Bloog Wirtualna Polska
Są 1 278 053 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Wakacyjny felieton Romka D.

wtorek, 29 lipca 2008 21:17

 

 

NIEPOWRACAJĄCY BUMERANG

 

Rok w rok sytuacja się powtarza. Problem powraca jak bumerang. Tyle że powracanie bumeranga – broni rzutnej z wygiętego kawałka drewna, do dziś używanej przez ludy pierwotne – ma jakiś sens i pożytek z tego jakiś. Taki na przykład aborygen, kiedy rzuci owym bumerangiem i do celu nie trafi, ów zatoczy w powietrzu łuk i doń powróci. Z moim problemem już tak dobrze nie jest. On w okresie letnim po prostu powraca, nawet nie będąc w cokolwiek wycelowanym…

To może z aborygena brać przykład? On bliżej natury to i instynkt samozachowawczy u niego jeszcze nie do końca zatracony. Chyba że dał się ucywilizować i bumeranga na oczy nie widział, a nawet jak kiedyś widział, to teraz rzucałby nim nie lepiej ode mnie. No więc potrzebny mi aborygen, ale taki rdzenny, ciemnoskóry mieszkaniec Australii, który pod względem antropologicznym stanowi wariant czarnej odmiany człowieka, o falistych włosach i obfitym owłosieniu ciała. Taki, co to prowadzi tułaczy tryb życia, którego podstawowym zajęciem jest łowiectwo i zbieractwo, i rybołówstwo jeżeli zamieszkuje rejony nadbrzeżne. Aborygen, który mieszka w doraźnie kleconych szałasach, gdzie płaty kory stanowią osłonę od wiatru. Aborygen, który nie zna jeszcze obróbki metali, garncarstwa ani tkactwa. Więc ten mój aborygen musiałby w zasadzie nie znać także odzieży chroniącej od zimna. Czyli kompletny naturszczyk, wróg wszelakich tekstyliów, posługujący się bronią i narzędziami z kamienia. Jedynie z drewna miałby owy kluczowy dla mnie bumerang…

Kiedy już takiego idealnego aborygena mieć będę, poproszę go o naukę rzutową bumerangiem, ale taką, co to bumerang nie powraca. I wezmę wtedy ten swój problem – corocznie do mnie powracający, czyli zmniejszone zainteresowanie jakąkolwiek formą pisarską – i wyekspediuję go tam, gdzie nawet najdoskonalszy aborygen nie dorzuci…

(Roman Dopieralski)

 

 

PS Jeżeli w przeciągu kilku dni uda mi się znowóż na bloga coś wpisać, będzie to oznaczało, że technikę rzutową niepowracającym bumerangiem posiadłem!

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Odrobina letniej poezji

poniedziałek, 28 lipca 2008 16:33

 

Lidia Nowosad

 

Letnia kanikuła 

 

Dzień wakacji

słońce świeci

Życie płynie słodko

błogo

Nie robienie nic ważnego

jest przyjemne

i dlatego

kocham czas letnich wakacji

odpoczynku i wytchnienia

Można

pospać z rana dłużej 

pohodować w sobie lenia

 Można

wolno powstać z łóżka

 i nie zrywać się na nogi

zjeść powoli swe śniadanie

i nie szaleć  

nie czuć trwogi

Można

wolno się rozkręcać

do przeżycia dnia letniego

Kocham

letnią kanikułę

i dlatego

krzątam się po domu wolno

nikt do pracy mnie nie goni 

zbyt robotą się nie kalam

za to

wiele się opalam


 

 

 

Leśna Pani

 

Leśnym duktem

pośród lasów

kroczy dumnie 

Leśna Pani

z nasion odnowiona

 

 

Ptaki śpiewem ją

witają

szum listowia

koi jej serce

ściółka szelestem

ubogaca muzykę lasu

 

 

Leśna Pani

stąpa pewnie

po leśnej dróżce

Wdycha woń ziół

i  leśnego kwiecia

 

Wiatr czesze jej włosy

muska twarz

delikatnie pieści

i filuternie łaskocze

 

Leśna Pani

uśmiech niesie na twarzy

śle go  

napotkanym istotom

i całemu światu

 

Kwiaty ukłony jej składają

barwami oko radują

Motyle zdobią skronie

przeuroczymi kształtami

 

Leśna Pani

czuje naturę

która daje  szczęście

która daje życie

wciąż od nowa i bez końca

 


 



Podziel się
oceń
2
0

komentarze (14) | dodaj komentarz

Co się dzieje, bo niby nic się nie dzieje?

środa, 23 lipca 2008 10:47

W wakacje,
 kontakty brackie trochę ustają!
Zawieszone są spotkania warsztatowe i wieczory literackie.
Literaci odpoczywają lub tworzą na łonie natury,
a także,
 angażują się w różnorodne przedsięwzięcia!

Ostatnio,
grupa członków Bractwa,
 wzięła udział w  Festynie Charytatywnym
który zorganizowano w  Koszalinie.
W jego ramach
 zbierano fundusze na rehabilitację 3-letniego Jakubka,
 skatowanego trzy lata temu przez konkubenta matki!
Udział w kampanii brały:
Regina Adamowicz, Ludmiła Raźniak,
Zofia Zawilska, Irena Wiercińska,
które zostały zaproszone prze organizatora Kampanii
-p. Stefana Romeckiego- miejskiego radnego.

Naszych poetów można także spotkać
na Jarmarkach Jamneńskich,
organizowanych co miesiąc,
przez Muzeum Okręgowe w Koszalinie.
Swoje stoisko mają na nich:
Krystyna Pilecka, Regina Adamowicz,
Ludmiła Raźniak, Zofia Zawilska, Irena Wiercińska.

Jak widać poeci nie zasypali gruszek w popiele,
tylko działają przez cały okrągły rok!!!



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Wieczorkowe przerywniki muzyczne

czwartek, 10 lipca 2008 20:03

 

 

 

HYMN BRACKI

 

 

 

No i Bractwo ma swój hymn! Już kilka Wieczorków temu Wacek Rytlewski dał początek “Wieczorkowym przerywnikom muzycznym”. Jego własne słowa do znanej pieśni “Mój ty rozmarynie…” śpiewało się dobrze. Publiczność gardeł również nie żałowała. W kwietniowym Wieczorku, poświęconym w całości Janowi Pawłowi II, śpiewaliśmy ulubioną pieśń Papieża - “Barkę”. Tu królował swoim donośnym głosem ksiądz Kazimierz Bednarski, proboszcz parafii p.w. Św. Ducha. Gdyby ktoś zmierzył wtedy natężenie w decybelach, być może odnotowano by jakiś rekordzik godzien wpisu do Księgi Guinessa. Natomiast w maju, Zosia Zawilska napisała własne słowa do popularnej pieśni biesiadnej “Hej sokoły”, dając tytuł “Mewy i sokoły”. Zosia stworzyła historię miłosną chłopca znad Wisły do pewnej koszalinianki. Wszystko kończy się dobrze, bowiem do naszego miasta już na dobre “powrócił on znad Wisły i obrączki dwie zabłysły”. Ostatni Wieczorek, czerwcowo-plenerowy, to poprawiona przez Zosię pieśń “Mewy i sokoły”. Zosia wycięła z niej wątek miłosny. Wplotła zaś wątek chodzącej po ulicach Koszalina pięknej Pani, czyli poezji. I tak oto powstał Bracki Hymn!!!

 

 

 

MEWY I SOKOŁY

 

Tam, gdzie złoty piasek plaży

Gdzie się bursztyn ogniem jarzy

Srebrnopióre, białopióre

Mewy krzyczą zgodnym chórem

 

ref. Hej, hej, hej sokoły

Omijajcie góry, lasy, doły

Nie mijajcie Koszalina

Bo tu Polska się zaczyna

Hej, hej, hej sokoły

Omijajcie góry, lasy, doły

Nie mijajcie Koszalina

Bo tu Polska jest! jest! jest!

 

Wśród zieleni się spotyka

Wiatr od morza i muzyka

A poezja piękna Pani

Chodzi z nami ulicami

 

ref. Hej, hej, hej …

 

Do nas, do nas zapraszamy

Razem więcej odszukamy

W szarej codzienności mroku

Blasków życia i uroków

 

ref. Hej, hej, hej …

 

Wina, wina, wina wina dajcie

Z naszym Bractwem zaśpiewajcie

Niech się smutek pieśni zlęknie

Niech się rodzą wiersze piękne

 

ref. Hej, hej, hej sokoły

Omijajcie góry, lasy, doły

Nie mijajcie Koszalina

Bo tu Polska się zaczyna

Hej, hej, hej sokoły

Omijajcie góry, lasy, doły

Nie mijajcie Koszalina

Bo tu Polska jest! jest! jest!

Bo tu Polska jest! jest! jest!

 

 

PS Te pozostałe pieśni, czyli “Mój ty rozmarynie…” z tekstem Wacka Rytlewskiego, “Barka” i pierwsza wersja “Mewy i sokoły” Zosi Zawilskiej – są możliwe do odszukania we wcześniejszych wpisach blogowych.

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

Wakacje i plany na najbliższą przyszłość

środa, 09 lipca 2008 17:00

"Teraz Bractwo ma wakacyjną przerwę.
Literacki sezon zainaugurujemy,
 jak zwykle w drugi czwartek miesiąca,
czyli 11 września A.D. 2008, godz. 17.
Literackie warsztaty odbędą się w Klubie Garnizonowym.
Zaś w trzeci czwartek miesiąca
(co też jest już tradycją),
czyli 18 września 2008r.- Wieczorek Literacki.
Wystarczy śledzić Brackiego bloga,
a żadne fakty dotyczące Bractwa
nie ujdą Waszej uwadze.
Niedługo będziemy informować
 o naszym corocznym, ogólnopolskim konkursie literackim
i o wielu innych rzeczach,
które dla osób piszących mogą  okazać się ciekawe."
(skopiowane z komentarzy, z niewielkimi zmianami)

Pozwoliłam sobie skopiować
i leciutko, jedynie, skorygować
fragment komentarz Romka Dopieralskiego,
ponieważ uznałam,
że informacje w nim zawarte,
 są tak interesujące dla wszsytkich,
że należy je zamieścić na stronie głównej!

Informacja o konkursie
"Istota człowieka"
została zamieszczona już wcześniej,
wystarczy  odszukać w kategoriach:
Istota człowieka


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Utwory o tematyce dowolnej (część II)

czwartek, 03 lipca 2008 20:18

 

 

 

BRACKICH WIERSZE WIECZORKOWE

 

 

 

Program drugiej części Wieczorka Literackiego:

 

  1. Jan Wiśniewski “NASZ DOM – DAWNIEJ I DZIŚ”
  2.  

  3. Lidia Nowosad “BÓG I SZTORM”
  4.  

  5. Marcelina Dopieralska “PRZYJACIEL Z MORSKIEJ TONI”
  6.  

  7. Kazimierz Gałkowski “SPOŻYWANIE Z UTOPIĄ”
  8.  

  9. Regina Adamowicz “USTECKA PLAŻA”
  10.  

  11. Marian Kwidziński “MATKA ZIEMIA”
  12.  

  13. Piotr Kawa “MIT SOLARNY”
  14.  

  15. Krystyna Pilecka “ŚWIECIE MÓJ, ŚWIECIE NASZ…”
  16.  

  17. Zdzisław Grzanowicz “LATO”
  18.  

  19. Roman Dopieralski “OPTYMISTA”
  20.  

 

 

 

Czas mija, pory roku mijają. Pożegnała nas wiosna. Nawet lato – też prędzej, czy później minie. O co więc w tym wszystkim chodzi? Pozostają wspomnienia! I dla nich warto żyć! Bo czyż człowiek nie z tego się składa właśnie, co przeżył...

 

Jan Wiśniewski

 

Jan Wiśniewski

 

NASZ DOM – DAWNIEJ I DZIŚ

 

Tak było latem

Przed laty

 

W zasięgu ręki szczęście

Ciepłe

w kobiecych kształtach

Płótnem ziszczona samotność

Samotność we dwoje

Wymarzona

Oczekiwana

 

Kochana

to był nasz dom

Słuchał

Patrzył

Przeżywał

Sejf naszych tajemnic

Noce mazurskie dał nam

walcząc z całym światem

Don Kichot kochany

I wieczory dał przy ognisku

gdy świerszcz mierzył czas

tonącym w wodzie blaskom

 

Pamiętasz świt

Po nidzkiej tafli skaczących

zwiadowców dnia chwytałem

i bukiet promienny

kładłem na Twe wargi

aby kwitł długo w oczach

 

Nasz dom

odpłynął w mgłę

zabierając na pokład

nasze noce i dnie

świty i zmierzchy

Morfeusz obiecał wówczas

jego powrót

gdy dorośnie do naszych marzeń

 

Tak było

Teraz możemy to wspominać

z tkliwym uśmiechem

Wspominać w chwilach

w których

przy kominku

echo bukietu promiennego

z tamtych lat

drobną iskierką

objawia się w Twych źrenicach

 

Zdarza się to jeszcze

Więc ciągle

jestem wdzięczny Mazurom

I latu

 

 

 

 

Bez wody jakiekolwiek życie na Ziemi nie jest możliwe. Ekspansja człowieka w kosmosie w poszukiwaniu wody na innych planetach już się rozpoczęła. A jak może wyglądać biblijne podejście do wodnego tematu…

 

Lidia Nowosad

 

Lidia Nowosad

 

BÓG I SZTORM

 

I wylał Bóg łzy szczęścia na Ziemię

by zrosić ją życiodajną wodą

Wypełnił nimi wgłębienia

Tak powstało morze

A w nim zrodziło się życie

i wszystkie morskie istoty

 

Istotom znudziło się panowanie w morzach

dlatego opuściły falujące wody

i opanowały całą Ziemię

Wśród istot pojawił się człowiek

wyjątkowy i niedościgniony

najdoskonalszy wśród stworzeń

 

Kiedy ujrzał Bóg człowieka

tchnął w niego i napełnił duchem

Tak powstał człowiek uduchowiony

mądry rozumny uczuciowy

A Pan Bóg zapłakał z zachwytu

I dopełnił morze łzami

 

Człowiek zbuntował się przeciw Bogu

Zapomniał dzięki komu panuje na Ziemi

Sobie przypisał prawa stwórcy

Dlatego Pan Bóg łzy wylewa z rozpaczy

Przepełnia nimi morza podczas sztormów

I burzy wody swym gniewem

 

 

 

 

Dzieci przeróżne hodują zwierzęta. Pies, kot, chomik, czy też papużka to teraz banał, pospolitość. W modzie są żółwie, szynszyle, legwany, a nawet jadowite węże i pająki. A co wykombinowała nasza najmłodsza członkini Bractwa...

 

Marcelina Dopieralska

 

 

PRZYJACIEL Z MORSKIEJ TONI

 

Gdy miałam sześć lat

Niepotrzebny mi był żaden brat

Bo w wodzie znalazłam bratnią duszę

Pomyślałam – “Z tym delfinkiem poznać się muszę”

 

Na imię miał Roni

A mieszkał w morskiej toni

Serio! Był wspaniały!!!

A po wyścigach z przyjaciółmi nawet bardziej śmiały

 

Lubiliśmy się bardzo

Lecz nadszedł taki czas

Że Roni odpłynął i zły los rozdzielił nas

 

Myślałam w nadziei

“Na pewno się jeszcze spotkamy…”

“Córeczko! Wstawaj ze snu!” - słyszę głos mamy

 

 

 

 

Przysięgę Hipokratesa zna prawie każdy. “Po pierwsze nie szkodzić” – brzmi ona. Znamy, ale czy przestrzegamy? Wydaje nam się, że dotyczy ona wyłącznie lekarzy. A może co niektórym i lekarz byłby niepotrzebny, gdyby zachowali w pewnej sprawie choćby umiar, nie szkodząc sobie…

 

Kazimierz Gałkowski

 

Kazimierz Gałkowski

 

 SPOŻYWANIE Z UTOPIĄ

 

-mija trzysta lat

z przed naszej ery

gdy Hipokrates powiedział tak:

pozwólcie – aby

“pożywienie było lekarstwem”

ależ doktorze – to niemożliwe i po co?

bo tam – współcześnie – w towarowym pociągu

według przysłowia poety – jadą same grubasy

piją i jedzą tłuste kiełbasy

 

Ską ja to znam, drogi człowiecze?

 

A na biwaku – gdzie indziej?

szaszłyk z rożna, piwo pianą kipie

jeszcze wódeczność nie zachwiana

ognisko śpiewem hulanki dymi się do rana

tak jest w koło – od światów zarania

 

Potem – et cetera – huczne wesele z cielaczkiem

ciasta, kawy, barszcze, bigosy

a przy świcie podają indyka

niestety – można wyłysieć

 

Wątroba się przewraca – wyje z bólu!

a impreza do przodu leci oczami dzieci

 

Osobiste przyjęcia, rocznice

pamięcią czcimy

spulchniają się pań spódnice

chłopom rosną pępowiny

 

Spytaj barmana - z czyjej to winy?

Panie doktorze, znachorze?

niech Pan pomoże i coś wymyśli?

 

Później będzie jajecznica z siedmiu jaj

smacznego! rodaku… znad morza

 

 

 

 

Wielu z nas ma takie miejsca, gdzie chętnie powraca. Gdzie czuje się tam jak u siebie. A co proponuje nam nestorka naszego Bractwa, która ma tyle energii, że tych miejsc ma pewnie wiele…

 

Regina Adamowicz

 

 Regina Adamowicz

 

USTECKA PLAŻA

 

Jest takie miejsce

do którego wrócisz

może za lat kilka

a może…

co roku będziesz

stałym gościem

miłego kurortu

 

Gdzie tyle uroku

nadmorskiej zieleni

złotego piasku

bezkresnej przestrzeni

 

Tyle mew białych

czekających w przestrzeni

na kutry wracające

do portu z łowiska

 

Zachodów słońca

gdy morze się krwawi

gdy tarcza rozpalona

zanurza się w morskiej topieli

na pewno pokochasz to miejsce

i wszystko co się z nim łączy

 

Twój spacer po plaży

kiedy szal nocy

brzeg morza otuli…

tu wszystko się zdarzy

zostawisz tu serce

 

Ktoś może przytuli

przyjaźnie poda Ci ręce

cokolwiek się stanie

w duszy poczujesz się dzieckiem

 

a w sercu zostanie

ślad plaży usteckiej

 

 

 

 

Żniwa w obecnych czasach są całkowicie zmechanizowane. Sierp, kosa, cep – odeszły te narzędzia do lamusa. Muzealne to teraz eksponaty. A może by tak czasem dotknąć Ziemi, powąchać roztartą na dłoni jej grudkę, wsłuchać się w jej szept…

 

Marian Kwidziński

MATKA ZIEMIA

 

Na tej ziemi tak samo jak wtedy

mogę do woli odwracać jej skiby

łzy na koralach pochylonej jarzębiny dotykać

dźwigać z zapałem snopy dojrzałe

tak samo jak wtedy sprawy duże stają się małe

 

Przypuszczam i boję się tego

czy nie obudzę tu cieni

tych co głośno wołali

dla świętości istnienia giniemy

gdy wtedy świergot armatni

w jedną melodię się zlewał

ty mi urodzisz syna

ja skroję bochen chleba

 

Dziś gdy “pilotem” karty historii się zmienia

ja wolę iść słuchać

co mówi Matka Ziemia

 

 

 

 

Podobnie do nas rozbudza się leniwie. A potem to i do żywego potrafi przypiec. Dzięki niemu jest nam teraz przyjemniej tutaj – na wieczorku. Nie, nie – nie chodzi mi o kierownika Klubu Garnizonowego, bo tym razem w przygotowaniach do wieczorka udziału nie brał. O co więc chodzi…

 

Piotr Kawa

 

 Piotr Kawa

 

MIT SOLARNY

 

Słońce wstaje codziennie rano

i grzeje od wieków tak samo

budzi nas wcześnie swymi promieniami

choć chcielibyśmy dłużej cieszyć się snami

 

Od tysiącleci człowiek słońce sławi

i jak boga wielbi i mu błogosławi

ona jak ojciec żiemię promieniami oplata

by dać wzrost roślinom w samym środku lata

 

Niech twój blask nigdy nie przeminie

bo bez ciebie ludzkość zaginie

i któż będzie cię wielbił jak ludzie

którzy pracują w twym blasku i trudzie

 

Jesteś dla nas Słońce centrum galaktyki

i okrążają cię planety po orbitach ekliptyki

jeśli nasza gwiazda nie wygaśniętą pozostanie

to Ziemia życie rodzić nigdy nie przestanie

 

Przypomina to o idei mitu solarnego

który odnosi się do dnia przesilenia letniego

gdy Słońce w południe osiągnie swe najwyższe położenie

i gdy jego siła zyska swe największe natężenie

 

Wtedy całą swą potęgą ono zstępuje

do głębi zimowej nocy przystępuje

dając wtedy wyraz własnej wiary

w ideę swej dobrowolnej ofiary

 

 

 

 

Świat goni teraz w zawrotnym tempie na złamanie karku. Niełatwo niekiedy połapać się w tym wszystkim. Nie ma chwili na wytchnienie. Kto choćby na chwilę przystanie, ten już daleko z tyłu…

 

Krystyna Pilecka

 

Krystyna Pilecka

 

ŚWIECIE MÓJ, ŚWIECIE NASZ…

 

świecie nasz

świecie mój

jeszcze tyle w tobie

powabu

radości

nadziei

piękna

i to wszystko na wyciągnięcie ręki

to wszystko dla nas masz…

 

jeszcze tyle w tobie

zawiści

smutku

łez

brzydoty

podłości

i to wszystko na wyciągnięcie ręki

dla wszystkich - każdej osobie...

 

jak wyważyć stan twojego ducha

mój świecie

nasz świecie

jak “być albo nie być”

z tobą w tobie

jak odnaleźć “pion moralny”

równowagę

dystans

i sercem pełnym zachwytu

w tobie trwać

świecie mój

świecie nasz…

 

 

 

 

Najpierw na lato czekamy. Kiedy już upały osiągną fazę zenitu, nieco psioczymy. Wtedy zbawienna jest lekka i orzeźwiająca bryza, w dzień wiejąca z morza na ląd, w nocy - na odwrót. A gdy lato mija...

 

Zdzisław Grzanowicz

LATO

 

Minęła wiosna i przyszło lato

Pot spływa po nas za to

Pogoda jest kapryśna jak zwykle nad morzem

Oby nie było gorzej

Dziewczyny w Mielnie już roznegliżowane

Ciała ich na brąz poopalane

Miły to okres roku

Piękno widać na każdym kroku

Lecz minie i znów nastanie pora

Pora smętnego wieczora

 

 

 

 

Bycie pechowcem – marna raczej przyjemność. Takiemu nawet złośliwość przedmiotów martwych wtóruje. A jak zostać optymistą? Może wystarczy pozytywne myślenie…

 

Roman Dopieralski

 

Roman Dopieralski

 

OPTYMISTA

 

przełamać paniczny strach

by świtów nie oglądać czarnych…

 

może cegłówka ta

w kościele tym drewnianym

nie na twoją

spadnie głowę

 

a czarnego kota

fakt pokręci

że drogę przebiec ci śmiał

 

w trzynasty zaś dzień miesiąca

hazard na całego

byś główną ustrzelił nagrodę

 

I niech pękają zwierciadła

od wejrzeń twych srogich

siedem lat będziesz miał wówczas

na w przepychu i dobrobycie

swoich złagodzenie oczu

 

a jeżeli w czepku

żeś się nie narodził

i tak szczęśliwym być możesz

w to trzeba tylko uwierzyć

 

 

 

I tym optymistycznym akcentem kończy się II część Literackiego Wieczorka. Już wkrótce zamieścimy na blogu nową wersję brackiego hymnu, który na wieczorku był odśpiewywany.

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


poniedziałek, 19 lutego 2018

Licznik odwiedzin:  545 323  

Kalendarz

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Blog Krajowego Bractwa Literackiego w Koszalinie zrzeszającego lokalnych literatów głównie poetów.

O mnie


Jestem Romek spod znaku Wodnika. Mieszkam w Koszalinie. Pisanie, to mój późno odkryty żywioł. Poza tym zawsze był sport. Jestem niezłym dendrologiem drzew owocowych. Specjalizuję się w wyrobie win.

ukryj współtwórców

Statystyki

Odwiedziny: 545323
Wpisy
  • liczba: 707
  • komentarze: 5421
Galerie
  • liczba zdjęć: 93
  • komentarze: 27
Bloog istnieje od: 4230 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl