Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 278 088 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Listopadowe wiersze Andrzeja Symonowicza

sobota, 05 listopada 2011 20:56

 

Listopadowe Wiersze

Andrzeja Symonowicza

 

 

NOC LISTOPADOWA


Na skraju lasu zapada zmierzch

Mroczne tumany unoszą  się nad trzęsawiskiem

W odległej otchłani słońce gasi swą jasność

Ciemnieje

Nic nie jest w stanie przerwać ciszy

Na pobliskim cmentarzysku dopalają się znicze

Wraz z dymem unoszą się modlitwy za zmarłych

Dusze ich błąkają się w leśnej gęstwinie

Prosząc o Wieczny Odpoczynek

W starych chatach tlą się lampy naftowe

Ludzie zamykają oczy i kładą się do snu

Zapada listopadowa noc….

 

 

ZATRZYMAJ SIĘ

 

O Ty, co żyjesz w biegu w XXI wieku, zatrzymaj się człowieku

O Ty, co wciąż zabiegasz o sławę i pieniądze, zatrzymaj się człowieku

O Ty, co zaspokajasz w swym ciele grzeszne żądze, zatrzymaj się człowieku

O Ty, co pomyliłeś miłością pożądanie, zatrzymaj się człowieku

O Ty, co chcesz zbudować na ziemi tej mieszkanie, zatrzymaj się człowieku

O Ty, co wciąż pouczasz biskupów i papieży, zatrzymaj się człowieku

O Ty, co wolisz tańczyć, niż klęknąć do pacierzy, zatrzymaj się człowieku

O Ty, co dziś uznajesz za prawdę wieść fałszywą, zatrzymaj się człowieku

O Ty, co chcesz zapomnieć historię wiecznie żywą, zatrzymaj się człowieku

O Ty, co nie chcesz uznać, że Pan Bóg jest nad Tobą, zatrzymaj się człowieku

O Ty, co wciąż uciekasz przed smutkiem i chorobą, zatrzymaj się człowieku

O Ty, co nie chcesz oddać zgłodniałym kromki chleba, zatrzymaj się człowieku

O Ty, co zapomniałeś, że żyjesz tu dla nieba…. zatrzymaj się człowieku

 

 

SPIESZMY SIĘ

 

Spieszmy się kochać ludzi, zanim odejdą

Zgasną nagle niczym chmury, co po burzy przejdą.

Spieszmy się ich docenić, dostrzec dobro wszelkie

Ciepło dłoni zobaczyć, choć to tak niewielkie.

Spieszmy się widzieć dobro, chociaż w serc głębinie

Czyn szlachetny u Boga nigdy nie przeminie

Spieszmy się im pomagać, wspierać dobrym słowem,

Gdyż On w sercu człowieczym czyni wszystko nowe

Spiesz się, spiesz, nie zapomnij, gdy wciąż rośniesz wiekiem,

Byś dla brata i siostry pozostał człowiekiem.-


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Prezentujemy poezję Łukasza Hamanna

piątek, 20 kwietnia 2007 23:51

 



 

  Łukasz Hamann
to 25 latek urodzony w Polsce,
ale mieszkający na stałe w Niemczech.
Wiersze pisze od 14 roku życia.
Porusza w nich różnorodną tematykę,
ale sporo uwagi poświęca
problemom nurtującym współczesną młodzież.
Pisze również o Polsce.
Własnym sumptem,
 chce wydać swój pierwszy tomik poetycki, debiutując w nim wierszami,
pisanymi w języku polskim,
bowiem wcześniej,
 pisał jedynie po niemiecku.
Tytuł tomiku to:
"Noworoczny dzień"

Oto wybrane z niego wiersze:

W podróż do przodu
 

Pusta strona życiorysu

Pierwsze słowa

w pamiętniku

 

Świeży pomysł

Nowe myśli

Ciekawostki

Spojrzenie w obcą twarz

 

Kolejny krok

Ostatni ślad

Każdy odruch

Każdy oddech

 

Noworoczny dzień

Wschód słońca

Widok jeziora po zimie

Dotyk rosy o poranku

 

Jesienny urok morza

 

Fale biją w górę

Horyzont zamienił się

w czarną diabelską chmurę

 

Silny wiatr bije w twarz

Oczy pełne łez

Czego tutaj chcesz

 

Rozkładam leżak

na chwilę samotności

i wolności

przyszedłem w gości

 

Woda zabiera ląd

Morze połknij mnie

Może tego chcę kto wie

 

Zimmer frei

 

Der Alltag hat uns wieder

Keine Zeit für altes Leid

Auch das Jahr

Neigt sich dem Ende

 

Die Spuren sind verwischt

So lang ist es schon her

Macht euch keine Mühen

Ihn zu suchen

Das hier ist nicht mehr er

 

Vernichtet alles

Was noch geblieben

Streicht die Wände

In frischem Weiß

Schreibt ein Schild

 

-Zimmer frei-

 

 

Wolność!

 

Pisał wolność

na wszystkich ścianach

Niech się goją pod nią rany

 

Wyszedł na ulicę

Stanął w pierwszym rzędzie

Ten dzielny górnik

Skrzywdzony syn:

„ Niech pójdę z diabłem

-Ja sukinsyn"

 

Zginął bo musiał

Bohater kilku dni:

„Ojcze drogi wybacz mi"

 

Czas po czasie

Co jest

Ma się

"Wolność" farbą pokryli

Z pamięci zmyli

 

 

Mamo

 

Nie płacz Mamo

Nie martw się

Otwórz dłonie

i wypuść mnie

 

Dałaś mi skrzydła

Pokonam ten gęsty las

Jak będziesz mnie wzywać

Wrócę zaraz

 

Spójrz w górę

Gdzieś tam na niebie

Krążę wkoło Ciebie

Krążę wkoło was

Krążę cały czas

 

Bądź pewna 

że czuwam

w myślach

w sercu

w snach

moja troska

to Twój dach

 

Nawet żebym musiał

Lecieć pod wiatr

Przez burze i grad

Był głuchy i ślepy

Znajdę was

Powrócę na czas.

 

Poza ciałem

 

Zapewnij mi szczęście

które nigdy nie opuści mnie

Ja nie będę spoczywał

Podaruj mi złota

o szalonej wartości

Ono nie zaślepi mnie

Opowiadaj wszystkim

jaki ja geniusz

wielki pisarz

Twoje słowa

nie przegną mnie

 

Zabierz mój dom

Wyrzuć mnie pod most

Ja nie będę narzekał

Rozdaj mój majątek

Wszystko co mi miłe

Ja nie będę tęsknił

Wydłub mi oczy

Utnij mi ręce

Ja nie będę płakał z bólu

Wyzywaj mnie

Pluj mi w twarz

Ja nie obrażę się

 

Kolorowe domy

 

Niebieskie czerwone żółte zielone

stare lub nowe

 

Kolorowe klocki z daleka

witają nas

bądźmy na czas

 

Poznałem swój chodnik

z dzieciństwa huśtawkę

także wieczorową ławkę

 

Wesoła fasada ukrywa prawdę

wewnątrz szare ściany

pisanki dawne

 

Jednak życie się nie zmieniło

tylko farbą pokryło

 

Kolorowe kłamstwa spłyną

rzeczywistość ukaże się z tą

chwilą

 


 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Poemat krzyżowy Roberta Fajgera

czwartek, 05 kwietnia 2007 22:38


Robert Fajger

Poemat krzyżowy 

I. - Jezus na śmierć skazany

Zagłada życia krwią obmytymi rękoma braci
Rani Twoje Serce Panie od róży zdradzieckiej
Kiedy ktoś dar swój najcenniejszy na zawsze traci
Ty Jezu doznajesz bólu od niewierności świeckiej
Kochasz i kochałeś człowieka choćby najgorszego
Którego każdy odrzucił bez względu na Twe słowa
Mówiłeś kochaj bliźniego jak siebie samego
Czyż to nie jest recepta na szczęście wieczne gotowa
 Czy człowiek na śmierć jak Ty Zbawicielu skazany
Chociaż walczy o swoje miejsce na okrutnej ziemi
Musi być na tym grzesznym świecie poniewierany
I obrażany słowami dla niego dotkliwymi   

II. - Jezus bierze krzyż na ramiona swoje

Podążam za Tobą mój Jezu przez wieki kochany
Śladami ciernistej drogi po której będziesz kroczył
Twój Ojciec w niebie z sercem umiłowanym
Doda mi sił i wiary abym z tej drogi nie zboczył
Biorę krzyż razem z Tobą Mistrzu na swoje ramiona
Pomogę Ci go dźwigać na golgotyńską górę
Aby moja rola na świecie została wypełniona
I abym mógł wsiąść na dobroci chmurę
Z którą poszybuję aż do Ojca niebieskiego
Niosąc krzyż który przyjąłem z godnością mój Panie
Aby moje serce osiągnęło poziom Twego wspaniałego
A kiedy mnie wezwiesz mój krzyż obok Twego stanie  

 III. - Jezus po raz pierwszy upada pod krzyżem

Tak jak Ty Panie teraz ja upadam momentami
Podnoszę się i idę dalej czerpiąc siłę od Ciebie
Wyraźnymi Trójcy Przenajświętszej w snach znakami
Odnajduję swoje powołanie mój Ty Biały Chlebie
Ofiarowujesz mi mój Boże grom cierpień doznania
Potrzebuję sił aby przyjąć je z godnością duszy
Chociaż nie mogłem powstrzymać na śmierć Ciebie skazania
Odpowiem na miłość szybko niczym strzała mej kuszy
Mknąca wysoko w przestworza królestwa niebieskiego
Do Ciebie Duchu Święty po rozkazy natchnienia
Usuwając przejawy zachowania błazeńskiego
Nie dające niczyjej duszy miłości ukojenia   

IV. - Jezus spotyka Matkę swoją.

Jedna łza a za chwilkę druga i smutek matczyny
Twarz zakryta chustą miłości do jedynego Syna
Dlaczego ludzie skazali człowieka bez winy
Oto nadchodzi zło wraz z  groźną niszczącą turbiną
Niszczącą wszystko co tylko stanie jej na drodze
Szerząca dzisiaj grzechu echo na dużym ekranie
Niszcząca dobro kojąca zło na oprawcy nodze
Która jeszcze Cię ugodzi w krzyż bólu mój Panie
Człowiek zabiera ze sobą co najgorsze do nieba
A zapomina o matczynej miłości i różańcu
Maryja wydała na świat owoc Białego Chleba
Który ocalił niejednego na Sybirze zesłańca  

 V. - Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Jezusowi

Ktoś Panie Ci pomoże nieść cierpienie krzyżowe
Weźmie fragment Twojej drogiej ciała świętego męki
Znajdzie miejsce w serce dla miłości Jezusowej
Może sam dozna nieraz zbawczej cielesnej udręki
Szymon na drodze napotkany którego zmuszono
Nie wiedział nawet komu pomaga w odciążeniu
Dusza człowieka przez grzech śmiertelny zniewolona
Była poddana gruntownemu miłości sprawdzeniu
Aby podnieść coś co dla Boga w ludzkiej istocie
Urągało raniło Serce Skroń i ciało całe
Zawarł w nauki swej boskiej piękna prostocie
Kiedy Panie osiągniemy życie z Tobą doskonałe  

STACJA VI. - Weronika ociera twarz Jezusowi

Otarta twarz z cierpienia i grzechu naszego
Otarta twarz naszego Pana ze smutków jego męki
Prowadzi człowieka do życia w miłości lepszego
Odciążając Go od naszej w Jego stronę udręki
Wyraz oblicza i miłości na chuście Weroniki
Ma odbicie w udręczonej cierniem skroni Pana
Niech Ci Chryste rozświetlą mąk drogę liczne świetliki
Nie płacz za Synem tak gorzko Matko Niepokalana
Twe łzy i chusta niewieścia w dłoniach trzymana
Rani i mnie Twoje dziecko Maryjo kochana
Jak włócznią w Serce Zbawiciela rana zadana
Tak cierpi moja dusza idąc bez Boga mego Pana   

STACJA VII. - Jezus po raz drugi upada pod krzyżem.

Mój Jezu upadłeś powtórnie pod krzyża ciężarem
Pod ciężarem grzechów człowieka każdego
Raniły cię one potęgi zła ziemskiego żarem
Ale i tak każdy ma w Tobie przyjaciela swego
Pozwól Mistrzu że teraz ja Ci dźwigać krzyż pomogę
Jarzmo mojego upodlenia i zniewagi Twojej
A Ty wskażesz mi miłości i zbawienia drogę
Do odnalezienia tutaj życiowej szansy mojej
Którą jesteś Jezu teraz i którą zawsze byłeś
Pomagałeś mi w chwilach słabości i pogrążenia
Moc szatana ratując duszę moją pogromiłeś
Ofiarowałeś mi moc do mego ku Tobie dążenia   

STACJA VIII. - Jezus pociesza płaczące niewiasty

W zaciszu bólu prowadzącym na Golgoty górę
Płaczące kobiety ocierają swoje gorzkie łzy
Czują się niepewni na tym jeziorze cierpienia
Po którym krążą zimne ludzkich uczuć lodowe kry
Jednakże za nimi w łodzi pod krzyża banderą
Z sercem pełnym współczucia pociechy i miłości
Zbliża się Jezus który wraz z anielska sferą
Okaże tym niewiastom ogrom swojej serdeczności
Aniołowie zabiorą troski płaczących nad Panem
Ofiarują im bożą łaskę siły i wytrwania
Od Jezusa który kiedyś w stajence na sianie
Rozpoczął wędrówkę ku ludzkim sercom pojednania   

STACJA IX. - Jezus po raz trzeci upada pod krzyżem

Stałem na trasie po której Cię szarpano mój Panie
Nic nie zrobiłem aby Ci w jakiś sposób pomóc
Wiem że w ten sposób Ciebie zawsze dotkliwie ranię
I obciążam Twe ramię dźwigające moje upadki
Trzeci raz opadło Twoje przenajświętsze ciało
Na ziemi krwią Bożą nawierzchnię niewinnie splamioną
Czy Cię Jezu bardzo Serce zranione zabolało
Kiedy nie pomogłem powstać Miłości Niezgłębionej
Trzeci raz Cię obarczyłem swojego grzechu ciężkością
Trzeci raz przeze mnie upadłeś i strsznie cierpiałeś
Może Ci to wynagrodzę Jezu swoją pobożnością
Za tak wielkie rany które ode mnie otrzymałeś  

 STACJA X. - Jezus z szat obnażony

Nagi bez miłości odrzucony i poniżony
Z koroną cierniową ode mnie w prezencie
Z szat przez oprawców Twego Majestatu obnażony
Czy mi wybaczysz Jezu to niefortunne zaklęcie
Zaklęcie które kiedyś zostawił w moim sercuSzatan
aby raniło Ciebie za moim pozwoleniem
Wiem że wyrzucam je zawsze z tego mrocznego miejsca
Ale i chronię bardzo przed nieumyślnym skradzeniem
Tobie Panie pozwolę wykraść to zła zaklęcie
Aby w miejsce jego mocy miłość się pojawiła
Aby i w moich snach nie królowało zła śnięcie
Tylko Twa dobroć mój Jezu już w nim zagościła   

STACJA XI. - Jezus do krzyża przybity

Miłość niebieska zawisła już na drzewie krzyżowym
Zadałem sobie pytanie stojąc obok Golgoty
Czy ja jestem już do spotkania z Tobą gotowy
Czy mogę poszczycić się swoim ziemskim żywotem
Mój Jezu obok którego dwaj niegodni konają
Pamiętaj również i o mnie w niebieskiej Ojca chwale
Kiedyś nasze drogi się na pewno już spotkają
I zapragnę bycia tak jak Ty Chryste doskonałym
 Zawieszono Cię na krzyżu jak przestępcę jakiegoś
Znieważono wyśmiano żółcią i octem napojono
Ale zapomnieli że spotkają Cię dnia któregoś
Chociaż wokół było od Krwi Przenajświętszej czerwono   

STACJA XII. - Jezus umiera na krzyżu

Nadeszła ostatnia na tej ziemi życia godzina
Piętnastą wybił zegar w domu oprawcy Piłata
W której kona Przenajświętsze Ciało Bożego Syna
Jezus umarł za ludzkich grzechów metalową kratą
Bóg pokochał każdego z nas miłością doskonałą
Oddał swoje życie za mnie i za ciebie człowieku
Abyś mógł się cieszyć chwałą dla ducha doskonałą
Nawet w tak zepsutym dwudziestym pierwszym wieku
Zbawienie przyszło na świat i odeszło z niego cierpiąc
Na początku u Boga było tylko Słowo Przedwieczne
Zstąpiło ono na świat który od grzechu mętniejąc
Zadał Bożemu Synowi mąk cierpienia skuteczne   

STACJA XIII. - Jezus z krzyża zdjęty

Wykonało się słowo znane od wieków w rycinach
Zabito Boga człowieka na zdrajców zachciankę
Którego wpierw sponiewierano w ludzkich plwocinach
A później przeznaczono na wyśmianie i zbesztanie
Miłość Twego Ducha Jezu w ojcowskich przestworzach
I miłość ciała w grobie w chustach złożonego
Można było dojrzeć w polarnych na biegunach zorzach
Nie wpływających do serca na miłość obojętnego
Z krzyża zdjęli Ciało opłakane przez wielu
Oddali Matce Najświętszej jej jedynego Syna
Dzisiaj mogę powiedzieć do Jezusa Przyjacielu
I ujrzeć w piekle złego ducha pokonanego   

STACJA XIV. - Jezus do grobu złożony
Było Słowo Przedwieczne i było narodzenie
Była Miłość od Boga do Boga wiekuistego
Było na śmierć skazanie i człowieka wybawienie
Było ciała do grobu złożenie wspaniałego
Był ogromny płacz niewiast i Maryi Matki Jego
Było skazanie biczowanie cierniem koronowanie
Było zdradzenie przez Judasza Serca wspaniałego
I było do piętnastej straszliwe Pana konanie
Było mąk Jezusowych tyle że nie pojmie człowiek
Było krwi i wody z boku Zbawiciela mego
Było drżenie od godzin płaczu moich grzesznych powiek
Gdzież ja znajdę takiego przyjaciela serdecznego
 Jak Ty Jezu

 



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Wnuki poetów także już tworzą!!!!

wtorek, 27 lutego 2007 7:24
 
 

Krystyna Pilecka -  poetka
z wnuczką Oktawią
-również poetką

Oktawia

Dla (mojego) psa

 


Najlepszym przyjacielem

                
 człowieka jest pies.

 


Ja o tym wiem i Ty

               
  o tym wiesz.

 


Pies - jak dziecko, skacze

                 
cieszy się i biega


Gdy nic mu nie dolega.

 


A gdy w kagańcu na

                
 spacer wychodzi

 


Na pewno nikomu nie

                          
 zaszkodzi.

 


Lubimy nasze pieski czarne,

                
 białe, szare i bure.


Nie chcemy by były ponure.

 


Chodzimy z nimi na spacer

              
   i je trochę rozpieszczamy


Bo je kochamy!

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

"Światełko w oddali " - Roberta Fajgera ( fragment)

czwartek, 01 lutego 2007 16:18

 ŚWIATEŁKO
W
ODDALI


Robert Fajger

 

Sztukę tą poświęcam
świętej s. M. Faustynie Kowalskiej
i Ojcu Świętemu Janowi Pawłowi II,

którzy są moimi przewodnikami duchowymi.


 Akt. I Zwyczajny

 

SCENA 1. (w scenie występuje mała dziewczynka Benedykta, rozmarzony poeta i Cień - sceneria ciemności, w głębi zarys domu, kończąc monolog dziewczynka opuszcza scenę i wchodzi rozmarzony poeta, po jego wypowiedzi pojawia się szybko i znika tajemniczy cień)

 

Benedykta:

 

Mija dzień za dniem a ja milczę

Mija noc za nocą a ja nie śpię

Każdy o czyś marzy oprócz mnie

Zdążam jedynie za światłem

Pragnę kochać każdego

Być dzieckiem dobroci i miłości

Nieść pomoc moim bliskim

Ale nie mogę coś mnie ogranicza

Wołam pozwól ale nikt nie odpowiada

Wołam przybądź ale bezskutecznie

Proszę daj mi szansę

Ale brak reakcji

 

Poeta:

 

A ja dalej marzę i marzę i piszę

Nadal pięknie śpiewam i się dostojnie kołyszę

Zaglądam do śpiewnika niespodziewanie

O pomóż mi coś zaśpiewać mój niebiański Panie

 

Jestem marnym człowieczkiem na tym świecie

Wy wszyscy którzy mnie znacie dobrze o tym wiecie

Nie wiem dokąd zmierzam w jaki sposób myślę

Lecz wiem że coś wam moi kochani zza granicy przyślę

 

Jadę za ocean aby nauczyć się tworzenia

Jadę na spotkanie swej muzie natchnienia

Jadę aby poznać co się kiedyś będzie działo

Jadę dla poznania kogoś odważnie i śmiało

 

Cień:

 

Przyjdź

Zapraszam serdecznie

Otwórz swe serce

 

 

 

Scena 2. (Benedykta spaceruje wokół swojego domu, szukając celu życia, jest zagubiona i przygnębiona szarością dnia, nie wie dokładnie, czego szuka, później nawiązuje dialog z napotkanym osobami)

 

Benedykta (monolog w trakcie spaceru):

 

Jestem kim jestem

Jestem sobą kiedy modlę się

Jestem zajęta myślami o pomocy bliźnim

Mam sto pomysłów na życie jednak ten jeden

Ten który jest najważniejszy gdzieś mi umknął

Jestem kim jestem

Nigdy nie jestem sama

Zawsze jestem ze sobą a jeśli nie ze sobą

To z Tobą Panie

Zawsze jest nas troje

Liczę na Twą pomoc ale proszę pomóż mi jak najwięcej

Dokąd zmierzam w jakim kierunku

Dokąd nieść mam swoje myśli

Aby wydały owoc

Dokąd wysyłać prośby o pomoc

Nie mam już sił na myślenie

Jestem wyczerpana

Pragnę lecz każdy mnie odrzuca

Jedynie ty Boże mi dajesz natchnienie i siłę

Abym mogła iść w dobrą stronę świata

 

 

Benedykta (monolog do ptaszka siedzącego na gałązce drzewa):

 

Witaj istotko czemu nie śpiewasz

Dlaczego milczysz w szarości tego dnia

Czy przygnębia cię dzisiejsza aura

Czy też myślisz o mnie i zastanawiasz się co ja robię

Ciesz się że żyjesz

Śpiewaj i chwal imię Pana swym głosikiem

Zobacz jak dzień cudownie się kończy

Spójrz na cudowny zachód Słońca

Spójrz na mnie i pociesz mnie

 

Poeta (monolog do siebie samego):

 

Idę i idę szukam i jestem

Idę tutaj wraz z ciepłym deszczem

Którego malutkie krople przejrzyste

Spadają na moje serduszko czyste

 

Marzę o spotkaniu kogoś wyjątkowego

Tak jak kropelka tej wody spadającej z nieba pięknego

Marze o istnieniu z Panem ponad doczesnym życiem

Marzę o mej Muzie bardzo skrycie

Tak sobie wędruje i nie wiem dlaczego

Ale czuję kogoś obok siebie niezwykłego

Czuję osobę która jest bliska sercu memu

Czuję że idę ku czemuś dobremu

 

Poeta (do Benedykty):

 

Moja mała nimfo

 

Kiedy Cię spotkałem przed minutą

Uleczyłaś moja duszę codziennością zepsutą

Witaj ponownie królowo serca mojego

Które czerpie energię z twego serduszka dobrego

 

Witaj o Ty nad głową której aureola widnieje

Witaj o Ty która z miłości do Boga coraz bardziej piękniejesz

Witaj o Ty która myślami mnie ściągnęłaś zza oceanu wielkiego

Witaj o dziecko miłości i serca szlachetnego

 

Benedykta:

 

Witaj nieznajomy

Kimże Ty jesteś że tak pięknie mówisz

Kimże Ty jesteś że tak ożyłam po twych słowach

 

Poeta:

 

Ja jestem ten który o Tobie dziecko napisze

Ja jestem ten który ze szczęścia się nad wodą kołysze

Ja jestem szczęściarzem który teraz żyje

A moich wierszy kurz nigdy nie pokryje

 

Będą one wieczne i będą je czytali inni poeci

Będą wszyscy z nich zadowoleni bo wniosą w ich życie światło

 

 

Benedykta:

 

Miło mi ale przecież Ty mnie nie znasz

Miło mi ale ja nie pragnę rozgłosu

Nie pisz o mnie proszę

Nie chcę być Muzą dla pana

Moje serce jest komuś innemu przeznaczone

 

 

Poeta:

 

Człowiek niezwykły dąży do skromności

Człowiek posiadający dar dobrego serca i niesienie miłości

Jest jak niebiański dar dla całego świata

Który swoją szlachetnością miłości cały wszechświat splata

 

 

 

Benedykta (odchodzi):

 

Czas na odpoczynek i rozmyślania

Podążam dalej i nie wiem jakie będą tego owoce

Idę z pomocą temu zwierzątku

Którego nóżka boli

Idę i będę pomagać każdemu kto tego potrzebuje

Do zobaczenia panu

 

Poeta:

 

Odeszła ta Muza o której już niedługo powstanie

Szeregowe dzieło o mistycyzmie i duchowym posłaniu

Będą mówili że dziecko to niezwykłe jest duchem

Które pomoże jeśli nie ona nawet w największą na dworze zimową zawieruchę

Dzieckiem jest Benedykta jedynym spośród milionów z ludu

Lecz pytam kto zadał sobie tyle aby ją wybrać trudu

Aby odnaleźć jej duszę mknącą jak zimą sanie

Do Ciebie Boże czy to ty ją wezwałeś Panie

Czy to Ty Boże Ojcze zapragnąłeś aby ta skromna dziewczyna

Ujrzała oblicze Twego najcudowniejszego Syna

 

 

( poeta odchodzi, zapada zmrok na scenie)

 

 

Scena 3. (pojawia się Cień, który ponownie przemówi do Benedykty)

 

Benedykta:

 

Milczałam przed bliskimi o moim powołaniu

Milczałam nawet przed sobą samą

Milczałam przed światem proszącym przyjdź

A teraz jestem tutaj w ogrodzie

Gdzie nadal nie wiem co zrobić

Jedynie myślę o Tobie Panie

Jedynie wiem że myśli którymi obdarzasz mnie

Są od Ciebie i mówią do mnie wołają mnie

A ja nie mogę już dłużej się im oprzeć

 

 

(Benedykta przechodzi obok drzewa w ogrodzie, które nagle rozjaśniło się i nad nim pojawił się Cień jakiejś postaci)

 

 

 

 

 

Cień:

 

Jesteś miła sercu memu

Wybraną spośród wielu

Poznasz moje miłosierdzie

Będziesz moją uczennicą

 

(Cień znika, panuje półmrok)

 

Benedykta:

 

Kimże jesteś nie znam Ciebie

Czy to Ty Panie

Jeśli tak nawiedź moją duszę i bądź ze mną

Bądź Panie w moim sercu na wieki

Bądź ze mną do końca moich dni

Pragnę współistnieć z Tobą

Pragnę być Twoim dzieckiem

Pragnę przyjąć Cię do swego serca

Mistrzu przybądź

 

Scena 4. (chórek sześciorga dzieci zgromadzony wokół trzech świec)

 

Chór:

 

„Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
 Gdybym też miał dar prorokowania
i znał wszystkie tajemnice,
i posiadał wszelką wiedzę,
i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił.
a miłości bym nie miał,
byłbym niczym.
 I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
a ciało wystawił na spalenie,
lecz miłości bym nie miał,
nic bym nie zyskał.
 Miłość cierpliwa jest,
łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
 nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
 nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą.
 Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
 Miłość nigdy nie ustaje,
[nie jest] jak proroctwa, które się skończą,
albo jak dar języków, który zniknie,
lub jak wiedza, której zabraknie.
Po części bowiem tylko poznajemy,
po części prorokujemy.
 Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe,
zniknie to, co jest tylko częściowe.
Gdy byłem dzieckiem,
mówiłem jak dziecko,
czułem jak dziecko,
myślałem jak dziecko.
Kiedy zaś stałem się mężem,
wyzbyłem się tego, co dziecięce.
Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno;
wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz:
Teraz poznaję po części,
wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany.
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy:
z nich zaś największa jest miłość." (1 Kor 13)

 

 

Scena 5. (Wchodzi Benedykta, a wraz z jej wejściem dzieci wypowiadają poniższą kwestię i powolnym krokiem opuszczają scenę)

 

Chór:

 

Witaj witaj witaj

Witaj wybrana

Witaj niezwykła i niech cię Bóg prowadzi

 

Benedykta:

 

Witajcie moi mili witajcie

Witaj ukochany świecie

Witaj Panie Wszechświata

Jestem i pragnę być Twoją

 

Cień (który się nagle pojawia):

 

„ Dusze które szerzą cześć miłosierdzia mojego

Osłaniam je przez całe życie

Jak czuła matka swe niemowlę

A w godzinę śmierci

Nie będę im sędzią ale miłosiernym zbawicielem." (Jezus)

 

Benedykta:

 

Mój Mistrzu witaj nie odchodź proszę

Ja bez ciebie tego dnia nie zniosę

Bądź moją ostoją na tym nędznym świecie

Ty mój najcudowniejszy boski kwiecie

Bądź mym natchnieniem w godzinach zwątpienia

I wlej w mą duszę łaskę miłości w miejsce smutku i utrapienia

Panie kocham Cię ponad życie swoje

Prowadź mnie po tej krętej ścieżce egzystencji mojej

Mój Mistrzu przede mną drogą którą chcę iść jak i Ty

Pragnę aby zamiast ja i Ty byliśmy mój Królu my

Pragnę złączyć się z Tobą swoim sercem całym

Całą dusza moją z Tobą władcą doskonałym

 

Cień:

 

Jeszcze nie czas droga Benedykto

Abyś mnie poznała dogłębnie

Jeszcze Twoja dusza pocierpi długo

Zanim połączysz się ze mną w chwale niebieskiej

 

Benedykta:

 

Ale ja pragnę pić wodę ze źródła życia

Pragnę nie odrzucaj mnie

Ugaś moje pragnienie Panie

Proszę nie odrzucaj prośby mojej

 

Cień:

 

Ufaj i bądź czujna bo nie znasz dnia ani godziny

 

Scena 6. (Monolog poety)

 

Poeta:

 

Dla Ciebie Panie piszę ten utwór

W Tobie pokładam nadzieję

Mam uczucie niedostatku Ciebie Chryste w swej duszy

Płonę miłością do Ciebie mój Królu

Chcę być blisko Ciebie

Pragnę Twego serca które zagości w moim

Udziel mi swej łaski miłości i dobroci

Abym mógł wpłynąć na okręcie w labirynt szczęścia

I pokonać go bez problemów

Aby moje życie nabrało sensu i wartości

Wpisz Panie w mój życiorys swoją obecność

Nakłoń mnie natchnieniem Ducha Świętego

Do pełnienia dobra i nie popełniania grzechów

Bądź moim Mistrzem na wieki

Prowadź mą dusze do wieczności

W której połączę się z Tobą

Spraw o Jezu abym nigdy nie zapomniał o tym co najważniejsze

Aby miłość do bliźniego była wartością największą

Panie

W Tobie pokładam nadzieje

Panie

Tobie się oddaję pod opiekę

Z Tobą chce współistnieć na zawsze

 

Chór (6 osób):

 

„(...) Przyjdźcie i patrzcie na dzieła Boga
dokonał dziwów pośród synów ludzkich
 Morze na suchy ląd zamienił
pieszo przeszli przez rzekę
wielce Nim się radujmy
 Jego potęga włada na wieki
oczy Jego śledzą narody
niech się buntownicy nie podnoszą przeciw Niemu

 Błogosławcie, ludy, naszemu Bogu
i rozgłaszajcie Jego chwałę,
 bo On obdarzył życiem naszą duszę
a nodze naszej nie dał się potknąć
 Albowiem Tyś Boże, nas doświadczył
badałeś nas ogniem, jak się bada srebro
 Pozwoliłeś nam wejść w pułapkę
włożyłeś na nasz grzbiet ciężar
kazałeś ludziom deptać nam po głowach
przeszliśmy przez ogień i wodę
ale wyprowadziłeś nas na wolność.(...)" (Psalm 66)

 


 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


wtorek, 20 lutego 2018

Licznik odwiedzin:  545 789  

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728    

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Blog Krajowego Bractwa Literackiego w Koszalinie zrzeszającego lokalnych literatów głównie poetów.

O mnie


Jestem Romek spod znaku Wodnika. Mieszkam w Koszalinie. Pisanie, to mój późno odkryty żywioł. Poza tym zawsze był sport. Jestem niezłym dendrologiem drzew owocowych. Specjalizuję się w wyrobie win.

ukryj współtwórców

Statystyki

Odwiedziny: 545789
Wpisy
  • liczba: 707
  • komentarze: 5421
Galerie
  • liczba zdjęć: 93
  • komentarze: 27
Bloog istnieje od: 4231 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl