Bloog Wirtualna Polska
Są 1 278 053 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Wiersze Jana Lutobarskiego

środa, 27 września 2006 19:11
 
 
 
Dzisiaj prezentujemy wiersze     Jana Lutobarskiego       
 

 INNOŚĆ

 

drżąca jak osika

stała przed nim

a rozchylone usta

jak płatki kwiatu

o poranku czekające

na pocałunki słońca

szeptały drżały

jak można

jak można tak dręczyć

świat stworzony jest

do miłości przecież

dziecko tuląc się do matki

o tym wie

a on a on ...

podniósł głowę do góry

wypatrując gwiazd

wyszeptał

nie mogę

zakołysał się świat

splątane myśli

różnej marności

tłoczyły się do głowy

przecież go kochała

opuścił głowę

znowu wyszeptał

z dziewczyną nie mogę

bezgraniczna szczerość jego

postawiła ją na nogi

już teraz wie

już wie

po jakim świecie stąpa

 

 

SERCEM PISANE

 

słowa sercem pisane

są wymowne tak

że do duszy trafiają

i zadziwić muszą

nie uciekniesz

od nich

po latach i dniach

wspomnieniami

do chwil przeżytych

powrócić cię zmuszą

już będziesz tak z nimi

na dzień dobry i zły

wryte w pamięć

na zawsze zostaną

 

RAPORT O CISZY

 

W szkole uczeń nie pytany

odezwać się nie może

mucha latająca po klasie

jest niesłyszalna

na ulicy pojazdy

przemieszczają się w ciszy

ludzie w pośpiechu

i wolniutko

snują się

- nie wiadomo po co...

w parku liście tańczą na drzewach

i czuć ich szept na twarzy

znajomy spotkany rusza ustami

taki śmieszny jakiś...

ale co to ?

to słowa...

to słowa wargi kształtują

i wiązane kolejno

jak korale na nitkę

tworzą całość zdania

już wiem o rodzinie

o żonie co odeszła

no tak...

życie toczy się dalej

w ciszy świat też jest ciekawy

 

POWRACAJĄCA MIŁOŚĆ

 

Pamięcią uniesień

chwilą małą ufna

swą miłość do nieba wynosi

to znów wraca na ziemię

przytomnieje i smutna

stąpa prawdą

- a prawda okrutna ...

nigdy więcej, przenigdy

ale puste to słowa

bo libido spokoju nie daje

miłość wraca choć inna

euforyczna, posłuszna

znowu szczęście

spragnionym rozdaje

 

JARZĘBINA

Za mym oknem jest drzewo

jarzębina czerwona

która zawsze na wiosnę

kwiatem wita nasz dom

 

Za mym oknem jest drzewo

co przeżyło pół wieku

było świadkiem narodzin

chwil radosnych i złych

 

Dziś natchnieniem jest moim

kwiatem budzi wspomnienia

przypomina o latach

kiedy rosłem wraz z nią

 

Szumem liści spokojna

szepcze przed wieczorem

zapowiada sen piękny

i w zadumie tak trwa

 

Pojąć trudno co skrywa

ale ja ją rozumiem

zwłaszcza gdy czerwienią

liści szumem gra

 

KIEDY SEN ŻEGNAŁEM

 

 

Kiedy sen żegnałem, aby dzień przywitać,

W rozbudzonej głowie zaczęło coś świtać.

Jestem materialnie - poczułem, stwierdziłem,

A przecież przed chwilą w innym świecie byłem.

Uniesiony lekko nad dywanem kwiatów,

Leciałem, leciałem gdzieś do innych światów.

Metafizyka zjawisk tak mnie zaskoczyła,

Byłem przekonany, że to prawda była.

Już byłem bliziutko, już Eden widziałem,

Jednak ktoś to przerwał jednym cięciem śmiałym.

Podświadomość wszakże tak steruje snami,

Aby nie za dużo mieć doznań kochani.

 

OCZY

 

 

Oczy mokre od łez

są światłem duszy

wyrazem bólu

przeżytych wzruszeń.

 

Oczy mokre od łez

są pięknem twarzy

pomalowanej smutkiem

na chwilę.

Kiedy wyschną są inne

głębią zaskakują

tyle mówić potrafią

usta zastępując

i już patrzysz

i czytasz

i aż tyle wiesz...

Nie do wiary po prostu

ile mówić potrafią.

 

DŁONIE CZYLI RĘCE

Dłonie obce

dłonie swoje

Witają się z niepokojem

Gdy obce

są śliskie

Tak potrzebne życiu dłonie

Nawet kiedy poplamione

Tobie są wciąż bliskie

Lecz najlepsze czyste ręce

Z ich pomocą i w podzięce

Sumienie masz czyste

Więc umywaj ręce wtedy

Gdy mają narobić biedy

Komuś zwłaszcza bliskim

 




Podziel się
oceń
1
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Inauguracja nowego sezonu artystycznego KBL

niedziela, 17 września 2006 18:45

W miniony piątek
czyli dnia 14 września 2006r.
Krajowe Bractwo Literackie
i Klub Garnizonowy
w Koszalinie
zainaugurowali swoją działalność
w nowym sezonie artystycznym
2006/2007
Wieczorem Literacko -Muzycznym
p.t. " Pożegnanie lata".
 
 
Spotkanie twórców literackich,
muzyków
i sympatyków słowa mówionego
i muzycznego,
prowadziła
Beata Piocha,
która w prześlicznej
- letnio- jesiennej scenografii,
wykonanej przez
Beatę Proborszcz,
przewspaniale łączyła
poszczególne części Wieczoru
i stanowiła jego ozdobę.
Wśród wykonawców utworow własnych, mogliśmy zobaczyć i posłuchać:
Romana Dopieralskiego,
Lidię Nowosad,
Bognę Szydłowską,
Reginę Adamowicz,
Zofię Krasnopolską,
Jana Lutobarskiego,
który znów do nas powrócił,
z czego ogromnie się cieszymy,
Irenę Peszkin,
Magdalenę Heruday,
która niedługo nas opuści,
wyjeżdża bowiem na studia do Francji, Kazimierę Szmit.
Niektórzy twórcy,
jeszcze nie mieli tyle odwagi,
aby dokonać autoprezentacji
lub nie mogli tego czynić,
podejmując się innych zadań,
w tym zadania ogromnie ważnego
czyli prowadzenia Wieczoru,
bądź byli po prostu
nieobecni ciałem.
Wysłuchaliśmy i ich utworów,
a były to wiersze:
Zofii Zawilskiej,
Beaty Piochy,
Krystyny Pileckiej,
Ludmiły Raźniak,
Zofii Bogusz,
która tworzy w dalekim Toronto.
 
 
Poezja pięknie brzmiała
przy podkładzie muzycznym,
który odpowiednio dobrany,
serwowała nam
Maria Górska.
Prawdziwą ozdobą muzyczną
wieczoru literackiego,
były występy:
młodziutkiej skrzypaczki-
Aleksandry Machaj (II gimnazjum)
oraz  gitarzysty
- Adama Woch (III gimnazjum),
który w sierpniu zajął I miejsce w Międzynarodowym Konkursie Gitarowym
- uczniów
Państwowej Szkoły Muzycznej im.K. Bacewicz
w Koszalinie.
 
 
Po części oficjalnej
odbyła się biesiada,
podczas której,
wszyscy wzięli udział w Loterii,
przygotowanej 
i poprowadzonej
przez
Irenę Peszkin,
w czym dzielnie wspierał ją
Roman Dopieralski.
 
 
To był naprawdę udany
wieczór
i prawdziwa uczta
dla ciała i ducha.
 
Zapraszamy na kolejne spotkania
z poezją i muzyką,
które odbywają się
w każdy trzeci piątek miesiąca
w Klubie Garnizonowym
na ul. Andersa 32
w Koszalinie!!!

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Miłosne wyznania

czwartek, 07 września 2006 21:47

 

 

 

 

 

WERONIKA TKACZYK

 

***

Upiłabym Cię

kroplą mojej krwi

- rozbudzonej

i wtłoczyła ją w twoje żyły

Ujęła w karby

przestrzeń serca

i biła nimi

wedle swojej nagości

Gdybym tylko była karmelowa

porywczo niewyraźna

i miała duszę

jak kły jednorożca - wyostrzone

zatopiłabym Cię

w sobie

 

 

Erotyk

bezproblemowo stawiam kroki

po twojej ręce

palcami rozgarniam palce

prostuję linie papilarne

odczytując z nich swój kształt

pragnienie nie jest ułudą

jest nasze

ja pragnę

ty pragniesz

bezproblemowo stawiam kroki

po twoich ustach

językiem je rozczesuję

miękkimi skokami przez zęby

łagodzę swój kształt

pragnienie nie jest ułudą

jest w nas

moje kroki są miękkie

plastyczne

 

Bogna Szydłowska

 

 

****

poorana twarz bruzdami

a każda bruzda � kawał czasu

marszczysz brwi

nie możesz czegoś znaleźć

w plątaninie myśli głucho odbija się echo

wypadła gdzieś zakładka

gubisz się

zasępiasz

jedno ucho już nie słyszy

a jedno oko jest różowe

z wdziękiem starasz się ukryć ziewnięcia

brak ci chyba tlenu

twierdzisz, że jesteś uczepiony do ściany

a wermiszel to twoje liny

nieprawda

jesteś moim człowiekiem śniegu

moim słodkim yeti

którego karmię nadzieją

a wierzysz mi bezgranicznie

przechowujesz w sobie cynicznego potwora

tylko ja wiem

ile cię kosztuje zakładanie mu kagańca

muszkatołowy  jest zapach twego potu

ty zawsze trudzisz się dla mnie

a ja porywam cię

w nieskończenie długą podróż

w przewrotną przyszłość

z której nie ma powrotu

 

 

KAZIMIERA SZMIT

 

Dla ciebie

 

Dla ciebie strofy piękne chcę budować,

marzeń legendy zapisywać w nich.

Moc skrzydeł dodać miłości naszej,

jak muza bronić od nastrojów złych.

 

W kielichy sztuki uchwycę słowa.

Rozproszę rymy niczym bryzgi piany.

W kunsztownych strofach mowy uskrzydlonej

rozkwitnie miłość dwojga zakochanych.

 

Bukiety uczuć przemienię w poemat,

aby był blaskiem jak słoneczne dni.

Zamknięty w rytmach jak w Bacha chorałach

płomień miłości niech się w sercach tli.

 

I chociaż życie przemija tak szybko,

w wierszach zostanie płomień niegasnący,

moc czułych myśli i trwałej miłości,

których życiowe burze nie zamącą.

 

Nawet gdy słowa wierszy już umilkną,

pomiędzy nami nie będzie milczenia:

na dłoniach drżących pozostaną ślady

strof napisanych i... nasze marzenia.

 

URSZULA MARIA RAJCH

 

MIŁOŚĆ

 

przyciężką łapą

przygarnia mnie

i utula

robi herbatę z malin

głaszcze

po przepoconych włosach

niezgrabnie poprawia

przygniecioną poduchę

- bajko ty moja -

szepce do ucha

 

KRZYSZTOF PLEWA

 

***

Usta ........

stworzono do pocałunku...

pocałunek .........

tworzy dwoje ludzi

moje usta ............ wypowiedzą mądrość

a rozmyślanie mego serca - roztropność...

Usta ........

stworzono do pokazywania

urody uśmiechu

.......piękna kobiety

i mężczyzny

pilnujmy czasem swych ust

by za daleko nie zaszły...

 

***

...miłość jest sercem

sercem

które lata niczym ptak

Miłość

czujemy wtedy gdy

dwa serca

połączą się ze sobą

lecz jest to decyzja...

.....decyzja

do której dwa serca

dojrzewają każdego dnia

...ale nagle miłość

może się przełamać w dolę

nienawiści

rozpaczy

i smutku...

Miłość

..czasami się przed nią strzeżmy...

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Ziemio - Tobie wierszujemy

czwartek, 07 września 2006 20:38
 
 

    BARBARA BANASZCZAK

 

Ziemio

 

 

Ziemio

chcesz wiedzieć

kim jesteśmy dla siebie nawzajem?

 

Przyjaciółmi

gdy dajesz poczucie bezpieczeństwa

Przyjaciółmi

gdy bezmyślnie mnie ranisz

Przyjaciółmi

gdy doprowadzasz do szaleństwa

Przyjaciółmi

gdy za błędy ganisz

 

Przyjaciółmi

gdy wypowiadam wojnę wprost

Przyjaciółmi

gdy myślę tylko o sobie

Przyjaciółmi

gdy budujemy nowy most

Przyjaciółmi

nawet w grobie

 

ROMAN DOPIERALSKI

 

Ziemio

 

 

Ziemio

najpiękniejsza z planet

powierzchowność twa powabna

czy w środku diament?

 

wiele krzywd i zła

skrywasz w swych trzewiach

czyś najlepszą z planet?

zależy kto ocenia...

 

niebo u ciebie i piekło

pośrodku czyściec króluje

najcudowniejszą jesteś z planet?

ciekawe gdzie miejsc brakuje...

 

dobro też masz w sobie

słońce do wszystkich puka bram

tyś najwspanialszą z planet

innej ... nie znam

 

 

Norbert Grembecki

 

Ziemio

 

 

Ziemio

przepraszam

za myśli płochością zroszone

za czyny w nadmiarze obaw spalone

za to co mogłem

 

za źdźbła trawy przydeptane

błędnym śladem ścieżek wielu

za pierwiosnki rozszarpane

krwią wersetów bez celu

za próżne sumienie

nie chciałem lepszym się stać

tak bardzo ciebie kocham

i cóż ci mogę dać?

 

Ziemio

przepraszam

za drzewa żywcem ze skóry obdarte

za rzeki srebra żywego martwe

za to że napełniam cię pustym

współczuciem dla twego cierpienia

 

Ziemio

przepraszam

choć to niczego nie zmienia

 

PIOTR KAWA

 

MATKA ZIEMIA  

 

 

Ziemio! ... To Bóg osadził

ciebie na nieboskłonie,

a potem stworzył człowieka

na przyrody twej łonie.

 

To Bóg ciebie

przeznaczył na nasze mieszkanie,

byśmy tutaj czekali

na Jego z nami spotkanie!

 

Ziemio! ... Ty jesteś narodu

ludzkiego największą matką

i tutaj życie człowieka

jest nie lada gratką,

bo przecież cóż bez ciebie

człowiek może zrobić?

Jesteś i domem, i chlebem.

na które trzeba zarobić!

 

Ziemio! ... Ty tlen nam dajesz,

byśmy oddychać czym mieli,

i deszcze, by ugaszały

pragnienie, kiedyśmy pragnęli.

Plony przeróżne na pokarm

zapewniasz nam codzienny,

minerały, co nas ogrzewają

i służą na handel wymienny!

 

Ziemio! ... Ty jesteś przez nas

niszczona i zabrudzana,

a jednak nas nie zdradzasz,

choć bywasz oszukiwana.

Sputniki ciągle „dziurawią"

twą ziemską atmosferę,

jakby ludziom wciąż było mało

i szukają - na jaką cholerę?!

 

Ziemio! ... Kiedyś byłaś

zielona i lśniłaś w błękicie...

Odnowiona będziesz przez Stwórcę,

otrzymasz nowe życie,

I Bóg mieszkańcom twoim

w końcu serca przemieni,

abyś już, Matko Ziemio,

nie cierpiała w kosmicznej przestrzeni!

 

 

PIOTR KORDAS

 

Ziemio

 

 

Ziemio moja

tyle lat już przeżyłaś

 

różne wojny widziałaś

i czułaś na sobie

przez te wszystkie lata

 

wybuchają bomby

zadają ci ból

 

ty już czasami zaczynasz

zazdrościć innym planetom

spokoju i izolacji

od nas

ludzi

 

 

JAN  LUTOBARSKI

 

MOJA MATKA ............ ZIEMIA

 

 <> 

Matka Ziemia

zakwitła na wiosnę

 

obsypana kwiatami

mieni się cała kolorami tęczy

 

to nic

że skrywa w sobie

tyle tajemnic

 

to nic

że historia bólem

zapisała szereg wojen

powodzi i trzęsień

 

to nic ...

 

zawsze ciepła dla nas

wykarmi każdego

i przytuli

 

prawdziwa matka

której wierni

zostaniemy na zawsze

 

 

Lidia Nowosad

 

Ziemio

Ziemio

Odwieczna tajemnico

Matko żywota ziemskiego

Doskonale  piękna planeto

Metaliczna kulo

krążąca w kosmosie

 

Ziemio

Płodna rodzicielko

Opiekunko żywych

i nieożywionych

Ofiarna żywicielko

 I poicielko spragnionych

 

Ziemio

Matko matek

Nosicielko strapień

Ofiaro zniszczeń

Grobowcu umarłych

 

Ziemio

Cudzie pierwotnej natury

Cząstko Wszechświata

Harmonio całości

Zagadko funkcjonalności

 

Ziemio

Nie skąpisz siebie nikomu

Obdarzasz wszystkich darami

Nie oczekujesz na nic

Oddajesz się cała

cicha i pokorna

uległa i ofiarna

 

Ziemio

Skrywasz swą boleść

w czeluściach ognia

Oblewasz się  łzami

dla samooczyszczenia

I nadal istniejesz

 

 

KRYSTYNA PILECKA

 

 

ZIEMIO...

 

Ziemio

budząca się rankiem

pozdrowieniem słońca

szeptem traw

 

wyśpiewujesz rapsod o istnieniu

deszczu kroplami orzeźwiasz życie

 

kocham cię Ziemio

 

Błogosławię ptaki

tnące powietrze

zieloność łąk i kolory kwiatów

nawet pająka ukrytego w sieci

i psa - bezdomnego przyjaciela

wplecionego w pejzaż miasta

 

Ziemio

pocięta kreskami granic

pełna ran i niepokojów

nadziei i wątpliwości

zraszana łzami radości i smutku

 

kocham cię Ziemio

rodzicielko

i powierniczko ostateczności

 

cierpliwa Matko

wychowująca

Ludzkość

 

 

 



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

Mona Lisa z holenderskiego miasteczka

wtorek, 05 września 2006 20:48
 
 
 
Bogna Szydłowska
 
 
 
  
Mona Lisa z holenderskiego miasteczka 
 
  

z tą samą napiętą uwagą szarobrązowych oczu
właściwie ów kolor trudny jest do określenia
coś pośredniego miedzy kolorem wody bezpośrednio po deszczu
w płynącym przez miasto kanale a słabym naparem herbaty
podawanym w domu mistrza Johannesa
w holenderskim miasteczku Delft gdzie mieszka
śledzi każdy mój ruch przenika w głąb lustra

czy możliwe bym była nią także

trochę boję się tego co może się zdarzyć
mam ku temu powody lecz na razie
zaklęta w ten rodzaj istnienia z ram cierpliwie patrzę

jestem dziewczyną z kolczykiem z perłą
tu w tej szklanej tafli srebrem pokrytej od spodu
wyłaniam się nieoczekiwanie dla siebie samej
z niebytu przeszłych zdarzeń
niczym z obrazu holenderskiego mistrza
w ugru znajomej tonacji

mój pan ma pracownię malarską to królestwo sztuki
dla mnie to świat z bajki
okrążając sztalugi przynoszę mu z kuchni gorącą herbatę
patrząc na kolory wszystko we mnie śpiewa
uśmiecham się mój pan to dostrzega odwzajemnia uśmiech
więc uciekam bo nie wiem co może mnie spotkać
wciąż ludzkie języki ranią tak jak gwoździe

poznałam chłopaka czasem o nim myślę
pracuje jako pomocnik rzeźnika
jakież on ma zęby

mijam kramy i schodzę nad wodę tam kupuję ryby
idzie za mną pies przyjaźnie machając ogonem
jego się nie boję

ilekroć mijam znajomą mi jatkę
spoza kotar szynki wyskakuje do mnie ukazując zęby
hej Griet kiedy wyznaczysz mi randkę

uciekam ze śmiechem jak szybko potrafię
i czuję jak pali mnie wszystko pod suknią
tak jakby rękami napinał mi skórę

biegnę a w koszu podskakują ryby
dopadam do domu a tam świeża praca
trzeba upiec chleby i przyoblec pościel
gdy się z tym uporam wspinam się na górę
pokonując schody po dwa i trzy stopnie

mój pan mierzy wzrokiem kolory leżące na płótnie
pachnie świeżą farbą wiem że czekał na mnie

pragnie też usłyszeć czy mi się podoba to co namalował
bardzo lecz potrafię tylko kiwać głową
bo to co tu widzę wzrusza mnie tak bardzo
że nie umiem znaleźć właściwego słowa
ktoś go tego uczył czy to dar od Boga

zaraz też uciekam bo pani mnie woła
zbiegam więc po schodach
mocno poruszona z żywiczną wonią na dłoniach

życie jest okrutne dni się często dłużą
nieraz aż się słaniam gdy słońce zachodzi
moja pani jest bardzo nieufna i boi się również
a najbardziej tego że ktoś ją okradnie

jak pięknie nieraz słońce oświetla pracownię
z niezłomną nadzieją przenikając przez szyb cienką taflę
zdejmuję saboty i siadam na krześle
od olejnych zapachów kręci mi się w głowie od kolorów ślepnę

dobrze wiem że muszę ogromnie uważać
jak i to że życie w tym miasteczku spędzę
czuję także że zostanę tutaj i to już na zawsze
w tej pracowni
uwieczniona przez mistrza
z nieswoim kolczykiem z wtopioną weń perłą
 

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

O lecie i coraz krótszych nocach

niedziela, 03 września 2006 19:02
 
 
  

 Regina Adamowicz

 

 

 

Lato

 

Lato nagle olśniło

Po zbyt długiej wiośnie

Odsłoniło ramiona

Okularami Przyciemniło oczy.

 

Optymizmu rozwinęło żagle.

Radośniej spojrzałam na świat

I w blasku słonecznych warkoczy

Chyba lat mi ubyło.

 

Tak miło, tak lekko, tak zwiewnie

wędrować wśród łanów

pszenicznych, złocistych

gdzie kłaniają się kłosy niezżętego chleba

 

Chabry, maki ukryte

błyszczą w ich cieniu.

Stań!

Posłuchaj tylko koncertu świerszczy

ukrytych w gęstwinie zbóż.

 

Echem pobliski las zaszumiał

Zrozumiesz, że to już

że już czas

na pełnię lata i... na żniwa.

 
 

Bogna Szydłowska

 

a jeśli chodzi o lato...



ostatniej osy bzyk

już po lecie!

dzikiej gęsi krzyk

już po lecie!

Artur Andrus szuka znaków w internecie

i myśl głęboka gdzieś ulata

skończył się cudny czas

szkoda lata, ach, jak szkoda lata

żegnamy się hej, o hej

i

do następnego lata

 

BARBARA BANASZCZAK

 

***

bez miłości nie można się cieszyć

był dom

była sztuka

była rodzina

powiedziałam sobie

że chcę rozdawać szczęście

 

***

żadna miłość nie zabija

żaden morderca nie kochał

usiądź

po przeciwnej stronie stołu

nawet z bronią w ręku

 

***

Bo w dnia podszewce bywa

ukryte jedwabne życie

Widziałam pękający kokon

 

***

Powiedz skąd biorą się sny i wiersze?

Wyjaśnij szept głośny elfów i pióra

Nazwij po swojemu rzeczy nowo poznane

 

***

Pomagajcie biedronkom w drodze do nieba

One także muszą odpocząć na urlopie

Chleb własnoręcznie upieczony jest smaczniejszy

 

***

Między droga a krokiem

czyste nośmy buty

Brudasom nie podają kawy

 

Roman Dopieralski

 

 

 

 

A PO NOCY...

 

Te noce coraz krótsze

bo księżyc gdzieś gna

gwiazdy z nim w zmowie

i tajemniczy woźnica

który w pośpiechu oczyszcza niebo

już zajechał dużym wozem

i małym

kiedy z bicza strzelił

 

siatka z pajęczych błysków

rozjaśniła ziemię złowieszczo

ostrzeżenie to

że nim świt nastanie

z żywiołem przyjdzie się zmierzyć

a po burzy deszczowe łzy

które po źdźbłach

spłynąć nie zdążyły

dopada poranne słońce

jego promienie jak w zwierciadle

w nich się przeglądają

by po chwili ujrzeć ich kres

a kiedy ktoś z chmur chustę

słońcu przyodziewa

i ono z piedestału zejść musi

nawet dzień

wyłącznie

ulotnością chwil się nasyca

bo o zmroku księżyc

okryje go swym płaszczem

choć i tak

coraz krótsze te noce...

 

MONIKA ENERLICH

 

WYSPA

 

Wstrzymaj pociąg czasu

i zamknij tory codzienności

Porwę cię na Wyspę Miłosnego Opętania,

gdzie zmącimy

i wzburzymy wody przyzwoitości

 

Wilgotna od pereł rosy dziewiczego poranka,

napoję każdą cząstkę twego ciała

Ty zaś,

bądź mym stwórcą

i co noc

na piaskowym płótnie

ubarwiaj mą nagość w kolejne doznania

Wsłuchajmy się w tajemniczą ciszę kamieni,

leniwie mruczących w takt wiatru

Poddajmy się słońcu,

niech zadziwia nas swym

rannym i wieczornym makijażem.

 

Poszybujmy z rajskim ptakiem,

a dotkniemy gładkiego lica nieba

Nasyćmy oczy witrażem zieleni

odbijającym zbłąkane krople deszczu.

 

Zostań tutaj

stań się mym snem i oddechem

Niech każda chwila

tęskni za poprzednią

Tutaj mnie zdobywaj

i pozbawiaj rzeczywistości

 

Zofia Franas

 

  

LETNIE NOCE

 

Te noce coraz krótsze

Na chwilę rozgwieżdżone niebo

kłania się ziemi.

 

Letnim słońcem nagrzana szata

otula jak szalem,

rozpylając zapach kwiatów

aż po same krańce.

 

W takie noce

na krótko zasypiają ptaki

w swych wymoszczonych gniazdach

a słońce

ledwie otworzy oczy

łaskocze je promieniami

budząc z głębokości.

 

W takie letnie, krótkie noce

niedokończone dobre sny,

a chciałoby się śnić

jeszcze.

 

Piotr Kawa

POWIEW ZBLIŻAJĄCEGO SIĘ LATA

 

Te noce coraz krótsze,

niestety,

i gwiazd srebrzystych cudny blask

oraz księżyca jasny promień

krócej podziwiać mogę.

 

Gwiazdy błyszczą te same od tysięcy lat,

na ich wspaniałość patrzyli jak ja

- z zachwytem

- także ci,

którzy budowali starożytny świat.

 

Gdy tak patrzę,

jak ze snu wyłania się Ilijon,

który,

gdyby nie zachłanność Achajów

i ich króla, Agamemnona,

w swej potędze mógł kwitnąć wieki całe

 

Wielka i potężna byłaś wtedy, Trojo,

Azji Mniejszej cudowna perło,

i niby nic nie zagrażało twej świetności,

jednak przez niemoralność i podstęp upadłaś.

 

Mit mówi o Parysie,

który porwał Helenę,

ale historia dowodzi, że inne były przyczyny:

zagradzałaś, o piękna,

drogę na Wschód Grekom

pragnącym zamienić spiże na żelazo.

Potężny Hektorze,

którego męstwo chwalą potomni,

i ty piękny, lecz okrutny Achillesie,

co fatum nosiłeś w pięcie,

Odysie obdarzony mądrością,

któryś konia do podstępu uczynił,

a także ty, królu Priamie,

coś wzgardził młodych mądrością.

 

Wspominam was, wspaniałych,

i hołd wam składam, o wielcy!

I podziwiam gwiazdy,

które już nad wami jaśniały.

Wiosna mija i coraz cieplejsze,

krótsze mamy noce,

można poczuć powiew nadchodzącego lata

jak w czasach Homera.

ZDZISŁAWA KRASNOPOLSKA

 

 

 

 

Idzie jesień..

Widziałam rankiem

wiszącą w powietrzu mgłę,

przysłaniała jak tiulowa firanka

<>widok drzew i krzewów,

które ożywiła nocna rosa.

 

Nie pokazało się słońce,

nie wysuszyło rosy z liści spływającej.

To już symptomy jesieni,

dzień krótszy, zmrok zapada...

Jeszcze krótszy dzionek zapowiada.

 

Liście żółkną,

spadają jak owoce z drzew.

To już koniec lata,

trudno się z tym pogodzić,

Ale to już pewne

- to jesieni śpiew...

 

Ucichły na drzewach ptaki,

szykują się w świat daleki,

gdzie ciepło i słońce dogrzewa

i wszystko tam śpiewa...

Ale wrócą na ojczyzny łono,

gdzie je wykarmiono.

A nas czeka „babie lato"

i grzybów kosz..

A gdy,

że las odwiedzimy o choince pomyślimy,

A zimą znów lato wspomnimy.

 

Takie są uroki naszego klimatu,

że jest jesień, zima, wiosna i lato...

 

Joanna Magnes

 

UŚMIECH

 

Uśmiech jest

jak rozsypane kwiaty na łące

cieszące swym ciepłym zapachem

roztańczone motyle

jak stadko rozbzykanych pszczółek

śpieszących do ula

ile w nim słodkiego szczęścia!

jak taniec rozbawionego pasikonika

muskającego

zachwycone listki traw

jak pląsy psotnych chochlików

otwierających

wszystkie serca

jak błyszczące lustro wody w strumieniu

pieszczące

skryte tu żyjątka

jak skrzące się w słońcu kryształki lodu

odbijające w swym lustrze

najpiękniejsze chwile

uśmiech

kołysanka serca

przyciągająca

radosne wydarzenia

 

 

Te noce coraz krótsze..

 

 

Beata Piocha

 

 

 

Te noce coraz krótsze..

 

 

półsny-jawy

niesyte spełnień

unoszące nas coraz płycej

ponad bezdenność czerwcową

bledną mary w oprawie powiek

i w ciemność

spływają niepełną

po ramion gładkim hebanie

jak kręgi jałowe po wodzie

 

naszych szeptów spękane studnie

na warg marmurze stygnącym

mają smak

osłodzony przedświtem

wpiętym smugą w labirynt światła

 

<>

Ludmiła Raźniak

 

 

 

 

 

CZY WIESZ ŻE...

 

Te noce są coraz krótsze

coraz dłuższy słońca bieg

po niebie

zbliża się Kupały Noc

pełna tajemniczej mocy

Kiedy raz na rok zakwita

czarodziejski kwiat paproci

szukają go wszyscy

znajdują wybrańcy

łącząc dwa serca

w jednym rytmie bicia

i wówczas...

nie srebro

nie złoto

tylko miłość

pielęgnowana z ochotą

z jaką się szukało

kwiatu paproci

w Świętojańska Noc...

 

 

***

 

 

Lato przykrótką sukienkę nosi

słońce pigmentem brązu maluje odkryte ramiona

dojrzałym owocem kusi sięgają po niego

raz on... raz ona

i zatracają się w smaku niebiańskich rozkoszy oboje

lub raz on... raz ona

sprzyja temu czas wolny wakacji, urlopów i słońca

więc wyjeżdżają we dwoje

lub raz on... raz ona

lepiej gdy razem, bo miłość odradza się na łonie natury

co czują oboje

i on... i ona...

z niezależnych przyczyn, bywa, wyjeżdżają na raty

bo ktoś musi pilnować dziatek i chaty

wtedy on tu... tam ona

on zaczyna dostrzegać walory sąsiadki

ona tego pana, co komplementy prawi

wszystko nabiera dreszczyku emocji

znów czują się młodzi

i on... i ona

i trawi ich ogień pożądań jak żar letniego południa

zapominają oboje że w domu czeka

ona albo ona

urlop - jak lato - przykrótkie spodenki nosi

przychodzi rozstania pora

los mówi kochankom" non grata"

choć tęskni on... i szlocha ona

jak jesień za wspomnieniem lata

 


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Komunikat i zaproszenie!!!

niedziela, 03 września 2006 2:31
 
 
8 września 2006r.
czyli w piątek
o godz 17,00
odbędą się warsztaty literackie
dla członków Bractwa,
jak zwykle
w Klubie Garnizonowym
na ul. Andersa 32
w Koszalinie.
 
Za tydzień
czyli 15 września br.
odbędzie się comiesięczny
Wieczór Poetycko- Muzyczny,
tym razem pod tytułem
"Pożegnanie lata".
 
Zapraszamy wszystkich
do
Klubu Garnizonowego
w Koszalinie
na godz. 17,00.
 
Wstęp wolny!!!

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


poniedziałek, 19 lutego 2018

Licznik odwiedzin:  545 267  

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Blog Krajowego Bractwa Literackiego w Koszalinie zrzeszającego lokalnych literatów głównie poetów.

O mnie


Jestem Romek spod znaku Wodnika. Mieszkam w Koszalinie. Pisanie, to mój późno odkryty żywioł. Poza tym zawsze był sport. Jestem niezłym dendrologiem drzew owocowych. Specjalizuję się w wyrobie win.

ukryj współtwórców

Statystyki

Odwiedziny: 545267
Wpisy
  • liczba: 707
  • komentarze: 5421
Galerie
  • liczba zdjęć: 93
  • komentarze: 27
Bloog istnieje od: 4230 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl