Bloog Wirtualna Polska
Są 1 278 053 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Stare i nowe... Wiersze Beaty P.

sobota, 12 czerwca 2010 22:38



KOBIETA CZESANA PO KĄPIELI  Edgara Degas

Zastygam piaszczysta
w błogiej
szezlongu gnuśności

zamieram
majestatycznie
rozpiętym na płótnie ciałem

rozgrzana
wody objęciem
jaśnieję przyjemnością
poddając się
pieszczocie
i dyscyplinie grzebienia

w biodrach soczystych
zanurzam
łuk dłoni poszukujących
kształtu klepsydry
jak wzoru

dzięki
epoko gorsetów

za sztywny
pozór lekkości
za fiszbinowy parawan
dla ułomności kibici

a może kokon
z którego
wyfrunę pięknem
spełnionym
i rozpękną się pąki
piersi moich
nieśmiałe

ten nadmiar
smaków życia
rozkoszy podniebienia

rozkoszy
którą jestem
gdy ciało
omyłam z grzechu
a może
dla grzechu właśnie

przestań
dziewczyno niezręczna
zbudziłaś mnie
z zadumy
szarpiącym ciosem
grzebienia

czyżbyś była
zazdrosna o to
czego nikt nigdy
odebrać mi nie zdoła

o włosów moich
jedwab
skrzydła moje
miedziane






***

Zbroja rozpada się 
pod dotykiem
palców 

srebrzę się 
niepodobna do siebie

i rosną 
ku mnie 
stęsknione drzewa 

stykamy się 
nad łukiem
tęczy
czubkami języków 

pod skórą
noszę diabła

mówi
jak mam
tobą oddychać


AKSJOMAT

Są chwile
które nie powinny
zamieniać się
w wiersze

słowa
w których można
się zagubić

miejsca
gdzie mgła nigdy
nie opada

i ściany w nas
granice
światła

noce
których nie sposób
przeczekać

westchnienia
jak dotknięcia mroku

i pustka spojrzeń
odwieszona
pomiędzy
nagle obce
dłonie



SAMOKRYTYKA


Brak krytycyzmu
to ostatnia rzecz
jaką możesz mi zarzucić

obciążaj mnie
czym zechcesz
odpowiedzialnością
grzechem
podejrzeniem

oskarżaj o wszystko
czemu nie jestem winna
prowokuj do gwałtownych reakcji
zapamiętania w gniewie

rzucaj mi w twarz słowa
rozstrzelaj obelgami
doprowadź do szału

tylko nie patrz na mnie  
z lustra
takim wzrokiem

próbuję obrysować miękko
kontur ust
które nasz mężczyzna
będzie wkrótce całował




WĄTEK

Gdy już
ucichną werble
wygładzą się fale
wyszumią oddechy
w półcieniu
rozświetlą ciała
przytulone ustami

spomiędzy dłoni
wyławiam lepkie
zawiązki
wierszy

spijam
natchnioną senność







TAKIE TO DZIWNE, NIESPODZIEWANE

Z mojego okna
widać było
kalendarze

po sobie kolejno
dni i noce
w rytmie niezmiennym
łomot roboczych ranków
podwórka zastygłe niedzielą
prywatność przyległa szczelnie
do szyb i kruchych sufitów

z mojego okna
widać było
miasto

krzykliwe i zawzięte
domy sterczące w niebo
samochody rozkasłane
potrącające ulice
gnające przez skrzyżowania

z mojego okna
widać było
życie

poprzecinanie żaluzjami
jak mrugnięciem powiek
prześwietlony sen
noc w prześwitach
każda tak samo
jak to samo okno
od świtu do świtu

z mojego okna
widać
jasne niebo

moje okno
na oścież otwarte
i powróciło powietrze
i przypomniało się światło
i życie moje
w tym mieście
jak nowe
noce i dni



***
Tyle pytań
wątpliwości tyle

co mam z tym zrobić
gdzie się zatrzymać
wplątana w ramiona
i spiętrzenia wspomnień

ktoś
moje dzisiaj
uwięził w świetle

dokąd biec
dokąd uciec
by podnieść
i ponieść dalej
to co się zdarzyło

nieprzewidziane
szalone
na przekór
odległościom
oczekiwaniom
wbrew wszystkiemu
co znałam

dokąd uciec
przed sobą

zamiast odpowiedzi
pokusa
spełnienia
w zasłuchaniu

bliskości
wspólnych nut










Podziel się
oceń
1
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Poezja brackiej...

piątek, 02 października 2009 22:38


             WIERSZE BEATY PIOCHA


Beata Piocha


IMPERATYW


Trzeba wpuścić dzień
do domu
między zasłony
zamiast tak siedzieć
tyłem
do światła

tam gołębie
rozpychają poręcz balkonu
obłoki bujają
bez granic

a nam
ociemniałym
pod patyną kurzu
umyka
przestrzeń


LATEM

Świeci zdyszany przepych
w fontannie lata
stłumienia drzew gęstnieją leniwie

śmieją się przestrzenie
zasypane łąką
uciekają w odległość
ogromnieją
w echu

kruchy wiatr się rozsypał
między gałęziami

migoce
w pyle obłoków
pajęczyna nieba


KANIKUŁA


Dzień
z wrzaskiem
rozsiadł się szeroko
na blasze nieba

śpieszymy się
w siebie
choć brak nam oddechu

tylko
wilgotna obietnica
warg
prostuje
zdyszane ramiona

DRZEMKA

Bo w dnia podszewce bywa      
szczelina w głąb zstępująca
przestrzeń wezbrana widmami
zdradzieckie rozdarcie ciemności

Z błękitu płótna zstępują
fantasmagorie w oprawie
bladych skrzydełek powiek
i płynie struga senności

Rozpięta w drzemce pajęczej
między zamiarem a czynem
oddycham coraz bezbarwniej
i rosną we mnie niechcenia

I sypią się czasu ziarna
i zatracają się myśli   
gdy widać w dnia podszewce
przełom w krainę półcienia


W DESZCZU

Chmury uparcie
trwają w przestworzach

kwiaty skulone
w kielichach
nie poznają łąki

nie ma mchu
nie ma liści
tylko pajęcze wstęgi
zielonego powietrza

deszcz
władczym gestem
omiata ciała
wydane na chłostę

na plecach
mokre kręgi
nieczułych
objęć



ŻYWIOŁY

Niebo wyzbyło się
samo siebie

morze rozbiło
swoją srebrzystość

jak uderzenie mroku
wystrzępiło
grzmiąco

morze
było jak niebo
niebo
- spienione zwierciadło

i ogłuszony
słup światła
spadł z nieba
na oślep


OBRAZEK

Jak cytat zasłyszany
przyniosłam do domu
pejzaż
który mnie zachwycił

bardziej przeczuciem
niż spojrzeniem
zebrałam cienie
rozsypane
pod drzewami

pnie
promiennie strzeliste
jak niepokorne ostrza
w szmaragdowej toni
ocaliłam
przed zachodem słońca
pastelowym odblaskiem
pamięci


AZYL

W ustroniu
na szczycie domu
krucha łupina zamyślenia

ptakom
użyczam ciszy balkonu
skąpanej w blasku
do zmrużenia
okien



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Miłosne zatracenie

wtorek, 01 sierpnia 2006 0:09
 

Beata Piocha


***

Tak burzę się
płomieniem

z rozkoszą
cię zdradzam

od przepaści
po szczyt
rozpinam ramiona

dokochana do kości
patrzę w siebie
przestrzenią

i porządkuję ciało
pod niebem
twoich ust



EKSTAZA II


Jak po bezkresach chodzenie
jak oddech pełną piersią
ulga w bezwietrzny dzień

jak nagłe w mroku widzenie
jak ostre pęknięcie świtu
w skwar - upragniony cień

jak kolorami igranie
jak roziskrzenie gwiazdami
rzucone w otchłań snu

- tak słodko i nieskończenie
płynę rozkoszą nad ziemią
i spadam na nią bez tchu

NAŁÓG

Fascynuje mnie
magiczne przymierze
naszych bioder

rytmiczne
współbrzmienie w czasie
i przestrzeni

w zagłębienie pępka
wtulony
kroplą potu
upajający sen

poskramiam niecierpliwość
splecionych z tobą
zmysłów

moje uzależnienie
całuje cię na skraju
zapatrzonych ciał

wydźwiga się
z otchłani
sekret
twej władzy
nade mną
 

***
Jego pożądanie
odnajduje mnie w ciemnej krainie

przeobraża
nieogarniony pejzaż

sięga w głąb ciepłej przestrzeni
splątuje nici światła

uśmiechem
odbija się w skórze

rozrzuca pocałunki
w miękkim namiocie ramion

włosy opasane oddechem
jak skrzydła wypełniają
powietrze

przez stulone powieki
dotyk skrzy się
czerwienią

otwieram w stronę słońca
krajobraz
zamknięty udami


PRZYGOTOWANIA

Wyczekując
za parawanem miłości
ostatni raz poprawiam makijaż

pudruję policzki
uśmiechem
podkreślam linię
pocałunków

powieki
zanurzam w cieniach

ciało uczy się siebie
na pamięć

pomrukujące dłonie
przypominają o sobie
natrętnie

za parawanem
 

RYTM

Żyję w potrzasku twoich dłoni
przedzierasz się
przez moją mglistość

czerpiesz mnie ze mnie
w twoje pulsowanie

w rytm
którego nie ma

chociaż trwa zawsze
między nami

gdy ciało
widzi drugie ciało

krzycząc
 

SCHRONIENIE

Ufam twojemu ciału
ono nie umie zranić

tak ciepłe i bezpieczne
tętniące pożądaniem

kojąca
moc twych ramion

mój żywioł
ujarzmiony

krzyk
jak pęknięcie nocy

podniebne kołysanie
 
 
ZESPOLENIE

Słodko brzmiące,
rozedrgane echo,
zmysłów granie
i jedność tańcząca,
głód dotknięcia,
ciepły cień uśmiechu
uskrzydlają dwa ciała
do słońca.

Powiązane,
splecione, stulone
oddychają sobą
niestrudzenie
aż rozkoszy wezbraniem
szalone
przenikają
spojrzeniem w spojrzenie
 


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


poniedziałek, 19 lutego 2018

Licznik odwiedzin:  545 296  

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728    

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Blog Krajowego Bractwa Literackiego w Koszalinie zrzeszającego lokalnych literatów głównie poetów.

O mnie


Jestem Romek spod znaku Wodnika. Mieszkam w Koszalinie. Pisanie, to mój późno odkryty żywioł. Poza tym zawsze był sport. Jestem niezłym dendrologiem drzew owocowych. Specjalizuję się w wyrobie win.

ukryj współtwórców

Statystyki

Odwiedziny: 545296
Wpisy
  • liczba: 707
  • komentarze: 5421
Galerie
  • liczba zdjęć: 93
  • komentarze: 27
Bloog istnieje od: 4230 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl