Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 278 088 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


"PREZENTACJA JEDNEGO AUTORA"

środa, 12 marca 2008 14:38

Oto najnowsza pozycja tematyczna na naszym bloogu – “Prezentacja jednego autora”. Jej faktyczny debiut nastąpił podczas lutowego Wieczorka Literackiego (“Kochaj i pisz – pisz bo kochasz”). Pionierem, którego wiersze przecierały szlak w tejże świeżynce, był Janek Lutobarski. Wespół z przyjaciółmi po piórze stworzył on mini spektakl poetycki, składający się z ośmiu jego wierszy. Utwory pochodzą z debiutanckiego tomiku Janka, pt “Chwile malowane słowem”, który ukazał się w ubiegłym roku.

 

Jan Lutobarski

JANEK LUTOBARSKI SHOW

 

Jest mieszkańcem Koszalina. Urodził się w Rypinie, gdzie spędził dzieciństwo i młodość. Mając 19 lat przyjechał do Koszalina w 1953 roku i jako budowniczy rozpoczął od odgruzowywania Starówki, by potem odbudowywać miasto. Poezją interesuje się od dawna. Od kilku lat pisze wiersze. Należy do Krajowego Bractwa Literackiego w Koszalinie.

 

Tak jak każdy ma swojego mola, co go gryzie, tak i każdy ma ponoć swoje drzewo, które mu rośnie. Janek ma takie drzewo. Ono nawet wyciska piętno na jego utworach…

 

JARZĘBINA

 

Za mym oknem jest drzewo

jarzębina czerwona

która zawsze na wiosnę

kwiatem wita nasz dom

 

Za mym oknem jest drzewo

co przeżyło pół wieku

było świadkiem narodzin

chwil radosnych i złych

 

Dziś natchnieniem jest moim

kwiatem budzi wspomnienia

przypomina o latach

kiedy rosłem wraz z nią

 

Szumem liści spokojna

szepce przed wieczorem

zapowiada sen piękny

i w zadumie tak trwa

 

Pojąć trudno co skrywa

ale ja ją rozumiem

zwłaszcza gdy czerwienią

i liści szumem gra

 

Samotnemu nie jest dobrze na tym ziemskim padole. Janek ma to szczęście, że przez życie nie brnie sam. Czyni to z wybranką swego serca, żoną Felicją…

 

ŻYCIE WE DWOJE

 

Życie wielką jest udręką

Lecz gdy musisz już w nim tkwić

Przyjmuj wszystko pełen wdzięku

Bo tak w życiu musi być

 

Nie ma sensu być zgorzkniałym

Nie ma sensu brudy prać

Trzeba mężnym być, wspaniałym

By zaczęło w piersi grać

 

Iść do przodu, iść przebojem

A najlepiej jeszcze z kimś

Bo we dwoje iść przebojem

To przewodnia życia myśl

 

 *

Tak jak mury obronne Koszalina wpisane są w historię miasta, tak Janek swoimi wierszami wpisuje się w historię literackiej braci…

 

MURY OBRONNE KOSZALINA

 

Stare mury obronne

to historia miasta

która zapisana

na zawsze w nich zostanie

 

Na obrzeżach Starówki

stoją sobie dumne

były świadkiem narodzin

zburzonego miasta

 

W tą historię wpisany

jest chłopczyna młodziutki

który dotarł po wojnie

odbudować ten gród

 

I pozostał wierny

aż pół wieku minęło

nim się spostrzegł dorosłym

że opłacił się trud

 

Dzisiaj żyje w tym mieście

obok murów obronnych

nadal tworzy historię

w którą wpisał się sam

 

 *

Stosunek Janka do przyrody nie jest obojętny. Zatem dobrze trafił osiedlając się w tym grodzie, bowiem Koszalin postrzegany jest jako miasto zielone. Więc ten nasz Janek wpatruje się w tą przyrodę i wpatruje…

 

W KOSZALIŃSKIM PARKU

 

Nad stawem w parku

wierzby pochylone

długie warkocze swe plotą

w zieleni wiosennej

stoją dostojne

i w lustro wody wpatrzone

nad nimi niebo

w błękit malowane

obłokiem białym

czasem przysłonięte

nastrój tworzy sielski

tak potrzebny chwili

wokół wszystko tchnie spokojem

siedzę i patrzę

bo patrzeć już muszę

urzeczony widokiem tak pięknym

odejść z parku nie mogę

gdyż uronię coś jeszcze

a potem sobie nie daruję

 

 *

Janek swoim samochodem zwiedził już spory kawałek naszego globu. Janek to taki swoisty obieżyświat z duszą poety. I choć już zwiedził wiele, nadal na poznawanie pazerny jest…

 

PO POWROCIE Z WAKACJI

 

Po powrocie z wakacji

jestem rozbitym ptakiem

skrzydła moje unieść mnie

nie mogą…

A tak chciałbym oderwać

się od ziemi, polecieć daleko

nad lasy, ruczaje

i nakarmić oczy co tylko

ptakom jest dane

Chyba w następnym życiu

ptakiem zostanę…

 

 *

Janek wrażliwymi oczyma sczytuje świat. I choć skrywa je pod szkłami okular, pogodne są to oczy…

 

OCZY

 

Oczy mokre od łez

są światłem duszy

wyrazem bólu

przeżytych wzruszeń

Oczy mokre od łez

są pięknem twarzy

pomalowanej smutkiem

na chwilę

Kiedy wyschną są inne

głębią zaskakują

tyle mówić potrafią

usta zastępując

i już patrzysz

i czytasz

i aż tyle wiesz…

Nie do wiary po prostu

ile mówić potrafią

 

 *

Co prawda Janek, jak większość poetów, wypowiada się głównie poprzez pióro i kartkę papieru, jednak jest on również bacznym obserwatorem ludzkiej mimiki. Z ust wiele potrafi wyczytać…

 

USTA

 

Widziałem usta czerwone od grzechu

Dyszące rozkoszą zmysłowych fal

Widziałem usta w radosnym uśmiechu

Gdy w sercu miłość urządziła bal

 

Lecz nie zawsze szczęście maluje oblicze

Są dni czarne, które odbierają wdzięk

Wtedy usta drżące jak na wietrze znicze

Ciche i zamknięte pokonują lęk

 

Ale najpiękniejsze są usta spokojne

Padają z nich słowa, ciepłe z głębi duszy

Niosą radość ludziom karminem upojne

Ty patrzysz i słuchasz, już je kochać musisz

 

 *

Janek na każdym kroku i o każdym czasie okazuje swoje przywiązanie do Koszalina. Tym razem rzecz będzie o poranku. Oby ten nasz Janek – miłośnik grodu nad Dzierżęcinką – takich poranków miał jeszcze niezliczoną ilość. Niechaj nadal opiewa je w swoich wierszach…

 

PORANEK W KOSZALINIE

 

Patrzę rano przez okno

jest pogoda, jest słońce

jarzębina za oknem rozkwita

 

Już wychodzę na spacer

centum miasta blisko

więc z Papieżem najpierw się witam

 

Jego pomnik tu stoi

przed Katedrą gotycką

i w historię jest miasta wpisany

 

Tworzy nastrój powagi

ludziom tak bardzo bliski

i cieszymy się, że jest razem z nami

 

Ratusz po drugiej stronie

więc ulicę przemierzam

i na placu wśród gołębi stoję

 

Pełno ludzi na ławkach

dzieci gołębie karmią

a ja tylko jednego się boję

 

By nie spłoszyć tej chmary

by zostały tu z nami

przez ogony ich wolno przestępuję

 

Jestem już przy fontannie

siadam na ławce szybko

tu jest chłodno i dobrze się czuję

*

PS Po swoim show, Janek wszystkich zebranych (a nie było ich mało!) poczęstował lampką szampana. W kolejnej "PREZENTACJI JEDNEGO AUTORA" będą wiersze Ireny Wiercińskiej.

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (15) | dodaj komentarz

Nowe wiersze Jana Lutobarskiego

niedziela, 22 kwietnia 2007 17:42



 

Jan Lutobarski
i jego wiersze:

ZAGUBIONY

Obojętny na wszystko.
Toczył życie swoje.
Miał imię nazwisko
i to było wszystko.

Zimne słowa padały
z jego zimnych ust.
 Nienawiścią pałały
oczy martwe już.

Nie urodzi się człowiek
w człowieku przegranym.
Tak jak nie wzejdzie zboże
w polu nie obsianym .



Usta

 

Widziałem usta czerwone od grzechu
Dyszące rozkoszą zmysłowych fal
Widziałem usta w radosnym uśmiechu
Gdy w sercu miłość urządziła bal


Lecz nie zawsze szczęście maluje oblicze
Są dni czarne które odbierają wdzięk
Wtedy usta drżące jak na wietrze znicze
Ciche i zamknięte pokonują lęk

Ale najpiękniejsze są usta spokojne
Padają z nich słowa, ciepłe z głębi duszy
Niosą radość ludziom karminem upojne
Ty patrzysz i słuchasz już je kochać musisz


Spacer w deszczu

Świat za oknem

zawsze inny jest i kusi

siedzieć w domu kiedy pada

nikt nie zmusi

mnie co lubię spacerować

po ulicy

z parasolem po kałużach

z psem na smyczy

i wychodzę - a wiatr targa

mi parasol i wyrywa

ja z nim walczę

i z radością nie wygrywam

i już moknę

jakaś dama z dziwną miną

stoi w oknie

tak wygląda jakbym dla niej

cyrk odstawiał

a ja z wiatrem

w strugach deszczu się wyprawiam

na spacerek dla relaksu

bo to lubię

a kto chwyta kto kapuje

że mam w czubie

co tam dama

czy ulica mnie obchodzi

lubię deptać po kałużach

co mi szkodzi

mój parasol w lejek zgięty

ledwie trzymam

tego dęcia w ten instrument

nie wytrzymam

puść go puść go

krzyczy rozum w łepetynie

no i puszczam

i wnet z oczu moich ginie

a ja moknę

a ta dama dalej stoi sobie w oknie

myśli pewnie że tragedię ja przeżywam

to co myśli

w strugach deszczu po mnie spływa

dalej idę i relaksem otulony

mijam ludzi poskręcanych jak rulony

biegiem pędzą

po co po co tak się spieszą

ja spacerkiem - powolutku idę pieszo

 

Maestro Skowronek

Skowronek swym śpiewem urzeka twe zmysły

jak genius loci cię kusi

uparcie podąża za trelem najwyższym

i do słuchania cię zmusi

W tym zasłuchaniu urzeczony śpiewem

oparty o drzewo sam stoję
chłodem kory drzewa i liści owiewem

jak w hipnozie jednego się boję ...

 

Oby nie przestawał by śpiewał bez końca

swą arię polnego maestra

a ja tutaj w cieniu daleko od słońca

będę słuchał  słuchał bez końca

 

Jutrzenka

    Świt nieba rozjaśnia oblicze

wprowadza jutrzenkę dla ludzi

dla tych co chcą zmienić życie

w innych nadzieję obudzić

 

Lecz przeszkodą są wciąż politycy

w sejmie i rządzie - certament

choć pochodzą z lewicy - prawicy

jednakowy wciąż mamy parlament

 

Co wybory to więcej dyletantów

aż zadziwia skąd oni się biorą
politycznych wciąż brak nam talentów

a pieniacze warchoły - są zmorą

 

Morał z tego wypływa aż taki

bez przyszłości Polaków nadzieje

odlatują marzenia jak ptaki

a "jutrzenka" jak dniała tak dnieje

 

Miłość bez happy-end-u

 

To prawda że miłość
niejedno ma imię
Aneta Iwona czy Lusia

To prawda - gdy ją spotkasz
to już kochać musisz
bo serce do tego cię zmusza

 

i w zapamiętaniu
robisz nawet głupstwa
wyglądasz na sercrabusia


tylko ty - nikt więcej
tylko ona twoja
nawet w drogę życia wyruszasz

A życie usłane
nie tylko różami
nagle z innym już ją spotykasz


Tak ciebie kochała
tak jej uwierzyłeś
spotkała nowego rabusia

I już popłynęli
już szczęściem się cieszą
- zostałeś zrobiony w lalusia

 


 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (14) | dodaj komentarz

Sylwetka i poezja Jana Lutobarskiego

czwartek, 22 lutego 2007 19:25




Jan Lutobarski




Mieszkaniec Koszalina od 1953 roku.
Pisze wiersze.
Jest członkiem
Krajowego Bractwa Literackiego
w Koszalinie.

Przemijanie

Spotkałem kolegę,
który wolno szedł.
Umęczone ciało,
nogi ledwie niosły.
Co z tobą, co z tobą?
Spytałem zdumiony.
Ach nie pytaj,
nie warto,
machnął ręką i cześć.

Poszedł dalej poważny,
jakiś dziwnie natchniony.
Jakby szukał przeszłości,
co minęła wraz z nim.
On już wiedział,
 że wkrótce złoży stare kości.
W mieście,
w którym pół wieku
tak po prostu żył.



Kiedy sen żegnałem

Kiedy sen żegnałem,
aby dzień przywitać
w rozbudzonej głowie
zaczęło coś świtać.
Jestem materialnie
- poczułem, stwierdziłem,
a przecież przed chwilą,
 w innym świecie byłem.

Uniesiony lekko
nad dywanem kwiatów,
leciałem, leciałem
gdzieś do innych światów.
Metafizyka zjawisk
tak mnie zaskoczyła,
Byłem przekonany,
że to prawda była.

Już byłem bliziutko,
już Eden widziałem,
jednak ktoś to przerwał
jednym cięciem śmiałym.
Podświadomość wszakże
tak steruje nami,
aby nie za dużo
mieć doznań kochani.



Oczy

Oczy mokre od łez
są światłem duszy,
wyrazem bólu,
przeżytych wzruszeń.
Oczy mokre od łez
są pięknem twarzy
pomalowanej smutkiem
na chwilę.
Kiedy wyschną
są inne,
głębią zaskakują,
tyle mówić potrafią,
usta zastępując
i już patrzysz
i czytasz
i aż tyle wiesz...




Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Wiersze Jana Lutobarskiego

środa, 27 września 2006 19:11
 
 
 
Dzisiaj prezentujemy wiersze     Jana Lutobarskiego       
 

 INNOŚĆ

 

drżąca jak osika

stała przed nim

a rozchylone usta

jak płatki kwiatu

o poranku czekające

na pocałunki słońca

szeptały drżały

jak można

jak można tak dręczyć

świat stworzony jest

do miłości przecież

dziecko tuląc się do matki

o tym wie

a on a on ...

podniósł głowę do góry

wypatrując gwiazd

wyszeptał

nie mogę

zakołysał się świat

splątane myśli

różnej marności

tłoczyły się do głowy

przecież go kochała

opuścił głowę

znowu wyszeptał

z dziewczyną nie mogę

bezgraniczna szczerość jego

postawiła ją na nogi

już teraz wie

już wie

po jakim świecie stąpa

 

 

SERCEM PISANE

 

słowa sercem pisane

są wymowne tak

że do duszy trafiają

i zadziwić muszą

nie uciekniesz

od nich

po latach i dniach

wspomnieniami

do chwil przeżytych

powrócić cię zmuszą

już będziesz tak z nimi

na dzień dobry i zły

wryte w pamięć

na zawsze zostaną

 

RAPORT O CISZY

 

W szkole uczeń nie pytany

odezwać się nie może

mucha latająca po klasie

jest niesłyszalna

na ulicy pojazdy

przemieszczają się w ciszy

ludzie w pośpiechu

i wolniutko

snują się

- nie wiadomo po co...

w parku liście tańczą na drzewach

i czuć ich szept na twarzy

znajomy spotkany rusza ustami

taki śmieszny jakiś...

ale co to ?

to słowa...

to słowa wargi kształtują

i wiązane kolejno

jak korale na nitkę

tworzą całość zdania

już wiem o rodzinie

o żonie co odeszła

no tak...

życie toczy się dalej

w ciszy świat też jest ciekawy

 

POWRACAJĄCA MIŁOŚĆ

 

Pamięcią uniesień

chwilą małą ufna

swą miłość do nieba wynosi

to znów wraca na ziemię

przytomnieje i smutna

stąpa prawdą

- a prawda okrutna ...

nigdy więcej, przenigdy

ale puste to słowa

bo libido spokoju nie daje

miłość wraca choć inna

euforyczna, posłuszna

znowu szczęście

spragnionym rozdaje

 

JARZĘBINA

Za mym oknem jest drzewo

jarzębina czerwona

która zawsze na wiosnę

kwiatem wita nasz dom

 

Za mym oknem jest drzewo

co przeżyło pół wieku

było świadkiem narodzin

chwil radosnych i złych

 

Dziś natchnieniem jest moim

kwiatem budzi wspomnienia

przypomina o latach

kiedy rosłem wraz z nią

 

Szumem liści spokojna

szepcze przed wieczorem

zapowiada sen piękny

i w zadumie tak trwa

 

Pojąć trudno co skrywa

ale ja ją rozumiem

zwłaszcza gdy czerwienią

liści szumem gra

 

KIEDY SEN ŻEGNAŁEM

 

 

Kiedy sen żegnałem, aby dzień przywitać,

W rozbudzonej głowie zaczęło coś świtać.

Jestem materialnie - poczułem, stwierdziłem,

A przecież przed chwilą w innym świecie byłem.

Uniesiony lekko nad dywanem kwiatów,

Leciałem, leciałem gdzieś do innych światów.

Metafizyka zjawisk tak mnie zaskoczyła,

Byłem przekonany, że to prawda była.

Już byłem bliziutko, już Eden widziałem,

Jednak ktoś to przerwał jednym cięciem śmiałym.

Podświadomość wszakże tak steruje snami,

Aby nie za dużo mieć doznań kochani.

 

OCZY

 

 

Oczy mokre od łez

są światłem duszy

wyrazem bólu

przeżytych wzruszeń.

 

Oczy mokre od łez

są pięknem twarzy

pomalowanej smutkiem

na chwilę.

Kiedy wyschną są inne

głębią zaskakują

tyle mówić potrafią

usta zastępując

i już patrzysz

i czytasz

i aż tyle wiesz...

Nie do wiary po prostu

ile mówić potrafią.

 

DŁONIE CZYLI RĘCE

Dłonie obce

dłonie swoje

Witają się z niepokojem

Gdy obce

są śliskie

Tak potrzebne życiu dłonie

Nawet kiedy poplamione

Tobie są wciąż bliskie

Lecz najlepsze czyste ręce

Z ich pomocą i w podzięce

Sumienie masz czyste

Więc umywaj ręce wtedy

Gdy mają narobić biedy

Komuś zwłaszcza bliskim

 




Podziel się
oceń
1
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


wtorek, 20 lutego 2018

Licznik odwiedzin:  545 766  

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728    

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Blog Krajowego Bractwa Literackiego w Koszalinie zrzeszającego lokalnych literatów głównie poetów.

O mnie


Jestem Romek spod znaku Wodnika. Mieszkam w Koszalinie. Pisanie, to mój późno odkryty żywioł. Poza tym zawsze był sport. Jestem niezłym dendrologiem drzew owocowych. Specjalizuję się w wyrobie win.

ukryj współtwórców

Statystyki

Odwiedziny: 545766
Wpisy
  • liczba: 707
  • komentarze: 5421
Galerie
  • liczba zdjęć: 93
  • komentarze: 27
Bloog istnieje od: 4231 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl