Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 278 088 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Wieczorkowej poezji część I...

wtorek, 28 września 2010 23:47




PIĘKNO POLSKI SŁOWEM

MALOWANE

 

 

Zgodnie z zapowiedzią, po tematycznym felietonie, czas teraz na poetyckie treści. Pierwsza część autorecytacji wierszy Brackich poetów podczas wrześniowego wieczorka, którego tytuł przewodni brzmiał „Echa lata", wzięła swój początek na pierwszych powakacyjnych warsztatach, wzorcowo poprowadzonych przez Beatę Piochę. Dała nam ona porządny wykład na temat liryki opisowej pośredniej. Zaś zadaniem domowym są poniższe nasze wiersze, w których opisując jakieś wybrane miejsce, które nas urzekło, skupić się musieliśmy na tym, co tam było, a nie co konkretnie widzieliśmy. Być może jest to pokrętne sformułowanie, ale kto na warsztatach był - ten doskonale wie o co chodzi i lirykę opisową pośrednią od bezpośredniej bądź narracyjnej odróżnić już raczej umie. A dopełnieniem tematu niechaj będą nasze wiersze...

 

 

 

Jan Lutobarski

„Bałtyk"

 

Po burzy nocnej

poranek rozkwita

niebo dziś dziwnie zamglone

zawsze gdzie morze

z lazurem się styka

jest teraz z niebem złączone

horyzont zniknął

szarość wokół zimna

zamyka świat cały i zmienia

już nie ma linii

błękitu i bieli

wszystko się w jeden ton wciela

fale o brzeg biją

plaża pusta mokra

tchnie zimnem i lato oddala

tylko mewy białe

świat ten ożywiają

a u brzegu morza...

coraz większa fala

 

 

 

Lidia Nowosad

„Klif między Rowami a Ustką"

 

Z łoskotem fali

Smagana ziemia

Przybojem pobite

Skrawki lądu

Kolejny kawałek

Skalistego ciasta

Od lądu odcięty

 

Obnażony profil

Urwistego wzgórza

Historia opoki

Od zarania dziejów

Skamielina utkana

Ziarnami piasku

Z plątaniną korzeni

 

Na niebie ptaków

Szybowania ślady

Szumem wiatru

Zagłuszone pienia

Skrzeczące mewy

Pióra pogubiły w locie

Przysiadłe na grzywacza pianie

 

Potęga i dzikość

Pustego zakątka

Słonecznym promieniem

W dzień rozpalonego

Nocą księżyca i gwiazdami

Żółtą poświatą

Rozjaśnionego

Dziewicze miejsce

Piaszczystej pustyni

Na granicy morza

 

 

 

Robert Paweł Kamin

„Kanał Szczuczy"

(łączy jezioro Bukowo z morzem)

 

Nie ma piękniejszego zakątka na świecie,

Zaklętego błogo w natury wersecie.

Niźli kanał szczuczy modrością promienny,

Gdy go do snu tuli ciepły wiatr wiosenny.

 

Tutaj morze duszę swą śle ku jezioru.

Tłocząc chłodny błękit w otchłanie przestworu.

Wody zaś bukowskie cichością słodzone.

Goszczą ambry złote - Bałtyku koronę.

 

Drzewa tu przeróżne, pieśń zaranną niosą.

Modlitwą wotywną o rośnienie proszą.

Rzucą czasem liściem pieszcząc wody ciche.

Mlecz zaś żagle puści w jasnym fal błękicie.

 

A gdy noc zapada pod gwiazd baczną pieczą,

A słowicze trele serca płacz uleczą.

Wznosi się nad wodą słodki szept Anioła.

Pięknem tego miejsca Stwórca:  „popatrz woła".

 

 

 

Roman Dopieralski

„Leśny parking przed Kłosem

            czyli

Cudze chwalicie, swego nie znacie"

 

w oddali Kłos

i jego mieszkańcy

w swych

jednorodzinnych gniazdach

 

skręt w lewo wystarczy

i asfaltowy swąd

w przedsmak dziewiczości

się zamienia

 

dwie postawne lipy

i strzelisty klon

na środku zielnej wyspy

kołyszą się

w takt poszumu wiatru

i ocierają o siebie

uwodzicielsko

 

wokoło stoły drewniane

których nogi głęboko

w Matce Ziemi tkwią

i siedziska z pnia ciętego wpół

 

gdzieniegdzie węgliki tlące

i on - z kiełbasą na kiju

zmotoryzowany, parkingowy

gość

 

jego dzieci grają w klasy

zabawka patykiem wyrysowana

na piachu

 

a drogą mkną

blaszane maszyny

i ze zgrzytem wkradają się

w leśną uwerturę

 

nieopodal asfaltowych mdłości

leśnym duktem w dół

już łagodniej

w delikatnej ciszy

jedynie

natury zew

 

szemrze strumyk

a kaskady

z połamanych konarów

namiastką wodospadów

ich kikucie rany wygładza

kojący potok

 

tu wszystko samo się tworzy...

 

zmurszałe mosty

z obalonych drzew

w hubę i mech odziane

 

na morenowym wzgórzu

mały jeszcze dąb

na króla się sposobi

w gąszczu sosen

 

nad głową bzu korale

a ptasi śpiew

ze strumyka pluskiem

konkuruje

 

runo leśne

kobiercem się ściele

upstrzone kopułami

mrówkowych dzieł

 

a misterny dom

z pajęczych nitek

poranną przechwyca kroplę

i w niej

przegląda się słońce

 

ruda wiewióra harce urządza

na jodłowych masztach

a lisi ogon

jak gorejący płomień

przemyka pośród drzew

 

tu posłyszeć można nawet

motyla lot...

 

 

 

Regina Adamowicz

„Puszcza Białowieska"

 

Park Narodowy - Puszcza Białowieska

Szumią tu drzewa tak jak przed wiekami

Tu żubr - król puszczy od dawna zamieszkał

Drzewa tu różne, a nad koronami

 

Jesionów, grabów i dębów półwiecznych

Wysokie świerki tu rosną strzeliście

Przeszłością tu szumi cały bór odwieczny

Jesienią, gdy kolorem okryją się liście

 

I będą się mienić w purpurze i złocie

Puszcza urzeknie

W całej swojej krasie

U stóp drzew krzewy, kwiaty i paprocie

A nad drzewami całe chóry ptasie

 

Tu orlik krzykliwy swym głosem wesołym

Z żurawia klekotem do ciszy nie zmierza

Chórem pracowite stukają dzięcioły

A w gąszczu pełno dzikiego jest zwierza

 

Mieszkają tu wilki, rysie, gronostaje

Bobry, jenoty i inna zwierzyna

Lecz żubr ich władcą - on królem zostaje

Puszcza Białowieska - to żubrów kraina

 

 

 

Krystyna Wajda

„Czocha"

(Zamek Czocha - obronny zamek graniczny położony we wsi Czocha, gmina Leśna, nad Zalewem Leśniańskim na Kwisie w polskiej części Łużyc Górnych.)

 

Srebrzysta tafla jeziora

miejscowo niczym struktura falista

wytworzona ręką wiatru

wokół księżycowy rogal lasu

i skalne perły lśniące w słońcu

bielące się w blasku księżyca

pośrodku stado kaczek

cieszących się spokojem miejsca i chwili

czasem para łabędzi uświetni widok

ryby bawiąc się w artystów natury

rysują różnorodne kręgi

pośród mieszanych drzew odgłosy leśnego ptactwa

w rozświetlonym lustrze przygląda się zamek

zaciekawiony zerka dostojną wieżą

dumny historią potęgą

murowany kolos położony w zakolu wstęgi Kwisy

hipnotyzuje pięknem i dostojeństwem

półkolista brama otwiera wrota tajemnicy wieków 

malowniczy dziedziniec z szemrzącą fontanną

wiedzie na most

pod którym fosa rozpościera kolejną wstęgę

i malownicze obrazy

na dolnym dziedzińcu studnia

szczelnie opasana legendą niewierności

w ciemnościach nocy

przejmujące wołanie białej damy

 

 

 

 

Irena Michałowska

„Góry Stołowe"

 

W słońcu skwarnego lipca

dostojne Góry Stołowe

wznoszą ku niebu

swe prężne ramiona

 

jak wielkie drapacze chmur

spoglądają na nas

z kamienna obojętnością

i wiarą niepokonanej siły

 

urzekają

niezwykłą urodą

 

szczycą się mnogością

mrocznych korytarzy

 

jak wąż krętych

 

ożywianych

szarą zielenią

wątłych mchów

 

nikłym

nieśmiałym szeptem

wielkookich nietoperzy

zawieszonych w szczelinach

niskiego sklepienia

tej górskiej fortecy

 

odwiecznej

najpiękniejszej

 

w samym sercu

Gór Sudeckich

 

 

 

 

Beata Piocha

„Czarny Staw nad Morskim Okiem"

 

Choć niebo gęstnieje szarością

w krainie tkanej kamieniami

wśród sięgających nieba szczytów

jeszcze spokój

 

drzemią matrony nietykalne

o twarzach orlich i spękanych

rozparły się

konturem stromym

poszarpanego granitu

 

u ich podnóża skał okruchy

pierścień rumowisk

z głazów szarych

które opadły turni łzami

w piargi spowite martwą ciszą

 

tam w dole błyszczy jeszcze

jeziora szmaragd

w granitowej kotlinie

limby jeszcze tańczą zielenią

nad przejrzystą taflą

 

tu krągły staw już zacieniony

ścianą grani zwalistą

a woda spięta skalnym progiem

ucieka po barańcach

szemrze cicho

tkana srebrem

Czarnostawiańska Siklawa

 

ponad żelaznym krzyżem

zbiegły z Rysów śnieg

przegląda się

w mrocznym lustrze

 

ze ścian Kazalnicy

niczym Opatrzności wyrok

zaczyna spływać dziwny chłód

 

twardy światłocień wydobywa

matowy fiolet zboczy

o gębach groźnych

żabio-mnisich

 

w kamiennych smugach

tężeje siność

nadchodzącej burzy

 

 

PS  Już niebawem wiersze z II części wieczorkowej autorecytacji Brackich poetów, gdzie motywem przewodnim był wers „pociągnięte kreską słońca..."

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Wieczorkowy felieton...

piątek, 24 września 2010 22:24

 

 

NIE TYLKO WIERSZEM

CZYLI...

 

...felieton tematyczny Romka Dopieralskiego. Tak zaczął się wrześniowy wieczorek literacki, by później w całości wejść w wierszowane klimaty. W kolejnych blogowych wpisach będzie przedstawiony wieczorek zgodny z wcześniej zaprezentowanym opisem szczegółowym tego, co też na nim się wydarzyło. A działo się, że ho ho!!!

Prozą zatem zaczynamy i życzymy miłej lektury. Zaś za miesiąc znowuż nadarzy się okazja, by wieczorkowe treści posłyszeć na własne uszy...

 

 

 

GDZIE DIABEŁ NIE MOŻE...

 

My, poeci i prozaicy, ze Stowarzyszenia Krajowe Bractwo Literackie z Koszalina - wakacje przepracowaliśmy intensywnie. Byliśmy niemal wszędzie i takowe stwierdzenie nie jest wcale demagogią. O nas można wręcz powiedzieć, że tam, gdzie diabeł nie mógł, to posłał któregoś z naszych poetów. Zapełnialiśmy więc sobą wszelkie plaże, jeziora, rzeki. Krainy górzyste, równinne i nawet depresje. Na przykład nasza Kanclerz, Beata - ta od Piochów - to przez połowę wakacji w samiućkich Tatrach zamieszkiwała kole Oka Morskiego. A co, stać ją przecież! Jeśli chodzi o długość urlopu oczywiście, bo pedagogiczne zasila ciało w jednej z koszalińskich szkół. Ona by tam i dwa miesiące se po górach brykała, ino wiecie przecież, że za dużo to nauczyciele nie zarabiają. A światowy kryzys nawet tatrzańskich dotknął turystów i już tak za dużo monet do Morskiego Oka nie wrzucają, co by se można później nimi nauczycielski budżet podreperować...

Ale wróćmy do meritum sprawy, czyli do tej pracowitości naszych poetów w okresie lata i do tego ich wszędobylstwa. A jak myślicie, dlaczego wszędzie było nas pełno? No przecież to oczywiste, że łapaliśmy tematy do pisania wierszy. Przecież taki poeta, jak się nie poszlaja po obcych landach, to niby skąd ma później pomysły czerpać na literackie hiciory? Z rękawa za dużo wytrzepać się nie da! I właśnie te wszelakie wyprawy - nazwijmy je roboczo „zdobywaniem wiedzy" - miały już ujście na naszych pierwszych powakacyjnych warsztatach, w tym nowym literackim sezonie. Ich temat brzmiał: „Piękna Polska słowem malowana". Chodziło o to, by każdy stworzył lirykę opisową miejsca, które najbardziej go urzekło podczas wakacyjnych wojaży. I jak myślicie, co na to nasi poeci-obieżyświaty? Ano był problem! Autentyczny problem... bo mało kto te wakacje spędził w kraju! Ot czasy! Kiedyś wyczynem było za granicę własnego województwa wyjechać! No, ale jak przystało na zawodowców - i do tego światowców! - problem szybko rozwiązano. Nawet z nawiązką! Wierszy stworzono tyle, że na trzy części starczyło!!!

 

 

PS  W następnym materiale będą wiersze z I części wrześniowego wieczorka, czyli liryka opisowa na temat „Piękna Polska słowem malowana".

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

To, co było 16 września...

środa, 22 września 2010 23:14

 

WIECZOREK LITERACKI

„ECHA LATA"

w

SZCZEGÓLE

 

 

1.  Przywitanie gości.

 

2.  Nie tylko wierszem, czyli felieton tematyczny Romka Dopieralskiego pt. „Gdzie diabeł nie może..."

 


 

3.  Przerywnik muzyczny.

 

4.  I część autorecytacji - „Piękno Polski słowem malowane" (prowadząca: Beata Piocha)

 


            - Jan Lutobarski „Bałtyk"

            - Ludmiła Raźniak „Morze Bałtyckie"

            - Lidia Nowosad „Klif między Rowami a Ustką"

            - Robert Kamin „Kanał Szczuczy"

            - Roman Dopieralski „Leśny parking przed Kłosem"

            - Regina Adamowicz „Puszcza Białowieska"

            - Kazimierz Gałkowski „Licheń"

            - Krystyna Wajda „Czocha"

            - Irena Michałowska „Góry Stołowe"

            - Beata Piocha „Czarny Staw nad Morskim Okiem"

 

5.  Przerywnik muzyczny.

 


 

6.  II część autorecytacji - „Pociągnięte kreską słońca" (prowadząca: Krystyna Pilecka)

 


            - Emilia Szybista „Masz w sobie słońce"

            - Grażyna Piekarewicz  „Pociągnięte kreską słońca"

            - Krystyna Pilecka „Wspomnienia"

            - Lidia Nowosad „Usta Boga"

            - Roman Dopieralski „Wtulony w drzewa"

            - Krystyna Wajda „Kreska słońca"

            - Ludmiła Raźniak „Pociągnięte kreską słońca"

 

7.  Przerywnik muzyczny.

 

8.  III część autorecytacji - tematyka dowolna (prowadzący: Roman Dopieralski

            - Jan Wiśniewski „Cisza Harendy"

            - Krystyna Pilecka „Ostra Brama"

            - Zdzisław Grzanowicz „Łuna nad Bałtykiem"

            - Irena Michałowska „Onieśmielenie"

            - Regina Adamowicz „U schyłku lata"

            - Robert Kamin „Dar lata 2010"

            - Wacław Rytlewski „Strumyk"

            - Grażyna Piekarewicz „Mój świat"

            - Jan Lutobarski „Wakacyjne spotkania"

            - Emilia Szybista „Hymn rodzinny"

 

9.  Przerywnik muzyczny.

 

10.  Zakończenie wieczorka z zaproszeniem na wieczorek październikowy („Złotym piórem jesieni").

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Wrześniowy wieczorek w opisie...

sobota, 18 września 2010 23:36


 

ECHA LATA
PO BRACKU

 


 


Po wakacyjnej przerwie Stowarzyszenie Krajowe Bractwo Literackie z Koszalina wznowiło literacką działalność. Niezmiennie już, w trzeci czwartek miesiąca, odbył się wieczorek zatytułowany „Echa lata". Już same przygotowania (warsztaty literackie w pierwszy czwartek miesiąca i spotkanie robocze w drugi czwartek) oraz oryginalnie przystrojona salka Klubu Garnizonowego świadczyły o porządnym naładowaniu akumulatorów członków Bractwa podczas tej letniej przerwy. Zwłaszcza pewne elementy dekoracji (slipy i ... biustonosz) niezwykle wymownie przedstawiały owe tytułowe „echa lata"...

Wieczorek zaczął się od tematycznego felietonu Romka Dopieralskiego pt. „Gdzie diabeł nie może...". Chodziło oczywiście o Brackich poetów, którzy pod kątem turystyki wakacje spędzili dosyć aktywnie. „Bo taki poeta, jak się nie poszlaja po obcych landach, to niby skąd ma później pomysły czerpać na literackie hiciory? - usprawiedliwiał wszędobylstwo ludzi pióra w swojej prozie autor felietonu.

W pierwszej odsłonie autorecytacji wiersze dotyczyły liryki opisowej pośredniej, którą wcześniej szlifowano na warsztatach prowadzonych przez Beatę Piochę. Ich tytuł brzmiał „Piękno Polski słowem malowane" i chodziło o to, żeby każdy z poetów opisał miejsce, które w czasie wakacji urzekło go najbardziej. Aby spełnić pewne uwarunkowania liryki opisowej poeta musiał ponadto skupić się na tym co tam było, a nie co konkretnie widział. Krótko mówiąc, trzeba było użyć takich słów, by słuchacz nie będąc w danym miejscu - zobaczył je. Efekty były następujące. Lidka Nowosad przedstawiła klif między Rowami a Ustką: „(...) Obnażony profil urwistego wzgórza / Historia opoki od zarania dziejów / Skamielina utkana / Ziarnami piasku z plątaniną korzeni (...)". Zaś Góry Stołowe zainspirowały Irenę Michałowską: „(...) jak wielkie drapacze chmur / spoglądają na nas /  z kamienną obojętnością / i wiarą niepokonanej siły // urzekają niezwykłą siłą / szczycą się mnogością mrocznych korytarzy / jak wąż krętych / ożywianych szarą zielenią wątłych mchów (...)".

Część drugą poetyckich treści wypełniły wiersze z inicjującym wersem: „pociągnięte kreską słońca". Emilka Szybista tak swój utwór zaczęła: „Pociągnięte kreską słońca moje serce, moje myśli / Gdy przy stole gość zasiądzie z mą rodziną, moi bliscy / Kiedy zgodnie pieśń zanucą, żart ktoś powie, śmiech wywoła / Chwilo trwaj, słońce jest we mnie, w głębi duszy wtedy wołam (...)". A tak Krysia Wajda: „Pociągnięte kreską słońca / bagaż marzeń / koszyk pragnień / zwykły dzień i noc niezwykła / sakwa wspomnień / droga prosta / zakręt zdarzeń / los nieznany / przyszłość niema / to co daje niebo ziemia (...)".

W trzeciej części tematyka wierszy była dowolna. W melancholię poszła na przykład Regina Adamowicz opisując schyłek lata: „(...) U schyłku lata / po ściętym zbożu / nagie ścierniska / stoją jak świece płonące rzędem / Bogu w podzięce / Minęła susza / i czas powodzi / Zapłakał człowiek / gdy stracił wszystko / ręce załamał (...)". W miłosnych klimatach taplał się Robert Kamin, poświęcając wiersz pewnej Marioli: „(...) Mariolu, błogą mnie nicią osnułaś / Kiedym do Raju dotarł przez Twe usta / Ty drżenie duszy mojej jako pierwsza / Kobieta nimbem wieczności tulona (...)". Natomiast Janek Wiśniewski doznawał uniesień, kiedy recytował o tym, jak siedział w Poroninie przed Muzeum swojego imiennika - Jana Kasprowicza: „(...) Oto rzeka jak dawniej / i zieleń / i szczyty zamglone w oddali / Pejzaż wezbrany rymami / któreś ręką tak hojną / zgarniał w księgi / Jak je uchwycić / i złożyć w hymn / na cześć gór / na cześć ciszy / i myśli / i ukochania (...)".

Przerwy pomiędzy poetyckimi częściami umilane były śpiewem uczennic Zespołu Szkół Muzycznych w Koszalinie. Manuela i Dominika, występując solo bądź w duecie, zaprezentowały znane szlagiery zarówno polskich jak i zagranicznych wykonawców. A niezwykle dynamicznie przeprowadzony wieczorek, ku rozczarowaniu licznie zgromadzonej publiczności, szybko niestety dobiegł końca. Następna zaś okazja na zobaczenie Brackim wyjadaczy poetyckich treści - dopiero za miesiąc, na kolejnym wieczorku zatytułowanym „Złotym piórem jesieni". I naprawdę błędem będzie, nie wziąć udziału w takim literackim kąsku. (RD)


 


 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Poetyckich utworów ciut...

poniedziałek, 13 września 2010 19:37

 

TWÓRCZOŚĆ

BRACKICH POETÓW

 

 


Jan Lutobarski  Jan Lutobarski

„W koszalińskim parku"

 

Nad stawem w parku

wierzby pochylone

długie warkocze swe plotą

w zieleni wiosennej

stoją dostojne

i w lustro wody wpatrzone

nad nimi niebo

w błękit malowane

obłokiem białym

czasem przysłonięte

nastrój tworzy sielski

tak potrzebny chwili

wokół wszystko tchnie spokojem

siedzę i patrzę

bo patrzeć już muszę

urzeczony widokiem tak pięknym

odejść z parku nie mogę

gdyż uronię coś jeszcze

a potem sobie nie daruję

 

 

 

 

Robert Kamin  Robert Paweł Kamin

„Zawierzenie"

 

Chciałbym zanurzyć moją wędkę

W wodę złocistą od promieni.

Zerwać wśród kwiatów świeżą miętę,

Krzepić się w chłodzie letnich cieni.

 

Chciałbym wypłynąć motocyklem,

Na falach polskich szos odjechać.

Mijać wśród kniei sosny zwykłe

I słuchać ptaków głośne echa.

 

Chciałbym się pławić w młodych falach

Bałtyku modrych zórz połaci.

Błądzić w niebiańskich sfer oddalach,

Słuchając raju cichych braci.

 

Chciałbym wśród sennych borów głuszy,

Szukać prawdziwka królewskiego

I śpiewać pieśnią modrej duszy

Wielbienie świata dziewiczego.

 

Chciałbym w Świątyni pośród Świętych,

Gdzie lśni Królowa Ukochana,

Czarem miłości serc zaklętych

Polecić Polskę łasce Pana.

 

 

 

 

Lidia Nowosad  Lidia Nowosad

„Krążenie wody"

 

Morze przyjmuje

wszystkie krople wody

tej, pochodzącej

z deszczowej pogody

oraz tej,

co rzekami doń płynie,

które z gór spływają

najpierw gwałtownie,

a potem płyną wolno

po równinie.

 

Morze przyjmuje

wszelkie wody

 i te z nieba,

wylane dla ochłody

i te wyparowane

z jezior w gorący dzień,

które potem z deszczem

spadną weń.

Bo woda krąży

niezmiennie w przyrodzie,

zarówno przy pogodzie,

jak i przy niepogodzie.




 

Roman Dopieralski  Roman Dopieralski

"Życie fortepianem mierzone"

 

w Żelazowej Woli haust pierwszy

w Warszawie drugi, u Żywnego

u Elsnera - pełnoletniość

 

i wyfrunąłem spod ojczyzny skrzydeł

Paryż był mi domem

i koncerty w inne kraje

 

syty od poklasków

niemal wyłącznie

kompozycjom fortepianowym

się poświęciłem

 

w sercu miałem Sand

Majorkę, Marsylię...

 

kołom europejskiej awangardy

rękę podawałem

Balzak, Liszt, Heine...

zaś Adaś Mickiewicz z naszych

i Niemcewicz, i Norwid

 

a w głowie wyłącznie muzyka

polonezy, mazurki, walce...

 

choć krótkie to życie moje

na trzy części bym je podzielił

 

od wpływów wczesnoromantycznych

w okresie młodzieńczym

i cechy narodowe

kiedy mój styl się krystalizował

po ostatnie akcenty

perspektywy postromantyczne

mi otwierające

 

a teraz

konkursy mojego imienia

na ukochany mój fortepian



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Emiliada po raz drugi

poniedziałek, 06 września 2010 22:18

 

Wystarczy popatrzeć na zdjęcia,

żeby zobaczyć,

jaka atmosfera panowała na kolejnej,

drugiej już Emiliadzie!

 

 

W urokliwym ogrodzie u Emilii i Piotra Szybistych.

 

 

Pogoda deszczowa zmienła plany gospodarzy: Emilii i Piotra Szybistych.

 

 

Wnuczka Państwa Szybistych grillowała dla nas na maksa!

 

 

Sprawczyni tej uroczej imprezy,

czyli Emilia Szybista w konwersacji z Romanem Dopieralskim.

 

 

Braccy dopisali jak nigdy!

Zajęli cały ogromny salon i raczyli się przepysznym jadłem i napojami.

 

 

Stanisława Shreuder napisała utwór poetycki dla gospodyni Emiliady,

który autorsko zaprezentowała.

 

 

 

Radość nas nie opuszczala, bo humor Bracki nas zdominował!

 

 

Wyjątkowy toast Pani Kanclerz- Beaty Piocha!

 

 

Szefowa Bractwa i "kasjer" Bractwa, czyli Beata Piocha i Lidia Nowosad.

 

 

 

Stoły uginały się od jadła wszelakiego i wszelakich napojów,

w tym wyskokowych,

bo u Emilii i Piotra  jest gościna pierwszej klasy!

Duch poezji unosił się nad nami i pobudzał nas do tworzenia!

Dziękujemy!!!!!!


 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Warsztaty u Brackich...

czwartek, 02 września 2010 14:17

 



ZACZYNAMY NOWY SEZON !!!


 

Po wakacyjnej przerwie wznawiamy literacką działalność!


Lato w tym roku jest wyjątkowo piękne i słoneczne, więc akumulatory nasze są zapewne naładowane na ful!

Już można sobie wyobrazić te stosy kartek ze stworzonymi przez nas wierszami. Te uginające się półki od super prozowych historii. Te tłumy walące drzwiami i oknami na nasze wieczorki literackie przecudnej urody...

Już dzisiaj, w pierwszy czwartek miesiąca, co nieco będzie można sprawdzić!!!


Zatem, kto żyw, niechaj zawita dzisiaj (czwartek, 2 września)

na godzinę 17

na nasze warsztaty literackie.

Niezmiennie odbędą się one

w Klubie Garnizonowym

w Koszalinie

przy ul. Andersa 32.

 

To, czego na warsztatach się nauczymy, jest później częściowo wykorzystywane na naszych wieczorkach literackich

w każdy trzeci czwartek miesiąca.

A co z drugim czwartkiem w danym miesiącu?

On ci jest naszym spotkaniem roboczym.

Bractwo jest teraz samodzielnym Stowarzyszeniem, więc i spraw do obgadania nie brakuje.

Poza tym, by wieczorki były udane, trzeba je organizacyjnie dopracować.

I po to właśnie, między innymi, ten drugi czwartek.

 

Ku przypomnieniu:

1-szy czwartek miesiąca - warsztaty

2-gi czwartek miesiąca - spotkanie organizacyjne

3-ci czwartek miesiąca - wieczorek literacki

 

SERDECZNIE ZAPRASZAMY !!!

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


wtorek, 20 lutego 2018

Licznik odwiedzin:  545 729  

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
27282930   

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Blog Krajowego Bractwa Literackiego w Koszalinie zrzeszającego lokalnych literatów głównie poetów.

O mnie


Jestem Romek spod znaku Wodnika. Mieszkam w Koszalinie. Pisanie, to mój późno odkryty żywioł. Poza tym zawsze był sport. Jestem niezłym dendrologiem drzew owocowych. Specjalizuję się w wyrobie win.

ukryj współtwórców

Statystyki

Odwiedziny: 545729
Wpisy
  • liczba: 707
  • komentarze: 5421
Galerie
  • liczba zdjęć: 93
  • komentarze: 27
Bloog istnieje od: 4231 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl