Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 278 088 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Promocja tomiku brackiego poety...

niedziela, 05 lutego 2012 15:32

 

 

 

LECH KAMIŃSKI-

-KOLEJNY z LISTY

KryWaja

 

 @)--,--'---

 

             Promocja kolejnej książki wydanej w oficynie wydawniczej „KryWaj” Krystyny Wajdy stała się faktem. Tym razem był to tomik poezji miłosnej Lecha Kamińskiego pt. „Miłość z jesiennym liściem”.

            Jeśli chodzi o staż Leszka w naszym Bractwie, to można powiedzieć, że jest przysłowiowym żółtodziobem. Inaczej ma się sprawa, kiedy oceniać jego wiersze. Są to utwory dojrzałe, poetycko wysublimowane. Ale nie nam już teraz oceniać, kiedy tomik już powstał. Teraz możemy się nim albo zaczytywać, albo na półce odłożyć w daleki kąt.

            A jak było w Domku Kata podczas promocji owego tomiku Lecha? No cóż, żaden kat, żadnej egzekucji nie wykonał. Zatem krew się nie lała, zaś w eter szły wersy utworów bohatera wieczoru sczytywane z jego tomiku przez Bożenę Kaczmarek i Jerzego Litwina – aktorów Teatru Propozycji „Dialog”.

            Bardzo wiele par uszu wsłuchanych było w te poetyckie wzniosłości. Na widowni była muza Leszka, czyli małżonka Bożena. Była Hania Kurowska, która ponoć przy znikomej pomocy autora wybrała wiersze do tegoż tomiku. Dało się również zauważyć przedstawicieli kawiarenki facebookowej z Gdańska. I oczywiście nie zawiedli jego koleżanki i koledzy z Krajowego Bractwa Literackiego w Koszalinie (choć procentowo, to frekwencja brackich nie zachwyciła!). Zaś na specjalne życzenie Leszka – w sposób szczególny powitana została siostra oddziałowa koszalińskiego szpitala z oddziału wewnętrznego „B”.

            Opisywać raczej nie trzeba atmosfery, jaka się na sali wytworzyła, kiedy już para recytatorska wzięła się do "pracy". Bo kiedy wiersze piękne i odczytane wspaniałym tembrem głosu Jurka Litwina, to efekt jest łatwy do przewidzenia. Szkoda tylko, że panu Jerzemu tych recytowanych wierszy tegoż wieczoru nie przypadło więcej.

             Oto wiersze zaprezentowane podczas promocji tomiku okraszone fotkami, które zrobione zostały przed promocją, po promocji jak i w trakcie jej trwania…

 

 

     

 

 

 

*** @)--,--'---

Pisze się o miłości
a miłość ma przecież to w sobie
że całego siebie
darujesz miłej osobie
będziesz o niej myślał nocami
gdy gwiazdy zaglądają do okien
a księżyc już bardzo
bardzo stary
uwodzi gwiazdy poświaty urokiem
wtedy śniadanie ma smak trawy
najlepiej by karmić się jej widokiem
gdy przypadkiem spojrzy na Ciebie
wzrokiem zimnym dwa sztylety
zwali się na Ciebie niebo
zrobisz się mały pokurczony jakiś
spuścisz wzrok i pójdziesz
gdzieś przed siebie
by się zapaść jak najgłębiej pod ziemię
lecz gdy się znów
uśmiech pojawi w jej oku
wtedy dzień się stanie piękny kolorowy
zobaczysz ptaki które śpiewają dźwięcznie
cała przyroda miłością krzyczy do Ciebie

 

 

„Rozmowa z Matką” @)--,--'---

Stęskniłem się mamo
nic to
ja też Cię kocham synku
ciężko mi beż Ciebie mamo
nic to
dasz radę syneczku
jesteś duży
brakuje mi ciepła Twojego
jeszcze trochę synku
niedługo znowu Cię utulę
szukałem Cię mamo u innych kobiet
wiem synku
wiem
nie trzeba.
nie znalazłem Ty jesteś jedyna
kocham Cię synu
utul mnie
choć raz jeszcze
synku
dziś Cię we śnie utulę
będę z wiatrem przy Tobie
utulę Cię promykiem słońca
i poślę Ci
gwiazdkę z nieba srebrną
wybraną tylko dla Ciebie
zaśpiewam Ci w pieśni skowronka
będę kotem do nóg Ci się tulić
pogodę Ci ześlę piękną słoneczną
uścielę Ci wygodną drogę do nieba
w nocy
gdy już zaśniesz w łóżku
jak kiedyś znów usiądę przy Tobie
nachylę się pogłaszczę pamiętasz…
będę w tej sukience
w kwiaty kolorowe
więc synku nie martw się że boli
że już Ci trudno nadążyć za latem
że życie staje się okropnie trudne
my się spotkamy…
już niedługo
razem

 

 

„Przytul się” @)--,--'---

Przytul się troszkę
jest chłodno rankiem
kwiaty łapczywie piją rosę
drzewa nie dają cienia
bezlistna wiosna przecież
przytul się proszę
bo dziwią się ptaki
drozd nam zaśpiewa miłośnie
kos przestał grzebać pod krzakiem
nawet wróbli gromada
gada o miłości
przytul się bo wiosna
kochają się wszyscy
ptaki ludzie i zwierzęta
nawet drzewo się kocha
obsypuje kwieciem
jak panna młoda
kusi pszczółkę zapachem
w uniesieniu miłosnym
trzeba wydać owoce

 

 

„Schody miłości” @)--,--'---

Miłość
schodami Cię woła
chodź
nie bój się
nie gryzie
na pierwszym
jest przyjaźń
beczką soli się mierzy
na drugim
błyskiem Twych oczu
blaskiem
skradzionym z niebiosów
na trzecim
Ci gorąco
rządzi już Tobą serce
na czwartym
przytulić się musisz
wziąć za rękę
popatrzeć w oczy
na piątym
powiesz że kochasz
głosem głębokim
z przejęciem
na szóstym
ją ucałujesz
będzie Ci bosko
jak w niebie
na siódmym
już nieprzytomnie
świata nie widzisz
jest ona
na ósmym
no cóż powiecie…
wszystko się kończy
przecież

 

 

 *** @)--,--'---

Za oknem pachnie deszczem
Rozlała się plucha wspomnieniami
psa na dwór wypędzić nie sposób
dzień zachlapany deszczem
lato gorącem zapamiętane
odchodzi z tęsknotą
moje okno płacze deszczem
nachodzi nostalgia
wytapetowana dawnymi czasami
gdy świat był prosty w sobie
zamiarami życia
wracam do czasów
zabaw szkolnych prywatek
ze szpulowym magnetofonem
gdy tańczyło się jive’a
i do dziewczyny z czasów
gdy z rumieńcem na twarzy
uczyła mnie kroków
już wstydliwie zapomnianych
jej oczy roześmiane
i moje nogi strugane drewnem
gdzie zaginął Twój uśmiech
tamta dziewczyno

 

 

„Wiersz o miłości@)--,--'---

Prosisz o wiersz o miłości pani
ale miłość to słowo wielkie
uczyłem się go wymawiać latami
i dalej wypowiedzieć nie umiem
miłości uczyłem się od matki
jej była wielka bezgraniczna
próbowałem ją dać dziewczynie
a ona wzgardziła nią po prostu
miłość to zaczarowane słowo
potrafi wyczynić cuda wielkie
dlaczego ja go wypowiedzieć nie umiem
może ja tez jestem zaczarowany
może zaczarowała mnie dziewczyna
drobna niezwyczajna kiedyś
jej nie mogłem wykrztusić tego słowa
a innej kłamać się nie godzi

 

 

„Tęsknota@)--,--'---

Tęsknię za Tobą
jak mężczyzna tylko potrafi
całej duszy swą osnową
szukałem Ciebie wszędzie
byłem słońca promykiem
szukałem Cię
między gwiazdami
księżyc mi powiedział
że jesteś i tęsknisz
we śnie widzę Twą twarz
delikatnym
babim latem otuloną
oczy wydatne jak węgle
ogniem bystrości wylane
usta jędrne miłością
ku całowaniu stworzone
mam z sobą różę czerwoną
w kolorze miłości
zerwaną świtem porannym
otuloną perłami rosy
zaniosę Ci
na skrzydłach tęsknoty
może wtedy uwierzysz…

 

 

„Gdzie jesteś@)--,--'---

Znajdę Cię kochana
jeszcze przed wieczorem
będę szukał wiatrem
szukał tęsknotą
różę przyniosę
uschniętą z miłości
na klęczkach Ci podam
dla mojej królowej
będę mówić wierszem
o naszej miłości
która łamie góry
i w kosmos ulata
jest w pieśni skowronka
i listku pierwiosnka
nie oddam Cię więcej
schowam w butonierce
razem z bzu kwiatem
znakiem wiosny
raczył się będę jego zapachem
wyjmował do obiadu
i kochał Cię
kochał na ziemi w niebie

 

 

„Miałem sen@)--,--'---

Był wczoraj i będzie jutro
kolorowy jak wiersz
zapachem łąki rozkwitła wiosna
byłaś Ty
w porannej mgle rozpromieniona
widziałem Twoje rozwiane włosy
jasne jak len wiatrem potargane
poprzetykane kwiatami wiosny
cała sukienka w kwiatach wielkich
maki i chabry
miłośnie szarpał ją wiatr
nadziwić się nie mógł jej pięknu
wokół roześmiany świat
bawiły się motyle
z Twego ciała zorzą bił blask
ścieliły się pod nogi trawy
wszyscy oddawali Ci cześć
łąki ptaki i kwiaty
drzewa kłaniały się w pas
nagi leżałem u Twych stóp
powiedziałaś… mój miły

 

 

„Witaj kochanie@)--,--'---

Patrz słońce zalało świat cały
cieszą się rośliny i ptaki
więc pójdźmy moja droga na spacer
posłuchamy jak rosną trawy
i słowik śpiewa
daj mi proszę swą rękę
przejdziemy się miła na łąkę
sprawdzić czy zakwitły kaczeńce
obejmę Cię miła blisko
całym sobą przytulę
może i za blisko
zapach zbóż i kwiatów
płaszczem nas otuli
przed wzrokiem
który jest zbyt ciekawy
szliśmy we dwoje
aleją kasztanów przed siebie
tam gdzie las się kończy
Twój zapach
do głowy gorącem uderza
odbiera rozum
nieprzystojnie kusi
zgarnąłem ręką
Twoje jak len włosy
odkryję oczy
które błyszczą gwiazdami
i oddech Twój
gorący pragnieniem
ręce me błądzą
głodne nieprzytomnie
po Twym ciele
wciąż nienasycone
chcą zapamiętać kształt
Twojego ciała już na zawsze
Ty stajesz się bezwolna
w mych ramionach gorących
pocałunków mi nie bronisz
jestem śmielszy w dążeniach
uciekł gdzieś rozum
pozostało
nieposkromione pragnienie

 

 

„Bukiet kasztanowca@)--,--'---

Pierwszy mój bukiet
był kasztanowy
przepiękny choć
bardzo nietrwały
ona go przyjęła
całą młodą piersią
ja z zażenowania
spłonąłem czerwienią
była piękną dziewczyną
królowa podwórka
wszystkich czarowała
warkoczem
w hebanach głowę
nosiła wysoko
na umizgi nieczuła
a jednak wtedy…
całowałem ją z uczuciem
jak tylko młodzieniec potrafi
całowałem namiętnie
w krytycznej chwili
dziewczyna uciekła
wystraszona wyzwaniem
pocałunków namiętnych
zachowała rozumu ostatek
gdy już po latach
odnalazłem dziewczynę
tę przyczynę moich
młodzieńczych rumieńców
męża pochowała
lecz nie zapomniała
jak w młodzieńczych
uściskach wyrastał koniec
naszej przyjaźni

 

 

PS  A w następnym wpisie blogowym przedstawimy ostatnią już wieczorkową część autorecytacji wierszy brackich poetów. Całość okraszona będzie zabawnymi powiedzonkami. Będą to dwuwersowe rymowanki scalające autora danego utworu z jego wierszem.

A co do KryWaja, to już przynętę zarzucił. W środę (8 lutego) o godz. 17 w Zespole Szkół Muzycznych w Koszalinie ze swoim tomikiem będzie się produkować Stasia Schreuder.

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Promocja almanachu "Dla Babci dla Dziadka"...

środa, 25 stycznia 2012 0:43

 

 

DZIADEK Z BABCIĄ

u

KRYWAJA

 

 

    

fotka 1 i 2. Młodzi recytatorzy - wnuczęta - których wiersze zamieszczone zostały w antologii.

fotka 3. Krysia Wajda - założycielka wydawnictwa "KryWaj" i Krysia Pilecka - konferansjer podczas promocji tomiku.

fotka 4. Publiczność - głównie owe Babcie i owi Dziadkowie - adresaci tekstów z dziadkowej antologii.

 

@)-->-->--  :-)  serce  ;-)  serce :-]   @)-->-->--

 

            Na koszalińskim rynku działa od niedawna wydawnictwo „KryWaj”. Jego założycielką jest dawna Bracka, Krysia Wajda. Ruszyła ze swoim drukarskim interesem energicznie i ma już kilka literackich promocji na liczniku. Ostatnią jest almanach o szczytnym tytule „Dla Babci dla Dziadka”. Prezentacja tej prześlicznej urody książeczki o małych rozmiarach odbyła się w sali konferencyjnej Koszalińskiej Biblioteki Publicznej przy placu Polonii.

            Babć i dziadków tegoż wieczoru było sporo, zarówno na widowni, jaki i na scenie. Dało się zauważyć i inne pokoleniowe grupy, które wyżej wymienionych obdarowywały na różne sposoby. A to rozdając różyczki, a to śpiewając , tudzież recytując wiersze. I właśnie poezji było najwięcej. To ona, oprócz oczywiście babć i dziadków, była jakby dominująca. No, w końcu promocja owej książeczki była niejako zaczynem, by ów wieczór literacko-muzyczny zorganizować.

            Antologia poezji „Dla Babci dla Dziadka”, to ponad stu stronicowa książeczka, a w niej wiersze trzydziestu sześciu autorów. Motywem dekoracyjnym jest słonecznik. Tenże kwiat słońca, to również logo wydawnicze Krysiowego biznesu. We wstępie owej książeczki Krysia Wajda napisała: „Dwa styczniowe dni (21 stycznia – Dzień Babci, 22 stycznia Dzień Dziadka), jedyne i niepowtarzalne w całym roku kalendarzowym stały się inspiracją do stworzenia tej małej książeczki. Autorami tekstów są zarówno ludzie młodzi jak i osoby dorosłe. W przeważającej części są to lokalni twórcy, autorzy z Koszalina i okolic”.

            Pośród autorów nie mogło oczywiście zabraknąć członków naszego Bractwa. Oto oni w kolejności alfabetycznej: Regina Adamowicz, Roman Dopieralski, Robert Kamin, Lech Kamiński, Lidia Nowosad, Krystyna Pilecka, Ludmiła Raźniak, Maria Rudecka, Emilia Szybista i Irena Wiercińska. A oto cytaty z poszczególnych wierszy Brackich…

            Wiersz Reginy Adamowicz „Święto Babci i Dziadka” zaczyna się tak: „Miała Babcia wnucząt sporo / Dziadek mówi że pięcioro / Babcia twierdzi że jest szósty / a więc smaży pączki chrusty / bo dziś święto Babci – jutro Dziadka”. A tak wiersz się kończy: „Babciu daj mi na komórkę / mnie na lalkę mnie na lody / mnie na bluzkę z Domu Mody // Zjedli pączki zjedli chrusty / zostawili portfel pusty”.

            Romanowi Dopieralskiemu do stworzenia pierwszej zwrotki w wierszu pt. „Dziadków  splecione dłonie” posłużyła struktura kolorów: „Choć nad srebrnym mieszkali jeziorem / ogród zielony splótł ich serca / przed szarością życia wciąż uciekali / by złote obchodzić gody”.

            Robert Kamin w swoim wierszu „Dla Babci Leokadii” dziękuje jej za: „cudowny dar życia / i ochronę przed mieczem już od chwil powicia” oraz „za poranek istnienia / za rymy pierwszych wierszy podniebne marzenia”, jak również: „za melodię pacierza – słodką i nadziejną / za garść ziaren dzieciństwa które dumnie wzejdą”.

            Lech Kamiński w wierszu „Antoś…” opisuje, jak to tytułowy bohater wybrał się na natury łono wraz ze swoim dziadkiem: „Antoś z Dziadkiem był w ogrodzie / Dziadek leżał w swym leżaku / Antoś buszował wśród kwiatów / odurzony zapachem lata”.

            „Różana konfitura Babuni” to wiersz Lidii Nowosad. A z niego dowiadujemy się: „Babunia konfiturową była mistrzynią / zbierała płatki róż do wiklinowego koszyka / potem smażyła konfiturę od rana / na konfiturę najlepsza jest róża dzika”.

            Krystyna Pilecka w wierszu „O Babci” opisuje, co też u tej Babci takiego: „U niej ciepło u niej słodko / pachnie mlekiem i szarotką / u niej piernik u niej miód / czy to bajka może cud”.

            Natomiast z utworu Ludmiły Raźniak „Na święto Dziadziusia” dowiedzieć się możemy, za co autorka dziękuje owemu dziadziusiowi: „Że opowiadasz na dobranoc bajki / że czytasz mi książeczki / że uczysz kochać Boga / i ojczyznę / i choć jestem mały / to dla Ciebie wielki”.

            A tak zaczyna swój wiersz pt. „Babcia”, Maria Rudecka: „Babcia Emilia taka ciepła i mięciutka / miała dla wnucząt zawsze jabłko lub gruszeczkę / do komody je kładła prościutko z ogródka / a na dobranoc mówiła nam jakąś bajeczkę”.

            A o co prosi swoją babunię Emilka Szybista? Oto inicjujące wersy z jej „Kołysanki Babuni”: „Opowiedz mi bajkę Babuniu za oknem wiatr wieje szaruga / opowiedz o cudach niewidach niech będzie radosna i długa”.

            I na koniec ostatnia bracka osoba, Irena Wiercińska, i fragment jej wiersza pt. „Kapliczka Dziadka Szczepana”: „Dziadek Szczepan idzie miedzą / w łanie zbóż nurza swoje dłonie / złote kłosy rozciera palcami / i sprawdza czy ziarno dojrzało / bo zbliża się czas żniw / i pora dożynek z wieńcami”.

            To tylko fragmenty pięknych wierszy, z których składa się ów prześlicznej urody poetycki tomik. I jak tu nie obdarować nim Babci swej i Dziadka swego. Ciepło sczytywane z jego strof zdolne stopić najtęższe lody. Bo miłość do naszych Babć i Dziadków, to najczystsza biel.

 

 

PS  Niebawem podamy możliwości zakupu owej cudowności pt. „Dla Babci dla Dziadka” i inne związane z tym szczegóły. I oczywiście:

WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO

WSZYSTKIM BABCIOM I DZIADKOM NA CAŁYM ŚWIECIE

ŻYCZY

NASZE LITERACKIE BRACTWO!!!

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Promocja Tomiku Reginy Adamowicz pt. "Myśli Dalekie i Bliskie"

sobota, 12 czerwca 2010 18:44
Promocja nowego Tomiku Poetyckiego
Reginy Adamowicz
p.t. :Myśli Dalekie I Bliskie"






Dnia 11 czerwca 2010 r.
W Koszalińskim Domku Kata
na ul. Grodzkiej
Odbyła się promocja nowego, piątego już,
 w dorobku poetyckim
 Reginy Adamowicz,
tomiku wierszy
pod tytułem "Myśli Dalekie I Bliskie".
Na spotkanie z poetką przybyło liczne grono gości.
Wiersze recytowały:
Beata Piocha
Krystyna Pilecka
i Lidia Nowosad
- na co dzień działające w KBL-u.
Muzycznie ubogacał spotkanie
Stanisław Żabiński
- Prezes Stowarzyszenia Ikar,
który napisał muzykę
do kilku wybranych utworów z tomiku Reginy.
Wtórowały mu:
Beata i Asia Hawran
-dwie instrumentalistki
z Zespołu Szkół Muzycznych w Koszalinie.
Podczas spotkania można było porozmawiać z poetką
oraz otrzymać jej autograf.
Spotkanie zakończyła wspaniała biesiada.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Tomasz Jastrun w Koszalinie

piątek, 13 czerwca 2008 14:01

 

 

“Z NATURY JESTEM PESYMISTĄ…”

 

 

Tomasz Jastrun – poeta, eseista, krytyk literacki, reporter – spotkał się wczoraj (12 czerwca, czwartek) w koszalińskim Klubie Garnizonowym z czytelnikami. Jest on laureatem wielu nagród (Fundacja Roberta Gravesa, Fundacja Kościelskich, nagroda kulturalna NSZZ “Solidarność” za twórczość z okresu stanu wojennego, nagroda Dziennikarzy Niezależnych im. A. Słonimskiego, nagroda liter. paryskiej “Kultury”). W stanie wojennym ukrywał się, był internowany. W latach 1982-88 redagował drugi obieg pisma literackiego “Wezwanie”. W latach 1990-94 był dyrektorem Instytutu Polskiego w Sztokholmie i attache kulturalnym w Szwecji. Obecnie daje się poznać jako komentator polskiej rzeczywistości społeczno-politycznej...

 

W sali kominkowej Garnizonowego Klubu Tomasz Jastrun odpowiadał na pytania licznie zebranych słuchaczy. I to nic, że krzesła w połowie obsadzone były żołnierzami zasadniczej służby wojskowej. Fakt faktem, iż wolnych miejsc siedzących nie było wcale, a co niektórzy poborowi musieli nawet na stojąco podpierać salowe ściany i parapety…

W dzieciństwie Jastrun mieszkał niemalże wyłącznie wśród pisarzy. Matka pisała książki dla dzieci, ojciec poeta, eseista. Sąsiad z parteru – pisarz. Nad nim też mieszkał pisarz. -“Istne wariatkowo. Komunistyczny wymysł, by pisarzy skupić w jednym miejscu” – skarżył się nieco pan Jastrun – junior, stwierdzając, że teraz tak by nie mógł. -“Byłem za blisko tego wszystkiego, by być pod wielkim wpływem ich twórczości. Tak to już z reguły jest, że będąc chłopcem, nie docenia się i nawet nie zauważa talentów innych ludzi…”

“Piszę teraz dużo, tak zwane teksty na zamówienie. Ja to nazywam odrabianiem lekcji. Do tygodnika “Newsweeka” na przykład muszę napisać felieton. Myślę, że pobyt w Koszalinie podsunie mi jakiś temat…” - wyznał pełen nadziei pan Tomasz. Przyznał się jeszcze do uzależnienia w szukaniu tematów. -“Nawet teraz, kiedy z państwem siedzę, też szukam…

O Związku Literatów Polskich Jastrun powiedział: “Uważam, że pisarzom takie związki nie są potrzebne” . Spowodował tym stwierdzeniem lekki szmerek na sali. Obecni wśród publiczności przedstawiciele koszalińskiego oddziału ZLP poczęli oponować i przedstawiać swoje racje, co do korzyści wynikających dla piszącego z przynależności do owego związku. Jastrun trwał nieugięcie przy swoich poglądach, twierdząc: “Kiedyś bycie w takim związku to był prestiż. Nie tak łatwo było do niego należeć. Swego czasu na jego czele stał nie byle kto, bo sam Jarosław Iwaszkiewicz. A teraz… młodzi literaci na takie zebrania nie chodzą wcale…”. Dodał jeszcze, że środowiska literackie istniały za PRL-u. Teraz już nie ma czegoś takiego. Teraz literat jest sam na sam z internetem co najwyżej. Co jemu osobiście odpowiada, bowiem jest indywidualistą i w tym układzie czuje się najlepiej…

“Oglądałerm swoje teczki, te okruszki, które bezpieka zbierała na mój temat.” opowiedział Jastrun nieco o swojej niedziałalności agenturalnej, bowiem żadnym Lolkiem, czy też Bolkiem nigdy nie był i być nie ma najmniejszego zamiaru. –“Tych teczek o mnie jest chyba sześć, albo i więcej” kontynuował inwigilacyjny temat pan Tomasz. –“A śledził mnie Fin o węgierskich korzeniach. Te jego raporty o mnie były “cudownie” humorystyczne. Umarł parę lat temu na serce, więc nie będę go już musiał mordować za to, co mi zrobił” – równie humorystycznie wyraził się Jastrun o swoim “aniele stróżu”. W 1986 roku pisarza uznano za przypadek beznadziejny, niereformowalny i nie do przekabacenia, wobec czego teczki już na dobre zostały odłożone do archiwum ówczesnego Urzędu Bezpieczeństwa…

-“Z natury jestem pesymistą…” określił się Jastrun zapytany o swoją twórczość. Zaś o swojej ostatniej książce powiedział: “Jest ona mroczna, ciemna. Każdy pyta, ile z tego, to moje własne przeżycia. Niezmiennie odpowiadam, że to wszystko jakby fikcja”. A książka “Rzeka podziemna” wydana w 2005 roku, to fistoria pogrążającego się w depresji człowieka, który nie wytrzymuje tempa pędzącej coraz szybciej cywilizacji. “(…)Ludzie po śmierci wyglądają o wiele młodziej, znika z ich twarzy napięcie, gdyż odchodzi cierpienie(…)” – to urywek z owej książki i zarazem wniosek, do którego dochodzi jej główny bohater, chcący się unicestwić.

O poezji Jastrun powiedział: “Poezja przychodzi i odchodzi. Poezja, to skupienie. Zaś w obecnych czasach trudno o skupienie. Dominuje pośpiech, pocięty obraz i SMS-y. Współczesność nie sprzyja poezji. Teraz jest tak, że wszyscy piszą, a nikt tego nie czyta i tych tomików nie kupuje…”. Następnie zaczął recytować swoje utwory. “Pierwsze spojrzenie”, to wiersz oparty na kanwie własnego przeżycia, kiedy półtoraroczny wnuczek spojrzał w niebo i spytał go o gwiazdy. “Śnieg”, “Widzenie”, “Lekcja religii z ks. Twardowskim” to kolejne utwory. Z tomiku pt. “Tylko miłość idzie do nieba” wyrecytował: “Przytul się do mnie” i “Jeszcze raz o miłości”. –“Jestem teraz rozdarty pomiędzy narodzinami i śmiercią. Już zaczynają odchodzić moi przyjaciele. Z drugiej zaś strony rodzina zaczyna mi się powiększać” – powiedział, kiedy z tomiku “Powitania i pożegnania” sczytywał “Boksera”. Potem był jeszcze “Pies”, “O karaluchu”, by puentować “Uśmiechem”…

Na zakończenie spotkania Jastrun otrzymał od Koszalińskiego Bractwa Literackiego – Antologię “Przez pryzmat 10 lat” i ostatnie (dwunaste) pokonkursowe wydanie tomiku “Istoty Człowieka”. Antologia przedstawia historię dziesięciu edycji Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego im. Eugeniusza Buczaka oraz sylwetki i wiersze poetów należących do Bractwa. Zaś “Istota Człowieka” to konkurs, który Bractwo corocznie organizuje. W tym roku odbędzie się jego trzynasta już edycja. Od Klubu Garnizonowego czwartkowy gość dostał “aniołka na szczęście”, czyli tzw. rzemiosło ręczne. –“Choć jestem areligijny, to w anioły wierzę!” – powiedział Tomasz Jastrun na odchodne.

/Roman Dopieralski/

 

 

 

PS W imieniu swoim i całego Bractwa, życzę panu Tomaszowi Jastrunowi przyjemnej lektury, kiedy owe prezenty od naszego Bractwa będzie sczytywał.

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Wiersze Ireny Wiercińskiej

wtorek, 15 kwietnia 2008 15:18

 

 

PREZENTACJA JEDNEGO AUTORA

 

 

To już druga taka prezentacja, którą na comiesięcznym Wieczorku Literackim udało się nam przedstawić. Raczej będzie kontynuowana, bowiem głosów krytyki nie słychać. Zatem nic nie stoi na przeszkodzie, by już na kolejnym literackim przedsięwzięciu (17 kwietnia), zaprezentować kolejnego poetę. Póki co, oto ostatnia prezentacja…

 

 

Irena Wiercińska

 

Irena Maria Wiercińska, z domu Ciosek, urodziła się w Dębinie woj. Lubelskie. Szkołę podstawową kończyła w Zakrzówku. Uczęszczając do gimnazjum, przebywała pod opieką zakonnic – Sióstr Salezjanek. Abiturientka rocznika 1952. Pierwszą pracę podjęła w Warszawie w pracowni malarskiej porcelany. Potem był Połczyn Zdrój jako dekorator okien wystawowych, by w roku 1967 na dobre osiąść w Koszalinie, na stanowisku kierownika Działu Organizacji i Techniki Handlu oraz Reklamy w WSS “Społem”. Swoją edukację uzupełniła jeszcze czteroletnim studium zaocznym na Wydziale Handlu Wewnętrznego w Warszawie. Obecnie przebywa na emeryturze. Z zamiłowania – plastyk i poetka…

 

 

 

Literatura i słowo interesowały Irenę od dawna. Pierwsze poetyckie utwory wyszły spod jej pióra, kiedy miała 14 lat. Swoje doświadczenia i pragnienia Irena stara się przenosić na papier…

 

ZAWSZE

 

daj mi dłonie

których pieszczoty

powodują serca drżenie

 

daj mi oczy

z burzą iskier

rozgrzewających

krew ostygłą w żyłach

 

daj mi usta

gorące

niecierpliwe

łakome rozkoszy

 

chcę twego kochania

dziś

jutro

zawsze

 

 

Irena jest bez wątpienia człowiekiem niezwykle wrażliwym. Doświadczonym przez życie. Najwyraźniej z tego doświadczenia czerpie naukę - z pogodą i nadzieją patrząc w przyszłość…

 

ZMĘCZENIE

 

Jestem zmęczona

jak w kąt rzucony

zmięty papier

który nie może ponownie

stać się gładką kartką

 

jestem wyschnięta z myśli

jak szeleszcząca roślina

którą spaliło słońce

i dla której w ziemi

zabrakło wilgoci

 

jestem przeżarta bólem

jak żelazo dotknięte rdzą

której usunąć nie można

bo jest tajemną głębią

jakiegoś początku

 

jestem gasnącym krzykiem

który odpływa falą

niosącą cierpliwie

wszystko co było

tam gdzie mnie nie będzie

 

ale jeszcze jestem tu…

i za to dziękuję Ci Panie Boże

może jutro wrócą siły

a czas sprawiedliwie odmierzy

cierpienie i szczęście

 

 

 

W utworach Ireny wyczuwa się lekkość pióra. Irena wprost “bawi się” słowem. Jej poezja jest przemyślana i mądra. Niekiedy zaskakująca w części finalnej…

 

TĘSKNOTA

 

opowiedz mi proszę

o falach

co do brzegu pędzą

z białymi grzywami

 

o wilgotnym piasku

który śpiewnym chrzęstem

delikatnie pieści

mokre nagie stopy

 

opowiedz o mewach

co krzyczą

nad morza wodami

i o dzieciach

co z piasku budują zamki

najpiękniejsze w świecie

 

opowiedz

a ja słuchać będę

z zamkniętymi oczami

by dotknąć kamieni

co u brzegu legły

szlifowane falą

jak najdroższe diamenty

 

dotknę też

wyniesionych z rozszalałych

głębin

muszelek

kruchych

jak pamięć ludzka

i jak wątek zerwany

nagle

choć niechcianie

 

opowiedz

a potem zapomnij

o mojej tęsknocie

i mojej nadziei

 

 

“Piękna kobieta podoba się oczom

dobra kobieta podoba się sercu

Pierwsza jest klejnotem

druga skarbem”

Tak mawiał Napoleon I. A co na to Irena?

 

WIOSNA, KOBIETA I NIE TYLKO…

 

Ech, kobieta - jak tu oprzeć się urodzie

w której wszystko serce cieszy

uśmiech, oczy, rygor w modzie

i ta kibić, i ta zwiewność, co się śpieszy

 

Ech kobieta - co uskrzydla odwagę mężnych

Do rzeczy wielkich i niezbędnych

jest natchnieniem twórców wszelkich

malarzy, poetów i modrych trendów

 

Ech kobieta - w szczęściu młodość,

gdy jest mądra, pracowita, gospodarna

żona, matka, wielka miłość

kobieta odpowiedzialna

 

Ech kobieta - słodycz świata

bez niej życie nie ma sensu

jest jak nektar w pięknych kwiatach

kusi, nęci, obiecuje urok seksu

 

Ona wie, że jest miłości ogniem

bo ogrzewa dom, rodzinę, przyjaciół bliskich

lub niszczącym żarem gniewu i popiołem

gdy zamiast miłości są tylko miłostki

 

Ech, kobieta czy kobietka

każda miła, czuła, piękna

szelmutka i filuterna kokietka

któa daje wszystko, co lubi mężczyzna

 

Lecz kobieta bez mężczyzny szybko więdnie

tak, jak więdną kwiat wiosny

kiedy mija ich pora kwitnienia

tracą barwę i czar istnienia

 

I tu ukłon w stronę panów

że uznają Święto Kobiet

nie szczędząc życzeń i upominków

wiążą z kwiatów piękny bukiet

 

Dziś za oknem jest juz wiosna

nie za wczesna, nie spóźniona

po prostu niezdecydowana

wiosna koszalińska .....

 

nasza wiosna… z kobietami

 

 

 

Irena swoim pomysłem na wiersz potrafi rozśmieszyć i sama też się przy tym nieźle bawi. I pomyśleć, że ten wiersz, “Samotna planeta”, ma już ponad 50 lat…

 

SAMOTNA PLANETA

 

Jesteś jak zgubione cacko urwane z łańcuszka

Piękne, kolorowe i błyszczące słońca światłem

Zawieszona w próżni, jakby od niechcenia

Kusisz nie znane aby chciało cię odnaleźć

 

Pędzisz po kosmicznych drogach wszechświata

Przecinając szlaki planet nie mniejszej urody

A mimo to, wciąż jesteś samotna

Skazana na stan wiecznego egoizmu i tęsknoty

 

Niesiesz na sobie życie pulsujące

A wewnątrz tętno gorące rozbudzonej magmy

Twoją energię, dynamizm, twoje serce

 

Ziemio – jesteś cudem ponad pojęciowym

Cudem kosmicznym, sekretem bez klucza

A my z tobą: dziećmi, ofiarami, czy życiem próbnym?

 

Zrób kawał, urwij się ze sznurka

Zmień drogę swojego bałamutnego latania

I w inne ciekawsze rejony daj nurka!

 

Będzie odmiennie, może bardzo dziwnie?

Lecz jeśli jesteś sama wśród echa przestworzy

To naiwnością dziecka jest szukać podobieństw!

 

 

Oto wypowiedź Ireny: “W koszalińskim Bractwie Literackim spotkałam ludzi zdolnych, wrażliwych, wyróżnianych, przyjaznych i wspomagających mniej doświadczonych. Dzięki Bractwu i ja stałam się odważniejsza…”. Kiedy przeczytałem wiersz Ireny “Dola człowiecza” z 1982 roku, stwierdziłem, że czego jak czego, ale odwagi literackiej to Irenie na pewno nie brakuje...

 

DOLA CZŁOWIECZA

Pierwszy zachwyt poznania

Pierwsze uczucie radości

Pierwsza zabawka w rączętach dziecięcia

Pierwszy taniec i wzruszenie miłości

 

Pierwsza gorzka łza cierpienia

Pierwszy smutek utraconej nadziei

Pierwsze zdrady zaufania

Pierwsza bolesna strata w prawie śmierci

 

W tym wszystkim jest los człowieka

Pokoleniowa konieczność istnienia

Dola pojedyńczego ziemskiego żywota

Jedna szansa jej godnego spełnienia

 

Zgadzam się na życie trudne

Lecz odrzucam całym sercem matczynym

Wojnę śmiercionośną, okrutną

O mordercze, zdradliwe sztylety

 

Odrzucam bestialstwo i przemoc

Męczeństwo głodu i upokorzenia

Bezprawne przekracznie granic

Ingerencję w wolność sumienia

 

Z pokorą przyjmuję wyboistą drogę

Lecz nie zgadzam się na niedolę ludzką

Z woli agresywnego przeciwnika

Ja protestuję! JA PROTESTUJĘ

A TY!

 

 

 

Irenka uznaje raczej tradycyjny układ partnerski, gdzie kobieta jest tą delikatną, wrażliwą istotą. Pełną ciepła, a nie wyemancypowaną buntowniczką XXI wieku…

 

BYĆ KOBIETĄ WYMARZONĄ

 

“Być kobietą, był kobietą”

jak to łatwo śpiewać o tym

i jak łatwo jest pomarzyć

że można chwytać szczęście w obie ręce

i wielką miłość schować w sercu

 

“Być kobietą, być kobietą”

aby gonić uśmiech losu

aby w tańcu dreszcz emocji

przeżyć w czułym przytuleniu

patrząc kochankowi w oczy

 

“Być kobietą, być kobietą”

tą jedyną wymarzoną

w meandrach życia najukochańszą

kobietą niezastąpioną

żoną, matką i kochanką

 

Być kobietą, być kobietą”

eleganckąm zwiewną, uśmiechniętą

która w domu zawsze czeka

na mężczyznę, którego kocha

bo dzięki niemu jest kobietą

 

Dla Ciebie chcę być tęsknotą…

 

 

Irena lubi i pragnie dzielić się swoim postrzeganiem świata. Niekiedy swoje wiersze naznacza ciutką nutki filozoficznej

 

SZCZĘŚCIARZ…

 

Nie bój się szczęścia

ono przychodzi i odchodzi

jak dzień i noc

jak przypływ i odpływ morza

Jest i go nie ma!

 

Nie myśl ciągle o szczęściu

jeśli nie przyjdzie

nie zrobi zawodu

Przyjdzie

zrobi miłą niespodziankę

Tobie i twojemu sercu

 

Szczęście zawsze sprzyja tym

którzy umieją je chwytać

Szczęście towarzyszy śmiałym

i kiedy pechowiec szuka klucza

S z c z ę ś c i a r z

wszystkie drzwi otwiera “wytrychem”

 

Szczęście przemija

jak wszystko na świecie

jest samolubne

ale można je mnożyć

gdy się je dzieli z miłością

z drugim człowiekiem

 

 

 

PS Wypada życzyć Irenie aby pozostała owym tytułowym z wiersza “szczęściarzem”, by wyłącznie wytrychem otwierać wszystkie drzwi - klucz pozostawiając pechowcom. Sama Irenka zapewniła zebranych, że ten pierwszy wydany tomik nie będzie jej ostatnim…

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Promocja książki Krystyny Pileckiej

czwartek, 05 kwietnia 2007 23:02


Krysia Pilecka

kanclerz Krajowego Bractwa Literackiego
w Koszalinie,
miała we wtorek (3 kwietnia) 2007 r.
promocję książeczki dla dzieci
pt. „4 jak cztery pory roku”.

 


Prezentacja odbyła się
w koszalińskim przedszkolu nr 3,
zaś artystyczną oprawą,
wraz z recytacją wierszy,
zajęły się dzieci z grupy V.

 

Spotkanie rozpoczął wiersz
zatytułowany
„Rok”
w wykonaniu Grzesia, Karola, Patryka i Laury:

Pory roku są cztery

Rok ma cztery kwartały

Wiosna, lato, jesień, zima

I to już jest roczek cały

 

Wiosną zieleń króluje

Kwiatki i motyle latem

Jesień brązem i złotem maluje

A zimą – biel nad światem

 

Wszystkie cztery pory roku

Piękne są i bogate

Obsypują naszą ziemię

Śniegiem, deszczem, liściem, kwiatem

 

Co się jeszcze w roku dzieje?

Co się dzieje w każdej porze?

Dowiesz się, gdy Książeczkę przeczytasz

Ona Ci w tym pomoże

 

Po grupowym tańcu koedukacyjnym
do melodii
z „Pór roku” Antonio Vivaldiego,
dzieci w kolejnej recytacji zapytywały
 licznie zebranych gości o to,
kto się śmieje, gdy wiosenne słońce grzeje?
Po czym udzieliły odpowiedzi,
że to są fiołki, niezabudki i w wózeczku Grześ malutki...

Natomiast Klaudia, Kamil, Karol i Hubert
przedstawiły scenkę do wiersza pt. „Zielona żabka”,
w którym płaz chwalipięta zlekceważył swojego odwiecznego wroga:
 „…Nie boję się nawet bociana / Co po łące brodzi od rana…”. 
Jedynie dobry tego dnia humor ptaka spowodował,
że tym razem żabce uszło płazem:
„…Na szczęście dzień piękny mamy / Zaniosę cię do mamy / Ale… pamiętaj – koniec z przechwałkami!”…

W kolejnym wierszu
pt. „Wiosenne kwiaty”
recytatorami byli Michał, Oliwia i Natalka:

Kolorowa wiosna

W parku i na łące

Zielono już w koło

I przygrzewa słońce

 

Wiosna kwiaty sypie

Barwi klomby, grządki

Na drzewach rozwija

Kolorowe pąki

 

Kolorowe kwiaty

I… ptaki śpiewają

Tak z poranną rosą

Wiosenkę witają

 

To już druga książka
Krystyny Pileckiej
napisana wyłącznie
dla małego czytelnika.

Pierwszą była
„Mewa Skrzeczka – o Koszalinie dla dzieci”
wydana w 2004 roku. 
–„Cała Polska czyta dzieciom,
a niektórzy – tak jak pani Krysia – to nawet piszą…” – podsumowała poetyckie spotkanie
Iwona Chrzanowska,
dyrektor koszalińskiego
Przedszkola nr 3.

 

/Romek Dopieralski/

 

 

<> 

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Promocja Antologii za nami!!!

środa, 13 grudnia 2006 15:09




10 grudnia 2006r.
w niedzielne popołudnie
odbyła się
promocja
Antologii
Krajowego Bractwa Literackiego
w Koszalinie
p.t.
"Przez Pryzmat 10 lat"
Istota człowieka.

<> Frekwencja dopisała znakomicie,
sala była wypełniona po brzegi.
Wieczór  rozpoczął się
utworem F. Chopina,
wspaniale zagranym przez uczennicę Państwowego Zespołu Szkół Muzycznych
im. G. Bacewicz w Koszalinie,
po którym
Kanclerz Bractwa -  Krystyna Pilecka przedstawiła historię Istoty człowieka i działalności KBL-u.

Wszyscy uczcili
minutą ciszy
pamięć takich zacnych ludzi jak:
E. Buczaka,
A. Kordiasz,
I. Krupskiej,
Jacka Piochy,
którzy w okresie 10 -lecia
przenieśli się do wieczności,
aby  działać na niwie Pana.


 

 Promocję ubogaciła recytacja wierszy 
w wykonaniu uczniów
II klasy
z Zespołu Szkół nr 2  w Koszalinie.
Ubrani na czarno uczniowie,
wkomponowani w scenerię,
wspaniale i niemalże profesjonalnie
recytowali wiersze
 autorów Antologii
i jednocześnie bohaterów
 imprezy promocyjnej.
Wieczór prowadziła
rewelacyjna Beata Piocha,
-autorka scenariusza,
poetka
i współorganizatorka uroczystości.
Każdy autor
był zapraszany
na specjalny fotel honorowy,
na którym siedząc,
słuchał krótkiej prezentacji własnej osoby,
 a następnie własnego utworu
w interpretacji recytatora.
Kanclerz Bractwa - Krystyna Pilecka
oraz  Ludmiła Janusewicz,
reprezentująca MOK w Koszalinie,
wręczały każdemu poecie
egzemplarze autorskie.

    Wieczór był prawdziwą ucztą
dla ciała i ducha.
 Pożywką dla ducha
były wspaniałe utwory
koszalińskich poetów,
a pożywką dla ciała
- słodka biesiada i szampan.
Kto nie był z nami
 tam i wtedy,
niech żałuje,
a książki są do nabycia
w Klubie Garnizonowym
na ul. Andersa 32
 w Koszalinie!!!

 



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


wtorek, 20 lutego 2018

Licznik odwiedzin:  545 781  

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728    

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Blog Krajowego Bractwa Literackiego w Koszalinie zrzeszającego lokalnych literatów głównie poetów.

O mnie


Jestem Romek spod znaku Wodnika. Mieszkam w Koszalinie. Pisanie, to mój późno odkryty żywioł. Poza tym zawsze był sport. Jestem niezłym dendrologiem drzew owocowych. Specjalizuję się w wyrobie win.

ukryj współtwórców

Statystyki

Odwiedziny: 545781
Wpisy
  • liczba: 707
  • komentarze: 5421
Galerie
  • liczba zdjęć: 93
  • komentarze: 27
Bloog istnieje od: 4231 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl