy  zobojętniałymi  oczami

Na  kłębek  ciepła  i  samotności.         

Jak  zbity,  pies smutnymi  oczami  pyta  za  co?

Nic  nie  zrobił  złego.

Otoczony  lodami  arktycznymi  zła

Wygnany  z  raju, 

Ukarany  za  grzechy  Ewy,  Adam

Za  towarzystwo  ma  Erato   powierniczkę  cichej  skargi

Kim   jesteśmy  przy  nim    my  z  zasobami,

Z  gonitwą za  ich  powiększaniem.

My  co  mamy  tyle,  choć  starczy,  jeszcze  wołamy.

Człowiek  przetrwania,  unikat  w  świecie  cwaniactwa.

Wygnany  z  Raju,  nie  przez  Boga,  przez  pobratymców

Nienasyconych,  przerośniętych  cwaniactwem.

Rzucony  na  żer nowych  warunków  życia

Tworzących  nowy  model rzeczywistości.

Samolubstwa,  egocentryzmu,

Pazerności  na pieniądz zwany  dobrobytem,

Lwom finansjery  i  niedoskonałego  prawa.

Człowiek  przetrwania   przytulony  do  życia,

Przy  sobie  ma  tylko  nadzieję

Wziętą  od  Boga  na  kredyt.

 

 

 

 

Roman Dopieralski

„Wiosenna opowieść”

 

przez niedomknięte okno

filuterna wdarła się wiosna

radością sufit okryła

ścianom nadała zieleń

 

człowiek w piecu wygasił

na oścież okno otworzył

w wygodnym siadł fotelu

i zdjął zimowe bambosze

 

 

wiosna teraz gospodarzem

na żyrandolu się buja

w kąty piętno swe wciska

zielnym ścieli się dywanem

 

i mrokiem otula ciepłym

już nic jej nie powstrzyma

nawet gdy domkniesz okno

wlezie dziurką od klucza

 

 

 

 

Helena Szymko

“Dzika plaża”


Nad błękitnym brzegiem morza
gdzie słońce plażę ogrzewa
spacery razem z tobą
to jak kawałek nieba
patrzysz mi czule w oczy
miłość mi wyznajesz
nie liczysz się z odmową
wyboru mi nie dajesz

chociaż tak bardzo bym chciała
bo przecież, jesteś mi drogi
jeszcze nie oddam ci ciała
mam swoje własne wymogi-
miłość cielesna nie starcza
musi być szerszy horyzont
bym cię dozgonnie kochała
twoją wybranką się stała
więc zaczekajmy mój miły
i nie miej do mnie żalu
gdy miłość moja rozkwitnie
dam ci czułości bezmiaru

 

 

 

Lech Kamiński
“Skrzypaczka”


Twarz skupiona  
 skrzypce   jak dziecko pod pachą
stanęła na podium  w bezruchu
skłoniła się lekko niby dama
a lat niespełna dziewiętnaście

Smyczek powędrował do góry
wydobył dźwięk
wprawdzie piskliwy drżący
 lecz nie drażnił a podniecał
- i ucichł
Parę ruchów i dźwięków przed koncertem  niezbędnych
-  bo trzeba...

Przyjęła pozycję do gry  
chwila ciszy i smyczek zatańczył szalony
przebiega tuptaka po strunach
tam i z powrotem
jak by krzesał iskry
stworzył z palcami pospołu dźwięków kaskadę
one głaskały struny pieściły miłośnie

Skrzypki grały Wieniawskiego
nutki początkowo nieśmiało jakby skrępowane
w dźwięku trochę drewnianym
później już miękko dźwięcznie rozbiegły się wszędzie
odbijały się od sufitu od ścian
drżały dźwiękiem - były i były.....
czarowały sobą

Dźwiękiem który jak wąż porażał
przykuwał uwagę śpiewał 
  wgłąb duszy przenikał

Smyczek tańczył z  wirtuozerią
czasem uderzał w staccato
dźwięk był drżał  przenikał pięknem

 Aż skończył swój taniec
 razem ze skrzypkami opadł
skłonił się - na oklaski czekając

Głośne i  zasłużone

 

 

PS Już niedługo wyeksponowane zostaną poetyckie i prozatorskie treści jakie zaprezentowane były podczas czerwcowego wieczorku literackiego. Warto zajrzeć, bo wiersze dobre i proza ciekawa...

 

 

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Nieco prozy wieczorkowej…

czwartek, 12 czerwca 2014 23:32

 

 

NIE TYLKO WIERSZEM

czyli

FELIETON ROMKA D.

  

 

Co by tradycji stało się zadość, tak i na ostatnim Brackim wieczorku – nie obyło się bez felietonu. Już od wielu literackich biesiad felietony Romka D. wkomponowują się w tematykę danej uczty literackiej. Tym razem tematem przewodnim była wiosna i jej nastroje. I o tym właśnie jest felieton, a właściwie o tym, co zrobić, aby te nasze wiosenne nastroje były jak najbardziej optymistyczne…

 

 

     

 

 

Wiosenne nastroje

         Już samo słowo „wiosna” powoduje, że optymistyczniej patrzymy na świat. A jak optymizm to i o uśmiech łatwiej. Zaś od uśmiechu do takiego prawdziwego śmiechu już tylko kroczek. I kiedy tak śmiejemy się – że tak powiem kolokwialnie – pełną gębą, wtedy nasz mózg zaczyna produkować drogocenne endokryny, chroniące nas przed stresem i różnymi chorobami.

         A kiedy człowiek zdrowszy, bo nad sobą ma piękne wiosenne niebo,        a w sobie wiosenny spokój to i łatwiej wytworzyć w sobie serotoninę, zwaną hormonem szczęścia. Bowiem wpływa ona na strefę psychiczną naszego życia. Podwyższa nam nastrój i powoduje uczucie przyjemności, a czasem wręcz euforii. Stąd jej nazwa – hormon szczęścia. Naukowcy nawet posuwają się do stwierdzeń, że serotonina jest również jednym z czynników warunkujących proces naszego zakochiwania się.

         Wystarczy już tych medycznych wywodów i powracamy do wiosny, która jak się okazuje imion ma wiele. Jest wiosna kalendarzowa odnotowywana 21-go marca. Jest wiosna astronomiczna, kiedy Słońce przekracza równik i następuje tak zwana równonoc wiosenna. Jest również wiosna klimatyczna, kiedy średnie dobowe temperatury powietrza wahają się pomiędzy pięć a piętnaście stopni Celsjusza. I jest jeszcze jedno imię wiosny – wiosna fenologiczna, kiedy następuje początek wegetacji oraz kwitnienie przebiśniegów i krokusów.

         Tylko, czy aby tą mnogością imion wiosny nie namąciłem w głowach tym, którzy właśnie wiosną chcą się zakochać? Może u tych osób wystąpić dylemat. Zakochać się , kiedy już wiosna klimatyczna? Czy może nie zwlekać    i ruszać na sercowe podboje wiosną astronomiczną, kiedy słońce przekracza równik? A może na fenologiczną wiosnę poczekać? Wtedy z naręczem kwitnących krokusów smalić możemy zelówki do swoich upatrzonych sympatii. Może jednak nie dzielmy tej wiosny na czworo. Niech jedno ma imię. My zaś na co dzień - a nie tylko od wiosny – uśmiechajmy się jak najwięcej, by hormonu szczęścia mieć w sobie ogrom.

 

 

PS  Niebawem ukaże się ostatnia część wierszy, które przez Brackich poetów recytowane były na comiesięcznej biesiadzie, zwanej wieczorkiem literackim. Są one przecudnej urody, więc proszę zajrzeć na naszego bloga, by tej pięknej poezji nie przegapić.

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Wiersze z biesiadnej imprezy...

niedziela, 08 czerwca 2014 22:34

 

 

WIOSENNE NASTROJE

w

POEZJĘ ODZIANE

(część I)

 

 

 

 

Są to utwory z biesiadnej imprezy Brackich twórców, której tytuł brzmiał „Wiosenne nastroje”. Pierwszą wieczorkową część poprowadziła Krysia Pilecka. Było po prostu wiosennie i nastrojowo…

 

 

 

Jan  Wiśniewski

„Kwiat nie zerwany”

 

Promienny uśmiech

jak motyl zwiewny

wonny i świeży jak róża

upajająco owiewa wiosną

 

Oczy nienasycone mózg dręczą

Jak schwytać motyla

różę zerwać

i do ust przycisnąć

by nie prysnął czar

 

Egoizm wyciąga dłoń zachłanną

rozsądek cofa ją tchórzliwie

 

W niezdecydowaniu

uśmiech odpływa z zasięgu ręki

Żal

 

Żal neutralizowany

przypływem poczucia ulgi

u miłośnika wiosennej przyrody

 

 

 

 

 

Helena Szymko

„Wiosna w rozkwicie”

 

Wiosennym powrotem, raduje natura -
pierwszych kwiatów rozkwitem
świergotem ptaków, błękitem nieba
leciutki powiew wiatru
wiosenne nastroje rozwiewa
tak miło poczuć na twarzy
ciepły dotyk słońca

chłonąć oddechem wiosenną aurę
wsłuchiwać się w śpiew ptaków
na pobliskich drzewach
serce do przyrody pełne miłości
wokół rozkwitające krzewy
zieleniące się młodymi liśćmi drzewa
cały ten ogrom -
otaczającej nas zewsząd - witalności

 

 

 

 

Aleksandra Stroczyńska

„Wiosenny wiatr”

 

Wiosenny wiatr gość krótkiego czasu poranka

Wiosenne nastroje opowiadał muzyką

 

Łagodnymi akordami szeleścił po trawach

Wpadał między drzewa, obejmował korony

Ciepłym chuchem otulał pąki

Chylił tuje, zielonym, szumem zdobił akordy

Giął brzózki do ziemi, by pląsały witkami

Świerkom zielonym kłaniać się kazał

 

To szalał, to bawił się deszczem

Zanikał, przybierał na sile

Silnymi akordami porywał

Był muzyką chwili

 

Grzmiał i dudnił po dachach

Falami ulewy rozpryskiwał kałuże

Nie zrywał dachów, nie łamał drzew

On na nich grał

Grał deszczem, szumem drzew bezlistnych

Wirował walcem, tańczył strugami deszczu

 

Cichł nagle, zamierał

Okładał lica ciepłym powiewem wiosny

I znów się zrywał by zawodzić podmuchem

Dźwięki mieszały się, tworząc orkiestrę

 

Wirtuoz, mistrz zmiennych nastrojów

Był dyrygentem, orkiestrą i tancerzem

Grał Szopenem, Mozartem i Strausem

Był muzyką krótkiego czasu poranka

 

Maestro wiosennych nastrojów

Zabrał ciemne chmury

I posuwistym krokiem poloneza

Oddalił się, by dalej czarować

Wiatrowa muzyka umilkła

A słońce ciszą zagościło na resztę dnia

 

 

 

 

 

Lech Kamiński
„Ty na zawsze”

Popatrz w moje oczy
co widzisz
jest w nich wiosna
i kwiatów łąka
ptaki plotą swoje gniazda

To wszystko znajdziesz w mych oczach
a głęboko - na dnie
moje serce

Tam jesteś Ty - na zawsze

 

 

 

 

Krystyna Pilecka

„Pejzaż wiosennej zieleni”

 

W pejzaż wiosennej zieleni

ostrza palm…

Dzień zadziwiony radością

i kwieciem – „Hosanna”…

„Błogosławiony, który idzie

w Imię Pańskie”…

Nie razi nawet szary chłód

W zadumaniu połączeni

jak ciągnący się niegdyś

przed wiekami tłum… idziemy

Hosanna… niesie się ulicami

miasta… Hosanna…

A w sercach – na osiołku

Król…

w wiosennej zieleni – ostrza palm…

zbiera się spojrzeń las

podniosły nastrój niezliczony tłum…

Młodnieją usta uśmiechem

Hosanna, w radosny czas…

 

 

 

 

 

Roman Dopieralski

Zachłanny na wiosnę

 

Gdybym był wiosną

w słońce bym się zamienił

od rana do wieczora

korzystał z tej ogromnej energii

wszystko bym dogrzał

każdą chmurę przegonił

cień wszelki zlikwidował

nawet noc w dzień bym zamienił

na co komu te dziwne podziały

nie byłoby lata, zimy ani jesieni

 

Tylko co na to drzewa i trawy

bez kropli wody

i bez nadziei na spoczynek nocny

a ten spotniały przechodzień

gdyby nie było cienia

gdzie on by się schronił

 

Nie byłoby jesiennej zadumy

i bogatej gamy żółtych odcieni

bębniących o parapet kropel deszczu

ani kałuż

i błotnistej plamy na dywanie

 

A te letnie poranki

kiedy na pajęczynie osiada mgła

i ta rosa spijana łapczywie

nie byłoby o brzasku

słońca na horyzoncie

i jego zachodów, kiedy na plaży

w piasku skąpane stopy

 

A ze śniegu budowle

i ślady łyżew na jeziornej tafli

już by nie było

zamalowanych mrozem okien

w piękne hafty

i radosnych pokrzykiwań dzieci

na sankach zjeżdżających

ze wzniesień pokrytych bielą

 

Jednak nie chcę być wiosną

i w słońce się zamienić

nie chcę jego ogromem energii

dokonywać spustoszeń

ani na rzecz dnia bez końca

pozbywać się nocy

 

Chcę, by obowiązywały pory roku

i te wszystkie podziały

a nabrzmiałe pąki

wyłącznie wiosną

eksplodowały na drzewach

 

 

 

 

 

Robert Paweł Kamin

„Wiosenne sita”

 

Gdy zieleń traw wybuchnie świeża

I głowę swą w kwiatach położę

Radosny czas życie odmierza

Znów jestem tak szczęśliwy Boże

 

Wiosenne mgły mnie budzą rano

I słowik tak radośnie śpiewa

Wiązkę mych słów dziś nieskalaną

Rzucam na wiatr – niech je rozwiewa

 

Liście mych drzew proszą o wyjście

Z kokonów zim szaro-brązowych

By w końcu kwiat zwiastował przyjście

I pszczeli miód zapachniał nowy

 

Tak cudnie znów wiosnę jest witać

W zieleni i błękicie młodym

Niech słowa przez wiosenne sita

Dodadzą jej wdzięcznie urody

 

 

 

 

 

Jan Lutobarski

„Kolorowe ptaki”

 

Widziałem ptaki

kolorowe jak kwiaty

śpiewem swym

radość przynosiły

 

przyleciały z krajów

gdzie żyły bo musiały

doczekać polskiej wiosny

 

tu czują się lepiej

tu się narodziły

ich gniazda

na nie czekały

 

flora i fauna

radością ich wita

dlatego tak

pięknie śpiewały

 

zieleń łąk i lasów

do serc radość wnosi

nowe życie dać światu

obowiązkiem ich jest

 

i spełniają to chętnie

tak co roku być musi

wiedzą o tym dobrze

robią faunie gest

 

 

 

PS  Kolejną pozycją na tymże blogu będzie proza z biesiadnej imprezy – „Nie tylko wierszem, czyli felieton Romka D.”

 

 

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Wieczorek literacki w opisie…

środa, 04 czerwca 2014 22:47

 

 

FINAŁ

LITERACKIEJ

BIESIADY

 

 

  

 

 

            Wieczorek literacki zatytułowany „Wiosenne nastroje” przeszedł do historii i to tej raczej mile wspominanej. Bowiem Braccy poeci zaserwowali słuchaczom dobrą poezję sporych rozmiarów. Utwory były – jak sugeruje wieczorkowy tytuł – jak wiosenne nastroje, czyli nastrojowe i liryczne, optymistyczne i refleksyjne, okazjonalne i zmysłowe, a nawet trafił się wiersz instruktażowy. W poezję również wplecione były klimaty muzyczne. Śpiewaczy duet, Ewa Falkiewicz i Bartosz Piechocki – harcerze ZHP przy Hufcu Ziemi Koszalińskiej – serwowali piękne utwory, akompaniując sobie grą na gitarach.

            A zaczęło się jak zwykle felietonem Romka D., czyli comiesięcznym cyklem pt. „Nie tylko wierszem…”. Felieton był niemalże gotową receptą na bycie szczęśliwym. Wystarczy dużo śmiechu, by nasz mózg zaczął produkować drogocenne endoktryny, a pogodne nastawienie do świata wytworzy w nas serotoninę, zwaną hormonem szczęścia. Ot i cała tajemnica.

            „Wiosenne mgły mnie budzą rano / I słowik tak radośnie śpiewa / Wiązkę mych słów nieskalaną / Rzucam na wiatr – niech je rozwiewa” – tak w pierwszej wieczorkowej części recytował Robert Paweł Kamin. Natomiast Ola Stroczyńska w swoim utworze przedstawiła wiatr o poranku: „Maestro wiosennych nastrojów / Zabrał ciemne chmury / I posuwistym krokiem poloneza / Oddalił się by dalej czarować / Wiatrowa muzyka umilkła / A słońce ciszą zagościło na resztę dnia”. Zaś Jan Lutobarski w swoich treściach poszedł w ornitologię: „Widziałem ptaki / kolorowe jak kwiaty / śpiewem swym / radość przynosiły // przyleciały z krajów / gdzie żyły bo musiały / doczekać polskiej wiosny”.

            Dowolna tematyka w drugiej części sprawiła, że Zdzisia Krasnopolska zaprezentowała poetycki fitness: „Zanim wstaniesz z łóżka / fiknie jedna nóżka / potem druga… / A kręgosłup? – koci grzbiet / pomoże się wyprężyć / żeby bóle przezwyciężyć”. Lech Kamiński zauroczony pewną skrzypaczką, tak recytował: „Przyjęła pozycję do gry / chwila ciszy i smyczek zatańczył szalony / przebiega tuptaka po strunach / tam i z powrotem / jakby krzesał iskry”. Co do Heleny Szymko, to ona w erotyczne weszła klimaty: „mimo, że jesteś mi drogi / jeszcze nie oddam ci ciała / mam swoje własne wymogi / miłość cielesna nie starczy / musi być szerszy horyzont”.

            I tak oto wiosenne nastroje Brackich poetów przekute w wiersze, okraszane jeszcze złotymi myślami Roberta Kamina z jego tomiku pt. „Perełki życia” – dały finał kolejnej udanej biesiadzie literackiej.

 

 

 

PS  W następnym blogowym wpisie prezentowane będzie to, co na tejże biesiadzie literackiej się działo. A zatem będzie w całości przedstawiony ornitologiczny wiersz Jana Lutobarskigo. Poetycki fitness Zdzisi Krasnopolskiej da nam pomysł na kolejne ćwiczenia własnego ciała, a erotyk Heli Szymko - też będzie miał swój finał.

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


poniedziałek, 19 lutego 2018

Licznik odwiedzin:  545 291  

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
30      

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Blog Krajowego Bractwa Literackiego w Koszalinie zrzeszającego lokalnych literatów głównie poetów.

O mnie


Jestem Romek spod znaku Wodnika. Mieszkam w Koszalinie. Pisanie, to mój późno odkryty żywioł. Poza tym zawsze był sport. Jestem niezłym dendrologiem drzew owocowych. Specjalizuję się w wyrobie win.

ukryj współtwórców

Statystyki

Odwiedziny: 545291
Wpisy
  • liczba: 707
  • komentarze: 5421
Galerie
  • liczba zdjęć: 93
  • komentarze: 27
Bloog istnieje od: 4230 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl