Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 278 088 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Walentynkowa porcja wierszy o miłości

poniedziałek, 14 lutego 2011 10:45

 

Walentynkowa porcja wierszy o miłości

 

 

 

Lidia Nowosad

O miłości

 

Pytasz mnie

Czym jest miłość

Jest słonecznym dniem

Spełnieniem i rozkoszą

Tęsknotą i marzeniem

Smutkiem i pragnieniem

Jest powiewem wiatru

I morską falą

Jest cudem i ofiarą

Ciepłem i światłem

Jest tobą i całym światem

 

Pytasz mnie

Gdzie można spotkać miłość

W barwnych kwiatach

W deszczu i w kałużach

W błękicie nieba i w chmurach

W kinie i na peronie

Na plaży i na balkonie

W parku na spacerze

I podczas jazdy na rowerze

W rześkim wiosny  tchnieniu

W bólu i w cierpieniu

W twoich cudnych oczach

I w twoim spojrzeniu

 

 

Lidia Nowosad

Bez miłości

 

Nie przeniosę góry z miejsca

Nie podejmę krzyża życia

Nie podniosę się z upadku

Nie uskrzydlę swoich marzeń

 

Nie rozjaśnię mroku w duszy

Nie zachwycę się zachodem

Nie zasłucham się w śpiew ptaków

Nie poczuję woni ziemi

 

Nie zatańczę w strugach deszczu

Nie zaśpiewam pieśni światu

Nie odkryję swych talentów

Nie uniosę się do nieba

 

Nic nie zrobię

Nic nie spełnię

Nic nie osiągnę

Bez miłości

 

 

Lidia Nowosad

Anioł miłości

 

Pojawiłeś się jak anioł z nieba

Przemówiłeś słodko

Śpiewnie

Delikatnie jak tchnienie

 

Świat zawirował

Wstąpiłam do nieba

Kroczyłam w bliskości Boga

Chwila stała się wiecznością

 

Nieprzytomna ze szczęścia

Szeptałam coś zawstydzona

Delektowałam się szczęściem

Tobą  upojona

 

 

Lidia Nowosad

Kilka słów o miłości

 

Kiedy serce mocniej  z miłości bije

człowiek od razu pojmuje

po co  dlaczego

 i dla kogo żyje

 

Jak katarynkę- korbka

tak człowieka- miłość nakręca

przed miłością ustępuje z serca

obłuda podłość i duszy nędza

 

Miłość rozpływa się po ciele

uśmiech twarzy przywraca

sprawia że jesteśmy szczęśliwi

To ona prawdziwie życie  ubogaca

 

Miłość ładuje serca akumulatory

Sprawia że świat pięknym się wydaje

Z sercem przepełnionym miłością

człowiek człowiekowi samą dobroć daje

 

W miłości zdolni jesteśmy do wyrzeczeń

Ofiarę z siebie składać  chcemy

Nie oczekujemy na żadną wzajemność

bezinteresownie siebie ofiarowujemy

 

 

Lidia Nowosad

Cóż ponad miłość

 

Miłość to żar  

Doskonałość

Nigdy jej za dużo

Wciąż jej za mało

Szukasz jej codziennie

Oczy wypatrujesz

Może zaraz ją spotkasz

Czasami ją czujesz

 

A ona

Lubi chadzać swoimi drogami

I czeka i wabi

I kusi powabami

Gdy zwątpisz przez chwilę

W jej istnienie

Wiedz

Że masz zmartwienie

Bo miłość jest wieczna

I zawsze istnieje

Czy to noc ciemna

Czy dzień jasny

Czy dnieje

 

Przyjdzie na pewno

Znienacka do ciebie

Nie spyta

Czyś gotów ją przyjąć

W potrzebie

Zapuści korzenie

W serca głębi

Rozwinie skrzydła

Jak skrzydła gołębie

Uniesie w górę

Aż nad pułap nieba

Zrozumiesz

Że tylko miłości

Do szczęścia potrzeba

 

 

Lidia Nowosad

Miłość

 

Miłość bólu nie  zadaje

Miłość nie szuka ofiary

Miłość szczęście rozdaje

i to nie są żadne czary

 

Miłość nie rani nie kłuje

Miłość nie goni za blaskiem

Miłość niczego nie żałuje

Nie zagłuszysz jej wrzaskiem

 

Miłość nie żąda niczego

Miłość uskrzydla stworzenia

Miłość uświęca każdego

Wiedzie  do zbawienia

 

 


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

10 kwietnia 2010

sobota, 10 kwietnia 2010 17:08


Lidia Nowosad

10 kwietnia 2010

 

Kruche ludzkie życie

Pęka jak bańka mydlana

 

Ciała zamienione w proch

Nie ma już nic

 

Pozostały wspomnienia

Pozostały fotografie

 

Ból rozpiera myśli

Czujemy zagubienie

 

Powtórzyła się historia zagłady

Kwiatu Narodu Polskiego

 

Smoleńska ziemia przeklęta

Święte cmentarzysko Polaków

 

Pamięć i tożsamość

Historia i teraźniejszość

Splotły się w dramacie narodu


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Dzieciom małym i dużym z okazji Dnia Dziecka

poniedziałek, 01 czerwca 2009 17:01
Lidia Nowosad
Dzieciom małym i dużym





Tyle w nas z dziecka...


Tyle w nas z dziecka,
ile wspomnień z dzieciństwa.
Pamiętacie
 beztroskie  zabawy,
podwórka pełne dzieci,
śmiech, śpiew i gwar?

Słodkie dzieciństwo,
bogate w marzenia
o pięknej królewnie, czy królewiczu
pałacach, bogactwie i balach.
Błogie, bajkowe  sny?

Pocałunki składane na czole
przez mamę i tatę,
bujanie na konikach na biegunach,
klocki i budowanie wież do nieba,
matkowanie lalom małym i dużym?

Tyle w nas z dziecka,
ile wspomnień z dzieciństwa.
Pamiętacie
zabawy do utraty sił,
kółka graniaste i zabawy w klasy?
Wtedy nawet stary niedźwiedź,
 budził się ze snu.

 


W Muzeum Zabawek

 

W Muzeum Zabawek stoją dumne lalki

w krynolinach, gipiurach i muślinach;

Każda piękna i zdobnie odziana.

Niestety każda smutna, stęskniona, zapłakana.

 

W Muzeum Zabawek stoją wozy kolorowe:

strażackie, bojowe, osobowe.

Każdy wóz jest sprawny i gotowy do podróży,

czeka na kierowcę, a czekanie się dłuży.

 

W Muzeum Zabawek drewniane klocki czekają.

Do zabawy  budowniczych zapraszają.

Marzą o tworzeniu  mostów i innych  budowli,

by wszystkie lalki mieszkać gdzieś mogły.

 

W Muzeum Zabawek ekspozycje zabawek czekają.

Zamknięte w gablotach, stoją smutne, nadobne.

Dzieci do szyb gablot noski przyklejają,

zabawkami nie mogą się bawić, taki zakaz mają.

 

 

Zdjęcia autorki pochodzą z Muzeum Zabawek w Kudowie Zdrój.



Podziel się
oceń
2
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Wieczorkowy spektakl literacki

środa, 26 listopada 2008 21:17

 

 

"BOGU DZIĘKUJĘ ZA MAGDĘ"

 

 

Listopadowy Wieczorek koszalińskiego Bractwa, zatytułowany "Jesień i pamięć", rozpoczęła stała już pozycja, czyli "prezentacja jednego autora". Tym razem bohaterką była Lidia Nowosad. Przygotowania i poprowadzenia tego artystycznego przedsięwzięcia, na kanwie tomiku Lidii pt. "Bogu dziękuję za Magdę", podjęła się Stasia Schreuder.

W prezentacji wykorzystano fragmenty wierszy Lidii Nowosad z tegoż tomiku i fragmenty z pamiętnika Magdy - jej córki, które również w tomiku dość obszernie są przedstawione.

Oto materiał do osobistego pochylenia się nad przesłaniem, mówiącym o usilnym dążeniu do realizowania w życiu wartości najwyższych, mimo nieporównywalnych przeciwności losu...

 

 

 

Ściany sali wyścielone czarnym suknem. Przyciemnione światła. Wszędzie pełno pożółkłych liści i palących się świec. Na scenie olejne obrazy z obumierającą z wolna przyrodą. Przy stoliku oświetlonym lampką, siedzi samotnie młoda dziewczyna, Kasia Hawryluk. To ona sczytywać będzie strofy z pamiętników Magdy. Z drugiej strony sceny, w kącie, siedzi Lidia Nowosad - matka Magdy. To Ona odczyta swój list do Pana Boga, w końcowej sekwencji przedstawienia. Przy stoliku najbliższym sceny siedzi Stasia Schreuder, zaś pośrodku sali - wśród publiczności - Krysia Pilecka. One będą recytować tomikowe wiersze Lidii...

Wchodzi kolejna młoda dziewczyna (Sara Kuptc). Do szyi przykłada rezonansowe pudło skrzypiec i zaczyna grać. Eter sali wypełnia Adagio C-mol, Jana Sebastiana Bacha. Kiedy muzyka cichnie, rozpoczynają się recytacje...

 

Oświetlona światłem miłości

Rozbudzona do życia z nadzieją

Idę do Ciebie pełna ufności

Idę samotnie gęstą życia knieją

 

Mam na imię Magda i mieszkam w Koszalinie.

Jestem owocem miłości Lidii i Marka...

 

Jesteś kwiatem samotnym

na bezkresnej łące

co ledwie zakwitł

Jesteś kwiatem delitatnym

na niebieskiej łące

Jesteś kwiatem nadziei

na ziemskim padole

 

...Jestem na tym świecie, bo tak chciał mój Stwórca - Bóg. A skoro już się tu znalazłam, mam prawo do życia. Dlaczego tak jest? Dlaczego ludzkie uczucia są jak kałuże: płytkie i tak szybko wysychają? Czemu nie potrafię od nowa się napełnić, czekać na deszcz? Dlaczego ludzkie uczucia chwieją się jak sekundnik mojego Boga Czasu, a potem ustają? Co potrafi je znów ruszyć?...

 

Lećcie moje marzenia, wysoko w chmury!

Zatańczcie ponad pułapem nieba

Niech rozbłyśnie w was słońce!

Rozwińcie skrzydła jak ptaki

Zamieńcie się w rzeczywistość

 

Dajcie mi śpiewać

wołać prosić wielbić

 

Pięknie żyć, by kochać świat

Pięknie żyć, sięgać wyżej traw!

Pięknie żyć znaczy zbawiać świat

Pięknie żyć znaczy dawać się!

Pięknie żyć, wewnętrznie spalać się!

Pięknie żyć, innym siebie nieść!

Pięknie żyć, znacząc życia treść!

 

...Cieszę się, że wylądowałam właśnie na Ziemi, a nie gdzieś tam het, het daleko... Ja mam swoje małe kłopoty w porównaniu ze światowymi problemami, ale trudno mi sobie z nimi poradzić: boli mnie noga (chyba nerwowo)...

 

W trosce w bólu rodzi się życie

nic nie może łatwe być

bo nic łatwo nie przychodzi

 

Pytałam Boga

Otrzymałam odpowiedź

Dziękuję Bogu, że mnie wysłuchał...

... Przestań martwić się o jutro...

 

Dajcie mi wykrzyczeć

Ten psalm do końca...

 

...Wszystko mnie boli! Noga! Pęcherz! Głowa! Czy to koniec ?

Czy to koniec mnie...

 

Krzyk wydobywa się z piersi

Bunt i rozpacz rozpierają moje ciało...

Muszę wziąć się w karby i rozwiązać problemy...

Wstanę i zacznę wszystko od nowa

Pójdę przed siebie ku słońcu

Spojrzę pogodnie w przyszłość

Nie będę oglądać się wstecz

Wymażę wszysto z pamięci

Zbuduję...

Stworzę...

Wzbiję się wysoko

Zagłuszę krzyk śpiewem ...

Wygaszę...

 

Pozwólcie wykrzyczeć ból

Pozwólcie płakać...

 

...Mam nadzieję na dobre jutro. Tak chciałabym, by kolejne dni były dobre, coraz lepsze, sprawiały mi radość, satysfakcję z istnienia, z bycia.

Nadzieja - matką głupich, mówią, ale ciągle ją mam przy sobie.

Wierzę, że moje marzenia, nadzieja, kiedyś się spełnią...

 

Życie oddaj mi radość, wolność i swobodę

Oddaj mi uśmiech na twarzy i serca pogodę

Oddaj marzenia, nadzieję i pragnienia

Oddaj barwę kwiatów, zapach ziemi, trzepot skrzydeł ptaków

... Oddaj wszystko, co zabrałeś pewną nocą...

Dlaczego? i po co?

 

Ojcze z niebios. Boże Panie! Pobłogosław dzieci swe!

które ręce wyciągają i o zdrowie proszą Cię

Daj im Panie, o co proszą i do serca przytul je!

... Ojcze z niebios. Boże Panie!

 

...Jestem z siebie dumna! Niektórzy zamartwiają się non-stop swoją chorobą, a ja mam nawet momenty, kiedy jej nie czuję, i wiem, że jestem już zdrowa! Bo taka jest prawda!

Cofając zatem czas w pamiętniku znalazłam mało rzeczy na temat leczenia tej choroby, większość to rzeczy pochodne.

Zatem uważam się za mądrą dziewczynę. Nie zostawiam tu żadnych znaków bólu, cierpienia, strachu... choć nie zaprzeczam, że nie ma takich chwil, kiedy nie chce mi się płakać, lub po prostu wyć.

Mam wiele pytań: Dlaczego?...

 

Goń czas

Spiesz się żyć

Bądź zawsze sobą...

Nie zatrzymuj się

Gnaj ciągle do przodu

Wtedy nikt i nic nie zdąrzy Cię zranić...

 

Jak Cię prosić? Jak Cię błagać? Jak uzyskać wysłuchanie?

Czy słyszysz?

Czy pomoc okażesz Panie?

Co mam robić? Co mam czynić? Co odmienić może los kiedy zstąpisz?

Kiedy cud uczynisz?

Kiedy skończy się męka?

Okaż litość, okaż łaskę, skomlę, jęczę, wysłuchaj mnie, Panie Boże!

 

Nikt nie pomoże Ci cierpieć

Nikt nie ujmie Ci bólu

Nikt nie odbierze choroby!

 

Nieeee... Nie pozwalam

Niech zniknie ból w tej chwili

Ciało mojego dziecka jest świątynią Boga!

Nie może w nim działać zło!

Dlaczego pozwalasz Panie na niszczenie tej świątyni?

 

... do 28.01 nie wiedziano co mi jest. Ale mam dosyć tych opowiastek. Będę jeździć na tę "chemię" i czekać na rychły powrót do zdrowia. Musi się zdarzyć cud, bo ja w niego wierzę. Wierzę, że Bóg mnie wyleczy!...

 

Upaść, żeby wstać!

Wstać, żeby znów upaść.

W górę ku niebu!

W dół ku ziemi!

 

 

...Nadrabiam. Jest 04.11.1998. Mam katar, boli mnie gira! Napisałam list do zmarłego Dziadka Ludwika.

Kochany Dziadku!

Jestem ciekawa, jak Ci tam? Bo chyba jesteś w Niebie? A nawet jak nie, to za chwilę się tam znajdziesz, bo w końcu jesteś cudowny. Nie znam Cię prawie wcale, tyle co od mamy, babci, po prostu ze słuchu. Czemu odszedłeś tak wcześnie? Jakbyś nie mógł trochę poczekać i zobaczyć mnie? Na pewno byśmy się polubili. Chciałabym, by mój tata był podobny do Ciebie, chociaż muszę przyznać, że teraz trochę się poprawił. Ale ty byłbyś dla mnie wspaniałym dziadkiem i jesteś nim mimo Twej nieobecności tutaj na Ziemi. Proszę Cię, wstaw się za mną tam, hen, wysoko i spraw, bym szczęśliwie dotarła do Ciebie w swoim czasie. I wspieraj moją mamę, bo jest jej to bardzo potrzebne. Kocham Cię.

Magda

 

Czynimy odwrotnie, niż planujemy

Dostajemy to, czego nie oczekujemy!

Fenomen niedościgniony - Bóg!

Czyni w życiu naszym cud!

Jaki cud? Nie dowiesz się!

O tym on jedynie wie!

 

... Mam już perukę i pięć włosów na krzyż na głowie!

Boje się! Zamykam ten rozdział!...

 

- Halo!

Czy to Pan Bóg?! Poproszę Pana Boga.

Niech będzie pochwalony. Czy mogę prosić o zmianę losu?

A czy mogę otrzymać dar zdrowia dla dziecka?

 

...Życie jest darem, który otrzymaliśmy z góry

Dopiero teraz czuję, ile ono znaczy, gdy choroba mnie ogarnęła i stała się przeznaczeniem. Jednak wiem, że jestem już zdrowa.

Bo Bóg tego chce i (Ja też!)...

 

Ofiaruję Ci Panie, całą siebie

wszystko co posiadam, całą rodzinę

otocz nas szczodrobliwą opieką

otocz tarczą miłości, nim zginę

Niechaj trud mojego życia nie będzie nadaremny

a cierpienie bezowocne

 

Buduj w nas świątynię swoją, serce od miłości mocne

Oddajemy Ci się cali, bądź w nas wielkim gospodarzem.

 

Ty pierwsza uczyłaś mnie chodzić

Mówić mamo, słowo kocham powiedzieć

Ty pokazałaś mi, że świat jest moim sprzymierzeńcem

A zło nie rządzi nami

Dzięki Tobie poznałam smak miłości, radości i uznania

Nauczyłaś mnie być godnym człowiekiem

I wierzyć, że Bóg jest naszym Panem

Twoja nauka dla mnie nigdy się nie skończy

Zawsze będę potrzebować Twojej rady, wsparcia i nagany

Bo takie jest życie

To jedna wielka szkoła

A Ty jesteś jej belfrem

 

Wieczna uczennica

Magda

 

(Życzenia Magdy przekazane na Dzień Nauczyciela)

 

 

Jestem bólem, niemym krzykiem i cierpieniem.

Jestem smutkiem, czarą goryczy i zwątpieniem.

Jestem pustką, rozdartą raną i przerażeniem.

Jestem ofiarą, nieszczęściem i cieniem.

Nie wiem tylko, czy jestem choć trochę sobą?

 

Jestem rozterką, ciągłym jękiem i rozpaczą.

Jestem buntem, złamaną gałązką i bezsilnością.

Jestem żałością, rozdartym sercem i niemożnością.

Jestem kresem, ciągłym lękiem i zniszczeniem.

Nie wiem tylko, czy w ogóle jestem jeszcze sobą?

 

Niech będzie chwała i dziękczynienie! Amen.

 

...Mamo, ja nie chcę tak żyć!!!

Mamo, pomóż mi! Dlaczego ja?...

 

Jak mogę pomóc? Jak ulgę nieść?

Kiedy mnie samej nie starcza siły

Próbuję jednak wynieść ją

Na wiary, ufności wyżyny

 

...Czujecie wakacje? Ja nie czuję ich aż tak bardzo, bo przecież w roku szkolnym też miałam wolne, poza tym w wakacje będę miała i tak i tak chemię.

Wykuruję się jedynie na obozie. W nim pokładam nadzieję. Musi być udany. Ja muszę się zabawić. Będzie super bo ja tak chcę...

Co z Michałem? Nie wiem! Zależy jak się zachowa. Byle dobrze!...

 

Goń czas, spiesz się żyć!

Bądź zawsze sobą...

Nie zatrzymuj się...

Gnaj ciągle do przodu

... Wtedy nikt i nic nie zdąży Cię zranić!

 

Poznałam Boga

Dotknęłam Boga

Poczułam Boga

w moim cierpiącym dziecku

 

Pozwólcie krzyczeć

Pozwólcie płakać

Czy to już koniec?

Nie, to początek!

 

...Życie jest życiem. Na razie cierpię. Nie chodzę do szkoły, nie uczę się. Szukałam swojego odpowiedniego miejsca. Liczę, że to się w końcu skończy. Ja już nie mam siły!...

 

- Jestem tu!

- To znaczy gdzie?

- Tu gdzie jestem!

- Gdzie więc jesteś?

- Mówię, że jestem tu!

- Dalej nie wiem, gdzie jest to "tu"...

- To "tu" jest "tu", gdzie jestem!

- Dziwnie mówisz, a ja nadal nie wiem, gdzie jesteś?

- Lepiej, żebyś nie wiedziała co to za miejsce... Nie chciałabyś być tu ze mną.

- Skąd o tym wiesz?

- Wiem, bo nikt nie chce przebywać chory w szpitalu onkologicznym.

 

...Pomocy! Co ja takiego zrobiłam, że jest mi aż tak źle?

Boże, czy Ty wiesz, jak ja bardzo cierpię. Już nie mam siły. To mnie wykańcza. Michał daleko. A poza tym ja go w ogóle nie obchodzę...

Ja choruję i to bardzo poważnie. Najgorsze jest to, że nie czuję tego tak jak powinnam, że moja choroba może odebrać mi życie!

Oczywiście jest to mało prawdopodobne... Ale ryzyko jest... Czy przeżyję

czy nie, zależy od mojej wiary, ode mnie, mojej woli, mojego organizmu.

Ja chcę żyć!...

 

To wiem! To czuję! Ty Boże mnie w tym utwierdzasz, że Magda wyzdrowieje.

Skończą się cierpienia i nasze nieszczęścia.

 

O Maryjo! Mateńko Niepokalana

Przyjmij moją prośbę słaną Ci od rana...

 

nie je

prawie wcale nie pije

cierpi

ledwo żyje...

jeszcze w niej serce bije

nie żałuje swej matki

nie wzywa nikogo

nie pragnie niczego

tkwi w pół śnie, pół jawie

jakby nieobecna

a jednak cieniutka nitka życia

trzyma ją na ziemi

 

Znajdź w sobie siły!

Dźwignij się z łoża boleści

Możesz tak wiele

Nic nie przyjdzie samo

Zaproś moc do siebie

Zobaczysz, odwrócisz czarną kartę

Los uśmiechnie się do Ciebie, córeczko!

 

...Ja jestem po to, żeby żyć, kochać, a nie umierać.

Hmmm... Kochać, to niby zwykłe proste słowo a jak wiele znaczy. Wydaje mi się, że teraz jestem zakochana. A jak się czuję? Dziwnie! Trochę mi to przeszkadza. To ciągłe myślenie, czy napisze? Co czuje? Czy mu zależy? Czy się bawi?...

 

... Kiedy spotkam tego księcia z bajki ? Co jutro zmieni się w moim życiu? Czy znajdę prawdziwego przyjaciela na zawsze ? Czy ja muszę tak cierpieć i męczyć wszystkich?

... To się zmieni! Obiecuję...

 

Patrzeć w słońce

Szukać szczęścia

Sięgać aż do granic nieba

Łapać oddech

Ogniem zionąć

Chwytać wczoraj

Biec do przodu...

 

Nie ma cierpienia, z którego nie można wyjść

Trzeba znaleźć w sobie tę właściwą furtkę

przez którą wejdzie wyzwolenie od męki i ulga dla ciała!

 

Kochany Panie Boże!

Piszę do Ciebie list pełen żalu

Zawiera od smutek i tęsknotę za normalnością...

Pragnienie powrotu do domu Kasi, mojej drugiej córeczki

Żyję w koszmarze, bólu i udręce

Wśród śmierci, płaczu cierpiących dzieci

Ciężko mi bardzo i sił brakuje

Nie wiem czy zdołam dokonać tego

Czego zapewne ode mnie oczekujesz

Czekam na odpowiedź Boże Najdroższy

Odpisz, odpowiedz, dziś, jutro, w wieczności

Niech sprawy moje przed Tobą złożone

Jeśli to możliwe, będą załatwione

Z wielkim szacunkiem, miłością i chwałą

Kończę ten list do Ciebie pisany

Wierząc, że dotrze pocztą niebiańską.

Zwyczajna matka.

Amen.

 

 

 

/ Magda odeszła 22 lipca 2000 roku, w święto Marii Magdaleny /

 

 

 

List matki do Pana Boga zakańcza recytacje. Cisza. Po chwili na scenę wychodzi kolejna młoda dziewczyna (Magdalena Kozakiewicz). Podobnie jak wcześniej w prologu jej koleżanka, tak teraz Ona w epilogu zaczyna na skrzypcach grać utwór Jana Sebastiana Bacha. Preludium E-dur zamyka spektakl zatytułowany "Bogu dziękuję za Magdę".

 

 

 

Postscriptum

Za ujmującą modlitwę słów, za odkrywanie sensu dobrego życia w prawdzie i miłości, za siłę wiary, za przesłanie nam wszystkim nadziei, których los nie oszczędza, za budujące pielgrzymowanie - której przesłaniem jest ten tomik - z głębi serca pochylam się nad wielkością słów w wydaniu Lidii Nowosad

/ Stanisława Schreuder /

 

 

 

PS Słowa - kwiaty, zroszone łzami matki, płyną w tym materiale nieprzebranym strumieniem, który każdy z nas przyjmuje na swój sposób. Dlatego też Stasia Schreuder celowo pominęła stronice bólu zapisane w rozdziale "Odejście", by oszczędzić otwierania - niezagojonej czasem - rany autorce tomiku "Bogu dziękuję za Magdę", Lidce Nowosad.


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

Bracka śpiewa poezję

sobota, 18 października 2008 15:19

 

 

 

JAK LIDKA Z BUŁATEM...

 

 

 

Jesteśmy już po finale XIII edycji Ogólnopolskiego Konkursu "Istota człowieka"!!! Zanim to wszystko poukładamy sobie w blogowym przekazie, czas na spełnienie życzeń z blogowych komentarzy. Chodzi o wrześniowy Wieczorek Literacki, a konkretnie o wyśpiewany wiersz Lidki Nowosad...

I tak na życzenie Pani Joli z Koszalina, będzie belfer o belfrach w utworze "Belfrzy". Gdyby chcieć to powiedzieć bardziej zrozumiale, zabrzmiało by to mniej więcej tak: A teraz wiersz Lidki Nowosad, która z zawodu jest nauczycielką. Jej wiersz jest o nauczycielach właśnie, zaś jego tytuł brzmi "Belfrzy"...

Lidka pisała ten wiersz pod muzykę do słynnej pieśni Bułata Okudżawy, "Nie wierzcie piechocie". Oto on:

 


Lidia Nowosad

"BELFRZY"

 

Wybaczcie swym belfrom

Że wciąż bezlitośnie czasami bez tchu

Stawiają jedynki

Gdy w głowach uczniowskich marzenia i sny

Jak długo tak można się znęcać

Nad swymi uczniami co dnia

I ciągle ich pytać i sprawdzać latami

Bez przerwy co dnia

I ciągle ich pytać i sprawdzać latami

bez przerwy co dnia

 

Nie wierzcie swym belfrom

Gdy mówią: nauka potęgi to klucz

Nie wierzcie ich słowom

Że szkoła a w szkole

ty tylko się ucz

Nie wierzcie, nie wierzcie

Bo sami myśleli podobnie jak wy

Wy jeszcze nie wiecie

co komu pisane w życiu tym

Wy jeszcze nie wiecie

co komu pisane w życiu tym

 

Uczyłeś mój mistrzu

że żyć trzeba umieć i słyszeć twój głos

Kolego belferku

A jednak niezgorszy wypada ci los

Jak długo tak można

I tylko to jedno nas zrywa ze snu

Do szkoły maszeruj

Ucz uczniów mądrości

wciąż ucz tylko ucz

Ucz uczniów mądrości, rozsądku, nadziei

Wciąż ucz tylko ucz

 

 

 

 

Może nieco dziwić, że takie słowa padają z ust belfra. Czyżby Lidka miała zrewolucjonizować to, jak belfer postrzega swoje powołanie i tym samym pokazać jego bardziej ludzką twarz?

W każdym razie, kto na Wieczorku nie był, niech uwierzy mi na słowo, że wykonanie było rewelacyjne. Bułat już może się czuć zagrożony, o ile Lidka karierę belferską zamieni na estradową!

A co najdziwniejsze, że Lidka nie jest nauczycielką śpiewu tylko... biologii. Być może podpatrując dżdżownice i inne małe żyjątka, podśpiewuje sobie pod nosem. No i efekty są zaskakujące. Okazuje się, że my Braccy sami nie wiemy, jakie to śpiewacze talenty mamy w swych szeregach...

Należy mieć tylko nadzieję, że ten występ wokalny Lidki Nowosad nie będzie jednorazowy!!!

 


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Utwory o tematyce morskiej

wtorek, 19 sierpnia 2008 19:10

A teraz,  mały przerywnik w wierszach dla dzieci,
 bo przedstawię kilka utworków o tematyce morskiej
 z racji,  jeszcze nam panującego lata i wakacji!

  tacy sami jednak inni

 

mamy te same oczy

a widzimy inaczej

ty widzisz falujące wody

ja dostrzegam świat zaczarowany

bujnością przesycony

urokliwy bogaty

 

mamy te same uszy

a słyszymy inaczej

ty słyszysz szum morza

ja wsłuchuję się w śpiew morskich syren

w głos ryb które podobno głosu nie mają

słyszę drgania bilionów kropel wody

 

mamy ten sam węch

a czujemy inaczej

ty czujesz woń morza i ryb

ja wdycham aromaty wszystkich ziemskich krain

zapachy nasycone niebiańskimi odcieniami

wyczarowane i przepełnione miłością Stwórcy

 

mamy te same zmysły

ale władamy nimi inaczej

ty oceniasz świat organoleptycznie

ja dostrzegam niewidzialne w widzialnym

niesłyszalne w słyszalnym

i raduję się obietnicą życia wiecznego

 

 

Dar

 

Wpatruję się w zachwycie

w bezmiar kipieli falującej

 oczekującej ofiary

 

Wrzucam w nią troski i zmartwienia

łzy rozpaczy uzupełniają poziom wód

z szaleństwem uderzającej o brzeg fali

 

Pozbyłam się wszystkiego

co ostatnio nosiłam w sobie

morze bez sprzeciwu przyjęło  dar

 

Zaszumiało i spieniło się

wciągnęło w otchłań  moje marne ego

wyrzuciło na brzeg potwierdzenie

przyjęcia daru

w postaci złocistego  jantara


Czy kolejny sztorm
będzie owocem
przekazu mojej  energii ???

 

 

 

Twój Wszechocean

 

Jestem twoim  wszechoceanem

Wypełnionym bezkresem wód

Niespokojnie faluję

Przypływam i odpływam

Kuszę otwartością

i zachęcam do tańca z  żywiołem

 

Czujesz wilgoć moich kropli

Nawilżam cię nimi

Masuję każdą cząstkę

Wlewam się do wnętrza

Do miejsc gdzie nikt nie był przede mną

Tonę w tobie ty we mnie

 

Dla ciebie udostępniam swoją głębię

Wkrocz śmiałku odważnie

Czujesz ciepły prąd
płynie jak rzeka we mnie

Pobudzam nim zmysły
pociągam w otchłań rozkoszy
 

Zanurz się w mych wodach
Faluj razem ze mną

Kołysz się  w jeden rytm

Coraz szybciej

intensywniej gwałtowniej

Stań się jednym ze mną

 

Jestem twoim wszechoceanem

Jestem wodą życia

Jestem twoim życiem

Rozwiń się we mnie

Jak w łonie  matki

Panuj w mych przestworzach

 

 

 

Z nadmorskimi pozdrowieniami 

-Lidia Nowosad

 



Podziel się
oceń
3
0

komentarze (20) | dodaj komentarz

Odrobina letniej poezji

poniedziałek, 28 lipca 2008 16:33

 

Lidia Nowosad

 

Letnia kanikuła 

 

Dzień wakacji

słońce świeci

Życie płynie słodko

błogo

Nie robienie nic ważnego

jest przyjemne

i dlatego

kocham czas letnich wakacji

odpoczynku i wytchnienia

Można

pospać z rana dłużej 

pohodować w sobie lenia

 Można

wolno powstać z łóżka

 i nie zrywać się na nogi

zjeść powoli swe śniadanie

i nie szaleć  

nie czuć trwogi

Można

wolno się rozkręcać

do przeżycia dnia letniego

Kocham

letnią kanikułę

i dlatego

krzątam się po domu wolno

nikt do pracy mnie nie goni 

zbyt robotą się nie kalam

za to

wiele się opalam


 

 

 

Leśna Pani

 

Leśnym duktem

pośród lasów

kroczy dumnie 

Leśna Pani

z nasion odnowiona

 

 

Ptaki śpiewem ją

witają

szum listowia

koi jej serce

ściółka szelestem

ubogaca muzykę lasu

 

 

Leśna Pani

stąpa pewnie

po leśnej dróżce

Wdycha woń ziół

i  leśnego kwiecia

 

Wiatr czesze jej włosy

muska twarz

delikatnie pieści

i filuternie łaskocze

 

Leśna Pani

uśmiech niesie na twarzy

śle go  

napotkanym istotom

i całemu światu

 

Kwiaty ukłony jej składają

barwami oko radują

Motyle zdobią skronie

przeuroczymi kształtami

 

Leśna Pani

czuje naturę

która daje  szczęście

która daje życie

wciąż od nowa i bez końca

 


 



Podziel się
oceń
2
0

komentarze (14) | dodaj komentarz

Ich wiersze były w słupskiej Antologii

niedziela, 22 czerwca 2008 10:09

 

“POŁĄCZ MNIE W CAŁOŚĆ”

 

 

Lidia Nowosad

 

 

 

Oto co powiedziała członkini koszalińskiego Bractwa i co zostało wynotowane w rozdziale słupskiej Antologii – “Autorzy do czytelnika”:

-Poezja to moja pasja, sposób na odreagowanie, schronienie, ucieczka od codzienności, oaza spokoju i wyciszenia, ale też możliwość wykrzyczenia się, wyżalenia, wypłakania.

 

 

 

DUCHOWA I FIZYCZNA

 

Tej mnie duchowej

pomóż

rozwinąć skrzydła

bym mogła ulecieć

do bram niebieskich

na spotkanie Pana

 

Tej mnie fizycznej

pomóż

twardo stąpać po ziemi

cieszyć się życiem

zmysłami świat poznawać

smakować rzeczywistość

 

Połącz

mnie w całość

bym duchowa

wspierała fizyczną

bym fizyczna

żyła w zgodzie z duchową

 

Pomóż Panie

przecież znasz mnie

utkałeś mnie w łonie matki

stworzyłeś mnie tak cudownie

dzięki Tobie zaistniałam

 

 

 

NARODZINY WIERSZA

 

Ach cóż cię natchnąć może

mistrzu poetycki

gdzie zrodzą się pragnienia

skąd zaczerpniesz mocy

 

Czy wena spłynie z niebios

gdy lira dźwięcznie zabrzmi

gdy harfa odgłos wyda

gdy laur zwieńczy skroń

 

Kierujesz wzrok ku górze

może z chmur odczytasz wers

może z babiego lata słowa spleciesz

może anieli podyktują wiersz

 

Erato cię nawiedza

i mami piersią nagą

Apollo jej wtóruje

nagi obnaża tors

 

I rodzi się poezja

już widać pierwsze słowa

już pióro drży z podniety

…i jest już nowy wiersz

 

 

PS Do kompletu koszalińskich poetów, których wiersze zamieszczono w słupskiej Antologii, brakuje jeszcze Ireny Peszkin i Ludmiły Raźniak. Niestety, owe poetki, nie zezwalają na internetowe publikacje ich utworów.

Możemy natomiast zamieścić innych poetów - już słupskich - jeżeli otrzymamy jakikolwiek sygnał (np. w komentarzu) obwieszczający takową ochotę.

 

 


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Wiersze na Wielki Tydzień

poniedziałek, 17 marca 2008 21:56

Lidia Nowosad



 

Sens cierpienia

 

Mówisz,  że boli.

Mówisz, że cierpisz.

Mówisz: - Bóg nie ma litości

 

Otwierasz serce.

Rozpalasz ufność.

I wiesz już  - że cierpisz z miłości.

 

Jezus cierpiał za grzechy świata.

Bóg -Człowiek

poniósł za ludzi ofiarę.

 

Współcierpiąc z Nim,

z Nim dzielisz los swój.

W ludziach

- pomnażasz wiarę.

***

W cierpieniu łączysz się z Jezusem

krwawy pot czoło zlewa

ból przeszywa ciało chore

twarz łzami się zalewa

 

W bólu łączysz się Jezusem

cierpisz przykuty do łóżka

modlitwy szepczesz pobożnie

łzami nasiąka poduszka

 

W płaczu łączysz się z Jezusem

nie poddajesz się rozpaczy

bo ufasz Bogu masz miłość wiarę

Bóg ludziom za twe cierpienie

wiele wybaczy

 


 

Zbawienie przyszło przez krzyż

 

  

Ból wykrzywia twarz chorego

obolałe członki oczekują wytchnienia

myśl uporczywa tłucze się w głowie

czy nadejdzie czas uwolnienia ?

 

Wtem światło prawdy przenika myśli

obejmuje serce stroskane drżysz

bezwiednie wargi szepczą cichutko:

„Zbawienie przyszło przez krzyż"

 

Pojmujesz w lot znaczenie słów

rozumiesz sens cierpienia

nie pytasz dlaczego cierpisz bo już wiesz

- Uczestniczysz w akcie Zbawienia

Wielkanocne przemyślenia

 

Palmami Cię witali,
okrzyki radosne wznosili,
choć na osiołku jechałeś, 
Pana w Tobie zobaczyli!

Potem na biczowanie skazali,
koronę cierniową włożyli,
na drogę krzyżową posłali,
  śmiertelnie do krzyża przybili!!!

Doszedłeś do Ojca Swojego.
Zbawienie ludziom przyniosłeś.
Niebo nam otworzyłeś
za te wszystkie  cierpienia,
które od nas zniosłeś!!!

 


 


Podziel się
oceń
7
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

O matce napisać wiersz

sobota, 26 maja 2007 11:22

 

Lidia Nowosad

 

O matce napisać wiersz

 

O matce napisać wiersz

to jak

ułożyć modlitwę dziękczynną

modlitwę uwielbienia

modlitwę przebłagania

modlitwę modlitw

 

O matce napisać wiersz

to jak

wyśpiewać pieśń życia

pieśń miłowania

pieśń szacunku

to jak wyśpiewać hołd

 

O matce napisać wiersz

to jak

namalować ofiarność

namalować doskonałość

namalować geniusz

namalować objawienie

 

O matce napisać wiersz

to jak

użyć słów nie wymyślonych

porównań nie porównywalnych

metafor nie utworzonych

to jak

użyć pióra niewidzialnego

 

O matce napisać wiersz

to jak wykonać dzieło nad dziełami

ukazać niewidzialne

stworzyć  niestwarzalne

to jak unieśmiertelnić cud  

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Narodziny wiersza

poniedziałek, 18 grudnia 2006 16:41


Lidia Nowosad

Narodziny wiersza

(Nicolas Poussin „Natchnienie poety")

 

Ach cóż cię natchnąć może

mistrzu poetyki

Gdzie zrodzisz swe pragnienia

Skąd zaczerpniesz mocy

 

Czy wena spłynie z niebios

Gdy lira dźwięcznie zabrzmi

Gdy harfa odgłos wyda

Gdy laur zwieńczy skroń

 

Kierujesz wzrok ku górze

Może z chmur odczytasz wers

Może z babiego lata słowa spleciesz

Może anieli podyktują wiersz

 

Erato cię  nawiedza

i mami piersią nagą

Apollo jej wtóruje

goły obnaża tors

 

I rodzi się poezja

Już widać pierwsze słowa

Już pióro drży z podniety

I  jest już nowy wiersz

 



Podziel się
oceń
2
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Bibliografia i twórczość

niedziela, 03 grudnia 2006 18:23

Lidia Nowosad


  
 
 

Jest nauczycielką przyrody.

Należy do Krajowego Bractwa Literackiego
w Koszalinie.
Tutaj się urodziła,
mieszka i tworzy.     

Była laureatką następujących konkursów  poetyckich : 

Koszalińskiego Konkursu Poetyckiego
pt." O Koszalinie  nie tylko wierszem "
Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego
pt." Istota człowieka "
( II miejsce  w 2002 r.), 

Wojewódzkiego Konkursu Poetyckiego
pt.„ Konkurs literacki o tematyce morskiej"
(I miejsce w 2004 r.).

Debiutowała w  Antologii Poezji Miłosnej
pt. " Beatus Qui Amat "
(Oficyna  Wydawnicza " Mak " Szczecin 1997 r.)

 

Jej wiersze można znaleźć w:

Antologii Poezji z Dedykacją
p.t. „Zatopione w bursztynie„
 (Oficyna Wyd.„ Mak" Szczecin 2003r.),

Almanachu Literackim
Członków Klubu Literackiego w Koszalinie
p.t. " Istota człowieka "( 1998r. ),

w tomiku KBL p.t.
 " O Koszalinie nie tylko wierszem " (2002r.),

w tomiku KBL
p.t. „ Wierszem nie tylko o Koszalinie „( 2003 r.),

w tomikach  pokonkursowych
p.t. " Istota człowieka "
(2002r., 2003 r. ),

w Antologii Poezji Miłosnej
p.t. " Nazbieram gwiazd naręcze "
(Oficyna Wyd. " Mak "Szczecin 2002r. ) ,
  w Antologiach wierszy:
p.t. „ Motyle i anioły",
„ Wiersze jak chabry w pszenicznym łanie",
p.t. „ Może otulę jesień"
( Starostwo Powiatowe Słupsk
2003 r., 2005r., 2006r.)

<> 3- krotnie gościła
 na antenie Radia Koszalin  
 w audycji
p.t. „ Poczta poetycka Radia Koszalin „.
 Wiersze jej ukazywały się również
na łamach Biuletynu CEN w Koszalinie
p.t. „ Nauczycielska Edukacja „
oraz w Gazetce Parafialnej Parafii
p.w. Ducha św. w Koszalinie
p.t. „ Nasze Życie".
 Własnym nakładem wydała:

Tomik poetycki
p.t. " Gonię uciekające sekundy "(1998r.)

i książkę
p.t. " Bogu dziękuję za Magdę "  (2001r.)

Oto niektore z jej wierszy:


Moja Emisja

Stoję u progu nowych zdarzeń, 
nowego jutra,
przyszłości.

 Co nadejdzie?
Co się wydarzy?
Co przyniesie mi los?

Wejdę w nieznane.
Wkroczę w nowy czas.
Otworzę drzwi do przyszłości.

 Co się przydarzy?
Co mnie spotka?
Kto zmieni moje życie?

Jeśli nastąpi to najgorsze,
czego obawiają się śmiertelnicy,
nie będę się lękać.

Wiem,  że jestem zniszczalna,
łatwopalna,
śmiertelna.

 

Za to wszystko

( Caravaggio „ Złożenie do grobu")

 

Maryjo Matko
znam Twój ból

przeszywa serce rozpaczą

jak miecz

już tęsknisz za Nim

 

Oto ciało Syna Twego

pozbawione ducha

bezwładne

martwe

zimne

 

Przyszedł czas

aby i z nim  się rozstać

choć  nie tak dawno
rodziłaś w bólu

pielęgnowałaś

chroniłaś

 

Zobacz Matko

ile ran Mu zadano

jak okaleczono

sponiewierano

zmaltretowano

 

I za co to wszystko?

 

Maryjo Matko
Ty się nie żalisz

Ty ufasz Temu

który Go zapowiedział

Ty wiesz

że On musiał umrzeć

by niebo otworzyć

nam

-jego mordercom

nam

-niepoprawnym grzesznikom

nam

-nieustającym dręczycielom

nam

-nie potrafiącym kochać

... 

To za to  wszystko

 

 

Wariacje na temat kolorów

 

Mój błękit

 

Błękit nieba słońcem oświetlony

odbija  promienie słoneczne

tworząc barwę niebiańską

W niej

kłęby chmur znalazły schronienie

 i ludzkie marzenia

co w nich błądzą


Błękit wód słońcem oświetlonych
wznosi się morską falą wysoko
tworzy niespokojną barwę tajemnicy

z której wzięliśmy początek

Pragnąc ją poznać

wkraczamy w głębiny
i w samych siebie

 

Błękit sukienki oświetlonej słońcem
pasuje do oczu kreska podkreślonych
i blond włosów wiatrem uczesanych

i moich emocji wznieconych błękitem

i moich marzeń w niebie zanurzonych

i mojej tajemnicy zatopionej w wodach

i mojej nadziei o barwie błękitnej

 

Mroki I

 

Czerń czarniejsza od czarnego

czerniejąca mrokiem i tajemnicą

w duszy niewierzącej

niosąca smutek i rozpacz

osamotnionej istocie

w czarnej żałobnej szacie

 

Mroki II

 

Czerń nieprzeniknionej ciemności

ślepotą dozgonną darzy człowieka

pozbawionego nadziei
niepokoi dusze w otchłani

potępione na wieki

straszy czarnymi upiorami

satanistów i złoczyńców

 

Mroki III

 

Czerń czerniejąca czernią

czarniejsza od czarnego

przyobleka człowieka żałobnego

 

Czerń ciemności
światła pozbawiona
ślepa i nieprzenikniona


Czerń niepokojąca
ogarnia serca nicością

i mroczną beznadziejnością

 

Czerń szatańsko upiorna

oblepia smołą występnych

morderców  i przklętych


Czerwień

Czerwień miłości

rozlewa się po sercu

zaczerwienia twarze

uniesieniem płonące

pulsacjami wlewa

życiodajny płyn

napina mięśnie ciał

z rozkoszy drgające

 

Czerwienią warg

scałowuję słodycz ciała

rozmasowuję miejsca

lekko podbarwione

zaciskam palce do krwi

zostawiam ślady

pamiątkę marzeń

które zostały spełnione

 

Pąsowieję jak róża

rozwijając się o świcie

witam kochanka

co przybył z daleka

oczekuję spełnienia

kolejny raz jeszcze

niech pragnie miłości

kobiety - człowieka

 

Niebiańska biel

 

Biel niewinności

lilijo najczystsza

dziewicza barwo

Pana Stworzyciela

nie przyjmujesz złego

wszystkie promienie odbijasz

taka jest istota

naszego zbawienia

 

W czystych białych szatach

do nieba wejść można

dbać nam o nie trzeba

za życia ziemskiego

Nie wolno ich brudzić
grzechami

płynącymi z pokus

a dostąpimy w niebie

zbawienia wiecznego

 

Biel bielsza od bieli

doskonale czysta

zaporo przed złudą

pozornych kolorów

Strzeżesz nas wiernie

ozdabiasz  niewinność

przyoblekasz w szaty

niebiańskie anioły

 

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Wszechocean, Moje marzenia i ...

środa, 02 sierpnia 2006 17:13
 
 
  Lidia Nowosad

Wszechocean

 

Jestem  wszechoceanem

Wypełnionym bezkresem wód

Niespokojnie  faluję

Przybliżam się i odpływam

Kuszę i zachęcam do tańca

Z żywiołem

 

Czujesz wilgoć

Nawilżam cię

Masuję każdą  cząstkę

Wlewam się do wnętrza

Do miejsc

gdzie nikt nie był przede mną

 

Schładzam delikatnością  kropli

Twoje ciało

Orzeźwiam i namaszczam

Otwieram głębinę

Wkrocz śmiałku odważnie

 

Czujesz  ciepły prąd

płynie jak rzeka we mnie

pieszczę nim

pociągam za sobą

w otchłań rozkoszy

 

Zanurz się w wodach

Faluj razem ze mną

Kołysz się  w jeden rytm

Coraz szybciej

Intensywniej gwałtowniej

 

Jestem wszechoceanem

Chcesz  

oszaleję dla ciebie

Popatrz jak wezbrałem

 

Rzuć się we mnie

Uniosę  twoje ciało

Czujesz  lekkość

Pływasz we mnie

 

Smakuj  mnie zmysłami

Czujesz delikatny aromat

Pachnę całą Ziemią

Pachnę rajem

Jestem twoim ukojeniem

i ukołysaniem

 

Stań się jednym ze mną

Jestem wodą życia

Jestem twoim życiem

Rozwiń się we mnie

Jak w łonie  matki

I trwaj ze mną

 

 

 

Moje marzenia

 

Powiem kocham

Pozostań na zawsze

 

Wtulę się w twoje ramiona

cała w nich się skryję


Nasze serca

zabiją synchronicznie

w jeden rytm w jeden takt

 

Pogładzisz moje włosy

przepleciesz między  palcami

utonę

w głębi twoich oczu

 

Wniknę do wnętrza

I zaistnieję w nim

szczęśliwie zespolona

na zawsze

 

Żywot człowieka

 

Co się zdarzyło
co się wydarzy


Kogo coś spotka
raz lub dwa razy


Kto się zawiedzie
kto szczęście  czuje


Z kim się kochamy
kto nas katuje


Tyle tych pytań
w głowie się mieści


Ileż w nich żalu
ileż w nich treści


Tym żyje człowiek
Czegoś się lęka


Wciąż na coś czeka
Przed Bogiem klęka


Goni od rana
ściga się z czasem


Niespodziewanie upada
na przykład pod lasem


Na łonie ziemi
ciało spoczywa


Nareszcie wiecznie
w śnie odpoczywa

 

ZADUMANIE

 
Szczęśliwi nowonarodzeni

wchodzą  w życie

które smakują 
wszystkimi zmysłami
wodzą dookoła ciekawym spojrzeniem

poddają się matczynym pieszczotom

wzrastają w bliskości z aniołami

 

Szczęśliwi którzy dojrzewają

pewnego dnia stwierdzają

że świat jest wielki i nieznany

a oni  tacy mali

Boją się puścić matczyną rękę

za chwilę z odwagą
wkraczają w dojrzałość

Snują marzenia
pragną i kochają..

 

Przeszłość jest nieodmienna
i dokonana

Przyszłość tajemnicza
kusi proroctwami

Teraźniejszość jest aktualna

i jedynie na  nią
mamy wpływ

 


„Od słowa"

 

Od słowa zaczęła się ich rozmowa

On nadepnął jej na nogę

-Przepraszam

-Rzekł do nieubogiej

Spojrzała oburzona

Niemalże wściekła

bo ta noga nieźle jej dopiekła

Niejedną zniewagę srogą

Wiązała w przeszłości z nogą

Na którą wciąż jej stawano

I jej honor deptano

 

Ujrzał jej żałosną minę

nie śmiał pytać o przyczynę

Bo wiedział co zrobił niechcący

Posłał jej uśmiech gorący

Rozgrzał on powietrze wokół

a w niej wywołał dreszcz i niepokój

Spojrzała mu w oczy głęboko

Już nawet chciała puścić oko

Ale się opamiętała

Bo skończyć to spotkanie chciała

 

Nie stało się tak jednak

Rozpoczęła się rozmowa

Od tego „przepraszam" słowa

I była na tyle interesująca

że trwała i trwała i bez końca

 

 

                                                                            


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


wtorek, 20 lutego 2018

Licznik odwiedzin:  545 741  

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728    

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Blog Krajowego Bractwa Literackiego w Koszalinie zrzeszającego lokalnych literatów głównie poetów.

O mnie


Jestem Romek spod znaku Wodnika. Mieszkam w Koszalinie. Pisanie, to mój późno odkryty żywioł. Poza tym zawsze był sport. Jestem niezłym dendrologiem drzew owocowych. Specjalizuję się w wyrobie win.

ukryj współtwórców

Statystyki

Odwiedziny: 545741
Wpisy
  • liczba: 707
  • komentarze: 5421
Galerie
  • liczba zdjęć: 93
  • komentarze: 27
Bloog istnieje od: 4231 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl